Macie w otoczeniu osoby ,które podczas wizyt próbują łapać za szmatę i sprzątać innym mieszkanie?
Jak to się nazywa fachowo jakieś natręctwo , nerwica ?

Myślę rzecz jasna o normalnych mieszkaniach ,w których nie śmierdzi i nic się do siebie nie przykleja

po prostu ktoś widzi bałagan i ma potrzebę sprzątania u kogoś.
Ja osobiście znam dwa takie przypadki , jeden moja matka ale mam na nią sposoby tzn albo ignoruję te zapędy w moim domu nie odzywając się ani słowem , zmieniam temat i próbuje w ten sposób nie dopuścić do szmaty albo coraz częściej preferuję spotkania w jej mieszakniu zamiast we własnym tak dla swietego spokoju

Drugi przypadek to szwagierka ale o niej można by długo...

na szczęscie nasz kontakt jest mocno ograniczony ze względu na odległosc

ale podobno wiecznie szmata w oczach nawet u kogoś na imieninach

Nie wiem jak Was ale mnie męczą tacy ludzie na moim terytorium ,choć oczywiscie uważam że u siebie niech sobie robią co chcą.