Dodaj do ulubionych

zmniejszenie alimetów

08.11.11, 16:36
czy na sprawie o zmniejszenie alimetow sedzia moze zadecytowac kwote wieksza od przyznanej wczesniej??czy alimety moze tylko zmniejszyc lub zostawic jakie sa?
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 16:38
      możesz jasno napisac o co ci chodzi, to ci odpowiem
    • naomi19 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 17:34
      Może podwyższyć, jeśli są do tego wskazania, może pozostawić (najczęściej), moze zmniejszyć (zmniejszenie nie występuje w przyrodzie polskie w ogóle, no chyba, że facet traci obie ręce i nogi).
      • cura_domestica Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 19:14
        naomi19 napisała:

        > Może podwyższyć, jeśli są do tego wskazania, może pozostawić (najczęściej), moz
        > e zmniejszyć (zmniejszenie nie występuje w przyrodzie polskie w ogóle, no chyba
        > , że facet traci obie ręce i nogi).


        a jeżeli facetowi znacznie zmniejszyły się możliwości zarobkowe i jeszcze w międzyczasie założył rodzinę i urodziły mu się dzieci to jest jakaś szansa na obniżenie??? (eksia jak nie pracowała tak nie pracuje w dalszym ciągu)
        • naomi19 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 19:59
          Teoretycznie jest to powód do zmniejszenia alimentów (tzn narodziny kolejnych dzieci), w praktyce nie stosuje się prawie w ogóle.
          Co do zmniejszenia możliwości zarobkowych- jeśli został bez nóg to tak- obniżą mu alimenty zapewne.
        • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 10:31
          Dlaczego standard życia dziecka ma się obniżyć bo tatuś założył nową rodzinę i robi nowe dzieci?
          Jak kogoś nie stać na utrzymanie np. dwójki dzieci, zostaje przy jednym.
          • jamesonwhiskey Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 16:50
            > Dlaczego standard życia dziecka ma się obniżyć bo tatuś założył nową rodzinę i
            > robi nowe dzieci?
            > Jak kogoś nie stać na utrzymanie np. dwójki dzieci, zostaje przy jednym.


            bo ma prawo do normalnego zycia
            z normalna rodzina
            jesli raz sie nie udalo to nie oznacza ze juz do konca zycia ma zapie...c i nic z zyica nie miec
            zreszta podobno dziecko ma dwoje rodzicow
            • niebieski_lisek Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 17:23
              Zobowiązania finansowe które się podjęło w przeszłości ciążą na nas do momentu ich wypełnienia. Czy wpadłbyś na pomysł żeby pójść do banku i powiedzieć że chcesz mniejszą ratę kredytu (przy tym samym okresie spłaty) bo masz prawo do normalnego zycia? Dzieci (oprócz innych aspektów) są poważnym zobowiązaniem finansowym i nie można sobie ot tak z nich zrezygnować bo się znudziły. Dużo osób będąc w stałym związku (bez rozwodu) rezygnuje z posiadania np. 3 dziecko, bo ich nie stać, przed takim samym dylematem stoją osoby rozwiedzione.
              • woman_in_love oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 17:31
                można np. rozłożyć dług na dłuższy okres czasu i mieć mniejszą ratę, czasami można okresowo zawiesić raty, no i czasami banki w gratisie dają jeszcze ubezpieczenia, które działają np. w przypadku utraty pracy.

                Jeśli ktoś zakłada nową rodzinę, to prawa nowych dzieci nie mogą być łamane przez prawa starych dzieci. W zasadzie wg mnie, to alimenty powinny być zasądzane jako % pensji i automatycznie zmniejszane jeśli np. urodzi się nowe dziecko. A jeśli kogoś nie stać na utrzymywanie dziecka, zawsze może je oddać do domu dziecka. Albo wziąć się w końcu do roboty.
                • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 17:50
                  Tak samo potrzeby "starych" dzieci nie ulegają magicznemu zanikowi lub obniżeniu się tylko dlatego, że tatuś zrobił "nowego" dzidziusia kolejnej panience.
                  Czy jest "nowe" dziecko czy nie "stare" dziecko będzie miało te same potrzeby materialne i bytowe zatem zadaniem tatusia jest zapewnić mu co najmniej taki sam poziom alimentów jak wcześniej.
                  Obniżyć to Pan może sobie swój własny standard życia, a nie dziecka.
                  • woman_in_love Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 19:00
                    Potrzeby "starych" dzieci nie ulegają magicznemu zanikowi, jednak ich sytuacja się i tak zmienia - poprzez pojawienie się nowych dzieci i zwyczajną niemożność zaspokojenia tych potrzeb. W normalnych rodzinach też tak jest - np. jedno z rodziców traci pracę i okazuje się, że trzeba zrezygnować z lekcji angielskiego, pływania i czekolad. Takie życie. Ale nie można stawiać potrzeb jednych dzieci przed innymi.
                    • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 19:11
                      Nawet jeśli ojciec traci pracę to jakoś spółdzielni gdzie trzeba zapłacić czynsz to nie obchodzi, nie zawiesza się też (może w drastycznych przypadkach typu samotny rodzic i niepełnosprawne dziecko, ale też nie jestem pewna czy zawsze) płatności za zużycie wody i prądu przez czas gdy jest się bezrobotnym, trzeba zapłacić i nie ma zmiłuj, nie ma że skoro na bezrobociu to od tej chwili płaci za prąd połowę ceny albo za spółdzielnię, czemu w przypadku akurat alimentów ma być inaczej?
                      Taka sama obowiązkowa płatność jak czynsz w spółdzielni, opłata prądu i gazu oraz rachunku telefonicznego.
                      • lolita1985 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 20:19
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Nawet jeśli ojciec traci pracę to jakoś spółdzielni gdzie trzeba zapłacić czyns
                        > z to nie obchodzi, nie zawiesza się też (może w drastycznych przypadkach typu s
                        > amotny rodzic i niepełnosprawne dziecko, ale też nie jestem pewna czy zawsze) p
                        > łatności za zużycie wody i prądu przez czas gdy jest się bezrobotnym, trzeba za
                        > płacić i nie ma zmiłuj, nie ma że skoro na bezrobociu to od tej chwili płaci za
                        > prąd połowę ceny albo za spółdzielnię, czemu w przypadku akurat alimentów ma b
                        > yć inaczej?
                        > Taka sama obowiązkowa płatność jak czynsz w spółdzielni, opłata prądu i gazu or
                        > az rachunku telefonicznego.
                        >

                        W takim przypadku można starać się o dodatek mieszkaniowy. Niestety starając się również o ten dodatek nie odlicza się od dochodu alimentów płaconych na dzieci.
                        • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 12:56
                          Nie każdy dostaje ten dodatek, trzeba spełniać szereg warunków, nie spełniasz płacisz jak do tej pory.
                    • makurokurosek Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 19:17
                      Takie życie. Ale nie można stawiać potrzeb jednych dzieci
                      > przed innymi.

                      Nie żyjemy w średniowieczu, każdy o antykoncepcji słyszał jeżeli więc pan decyduje się na kolejne dziecko z nową partnerką to jest świadomy tego że na to dziecko go stać, a jeżeli go nie stać to zwyczajnie zabezpiecza się. Czym innym jest wypadek losowy, typu utrata pracy a czym innym głupota polegająca na decyzji o płodzeniu kolejnych dzieci gdy mnie na to nie stać.
                      • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 19:19
                        Nawet w przypadku utraty pracy trzeba co do jednej złotówki płacić inne zobowiązanie typu czynsz i tu nie ma jakoś "zmiłuj, jestem bez pracy to niech mi obniżą czynsz o połowę".
                        Ale od alimentów każdy chce się wykpić, żałosne.
                      • woman_in_love Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 19:29
                        to czy pan się zabezpieczał czy nie to żaden argument. Tradycyjnie już uważa się, że dzieci niczemu nie są winne - te nowe tym bardziej. Pasożytowanie starych dzieci na nowych jest zatem nie na miejscu.
                        • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 20:07
                          Czasem wystarczy jak tatuś oszczędzi na sobie, a nowa Pani na swoich kremach, kosmetykach i fryzjerze a nie będzie potrzeby obniżania alimentów "staremu" dziecku na rzecz nowej rodziny.
                          • gryzelda71 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 20:28
                            A dlaczego nowa pani ma zacząć na sobie oszczędzać?
                            • makurokurosek Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 21:15
                              Dlatego, że decydując się na zawiązek z panem posiadającym zobowiązania, przyjmuje te zobowiązania. Jeżeli bierzesz ślub z osobą zadłużoną i wiesz o jego zobowiązaniach to nie latach do wierzycieli z pretensjami, że ci obniżają standard życia tylko spłacasz je razem ze swoim wybrankiem.
                              • gryzelda71 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 07:14
                                Czyli pani bierze na klatę zobowiązania pana powstałe przed jej poznaniem?
                                To bardzo ciekawe.....
                                • makurokurosek Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 08:43
                                  Jeżeli wychodzisz za mąż, a wybranek miał kredyt, czy to zobowiązanie po ślubie obciąża tylko jego budżet czy wasz budżet ?
                                  • gryzelda71 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 08:52
                                    I w związku z tym z wlasnej kasy mam do alimentów się dorzucić?
                                    • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 12:59
                                      Nie, ale pogodzić się z myślą i uwzględnić we wspólnym budżecie domowym, że będzie co miesiąc mniej o np. 400 zł z tytułu alimentów, tak samo jak w budżecie domowym uwzględnia się ratę kredytu, co miesięczny rachunek za internet czy czynsz w spółdzielni.
                                      • gryzelda71 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 14:24
                                        Wiedzieć o zobowiązaniach to co innego,niz jak tu sugeruja panie,dokładac się do nich.
                              • e_r_i_n Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 09:04
                                makurokurosek napisała:

                                > Dlatego, że decydując się na zawiązek z panem posiadającym zobowiązania, przyjmuje te
                                > zobowiązania.

                                Bzdura. Niczego nie przyjmuje.
                                Bank też nie ściga małżonka za zobowiązania powstałe przed małżeństwem.
                                • makurokurosek Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 10:40
                                  Dla mnie logiczny jest w małżeństwie wspólny portfel, ale rozumiem że wy w swoich związkach uznajecie x do wspólnej kasy reszta moja.
                                  • gryzelda71 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 12:40
                                    Wspólny portfel nie obejmuje zobowiązań pana.
                                    • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 13:04
                                      Zatem jeśli małżonek zarabia powiedzmy 3000 zł i 500 zł stanowią alimenty uznajesz, że zarabia 2500zł i godzisz się z tym, a nie kombinujesz żeby uszczknąć coś z owych 500 zł do wspólnego Waszego portfela kosztem jego dziecka (np. przez obniżenie alimentów).
                                      Nie wiem co tu jest niezrozumiałego.
                                      Tak samo jeśli mąż ma kredyt, który spłaca miesięcznie w wysokości takiej a takiej godzisz się z tym, że wnosi on do Waszego wspólnego budżetu mniej o daną kwotę raty kredytu, a nie idziesz do banku i żądasz aby bank obniżył ratę a najlepiej umorzył, bo chcesz żyć na wyższym poziomie.
                                      • gryzelda71 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 14:26
                                        Godzę.Ale nie wymagaj cobym z własnej kiesy do ty 500 dorzucała coś.A to właśnie sugerujesz pisząc o zmianie kremów smile
                                        • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 16:03
                                          Temat nie jest o podwyżce alimentów tylko o obniżeniu, zatem nikt nie czyha na "Twoje" tylko wymaga się aby Pan płacił alimenty w tej samej kwocie co uprzednio.
                                          • gryzelda71 Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 17:22
                                            To nie pisz,zeby nowa pani zrezygnowała z kremów,bo nie ma to sensu.
                                            Pan ma mniej,mniej daje nowej mniej da starej.
                                          • 3-mamuska Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 20:10
                                            gazeta_mi_placi napisała:

                                            > Temat nie jest o podwyżce alimentów tylko o obniżeniu, zatem nikt nie czyha na
                                            > "Twoje" tylko wymaga się aby Pan płacił alimenty w tej samej kwocie co uprzedni
                                            > o.

