Dodaj do ulubionych

Moje dzieci..

14.12.10, 20:16
Wlasnie ogladalam w uwadze reportarz o 1,5 rocznym Kubusiu ktory jest bardzo chory i sie rozbeczalam bo mam dzieckow podobnym wieku i 2,5 roczna dziewczynke sliczne piekne i zdrowe a ciagle narzekam ze musze siedziec z nimi w domu ze ten mlodszy taki maruda i taki brojny i takie tam ... ale patrzac na tego chlopczyka pomyslalam jaka jestem glupia ...zamiast sie cieszyc kazda chwila to narzekam ale teraz to postaram sie zmienic....tak kocham te swoje Żabki...
Obserwuj wątek
    • sonia-3 Re: Moje dzieci.. 14.12.10, 20:25
      Znam ten ból. Pracuję w szpitalu na pediatrii i bardzo często niestety widzę dzieci, bardzo chore, niektóre z wyrokiem, choć kilka dni wcześniej nic na to nie wskazywało. Serce mi się kroi za każdym razem, jak to widzę. Takie widoki uczą pokory do życia. Ja cieszę się każdym dniem, każdą chwilą z moimi bliskimi, bo jutro już może być inaczej, choć mam nadzieję, że nigdy tego najgorszego nie doświadczę.
      • arbuzowka Re: Moje dzieci.. 14.12.10, 21:03
        ja troche inaczej patrze na ten swiat; widzę dzieci poubierane w markowe ubrania, widze dzieci wracajac z pacyfiku z wakacji.. ale ja wole patrzeć w gore niz w dol..
        • nangaparbat3 Re: Moje dzieci.. 14.12.10, 21:14
          arbuzowka napisała:

          > ja troche inaczej patrze na ten swiat; widzę dzieci poubierane w markowe ubrani
          > a, widze dzieci wracajac z pacyfiku z wakacji..

          Ale patrzysz - i co z tego dla Ciebie wynika?
          Stawiasz sobie cel: moje dzieci noszą markowe ubrania?
          • arbuzowka Re: Moje dzieci.. 14.12.10, 21:18
            Nie.
            Moje dzieci chodzą na lodowisko, moje dzieci dostają to i tamto.
            My jesteśmy w środku.
            Nie mamy raka, ale mamy np. kredy z ktorym borykamy sie kazdego dnia...
            • kali_pso Re: Moje dzieci.. 14.12.10, 21:28

              Kazdy ma swoje problemy... co nie oznacza, że inni ludzie nie mają poważniejszych.
              Ja też mam kredyty, dojrzewającego syna i niezaciekawą sytuację rodzinną i..doceniam to, co mam, pracując tam, gdzie pracuję. Nie porównuję się, nie mówię "inni maja gorzej, dobrze , że to nie mnie spotkało"...a jednoczesnie gdzieś tam w środku drzemie mały strach oto, że to, co mam, może w kazdej chwili okazać się ulotnym szczęściem.
          • gryzelda71 Re: Moje dzieci.. 14.12.10, 21:26
            A musi coś wynikać?
            Ja po prostu cieszę się jak jest fajnie,płaczę jak mniej od tego zależy moje samopoczucie,nie od tego,ze ktoś ma gorzej lub lepiej.
        • kali_pso Re: Moje dzieci.. 14.12.10, 21:24

          A czy jedno wyklucza drugie?

          Ja tez pracuję w szpitalu, dzisiaj na onkologii pojawiła się dziewczyna, którą znam od kilku lat z innego oddziału- piękna, wrażliwa, wesoła..z włosami do pasa.

          Nie wytrzymałam. Poryczałam się na schodach...i zadzwoniłam do syna powiedzieć mu, że go kocham i że ma zjeść obiad zostawiony mu przeze mnie- "No przecież wiem, mamo"...
          • gabrielle76 arbuzówka 14.12.10, 22:14
            w jednym watku piszesz że pobierasz zasiłęk z MOPSu a tutaj jeczysz ze płacisz kredyt i że nie masz raka ale masz kredyt, beznadziejna jestes serio uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka