Dziewczyny dostałam pismo z działu windykacji

wierzyciel czyli uczenia wyższa do której przestałam uczęszczac w 2005roku (z powodu rezygnacji ze studiów) chce mnie podac do sądu za nieuregulowaną należnośc. Najśmieszniejsze jest to że szkoła nie informowała mnie o żadnej zaległości w płatnościach przez tyle lat, pismo przszło zwykłym listem i to od razu z działu windykacji

Mało tego, w załączonym piśmie brak jest powodu dla którego naliczone zostało zdłużenie

Zastanawiam się teraz jak i z kim to wyjaśniac. Jedyne co posiadam z lat szkolych to pisemna decyzja o skreśleniu z listy studentów z powodu rezygnacji. Z tym pismem udam się do tej nieszczęsnej szkoły i zażądam wyjaśnień. Zaznaczam że na uczelni nie zalegałam z żadnymi płatnościami. Czy myślicie że szkoła może zmusic mnie do uregulowania tej sumy po 5-6latach wciskając mi jakiś kit o starej zaległości? Nawet jeśli, to jak ja im udowodnie że płaciłam czesne jak po tylu latach nie będę w stanie przedstawc im żadnych rachunków

Co byście zrobiły na moim miejscu?