4 tony węgla

03.01.11, 17:11
Tyle będę musiała zrzucić do piwnicy w środę, dostawca zmienił termin na taki kiedy męża nie ma sad A jak zostawię przed domem to w nocy będą kraść więc muszę. Wesprzyjcie wirtualnie smile
    • pusza123 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 17:41
      przesyłam dobre wibracje smile
      Nie możesz poprosić o pomoc tatę/teścia/sąsiada...?
      • atowlasnieja Re: 4 tony węgla 03.01.11, 17:45

        Współczuję roboty.

        ubierz się nie za ciepło
        • ylunia78 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 20:08
          atowlasnieja napisała:

          >
          > Współczuję roboty.
          >
          > ubierz się nie za ciepło

          po co?rozgrzeje się przy wrzucaniu węgla....;p
          swoją drogą-współczuję
          • madzioreck Re: 4 tony węgla 03.01.11, 20:17
            No przecie napisała nie za ciepło wink
            • ylunia78 Re: 4 tony węgla 04.01.11, 17:04
              madzioreck napisała:

              > No przecie napisała nie za ciepło wink

              o kurczaczek nie mię gdzieś ućkłowink
    • anorektycznazdzira Re: 4 tony węgla 03.01.11, 17:50
      ... na fitnesie zaoszczędzisz...?
      wink
      • gwen_s Re: 4 tony węgla 03.01.11, 18:02
        nie martw się z pewnością dasz sobie świetnie radę.
        Ja tak raz obiecałam M, że ułożę drzewo w wiacie, 6 kubików... Poszło szybciej niż myślałam, a jeśli chodzi o oszczędność na fitnesie to znakomita smile To było moim głównym argumentem smile Potem niestety nie mogłam już dźwigać (ciąża) a żałowałam, że więcej "poćwiczyć" sobie nie będę mogła smile
        • schiraz Re: 4 tony węgla 03.01.11, 18:35
          Wrzucałam taką ilość, ale nie na raz.. Jednego dnia dwie tony i drugiego dwie a i tak zajęło mi to każdorazowo po pół dnia (choć może nie do końca tylko węgiel wchodził w grę, bo a to zobaczyłam uschnięty kwiatek wymagający natychmiastowego wyrwania, a to dziecko się pokłóciło z ziemią o rowerekwink) Myślę, że najlepszą opcją jest zaproszenie do roboty kogoś jeszcze. Na noc zakrywałam to co pozostało płachtą gumową, taką od naczepy i wypuszczałam psa, ale domyślam się, że nie każdy ma takie opcje, tym bardziej polecam "zatrudnienie" kogoś jeszcze.
          ------
          Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
    • burza4 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 18:00
      A nie możesz dogadać się z facetami, którzy to przywiozą, żeby zrzucili od razu do piwnicy? może chętnie dorobią. Przecież to nie do przerobienia dla 1 osoby.
    • manuela72 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 19:05
      Ja przy takiej okazji zatrudniłam jednego ze stojących wiecznie pod sklepem żulików, takiego "znajpmego" który zawsze się kłania. Przyszedł z kolegą i mieli na flaszkę, a ja spokój i wszyscy byli szczęśliwi smile
    • sharpless6 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 20:32
      dla nie maks to dwie tony, góra 2,5 więcej nie dałam rady. Załatw sobie kogoś do pomocy bo może być różnie. Można się przeforsowac.
    • piegowata9 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 20:41
      Dasz radę, choć pewnie mięśnie nie będą zachwycone wink)
      Ja kiedyś przerzuciłam w jeden dzień 7 ton. U moich rodziców jest idiotyczne podwórko - węgiel z wozu ląduje przy bramie, a później do komórki trzeba z nim zasuwać wąskim przesmykiem. Dałam nieopatrznie słowo bratu, ojcu i mężowi, że pomogę i... głupio mi się było wycofać. Tym bardziej, że usłyszałam, iż moi panowie przyjmują zakłady, po jakim czasie odpadnę. Myślałam, że podgryzę im gardła ze złości!!!
      W rewanżu narzuciłam takie tempo (moim zadaniem było napełnianie taczek), że w połowie stawki sami prosili o chwilę przerwy tongue_out Kryzys przyszedł gdzieś w okolicach szóstej tony, ale ambitnie wytrwałam do końca.

