lykaena
20.01.11, 15:52
dzwonek domofonu: dzień dobry pizza
Nic nie zamawiałam, pomyłka.
Ponowny dzwonek: powtarzam jeszcze raz.
Po jakichś 5 minutach dzwonek tym razem do drzwi, patrzę facet z pudłem pizzy ,nie otwieram mówię przez drzwi:już raz mówiłam , że to pomyłka nic nie zamawiałam, pewnie pomylił pan adres.
Odchodzę od drzwi.
Facet się dobija, dzwoni kilkanaście razy, ja wściekła,dziecko śpi- mówię mu przez drzwi już mocno zdenerwowana: wynoś się pan, bom i dziecko obudzisz.
A ten na to :otwórz gó...aro to inaczej pogadamy i oduczysz się głupich żartów!
Zamurowało mnie, mówię że wezwę policję, a facet , że to on będzie musiał wezwać.
I dzwoni do pizzerii mówi no mam problem jestem na ul.Prostej 2 pod 5ką i nie chce mnie wpuścić mówi że nic nie zamawiała.....
Ja mu na to jesteś na Krzywej 2 pod 5ką baranie!
Powiedział: o kurfa! i się zawinął
Myslicie, że złożyć skargę w tej pizzerii na takiego bęcwała ?