Dodaj do ulubionych

Bardzo biedne dzieci...

26.06.11, 16:00
Czy Wasze dzieci mają styczność z tzw. biednymi dziećmi, przyjaźnią się z nimi, zapraszacie owe dzieci do siebie do domu?
Na przykład 10-letni Jasiu z menelskiego osiedla i wielodzietnej rodziny w której co najmniej jeden rodzic nadużywa alkoholu, a on sam nie ma komputera w domu, a często i pralki.
Czy też Wasze dzieci przyjaźnią się jedynie z dziećmi Waszych znajomych z tej samej bądź wyższej warstwy społecznej?
Obserwuj wątek
    • el_jot Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:04
      A to w Polsce są teraz jakieś warstwy społeczne? Nie wiedziałambig_grin
    • jjod Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:04
      Nie, nie zapraszam biednej młodzieży do domu.
      • el_jot Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:08
        Bo ty Grudniowa jesteś, no nie?
        • jjod Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:11
          Nie to chyba ma znacznie, nie?
          Mam na myśli dzieci z menelskich rodzin, z wódą i dragami na porządku dziennym. Nie zamierzam robić za lodówkę, i atrakcję.
          • jjod Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:12
            Zresztą, wystarczy spojrzeć w jakich warunkach te dzieci żyją, i jaką mają higinę osobistą
            Nie, dzięki uncertain
          • el_jot Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:14
            Ma znaczenie, mawink
            • jjod Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:15
              Niech będzie, ze ma. I luz.
              Jednak odp na pytanie.
    • nutka07 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:36
      Nie znam dzieci z takich rodzin.
    • anorektycznazdzira Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 16:48
      Warstwy społeczne już w Polsce mamy? Fiu,fiu-fiu...
    • majenkir Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:01
      gazeta_mi_placi napisała:
      > Czy też Wasze dzieci przyjaźnią się jedynie z dziećmi Waszych znajomych z tej
      > samej bądź wyższej warstwy społecznej?


      Tak. Innych dzieci nie znamy.
    • sokhna Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:06
      Czasami trzeba pamietac, ze BIEDA i MENELSTWO nie zawsze ida w parze. Znam rodzine, ktora naprawde jest biedna, jest w niej 5 dzieci, ale dom zadbany, czysciutki, dzieci czyste i dobrze wychowane. Nie widze problemu, zeby moje dziecko przyjaznilo sie z tymi dziecmi (nie przyjazni sie tylko ze wzgledu na roznice wieku), ale ja mam kontakt z ich mama i widze jak na rzesach oboje rodzice staja zeby miec co do garnka wlozyc. Alkoholu sie tam nie uswiadczy.

      Z menelskiego domu bym jednak nie zaprosila.
      • gazeta_mi_placi Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:41
        Oczywiście.
        Ale jeśli dziecko ma pecha (rodziny sobie nikt nie wybiera) że i rodzina biedna i patologiczna to nie ma co liczyć na przyjaźń z Twoim?
    • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:23
      Nie znam takich dzieci, ale kiedy moja latorośl się burzy przy zbieraniu zabawek czy jedzeniu, zawsze tłumaczę że są takie dzieci. Biedne, albo w DD które chciałyby się z nią zamienić i mieć to, co ona.
    • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:25
      Wracając do pytania, nie miałabym oporów by takie dzieci zapraszać.
      Oczywiście jeśli byłaby to bieda a nie kradzieże i pijaństwo
      • loganmylove Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:34
        Jak juz dziewczyny wspomniały-trzeba odróżnić biedę od menelstwa bo strasznie uogólniasz. Menelstwa na szczęście nie znam.
        • gazeta_mi_placi Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:44
          Dziecko z rodziny biednej i menelskiej też potrzebuje (nawet bardziej od dziecka tylko "biednego") pozytywnych wzorców, choćby przyjaźni z kimś z innego środowiska.
          Menelstwo menelstwem ale dziecko menela niczemu nie jest winne, że pochodzi z takiej a nie innej rodziny, a ponosi konsekwencję (niechęć, podejrzliwość innych rodziców) jakby było dorosłe i samo wybrało taką drogę.
          • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:47
            No fakt ! masz rację.
            Więc myślę że to w głównej mierze zależałoby od dziecka. Niektóre są bezczelne już w swoich zachowaniu ( nawet małe ) a niektóre skromne.
            Pewnie na to głównie bym zwróciła uwagę. Podparłabym się też opinią ze szkoły
            • gazeta_mi_placi Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:51
              Bezczelne w zachowaniu zauważyłam bywają dzieci z różnych środowisk, bogatych i przeciętnych też, u mnie w klasie z dziewczyn największą zołzą była rozpieszczona bogata jedynaczka, córka bardzo wykształconych, bez nałogowych rodziców.
              • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:58
                Tu też masz rację.
                Jak widzisz reguły nie ma. Z taką jak piszesz, nawet z dobrego domu, też jako tako przestrzegałabym dziecko przed zaproszeniem jej do domu.
          • bea_08 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:01
            Tak... Już nawet w przedszkolu dzieci oceniają się na podstawie tego, z jakiej rodziny pochodzą, co mają i czym jeżdżą. I pewnie same tak potrafią.
            Patologia, owszem, jest niemile widziana ze zrozumiałych względów, ale ocenianie człowieka (i dzieci) przez pryzmat stanowiska, stanu posiadania, ba nawet własnego mniemania o swojej osobie jest na porządku dziennym. Traktowanie dziecka jako gorszego, bo jego rodzice są biedniejsi, mniej zaradni, na gorszych stanowiskach to normalka - dzieci z "lepszych" rodzin muszą się zadawać z kimś ze swojej "półki".
            I nie oszukujcie się, że tak nie jest. Może na potrzeby forum większość napisze, że co za różnica - czy syn sprzątaczki czy adwokata jest najlepszym kolegą mojego syna, ale życie pokazuje co innego.
            • triss_merigold6 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:10
              Przecież to normalne, że przyjaźnimy się/kolegujemy z osobami z którymi odnajdujemy wspólny język.
            • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:14
              bea, nieprawda
              Moje dziecko akurat nie ma biednych rówieśników i nic na to nie poradzę, ale ja miałam i biedniejszych od siebie i bogatszych. Nie przeszkadzało mi to przyjaźnić się ( może jako dzieci to za wielkie słowo ) z nimi.
              Rodzice też nie mieli nic przeciw bym się z nimi bawiła czy zapraszała do siebie.
              Wzorce po części wynosi się z domu rodzinnego.
          • kub-ma Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:20
            Masz rację, że takie dzieci potrzebują pozytywnych wzorców (a może właściwie prawdziwej opieki). Tylko trzeba mieć świadomość, że na siłę nic się nie zrobi. Jeżeli moje dziecko złapie dobry kontakt z dzieckiem z biednej czy innej rodziny, to wtedy ja jako rodzic ciągnę sprawę dalej, zapraszam do siebie. Nie w odwrotnej kolejności, bo może przynieść to więcej szkody niz korzyści. Na siłę nic nie zrobisz, a do dzieci z problemami (różnego rodzaju) też trzeba mieć podejście.
      • gazeta_mi_placi Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:49
        Dziecko z takiej rodziny jest już na starcie pokrzywdzone, a i Ty mu nie dajesz szans ( w odróżnieniu od dziecko tylko z biednej rodziny), nie ono wybrało rodziców, nie ono pije i nie zawsze też kradnie.
        W innym wątku o zakatowanym na śmierć przez pijanego konkubenta dziecku te same nicki będą owe dziecko ( z menelskiej rodziny ) bardzo żałować i łzy wylewać...
      • nangaparbat3 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 17:55
        saga55-5 napisała:
        \ nie miałabym oporów by takie dzieci zapraszać.
        > Oczywiście jeśli byłaby to bieda a nie kradzieże i pijaństwo

        To się uhahałam.
        A co z dziećmi zamożnych czy bogatych pijaczków? I pijaczek?
        • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:00
          Pytanie było o biedne dzieci.
          Nieprawdaż ?
          • grzalka Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:05
            przyjaźnią niekoniecznie, ale kontakt na podwórku mają, a jak do domu zaproszą to nie wyganiam- ale takie znajomości się same kończą, bo te dzieci nie mają prawidłowych wzorców nie potrafią się bezkolizyjnie socjalizować i w końcu i tak bawią się między sobą- czyli od początku są na przegranej pozycji
          • nangaparbat3 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:17
            Prawdaż. Ale czy gdyby pytanie było o zamożne dzieci, zastrzegałabyś, że z dziećmi takich gdzie kradzież (no wystaw sobie - też się zdarza) i pijaństwo, to nie?
            • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:21
              Tak. Napisałabym że nie.
              Wiem coś na temat bogatszych rodzin i uwierz mi, że dzieci też nie chcą się ze wszystkimi przyjaźnić.
              Wyżej chyba triss napisała, że przyjaźnimy się z tymi, z którymi znajdujemy wspólny jezyk.
              Tak właśnie jest.
              • nangaparbat3 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:35
                Niejasno się chyba wyraziłam: czy odpowiadając na pytanie: czy twoje dzieci przyjaźnią się z dziećmi z samożnych domów?
                też robiłabys zastrzeżenia?
                • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:41
                  Jasno napiszę- TAK
                  Nawet już jedno zamożne dziecko odpadło z grona dobrych znajomych córki.
    • nangaparbat3 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:14
      Cóż - znam niejedno dziecko z rodziny "menelskiej", które uczy się, nieraz bardzo dobrze, pracuje, nieraz bardzo ciężko, robi co może, by zadbać o "menelski" dom i "menelskie" rodzeństwo. Oczywiście do szkoły gdzie pracuję docierają najdzielniejsze "menelskie" dzieci. Ale moja własna córka chodziła do społecznego gimnazjum, z dziećmi ludzi wykształconych i zamożnych. W pewnym momencie zaczęła się przyjaźnić z blokersami. Miała chłopaka z nie menelskiej wprawdzie, ale bardzo skromnej i łatanej rodziny, repetującego klasę. Mówiła: jedni i drudzy piją i ćpają, ale ci z osiedla przynajmniej wiedzą, że to nie jest dobre, i szanują tych, którzy tego nie robią.
      Pamiętam też jak kiedyś odbierałam corke z urodzin kolegi z klasy - piękna podmiejska rezydencja, w domu osoby, którym nigdy nie powierzyłabym nawet nastoletniego dziecka, ewidentnie po trawce przynajmniej. Nie wszystko złoto co się świeci.
      Pamiętam też dziewczynę, która płakała jak małe dziecko - bo rodzice oboje piją - a w domu jest czysto, porządnie, zamożnie, nikt by nawet nie pomyślał, tylko ona już tego znieść nie może.
      A wracając do meritum: wydaje mi się, że dzieci większości ematek nie mają żadnej okazji do zaprzyjaźniania się z dziećmi z trudnych, biednych rodzin, i że tych okazji będzie coraz mniej - w końcu czemuś służą te ogrodzone podwórka?
      • saga55-5 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:18
        Ale wiesz ? bramy się tam otwierają i dzieci nie są tam ciągle trzymane. Czasami nawet wychodzą wink
        Zwłaszcza starsze
      • gazeta_mi_placi Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:19
        Z drugiej strony większość e-matek będzie wylewać łzy nad kolejnym artykułem z serii "pijany ojciec z pijaną matką skatowali kolejnego Kubusia"...
        • jjod Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:27
          Sorry, ale... Jeżeli dziecko jest z patologicznej rodziny (tak, tak, rodziny się nie wybiera) to prawie na pewno będzie ono takie same. dlaczego? Bo tylko ma taki wzorzec rodziny. Inaczej z dziećmi tylko biednymi, ale to tez jest pewne ale. Takie dzieci maja inne podejście do żcia, często nie znaja podstawowych zasad, a ich jedyną atrakcją jest podwórko. Raz w życiu pozwoliłam zaprosić biedne dziecko, i szybko tego pożałowałam. Dziecko zachowywało się tak, jakby nigdy nir widziało jedzenia, i bardziej było zajęte rzeczami w naszym domu, niż zabawą z synem. Podziękowałam.
          • na_pustyni Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 22:03
            Nie zgadzam się z tym, co napisałaś. Te dzieci MAJĄ inne wzorce - ich rodzina nie żyje w getcie razem z innymi patologicznymi rodzinami (choć mam wrażenie, że ci, którzy czują się 'lepsi' najchętniej by je tam zamknęli). Razi mnie Twój post, bo przez mój dom w dzieciństwie przewinęło się trochę takich dzieci i żadnego nie zapamiętałam jako wygłodzonego dzikusa.
          • pierwsze-wolne Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 22:46
            A wiesz, w sposób przez Ciebie opisany zachowywały się dwie dziewczynki które przyszły do nas w odwiedziny z domów bez biedy, nałogów - "menelstwa" znaczy, z porządnych i poważanych u nas rodzin... Też podziękowałam.
      • triss_merigold6 Jesteś niesprawiedliwa 26.06.11, 18:43
        Jesteś niesprawiedliwa i jednostronnie oceniasz, że dzieci nie mają okazji do zaprzyjaźniania się etc.
        Zwróć uwagę, że np. moje i szereg dzieci znajomych, nie maja tez większych szans na bliższe poznanie i zaprzyjaźnienie się z dziećmi:
        - z półki finansowej Solorz/Kulczyk/prezes Orlenu
        - z dziećmi chodzącymi do szkół Sternika
        - z dziećmi ze szkoły amerykańskiej czy francuskiej w Warszawie
        - z dziećmi mieszkającymi na wsi
        oraz z dziećmi z wielu innych grup (nie warstw czy klas tylko grup) społecznych
        • nangaparbat3 Re: Jesteś niesprawiedliwa 26.06.11, 19:03

          Ludzie się coraz bardziej od siebie odgradzają, tak po prostu jest.
          A mnie się to nie podoba, bo zwłaszcza w przypadku dzieci jest bardzo niesprawiedliwe. Potem te dzieci słyszą, że są kowalami własnego losu, i że jak im nie wychodzi, to ich wina.
          I może mi się to nie podobać? Może. Mogę się obawiać, że tak ostre podziały i wciąż rosnąca liczba ludzi wykluczonych (na różne sposoby) i głęboko sfrustrowanych są po prostu niebezpieczne dla nas wszystkich? Mogę.
          • triss_merigold6 Re: Jesteś niesprawiedliwa 26.06.11, 19:10
            W państwach zachodnich zawsze tak było, to w demoludach rządzący starali się wmawiać, że podziały społeczne zanikną.
            • nangaparbat3 Re: Jesteś niesprawiedliwa 26.06.11, 19:23
              Najwieksze widziałam w Trzecim Świecie.
              I pamiętam mego wykładowcę, mówiącego w 1976: marzymy, żeby u nas był kapitalizm, bo sobie wyobrażamy, że wtedy będzie u nas jak w Szwajcarii. A to będzie najwyżej jak Turcji.
              Mniejsza z tym.
              Nie marzę o powrocie komuny, na pewno.
              Ale to co się dzieje, kierunek, jaki przyjmuje, nie podoba mi się.
              A do integrowania własnych dzieci z cygańskimi bardzo namawiam - w moim mieście są takie możliwości, i niektórzy z nich korzystają. Od tych dzieci - małych, zanim jeszcze szkoła przejedzie po nich jak walec - nasze mogą się wiele nauczyć: empatii, radości życia, bezpośredniości, współdziałania, ciekawości świata, troski o innych. I nie obawiaj się - nie mają wszy i nie kradną.
              • triss_merigold6 Re: Jesteś niesprawiedliwa 26.06.11, 19:52
                Te dzieci nie chodzą do przedszkoli i mieszkają - przynajmniej w Warszawie - w określonej części miasta. Niby jak organizacyjnie miałaby wyglądać taka integracja?
                • nangaparbat3 Re: Jesteś niesprawiedliwa 26.06.11, 20:32
                  U nas jest na przykład zespół taneczny, cygański, ale polskie dzieci też do niego należą. W śródmieściu.
                  Oczywiście jeśli nie ma takich możliwości, nie ma o czym mówić. Ale szkoda. Ja bardzo żałuję, że moje dziecko grubo za stare, by do tego zespołu zapisać. Ale może wnuki się załapią.
    • kropkacom Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:24
      Spotykały się na placu zabaw. Często świetnie się bawiąc. Okazji na zapraszanie do domu nie było.

      Co do dzieci i rodzin. Często dzieci modnie ubrane, najedzone, czyste pochodzą z domów za taaakimi problemami. Naprawdę momentami bywam w częstym szoku. Ech...
      • triss_merigold6 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:45
        Przepraszam Kropko, ale nie mogę się powstrzymać, zdaje się, że Czesi i Słowacy nie integrują się towarzysko i nie integrują swoich dzieci z Cyganami, prawda? Z oczywistych powodów.
        • lejdi111 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 18:49
          nie znam takich dzieci.
        • kropkacom Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 19:21
          Na początek, tutaj jest "problem romski" na zupełnie innym poziomie niż w Polsce.

          Czesi właśnie generalnie nie lubią Romów. A jak się kogoś nie lubi to raczej się z nim nie integruje, prawda? Z drugiej strony, Romowie często żyją także poza swoimi enklawami, pracują, dzieci chodzą do szkoły itd. W szpitalu była bardzo fajna Romka z córeczką. Mała zadbana i widać, że oczko w głowie mamy. Traktowana normalnie. Przynajmniej z mojej perspektywy.
          • andaba Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 20:39
            Tak całkiem serio - nie znam takich dzieci, nie ma takich wokół, w szkole, w okolicy.
            Tzn brudnych, krańcowo zaniedbanych, bardzo biednych, pozbawionyc wygód. Owszem, dzieci alkoholików się zdarzają, ale z reguły pije tylko jeden rodzic, przewaznie ojciec, a matka robi co może, żeby było dobrze.

    • sadosia75 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 20:43
      Mają styczność z dziećmi z rodzin uzależnionych. Z niektórymi zawarły coś w rodzaju przyjaźni z innymi nie. Jedne dzieci przypadły im do gustu i się świetnie dogadują z innymi nie.
    • echtom Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 22:30
      W podstawówce tak. Z wiekiem jednak rozwarstwienie się pogłębia.
    • odcienie.szarosci Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 22:58
      Nigdy nic wobec biednych dzieci nie miałam. Dziecko to dziecko. Niech sie przyjazniąsmile. Ja bede sie starała jakos wesprzec dziecko i jakies ubranka oddac czy coś ładnego czasem kupić, słodyczami obdarowa. Zal mi kazdego dziecka. Na pewno nie zyczylabym sobie zeby gdzies wychodziło do przyjaciela/przyciolki jesli to tzw rodzina patologiczna ale do nas jak najbardziej bedzie moglo przychodzicsmile. Ja kolegowałam sie z roznym srodowiskiem i dziecko tez bedczie sie przyjaznic z kim chce. Miłam bliska kolezanke z biednej i patologicznej rodziny. Bardzo dobra dziewczyna. Bardzo ułozona wobec tego co ja w zyciu spotkało. Opiekowała sie piatka młodszego rodzenstwa. Teraz ma meza, śliczną dwójkę dzieciaków, pracuje i ona i jej mąż. Nie ma juz alkoholu w rodzinie ani przemocy. Udało jej sie. Dlaczego innym ma sie nie udac? dlaczego mam izolowac moje dzieci?
      • odcienie.szarosci Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 23:02
        zal mi kazdego pokrzywdzonego dziecka*
        • nangaparbat3 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 23:11
          Tak mi się skojarzyło z Twoim suwaczkiem: jak córka miała 15mm, mowiłam o niej :krewetka".
    • imogen0 Re: Bardzo biedne dzieci... 26.06.11, 23:38
      Moj syn od lat przyjazni sie z chlopcem z biednej(ale nie patologicznej rodziny)
      Matka owego chlopca samotnie wychowuje 2 dzieci,pozostala 3 juz na swoim-kobitka pracowita,w domu czysto,dzieciaki w miare zadbane.Chlopak spedzal u nas wiele czasu,jadl z nami,dostawal rozne rzeczy,ubrania,matka byla wdzieczna.Moj syn tez u nich bywal...
      Ale tak sie zastanawiam,ze gdyby w tamtym domu bylo menelstwo to bym tam syna nie puscila ale tamto dziecko bym u siebie chetnie goscila.
    • to_nie_my_toniemy Re: Bardzo biedne dzieci... 27.06.11, 01:06
      Ja niekiedy inne dzieci zapraszam - jak wiem że mojej doli nie wypiją. No chyba, że są tuż po kieszonkowymsmile to wtedy są miłymi gośćmi. Ale tak na co dzieńsadSEzkoda czasu i atłasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka