No i co? Mój nastolatek nie doszedł dzisiaj do szkoły. Nie przyszedł na rozpoczęcie roku. Dowiedziałam sie o tym od pewnej osoby. Spytałam go dlaczego, to twierdził, że był w szkole. Dopiero później przyznał, że nie. Nie poszedł, bo plan mu poda ktoś inny (jego słowa). Do szkoły normalnie wyszedł, ale po prostu tam nie poszedł. Chodził po mieście. Chyba moje obawy co do szkoły były słuszne

. Terapeuta chce z nim porozmawiać, ale mój syn nie. Pocieszam się, ze to dopiero początek roku i w końcu oswoi się z klasą i powrotem tutaj.