el_jot
21.06.11, 22:30
A ja nie mam pojęcia.
Dokładnie sąsiadka, która ma męża alkoholika.
Myślałam, że ma wszyty esperal, bo miał mieć i jakiś rok półtora chyba nie pił. Teraz przyszłam do niej na chwilę, on śpi na stole. Nie pytałam o nic - sąsiadka sama zaczęła. Że tego esperala próbowali dwa razy, dwa razy się nie przyjął. Że nie pił, bo tyle wytrzymał sam, ale dłużej nie dał rady i się zaczęło. Niestety, facet jest już na dnie - dwa razy padaczka poalkoholowa, przy próbie odstawienia - delirka. Jak się ulula - wpada w dołek psychiczny i zasypia. Jak jest niedopity - jest agresywny, atakuje żonę i 16-letnią córkę, która ostatnio zadzwoniła na policję i tatuś został odwieziony na izbę wytrzeźwień. Mają założoną niebieską kartę - to pic na wodę, jak mówi sąsiadka.
Dostał wezwanie na komisję ds. pomocy rodzinie, czy jakoś tak. Powiedział, że to, że on pije winna jest jego żona, więc ona też dostała wezwanie i musiała się tłumaczyć.
Ona chce jednego: żeby się leczył, ale on twierdzi, że to ona jest chora. Ja na to: skoro się nie chce leczyć, rozwiedź się z nim. Ale ona nie, bo nie będzie się włóczyć po sądach, nie będzie ciągać dzieci, a poza tym musiałaby go splacić. Dom jest prawdopodobnie albo na nią albo na jej rodziców, z którymi zresztą mieszkają.
Powiedzcie co jej poradzić? Bo ja nie znam innego rozwiązania w takiej sytuacji, jak rozwód, a może wy wiecie?