      ...problem z płynnym wstawaniem z łóżka miałam tylko przez 4 dni. Nieco dłużej bolały barki. Miny współpracujących ze mną panów: bezcenne smile
    • triss_merigold6 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 20:44
      A nie możesz zapłacić tym, którzy przywiozą ten węgiel żeby zrzucili? Albo jakiemuś panu spod budki z piwem?
    • beverly1985 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 20:49
      Nie rozumiem, jak dostawca moze zmienic termin dostawy an taki, który tylko jemu pasuje? Powiedz, ze cie nie będzie, i tyle, niech przyjada kiedy indziej. W końcu za to placisz.
      • atowlasnieja Re: 4 tony węgla 03.01.11, 22:03
        Kochana, jest ZIMA i DUŻY MRÓZ.

        W takim terminie to się nie kręci nosem na dostawę tylko stoi na dwóch łapkach i merda ogonkiem z radości że węgiel przywieźli. Parę lat temu w środku zimy obdzwoniłam wszystkich okolicznych dostawców i nie to że nie chcieli przyjechać gdy mnie pasowało. Nie mieli z czym.
        • triss_merigold6 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 22:09
          Dobra, ale to nie zmienia faktu, że laska mogłaby zapłacić parę złotych za zrzucenie tego węgla zamiast sama machać łopatą.
          Szczerze mówiąc, sama idea przerzucania iluś ton węgla przez kobietę wydaje mi się kuriozalna.
          • kaasiaki Re: 4 tony węgla 03.01.11, 22:12
            Współczuję. Zadzwoń jeszcze raz i zapytaj, czy dostawcy mogą przerzucić (oczywiscie trzeba sie liczyć, ze za friko tego nie zrobią). Albo faktycznie skrzyknij znajomych, może pomogą w potrzebie.
          • szyszunia11 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 22:26
            triss_merigold6 napisała:

            > Szczerze mówiąc, sama idea przerzucania iluś ton węgla przez kobietę wydaje mi
            > się kuriozalna.


            mnie równieżsad rozumiem, że mąż nieobecny, ale nie podpowiedział Ci, żebyś po prostu komuś zapłaciła?? Facet nie powinien się na to zgodzić.
            • triss_merigold6 Re: 4 tony węgla 03.01.11, 22:31
              No właśnie. Jeśli pani żona sama nie wpadła na ten pomysł, to pan mąż powinien był powiedzieć "Kochanie, jak przywiozą węgiel to zapłać panom i niech zrzucą do piwnicy/kotłowni/inne". Usiłuję sobie zwizualizować własną reakcję na pomysł pana, że robiłabym coś z tonami węgla poza patrzeniem na toto.
              • piegowata9 Re: 4 tony węgla 04.01.11, 07:09
                Triss, a wydawało się, że Ty nie masz problemów z wyobraźnią... wink

                Ja bez problemów wizualizuję siebie również np. z łopatą do odśnieżania. Ba, w realu również skutecznie ją obsługuję. W przeciwnym razie nie wyjechałabym z młodą na spacer. Różnica żadna: czasami nawet ciężar podobny. A że mniej brudzi?
                Pamiętam Sylwestra sprzed wielu lat. Mąż musiał zająć się zrzucaniem śniegu z dachu moich rodziców. Zalegały tam tony mokrego, ciężkiego badziewia i konstrukcja groziła zawaleniem. Początkowo zajmowałam się tylko sprawną dostawą kolejnych łopat (łamały się jak zapałki). Potem, obserwując postęp prac, wlazłam na dach z odsieczą. Skończyliśmy późnym wieczorem i ze zmęczenia padliśmy przed północą. Chłop był mi wdzięczny przez długi czas.
                Co więcej: w dzieciństwie nigdy nie widziałam mojego ojca przy typowo "kobiecych" sprawach (pranie, prasowanie). Mój mąż po ślubie nie miał szans na próby wizualizacji siebie przy tych czynnościach. Zajął się nimi po prostu bez oporów i było to dla nas oczywiste.

                A na koniec: mogę sobie bez problemów wyobrazić 100 powodów, dla których autorka wolała będzie sama machać łopatą, niż skorzystać z pomocy pana spod sklepiku.
                • tullinka Re: 4 tony węgla 04.01.11, 09:33
                  Mężczyźni rodzinni są dostępni późnym popołudniem. Pana z pod sklepu nie zatrudnię, bo on ma dużo czasu i 3 dni to gotów zrzucać. Mąż proponował przykryć i mieć nadzieję, sam dzwoni czy ktoś by nie mógł. Przewoźnik nie zrzuci, już raz go prosiłam, oczywiście za opłatą.
                  Brat możliwe że będzie miał g. dziekańskie to pomoże smile
                  Na szczęście wygląda to tak, że górka jest tuż przy okienku więc nic tylko zgarniać a potem w piwnicy przegarniać.
                  Dam radę smile Lepiej teraz niż po wyższych cenach a i tak oczywiście podrożało od 30 grudnia ;/
                  • burza4 Re: 4 tony węgla 04.01.11, 10:43
                    tullinka napisała:

                    > Mężczyźni rodzinni są dostępni późnym popołudniem. Pana z pod sklepu nie zatrud
                    > nię, bo on ma dużo czasu i 3 dni to gotów zrzucać.

                    Cóż - nie płacisz mu przecież za godzinę, a za "dzieło". Co stoi na przeszkodzie ustalić "płacę 100 czy ileś tam, ma być zrobione dziś".

                    Do głowy by mi nie przyszło, żeby się szarpać samej, rodzinni mężczyźni mogą chyba przy odrobinie wysiłku pozmieniać plany zawodowe, skoro jest taka potrzeba. O ile nie leżą z rękoma w gipsie - to zawsze się da.
                  • el_jot Re: 4 tony węgla 04.01.11, 20:59
                    Lepiej teraz niż po wyższych cenach a i tak oczywiście podrożało od
                    > 30 grudnia ;/

                    E coś ty, teraz to są najwyższe ceny węgla, najtaniej jest w lecie: lipiec, sierpień. Nikt w sezonie nie sprzeda węgla taniejsmile
                  • swinka-morska Re: 4 tony węgla 04.01.11, 22:26
                    > Mężczyźni rodzinni są dostępni późnym popołudniem.
                    No to w czym problem?

                    > Mąż proponował przykryć i mieć
                    > nadzieję, sam dzwoni czy ktoś by nie mógł
                    No to po co się wyrywasz?
                    Nie masz nic lepszego do roboty w tym czasie?
                    Coś dla siebie?
                    Zarobić jakieś pieniądze w tym czasie?
                    Poodpoczywać?
                    Pobawić się z dzieckiem?

                    Jakby moja matka wpadła na pomysł przewalania węgla uznałabym ją za skończoną kretynkę.
                • imasumak Re: 4 tony węgla 04.01.11, 22:19
                  To długo wam z tym dachem zeszło wink
                  Mój mąż odśnieża nasz dach (około 200 m2) w 2-3 godziny.
                  • piegowata9 Re: 4 tony węgla 09.01.11, 11:40
                    1. to było w górach, 2. śnieg mieliśmy do wysokości bioder, 3. ciężki jak diabli, 4. od dołu dodatkowo zmrożony. Syf, jakich mało! wink
                    W dodatku z rozpędu zrzucaliśmy go głównie na jedną stronę (żal było krzaczków z drugiej - na litość się nam kurna chata zebrało!) i po wszystkim okazało się, że do wysokości płotu zawaliliśmy jedyną drogę prowadzącą do garażu (czytaj: węgla). Więc trzeba było to jeszcze roznieść i rozsypać po ogrodzie. Radochy po pachy! smile
          • miliwati Re: 4 tony węgla 04.01.11, 10:56
            triss_merigold6 napisała:

            > Szczerze mówiąc, sama idea przerzucania iluś ton węgla przez kobietę wydaje mi
            > się kuriozalna.

            Dlaczego? Przecież jest równouprawniewnie, kobieta też może machać szuflą.
            • triss_merigold6 Re: 4 tony węgla 04.01.11, 11:03
              Jednakowoż preferuję bardziej przyjazną kobietom wersję równouprawnienia.
            • angazetka Re: 4 tony węgla 04.01.11, 11:41
              Zdradzę cię sekret: równouprawnienie nie likwiduje fizycznych różnic między przeciętną kobietą i przeciętnym mężczyzną. On jest, głupia sprawa, nadal silniejszy.
              • miliwati Re: 4 tony węgla 04.01.11, 11:54
                angazetka napisała:

                > Zdradzę cię sekret: równouprawnienie nie likwiduje fizycznych różnic między prz
                > eciętną kobietą i przeciętnym mężczyzną. On jest, głupia sprawa, nadal silniejs
                > zy.

                A psychiczne likwiduje? suspicious

                (No dobra, właściwie to wcale nie mam ochoty zaczynać flejma smile )
            • ally Re: 4 tony węgla 04.01.11, 22:32
              > Dlaczego? Przecież jest równouprawniewnie, kobieta też może machać szuflą.

              ano mogą, jeśli chcą. ale czy muszą?
              btw, przed nastaniem epoki równouprawnienia duża część kobiet wykonywała ciężką fizyczną pracę i to XIX-wieczne feministki doprowadziły do wprowadzenia pewnych ograniczeń (zakaz pracy nocnej etc.).
      • czar_bajry Re: 4 tony węgla 04.01.11, 20:57
        Nie rozumiem, jak dostawca moze zmienic termin dostawy an taki, który tylko jem
        > u pasuje? Powiedz, ze cie nie będzie, i tyle, niech przyjada kiedy indziej. W k
        > ońcu za to placisz.

        z byka spadłaś? chyba nigdy węgla nie kupowałaśtongue_out
    • agata_abbott Re: 4 tony węgla 04.01.11, 11:37
      Eeee tam, góra godzinka machania łopatą, bez przesady... smile No chyba, że musisz te 4 tony przenieść gdzieś dalej, wtedy to współczujęsmile
    • an_ni Re: 4 tony węgla 04.01.11, 13:44
      musze dodac ten watek do ulubionych, zapowiada sie ciekawie wink
      • czar_bajry Re: 4 tony węgla 04.01.11, 20:53
        daj na flaszkę węglarzom to zrzucą do piwnicysmile uśmiechaj się ładnie i graj sierotkę Marysie- działatongue_out
        • spartanka4 Re: 4 tony węgla 04.01.11, 21:38
          idź po pierwszy spożywczak, daj poczciwym chłopom na flaszkę to Ci locie ten węgiel pownoszą a jeszcze w raczkę pocałują smile
          kiedyś jako młoda dziewczyna - brat po operacji - tata na wyjeździe - wniosłam sama tonę......O QRWA jak sobie przypomnę następny dzień to bolą mnie wszytkie mięsnie i żałuję że nie dałam wtedy sąsiadowi na wino
    • el_jot Re: 4 tony węgla 04.01.11, 21:02
      Jakiś czas temu też miałam w perspektywie przeniesienie 2 ton z podwórka do specjalnego bunkra na węgiel. Zawsze robił to mąż i niestety, doczekał się - totalnie pocharatanego kręgosłupa i o dżwiganiu nie ma mowy. Na szczęście przyjechał mój pasierb i poskładał ten węgiel w ciągu kilku godzin. Uff.
      • myelegans Re: 4 tony węgla 04.01.11, 22:25
        Chociaz jestem dosyc wysportowana szkoda by mi bylo kregoslupa, nieprzyzwyczajonego do codziennego przerzucania 6 ton wegla.
        Pomagalam kiedys ojcu-astmatykowi zrzucic 3 tony do piwnicy, rozlozylismy to na caly dzien robiac przerwy BHP-owskie, a i tak dorobilam sie bolu w krzyzu i babli na rekach.

        Za to drzewo lubie rabac, no lubie, nie na akord, ale tak dla rozrywki.
        • wespuczi Re: 4 tony węgla 04.01.11, 23:24
          lol

          a ja lubie lopta machac i grabic wink

          zawsze mowie ze wolalabym rowy kopac niz dzieci pilnowac
          LOL
          • tullinka Ile zaproponować? 05.01.11, 09:21
            Znalazł się chętny i akurat temu chłopakowi chętnie dam zarobić, ale pytanie ile? Nie wiem jak się ceni takie usługi.
    • imasumak Re: 4 tony węgla 04.01.11, 22:20
      Zapłać komuś i już.
      To nie jest robota dla kobiety.
      • mamaemmy Re: 4 tony węgla 04.01.11, 22:56
        w czasach ,kiedy zamiast kominka miałam piec węglowy,często mialam takie sytuacje,ale do głowy by mi nie przyszło ,żeby samej to do piwnicy wrzucactongue_out
        Jestem kobieta,to nie dla mnie praca smileProsilam o pomoc sąsiada i kolegę-szybko się uwinęli smile
        Oczywiście,że DAŁABYM radę,mimo małych gabarytów jestem silna,ale bez przesady....
        Nie masz kolegów,sąsiadów,kuzynów?
    • alfa36 Re: 4 tony węgla 05.01.11, 09:25
      Eeee..., dasz radę. A ile kalorii przy tym zgubiszsmile Przeżywam pierwsza zimę w nowym domu, dom przy prywatnej drodze, wiec odsnieżac musimy sami. Małż po operacji kolana, więc nie bardzo moze się nadwyrężac. No i ja z szuflą w czasie grudniowych opadow. A jak się po takim treningu dobrze czulam.....I Tobie też życzęsmile
      • tullinka Re: 4 tony węgla 05.01.11, 09:50
        Z odśnieżaniem nie mam problemu, też muszę, ale to co innego niż węgiel. Niby w moim przypadku polega to tylko na zgarnięciu górki w okienko, bo ciężarówka prosto pod okienko wysypuje, ale potem trzeba to odgarnąć w piwnicy, bo się okienko zablokuje. Całość sama się nie wsypie, trzeba pozgarniać, potem już nabierać na łopatę i wrzucać. A ja mam 1,55 wzrostu i łopata sama w sobie jest dla mnie ciężka. Zobaczę co powie <ile> ten chłopak.
      • imasumak Re: 4 tony węgla 05.01.11, 11:02
        alfa36 napisała:

        Eeee..., dasz radę. A ile kalorii przy tym zgubiszsmile

        A ile odcisków nabędzie, prawda?

        No i ja z szuflą w czasie grudniowych opadow. A jak się po takim treningu dobrze czulam.....I Tobie też życzęsmile


        Nie ma co porównywać odśnieżania podjazdu do przerzucenia 4 ton węgla.
      • ledzeppelin3 Re: 4 tony węgla 09.01.11, 11:17
        Odśnieżenie podjazdu a przerzucenie 4 ton wegla to DWIE RÓŻNE SPRAWY
        Nie pisz takich głupot, że sie będzie dobrze czuła
        Może jej co najwyżej krążek miedzykregowy wypaść vel macica
        Z wypadniętym dyskiem i macicą na pewno będzie miała podwójną satysfakcję, że DAŁA RADĘ
    • piegowata9 Re: 4 tony węgla 09.01.11, 11:47
      A propos: jak udało się rozwiązać problem węgla?
    • lost.in.abyss Re: 4 tony węgla 09.01.11, 11:59
      tullinka napisała:

      > Tyle będę musiała zrzucić do piwnicy w środę, dostawca zmienił termin na taki k
      > iedy męża nie ma sad A jak zostawię przed domem to w nocy będą kraść więc muszę.
      > Wesprzyjcie wirtualnie smile

      Poproś syna o pomoc...
      • piegowata9 Re: 4 tony węgla 09.01.11, 12:16
        zieeeew...
        • tullinka Re: 4 tony węgla 09.01.11, 13:22
          yyy ? Nie mam syna.
          A sprawa rozwiązała się cudnie smile Młody chłopak, o którym pisałam wcześniej w 2godziny wrzucił cały węgiel smile
          • lost.in.abyss Re: 4 tony węgla 09.01.11, 14:00
            > yyy ? Nie mam syna.
            > A sprawa rozwiązała się cudnie smile Młody chłopak, o którym pisałam wcześniej w
            > 2godziny wrzucił cały węgiel smile

            Dobrze słyszeć, że jednak Ci kretyni mężczyźni do czegokolwiek są przydatni smile
    • tracja4 Ile zapłaciłaś? 09.01.11, 14:04
      Z ciekawości: jaka jest w Twoim mieście cena za tonę?
      • tullinka Re: Ile zapłaciłaś? 09.01.11, 14:20
        602zł za tonę eko-groszku + transport, niestety też liczony od tony ;/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja