Spędziłam 3 godziny w przychodni, a moja okulistka podniosła mi ciśnienie co najmniej 3 razy.
Między innymi sama odpowiedziała sobie na pytanie, które brzmiało: czy ma Cię kto odebrać bo będziesz gorzej widziała (zakraplanie oczu, rozszerzenie źrenic i inne takie ). Jej odpowiedź brzmiała: a zresztą Ty zawsze nic nie widzisz.
Na pytanie czy może mi przepisać jakieś krople (niezbyt drogie) odpowiedziała, że pochodzę sobie po aptekach i znajdę najtańszy wariant cenowy.
Tydzień temu dostała dokument który miała wypełnić, miała tydzień, wypelniała dziś na mojej wizycie.
Dzięki niej spóźniłam się o godzinę do innego lekarza, a mile panie rejestratorki cofnęły moją kartę (choć przez telefon było ok)
Na szczęście kończę z nią przygodę.
Co ciekawego przyniesie dzisiejszy dzień ;/
A z pozytywnych rzeczy to przyszły mi dziś 4 książki do zrecenzowania
Kto mial gorzej?