amoreska 23.09.11, 11:02 Na motywach sąsiedniego wątku" Co powiedzieć nauczycielce" zapytuję was jak w temacie linka poniżej: Zachowanie dziecka w szkole to problem nauczyciela Ja się z tym nie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
czarnaalineczka Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 11:10 tak i taki przyklad z mojego dziecinstwa 4 klasa wiec kazdy przedmiot z innym nauczycielem czy jesli piecioro dzieci ktore na polskim matematyce plastyce muzyce itd zachowuje sie poprawnie i nie ma z nimi zadnego problemu na jednej jedynej geografii nagle (zdaniem nauczycielki ) zachowuje sie jak stado malp huligani mordercy ( serio ) to jest to wina rodzicow czy jednek tej konkretnej nauczycielki ? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:50 Taka sytuacja to najczęściej bardzo złożony system. Bardzo zbliżony do mobbingu. Klasa jest sfrustrowana wymaganiami, a czasem i złym traktowaniem ze strony ostrych nauczycieli. Wyładowuje się na najsłabszym nauczycielu. Gdyby to samo zrobiła z uczniem, byłaby afera. Ponieważ robi to z nauczycielem, jest OK, ponieważ rodzice za nauczycielami nie przepadają, solidarność zawodowa jest kiepska (łatwo jest się pocieszać, że przynajmniej nie jestem taką dupą jak X). Trudno powiedzieć, że sytuacja jest winą rodziców, ale to nie jest tak, że to jest wina tylko tego jednego nauczyciela. Byłam najpierw w takiej sytuacji, potem, kiedy się wyrobiłam, byłam świadkiem takiej sytuacji. Dopóki jakiś uczęń daje w kość tylko jednemu nauczycielowi, automatycznie zakłada się winę nauczyciela. Pamiętam, jak w pierwszych dwóch latach pracy nie pomógł mi literalnie nikt, o 6 lat młodsi ode mnie uczniowie nie czuli dla mnie specjalnego respektu, a na jakąkolwiek prośbę o pomoc skierowaną do wychowawcy lub rodziców otrzymywałam informację, że "nikt inny się nie skarży". A uczniowie - cóż, może po prostu wiedzieli, że dopóki "nikt inny się nie skarży" są kryci. Zacięłam się, że nie dam sobą pomiatać i zacięłam się, że nie zrobię tego terrorem i zastraszaniem. Pół wakacji spędziłam czytając książkę o zarządzaniu klasą, robiąc notatki i planując działanie i udało mi się. W tej chwili praca sprawia mi już przyjemność, ale tamto uczucie czasem jeszcze mi się śni. Zupełna bezradność - bo okazuje się, że staranne przygotowanie lekcji, pełne szacunku podejście do ucznia, które według mojego przekonania na zasadzie wzajemności powinno zapewniać to samo ze strony prawie dorosłych ludzi - nie zapewnia nic. Nie liczy się, że zaplanowałam to i to, żeby nauczyć ich tego i tego. Liczy się, że fizyka się skończyła, pani od fizyki sprowadziła ich do parteru i trzeba sobie czyimś kosztem poprawić samopoczucie. Gdyby tak postępowali wobec kogokolwiek innego, pociągałoby to za sobą potępienie moralne ze strony rodziców, kolegów. Wobec nauczyciela - było trochę złośliwej satysfakcji "no jak sobie nie radzi". Za to nikt nie pyta, co robi nauczyciel, który sobie radzi - nikogo nie interesuje, czy osiąga to profesjonalnie, czy terrorem. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 08:23 rozumiem ze masz zle przejscia ale to co opisujesz nie ma nic wspolnego z sytuacja z mojej szkoly babka byla po prostu wariatka i byc moze byl to zlozony problem ale czwartoklasisci nie sa od rozwiazywania psychicznych problemow nauczycielek Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 11:15 Nie wyłącznie. Ale to nauczyciel powinien wymyślić sposób na ucznia, a rodzic go wspierać. Uwagi 'proszę coś z tym zrobić' są niedopuszczalne i świadczą kiepsko o szanownym ciele ped. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:25 A nie świadczą czasem o kiepsko o rodzicach? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:24 Ponieważ? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 11:16 W sumie nie wiem,co mogę jak rodzić poradzić na uwagę,że dziecko nudzi się na lekcjach(takiej treści syn dostał w tamtym roku ). Przy czym polecenia wykonuje poprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 11:21 lol serio ci nauczyciel napisal ze dzieciak sie nudzi na lekcji ??? co odpowiedzials ? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 11:22 Serio. Zaproponowałam pani jakieś rozwiązanie,na co pani,że od zajęć na lekcji jest ona Odpowiedz Link Zgłoś
lilly_about Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 13:16 A jak wygladalo to nudzenie sie dziecka? juz widze, jak nauczycielka wychodzila z siebie widzac ziewajacego, wiercacego sie dzieciaka Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 13:30 Nudzenie polegało na tym,ze dziecko po zrobieniu poleceń właśnie się pokładało na ławce.Nie gadało. Spoko jak gada,wierci się i przeszkadza dostaje uwagę innej treści Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:54 moje z nudów spało... pani zauważała, jak zaczynała chrapać. Przespała prawie całą 1wszą klasę. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:57 Jesteś pewna, że wyłącznie z nudów? Odpowiedz Link Zgłoś
jkk74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 11:32 może nie wyłącznie, ale w szkole to nauczyciele mają mieć posłuch... rodzice mają wspierać nauczyciela... tak jak nauczyciel ma wspierać rodzica... niedopuszczalne jest dla mnie, aby nauczyciel traktował rodzica z góry (i vice-versa)... a w dzienniczku nauczyciel może wpisać INFORMACJĘ dla rodziców a nie UWAGĘ... warto też aby zarówno rodzice jak i nauczyciele do wyrzygu przypominali i sobie nawzajem i dzieciom, że uczeń ma w szkole i w domu PRAWA I OBOWIĄZKI... i jeśli prawa chce egzekwować tak dokładnie, to i z obowiązków musi się wywiązywać... Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 11:33 Sytuacja nie zawsze jest jednoznaczna. Bo jeśli dziecko na każdej lekcji, u każdego nauczyciela, przy dowolnym poziomie aktywności, ma gdzieś dyscyplinę i jako takie zachowanie, to pewnie kwestia nie tylko nauczycieli. Jeśli dziecko (a częściej większa grupa) u części nauczycieli zachowuje się poprawnie, a niektórym wchodzi (wchodzą) na głowę, to znaczy, że coś nie tak jest z tymi konkretnymi nauczycielami. Wiadomo, że za ogólne wychowanie odpowiada rodzic - to on jest od wpajania pewnych zasad itp, ale nie są odpowiedzialni za każde jedno zachowanie, które może być indukowane przez konkretne zachowanie / brak zachowania ze strony nauczyciela. Aha, mój brat też dostawał uwagi, że nudzi się na jednych lekcjach. Oraz, że zachowuje się na wszystkich lekcjach dobrze, a u jednej nauczycielki nie. I tutaj rodzice mieli zrobić. No to zrobili - napisali podanie o zmianę nauczycielki Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:13 I zmieniono nauczycielkę? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:30 Podań było więcej, nauczycielkę zmieniono. Teraz w gimnazjum też mieli przykład - klasa ogólnie średnio-grzeczna, ale większość nauczycieli dawała radę, niektórzy nawet wyśmienicie, poza panią z geografii. W tym roku mają inną Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:59 Emotikonka powinna zależeć trochę od tego, kogo wyeliminowali z zawodu. Nauczyciele nie radzą sobie z różnych powodów. Ja w dwóch pierwszych latach pracy należałam do nauczycieli nie radzących sobie z dyscypliną z powodu nadmiernego dążenia do sprawiedliwości, do tego, żeby nie skrzywdzić niewinnego ucznia, nie karać ocenami z przedmiotu za zachowanie, itp. Ponieważ uczniowie absolutnie nie mieli takich skrupółów i wyżycie złości na germanistkę na mnie nie było poniżej ich godności, więc dyndałam na końcu łańcucha pokarmowego. Gdybym postawiła kilka niesprawiedliwych pał, miałabym posłuch. Twierdzę, że tępienie takich nauczycieli, bo sobie nie radzą, to najlepsza droga, żeby wyeliminować nauczycieli pozytywnie nastawionych do uczniów albo zmienić ich nastawienie. Uważam, że w takiej sytuacji nauczyciel powinien móc liczyć na wsparcie innych nauczycieli i rodziców. Żeby tato, słuchając jak syn rozwalił lekcję tej głupiej pani od geografii, nie uśmiechał się pod wąsem, tylko powiedział z przekonaniem "Wiesz synu, dokuczanie komuś, kto tobie nie dokucza to zwyczajne chamstwo". Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 22:22 Cytatnauczyciel powinien móc liczyć > na wsparcie innych nauczycieli i rodziców. Żeby tato, słuchając jak syn rozwali > ł lekcję tej głupiej pani od geografii, nie uśmiechał się pod wąsem, tylko powi > edział z przekonaniem "Wiesz synu, dokuczanie komuś, kto tobie nie dokucza to z > wyczajne chamstwo". Właśnie o to chodzi. By front był nie przeciwko nauczycielowi, ale przeciwko winie. Odpowiedz Link Zgłoś
paulixs1 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 01:22 Pani dyrektorka powinna podszepnac uczniowi na uszko jakie jego obowiazki sa. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 07:25 Jeśli rodzic podszepnie na drugie uszko, skuteczność może być znacznie większa. Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 12:06 no cóż skoro szkoła to sprawa nauczyciela to nich się szanowna mamusia nie miesza do metod wychowawczych nauczyciela i nie ma zalu jak pani synusia do kaloryfera przykuje...bo zamiast mącić w szkole niech sie do garów przyklei w domu ...to taka moja wolna myśl poważnie to dzieci sa inne w szkole inne na dworze i inne w domu i jest to sprawa wszystkich zainteresowanych Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 13:37 > no cóż skoro szkoła to sprawa nauczyciela to nich się szanowna mamusia nie mies > za do metod wychowawczych nauczyciela i nie ma zalu jak pani synusia do kaloryf > era przykuje...bo zamiast mącić w szkole niech sie do garów przyklei w domu ... > to taka moja wolna myśl - proponuję przestawić się na trawienie. Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 12:47 Dziecko ma wyniesc z domu dobre wzorce. Tak ogolnie, podstawy relacji miedzyludzkich. Ze np nie mozna wysmiewac sie z Kasi, ktora jest ciezsza i np nie radzi sobie na wf / z Marka, ktory trzeci rok chodzi w przyduzej kurtce po bracie. Ze takie zachowanie jest buraczane. Itp itd. Takie rzeczy wynosi sie z domu. W szkole dzieci sa w grupie, wiec ich zachowanie moze sie diametralnie roznic, dzialaja inne bodzce.P roblemy z serii "krzysio bije Jasia" "Ania rozmawia na lekcji" powinna rozwiazywac pani - z zainteresowanymi - natychmiast po zobaczeniu akcji (upomniec Anie, jesli nie dziala - przesadzic) a nie tylko zanotowac katem oka i napisac sprawozdanie w dzienniczku do mamy "prosze cos z tym zrobic" Inna sprawa jesli jakies zachowania zdarzaja sie notorycznie i ktos jest ewidentnie poszkodowany - wtedy sprawe rozwiazuje sie z rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
carmita80 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 13:09 Tak, dziecko w szkole to sprawa szkoly. Rodzicow w szkolach nie ma wiec trudno im dyscyplinowac dzieci, to nauczyciel musi miec system kar zrozumialych dla dzieci i je stosowac w razie potrzeby. To szkola musi dyscyplinowac uczniow, uczyc i dbac o bezpieczenstwo, bo w tym czasie nie sa one pod opieka rodzicow. Szkola jak sama nazwa wskazuje jest odpowiedzialna za przyswajanie wiedzy przez dzieci i nieporozumieniem jest zrzucanie tego obowiazku w duzym stopniu na rodzicow a juz tekst w stylu ''Jas nie umie odejmowac do 20 i prosze cos z tym zrobic'' jest absurdalny. To w koncu co Jas robi w szkole i/lub jak nauczyciel/ka uczy skoro Jas nie umie? Rodzice moga pomoc w miare mozliwosci, ale nie moga byc z dziecmi w szkole, nie moga ich uczyc i dyscyplinowac, nie moga wykonywac pracy za nauczycieli, bo najczesciej maja swoja do wykonania. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:51 Ale dzieci nie idą do szkoły jako czyste karty, COŚ tam im rodzice wcześniej do głów włożyli, albo i NIE. Gdyby przyszły same pokorne owieczki, wielu problemów by nie było. Ale jeśli przychodzi dziecko, które nie 45, ale 10 minut nie jest w stanie usiedzieć na tyłku, nie potrafi się skupić, wysłuchać, przyswoić prostych komunikatów i się do nich zastosować, to nauczyciel cudów z tym nie zrobi. Współpraca rodziców i nauczycieli jest bezdyskusyjnie niezbędna. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:00 Cytat Dziecko ma wyniesc z domu dobre wzorce. Tak ogolnie, podstawy relacji miedzylud > zkich. Niestety, niektórzy wynoszą takie wzorce A wielu rodziców robi to samo, tylko kulturalniej . I gdzie tu współpraca? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 13:30 Trudno aby rodzic chodził z dzieckiem do szkoły i na bieżąco tam korygował jego zachowanie, prawda? Jak są problemy nauczyciel powinien to sygnalizować (wymagać możliwej współpracy), ale to fizycznie ciągle on musi znaleźć sposób na dzieciaka w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 14:00 czasem musi sam znalesc, a czasem rodzic moze podsunąc pomysl nauczycielce tak jak jeden tata, powiedzial- prosze Pani, niestety na mojego uwagi w dzienniczku nie dzialają, kar juz nie mam jakich wymyslac, prosze mu zadac nastepnym razem np zeby napisal jakies zdanie 50 razy- to sie dwa razy zastanowi na drugi raz czy mu sie chce jakby nauczycielka sama to wymyslila to pewnie polowa rodzicow by z łomem na nia poleciało ale metoda okazała sie dosc skuteczna- w kazdym razie najskuteczniejsza Odpowiedz Link Zgłoś
lilly_about Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 14:05 to się własnie nazywa współpraca rodzica z nauczycielem Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 14:07 Pani w klasie syna na każdą sugestię odpowiada tak się nie da.Nie da się,to trudno radź sobie sama ja będę podpisywać uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:12 Z kolei w byłej szkole syna na każdej wywiadówce słyszeliśmy, ze niskie oceny dzieci to wina rodziców, bo nie interesują się dziećmi. A ja sie pytam czy to nie przypadkiem efekt niskiego poziomu nauczania. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:13 joanna35 napisała: > Z kolei w byłej szkole syna na każdej wywiadówce słyszeliśmy, ze niskie oceny d > zieci to wina rodziców, bo nie interesują się dziećmi. A ja sie pytam czy to ni > e przypadkiem efekt niskiego poziomu nauczania. No co ty. Nie rozumiesz fundamentalnej zasady szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:19 Dobrze, że się tu wpisałam, jak pomyślę, ze mogłam przez kolejnych sześć lat tkwić w nieswiadomości. Dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:35 Twoja,że nie dopilnowałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:55 Gryzelda nie denerwuj mnie Jak pomyslę o podstawówce mojego dziecka i o czasie jaki spędziłam w jego pokoju w celach dydaktycznych to dochodzę do wniosku, że domowe nauczanie własnego dziecięcia to nie jest taki zły pomysł, a jaka oszczędność czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:23 ok, skoro tyle czasu siedzieliscie z dzieckiem i w zasadzie wiekszosc sama musialas odwalac za nauczyciela to czemu mial zle stopnie? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:39 A gdzie napisałam, że miał złe stopnie? Nie miał właśnie dlatego, ze poświęcaliśmy całe mnóstwo czasu na reedukację. Jest średnim uczniem(powiedzmy mocno średnim), a poza tym ja znam własne dziecko i daleka jestem od jego wybielania, ale coś jest chyba mocno nie halo jeżeli pół klasy ma problemy z niektórymi przedmiotami(tymi samymi) - pół klasy debili? Ja nie jestem od tego, zeby przerabiać z dzieckiem program. Gdybym chciała być nauczycielką i , co ważniejsze, gdybym uważała, ze się do tego zawodu nadaję to zostałabym nią. Ale tak jak pisałam wcześniej - największe "ale" miałam do nauczycielki wychowania fizycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:57 tamta wypowiedz brzmiala tak ( tak ja zrozumialam) jakbyscie to wy takze slyszeli o tym, ze to wasza wina ze dziecko ma zle stopnie Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:05 Gdy dziecko ma złe stopnie, to nauczyciel nie powinien mówić "proszę z tym coś zrobić". Pewnie w większości przypadków tego nie robi, a propozycja współpracy przybiera raczej formę "szkoła będzie pracować nad problemem, ale praca w domu utrwalająca umiejętności nabywane w szkole pomoże problemy rozwiązać szybciej, z pożytkiem dla dziecka." Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:21 ja generalnie nigdy nie bylas swiatkiem tak duzej arogancji nauczycieli, zeby powiedzieli " syn jest niedouczony, proszę cos z tym zrobic" pewnie jednak gdzies tacy nauczyciele są tak samo jak czasem sie zdarza, e ktos cos powie, a 2 osoby całkiem inaczej zrozumieją przesłanie. z drugiej strony jak raptem 2, 3 osoby mają problemy z nauka, a reszta klasy jest rowna to trudno zeby zanizac klase zeby wszystko od poczatku tlumaczyc tym slabszym np pani nam powiedziala " dzieci maja tabliczke mnozenia, prosze z nimi cwiczyc" i moze faktycznie ktos rozumie to jak zwalanie na nas obowiazku, ja to rozumiem tak, ze lekcja to lekcja i wszystkiego nauczyc sie na niej nie da, a tabliczke mnozenia musza poznać na tip top- a zeby poznac to trzeba cwiczyc w roznych sytuacjach nie jest ton narzucający, po prostu informuje nas, a wielu rzeczy nie da sie nauczyc tylko w szkole Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:24 Ty rozumiesz, że warto utrwalać W DOMU tę tabliczkę mnożenia. Inny rodzic pomyśli "a co mnie to obchodzi, to szkoła MUSI nauczyć". Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:08 Nie , klasa w 3/4 składała się z chłopców i na tle pozostałych czterech klas wypadała dość słabo, ale wychowawczyni nigdy na forum rodziców nie omawiala ocen pojedyńczych uczniów, tylko mówiła, ze się nie uczą, jako klasa, a my jako rodzice nie wywiązujemy się z obowiązków. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:22 a z jakich obowiazkow sie nie wywiązujecie? moze jej chodzilo bardziej o brak zaangazowanie w zycie klasy? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:41 Wychowawczyni nie czepiała się nas osobiście, jej uwaga dotyczyła wszystkich rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:11 Cytat czasem musi sam znalesc, a czasem rodzic moze podsunąc pomysl nauczycielce Czasami rodzic znajduje sposób. Po czym sposób stosuje jeden nauczyciel, na bieżąco - i problemy znikają, niespodzianka! tylko u tego nauczyciela. Mam przykład na bieżąco - anglistka mojego syna, dziecko ma z nią 6 godzin tygodniowo. Pani nie wydaje poleceń z poziomu biurka, tylko podchodząc do ucznia i nawiazując z nim kontakt - uczeń, o dziwo, polecenia wypełnia. W systemie 3 ostrzeżenia=minus - nauczycielka WPROST i głośno informuje dziecko, zwracając uwagę: "Zosiu, to jest twoje OSTRZEŻENIE nr <numer>". Na bieżąco koryguje zachowanie dziecka, korzystając ze wskazówek moich i psychologa. Efekt? U niej na lekcji syn nie świruje, wykonuje polecenia, wychodzi bez uwag, często z pochwałą - i wystarczy mu pochwała werbalna po lekcji, indywidualna. U innych nauczycieli klapa. Szczególnie u wychowawczyni, która na dzieci krzyczy. Rozwiązanie proponowane - system małych kroczków, czyli plusów za konkretne zachowania. Były rozmowy z nauczycielami, wspólna zgoda co do systemu motywowania - że dziecko ma dostawać pozytywny feedback za najmniejszy przejaw zachowywania się jak człowiek, negatywny feedback ma być minimalny, bo na to konkretne dziecko NIE DZIAŁA, albo działa przeciwnie (dziecko jest zaburzone, przypominam). Zgoda była, a w praktyce - wczorajsza rozmowa z katechetką "no ja widziałam, że on się przez całą lekcję pięknie starał, byłam bardzo mile zaskoczona, po lekcji jednak zapytał, czy może dostać pochwałę do zeszytu no ale mu powiedziałam, że co, za jedną lekcję? jakby tak cały tydzień się zachowywał, to by dostał!!". Opad wszystkiego. I ja się jak najbardziej zgadzam, żeby była współpraca rodzica i szkoły. Ale niech ona będzie obustronna. Bo na razie to nasza szkoła uprawia spychologię. Wczoraj dowiedziałam sie, że oprócz egzekwowania określonego zachowania, mam nauczyć dziecko trzymać ołówek, bo przecież w szkole pani go tego nie będzie uczyć (WTF?), mam nakłonić dziecko, aby się nie wstydziło w szkole czytać na głos, mam nauczyć dziecko jak działa elektrownia atomowa i mam w domu pracować z dzieckiem nad jego uzdolnieniami, bo to trzeba wspierać (ok, wspieram od zawsze, a szkółka spija śmietankę, nieprawdaż). No więc, tak sobie myślę, skoro i tak to wszystko należy do moich obowiązków, to może ja oleję posyłanie dziecka do szkoły, postaram się o odpowiednie zezwolenia i sobie je będę uczyć domowo. Nakład pracy ten sam, a przynajmniej dziecko mi się nudzić nie będzie, czekając na pozostałych uczniów, nie? I ja bardzo chętnie będe wypełniać polecenia nauczyciela. Będę współpracować, będę wspólnie wypracowywać cele, ale bardzo proszę o współpracę i słuchanie tego, co mówię do pani nauczycielki; zwłaszcza, że przekazuję też zalecenia psychologa i psychiatry. Bo na razie to uprawiamy rzucanie wiewiórką w mur oporowy. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:53 > I ja się jak najbardziej zgadzam, żeby była współpraca rodzica i szkoły. Ale ni > ech ona będzie obustronna. Tylko i li. Odpowiedz Link Zgłoś
twinmama76 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 14:21 Tak, zapanowanie nad dziećmi na lekcji to zadanie nauczyciela. Ja wiem, jak moje dziecko zachowuje się w domu. Nie wiem, jak zachowuje się w grupie, co więcej nie znam tej konkretnej grupy i relacji w niej panujących. Nie znam pani i jej metod wychowawczych i edukacyjnych. Mogę więc jedynie ufać, że oddaje dziecko w ręce specjalistów, którzy umieją sobie z grupą 7-latków radzić. Karanie dziecka po kilku godzinach jest pomysłem kuriozalnym. P.S. uwag nie podpisuję, bo mi się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 15:46 Oczywiscie, ze to sprawa nauczyciela i szkoly. W szkole moze dojsc do powazniejszych bojek, dzieci moga byc brutalne, agresywne, moze zaistniec bullying, wyzwiska itp. jesli sprawa jest powazniejsza to oczywiscie nauczyciel/pomoc /dyrektor reaguja i problem rozwiazuja, stosuja kare, ale tez informuja w rozmowie face to face czy telefonicznej rodzica/opiekuna o zaistnialej sytuacji. Jednak sorry, ale jesli Zosia i Kasia rozmawiaja na lekcji w czasie gdy nauczyciel wymaga skupienia uwagi to chyba nie jest powazny problem i nie trzeba o tym informowac rodzica. U nas jest jedno ostrzezenie slowne, jesli nie pomaga imiona laduja na tablicy na pomaranczowym kolku, zazwyczaj skutkuje, ale mozna ''zapracowac'' na kolko czerwone i isc do dyrektora a ten zazwyczaj sadza niesfornego ucznia przy stoliku obok swojego gabinetu, dziec dostaje do rozwiazania mase zadan, obiad mu przynosza i siedzi tam cale szesc godzin. Niektorzy sprobuja, ale wszyscy tylko raz, czyli skutkuje W starszych klasach czyli mniej wiecej 4,5 i 6 w klasach sa zainstalowane czujniki w formie swiatel stosowanych w ruchu ulicznym i jesli jest w klasie za glosno to wlacza sie wyjacy alarm - dziala bez problemu. Sposoby sa, trzeba tylko je znalezc i zastosowac i najlepiej zeby to byly te same, zrozumiale dla calej klasy, a nie inne dla Wojtka a inne dla Malgosi. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:36 faktycznie fajne te metody, ale osobiscie ( fakt nie jestem zasypywana uwagami, może dlatego), ale chce wiedziec na biezaco czy cos jest nie tak jak moj jest np niesforny w szkole, rozkojarzony itd to moge tez to kontrolowac w domu- moze za malo wyciszenia, moze za dzuo kolegow i kompa, moze za dzuo obowiazkow itd poza tym dziecko tez wie, ze rodzic sie dowie jak ono sie zachowuje grunt do zdrowy rozsadek z kazdej strony, ale chcialabym wiedziec ze moj pierwszoklasista byl tak nieznosny przez 2 dni ze musial jesc obiad u dyrektora nie chcialabym sie o tym dowiedziec na zebraniu na dzien otwarty nie chodze, gdy wiem ze wszytko gra, bo szkoda czasu nauczyciela zebym siedziala i pytala- grzeczny? grzeczny, dobrze sie uczy, dobrze to jest czas zeby porozmawiac o jakis tam problemach Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:41 aneta-skarpeta napisała: > poza tym dziecko tez wie, ze rodzic sie dowie jak ono sie zachowuje > grunt do zdrowy rozsadek z kazdej strony, ale chcialabym wiedziec ze moj pierws > zoklasista byl tak nieznosny przez 2 dni ze musial jesc obiad u dyrektora hahahaha, nie no pierwszoklasisci to jeszcze fajne dzieciaki i az tak nie rozrabiaja, zeby musieli na takie kary ''zasluzyc'' Tam jeszcze ''thinking chair'' dziala ale ci starsi to i owszem ,ale to juz ostatecznosc i co ciekawe kiedys rozmawialismy ze soba na ten temat i zaden tej kary nie powtorzyl, nie byla tez nigdy dziewczynka tak ukarana Moja corka sama mi sie przyznala (byla wtedy w 3 kla), ze z kolezanka rozmawialy podczas sprawdzania obecnosci, raz dostaly ostrzezenie ustne, a po drugim ich imiona wyladowaly na pomaranczowym kole i zadzialalo. > nie chcialabym sie o tym dowiedziec na zebraniu Nie ma zebran, spotkania sa indywidualne czyli nauczyciel-rodzic-uczen, ale mozna z nauczycielem porozmawiac tez oprocz tego gdy jest potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
paniusiapobuleczki Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:56 To oznacza, że lekceważysz nauczyciela. Jeśli chcesz pokoresponduj sobie, nie zgódź się, cokolwiek. Ale podpis jest znakiem, że zapoznałaś się z tym, co nauczyciel ma Ci do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 01:49 > P.S. > uwag nie podpisuję, bo mi się nie chce. No i wszystko na temat. drogi nauczycielu, mam Cię w dupie. Więc nie zdziw się, jak nauczyciel Twoje dziecko też będzie miał w dupie... Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 07:21 Wtedy byłoby wielkie oburzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 15:51 Zależy. Jeżeli odnosi w tej szkole sukcesy to oczywiście sprawa także rodzica. Jeżeli w drugą stronę - to wiadomo... Odpowiedz Link Zgłoś
beata132 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:21 Tak sobie czytam te wątki nauczyciele vs rodzice i powiem Wam, że marzę o rodzicach, którym będzie się chciało. Moja praca jest specyficzna, bo uczę dzieciaki niepełnosprawne intelektualnie (klasy lekko, więc gimnazjaliści czy młodzież z zawodówki mają przedmioty tak jak w masówce). Uczniowie są rewelacyjni, chociaż każdy ma coś za uszami. Zresztą kto nie ma? Widzę jak dzieciaki zachowują się u mnie na lekcjach. Jest spokój, cisza, mogę bez problemu prowadzić lekcje. Wiem też jak bywa u moich kolegów czy koleżanek. Sorry, ale nie każdy nadaje się do pracy z dziećmi. I nie każdy powinien być nauczycielem. Gdy słyszę jak uczniowie do nauczyciala mówią ty łysy ch..u, a on udaje, że nie słyszy to mnie skręca. Ale to nie moja sprawa. Facet ma 50 lat, ja 15 mniej, wiec nie będę go uczyć. Drogą do sukcesu są jasne zasady, konsekwencja w ich przestrzeganiu, szczerość i dotrzymywanie danego słowa. Zapomniałabym o najważniejszym. Poczucie humoru i lubienie ludzi. To też pomaga U mnie dzieciaki wiedzą, że za każde złamanie zasad (np palenie na terenie szkoły, spóźnianie na lekcje) są odpowiednie sankcje. I że nie odpuszczę. Dlatego nie opłaca im się kombinować. Pracuję już trochę i wiem, że uczniowie są różni. Ale wiem, że uczeń również ma prawo do niewyspania, gorszego dnia czy złego humoru. Chyba mam dobrą intuicję, bo wiem kiedy dzieciak kręci, a kiedy mówi prawdę. Uczniowie mnie szanują, a ja szanuję każdego z nich. Martwi mnie tylko to, że część "moich" rodziców ma w nosie problemy własnych pociech. Ile to się muszę naprosić żeby przyszli do szkoły i pogadali ze mną. Byłabym przeszczęśliwa gdybym w swojej klasie miała rodziców pokroju Kotuli. Tacy rodzice to skarb i dziwię się, że Kotulowa szkoła nie potrafi wykorzystać potencjału jaki tkwi w takich rodzicach. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:36 I tu się zgadzam z trollem. Łatwo poczuć się współtwórcą sukcesu. Współodpowiedzialnym za porażkę - znacznie trudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:23 Jestem zdania że to sprawa wychowania. Dziecko musi zostac nauczone że w róznych miejscach obowiązuja różne kanony zachowań. Mówie o zdrowych dzieciach. fakt jest jednak taki że większość po prostu nie została pewnych rzeczy nauczona w domu. Szkoła tego nie zmiani. Wychowanie wynosi sie z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
jdylag75 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:19 Nie rozumiem dlaczego nauczyciel nie może nauczyć pierwszaków zasad zachowywania się w szkole ? Stwierdzenie, że zasad zachowywania się w różnych sytuacjach uczą rodzice jest z deka na wyrost, nie każdy dysponuje 25 osobową klasą żeby ćwiczyć zachowanie swojej pociechy. Można prawić dziecku w jaki sposób ma sie zachowywać w szkole, ale teoria często nijak sie ma do praktyki, dlatego zasad zachowania w szkole uczy nauczyciel. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:42 Ja się też z tym nie zgadzam. Dziecko do szkoły przychodzi już w części ukształtowane przez dom rodzicielski i powiem tak- jak Jaś grzmoci Marysię piórnikiem po głowie to rolą nauczyciela jest go spacypikować natomiast wyjasnienie tej sytuacji, szukanie przyczyn i rozwiązań to zawsze współpraca rodziców z nauczycielem. Dziwi mnie jedno- nie raz czytam tutaj jak to emamuśki narzekaja na rodziców innych dzieci, że te są niewychowane, że czego wymagać od dziecka jak rodzic to chodząca patologia itp. a tutaj patrzcie- nie dziwi mnie więc takie pozbywanie się odpowiedzialności za zachowanie dziecka w szkole, wiadomo teraz skąd tylu np. agresorów w klasach- rodzic zwyczajnie umywa ręce Brawo Tyle, że jak włssnej pociesze ktoś zagraża to taka emamusia gotowa wygrzebac rodzica tego drugiego dzieciaka chocby i spod ziemi, sama jednak ochoczo przekaże wszystko nauczycielowi- niech sobie radzi z Jasiem, on w domu jest przecież inny, grzeczny Niczego się nie osiągnie w pracy z Jasiem jesli on będzie miał komunikat od rodzica- co mnie to obchodzi, w szkole niech sobie z Tobą sami radzą. Bo on wie, że w domu może jedno a to, co w szkole, to rodzica nie interesuje, chocby było skandaliczne. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 16:48 Cytat Niczego się nie osiągnie w pracy z Jasiem jesli on będzie miał komunikat od rodzica- co mnie to obchodzi, w szkole niech sobie z Tobą sami radzą. Bo on wie, że w domu może jedno a to, co w szkole, to rodzica nie interesuje, chocby było skandaliczne. Kali_pso, skąd założenie, że rodzic przekazuje dziecku komunikat "co mnie to obchodzi"? Skąd założenie, że rodzic w domu nie rozmawia z dzieckiem o szkole, nie przekazuje mu określonych wartości, zasad, wytycznych na temat zachowania w szkole? Chodzi cały czas o to, żeby szkoła nie uprawiała spychologii. Żeby współpraca była z obu stron. I współpraca nie ma polegac na tym, że rodzic robi to, czego od niego oczekuje szkoła, a szkoła na propozycje rodzica odpowiada "nie da się", bo to tak nie działa. I to mój ostatni wpis w takich tematach, bo na litość, ja nie mam już siły udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:07 > Kali_pso, skąd założenie, że rodzic przekazuje dziecku komunikat "co mnie to ob > chodzi"? Ja akurat mam do czynienia z takimi rodzicami - publicznie, na zebraniach, w rozmowach z dyrektorem, z nauczycielami oznajmiają swoją obojętność co do zachowania dziecka w szkole, kwestionują i skłaniają do kwestionowania poleceń nauczyciela, a jednocześnie od tego samego nauczyciela wymagają wychowywania własnego dziecka. Mogłabym napisać epopeję o rodzicach-idiotach, leniach, chamach, roszczeniowych palantach, o tym, co potrafią powiedzieć, jak potrafią się zachowywać, o co się wykłócać, jak nakręcać dzieci przeciwko nauczycielom, a potem zostawiać dziecko na 10 h w szkole z tymi, którymi tak pogardzają, i żądać od nich wychowywania swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:13 Te dyskusje nie mają najmniejszego sensu i coraz bardziej przypominają rozmowę głuchego ze ślepym o kolorach. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:26 Dlaczego? Napisałam Kotuli, że są rodzice otwarcie deklarujący swoją niechęć do nauczycieli i okazujący im lekceważenie przy dzieciach. I dlaczego mam nie pisać o tym, że rodzice zachowują się tak, jak się zachowują? Nie będę siedzieć cicho, cholera jasna, i nie będę nachylać karku, żeby wygodniej się Wam pałą biło. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:32 Bo druga strona też nie zamierza nadstawiać pleców, zeby Wam wygodnie było przerzucić tam całą odpowiedzialność. Tyle. Kawko nie chce mi sie powtarzać, pisałam już w wątku zebry jak to wg. mnie wyglada. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:46 Według Ciebie tak wygląda. Orwa, siedzę w robocie kilka, czasem kilkanaście godzin, omawiam, załatwiam, pocieszam, nauczam, wycieram nosy, wychowuję, kombinuję, jak pomóc, a potem jedna dziunia z drugą dziunią kwękają na forum, że 'oni przecież nic nie robią, hą hą, no, przecież wszyscy to wiedzą, no i te WAKACJE'. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:04 A przeczytałaś wszystkie moje posty w "szkolnych" wątkach? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:24 Nie. Ale czy mam szansę przeczytać coś innego, niż odbijanie piłeczki? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:51 Nie dowiesz się jak nie przeczytasz. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 20:13 Przeczytam i w razie czego odszczekam, obiecuję. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:14 Kawka, ja ci na priv gazetowy napisałam, nie musisz odpisywać, daj tylko znać, że doszło, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:38 Doszło, ale pozwolę sobie odpisać Zresztą co nieco napisałam Ci w tamtym wątku, tyle, że przeczytałam to, co mi napisałaś, i muszę to przemyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:26 kawka74 napisała: > Mogłabym napisać epopeję o rodzicach-idiotach, leniach, chamach, roszczeniowych > palantach, o tym, co potrafią powiedzieć, jak potrafią się zachowywać, o co si > ę wykłócać, jak nakręcać dzieci przeciwko nauczycielom, a potem zostawiać dziec > ko na 10 h w szkole z tymi, którymi tak pogardzają, i żądać od nich wychowywani > a swoich dzieci. Kawko masz stuprocentową rację, ale czasami udaje się dzieci takich rodziców jeśli nie wychować na porządnych i wartościowych ludzi, to przynajmniej pokazać im, że istnieje inny świat i ludzie inaczej się zachowujący i wyznający inne wartości. Albo choćby zachwiać nieco ich pewnością, że powielając bez zastanowienia postawę rodziców postępują dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:33 Wiesz, w takich przypadkach wychowuję dzieci po swojemu ;p Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:50 Samo pokazanie nie wystarczy i raczej nic nie da- głodnemu tez byś pokazała jedzenie jedynie? Ono wróci do swojego środowiska- tutaj trzeba długofalowych działań i mądrej odpowiedzialności dorosłego, który zechce pracowac z takim młodym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:13 kali_pso napisała: > Samo pokazanie nie wystarczy i raczej nic nie da- głodnemu tez byś pokazała jed > zenie jedynie? Ono wróci do swojego środowiska- tutaj trzeba długofalowych dzia > łań i mądrej odpowiedzialności dorosłego, który zechce pracowac z takim młodym > człowiekiem. Długofalowe działania w trzyletniej szkole, w której nauczyciel widuje się z klasą (często liczącą ponad 35 osób) raz -dwa razy w tygodniu, to prawie niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:50 Samo pokazanie nie wystarczy i raczej nic nie da- głodnemu tez byś pokazała jedzenie jedynie? Ono wróci do swojego środowiska- tutaj trzeba długofalowych działań i mądrej odpowiedzialności dorosłego, który zechce pracowac z takim młodym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:35 O to to. Kotula, ty się TROSZCZYSZ o swoje dziecko i przenosisz swoje zachowanie na inne matki. W typowej osiedlowej podstawówce z pełnym przekrojem społecznym należałabyś... do mniejszości. Bo w typowej osiedlowej podstawówce rodzice mogą np. nie podpisać zgody na badanie psychologiczne (moje dziecko jest normalne!), podpisawszy zgodę mieć w poważaniu sugestię psychologa o wykonaniu dokładniejszych badań w poradni (a gdzie to? na Marywilskiej? A, to jechać trzeba...), wykonawszy badania olać dokumentnie wyniki (kto by tam dzieciaka woził do szkoły specjalnej, jak i tu go przyjmą). Bo w typowej osiedlowej podstawówce rodzic potrafi przyjść na zebranie po paru głębszych, i powiedzieć synkowi, że "pamiętaj, kur.., masz się tej kurrr kłaniać, czego jeszcze wymagają za nasze pieniądze!". Bo na sugestię n-ciela, że dziecko przychodzi na lekcję po spożyciu, odpowie przy dziecku: pani kochana, ja w jego wieku też piwo piłem. Uważam, że za SZACUNEK do nauczycieli odpowiada rodzic. A sam szacunek już bardzo dużo może zmienić. Jeśli przy dziecku nie będziemy mówić o nauczycielce, że baba jest głupia (choćby obiektywnie była!). Żeby nie opowiadać (przynajmniej w obecności dzieci) o 18 godzinach pensum i wakacjach, i że pewnie ten leniuch nic innego robić nie umie, to poszedł dzieci uczyć. Bo mnie dzieci pytały: "przecież Pani ma taki zawód, co Pani robi w szkole, przecież nie jest Pani nieudacznikiem, przecież dobrze Pani zarabia". Nie wierzyli, kiedy tłumaczyłam, że LUBIĘ swoją pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:41 CytatUważam, że za SZACUNEK do nauczycieli odpowiada rodzic. Jak najbardziej. Rodzic - by utwierdzał dziecko, że nauczycieli powinno się szanować. Dziecko - by ten szacunek nauczycielowi okazywało. Nauczyciel - by jego zachowanie sprzyjało odpowiednim postawom uczniów. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 08:13 a nauczycielk to juz nie musi szanowac ucznia? Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 09:19 A gdzie zostało napisane, że nie musi? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 16:43 Ależ oczywiście. Ale to rodzic musi nauczyć dziecko, że to, że ktoś je szanuje, oznacza, że jest fajny, a nie że jest słaby. Tymczasem spora grupa uczniów traktuje szacunek wobec nich jako oznakę słabości - nie istnieje dla nich pojęcie wzajemnego szacunku, uważają, że w każdych ludzkich stosunkach jedna strona szanuje, czyli jest słaba, a druga jest szanowana, czyli jest silna. Nie istnieją stosunki na równi, zawsze ktoś musi być nad, ktoś pod i to sporo. Miałam ucznia, z którym miałam właśnie ten problem, że zachowywał się wyraźnie lekceważąco. Nawet nie szczególnie źle, nie po chamsku, tylko lekceważąco. Do fizyczki, której się bał, był jak miód w wersalskiej porcelanie, do mnie (wychowawcy i anglistki) był lekceważący, do zaburzonego chłopaka z tej samej klasy wyraźnie chamski (chyba że akurat byłam w pobliżu, to wtedy wjeżdżał na poziom w miarę nieagresywnego okazywania wyższości). Słowem, oceniał na ile dana osoba może i chce mu zagrozić i dostosywał stopień podporządkowania do tej oceny. Nie rozumiałam, o co chodzi, bo na wywiadówkach spotykałam się z jego matką, dosyć bezradną i pobłażliwą, ale zdecydowanie miłą. Ale potem na przerwie podsłuchałam taką historyjkę, opowiedzianą właśnie przez tego ucznia: "Idę z ojcem a z drugiej strony idzie matematyk w tej swojej czapce (wyjaśniam - czapka uszatka, być może modna na wybiegam w Rzymie, w naszej Trzebnicy na głowie mężczyzny robi wrażenie jak lądowanie UFO albo publiczny striptiz). I mój ojciec do mnie "Patrz jaki burak" a ja "Tata, cicho, to mój matematyk"." Moja mama też kiedyś wzięła mojego matematyka z narzeczoną za mojego kolegę z klasy z młodszą siostrą. Powiedziała im cześć. Ojciec mojego ucznia nawiązywał kontakty z synem przez podsumowywanie ludzi na ulicy jako buraków. Po 16 latach takiego szkolenia, moje okazywanie szacunku uczniowi stawiało mnie na straconej pozycji. Pewnych wzorców wyniesionych z domu się nie przeskoczy. W tej samej klasie miałam ucznia, który technicznie rzecz biorąc był dużo bardziej nieznośny, ale szanował ludzi. Przeszkadzał, bo go roznosił temperament, miał wiecznie od kogoś uwagi za zwisanie z różnych miejsc i siadanie w różnych miejscach, w których istniało wysokie prawdopodobieństwo, że w końcu się zabije - ale był normalnie wychowanym człowiekiem, przyjmującym za bazę ludzkich stosunków wzajemny szacunek, a nie próbę sił. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 17:47 Ja mówię o sytuacji, kiedy nauczyciel komunikuje rodzicowi wyraźnie o zachowaniu dziecka, daje propozycje rozwiązania np. wspólne mediacje u pedagoga a rodzic wiecznie nie ma czasu, mówi- "po co mu/mnie to" itp. Doprawdy przypuszczasz, że dziecko odbierze to inaczej niż tak, że ma wolną rękę i rodzicowi wisi, co ono robi? I to działa w obie strony- kiedy nauczyciel nie reaguje na prośby rodzica, aby razem coś zdziałać, nie pomaga rodzicowi, nie próbuje pracowac z dzieckiem- dziecko też od niego dostaje identyczny komunikat- nie interesujesz mnie. I przypominam- pytanie dotyczyło sytuacji, czy dziecko w szkole to sprawa wyłacznie nauczyciela. Otóż nie, rodzica też. Rodzic, który tak mówi, jasno deklaruje- mam gdzieś, co robi moje dziecko. Postawa nauczyciela nie miała byc tematem tego watku, tak mi się zdawało, więc odniosłam sie do pytania w tytule watku. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:45 CytatDziecko do szkoły przychodzi już w części ukształtowane przez dom rodzicielski > i powiem tak- jak Jaś grzmoci Marysię piórnikiem po głowie to rolą nauczyciela > jest go spacypikować natomiast wyjasnienie tej sytuacji, szukanie przyczyn i ro > związań to zawsze współpraca rodziców z nauczycielem. To POWINNA być współpraca rodziców z nauczycielem. Śmiem twierdzić, że z rodzicami "mającymi w poważaniu" trudno się współpracuje. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:48 podobnie jak z nauczycielami, którzy lubią dzieci a ich rodziców z załozenia już nie. Odpowiedz Link Zgłoś
aniani7 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:30 Zadam inne pytanie - czy podczas mszy zachowanie dziecka to problem księdza? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:47 Nie wiem czy to jest problem księdza, ale widziałam już różnie zachowujące się dzieci podczas mszy i żaden ksiądz nie wrzeszczał na dzieci, ani tym bardziej na rodziców. Pewnie słyszał coś o Bożym miłosierdziu, a poza tym podobno sam Jezus powiedział "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie" i nigdzie nie jest napisane, ze zyczył sobie odwiedzin tylko tych grzecznych i posiadających mądrych i kulturalnych rodziców A poważnie - przykład wzięty z czapy. Odpowiedz Link Zgłoś
aniani7 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:52 Nie wrzeszczał na mszy, bo był tylko do godziny z tymi dziećmi. Jak chodziłam na lekcje religii do salek katechetycznych jakoś miłość bliźniego była sporo ograniczona, bo nie tylko krzyczał,ale też bił dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 18:57 Pisałaś o mszy. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 07:36 Nie jest od czapy. W wątku mowa o dzieciach szkolnych od których wyamgac można więcej niz od 2-3 latak. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 08:28 przeciwcialo napisała: > Nie jest od czapy. W wątku mowa o dzieciach szkolnych od których wyamgac można > więcej niz od 2-3 latak. Jest od czapy, bo ksiądz prowadzący mszę nie jest WYCHOWAWCĄ tych dzieci. Nauczyciel - owszem. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:02 W czasie mszy dzieci są pod opieką rodziców, a nie księdza. W teatrzyku też nie aktorzy pilnują małych widzów. Odpowiedz Link Zgłoś
aniani7 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:26 Jedne są pod opieką rodziców, inne nie. Niech nieroby powychowują sobie też trochę dzieci, w końcu sami teoretycznie ich miają. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 21:31 ??? Czyli ksiądz ma zejść z ambony i zająć się dziećmi podczas mszy? Nawiasem mówiąc - nie wiem jak gdzie indziej - w naszej parafii na mszach da dzieci są katechetki i to one pilnują porządku wśród dzieci. Ale o czym my rozmawiamy? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 07:35 A w muzeum muzealników? W szpitalu lekarzy? W operze śpiewaków? W kinie bileterów? Za zachowanie dzieci odpowiadaja rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 07:41 [quoye]Za zachowanie dzieci odpowiadaja rodzice.[/quote] Niektórym trudno to zrozumieć, że to rodzic wskazuje, jak należy zachowywać się w miejscach publicznych. Jednym z nich jest akurat szkoła. Odpowiedz Link Zgłoś
aretahebanowska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 11:07 Ja tu widzę jeszcze jeden problem, coś w rodzaju pewnej schizofrenii. Z jednej strony mówimy - jako rodzic nie mogę kontrolować zachowania dziecka w szkole, to sprawa nauczyciela, niech się sam martwi jak sobie z dzieciakiem poradzić. Z drugiej, kwestionujemy na każdym kroku metody jakimi ten nauczyciel się posługuje by sobie z uczniami poradzić, często przy dziecku. IMO albo mówimy nauczycielom - radź sobie sam, ale wtedy nie ingerujemy w stosowane techniki (oczywiście w granicach rozsądku - nie mówię o rzucaniu kluczami, biciu linijką, staniu przez godzinę z podniesionymi rękami), albo współpracujemy z nauczycielem przyjmując, że jednak częściowo to my odpowiadamy za zachowanie dziecka. Wtedy owszem, można zakwestiononwać technikę postępowania nauczyciela z latoroślą (nie przy dziecku), ale należałoby również samemu podjąć odpowiednie kroki wychowawcze. Odpowiedz Link Zgłoś
rubia88 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:06 oczywiście, że nie. ale rodzicom często ciężko przełknąć gorzką pigułkę, że ich aniołek tak naprawdę zachowuje się jak dzicz, stąd ta agresja w stosunku do n-li Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:14 No fakt, przecież nauczyciele to same anioły i święci Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:22 Oczywiście, że tak Odpowiedz Link Zgłoś
rubia88 Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 19:24 odważne stwierdzenie Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 23.09.11, 20:35 Kompletnie nie rozumiem stwierdzenia co poniektórych mamuś iż zachowanie dziecka w szkole to nie ich problem. W życiu nie słyszałam większej głupoty, dziecko zachowuje się tak jak zostało nauczone w domu( czytaj wychowane), tylko jeśli mamusia ma problem z przyjęciem krytyki swojego idealnego dziecka to raczej nie spodziewam się aby rzeczone dziecko było dobrze wychowane. Weźcie pod uwagę iż dzieci w domu są " na stałe" a w szkole tylko kilka godz. a wychowawczyni w klasie ma ich ok 27. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 09:36 No dobra, jak ja mam to konkretnie zrobić, aby córka na zaczepki koleżanki na lekcji nie reagowała? Mam iść z nią na lekcję? I jaki jest tu mój błąd? W domu w ławce nie siedzi Jak rany, nie siedzi... Mam ławkę kupić? I wskaźnik? Pominę już to, że szkoła nie informuje go o takich problemach. Dziecka ma powtarzane codziennie, jak ma się zachowywać na lekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 09:37 > szkoła nie informuje go Nie "go" a "mnie" Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 09:50 Mam ławkę kupić? I wskaźnik? i koleżankę! Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 09:55 Ma brata Kuźwa, już widzę swój błąd. Nie nauczyłam rodzeństwa ignorować. A tak poważnie, przez trzy lata przedszkola córka chwalona (bo grzeczna), pierwsza klasa i też wszystko ok. A w drugiej przypadkiem dowiaduje się, że córka na lekcji nie uważa. Kto tu ma problem? Ja? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 10:06 Wskaźnik kup, kup, kup! I naucz się tak lać, aby śladow nie było, bez śladów się nie liczy. W głowę pac i będzie grzeczna. Zrobisz w domu symulację lekcji, wynajmij koleżankę, jakichś innych statystów jako resztę klasy i będziesz mieć efekty Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 10:13 Tylko pytanie, gdzie się te cholerne wskaźniki kupuje? Może są jakieś sklepy na ulicy Pokątnej... Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 11:24 w sklepie w pomocami dydaktycznymi- w Jangarze sprawdźp Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 16:32 Kropka nie rób siebie idiotki, naprawdę nie wiesz jak wychować dziecko aby potrafiło się zachować w odpowiednio do sytuacji i miejsca? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dziecko w szkole - sprawa wyłącznie nauczycie 24.09.11, 16:56 Tylko niewychowane dziewczynki odpowiadają pytaniem na pytanie i używają brzydkich słów. To jak? Odpowiedz Link Zgłoś