Dodaj do ulubionych

Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wsparcie

10.10.11, 08:15
Wszyscy wszędzie mają projekty, więc nie chcąc być gorsza wdrażam właśnie w domu projekt wychowawczy pod tytułem "Mama to nie Google". Cel zakładany - moje dziecko w wieku lat 13-16 będzie sobie umiało kupić książkę w księgarni, a nie będzie wygłaszało "Poproszę książkę do angielskiego", "Ale którą?" "Tę do pierwszej klasy/ Tę dla grupy dwugodzinnej/ Tę zieloną/ Tę do piątki" (podsłuchane przeze mnie na kiermaszu podręczników i przez moje koleżanki w księgarni). Metody - przestaję reagować na "mamo, gdzie jest szczotka do włosów/ moja owca/ pilot do telewizora/ Dorotka w krainie Oz/ moja lewa noga". Jako człowiek kulturalny udzielam pojedynczego komunikatu "Widziałam w..." albo "Nie wiem, poszukaj, kochanie" i tyłka nie ruszam.

Pytanie 1: Która z was też robi w domu za wyszukiwarkę?
Pytanie 2: Czy tylko ja mam wrażenie, że coś skopaliśmy przygotowując obecne pokolenie licealistów do groźnego świata pełnego bibliotek, księgarni i samodzielnie podejmowanych decyzji? Czy tylko mnie coś nie gra w fakcie, że mój licealista każdy film znajdzie w Internecie na torrentach, ale Salingera na Wikipedii już nie, po czym spyta bibliotekarkę, kto napisał "Szukającego w pszenicy" (czasownik mogłam źle zapamiętać, pszenicy jestem pewna)? Że załatwi sobie kurs na prawo jazdy, ale deklaracje maturalną zostawi na 30 września po południu, po czym ma za złe, że w bibliotece do drukarki jest kolejka? Albo zapomni złożyć podanie o dostosowanie warunków egzaminu, po czym (chórem z rodzicami) uważa, że wszyscy go bezdusznie krzywdzą?
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 08:22
      Ja jestem wyszukiwarką dla mojego małża. On nigdy nie potrafi sam niczego znaleźć choćby i na wierzchu leżało...
      To chyba nie problem licealistów.
      • verdana Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 08:44
        U nas zawsze wyszukiwarką faktów był mąż, rzeczy - córka.
        Zaczynam doceniać coraz bardziej swoje wady charakteru - bałaganiarstwo i lenistwosmile Moje dzieci, jakby książek sobie nie kupiły, to by ich nie miały, a jak coś zginie, to ja na pewno nie wiem, gdzie to jest, szkoda nawet usta otwierać.
        • forumowiczka.to.ja Verdano....` 10.10.11, 11:39
          verdana napisała:

          > U nas zawsze wyszukiwarką faktów był mąż, rzeczy - córka.
          > Zaczynam doceniać coraz bardziej swoje wady charakteru - bałaganiarstwo i lenis
          > twosmile Moje dzieci, jakby książek sobie nie kupiły, to by ich nie miały, a jak c
          > oś zginie, to ja na pewno nie wiem, gdzie to jest, szkoda nawet usta otwierać.

          Verdano, encyklopedio wychowania Ty nasza, czy Twoje dzieci nie mają do Ciebie pretensji/żalu, ze jesteś takim leniem, że jako matka powinnas czasami coś dla kogoś zrobić, a nie tylko "wszystko jakoś będzie"? Z kilku postów napisanych przez Ciebie, jawisz mi sie jako taka mamuśka 3 dzieci, wdupiemająca wszystko, nie lubiąca się z dziećmi bawić, nie będąca w domu pomocą, zajęta sobą i swoimi potrzebami. To nie obraza, to pytanie. Tym bardziej uzasadniona, że sama mam zapędy ku lenistwu i bałaganiarstwu, ale to nie jest wzorzec, który chcę przekazać dziecku, chcę żeby miało we mnie pomoc, również w znalezieniu czegoś, a nie merytorycznie o budowie atomu.
          Verdano, komu innemu nie zadałabym tego pytania, ale Ty jesteś strasznie mądrą babką, cenię sobie niezmiernie Twoje rady, więc myślę, że zrozumiesz moje intencje.
          • verdana Re: Verdano....` 10.10.11, 15:11
            Nie mają. Absolutnie. Nie wiedzą, nieszczęsne, ze to mamusia im powinna podać herbatę, a nie odwrotniesmile
            Robilam z dziećmi tylko to, co musiałam - trudno nie dać dziecku jeść, nie przewijać, czy nie chodzić na spacery z niemowlakiem - i co lubiłam. Czyli - bawić sie nie pobawiłam, ale mogłam godzinami czytać, czy iść na spacer, czy zwyczajnie pogadać albo wspólnie obejrzeć film. Dzięki temu czas spędzony wspólnie był cenny dla obu stron.
            Jak dziecko mnie potrzebowało, to pomogłam, ale raczej "Na biurku jest encyklopedia, weź trzeci tom i znajdź hasło", a nie leciałam znajdować i dyktować. Natomiast jeśli była potrzbna książka z biblioteki na drugim końcu Warszawy, gdzie tylko ja mam prawo do wypożyczania - to rzucam wszystko i jadę. Biorę kolejna pracę, aby zarobić na wymarzone studia dla syna. Jak ktoś ma ochotę na cos dobrego, to ugotuję. Ale nie spełnię zadnego żądania, skierowanego do mnie, bo "mama musi".
            Nie zrobie za dziecko niczego, co dziecko może zrobić samo(chyba, ze jest zmęczone, albo smutne, albo mam dobry humor), wymagam, aby być w domu równie wazna, co dzieci, nie odgrywam roli wszechwiedzacej, bo nie jestem. Mogę pomóc, ale nie bedę służącą dziecka.
            I na razie nie wiem, co oznacza bunt nastolatka.
            • przeciwcialo Re: Verdano....` 10.10.11, 15:19
              No to ja w ten deseń czynie.
      • ca.melia Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 08:51
        Ja ja ja!!!

        ja robię za wyszukiwarkę mojej 10 letniej Córeczki.


        popieram projekt, wdrażam w domu od dziś!
    • eniac_woman Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 08:55
      Popieram, wdrażam, też jestem googlem dla dziecia i chłopa ;/
    • alabama8 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 08:55
      asia_i_p napisała:
      kto napisał "Szukającego w pszenicy" (czasownik mogłam źle zapamiętać, pszenicy jestem pewna)? ...
      Chodzi "Buszującego w zbożu"? smile
      • asia_i_p Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 16:28
        Tak.
        Żeby było weselej, to w oryginale on był "łapiący w życie" chyba, więc w sumie jeden pies.
    • paskudek1 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 08:56
      popieram Cię z caałego serca, życze powodzenia i samozaparcia. Jak mi starczy sił i tegoż samozaparcia to też zacznę wdrażać, z tym że musiałabym i mężowi zapodac. On też z tych co to pierwsze pytanie to ".... gdzie jest ....??" i nawet jak na wierzchu leży to trudno mu znaleźć.
    • lusitania2 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 09:04
      > Pytanie 2: Czy tylko ja mam wrażenie, że coś skopaliśmy przygotowując obecne po
      > kolenie licealistów do groźnego świata pełnego bibliotek, księgarni i samodziel
      > nie podejmowanych decyzji?

      Czy tylko mnie coś nie gra w fakcie, że mój licealis
      > ta każdy film znajdzie w Internecie na torrentach, ale Salingera na Wikipedii j
      > uż nie, po czym spyta bibliotekarkę, kto napisał "Szukającego w pszenicy" (czas
      > ownik mogłam źle zapamiętać, pszenicy jestem pewna)?

      ciężko się dziwić, że współczesne nastolatki są jakie są, skoro wychowuje je tak "wykształcone" matki.
      Cała nadzieja w wujku googluwink.
      • kai_30 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 09:20
        > Czy tylko mnie coś nie gra w fakcie, że mój licealis
        > > ta każdy film znajdzie w Internecie na torrentach, ale Salingera na Wikip
        > edii j
        > > uż nie, po czym spyta bibliotekarkę, kto napisał "Szukającego w pszenicy"
        > (czas
        > > ownik mogłam źle zapamiętać, pszenicy jestem pewna)?
        >
        > ciężko się dziwić, że współczesne nastolatki są jakie są, skoro wychowuje je ta
        > k "wykształcone" matki.
        > Cała nadzieja w wujku googluwink.


        Ekhm, ekhm. Czy ja jedna w tej pszenicy dostrzegam sarkazm i cytat z "oczytanego" licealisty, a nie ignorancję asi?

        Do ad remu: ja ten projekt wdrażam już od dawna, z pewnymi sukcesami. Tzn książki kupuję sama (mam 13-to i 11-to latka), ale na pytania typu: "Gdzie jest mój klucz?" odpowiadam: "Tam, gdzie go zostawiłeś". Działa świetnie, zaczęli pytać, czy gdzieś przypadkiem nie widziałam klucza - na to odpowiadam zgodnie z prawdą smile
        • malila Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 09:37
          kai_30 napisała:
          > Ekhm, ekhm. Czy ja jedna w tej pszenicy dostrzegam sarkazm i cytat z "oczytaneg
          > o" licealisty, a nie ignorancję asi?

          To był ewidentny cytat z licealisty. Wobec czego komentarz o wykształceniu matek zabrzmiał dość autoironiczniewink

          W kwestii robienia za wyszukiwarkę - wydaje mi się, że odpowiednia liczba dzieci bądź odpowiednia doza lenistwa, dbałości o własny komfort czy też odpowiednio duża porcja własnych zajęć - albo też wszystko razem - rozwiązuje sprawę.
        • aqua48 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 09:42
          Wujek google nie działa kiedy wrzuca sie pytanie: gdzie jest mój śpiwór, czy nie widziałaś mojego parasola, zegarka (zwykle leży pod. Biurkiem, łóżkiem, krzesłem) itp.
          Mamusia też jakby sie zepsuła, wynikiem czego jest fakt, że mój syn ze spokojem przechodzi nad faktem, że coś mu "się zgubiło". Znajdzie się, Jak nie od razu, to podczas porządków świątecznych. Od czasu do czasu jeszcze rzuca:jakbyś przypadkiem zobaczyła moje... Na co odpowiadam jak zobaczę, pozdrowię.
        • olena.s Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 14:17
          Nie, ja też dostrzegłam.
      • kura28 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 09:39
        Spróbuj jeszcze raz przeczytać pierwszy wpis autorki wątku, włącznie z dopiskami w nawiasach.
        Może wtedy załapiesz co co chodziło z "Szukającym w pszenicy" i czyj błąd to był.
    • asocial Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 09:57
      hahah, usmialam sie z tej pszenicysmile) Ale nie bylabym na forum ematki, gdybym nie napisala: Swoja droga, ja ¨buszujacego w zbozu¨przeczytalam w wieku 12 lat i uwazam za jedna z najwazniejszych ksiazek moich lat szczeniecych..., ale sie ta wiki-mlodziez zmienila!,))

      Tylka bron boze nie ruszaj. Moja mama zawsze miala jedna odpowiedz, ktora skutecznie mnie wyleczyla z pytan ¨gdzie jest X¨. Jej taktyka dziala rowniez na mojego faceta. Na pytanie: ¨gdzie jest ksiazka X¨ odpowiadam : ¨tam gdzie ja zostawiles¨.
    • jak_matrioszka Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 10:19
      Ja od tygodnia wdrazam drugi etap tego projektu (pierwszy, czyli "poszukaj sobie sam" juz sie zdazyl zakodowac w glowach domownikow).
      Na etapie drugim to ja jestem bezradna sierota i to mi trzeba znajdowac rzeczy. Bynajmniej nie moje osobiste, ale te wspolnego uzytku, ktore jakos nigdy nie potrafia wrocic na swoje miejsce (mleko stoi na szafce lub stole, rozne urzadzenia lub pojemniki nie trafiaja do swych szafek itp.). Przez dluzszy czas sie tylko dziwilam, SKAD domownicy wiedza GDZIE znalezc miske do orzeszkow kiedy chca ja uzyc, ale nigdy nie wiedza gdzie ja po umyciu odstawic.
      Zasady postepowania sa proste: otwieram szuflade w ktorej powinny byc nozyczki, nozyczek nie ma wiec oglaszam: ktos am natychmiast przyjsc do kuchni i znalezc nozyczki, albo nic wiecej nie robie. Pierwszego dnia nie zareagowali, dopiero jak obiadu nie bylo to sie zaczelo sledztwo wink Nozyczki dostalam, obiad z godzinnym opoznieniem stanal na stole. Na drugi dzien podobna sytuacja, schowali pomidory do lodowki, nie szukalam tylko od razu haslo "ktos ma znalezc", zareagowali juz po kwadransie. Po tygodniu mam ich niezle wycwiczonych, rzeczy trafiaja na swoje miejsce i nie "daje sobie rade" sama smile

      Ja popieram wszelkie projekty wychowawcze, to czego sie czlowiek nauczy, zawsze sie kiedys przyda. Szczegolnie samodzielnosc na kazdym szczeblu!
    • iwoniaw Moje wsparcie masz :-) 10.10.11, 10:22
      Lecz nie dlatego, że pokolenie jako takie jest nieogarnięte, ale z tej prostej przyczyny, że najczęściej jednak większość tych wyniunianych dziubdziusiów, którym rodzice robili przez lata za googla skrzyżowanego z lokajem osobistym, po pierwszym (ewentualnym) szoku po zderzeniu z realem sobie RADZI kiedy MUSI. Stara zasada, że do ewolucji potrzebna jest presja środowiskowa, działa wink Nie widzę więc powodu, dla którego nie należałoby postymulować dziecięcia w tak wszak łagodnej wersji, jaką proponujesz smile


      Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
    • jdylag75 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 10:23
      Ja wdrażam taki system tylko, ze moje dziecko ma 6 lat, a młodsze nie ma 3.
      • azjaodkuchni Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 10:49
        Na pytanie gdzie jest coś tam mój tata odpowiadał : dwóch żydów na drągu niosło... w mojej rodzinie to ja jestem najbardziej rostrzepana wiecznie coś gubię i zapominam. Zwykle szukam sama, bo aż mi wstyd, ze nie wiem gdzie położyła pilot od telewizora, spodnie czy gazetę.
        • redheadfreaq Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 11:26
          U mnie funkcjonowało to w postaci "Starozakonny na kiju niósł" big_grin
    • demonii.larua Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 11:01
      Ja robię, ale tylko dla młodszych i nie we wszystkim - starsze już potrafią wyszukać sobie potrzebne informacje(że o klamotach nie wspomnę, wiedza nawet lepiej niż ja), same przygotowują wszelkie projekty (ja ewentualnie sprawdzam ortografię), a najstarszy kupuje sobie sam nie tylko książki, ale ostatnio nawet ciuchy, że nie wspomnę o załatwieniu papierów na kartę moto big_grin ja tylko podpisuje i dowożę jak w bardziej zawiłą część Trójmiasta musi się udać smile
    • donkaczka Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 11:06
      pszenica cudna smile

      z projektem bedzie trudno, bo moj maz jest absolutnie beznadziejny, potrafi szukac czegos lezacego na srodku stolu, po wskazaniu na przedmiot stwierdzic "ale tego tutaj miało nie byc" big_grin
    • fajnykotek Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 11:19
      Ale to niestety nasza, rodziców wina. Mój osobisty syn też był taki przez 10 lat swojego życia. Aż szczęśliwie zaszłam w ciążę, zagrożoną mocno - więc leżałam w domu, plackiem. I stopniowo okazało się, że mój syn potrafi sam sobie nalać soku/wody/mleka, zrobić herbatę (sobie i mnie), zrobić kanapkę (nawet wieloskładnikową), podgrzać zupę/obiad w mikrofali.
      Ale książki mu kupujemy, słownikiem języka angielskiego nadal jestem wink.
      • mamakasienki1 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 11:27
        hehehe
        uśmiałam się ze gubionego pilota, u nas niby porządek, a pilot raz nam siena 2 dni zapodział, u dziewczynek w zabawkach się zagrzebałwink
        ja nie musze wdrażać takiego planu, zwykle mówię sprawdź tu czy tam..., a później nie wiem, szukaj sama. Mężowi tylko wszystko wyszukuję, a właściwie podaję, bo jak zagubiony szczeniak chodzi i się rozgląda, od razu wiadomo, że czegoś szuka wink
    • ma_dre Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 11:24
      mój licealista każdy film znajdzie w Internecie na torrentach... i tak sie lekko do tego publicznie przyznajesz? Uwazaj, nie wiadomo kto cie czyta uncertain
      • kura28 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 12:50
        Nie napisała, że ściąga te filmy, tylko że je znajduje ;-P
      • asia_i_p Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 16:30
        Mój w sensie, że uczeń, nie dziecko. Jak przymkną, to jakoś przeboleję. wink
    • azile.oli Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 12:03
      Podpisuję się pod projektem. Moje dzieci, już licealiści, co prawda doskonale potrafią załatwić każdą sprawę i od dłuższego czasu pilnują same szkolnych interesów, czyli nie zdarza się raczej załatwianie czegoś w ostatniej chwili, natomiast wykorzystują mnie w kwestii załatwiania podręczników i ewidentnie ''oskarżają'' o zgubienie niezbędnej książki, a nawet jestem podłą pożeraczką zeszytu, którego u nich nigdzie nie ma, więc musi być u mnie.
      Faktem jest, że czasem odrabiają lekcje w tzw przestrzeni wspólnej, a nie u siebie w pokoju i rzeczywiście coś mogą zostawić, a ja odruchowo gdzieś schować, bo mi przeszkadza.
      Jednak po ostatniej akcji poszukiwania '' Dziadów'', które tkwiły w pokoju u córki postanowiłam, że więcej szukać cudzych rzeczy nie będę.
      • heca7 Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 15:23
        Ja tak robię z moja córką (9,5r). Jak zadaje pytanie na które może znać odpowiedź po chwili zastanowienia to mówię "sama pomyśl" . I zwykle wiewink tylko czasem coś jej tam doprecyzuję. Na pytania gdzie coś leży odpowiadam " tam gdzie zawsze", "tam gdzie zostawiłaś". Prac domowych nie odrabiam z nią w ogóle. Tzn zaglądam przez ramię ale prędzej mi ręka uschnie niż ja do czegos przyłożęwink szlaczek wyszedł brzydko? Wypracowanie ma dziwną treść? rysunek jest psychodeliczny? Cóż pracę odrabia dziecko i tak jak umie. Przynajmniej widać efekty nauki a nie moje poprawkiwink
    • przeciwcialo Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 15:24
      Czytając plan projektu dochodze do wniosku że fajna mam córke.
    • judytak Re: Mój nowy projekt wychowawczy - proszę o wspar 10.10.11, 15:35
      ja się w sumie cieszę, że mnie pytają :o)

      zgubione rzeczy
      moja reakcja jst taka sama w przypadku licealisty jak przedszkolaka:
      a) a zobacz na miejscu - co załatwia ok. 50% przypadków
      b) mówię gdzie, np. "na szafie z ubraniami w pokoju X", zwłaszcza jeśli coś jest w miejscu raczej nietypowym, na co trudno wpaść jeśli się akurat nie widziało - ok. 30% przypadków, bywam wtedy szczerze podziwiana w stylu "nigdy bym tam nie znalazł(a)"
      w pozostałych przypadkach, jesli widzę że dziecko naprawdę szuka, i nie znajduje, a rzecz jest istotne, to pomagam (albo pomaga rodzeństwo)

      informacja, załatwianie spraw
      licealista potrafi załatwić wszystko, najwyżej nie chce bo się wstydzi (np. kupi wszystko, ale papieru toaletowego nie...)
      14-latkowi kupuję książkę, ale wymagam dokładny opis (tytuł, wydawnictwo, opis wyglądu)
      wikipedia
      9-latek znajduje informację bez problemu sam, ale wymaga jeszcze pomocy w streszczeniu informacji (zrobieniu notatki w 3 zdaniach z artykułu na 3 stronach)

      pozdrawiam
      Judyta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka