Bylam na urlopie, super bylo, przyjemnie bylo, itd. ogolnie wrocilam z poczuciem szczescia, zrelaksowana i zadowolona z zycia. Przywital mnie moj sasiad (mial moje klucze od skrzynki, by wyjmowac wszystkie listy, gazety i inne pierdoly) i poinformowal, ze w czasie mego urlopu o 2 w nocy byla policja w budynku i najprawdopodobniej do mnie.Urlop padl mi na mozg,dzwonek ostrzegawczy przeoczylam i bezmyslnie zignorowalam sprawe, no bo co moze chciec policja do osoby, ktorej nie ma i ktora raczej poszukiwanym przestepca nie jest

Oddalam sie sielance powakacyjnej, zyciu towarzyskiemu i tak dalej.Bomba wybuchla dnia dzisiejszego, rankiem wczesnym, wkroczyly panie z opieki twierdzac, ze dostaly pismo od szanownej sasiadki, ktora twierdzila, ze dnia tego i tego lezalam kompletnie upita pod drzwiami wlasnego mieszkania,dziecko sie darlo, zaniedbane calkowicie, muzyka grala i sajgon byl niemozebny, ogolnie przez tydzien ukrywalam sie w mieszkaniu nie wychodzilam z dzieckiem(i ze ona policje powiadomila), bylam nacpana i upita(robilam sobie maraton), i ja sie na matke nie nadaje, trzeba mi zabrac dziecko.
Zabulgotalo sie we mnie, ale z usmiechem na ustach spytalam czy panie chca zerknac na jedna rzecz, ktora przechowuje i to jest bilet na samolot z data wyjazdu i powrotu.Po czym przy paniach zadzwonilam do pobliskiegio komisariatu poprosilam o podanie daty podobno mojej glosnej imprezy i notke policji w tej sprawie.Jak sie okazalo, nie maja nic do powiedzenia, niczego nie stwierdzono, akcji odbijania dziecka z rak upitej lumpiary nie zrobiono, bo drzwi byly zamkniete na glucho.Tak na marginesie zarowno panie jak i panowie z policji mnie znaja, bo juz u mnie byli, rowniez urocza sasiadka przedstawiala inne zarzuty lub jej uroczy synek lomotal mi w drzwi, po czym uciekal, teraz zmienila tylko ciezkosc zarzucanych mi czynow i zrezygnowala z synem z lomotania, bo wyslalam do niej policje gdy mi sie farba zaczela sypac z futryny.
Wracajac do pan.
Panie przeprosily, ze musialy przyjsc, ale one sa odpowiedzialne za sprawdzenie kazdego przypadku z listu ktory wplywa do osrodka.Spytalam uprzejmie czy sprawdzajac ostatnim razem moja patologiczna rodzine zauwazyly u mnie zaawansowany alkoholizm i narkomanizm,ogolne zaniedbanie dziecka i moje, i nore zamiast mieszkania, bo raczej watpie, by czlowiek tak z dnia na dzien wpadal w stan opisywany przez sasiadke, no nie zauwazyly, pogawedzilam jeszcze troche z nimi, a po zamknieciu drzwi zaczelam obmyslac plan co tej zolzie zrobic, bo jej wybryki osiagnely szczyt. Co prawda w nastepnym tygodniu mam juz termin u prawnika i podaje ja do sadu, ale w miedzyczasie mozecie moja zbulwersowana osobe podleczyc jakimis perfidnymi planami zemsty

Sorry, ze tak chaotycznie, ale ja kipie i gotuje sie we mnie wszystko.