Rany, mój kolejny pies złapał babeszjozę

Trzy lata temu straciliśmy sukę. Teraz złapał następny, mimo zabezpieczenia.
Przdwczoraj nie chciał wieczorem nic jeść, wczoraj nic nie jadł, polecieliśmy dzisiaj do weterynarza, bo nie podszedł do nas,żeby się przywitać ani nie patrzył jak mąż odprowadza córkę . Ledwo chodzi, przed chwilą trochę zjadł. Dostał lekarstwa i mamy jutro się zjawić znowu u weterynarza. Dodatkowo, jakby jednego było mało, wpadł we wstrząs, albo po penicylinie albo po leku przeciwko pierwotniakom i najedliśmy się strachu, razem z lekarzem. Na szczęście weterynarz go obserwował i natychmiast podał atropinę. Gdybyśmy pojechali do domu, byłoby po psie.
Nie wyobrażam sobie, co będzie jak ten pies też odejdzie. Trzymajcie za niego kciuki.