                                            A jesli pan stracil prace i utrzymuje go jego nowa pani to czy ma placic jego alimenty?
                                            co innego raty za kredyt bo uzywa z domu/ samochodu na ktory kredyt jest wziety,ale na nie swoje dziecko,niech sobie pan sam zarabia.
                                • makurokurosek Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 10:43
                                  rozumiem też, że jeżeli pan ma dom i się do niego wprowadzacie to nic nie kupujecie wspólnie do domu bo to dom małżonka a nie wasz
                                  • e_r_i_n Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 11:52
                                    Nie wiem, co Ty rozumiesz.
                                    Ja wiem, że alimenty to nie jest zobowiązanie next.
                                    • gazeta_mi_placi Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 13:06
                                      To niech Panie "next" nie interesują się sposobami obniżenia alimentów skoro to nie ich zobowiązanie.
                                      • e_r_i_n Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 13:36
                                        Mylisz pojęcia.
                                        • makurokurosek Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 13:39
                                          czyli jak ma zyskać to zobowiązania partnera są jej sprawą ale jeżeli miałaby stracić to juz nie jest jej sprawa
                                          • e_r_i_n Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 14:22
                                            Zobowiązania są partnera. To on je ma płacić, nie ona.
                                            Podwyżka natomiast w momencie, gdy małżeństwo trwa, już jej dotyczy i ma prawo głosu w temacie. Ale zobowiązaniem nadal nie jest.
                                          • woman_in_love i nowa i stara partnerka maja prawo do zapewnienia 10.11.11, 16:00
                                            dzieciom dostępu do pieniędzy tatusia. Jednak powinien to być dostęp równy, a nie uprzywilejowany dla starego dziecka. Dlatego powtarzam: rola sądu powinna być tu całkowicie ograniczona to podpisania się pod wyrokiem. W ustawie powinien być wprost ustalony % na alimenciarza i procent na dzieci. I każde pojawienie się nowego potomka powinno uszczuplać automatycznie dochody poprzedniego. Taki life. Nawet gdyby prędzej czy później znalazł się pan, który na złość systemowi zrobił by 25 dzieci - żeby płacić wszystkim po 10 PLN.

                                            Ja przypominam - dzieci się robią z bzykania. Pomijając gwałty, to skoro starej i nowej pani się chciało bzykać z gołodupcem to także ich problem, a nie tylko alimenciarza.
                        • asia_i_p Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 20:37
                          A dlaczego nowe "tym bardziej"?
                        • makurokurosek Re: oczywiście, że jest taka możliwość 09.11.11, 21:13
                          To nie dzieci pasożytują, tylko jak już facet który nie potrafi o swoje dzieci zadbać i mimo swojej nieudolności życiowej płodzi jeszcze więcej.
                • mantha Re: oczywiście, że jest taka możliwość 10.11.11, 13:19
                  Slucham?? to chyba jakis zart ten post.
                  czy wy w ogole wiecie co to znaczy dla dzieci jak ojciec porzuca rodzine? nie ma takiej kwoty, ktora moze to zrekompensowac.
                  bo sie panu znudzilo i ma prawo do normalnego zycia, ojej biedny tatus, bo on chce miec jeszcze dzieci z inna pania, a jak sie znudzi, to jeszcze z inna, a jak straci prace to mu panie daruja - co to do cholery jest? mowimy o doroslych ludziach czy dzisiakach bawiacych sie w dom, ktorym jak sie znudzi zabieraja zabawki i wracaja do domu??
                  pojecia nie macie o czym piszecie.
              • jamesonwhiskey Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 17:34
                > stałym związku (bez rozwodu) rezygnuje z posiadania np. 3 dziecko, bo ich nie stać, przed
                > takim samym dylematem stoją osoby rozwiedzione.

                nie wiem gdzie widzisz ten sam dylemat

                twoj przyklad sa razem maja dzieci

                nowy zwiazek sa razem brak zadnych dzieci a ich chca
                • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 18:07
                  Skoro chcą wspólnych dzieci niech wezmą pod uwagę, że w domowym budżecie co miesiąc trzeba przeznaczyć np. 500 zł na alimenty na "stare" dziecko, tak samo jak uwzględniają w domowym budżecie comiesięczny wydatek na czynsz w bloku (np. 400 zł) czy opłaty za prąd, które nie znikną lub nie zmniejszą się tajemniczo tylko dlatego, że dojdzie nowe dziecko.
                  Skoro czynsz w spółdzielni płaci się w danej wysokości i ta wysokość nie ulega zmniejszeniu tylko dlatego, że doszły nowe koszty związane z dzieckiem tak samo należy potraktować alimenty, po prostu uwzględnić je w comiesięcznych wydatkach, a nie kombinować jakby je zmniejszyć.
                  Ciekawe, że ludzie nie kombinują i nie idą do sądu aby zmniejszył im czynsz lub zredukował opłaty za wodę, internet i prąd bo mają dziecko i związane z tym dodatkowe wydatki tylko pokornie płacą jak do tej pory.
                  Ale "staremu" dziecku pierwsi aby coś uszczknąć z dotychczasowej kwoty zasądzonych alimentów.
                  Żałosne.
            • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 17:46
              To prawda, ale jeśli go nie stać na dwójkę dzieci bez obniżania alimentów (w Polsce najczęściej i tak minimalnych) na już istniejące dziecko to niech znajdzie lepszą robotę aby mieć na dotychczasową kwotę alimentów na obecne już dziecko oraz na utrzymanie kolejnego. Proste.
            • makurokurosek Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 19:11
              Dziecko tak samo ma prawo do normalnego życia, samo na świat się nie prosiło, natomiast kolejna partnera jako osoba dorosła powinna zdawać sobie sprawę ze zobowiązań swojego wybranka i uwzględnić, że będą ciążyły na nim przez kilkanaście lat.
              • nangaparbat3 Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 19:20
                kolejna partnera jako osoba dorosła powinna zdawać sobie sprawę ze zob
                > owiązań swojego wybranka i uwzględnić, że będą ciążyły na nim przez kilkanaście
                > lat.

                Ale ona jest zakochana i ma prawo do normalnego zycia tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 20:17
                  Zatem bezdzietnych kawalerów nie brakuje.
                  • nangaparbat3 Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 21:29
                    Gazeciu, to był sarkazm.
                    Jak ja czytam, że ktoś "ma prawo do normalnego zycia" i to prawo ma być realizowane ewidentnie cudzym kosztem, to mnie po prostu krew zalewa.
                    Mogę znieść, że ludzie układają sobie życie cudzym kosztem, nawet mogę im nie mieć za złe, z rróznych wzgledów - ale p...enie, że to jest ich prawo doprowadza mnie do furii.
      • demonii.larua Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 14:55
        >cryingzmniejszenie nie występuje w przyrodzie polskie w ogóle, no chyba
        > , że facet traci obie ręce i nogi)
        Pitolicie pani. Następuje, następuje - nie tak często jak podwyższenie ale jednak. Zwłaszcza gdy wczesniej bezorbotna pani mama znalzła zatrudnienie oraz zamążposzła była, a i pan ojciec nową rodzinę założył - to są realne przesłanki na podstawie, których zasądza się obniżenie alimentów. Zatem występuje.
    • viki711 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 19:46
      mojej koleżance zmniejszyli, facet jak najbrdziej miał ręce i nogi i <b>możliwości</b> żeby zarobić, w danym momencie stracił pracę(na papierze) i popdobno nie mógł znaleźć nowej.Pracował w gastronomi i zarabiał niezłe pieniądze,
      • naomi19 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 20:01
        Sąd zadziałał chyba niezgodnie z prawem, bo nie jest ważne, czy koleś ma pracę czy nie, a możliwości zarobkowe, czyli jego POTENCJALNE dochody zgodne z miejscem zamieszkania, wykształceniem i stanem zdrowia.
        • inguszetia_2006 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 20:14
          Witam,
          Jeśli chodzi o zmniejszanie alimentów, to tak - są szanse i to duże, jeśli ojciec nie jest lekarzem, prawnikiem, budowlańcem czy mechanikiem samochodowym. W tych przypadkach zadziała ze zdwojoną siłą zasada - ma możliwości (czyt. ma dochody z szarej strefy). Jest to powszechnie praktykowany zwyczaj. I działa także podczas przyznawania kredytów. Dopisuje się jedno zero do dochodów;-P
          Pzdr.
          Inguszetia
          • palina22 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 20:28
            mowie jasniej; maz mial podwyzszke almentacyjna(na sprawie nie byl bo zawiadomienie zostalo wyslane pod nie aktualny adres- nie wiedzielismy) gdy sie dowiedzielismy ze podwyzka wynosi 150% napisalismy odwolanie sedzia obnizyl o 50 zł w tej chwili jestesmy w ciezkiej sytuacji finansowej ze wzgledu ze maz zostal bezrobotnym poniewaz firma upadla i juz nie zarabia tak dobrze nazbieralo sie dlugow matka dziecka dobrze stoi finansowo do czego sama sie przyznala na sprawie.chcielibysmy jeszcze raz zlozyc odwolanie(moze trafimy na inna sedzia) ale nie wiem czy w sprawie o obnizenie alimetow sedzia moze podwyzszyc?nie wiadomo na kogo sie trafi?
            • edelstein Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 20:40
              To,ze matka dziecka dobrze stoi finansowo nie oznacza,ze ma jeszcze czesc kosztow przerzucic na siebie,bo tatus cos tam.Nie dosc,ze sama dziecko wychowuje to jeszcze ma placic lwia czesc.Tak moze podwyzszyc alimenty i powinien,koszty utrzymania ciagle rosna.
              • kowalka33 Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 21:09
                Ciekawa jestem z jakiego pułapu tatus startował że podniesli mu pod jego nieobecność na rozprawie 150% -było ze 200 zł. Ciekawy jest tez fakt że eksia dobrze stoi to wiecie ale jakość kontaktu ojca z dzieckiem chyba kuleje skoro maż nie wiedział że ma sprawę o jak nazwałas podwyzkę alimentacyjną , proponuję zrobić obniżkę na własne dzidzi i już ....
                Sorry ale wkurza mnie takie podejście i niczym takie zachowanie ojca względem własnego dziecka nie różni się od zachowań pań utrudniających kontakt ojca z dzieckiem , jedno i drugie mnie brzydzi...
              • baltycki Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 23:54
                edelstein napisała:

                > To,ze matka dziecka dobrze stoi finansowo nie oznacza,
                > ze ma jeszcze czesc kosztow przerzucic na siebie
                A wyobraz sobie, ze oznacza..
                A wyobraz sobie, ze to RODZICE powinni utrzymac dziecko.
                A wyobraz sobie, ze w zadnej ustawie, w zadnym prawie nie napisano, ze powinni utrzymywac w jakichs tam proporcjach..
                A wyobraz sobie, ze matka jest RODZICEM i utrzymuje swoje, nasze dziecko..

                Nie kpie z Ciebie, kpie z prawa.
            • imasumak Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 21:37
              Widać sędzia uznał, że więcej obniżyć nie może. A Ty byś się wstydziła przykładać rękę do migania się od płacenia alimentów na dziecko przez Twojego faceta.
            • sanrio Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 21:50
              możecie wykazać wasze dochody i wydatki na dom i wasze wspólne dzieci na piśmie, dołączyć do pozwu aby sędzina miała czas się z tym zapoznać przed rozprawą, dołączyć wszelkie rachunki, stałe opłaty, zaświadczenie o statusie bezrobotnego, o tym, że tylko ty zarabiasz, opłaty za przedszkole/szkołę - słowem wszystko na co miała wpływ utrata pracy przez męża. Sąd wówczas musiałby być niezdrowy na umyśle aby podwyższać alimenty. Najlepiej napisać wspólnie z prawnikiem dobry pozew (długi, z adnotacjami do podobnych przypadków, szczegółowo opisujący waszą bieżącą sytuację), sąd nie może pozwolić aby kosztem dobrego życia dziecka z ex, wasze wspólne dziecko miało pogorszone warunki życia.
              Da się zrobić, powodzenia!
              • edelstein Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 21:55
                Oczywiscietongue_outNie dosc,ze dziecko ma tylko mame(na szczescie zaradna)to jeszcze ma ponosic koszty ponownego rozmnozenia sie ojca.Sad musialby upasc na glowe,by karac samotna matke za zaradnosc.
              • policjawkrainieczarow Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 05:14
                sanrio napisała:

                > możecie wykazać wasze dochody i wydatki na dom i wasze wspólne dzieci na piśmie
                > , dołączyć do pozwu aby sędzina miała czas się z tym zapoznać przed rozprawą, d
                > ołączyć wszelkie rachunki, stałe opłaty, zaświadczenie o statusie bezrobotnego

                mozna tez wziac dziecko do siebie, skoro sie i tak jest bezrobotnym i opiekowac sie nim w ramach swiadczenia alimentacyjnego.
            • stokrotka-psotka Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 08:42
              palina22 napisała:

              matka dziecka dobrze stoi finansowo do czego sama sie przyznala na sprawie

              za coś takiego to TA matka powinna trafić do więzienia

              chleb ze smalcem takiej matce i dziecku powinien wystarczyć wink

              S.
            • iin-ess Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 09:07
              palina22 napisała:
              gdy sie dowiedzi
              > elismy ze podwyzka wynosi 150%

              z 200 na 450?

              jestesmy w ciezkiej sytuacji finansowej ze wzgledu ze maz zostal bezr
              > obotnym poniewaz firma upadla i juz nie zarabia tak dobrze

              to nie zarabia w ogóle czy nie zarabia tak dobrze? Zresztą w jednej i drugiej sytuacji nie ma mowy o zmniejszeniu możliwości zarobkowej tylko o zmniejszeniu zarobków, a to drugie nie ma wpływu na wysokość alimentów. Po trzecie to nowa rodzina tez nie ma wielkiego wplywu- jak ktoś decyduje się na nowe dzieci to musi się liczyć z kosztami i najpewniej go na to stać- jedno dziecko nie może zabrać drugiemu. Po czwarte to skoro boisz się podwyżki Wasza syt chyba nie może byc aż taka zła..?

              nazbieralo sie dlugo
              > w matka dziecka dobrze stoi finansowo do czego sama sie przyznala na sprawie.ch
              > cielibysmy jeszcze raz zlozyc odwolanie(moze trafimy na inna sedzia) ale nie wi
              > em czy w sprawie o obnizenie alimetow sedzia moze podwyzszyc?nie wiadomo na kog
              > o sie trafi?
              • baltycki Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 23:28
                iin-ess napisała:

                > palina22 napisała:
                > gdy sie dowiedzielismy ze podwyzka wynosi 150%
                > z 200 na 450?
                150 % od 200 to nie jest 450.
            • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 18:01
              Skoro matka dziecka bezczelnie śmie stać dobrze finansowo, to powinna jeszcze zrzucić się na Twoje dziecko, a nie wyciągać rękę do Twojego faceta o alimenty.
    • iuscogens Re: zmniejszenie alimetów 08.11.11, 22:15
      Przyznam, że mało kto wywołuje we mnie takie negatywne uczucia jak faceci, którzy skąpią na własne dzieci i pańcie, które im w tym wydatnie pomagają. Brrrr....
      Z jakiej racji dziecko ma dostawać mniej kasy (coś czuję, ze i tak dostaje grosze a facet z nową panią są przekonani, że kobita się za te jego 300 zł leksusem po Florencji rozbija)??? Bo wam się - cytując Dodę - bzykać chciało??
      Teraz możecie pisać, że mam traumy i kompeksy wink
      • izak31 Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 05:08
        Każdy kij ma dwa końce. Nie każdy facet płacący alimenty jest kombinatorem jak mniej płacić a nie kązda samotna matka pokrzywdzona przez życie niunia.
        Jezeli ojciec dziecka traci pracę i przez jakis czas będzie na utrzymaniu nowej partnerki to niech wystapi o czasową obniżkę.
        • iuscogens Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 09:03
          Powiem szczerze, że srednio wierzę w bezrobocie zdrowego faceta, wierzę, że może nie mieć dobrej pracy, ale jakąkolwiek, chocby fizyczną raczej znajdzie. A jak się ma dziecko na utrzymaniu to wypada olać własną dumę i pracować nawet poniżej kwalifikacji. Chyba, że ten bezrobotny ojciec w czasie szukania pracy, zacznie osobiscie "odpracowywać" swoje alimenty, wywiadówki, lekarz, zakupy, obiady, odrabianie lekcji. Tylko jeszce takiego cudu nie widziałam.
          • palina22 Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 15:48
            nie pytalam o komtarz tylko odp na moje pytanie jak nie znacie odpowiedzi to sie nie wypowiadajcie!!!
            • iin-ess Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 15:53
              no to odpowiedziałysmy, że w tej sytuacji nie nastapiło zmniejszenie mozliwości zarobkowych.
              • bukolyka odp 09.11.11, 16:38
                Sedzia i sad nie mzoe wyjsc pzoa zadanie stron...
                Czyl jezlei pwodztwo odtyczylo sytuacji obnizenia alometow to sad bedzie badal tylko czy obnizyc czy nie
                Gorzej jezeli druga strona zazdala na tej samej sprawei np. w powidztwie wzjaemnym podwyzszenia-wtedy sad bedzie mogl zdecydowac o podwyzszeniu..

                Tutaj sytuacja jest inna, bo jest odwolanie
                Jak orzumiem I instancja obiznyla o 50, wy chcecie obnizyc o wiecej-a czy druga strna aplewala od wyroku??
                • bukolyka Re: odp 09.11.11, 16:40
                  Jezeli druga strona tez apelowala, podnoszac ze np. chce by kwota pozostla be mzian-to sad ierze jej i wasze zadaniep od uwage, ale jezlei apelwala i chce podwyzyki, mzoe podwyzszyc

                  Jezlei nie paelowala, to sad niem oze podwyzszyc, mzoe natomiast nie obnizac w ogole, nawet o te 50 zl...

                  Sowja roga jakm ozna brac sie za faceta ze zobwizaniami.............
                  • bukolyka Re: odp 09.11.11, 16:41
                    masz to wszystko napsiane w k.p.c
                  • jamesonwhiskey Re: odp 09.11.11, 16:48
                    > Sowja roga jakm ozna brac sie za faceta ze zobwizaniami.............

                    wiadomo
                    przeciez jak sie nie da z kolesia zadnej kasy wycisnac to jest bezwartosciowym smieciem za ktorego nie warto sie brac
                    • akasha78 Re: odp 09.11.11, 19:59
                      No dokładnie taki facet to powinien się iść powiesić za to samotna matka z alimentami może spokojnie zakładać kolejną rodzinę bo przecież we dwójkę łatwiej iść przez życiewink))
                      • nangaparbat3 Re: odp 09.11.11, 20:06
                        Bzdury. Nie ma się wieszać, tylko brać się do roboty, skoro chce mieć wiecej dzieci. Proste. A jak sie nie czuje na siłach, uznać, że rozmnożył sie wystarczająco. Jeszcze prostsze.
                        • akasha78 Re: odp 09.11.11, 20:34
                          Sory ale ja nie napisałam że ma nie płacić tylko odniosłam się do zdania Bukolyk że głupota jest brać za faceta z zobowiązaniami,wynika z tego że jak facet ma zobowiązania- właściwie jakiekolwiek - może to być kredyt w frankach na apartament to juz życia nie może sobie układać.
                          • gryzelda71 Re: odp 09.11.11, 20:36
                            A nie.Z apartamentu może pani korzystać.Dziecko z poprzedniego związku to same problemy.
                            • akasha78 Re: odp 09.11.11, 20:46
                              Ta, apartament i porsche na kredyt oki a alimenty na niewinkJak wynika z tego co czytam to rzeczywiście dziecko z porzedniego zwiazku to same problemy dla obu stron, dla ojców bo muszą płacić alimenty a dla matek. że one muszą sie opiekować tym dzieckiem i to jeszcze za marne grosze.Szkoda w tym wszystkim tylko dzieci.
                    • gazeta_mi_placi Re: odp 09.11.11, 20:16
                      Zdrowy facet który nie daje na rodzone dziecko lub obniża alimenty bo zachciało mu się nowej rodziny i nowego potomka to nie facet a szmata.
                      Tyle w temacie.
                      • lolita1985 Re: odp 09.11.11, 20:24
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Zdrowy facet który nie daje na rodzone dziecko lub obniża alimenty bo zachciało
                        > mu się nowej rodziny i nowego potomka to nie facet a szmata.
                        > Tyle w temacie.

                        Tak strasznie tępisz facetów już nie wspominając o ich nowych partnerkach, ja nie oceniam czy robią dobrze czy źle bo nie znam tak naprawdę sytuacji.
                        Proszę wyjaśnij mi jak zatem postępuje się w pełnych rodzinach (przecież dzieci z pełnych i nie pełnych rodzin są takie same i mają te same prawa) przy narodzinach kolejnego potomstwa? Czyż nie jest tak, że jeśli 2 rodziców zarabiał razem powiedzmy 3 tys. i mieli stałe opłaty +życie 3 os. rodziny i pojawia się na świecie kolejne dziecko to jednak dalej są te same opłaty stałe ( no trochę wzrosły) i dalej jest 3 tys. ale na utrzymanie już 2 dorosłych osób i 2 dzieci to czy to czasem nie jest tak, że jednak każde musi z czegoś zrezygnować i każdemu się coś zabiera??
                        • lolita1985 A co z pełnymi rodzinami ?! 09.11.11, 21:17
                          Proszę wyjaśnij mi jak zatem postępuje się w pełnych rodzinach (przecież dzieci z pełnych i nie pełnych rodzin są takie same i mają te same prawa) przy narodzinach kolejnego potomstwa? Czyż nie jest tak, że jeśli 2 rodziców zarabiał razem powiedzmy 3 tys. i mieli stałe opłaty +życie 3 os. rodziny i pojawia się na świecie kolejne dziecko to jednak dalej są te same opłaty stałe ( no trochę wzrosły) i dalej jest 3 tys. ale na utrzymanie już 2 dorosłych osób i 2 dzieci to czy to czasem nie jest tak, że jednak każde musi z czegoś zrezygnować i każdemu się coś zabiera??
                          • gazeta_mi_placi Re: A co z pełnymi rodzinami ?! 09.11.11, 21:22
                            Wkład osobisty ojca w wychowanie tych dzieci jest z reguły większy niż w przypadku ojca, który swój czas musi dzielić na dwie rodziny, co często w przypadku "starego" dziecka jest na jego niekorzyść bo tatusia na ogół widuje w co drugi weekend, a czasem i rzadziej.
                            • arwena_11 Re: A co z pełnymi rodzinami ?! 10.11.11, 08:07
                              Oj gazeta z tym bywa róznie. Znam rodziny gdzie Taty nie ma całe dnie, dzieci na głowie matki, a w weekendy tata odsypia, odpoczywa, bo zmęczony, a dzieci dalej na głowie matki
                        • gazeta_mi_placi Re: odp 09.11.11, 21:29
                          Na ogół po narodzinach drugiego dziecka w pełnej rodzinie tatuś poświęca tyle samo czasu rodzinie co wcześniej czyli daje własny codzienny wkład w wychowanie i podporę matce dziecka.
                          W przypadku zaś drugiego związku i drugiego z niego dziecka pierwsze dziecko jest ograbiane i z pieniędzy i z czasu bo tatusia widuje co drugi weekend, a czasem i rzadziej, zaś "nowe" dziecko ma owego tatusia na co dzień, więc jest pod tym względem w lepszej sytuacji niż "stare".
                          Na dokładkę nie dość, że "stare" ma niepełną rodzinę i ojca od święta to jeszcze chce mu się zabrać środki materialne. Zatem obniżając alimenty z okazji urodzenia dziecka z nowego związku ograbia się "stare" dziecko podwójnie - czasowo (tatusia widuje raz w tygodniu lub rzadziej), a jeszcze z pieniędzy.
                          • 3-mamuska Re: odp 09.11.11, 23:44
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > Na ogół po narodzinach drugiego dziecka w pełnej rodzinie tatuś poświęca tyle
                            > samo czasu rodzinie co wcześniej czyli daje własny codzienny wkład w wychowanie
                            > i podporę matce dziecka.
                            > W przypadku zaś drugiego związku i drugiego z niego dziecka pierwsze dziecko je
                            > st ograbiane i z pieniędzy i z czasu bo tatusia widuje co drugi weekend, a czas
                            > em i rzadziej, zaś "nowe" dziecko ma owego tatusia na co dzień, więc jest pod t
                            > ym względem w lepszej sytuacji niż "stare".
                            A jesli to mamusia nie chce dziecka dawac ojcu,nie pozwala sie spotykac odwiedzc i zabierac?
                            Bo to dosc czeste.
                            A i jesli 2 dziecko ma tatusia na codzien to ma mniej jesc i zyc miloscia do tatusia.A 1 dziecko dostanie wiecej kasy ,bo nie zyje miloscia do tatusia i musi jesc chleb.
                        • nangaparbat3 Re: odp 09.11.11, 21:31
                          W pełnej rodzinie jest wspólnota losu - to zupełnie inna sytuacja.
                          • lolita1985 Re: odp 09.11.11, 21:51
                            Nie rozumiem czemu inna sytuacja, a jeśli ojciec nawet w pełnej rodzinie jest weekendowy bo pracuje delegacjach i w domu jest od piątku późnej nocy??
                            Czyli co są równi i równiejsi??
                            Niby jest zasada, że WSZYSTKIE dzieci mają prawo do tego aby żyć na poziomie zbliżonym do poziomu życia rodzica więc jeżeli rodzic ma mało to nie wyczaruje nagle dużo ...
                            albo jest równość dzieci albo jej nie ma i dzieli się na lepszych i gorszych ...
                            • nangaparbat3 Re: odp 09.11.11, 23:14
                              Tu nie chodzi tylko o dzielenie kasy, ale i czasu, i uwagi, i właśnie losu.
                              O świadomość, że mieszka się z obojgiem rodziców. Że się jest rodziną.
                              W tym znaczeniu dzieci z drugiego małżeństwa bedą miały lepiej niezależnie od kasy (no chyba że to małżeństwo też się rozpadnie).
                              • 3-mamuska Re: odp 09.11.11, 23:49
                                nangaparbat3 napisała:

                                > Tu nie chodzi tylko o dzielenie kasy, ale i czasu, i uwagi, i właśnie losu.
                                > O świadomość, że mieszka się z obojgiem rodziców. Że się jest rodziną.
                                > W tym znaczeniu dzieci z drugiego małżeństwa bedą miały lepiej niezależnie od k
                                > asy (no chyba że to małżeństwo też się rozpadnie).
                                >

                                Nie wiem czy maja lepiej,bo tatus musi wiecej pracowac, a w dni wole jezdzic odwiedzc 1 dziecko ,no bo kiedys musi.
                                Jak historia kobiety z 2 dzieciem w ciazy i facetm ktory na cale dni znikal do 1 dziecka, bo tamto taki biedny synek z pierwszego malzenstwa,olewajac ciezarna przed porodem zone i 2-letnia corke.
                                • mnb0 Re: odp 10.11.11, 10:46
                                  To co - mial zapomniec o swoim dziecku z pierwszego malzenstwa i zajac sie tylko nowym? A biedna druga zona chyba wiedziala, ze wiaze sie z dzieciatym, wiec do kogo ma teraz pretensje?
            • nangaparbat3 Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 19:23
              palina22 napisała:

              > nie pytalam o komtarz tylko odp na moje pytanie jak nie znacie odpowiedzi to si
              > e nie wypowiadajcie!!!

              Miałabys słusznośc, gdyby to było biuro porad prawnych - jeśli występujesz ze swoim pytaniem na forum, w dodatku nie poświeconym prawu, a życiu matek - nie powinnaś się ani dziwić, ani oburzać.
      • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 17:56
        >Przyznam, że mało kto wywołuje we mnie takie negatywne uczucia jak faceci, którzy skąpią na własne dzieci i pańcie, które im w tym wydatnie pomagają. Brrrr....
        Z jakiej racji dziecko ma dostawać mniej kasy (coś czuję, ze i tak dostaje grosze a facet z nową panią są przekonani, że kobita się za te jego 300 zł leksusem po Florencji rozbija)??? Bo wam się - cytując Dodę - bzykać chciało??

        Zgadzam się z Tobą.
        Jak nowe Panie faceta z obciążeniem w postaci dziecka chcą się z owym Panem rozmnożyć niech wezmą pod uwagę także fakt, że "stare" dziecko Pana będzie miało w pakiecie z nowym przyrodnim braciszkiem czy bez niego dokładnie takie same potrzeby bytowe i materialne, a być może z czasem większe.
        Zawsze można też wybrać Pana bezdzietnego jak się nie podoba fakt, że Pan musi płacić tyle a tyle alimentów. Bądź wybrań Pana bardziej kasiastego i zaradnego co nie będzie obniżał alimentów "staremu" dziecku gdy nowa Pani zajdzie w ciążę i urodzi nowego dzidziusia.
        Nawiasem mówiąc bałabym się zachodzić w ciążę i rodzić dziecko Panu, który skąpi na już istniejące dziecko, bałabym się, że w razie rozstania tak samo będzie skąpił i na kolejne (nasze) dziecko.
        Precz ze skąpcami i niezaradnym "mężczyznami" tylko z nazwy, których nie stać na posiadanie kolejnego dziecka.
      • makurokurosek Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 19:26
        Mam podobne zdanie. Brzydzą mnie tacy ludzie
      • baltycki Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 23:34
        iuscogens napisał:

        > Z jakiej racji dziecko ma dostawać mniej kasy
        A chocby z tej, ze dziecko urodzone w malzenstwie tez otrzymuje mniej kasy, gdy urodzi sie jego rodzenstwo.
        • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 13:14
          Ale ma pełną rodzinę, która najlepiej wpływa na jego rozwój niż mieszkanie z samotną Mamą i dochodzący tatuś.
      • malpa_w_amarantowym Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 01:05
        A z jakiej racji kolejne dziecko ma dostawać mniej, bo pierwszemu się należy. Przecież ono biedne tez nie winne, że tatusiowi rozmnażać się chciało, a nie stać go na to? I nie wsadzajmy wszystkich do jednego wora - eksie to biedne pokrzywdzone, a faceci i nowe dziunie to potwory okradające te pierwsze i dzieci. Jestem jedną i drugą i dla wszystkich swoich dzieci walczę o to co najlepsze. Jako next będę stawiać swoje dzieci na pierwszym miejscu, a jako eks guzik mnie obchodzi nowe potomstwo i to czy eksa stać na alimenty czy nie. Robiąc rachunek sumienia na podstawie opinii ogółu pocieszam się, że tylko pół mnie się będzie smażyć w piekle big_grin Te pół co zabiera eks i jej dzieciom. Drugie pół co zabiera tym nowym co to się w ogóle nie powinny narodzić będzie wielbione i do nieba trafi za poniesione trudy, znoje i cierpiętnicze wręcz poświęcenie się WŁASNYM dzieciom. Mam tylko dylemat w którą stronę szalę mi przeważą nowe dzieci z nowego związku sad Okradłam te pierwsze czy te drugie? Czy jako matka, która poświęciła się bezgranicznie i wychowuje dzieci eksa miałam większe prawo do rozmnażania niż on?
    • kamelia04.08.2007 Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 16:46
      sąd jest zwiazany żadaniem pozwu.
      Wyglada to tak, ze koles wnosi pozew o obnizenie alimentów z 1000 zł na 500 zł, to w takie sytuacji sąd albo zmiejszy te alimenty, albo pozostawi w takiej samej wysokosci.
      Jesli matka dziecka wyjdzie z powództwem wzajemnym o podwyzszenie alimentów np. do 1500 zł, to sąd, po rozpoznaniu sprawy, zasadzi aliemnty w granicach 500-1500 zł.


      Jeśli był pozew o samo zmniejszenie, nie było powództwa wzajemnego, to sad nie wyskoczy nagle z 1200 zł.
      • baltycki Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 23:41
        kamelia04.08.2007 napisała:

        Konkretna, rzeczowa odpowiedz.
    • woman_in_love haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 17:40
      Tu widać wyraźnie 2 strony barykady:
      1) panie, którym się chciało bzykać i mają teraz dziecko + alimenty
      2) oraz panie, którym się chciało bzykać i mają teraz dziecko z alimenciarzem
      W przypadku tych pierwszych pań pojawiają się tez pomysły, żeby obciążyć alimentami nową panią. Z niecierpliwością czekam teraz na sytuację gdy nowa pani pozwie o to samo starą.

      A prawda jest prosta. Dziecko ma 2 rodziców. Jeśli pan założył nową rodzinę, to trudno, wszystkie dzieci muszą być poszkodowane - mniejszymi alimentami, bo czemu miałoby być niby inaczej. Wszystkie dzieci mają przecież takie same brzuchy hehe. Czy stare czy nowe. Jeśli starą panią nie stać na utrzymanie dziecka, to też trudno. W ostateczności można w końcu wziąć się do roboty. No i jakby nie było są też domy dziecka, także śmierć głodowa nikomu nie grozi.

      I nadal nie rozumiem, czemu niby stare dzieci mają mieć lepiej niż nowe. Gdzie tu jakaś sprawiedliwość. Nigdzie. To zwykła brutalna walka o kasę.
      • eliszka25 Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 18:47
        a ja tu czegos nie rozumiem. sad orzeka alimenty na podstawie tego, ile facet jest w stanie zarobic. no, ale jesli stracil prace i chwilowo nie zarabia, to co z tego, ze teoretycznie moze zarobic 100 tys. miesiecznie, skoro nie zarabia nic? a jak np. dyrektor polecial ze stolka i wzial sie za prace fizyczna zeby robic cokolwiek zanim znajdzie odpowiednia prace, to tez przez ten czas nie zarabia 8 tys. tylko np. 1500 zl. to z czego ma placic? chyba w normalnej rodzinie tez jest tak, ze jak jedno z rodzicow traci prace i zamiast dwoch wyplat jest jedna, to wydatki zostaja ograniczone, rowniez wydatki na dzieci. gdyby ten facet byl dalej z matka swojego dziecka i stracil prace, to tez mialby obowiazek wylozyc na stol 1000 zl na potrzeby dziecka? no raczej nie sadze. jezeli facet zakladajac, druga rodzine zarabial dobrze, dostal zasadzone wysokie alimenty, bo bylo go stac, a pozniej stracil prace i juz go nie stac, to ma powyrzynac swoje kolejne dzieci, zeby to pierwsze wyzywic?

        to, ze sad uzna, ze potencjalnie ja moge zarobic 20 tys. miesiecznie nic mi nie da, jesli aktualnie jestem bezrobotna. chyba, ze zasadzi tez komus, zeby mnie zatrudnil i tyle mi zaplacil.
      • gazeta_mi_placi Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 20:14
        Same Panie tylko? A gdzie Misio rozpłodowiec?
      • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 21:02
        woman_in_love napisała:

        > A prawda jest prosta. Dziecko ma 2 rodziców. Jeśli pan założył nową rodzinę, to
        > trudno, wszystkie dzieci muszą być poszkodowane - mniejszymi alimentami, bo cz
        > emu miałoby być niby inaczej. Wszystkie dzieci mają przecież takie same brzuchy
        > hehe. Czy stare czy nowe. Jeśli starą panią nie stać na utrzymanie dziecka, to
        > też trudno. W ostateczności można w końcu wziąć się do roboty. No i jakby nie
        > było są też domy dziecka, także śmierć głodowa nikomu nie grozi.
        >
        > I nadal nie rozumiem, czemu niby stare dzieci mają mieć lepiej niż nowe. Gdzie
        > tu jakaś sprawiedliwość. Nigdzie. To zwykła brutalna walka o kasę.

        Dokladnie to samo jak matka ma nowe dziecko,to jej wolno i tez musi swoja kase na 2/3/4 podzielic,nie wazne ile ma tych alimentow.
        Ale facet to juz nowej rodziny miec nie moze,bo alimenty.

        O wyskokosci alimentow w polsce to juz inny temat.
      • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 21:21
        Nie uwzględniłaś jeszcze jednej grupy, czyli kobiet nie znajdujących się w tej sytuacji a solidaryzujących się z jedną grupą.
        Osobiście solidaryzuje się z kobietami z dziećmi na które płacone są alimenty. Nie rozumiem migania się od płacenia na własne dziecko, nie rozumiem kobiet które domagają się tego od swoich partnerów mimo iż wchodząc z nimi w związek wiedziały o ich zobowiązaniach.
        • gazeta_mi_placi Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 21:23
          Osobiście wstydziłabym się mieć faceta, który miga się od zasądzonych alimentów lub próbuje je zmniejszyć.
          • gazeta_mi_placi Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 21:23
            Ale gusta Pań są różne big_grin Może im skąpcy nie przeszkadzają big_grin
          • przeciwcialo Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 13:13
            Ja wstydziłabym sie być z facetem obciązonym rodzina i alimentami. Jesli jeszcze rozwód z jego winy to nad nowa partnerka wisię bedzie groźba alimentów na była zone.
        • woman_in_love my nie mówimy o miganiu się, tylko o 09.11.11, 22:36
          tym, że prawa starego dziecka stawia się przed prawami nowego.

          W ogóle alimenty powinny być ustalane jako % od wynagrodzenia, a nie stała kwota, wtedy nie byłoby problemu. Biorąc pod uwagę aspiracje pań z tego forum, na dziecko mogłyby wydać każdą kwotę: bo basen, bo angielski, bo kolonie i wycieczki, bo korepetycje itp. itd. Ale ile w końcu można ściągnąć z pana siedzącego na kasie w Biedronce i zarabiającego 1200 PLN. Przecież nie 3 000.
          • kropkacom Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 07:07
            Gdyby nie to, ze alimenty to zazwyczaj trzysta złotych, a panowie migają się od legalnej pracy (aby nie mieć oficjalnego dochodu), nawet bym się zgodziła z powyższym postem.
            • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 10:15
              Ktoś kto miga się od legalnej pracy żeby nie płacić alimentów to dno. W dodatku podlegające pod skarbówkę.
              Jednak ustalanie alimentów kwotowych i nie liczenie się potem z pojawieniem się nowych dzieci to jeszcze większa patologia - tyle, że polskiego sądownictwa.
              • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 10:54
                Strzelanie sobie dzieci bez uwzględniania swojej sytuacji materialnej i swoich zobowiązań to również patologia.
                • kropkacom Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 11:04
                  Przecież pan może wystąpić zawsze o zmianę kwoty alimentów. Na przykład jak pojawią się na świecie jego kolejne dzieci. Sadzę, że większą patologią jest nie płacenie alimentów niż zasadzanie Bóg wie jakich kwot. Faktem jest, ze druga/trzecia partnerka powinna zdawać sobie sprawę, ze niestety finansowo pan ma już kogoś na utrzymaniu.
                  • kropkacom Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 11:09
                    > Faktem jest, ze druga/trzecia
                    > partnerka powinna zdawać sobie sprawę, ze niestety finansowo pan ma już ko
                    > goś na utrzymaniu.

                    W odróżnieniu od pierwszej partnerki. I jeszcze, panu, który zarabia najniższą krajową na pewno nie wezmą całej pensji, prawda? Duże alimenty to te, gdzie są duże pensje. Nie oszukujmy się.
                  • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 11:12
                    Kropka ile znasz przypadków zasadzenia bóg wie jakich kwot, a ile przypadków alimentów rzędu 300-400 zł , które według women i tak sa za wysokie
                    • kropkacom Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 12:23
                      Trochę znam. Może dlatego, że ci panowie dość dobrze zarabiają. I faktem, że wielu nie płaci.
                    • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 12:53
                      Powtarzam dla mnie alimenty powinny być % od wynagrodzenia, proporcjonalnie na dzieci.
                      Jeśli pan zarabia dużo, będą to zatem duże alimenty. Jeśli mało, to alimenty będą 100, 200, 300, 400 PLN. Nie wystarczające? Cóż, no i co z tego, skoro jednak się chciało bzykać z gołodupcem... Zresztą w pełnych rodzinach też często jest bieda. Więc mnie nie przekonują poglądy bogatej eforumki , która ma własną firmę i wycenia koszty na 1200-2000. Bogate rodziny tyle inwestują w dzieci. A biedne czasami góra 100 PLN. Nie każdego stać na szynkę. Ktoś musi jeść tą mortadelę i parówki.
                      • przeciwcialo Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 13:17
                        Jest to sensowne z tymi %. Gdyby nie rozwiedli sie i nadal zyli raze to te 1200 musiałby styknac na życie.
                      • gazeta_mi_placi Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 13:21
                        Nie zaszkodzi jak ową mortadelę będzie jadł tatuś i jego nowa Pani (przynajmniej zachowa linię wink ), wtedy może i na szynkę dla dzieciaka się znajdzie.
                        • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 15:34
                          ale już jeśli nowe dziecko ma jeść mortadelę żeby stare mogło jeść szynkę to niezbyt dobrze
                          • gazeta_mi_placi Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 15:58
                            To wtedy mamusia nowego zrezygnuje z nowego kremu i wizyty u fryzjera, zatem na szyneczkę dla nowego dziecka też się wówczas znajdzie.
                            • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 16:02
                              Nie. Wszystkie dzieci powinny mieć jednakowy dostęp do pieniędzy ojca i jednakowych alimentów. Jeśli nową panią stać na fryzjera to pewnie sama na to zarabia. Starej pani nic do tego.
                              • gazeta_mi_placi Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 16:09
                                Ale skoro kosztem owego fryzjera nie stać jej na szyneczkę dla jej własnego dziecka to chyba powinna wybrać między stanem własnej fryzury a żołądkiem dziecka (własnego).
                                • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 17:11
                                  My nie mówimy o nowej pani - jeśli woli iść do fryzjera, zamiast dać dziecku szynkę, to jej sprawa.

                                  My mówimy o tym, że dzieci mają identyczne prawo do wysokości alimentów: te z 1 związku, 2 i 5 też.
                                • 3-mamuska Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 19:50
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > Ale skoro kosztem owego fryzjera nie stać jej na szyneczkę dla jej własnego dzi
                                  > ecka to chyba powinna wybrać między stanem własnej fryzury a żołądkiem dziecka
                                  > (własnego).

                                  To samo dotyczy starej mamusi i starego dziecka,niech mamusia nie liczy tylko ,ze tatus kupi szynke dziecku ,tylko sama zrezygnuje z fryzjera i kupi jesli ojca nie stac i tez wybierze miedzy nowa fryzura a żołądkiem dziecka (własnego).
                      • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 13:27
                        Przepraszam to o jakiej wysokości procentów od wynagrodzenia mówisz o 5 % czy łaskawie dasz 10 %.
                        Dziwię się, że twoją rodziną jeszcze nie zainteresował się MOPS skoro na dziecko przeznaczasz 200 zł miesięcznie ( 100 zł ty 100 mąż) czyli wynika że żywisz i ubierasz je w to co znajdziesz na śmietniku.

                        ", która ma własną fir
                        > mę i wycenia koszty na 1200-2000. Bogate rodziny tyle inwestują w dzieci. '

                        1200 - mniej więcej tyle wydaje na dziecko każda osoba która korzysta z przedszkola, czy żłobka i nie jest to burżujstwo zważywszy na to że państwowe przedszkole to koszt 400-500 zł

                        . Ktoś musi jeść tą mortade
                        > lę i parówki."

                        Oferując dziecku 200 zł / miesięcznie to nawet nie zapewniasz mu tej mortadeli, nie mówiąc już o parówkach .
                        Jeżeli kogoś nie stać na własne utrzymanie to tym bardziej nie powinien się decydować na dzieci by głodem przymierały, no chyba że twoim celem rozrodu jest zaprzężenie dzieci żeby za ciebie po śmietnikach latały i jeszcze dla ciebie jedzenie i ciuchy nazbierały
                        • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 15:52
                          O nie, tu akurat jestem za tym, żeby tatusiom zostawało max 50% pensji. Ale to max. A może nawet mniej - czyli np. musiałby się dzielić po równo z dziećmi. Czyli pan zarabiający 1200 płacił by 600.
                          Niestety oczywiście to miecz obosieczny. Nowy potomek to zmniejszenie alimentów do 300-400 PLN. A następny to ponowne zmniejszenie. Taki life.

                          Mnóstwo dzieci chodzi niedożywionych, w butach po rodzeństwie. I jakoś MOPS się nie tyle nawet nim nie interesuje, co nawet ich unika - żeby nie musieć im płacić zasiłków i dodatków.

                          Jeśli pani chciała się bzykać z gołodupcem i może on płacić teraz tylko 100 PLN bo tak mało zarabia, to jest taka sama wina po jej stronie. Trudno. Musi iść do pracy i zwiększyć swoje dochody. Albo oddać dziecko do domu dziecka, gdzie będzie mu lepiej.

                          "1200 - mniej więcej tyle wydaje na dziecko każda osoba która korzysta z przedszkola, czy żłobka i nie jest to burżujstwo"
                          Bzdury. Tyle płacą normalne rodziny, w których obydwie strony mają prace i nie chcą jej stracić. Często gęsto alimenciary nigdzie nie pracują. Zresztą jak ich nie stać na dziecko to niech je oddadzą ojcu. I same mu płacą alimenty jak takie cwane. Lub do domu dziecka.

                          "Oferując dziecku 200 zł / miesięcznie to nawet nie zapewniasz mu tej mortadeli, nie mówiąc już o parówkach"
                          Mortadela to tylko taki przykład. W sumie nie wiem czemu miałyby jeść nawet tą mortadelę. Siostra mojej mamy urodziła się tuż po wojnie i dobrobyt to był dopiero od lat 60-tych. Ona jeszcze musiała wcinać suchy chleb, czasami z cukrem i wodą. Da się zatem przeżyć za 200 PLN.

                          "Jeżeli kogoś nie stać na własne utrzymanie to tym bardziej nie powinien się decydować na dzieci by głodem przymierały". To raczej powinnaś zadedykować przede wszystkim starym mamusiom, które się bzykały z tatusiem. Trzeba było myśleć głową a nie <bip>, tudzież "motylkami w brzuchu".

                          Są ludzie biedni i bogaci. Trzeba się pogodzić w końcu z tym, że biedni ludzie żyją biednie, jedzą byle co i ubierają się po śmietnikach czy ciuchlandach. I to samo dotyczy ich dzieci.
                          Jak się bzyka z gołodupcem trzeba mieć świadomość, że trzeba będzie potem samemu utrzymywać to dziecko - dotyczy to zarówno starej jak i nowej mamusi, a nie liczyć na alimenty i uważać, że koleś który zarabia 1200 powinien oddać to 1200 staremu dziecku, a nowe niech zdycha z głodu. Przesada lekka.
                          • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 16:01
                            > "1200 - mniej więcej tyle wydaje na dziecko każda osoba która korzysta z przeds
                            > zkola, czy żłobka i nie jest to burżujstwo"
                            > Bzdury. Tyle płacą normalne rodziny, w których obydwie strony mają prace i nie
                            > chcą jej stracić.

                            Przepraszam cię bardzo, ale wydawało mi się, że cały czas mówimy o normalnych rodzinach, bo rozwód nie oznacza od razu uzyskania statusu patologi.

                            "Ona jeszcze musiała wcinać suchy chleb, czasami z cukrem i
                            > wodą. Da się zatem przeżyć za 200 PLN. "

                            wiesz da się przeżyć nawet bez tych 200 zł, zajmując się od rana do wieczora przeczesywaniem śmietników w celu znalezienia pożywienia i ubrania, ale wydaje mi się że nie rozmawiamy tu o patologi i żebractwie.

                            " a nie l
                            > iczyć na alimenty i uważać, że koleś który zarabia 1200 powinien oddać to 1200
                            > staremu dziecku, a nowe niech zdycha z głodu. Przesada lekka.

                            Nie powiedziałam że ma oddać 1200, ale 600-700 zł. I to jest połowa jego zarobków, a jednocześnie niezbędna kwota na pokrycie kosztów przedszkola.
                            • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 16:09
                              "Przepraszam cię bardzo, ale wydawało mi się, że cały czas mówimy o normalnych rodzinach, bo rozwód nie oznacza od razu uzyskania statusu patologi."
                              Zapomniałam - dla mnie normalna rodzina, to taka w której obie strony pracują i zarabiają razem minimum po 2000 netto na głowę. Nie wiem jak można żyć za mniej, jednak ludzie żyją. W takich rodzinach alimenty mogą być w miarę przyzwoite.

                              "wiesz da się przeżyć nawet bez tych 200 zł, zajmując się od rana do wieczora przeczesywaniem śmietników" - przesadzasz. Moja ciocia nie musiała chodzić po śmietnikach, a i ciuchlandów nie było. I jakoś żyli. Dziecko można za grosze ubrać w ciuchlandzie, a szynki też nie musi jeść.

                              "Nie powiedziałam że ma oddać 1200, ale 600-700".
                              Bardzo słusznie. Ale tylko dopóki ma tylko jedno dziecko. Jeśli pojawi się mu nowe, to pech starej pani. Alimenty zostają obniżone, a ona musi brać nadgodziny. Dzieci mają takie same żołądki i nie wiem czemu nowe ma jeść mortadelę, a stare szynkę.
                              • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 17:08
                                > Zapomniałam - dla mnie normalna rodzina, to taka w której obie strony pracują i
                                > zarabiają razem minimum po 2000 netto na głowę. Nie wiem jak można żyć za mnie
                                > j, jednak ludzie żyją. W takich rodzinach alimenty mogą być w miarę przyzwoite.
                                >

                                Dla mnie również, co prawda nie muszą zarabiać po 2000 tysiące netto na głowę bo w wielu polskich miastach taka kwota jest praktycznie nie dostępna zwłaszcza dla kobiety. Ale sądzę, że znakomita większość ma około 3000 netto.

                                " Dzieci mają takie same żołądki i nie wiem czemu nowe ma jeść mortadelę, a sta
                                > re szynkę."

                                Może dlatego, że wiedziała iż bierze pana ze zobowiązaniami który nie przynosi do domu 1200 tylko 600 zł. Zresztą nie wiem dlaczego uczepiłaś się tej kwoty 1200 , bo z tego co ja wiem nawet niewykwalifikowany chłop przy łopacie zarabia około 1600-2000 netto.
                                Inna kwestia faceci którzy nie chcą płacić zatrudniają sie na czarno tak aby nie wykazywać dochodu tak więc proponowany przez ciebie % od zarobków oznaczałby 0 alimentów


                                • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 17:14
                                  Decyzje nowej pani nie mają znaczenia.
                                  Nowe dziecko jest niewinne i ma prawo do identycznych pieniędzy tatusia jak stare.

                                  Nie wiem ile zarabia niewykwalifikowany chłop, bo nie jest to mi do niczego potrzebne. Wiem jedynie, że w pobliskiej biedronce pracują panowie i podejrzewam jedynie, że zarabiają na rękę coś około tej kwoty. Widocznie budów dla nich zabrakło.
                    • gazeta_mi_placi Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 13:22
                      300 zł to za wysokie alimenty? Na psa dużej rasy, a nie na dziecko wydawałam miesięcznie nie wiele mniej.
              • nenia1 Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 11:34
                woman_in_love napisała:

                > Jednak ustalanie alimentów kwotowych i nie liczenie się potem z pojawieniem się
                > nowych dzieci to jeszcze większa patologia - tyle, że polskiego sądownictwa.

                Ale dlaczego to ex-partnerka ma ponosić koszty związane z planami prokreacyjnymi nowej pary?
                Bo w praktyce tak to będzie wyglądać, dziecko nie zacznie mniej jeść, nie przestanie rosnać, dlatego że tata podejmuje decyzję o powołaniu na świat kolejnego potomka, wiec by wyrówać pomniejszone alimenty to matka dziecka będzie musiała dołożyć.
                Raczej chyba nie podejmują w trójkę zgodnej decyzji o kolejnej ciąży? Dlaczego więc oczekują, że ktoś obcy się do nich dołoży?
                Nowa para w odróżnieniu od "starej" żony ma świadomość istniejącej sytuacji i realny wpływ, to ich decyzja, któa powinna opierać się na wlasnych działania, typu zmiana pracy, dodatkowy etat czy podniesienie kwalifikacji.
                A nie oczekiwaniach, od obcej bądź co bądź kobiety, że to ona dołoży się do ich nowego dziecka.
                • kropkacom Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 12:26
                  > Ale dlaczego to ex-partnerka ma ponosić koszty związane z planami prokreacyjnym
                  > i nowej pary?

                  Już bardziej następna partnerka wie, czego może i musi się spodziewać, prawda?
                • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 12:44
                  A dlaczego nowe dziecko ma ponosić koszty związane z planami prokreacyjnym starej pary? Przecież to też nie jest jego wina. W sytuacji, gdy pan zarabia 1200 na kasie w biedronce, to obie panie muszą po prostu zacząć zarabiać, a nie liczyć na alimenty/zarobki alimenciarza.

                  Optymalnie by było, gdyby alimenty były % od wynagrodzenia, z zachowaniem proporcjonalności dla wszystkich dzieci. I wtedy jeśli starej pani - jak i nowej - nie stać na dziecko, to trudno. Domy dziecka to nie więzienie. Po to je powołano, żeby dzieci nie musiały umierać z głodu jak w średniowieczu czy nawet XIX wieku.
          • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 08:42
            Wówczas full facetów wolałoby się zatrudnić na czarno. Jeżeli ktoś jest sk_rwielem i unika płacenia alimentów to to rozwiązanie byłoby faktycznie dla niego i jego nowej rodziny najlepsze.

            " Ale ile w końcu można ściągnąć z pana siedzącego na
            > kasie w Biedronce i zarabiającego 1200 PLN"

            Jak już pisałam 700 zł to minimum ile powinny wynosić alimenty, bo jest to połowa kwoty jakie wydaje się miesięcznie na dziecko ( bez zajęć dodatkowych za to z państwowym przedszkolem które kosztuje 400-500 zł)
            • woman_in_love Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 10:13
              Chyba w twojej głowie. Ktoś kto zarabia 1200 nie jest w stanie dać 700 alimentów. Jeśli chcesz wydawać 700 na dziecko miesięcznie bo masz takie aspiracje (i chcesz mu dać wszystko co najlepsze) to trzeba się było bzykać z lokalnym biznesmenem a nie gołodupcem.
              • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 10:52
                stać nas na utrzymanie dziecka, prowadzę własną działalność więc nawet gdybym musiała sama wychowywać córkę stać by mnie na to było, a kwota którą podałam to minimum.
                500 zł państwowe przedszkole, 15x30= 450 miesięczne wyżywienie i bądźmy szczerzy za tą kwotę to naprawdę minimum pozbawione owoców, 100 zł miesięczny wydatek na ciuchy ( oczywiście jeżeli wydatki roczne podzielisz na miesiące, zazwyczaj wydatki na ciuch kumulują się raz na kilka miesięcy), 100 zł przybory plastyczne, zabawki , 100 zł zapas na ewentualne leki. Prosty rachunek minimalna miesięczna kwota na dziecko przedszkolne to 1250 tak więc wybacz ale 700 zł to minimum jakie facet powinien płacić alimentów. To, że gotujesz dla wszystkich nie oznacza, że jedzenie dla dziecka nic nie kosztuje
                • kropkacom Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 11:11
                  No, ale ona ma rację. Jak od gołodupca ściągniesz te 700 złotych?
                  • makurokurosek Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 11:14
                    Dlatego nie rozumiem jak takiego gołodupca stać na płodzenie kolejnych dzieci
                    • kropkacom Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 12:20
                      To proste - nie stać. Mało to takich panów co mają kilkoro dzieci z kilkoma paniami, a są czym są?
                      • gazeta_mi_placi Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 15:57
                        Szmatami.
                    • malpa_w_amarantowym Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 14.11.11, 02:52
                      Gołodupca niestety zazwyczaj nie stać i gołodupiec na tym się wozi, że nawet jak drużynę piłkarską spłodzi to mu naskoczą bo go nie stać... i niestety ma rację uncertain
          • gazeta_mi_placi Re: my nie mówimy o miganiu się, tylko o 10.11.11, 13:16
            Będąc Panem zarabiającym w Biedronce 1200zł rozmnażanie (o ile w ogóle) zakończyłabym na jednym potomku.
            Z takiej kwoty ciężko jest utrzymać nawet jedną dorosłą osobę, a co dopiero dwójkę dzieci.
            Chyba, że wierzyłabym w powiedzenie "Bóg dał dzieci, da i na dzieci" wink
        • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 23:56
          makurokurosek napisała:

          > Osobiście solidaryzuje się z kobietami z dziećmi na które płacone są alimenty.
          > Nie rozumiem migania się od płacenia na własne dziecko, nie rozumiem kobiet któ
          > re domagają się tego od swoich partnerów mimo iż wchodząc z nimi w związek wied
          > ziały o ich zobowiązaniach.

          Wiesz majac dziecko facet ma obowiazek placic,tylko nie zgodze sie z tym stwierdzeniem, ze facet po rozwodzie z dzieckiem z 1 malzenstwa nie moze miec rodziny i nawet majac nastepne dzieci to 1 dzeicko do pieniedzy jest w 1 kolejnosci.
          No sorry,a i nie mowie tu o nastepnym 3-4-5 dzieci ale o np.1 z nowa zona/partnerka.
          Bo matka majac nastepne dzieci tez obniza poziom zycia dziecka,na ktorego sa alimety,bo swoja wyplate musi podzielic na 2.
          • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 08:49
            Nigdzie nie napisałam, że po rozwodzie facet nie może mieć rodziny. Decydując sie jednak na kolejne dziecko tak samo jak wszyscy musi rozważyć czy go na to stać. Na tym forum jest full matek które chciałyby mieć drugie czy trzecie dziecko ale rezygnują z tego bo je na to nie stać , bo kredyt, bo zobowiązania, bo nie pewne czasy. Dzieci sie same nie wyżywią i nie ma co udawać przeciętne alimenty to grosze nie pokrywające często nawet kosztów przedszkola.
            I nie wiem ile musiałaby urodzić przeciętna kobieta aby jej całkowite wydatki na 1 dziecko nie przekroczyło 600 czy 700 zł na miesiąc.
            • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 13:59
              makurokurosek napisała:

              > Nigdzie nie napisałam, że po rozwodzie facet nie może mieć rodziny. Decydując s
              > ie jednak na kolejne dziecko tak samo jak wszyscy musi rozważyć czy go na to st
              > ać. Na tym forum jest full matek które chciałyby mieć drugie czy trzecie dzieck
              > o ale rezygnują z tego bo je na to nie stać , bo kredyt, bo zobowiązania, bo ni
              > e pewne czasy. Dzieci sie same nie wyżywią i nie ma co udawać przeciętne alimen
              > ty to grosze nie pokrywające często nawet kosztów przedszkola.
              > I nie wiem ile musiałaby urodzić przeciętna kobieta aby jej całkowite wydatki n
              > a 1 dziecko nie przekroczyło 600 czy 700 zł na miesiąc.

              Wiesz myslac tak jak ty ,spora czesc rodzin nie moga by miec wcale dzieci,700od taty+700 od mamy 1400zl x 2-3 dzieci to 2800-4200zl,na same dzieci + 2 doroslych (w normlnej rodzinie)to sporo kasy,ile rodzin w polsce ma takie kwoty co miesiac?
              Ty masz firme,i stac cie na to zeby tak zyc,i tyle wydawac na dziecko,innych nie stac i w normalnej rodzinie jest kwota 2000-3000zl na 1-2 dzieci i musza za to zyc.
              A nie pani stara sobie wymysli zycie na najwyzszym poziomie i facet ma placic i nie zakladac 2 rodziny do ma dziecko, z ktorym czesto kontakty sa utrudnione.
              Nie mysle tu o plodzeniu co rok,ale 1-2 z nowa partnerka, zeby miec normalna rodzine.

              Ja wiem ze moja mama chciala takie alimety ,ze jeszcze starczylo by na jej dzieci z 1 malzenstwa.
              • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 14:11
                Podana kwotę 600- 700 zł na miesiąc w tym przypadku dotyczyła całej kwoty . zważywszy że przeciętna wysokość alimentów to 300-400zł i to według wypowiadających się tu obrończyń panów i tak za duzo. wynika więc, że na dziecko miesięcznie przeznacza się 700-800 zł , to bardzo ciekawe w sytuacji gdy państwowe przedszkole kosztuje 400-500 zł, czyli albo te dzieci żywią się tylko w przedszkolu albo ubierane sa po śmietnikach bo na jedzenie, ubranie, leki i przybory plastyczne zostaje 300 zł na miesięcznie, no albo lwią część wydatków na dziecko przeznacza matka
                • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 14:19
                  makurokurosek napisała:

                  > Podana kwotę 600- 700 zł na miesiąc w tym przypadku dotyczyła całej kwoty . zwa
                  > żywszy że przeciętna wysokość alimentów to 300-400zł i to według wypowiadający
                  > ch się tu obrończyń panów i tak za duzo. wynika więc, że na dziecko miesięcznie
                  > przeznacza się 700-800 zł , to bardzo ciekawe w sytuacji gdy państwowe przedsz
                  > kole kosztuje 400-500 zł, czyli albo te dzieci żywią się tylko w przedszkolu al
                  > bo ubierane sa po śmietnikach bo na jedzenie, ubranie, leki i przybory plastycz
                  > ne zostaje 300 zł na miesięcznie, no albo lwią część wydatków na dziecko przezn
                  > acza matka

                  Wczesniej pislalas o kwocie alimentow 600-700zl,wiec drugie tyle od matki.
                  Nie wazne,temat stray jak swiat i bardzo ciezki,czesto kobiety maja wybujala fantazje na tema czego to moje dziecko potrzebuje/musi miec,a czesto faceci zaluja na wlasne dziecko 200-300zl.
                  Tak jak zostaiwnie kobiety w ciazy,albo wrobienie w dziecko.

                  Duza kwota 300-400zl,to jest duza kwota od kogos kto zarabia 1200zl na kasie,ale idac z facetm do lozka ktory zarabia 1200zl,wiesz ze nie mozesz liczyc na wieksze alimety,ani na swietne zycie z tym panem za 1200zl.Czyli decydujesz sie potencjalne dziecko utrzymac sama,a jeszcze czasem faceta.
                  • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 14:28
                    " Wczesniej pislalas o kwocie alimentow 600-700zl,"

                    tak bo uważam, że takiej wysokości powinny być minimalne alimenty, bo taka kwota pokrywa koszty związane z opłatami za państwowe przedszkole jak i pozostaje około 100-200 zł na inne potrzeby dziecka. Bo kwota 300-400 zł, a takiej wysokości są w większości alimenty nawet nie pokrywają kosztów przedszkola.
                    • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 14:48
                      makurokurosek napisała:

                      > " Wczesniej pislalas o kwocie alimentow 600-700zl,"
                      >
                      > tak bo uważam, że takiej wysokości powinny być minimalne alimenty, bo taka kwot
                      > a pokrywa koszty związane z opłatami za państwowe przedszkole jak i pozostaje o
                      > koło 100-200 zł na inne potrzeby dziecka. Bo kwota 300-400 zł, a takiej wysokoś
                      > ci są w większości alimenty nawet nie pokrywają kosztów przedszkola.

                      No tak jesli 300-400zl od ojca a 300-400zl od matki to kwota tak pokrywa juz przedszkole 500zl i zostaje 300 na inne wydatki.
                      Majac dzieci to kazda kwota jest nie wystarczajaca,gdy mamy 1200zl wydajemy na podstwowe zycie,gdy mamy 2000 to cos mozemy miec odatkowego,gdy mamy 5000zl to wydajemy na angielski i lepsze ciuchy i wakacje,kazdy zyje ma poziomie na ktory go stac.
                      • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 15:43
                        No tak jesli 300-400zl od ojca a 300-400zl od matki to kwota tak pokrywa juz p
                        > rzedszkole 500zl i zostaje 300 na inne wydatki.

                        300: 30 dni to wychodzi 10 zł na jedzenie dziennie, tak więc dieta dziecka jest uboga w witaminy bo raczej na owoce z tego nie starczy, trudno powiedzieć czy w ogóle starczy na wyżywienie.
                        Natomiast ubrania , zabawki i przybory plastyczne rozumiem, że należy szukać w śmietniku
                        • woman_in_love Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 17:18
                          Przesadzasz. Kilka tysięcy lat dzieci miały dietę ubogą w witaminy i cywilizacja nie upadła.

                          Natomiast ubrania - szukamy w ciuchlandzie.
                          Zabawki - co to są zabawki? Ja miałam jednego kochanego misia.
                          I przybory plastyczne - po co te przybory? Jak ktoś ma zdolności plastyczne to może malować węgielkiem. Jak starzy mistrzowie malarstwa.
                          • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 17:52
                            W ciucholandzie również za zakup należy zapłacić , a jak wyszło z wyliczeń kasy już nie ma, tak więc i ciuchów nie ma.

                            "> I przybory plastyczne - po co te przybory? Jak ktoś ma zdolności plastyczne to
                            > może malować węgielkiem. Jak starzy mistrzowie malarstwa."

                            oj to chyba dawno nie byłaś w sklepie z takowymi przyborami bo węglik do tanich nie należy.
                            Idąc tym tokiem rozumowania, we wszystkie te rzeczy można zaopatrzyć sie w śmietniku, natomiast do leczenia należy użyć ziółek własnoręcznie zebranych w lesie.
                            • woman_in_love Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 18:20
                              W ciuchlandzie ciuchy są za grosze.

                              Nie sądzę, żeby starzy malarze kupowali węgielki w Empiku. Myślałam raczej o takich klasycznych węgielkach drzewnych zrobionych chałupniczo na łące u babci. Zresztą przybory plastyczne nie są artykułem pierwszej potrzeby, więc biedni muszą się bez nich obejść. Nie każdy musi być malarzem i rozwijać swoje talenty plastyczne.

                              Leczenie w PL nadal jest bezpłatne. Leki w dużej mierze refundowane. W ostateczności można zostawić dziecko w szpitalu/domu dziecka, aż go wyleczą. To co piszę to sytuacje rzeczywiście zdarzające się w przyrodzie. Ostatnio czytałam o ludziach, którzy zostawiają chorego noworodka w domu dziecka bo np. ma Downa lub inną chorobę i nie stać ich na leczenie, albo po prostu nie chcą tracić czasu na opiekę nad nim. Mniejsza z tym. Rozwiązania systemowe są. Myślę, że gdybym miała chore dziecko a nie stać by mnie było na leki dla niego, to też bym wolała żeby zostało w domu dziecka, ale przeżyło, niż zostało ze mną i nie przeżyło.
                              • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 19:45
                                Nie rozmawiamy tu o skrajnych wypadkach, nie sądzę aby autorka wątku była w związku z menelem którego głównym zadaniem jest reprodukcja, tak samo jak nie wynika z tego wątku że exsia pana jest łowczynią alimentów.
                                Swoją drogą nie wiem skąd wzięłaś łowczynie alimentów bo powiedzmy, że jeszcze w zamożnych rodzinach gdzie alimenty sa wysokie miałoby to sen to w przypadku alimentów rzędu 300 zł całkowicie mija się to z celem
                                • woman_in_love Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 20:00
                                  To nie łowczynie alimentów, raczej mężów. Za wszelką cenę, byle jak, byle z kim. Albo zwykłe idiotki, które szukają "motylków w brzuchu" z niegrzecznymi chłopcami.
                                • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 20:06
                                  makurokurosek napisała:

                                  > Nie rozmawiamy tu o skrajnych wypadkach, nie sądzę aby autorka wątku była w zwi
                                  > ązku z menelem którego głównym zadaniem jest reprodukcja, tak samo jak nie wyni
                                  > ka z tego wątku że exsia pana jest łowczynią alimentów.
                                  > Swoją drogą nie wiem skąd wzięłaś łowczynie alimentów bo powiedzmy, że jeszcze
                                  > w zamożnych rodzinach gdzie alimenty sa wysokie miałoby to sen to w przypadku a
                                  > limentów rzędu 300 zł całkowicie mija się to z celem

                                  Znam taka ma 3 dzieci kazde z innym,na kazde wysokie dosc alimenty,zasilki dla samotnych,i wiecej kasy na osobe w rodzinie niz rodziny pelne,sama to mowi otwarcie.
                                  Jak byl z 2 facetem to z 1 tak ciagnela ze za wyprawke taka kase, rachunki mu dala za cos czego nie kupila,np.laktator elektryczny kilkanascie lat temu,a karmila piersia i nawet zwyklego nie miala,wozek dostala po rodzinie a sama dala rachunek za wypasiony nowy.
                                  Fakt ze byla z facetem jak dowiedzila sie o ciazy to byl szczesliwy kilka tygodni sielanka ,a potem mu odwalilo.a miala kogos kto pracowal w sklepie dzeiciecymi rzeczmi a jak ktos rachunku nie bral to babki skladaly dla niej i wybiera sobie co na nich bylo.
                                  Stac ja na to zeby wynajac mieszkanie i placic za wszystko i na wakacje nie nad polskim morzem.
                                  Wiec wiem ze wszystko jest mozliwe.
                                  • makurokurosek Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 21:09
                                    Aby otrzymać zasiłek dla samotnej matki musi mieć maksymalnie 500 zł na osobę, czyli ma maks 2000 netto na 4 osobowa rodzinę, jak dla mnie nie jest to kwota powalająca.


      • kowalka33 Re: haha, ale z was kombinatorki 09.11.11, 22:40
        Specjalnie dla woman_in_love, znam lepszy sposób niż domy dziecka , jest jeszcze takie miejsce gdzie śmierć głodowa nie grozi -mieszkanie u tatusia pod czułym okiem next i tatusia razem z nowym przyrodnim rodzeństwem....
        • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 00:01
          kowalka33 napisała:

          > Specjalnie dla woman_in_love, znam lepszy sposób niż domy dziecka , jest jeszcz
          > e takie miejsce gdzie śmierć głodowa nie grozi -mieszkanie u tatusia pod czułym
          > okiem next i tatusia razem z nowym przyrodnim rodzeństwem....

          Moj maz wie, ze jesli sie rozejdziemy,to dziecmi zajmowac sie bedzeimy po polowie,tydzein u niego tydzien mnie.a nie tatus kiedy mu sie zachce.albo wogole zostana z ojcem.
        • woman_in_love Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 10:37
          Chciałabyś. Problem leży w tym, że nigdy byś na to nie poszła - tym bardziej, że sama musiałabyś zacząć płacić alimenty.
          • 3-mamuska Re: haha, ale z was kombinatorki 10.11.11, 14:04
            woman_in_love napisała:

            > Chciałabyś. Problem leży w tym, że nigdy byś na to nie poszła - tym bardziej, ż
            > e sama musiałabyś zacząć płacić alimenty.
            Jesli mieszkaly by tydzien u ojca i tydzien u mnie,nie musieli bysly sobie placic,bo po rowno bysmy ich utrzymywali,placenie za jakies dodatkowe sprawy dzielimy na pol.
            Ja mieszkam w UK ze wzgeldu na dzieci,gdybym sie z mezem rozeszla to pewnie wroce do polski,a dzieciakom tego nie zrobie,bo w polsce by sie nie odnalazly,wiec kto wie.
    • aurelia-k Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 22:00
      zaraz, to obydwoje rodzice mają obowiązek utrzymywać wspólne dziecko. Sąd bierze pod uwagę nie tylko możliwości zarobkowe ojca, ale również matki. I jednak nie zawsze jest tak, że ojciec zostawia dziecko, a matka sama boryka się z losem. Alimenty są wypadkową potrzeb dziecka, możliwości zarobkowych matki, ojca, rozbieżności w poziomie życia i wkładu opieki każdego z nich. Takie są fakty. A jakoś często mam wrażenie, że przebija z głosów mam przekonanie, że dzieci powinny być utrzymywane w 100% z kasy ojca, zamienionego w żywy bankomat (oczywiście nie piszę o notorycznych niealimentujących, ale pokażcie mi panią, która płaci, jak dziecko jest z ojcem).
      I kolejne - co mają kolejne partnerki do niepłacenia na dzieci, to jakieś przyprawianie gęby. Nie rozumiem, skąd ten jad w stylu "paniusia odmówi sobie kremiku", co ma piernik do wiatraka? Skoro aktualna partnerka/żona jest postrzegana przez pryzmat "skoku na kasę" to daje to do myślenia o motywach byłej. Alimenty alimentami, a powszechna praktyka mam to właśnie przekonanie, że ojciec na dziecko w 100% albo i 200%. I równie częste, nie dasz ile chcę, to nie zobaczysz dzieci. A jak wiadomo, sposobów na utrudnianie tysiące. Potępiam niepłacenie alimentów, ale już godzenie się z niekończącymi się żądaniami finansowymi to inna sprawa. A bywa różnie.
      • makurokurosek Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 22:33
        Zgodziłabym się z tobą gdyby w Polsce przeciętne alimenty były rzędu 1000-2000 a nie 300-400 zł. Mam 6 letnie dziecko, jeszcze rok temu gdy młoda chodziła do przedszkola same opłaty, niezbędne przybory, ciuchy, leki wydawaliśmy średnio 800 zł/miesięcznie jeżeli by doliczyć jedzenie wyszło by co najmniej 1200-1300 zł, dodaj jeszcze 100 na zabawki wychodziło 1300- 1400 zł, czyli minimalna wysokość alimentów, nawet biorąc pod uwagę podział pół na pół powinna wynosić 700 zł. Tak więc żenujące jest zachowanie zarówno uciekających od płacenia alimentów tatusiów jak i ich partnerek które w pierwszym dziecku partnera jak to wyżej zostało napisane widza pasożyta.
        • woman_in_love Re: zmniejszenie alimetów 09.11.11, 22:40
          Pytanie ile zarabia ten twój alimenciarz? Ja jestem za tym, żeby alimenty były ustalane % od wynagrodzenia i proporcjonalnie na dzieci. Chcesz alimentów 1000-2000? HAHAHA. Jak niby od pana zarabiającego 1200 chciałabyś 2000?
          • izak31 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 04:59
            A opieka naprzemienna? Jak tatus nie chce płacić (nie chce a nie nia ma z czego) to może podrzucic mu na miesiąc dziecko i niech się nim pozajmuje.
            • arwena_11 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 08:16
              Problem w tym, że mamusie często tego nie chcą. Wtedy nie dostawały by żadnych alimentów, lub musiały by tatusiowi płacić tyle ile same dostają. Ciekawe ile by żądały od tatusia w takiem wypadku?
              • makurokurosek Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 08:54
                Większość matek widzi w dziecku, dziecko, a nie psa którego się podrzuca panu który nie chce się nim zając.
                Gdybym znalazła się w takiej sytuacji, wolałabym sama utrzymać dziecko niż co miesiąc wysyłać je do bydlaka i jego nowej pańci które tak jak ty widzą w dziecku bydło pozbawione uczuć
                • 3-mamuska Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 14:07
                  makurokurosek napisała:

                  > Większość matek widzi w dziecku, dziecko, a nie psa którego się podrzuca panu k
                  > tóry nie chce się nim zając.
                  > Gdybym znalazła się w takiej sytuacji, wolałabym sama utrzymać dziecko niż co m
                  > iesiąc wysyłać je do bydlaka i jego nowej pańci które tak jak ty widzą w dzieck
                  > u bydło pozbawione uczuć

                  Wiesz moj maz nie jest bydlakiem i kocha swoje dzieci,a i nowa pani szybko by ciekla zajmujac sie 3 dzeici w tym autystykiembig_grin
                • gazeta_mi_placi Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 15:55
                  Nawiasem mówiąc nawet dla psychiki i samopoczucia psa nie jest wskazane przerzucanie go od jednego właściciela i jednego domu do drugiego.
              • aurelia-k Re: zmniejszenie alimetów 16.11.11, 13:35
                święte słowa arwena, trafiłaś celnie w samo sedno. Opieka=pieniądze, opieka naprzemienna (przy w miarę równych zarobkach)=zero pieniędzy. Osobiście znam mamę, która nie była zainteresowana dzieckiem i opieką nad nim dopóki były partner ją finansowo "wspomagał" (dziecko mieszkało z nim, a mamę trzeba było dyscyplinować do spotkań). Ale jak tylko pan zaprzestał wspomagania, natychmiast odezwał się "instynkt macierzyński" i "miłość do dziecka", dziecię zostało zabrane bez słowa i zniknęło, a mama wniosła sprawę o alimenty. Wszystko w imię dobra dziecka oczywiście.
            • pulcino3 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 08:38
              jesooo ŻYG

              temat znam z autopsji
              jestem pracującą eksią z dzieckiem,
              mój były :
              -nie płaci alimentów
              -kontakt z dzieckiem znikomy
              - biedny żuczek "stracił pracę", ale otworzył działalność
              -działalność przynosi same straty więc komornik nie ma z czego ściągać
              - jest "przewlekło-śmiertelnie" chory na pękniętą żyłkę w dupie
              - na sprawy o alimenty zawsze przychodził z adwokatem, ja sama - nie stać mnie
              -wszystko co ma przepisał na neksie, tak więc jest BIEDNY
              - zakłada mi sprawy w sądzie o wszystko, o obniżenie, o wstrzymanie egz. komorniczej, o usiłowanie bezpodstawnego wzbogacenia się, miałam komornika za jego dług jeszcze z czasów wstecz, po prostu facet wysysa ze mnie wszystkie nerwy i całą energię, kosztuje mnie to kupę stresu.
              Szczerze to już mam daleko w dupie te alimenty i nie żeby mi się przelewało. Ja chcę mieć po prostu święty spokój i skończyć wieczne udowadnianie, że nie jestem wielbłądem.
              • pulcino3 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 08:49
                proszę pomóżcie jak zrezygnować z niepłaconych alimentów???? plissss


                ;p
                • arwena_11 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 08:53
                  Chyba po prostu ich nie egzekwować? Nie wiem czy jesy uruchomiony komornik. Jeśli tak, to pewnie kwestia zapłacenia mu kosztów i wycofanie sprawy

                  Alimenty sie chyba przedawniają po 3 latach, ale głowy nie dam
                  • pulcino3 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 08:59
                    mimo iż sarkastycznie napisałam drugi post

                    to chyba zacznę się nad tym poważniej zastanawiać
                    i niech dziad płynie z prądem, przeżyjemy bez tych ochłapów



                    ps.
                    ...czy pisałam juz że w pl sprawiedliwości nie ma??? smile
                    • arwena_11 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 09:04
                      No to jest pewne, że ze sprawiedliwościa jestesmy na bakier.
                      • lolita1985 Co za obłuda tu panuje czyli ...!! 10.11.11, 10:03
                        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia! Na forum "samodzielna mama" jest wątek o kobiecie (byłej partnerce - kochance) pewnego Pana, która chce podnieść alimenty na 3 letnie dziecko z 700 do 1000 zł i co niektóre Panie wypowiadające się również w tym wątku twierdzą, że to za dużo, że jak można powodować aby to dzieci z 1-go i jedynego małżeństwa (Pan wrócił do żony i mają teraz szczęśliwą rodzinkę ) miały mniej ponieważ dziecko, które jest bez ojca, bez jego miłości "potrzebuje" więcej...
                        Czyli co po niektórych widać, że nie bronią dziecka i jego praw tylko "sakramentalnego" pierwszego TAK !

                        Zacytuję wypowiedź jednej forumowiczki (choć nie jestem pewna czy to zgodne z zasadami forum)
                        "Czasem wystarczy jak tatuś oszczędzi na sobie, a nowa Pani na swoich kremach, kosmetykach i fryzjerze a nie będzie potrzeby obniżania alimentów "staremu" dziecku na rzecz nowej rodziny. "

                        Po czym w innym wątku na temat alimentów pisze:
                        "Małemu dziecku wszystko jedno czy ma śpioszki w groszki czy używane czy poplamione czy nowe markowe za 200 zł.
                        A Tato czasem ze względu na rodzaj pracy po prostu musi chodzić ubrany porządnie .... "
                        wiem teraz jest to z kontekstu wyrwane ale praktycznie jedna wypowiedź przeczy drugiej.... więc jak to jest?? Dziecku się należy żyć na tym samym poziomie co rodzice czy nie??
                  • kowalka33 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 12:00
                    no to jest młyn na next najlepiej zrezygnowac i jeszcze zapłacić koszty komornicze....Boże .....
                • kamelia04.08.2007 Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 10:01
                  pulcino3 napisała:

                  > proszę pomóżcie jak zrezygnować z niepłaconych alimentów???? plissss
                  >

                  problem polega na tym, że te alimenty nie są dla ciebie tylko dla dziecka, zatem twoim obowiazkiem jest o nie wystepowac.

                  Miedzy wami jest nierównowaga, bo on przychodzi z adwokatem, a ty nie.


                  Jesli masz problemy z egzekucja alimentów od niego, to możesz zawsze wystąpic z pozwem przeciwko dziadkom (czyli ex-tesciom), przedstawic dowód w postaci akt spraw, postanowienie komornika o umorzeniu postepowania itd (art. 132 krio).
                  To nie jest abstrakcja, bo takie są przepisy i sąd zasądza od dziadków.

                  Co do jego przepisywania dóbr na nową niunie, żeby sie uchylic, to masz prawo do wystąpienia ze skargą pauliańska. Chodzi tu o to, że jesli on dał swojej niuni samochód, dom itd, żeby nie płacic alimentów, a niunia mogła o tym wiedzic, to ty możesz wystąpic o uznanie tych czynnosci darowizny za nieskuteczne, bo miało to na celu pokrzywdzenie ciebie, jako wierzycielki.
                  tu masz o skardze pauliańskiej, żeby nie walic kodeksem:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Skarga_paulia%C5%84ska#Przes.C5.82anki_dopuszczalno.C5.9Bci_pow.C3.B3dztwa_paulia.C5.84skiego
                  • virtual_moth Re: zmniejszenie alimetów 10.11.11, 22:11
                    Mądre rady.
                    Do tego dochodzi jeszcze podstawa moim zdaniem, czyli załozenie sprawy karnej o niealimentację. Jesli przedstawi sie prokuratorowi dowody na prace na czarno (zdjecia, internet, jesli uprawia działalnosc usługowa i sie w necie reklamuje np) to oni sie tym bardzo chetnie zajma. Dowody musza byc jednak przekonywujace oraz pan nie moze byc zarejestrowany jako bezrobotny (wtedy umorzą).
                    • palina22 do gazeta_mi_placi 11.11.11, 19:00
                      czy masz jakis problem z soba jak tak do oszczec go innym, nawet nie chce mi sie czytac twoich wypocin ale dla uspokojenia cie powiem ci ze alimety wynosily 300 zl zostaly podniesione do 650 a matka dziecka jeszcze w ciazy stwierdzila ze nie chce byc z ojciem dziecka tylko jego kolega WIEC JAK NIEZNA SIE SPRAWY TO SIE NIE STUKA BEZMYSLNIE W KLAWIATURE pozdrawiam
                      Pania za odpowiec zwiazana z pytaniem dziekujesmile
                      • makurokurosek Re: do gazeta_mi_placi 14.11.11, 09:38
                        Przyznasz chyba że kwota 300 zł to śmieszne grosze nie pokrywające ani kosztów wyżywienia, ani kosztów edukacji. A pani sobie sama dziecka nie strzeliła twój mąż wiedział z kim się bzyka i komu dziecko zrobił, tak więc fakt że nie tworzyli związku po narodzinach dziecka nie ma tu nic do rzeczy i na pewno nie ma wpływu na finansowe potrzeby dziecka.
                        • iin-ess Re: do gazeta_mi_placi 16.11.11, 14:54
                          makurokurosek napisała:

                          > Przyznasz chyba że kwota 300 zł to śmieszne grosze nie pokrywające ani kosztów
                          > wyżywienia, ani kosztów edukacji. A pani sobie sama dziecka nie strzeliła twój
                          > mąż wiedział z kim się bzyka i komu dziecko zrobił, tak więc fakt że nie tworzy
                          > li związku po narodzinach dziecka nie ma tu nic do rzeczy i na pewno nie ma wpł
                          > ywu na finansowe potrzeby dziecka.

                          Amen
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka