Dodaj do ulubionych

"Dary" w lodówce

26.06.11, 13:08
mam lodówkę zapchaną dobrem przysłanym przez rodzinę. Problem w tym, że jest lato i to żarcie (mięcho) jechało 3 bite godziny w aucie. Mąż jest niekonsekwentny: wędliny ze sklepu na drugi dzień za diabła nie ruszy (ma kłopoty z układem trawiennym) a coś takiego to potrafi po tygodniu wsunąć. Jak to wywalę to może dojść do rozwodu. Jak on to zje to dojdzie do rozwolnienia.

A chrzanię to! Za bardzo myślę za niego. Powiem mu, że się tym może struć. Jego du#a, jego sprawa. Najlepsze jest to, że ja jestem bardziej odporna ale takiej porcji zwyczjnie nie dam rady przejeść.
Obserwuj wątek
    • thorgalla Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 13:18
      Dorosły jest (przynajmniej tak w dowodzie stoi,prawda wink ) więc nie je.
      Ale uprzedź,że jak się struje to go leczyć nie będziesz.Sam niech leci do apteki wink
    • atowlasnieja Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 13:34
      oprócz zachowania męża nie mogę zrozumieć rodziny która w upał pakuje takie paczki. Rozumiem zimą ale latem?
      Żal mi tego jedzenia ale po prostu nie mam jak o nie zadbać (nawet zamrozić się to boję)
      • rosapulchra-0 Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 14:21
        Ja bym zamroziła.
      • spicy_orange Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 16:35
        chyba trochę panikujesz. Mnie rodzice też pakują mięcho (chociaż wiedzą że nie lubię - mój zjada ze smakiem) i też jedzie 6 godzin i jakoś dociera. Dawniej to się wędliny wędziło i wieszało w komorze u powały i tak se wisiały (dłuuugo) dopóki się ich nie zjadło i wszyscy żyli. O ile to jedzenie nie jest ze sklepu 9bez podejrzanych wypełniaczy, spulchniaczy i konserwantów) to ja bym zamroziła i wyjmowała po trochu.
        • atowlasnieja Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 17:18
          to są wędliny swojskie, potwornie tłuste i słone.
          Mąż lubi ale ze względów zdrowotnych powinien najwyżej spróbować. Mi to wchodzi najwyżej przez dwa dni.
          W zamrażalniku to ja nie mam miejsca nawet na połowę.
          • spicy_orange Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 17:44
            > to są wędliny swojskie, potwornie tłuste i słone.

            bardzo dobrze-znaczy długo mogą leżeć smile nie masz miejsca to rozdaj wink

            ps. chińczycy mają taki patent w swoich restauracjach (na surowe mięso), że duże ilości mięsa przelewają jeszcze większa ilością oleju i na wierzch leją grubą warstwę olejową. Powietrze nie dochodzi mięcho się nie psuje - może tak stać i stać, byle w chłodzie
            • setia Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 21:36
              sama kupuję swojskie wędliny i zaręczam Ci, że mogą leżeć dużo dłużej w lodówce niż te paskudztwa sklepowe, oślizgłe po 1 dniu.
          • mathiola Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 21:47
            Lepiej żeby były tłuste i słone niż żeby świeciły w ciemności jak te sklepowe.
            Wiecie, piekliśmy ostatnio kiełbaski z dziećmi na ognisku.
            I ja swoją dosłownie na chwilę włożyłam do ognia, a ona mi pękła a ze środka dosłownie trysnął gejzer płynu. No takich kiełbasek to ja za młodu na ognisku nie widziałam.
    • anorektycznazdzira Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 21:30
      Rozwolnienie i to nie moje byłoby mniejszym powodem do zmartwienia niż rozwód i to mój...
      • atowlasnieja Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 22:56
        rozwolnienie to tylko "szczyt" wink góry lodowej. Jak on to zeżre to szlak trafi leczenie i półroczną dietę którą zafundowałam całej rodzinie. Nie po to mięso duszę i piekę w piekarniku (i to tylko te najchudsze) a potrawy solę tylko do granicy "już nie jest słodkie" żeby drań się teraz natłuścił i zasolił!
    • mathiola Re: "Dary" w lodówce 26.06.11, 21:42
      jeśli mieszkasz tu gdzie ja, to to jedzenie nie miało szans zaparzyć się w upale.
      Ja mrożę wszystko co przywiozę, potem na spokojnie mogę zastanowić się co z czym i kiedy się zje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka