atowlasnieja
26.06.11, 13:08
mam lodówkę zapchaną dobrem przysłanym przez rodzinę. Problem w tym, że jest lato i to żarcie (mięcho) jechało 3 bite godziny w aucie. Mąż jest niekonsekwentny: wędliny ze sklepu na drugi dzień za diabła nie ruszy (ma kłopoty z układem trawiennym) a coś takiego to potrafi po tygodniu wsunąć. Jak to wywalę to może dojść do rozwodu. Jak on to zje to dojdzie do rozwolnienia.
A chrzanię to! Za bardzo myślę za niego. Powiem mu, że się tym może struć. Jego du#a, jego sprawa. Najlepsze jest to, że ja jestem bardziej odporna ale takiej porcji zwyczjnie nie dam rady przejeść.