4ever_young
28.05.04, 13:15
Bardzo fajnie nam sie z mezem po slubie wszystko ukladalo, ale w pewnym
momencie skonczyly sie pieniadze, te ktore dostalismy w prezentach slubnych i
w ogole wszystkie. Mialam wtedy problem za znalezieniem pracy dla siebie, a
pensji meza nie starczylo na wszystko, bo musielismy wynajmowac mieszkanie.
Zaczeli nam pomagac moi rodzice. Taka sytuacja trwala dosyc dlugo, ze po
oplaceniu mieszkania i wszystkich rachunkow nam nic nie zostawalo i wtedy
siegalam po te pieniadze, co dawali nam moi rodzice. Pewnego dnia
potrzebowalismy pieniedzy prawie ze natychmiast, moi rodzice byli daleko,
wiec maz pozyczyl 800 zlotych od najlepszego przyjaciela. I powiedzial, ze
odda za miesiac. Za miesiac oczywiscie nie oddal, bo nie bylo z czego.
Przyjaciel wyjechal, my sie przeprowadzilismy do tanszego mieszkania,
wreszcie jakos zaczela sie cala sytuacja stabilizowac, mielismy jeszcze spory
dlug na karcie kredytowej ale przynajmniej pojawily sie pieniadze na jedzenie
i nowe ubrania. Pojechalam odwiedzic rodzicow i prawie ze nastepnego dnia
zrobilam test, bo juz zaczelam cos podejrzewac, i okazalo sie, ze jestem w
ciazy. Zadzwonilam szczesliwa do meza... Po paru dniach maz zadzwonil i
oznajmil mi, ze wrocil jego przyjaciel i maz oddal mu ten dlug, mimo ze to
byly nasze ostatnie pieniadze. Bardzo sie obrazilam na meza. Po-pierwsze,
obrazilam sie, bo uwazalam, ze takie decyzje nalezy podejmowac razem, a nie
powiadamiac mnie juz po fakcie, po-drugie, liczylam na to, ze wytlumaczy
przyjacielowi, jaka mamy sytuacje, ze jestem na dodatek w ciazy i ze napewno
odda mu te pieniadze ale troche pozniej. Od tamtej pory mamy caly czas dlug
na karcie kredytowej, bo maz wybral wszystkie pieniadze wtedy tylko zeby
zwrocic pieniadze przyjacielowi. Od tamtej pory jestem na utrzymaniu
rodzicow, teraz wlasciwie tylko taty, bo wtedy maz nie mial juz z czego mnie
ciezarna utrzymywac i tak juz i zostalo, ze do tej pory on sie boryka z
dlugami, tata uwaza, ze powinnam "zmienic" meza, skoro ten nie dba o swoja
rodzine, ja stracilam zaufanie do meza, bo uwazalam, ze powinien bardziej
dbac o interesy rodziny. A tak a propos tamta przyjazn meza tez sie juz
skonczyla, mozliwe, ze z powodu tego dlugu, bo maz i tak go na czas nie
zwrocil. I do tej pory czuje, ze ta sprawa ciagle stoi miedzy nami. Caly czas
sie zastanawiam, czy mialam prawo sie obrazic.
Najlepiej to nie zaciagac dlugow w ogole....