Dodaj do ulubionych

Obsługa klienta w sklepach?

21.04.11, 12:15
Mam pytanie do emam-jak wg Was wygląda w Polsce obsluga klienta w sklepach z dzieżą,butami,kosmetykami?
Co Was wkurza,czego Wam brakuje?
Umiecie poznać,który personel jest pod tym kontem wyszkolony a który nie?po czym to poznajecie?

Ja na przykład mam dośc,gdy wchodzę do sklepu i w momencie podbiega do mnie usmiechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc?mam ochote powiedziec;tak,najlepiej finansowosmile
Druga sprawa-zwlaszcza przy młodych dziewczynach-lansowanie wzrokiem każdej dziewczyny która wejdzie do sklepu..masakrasmile
Obserwuj wątek
    • nutka07 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:21
      A jak wyglada lansowanie wzrokiem?

      Ana pytanie wystarczy odpowiedziec, ze dziekujesz w tej chwili.
      Sprzedawcy sa od tego zeby pomoc klientom.
      • lola211 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:42
        > Sprzedawcy sa od tego zeby pomoc klientom.

        Owszem, natomiast to nie zmienia faktu, ze zwyczaj śledzenia klienta i oferowanie usług(bywa ze ze trzykrotnie przez roznych pracownikow) moze byc deprymujacy dla klienta.
        Tak np jest w douglasie czy sephorze- dlatego czesto tam nawet nie wchodze, gdy nie ma wiekszej ilosci klientow.Nie mozna w spokoju przejrzec oferty czujac oddech na plecach obsługi.Ale rozumiem, ze obsługa musi.
        Denerwuje mnie zwyczaj panujacy w sieciówkach odziezowych - płace przy kasie,kupuje sukienke, a pani od razu poleca mi bizu, które oczywiscie bedzie fantastycznie pasowało do tejze kiecki.Albo koszulke do sweterka.Itd.Dodatki w takich sklepach sa najczesciej marnej jakosci i zbyt drogie w stosunku do niej.Nie- dziekuje.Gdybym chciala, to zanim podeszłam do kasy, wybralabym ze stojaka.Tez rozumiem, ze obsługa musi, bo tak zwieksza obroty.Ok- nie obrazam sie.

        To co ostatnio zauwazylam- obsługa ma chyba odgórny nakaz skracania dystansu do klienta poprzez prowadzenie niezobowiązujacej rozmowy w trakcie realizowania transakcji.
        W kilku sklepach zauwazylam taka prawidłowosc.
        Fajne to jest.Klient nie czuje sie anonimowy.
        • platynowa_kostka_rubika Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:03
          > To co ostatnio zauwazylam- obsługa ma chyba odgórny nakaz skracania dystansu do
          > klienta poprzez prowadzenie niezobowiązujacej rozmowy w trakcie realizowania
          > transakcji.
          > W kilku sklepach zauwazylam taka prawidłowosc.
          > Fajne to jest.Klient nie czuje sie anonimowy.

          Mnie to zazwyczaj krępuje. Nie lubię tzw. rozmów o niczym z obcymi ludźmi. Tak samo zresztą u fryzjera czy kosmetyczki. Przychodzę tam w konkretnej sprawie, a nie gadać o pogodzie.
          • lola211 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:17
            Ale to nie sa takie rozmowy jak u manikiurzystki czy kosmetyczki(bo te trwaja długo i wchodza mocno na grunt prywatny)- rozmowa trwa tyle, ile zrealizowanie transakcji, nawiazuje czesto do tego co sie kupilo(typu- bardzo trafny wybór, wlasnie tez sobie ostatnio kupilam,bardzo wygodnie sie nosi, idealne na spacer z psem(mam jamnika).. itp itd.2 minutowa krótka rozmowa, zamiast prosze, dziekuje zapraszam.
          • lilka69 Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 09:06
            platynowa kostka...brak umiejestnosci rozmowy o "pogodzie" to zwykla gburowatosc. nie ma sie czym chwalic.
            • platynowa_kostka_rubika Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 10:53
              Czytanie ze zrozumieniem:
              a) nie chwalę się, stwierdzam fakt
              b) nigdzie nie wspomniałam, że nie umiem - napisałam, że _nie lubię_. Zawsze myślałam, że nielubienie rozmów o niczym wiąże się z tym, że jestem osobą dość konkretną - a tu proszę, gburowatą. Całe życie człowiek się uczy <-;
        • thegimel Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:34
          W wielu sieciach dziewczyny mają przykaz, żeby jak najszybciej tego klienta zagadnąć. W innych jest rozsądniej - dać klientowi chwilę, nawiązać kontakt wzrokowy i wtedy pytać. Mnie wkurza, że wciąż w niektórych sklepach odnosi się wrażenie, że obsługująca pani udziela wielkiej łaski wykonując swoje obowiązki. Wciąż się zdarzają dziewczyny nieuprzejme.
    • iziula1 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:28

      Wchodząc do sklepu obojetnie jakiego czy to spożywczak czy Pretty One pamiętam, że tu pracuje taki sam człowiek jak ja. I oczekuje tego w drugą stronę.
      Nie spotkałam się jeszcze z nieuprzejmością sprzedawcy ( szczęściara ze mnie ), w moich ulubionych sklepach panie zawsze służą mi pomocą, radą. Lansowania wzrokiem nie zauważyłam, choć zdaje sobie sprawę że jestem oceniana jako klientka juz od wejścia przez obsługę ( kupuje czy zwiedza smile )
    • czarnaalineczka Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:29
      >i w momencie podbiega do mnie usm
      > iechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc?

      ja tu mam ochote litanie walnac big_grin
      • joanna.pio Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 15:15
        Nie odważyłam się nigdy, ale na pytanie "w czym mogę pomóc?" mam ochotę odpowiedzieć: "mam okna w domu do pomycia, naprawdę, mogłaby pani?" wink
        • czarnaalineczka Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 15:54
          no wlasnie ja w tym stylu mam ochote cos palnac big_grin
    • miliwati Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:30
      mamaemmy napisała:

      > Mam pytanie do emam-jak wg Was wygląda w Polsce obsluga klienta w sklepach z dz
      > ieżą,butami,kosmetykami?
      > Co Was wkurza,czego Wam brakuje?
      > Umiecie poznać,który personel jest pod tym kontem wyszkolony a który nie?po czy
      > m to poznajecie?

      Pod kontem to powinny być szkolone księgowe i bankowcy. Ale po co sprzedawczynie?

      >
      > Ja na przykład mam dośc,gdy wchodzę do sklepu i w momencie podbiega do mnie usm
      > iechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc?mam ochote powiedziec;tak,
      > najlepiej finansowosmile

      Cóż, ten anglicyzm jest akurat denerwujący.

      > Druga sprawa-zwlaszcza przy młodych dziewczynach-lansowanie wzrokiem każdej dzi
      > ewczyny która wejdzie do sklepu..masakrasmile

      Co robienie?
      I to jeszcze wzrokiem?
    • lusitania2 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:31
      mamaemmy napisała:

      > Umiecie poznać,który personel jest pod tym kontem wyszkolony a który nie?po czy
      > m to poznajecie?

      Ten wyszkolony mówi do wchodzącego klienta "dzień dobry, w czym mogł(a)bym pomóc".


      Co do "lansowania wzrokiem", to nie używaj słów, których znaczenia nie znasz.
    • mozambique Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:32
      a jak sie lansuje kogos wzrokiem ?
      • mamaemmy lustrować nie lansować n/t 21.04.11, 12:36


        • zona_mi Albo taksować :) b/t 21.04.11, 17:41

    • lacitadelle Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:36
      Od tego jest ekspedientka, żeby zapytać, w czym może pomóc. Jeżeli pomoc mi niepotrzebna, to uśmiecham się i dziękuję, w przeciwnym razie - chętnie korzystam. Nic mnie nie wkurza i niczego mi nie brakuje. W sklepie przyglądam się towarom, a nie ekspedientkom, więc nie wiem, czy coś mi robią wzrokiem smile
    • bonamibo Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:38
      Jeśli artykułuje, że chce pomagać, to znaczy, że był szkolony. Takie formułki są kalką z angielskiego i, w polskich warunkach, raczej wkurzają. Poza tym, nie lubię dyszenia w kark przez ochroniarza (spotykane nagminnie w rossmanach) - też widać, że po szkoleniu.
      • ga-ti Re: Obsługa klienta w sklepach? 26.04.11, 15:32
        bonamibo napisała:

        > ... Poza tym, nie
        > lubię dyszenia w kark przez ochroniarza (spotykane nagminnie w rossmanach) - te
        > ż widać, że po szkoleniu.

        A ja myślałam, że tylko mnie tak w rossmanie śledzą. Już zaczynałam się sobie przyglądać, czy nie wyglądam jakoś podejrzanie smile
      • dziennik-niecodziennik Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 18:10
        też uwielbiam jak tak za mna łażą. normalnie czuję sie wtedy zobowiazana do próby kradzieży, niechby mnie złapali i mielibyśmy z głowy...
    • bell82 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:48
      mamaemmy napisała:
      > Ja na przykład mam dośc,gdy wchodzę do sklepu i w momencie podbiega do mnie usm
      > iechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc?mam ochote powiedziec;tak,
      > najlepiej finansowosmile

      to nie wina ekspedientki, tylko standardów narzuconych przez sklep..wiem coś o tym bo za czasów studenckich dorabiałam w jednym salonie z odzieżą
    • kobieta_z_polnocy Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:50
      Nigdy nie miałam problemu z obsługą. Jak ktoś oferuje pomoc, dziękuję z uśmiechem. Na lustrowanie wzrokiem nie zwracam uwagi. Staram się pamiętać, że sprzedawca to też człowiek i często gęsto musi wypełniać polecenia kierownictwa. Opisywane sytuacje zupełnie mi nie przeszkadzają.
    • wuika Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 12:57
      Kosmetyków kupuję tak mało, że trudno powiedzieć, aby doświadczenia były jakieś przeogromne. Z butami całkiem, całkiem. W sieciówkach trzeba się nalatać, żeby przyszedł ktoś z obsługi, w mniejszych jakoś dają radę. Ubraniowo - bywa masakrycznie. Z przykładem zupełnego chamstwa spotkałam się raz, w sklepie House (omijać!), gdzie wypindrzone dziewczę rzekło do mnie takie słowa: "no ale słuchaj, my nie mamy aż takich wielkich rzeczy, nikt takich nie szyje". Chodziło o rozmiar 42 suspicious
      • platynowa_kostka_rubika Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:06
        Mnie się raz zdarzyło w sklepie Adidasa, że ekspedientka, poproszona o zatelefonowanie do innego sklepu, żeby sprawdzić czy mają mój rozmiar jakiegoś tam modelu butów, udawała, że dzwoni. Rozwaliło mnie to kompletnie; do dziś nie wiem, czemu tak zrobiła. Więcej tam nie poszłam.
    • dziub_dziubasek Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:14
      Nie lubię gdy ekspedientka łazi za mną krok w krok, nie cierpię też że kiedy raz zapyta czy w czymś pomóc to pomimo uzyskania odpowiedzi przeczącej za 5 minut znowu nade mna staje.

      No i nie lubię różnicowania podejścia w zalezności od zamożności klienta. Kiedyś jedna jak zapytałam o cenę produktu odpowiedziała "i tak pani nie stać" sprawa oparła się o kierownika sklepu, pani dostała reprymendę.
    • drinkit Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:20
      Ja nie lubię nadgorliwych ekspedientek, np. dziś w Douglasie w ciągu jednej minuty 3 laski chciały mi pomagać.
    • alabama8 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:22
      mamaemmy napisała:
      Ja na przykład mam dośc,gdy wchodzę do sklepu i w momencie podbiega do mnie usmiechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc?
      - W czym mogę pomóc?
      - A szukam czegoś fajnego.
      - A konkretnie czego?
      - Czegoś takiego co by mi się podobało.
      - Żakiet?
      - Nie no ... mam z siedemnaście.
      - Bluzka?
      - z szafy się wylewają, nie, bluzka raczej nie.
      - Spodnie albo jakiś komplet?
      - Mam trzy czarne, beżowy, dwa szare, czarwony, jeden lila ... eee brązowy też, szary z krótkim rękawem, szary z długim ...
      - eeee ...
      - no właśnie - podsumowując, szukam czegoś fajnego, czy może mi pani pomóc?
    • lejla81 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:25
      Nic mnie nie wkurza, oprócz sytuacji, o której kiedyś dyskutowałyśmy - jak ktoś na mnie w sklepie z jakiegoś powodu krzyczy.
    • franczii Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:30
      Mnie tez to denerwowalo do pewnego czasu. Kiedy bylam mloda i glupia to krepowalam sie tego ale teraz juz wiem, ze one tak musza robic bo tego od nich oczekuje pracodawca.
      W tej chwili juz nie jestem dzika i wchodze do sklepu nawet jesli nikogo tam nie ma, mowie dziendobry i od razu pytam czy moge rzucic okiem. Czasem pani pyta czy szukam czegos konkretnego to wtedy odpowiadam zgodnie z prawda ze nic konkretnego a czegos co mi sie bardzo spodoba. I to wszystko. Najczesciej pani wtedy deklaruje pomoc w razie gdyby mi cos wpadlo w oko a ja sobie spokojnie ogladam. Nie mam zadnego problemu zeby potem wyjsc z pustymi rekami, dziekuje i zegnam sie. I mysle sobie jaka ze mnie wczesniej byla glupia gaska.
      Sa klientki, ktore potrzebuja tej calej otoczki skakania, nawet jak przymierzaja to przed calym personelem , ktory oczywiscie w zachwytach potwierdza ze super itp. Ja tak nie potrafie. Sama sie musze przekonac.
      Czasem jak mi sie cos szczegolnie podoba to jeszcze zniose skakanie nade mna. Np. ostatnio zachorowalam na sandalki ktore wypatrzylam na wystawie i glupio mi bylo ale jakos przezylam to, ze pani mi osobiscie te sandalki zapinala.
    • gryzelda71 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 13:32
      Niewyszkolony personel.Panie nie wiedzące co mają na półkach,pojęcia o sprzedawanych rzeczach,zwłaszcza kosmetyków się to tyczy.I najgorzej mnie wkurza,jak pytasz o coś,a panie mówią:NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO,ONE O TYM NIE SŁYSZAŁY....
    • zabulin Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 14:01
      Drazni mnie dokładnie to samo co Ciebie.

      Ja sie czuje osaczona, keidy ledwo przekrocze prog sklepu i juz naskakuje na mnie dziewczyna z wiadomym pytaniem.
      To zapewne zasługa szkoleń- jak to możleiwe, ze dotąd nie wpadli na to, ze większość ludzi to drażni??

      Ale pamietam jedna syt., która mnie wkurzyła na maksa. Wchodze kiedys wczesnie rano do sklepu przy Floriańskiej w Krakowie (tak ok. 10.30-11.00). W sklepie stado ekspedientek, stłoczone w kacie.Plotkuja, opierają sie na wieszakach. Ziewają. Nudy, bo puchy.

      Upatrzylam bluzkę. Podchodzę do stada i grzecznie pytam czy moge przymierzyć takowa ale rozmiar mniejszą i prosze o pomoc, bo sa poprzekladane.
      Najpierw zmierzyly mnie od stop do glow, potem jedna westchnęla ciężko i powłóczac nogami powolutku poczlapala szukać.

      O, jak mnie wkurzyla. Podpiera ściany, a ja ja prosze o jedną głupia bluzke i takie fochy.
      Zlapalam więc z 15 bluzek z rożnych wieszakow, powiedzialam ze ide mierzyć i wyszlam z przymierzalni po minucie oddając jej rzeczy do poukladania.

      Stwierdziłam, ze jak się troche porusza ukladając rzeczy, to się dotleni i przestanie ostentacyjnie ziewać przy klientach.

      Bo to, ze zują gumy, to juz przebolalam.
      • mamaemmy zabulin 21.04.11, 14:47
        a mozesz napisac,w którym to sklepie bylo i jak dawno?
        jak cos to może byc na privasmile
        • zabulin Re: zabulin 21.04.11, 15:09
          Moge napisac, że było to ok. 5 lat temu.

          A w jakim sklepie- nie chce pisac.
          Bo i po co?? Czemu by to mialo sluzyć???
          • mamaemmy Re: zabulin 21.04.11, 15:57
            zabulin napisała:


            >
            > A w jakim sklepie- nie chce pisac.
            > Bo i po co?? Czemu by to mialo sluzyć???

            łomatko,to nie pisz,jesli to taki sekret gdzie robiłaś zakupy kilka lat temusmile
            • zabulin Re: zabulin 26.04.11, 11:45
              łomatko,to nie pisz,jesli to taki sekret gdzie robiłaś zakupy kilka lat temusmile
              Wyjasnie ci- jak ktoś (ty) prosi o podanie nazwy sklepu, a zwłaszcza na privie, musi mieć jakiś cel w tym.

              Zwykla ciekawość?? Watpię.
              Bo co normalnego człowieka może obchodzic w którym konkkretnie sklepie kilka lat temu zostałam źle obsłużona. Po co normalnemu czlowiekowi nazwa tego sklepu?

              Po nico. łomatko smile
              • mikita10 Re: zabulin 26.04.11, 12:56
                Ja na "w czym mogę pomóc" po przejściu progu się uodporniłam, odpowiadam, że się rozejrzę, choć fakt, denerwuje mnie to lekko.

                Co do obsługi to nie lubię jednej rzeczy -pyta się mnie w czym mogę pomócsmile a na moje pytanie np. czy jest może niebieski sweter (są np. w 3 kolorach, a widzę, że po całym sklepie wszystko jest porozrzucane) i słyszę: to co widaćsmile
                Kiedyś mi się spodobał sweter w C&A, ale mój rozm. (ostatnia sztuka) był na manekinie i się dowiedziałam, że nie można go ściągnąć, bo to jedynie projektant robi, trudnosmile
                Aaa i jeszcze w Reserved - wszystko totalnie pomieszane, spodobała mi się jedna spódniczka, nie mogłam znaleźć swojego rozm. podchodzę do obsługi, sprawdziły w systemie - tak jest, ale..... one mi go nie znajdą, bo klienci za bardzo wszystko porozrzucali, mam przyjść za parę dni. Hmm przyszłam, ale sytuacja się identycznie powtórzyła.

                Ale ogólnie uważam, że jeżeli chodzi o obsługę to jest coraz lepiejsmile
    • kali_pso Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 14:56

      Ja zawsze odpowiadam z uśmiechem "Nie, dziękuję" na pytanie, - W czym mogę pomóc- i zostawiają mnie w spokoju...w niektórych przypadkach brakuje mi własnie takiej pomocy- mierzę buty- pytam- co pani myśli- a ona" Dobre" no dzięki, myślę, pomocna z pani osoba jest, nie ma cowink
      Niby wiem, że sama powinnam wybrać, ale widać , że ją to zupełnie nie interesuje, że klient jej nie interesuje, ot praca jak każda inna...a czasem pytania- do czego będzie je pani nosiła, jak stopa sie układa itp. mogą pomóc...tzn. ja osobiście nie miałabym nic przeciwko gdyby mnie ktos dopieścił pytaniami w sklepiesmile
    • joanna.pio Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 15:21
      z ostatnich doświadczeń - sporo pospacerowałam po marketach budowlanych, sklepach z wyposażeniem domu itp. Najbardziej podoba mi się obsługa w Castoramie - kompetentna i nienarzucająca się jednocześnie. Nie miałam oporów by pytać, dociekać, ale też dostałam wiele wyczerpujących odpowiedzi.
    • moguer Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 15:24
      Wszystko to ma jakiś cel, jeden cel wysokie obroty. Sieciówki wydają kupe kasy na trenerów do szkoleń , i powiem Wam ,że wiele osób mówi czy pisze, ze nie lubią byc atakowani przez sprzedawców, a po licznych badaniach na 10 klientów- 7 lubi taką obsługę ... w czym mogę pomóc od samego wejścia smile, to , że propoponują wkładki co butów przy zakupie butów, czy pasek przy zakupie spodni to po prostu walka o sztuki na paragonie.Od tego są liczne premie itp. Ja pracowałam w jednej sieciówce, najpierw jako z-ca kier potem kierownik i wiem jak te dziewczyny ciężko pracują i niestety nie mają szacunku od strony klientów.W każdej sieciówce jest nacisk na klienta , on jest najważniejszy, on ma zawsze rację i klienci to wykorzystują , ja się nie dziwie, że sprzedawcy sztucznie się uśmiechają , mimo, że nie jednej klientce by powiedziały co o niej myslą . Wystarczy się przejśc do sklepów i zobaczyc uwalone bluzki od podkładów, szminek , niektóre przepocone już wiszą na wieszakach, bo polacy się nie myją , a na rano przed otwarciem musi byc wszystko ślicznie poukładane , praca ciężka a mało płatna , (chociaz teraz finansowo się poprawiło) więc co się dziwic .
      • lola211 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 15:36
        Ja to wszystko wiem i dlatego wiele wybaczamsmile,no chyba ze obsługa naprawde fatalna, jak to mialo miejsce np w salonie Kazara- zero usmiechu, gdy poprosilam o rade to ekspedientka nie potrafila nic sensownego nawet skłamacwink.Wówczas serio mam ochote złozyc skarge na personel.Ale to sa wyjatki.W wiekszosci sklepów obsługa stara sie jak moze.I to działa, bo nieraz cos kupilam mimo ze wcale nie zakladalam, ze cos nabędę.Sklonilo mnie do tego tylko i wyłacznie podejscie obsługi.
    • nellyssima Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 15:29
      Strasznie mnie denerwuje tylko jedna rzecz, kiedy przeglądam sobie ubrania na wieszakach, a pani ekspedientka metr za mną poprawia te wieszaki, które właśnie dotknęłam i układa je równiutko. Wtedy mam wrażenie, ze jej przeszkadzam i naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie może zrobić tego jak przejdę na drugą stronę sklepu lub chociażby dalej.
      • blekitny.zamek Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 17:35
        Strasznie mnie denerwuje tylko jedna rzecz, kiedy przeglądam sobie ubrania na w
        > ieszakach, a pani ekspedientka metr za mną poprawia te wieszaki,

        też na to zwróciłam uwagę.
        Oprócz tego denerwuję mnie,że na wieszakach rzeczy często są tak upchnięte,że nie można nic zdjąć,żeby trzy inne rzeczy nie spadły.
        No i nachalne sprzedawczynie. Trudno od progu sklepu wiedzieć dokładnie,co się chce kupić.Mam podać pani kolor,rozmiar,fason itd?
        Rzadko szuka się czegoś konkretnego,zazwyczaj jest to chodzenie i oglądanie,a jak się coś spodoba,to kupuję.
        A ile razy kupowałam coś zupełnie innego,niż miałam wcześniej zamiar.
        • sylwiamc Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 14:31
          Wczoraj byłam w sklepie z sukienkami w warszawskiej Arkadii. Sukienki były bardzo ciasno poupychane na wieszakach, tak, że ciężko było którąkolwiek zdjąć z drążka czy choćby obejrzeć, a nad wieszakami co około metr widniała tabliczka z napisem mniej więcej takiej treści:

          NIE NISZCZ, NIE SZARP - POZWÓL INNYM KUPIĆ SUKIENKĘ W NIENARUSZONYM STANIE.

          to ja się pytam - nie prościej byłoby wywiesić na jednym drążku połowę mniej sukienek - klientka spokojnie obejrzy, nie poszarpie i jeszcze zakupi w nienaruszonym stanie smile
      • ylunia78 Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 14:21
        nellyssima napisała:

        > Strasznie mnie denerwuje tylko jedna rzecz, kiedy przeglądam sobie ubrania na w
        > ieszakach, a pani ekspedientka metr za mną poprawia te wieszaki, które właśnie
        > dotknęłam i układa je równiutko. Wtedy mam wrażenie, ze jej przeszkadzam i napr
        > awdę nie rozumiem, dlaczego nie może zrobić tego jak przejdę na drugą stronę sk
        > lepu lub chociażby dalej.


        O jessssu też tego nie nawidzę.
        A jeszcze nie lubię,jak w Biedronie podchodzę do kasy,a pani jednym tchem"dzień obry,siateczkę?gazetę kropka tv,pyk,pyk,pyk,dziekuję i zapraszam ponownie"Zwłaszcza,że do biedrony do której czasami chodzę jest taka babka,która mówi to wszystko jak maszyna.Czasami się zapomina i w trakcie kasowanie mówi to samo po 2-3razybig_grin
    • koronkazebowa0 Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 15:50
      Tu mogłabym wymieniać dziesiàtki błędòw obsługi klienta z podziałem na branże.
      Od lat zajmuję się zawodowo tym tematem, audytem.
      A najgorsze jest to, że już czasem nie wiem czy jeszcze jestem w pracy czy już robię lajtowo zakupy dla siebiesad
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 16:43
        hmm a mozesz podac pare przykladow, takich o ktorych ekspedientki moga sobie nawet nie zdawac sprawy? pomijajac oczywistosci typu: rozmowa z kolezanka przy obsludze klienta, popraiwanie wieszakow jak juz ktos wspomnial itp
    • isia.s Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 16:02
      Mnie co do zasady wkurza nachalne zainteresowanie personelu. Ale w niedzielę się uśmiałam. Byłam w 3 sklepach ecco, w tym jednym kids. I w każdym natychmiast doskoczyła do mnie ekspedientka z identycznie co do słowa sformułowanym pytaniem, coś w stylu: jakiego asortymentu Pani poszukuje?. Widać przyszły świeże wytyczne z centrali wink Normalnie jakbym deja vu miała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka