Dodaj do ulubionych

problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam

23.11.11, 13:58
Witam wszystkich.
Na początku proszę o nie wieszanie na mnie psów- po przeczytaniu wpisu liczę raczej na różne dobre rady, niż na stwierdzenia typu: ojciec do niczego itd....dziękuję

Ale od początku.
Wolę to napisać na forum, bo może tutaj znajdę jakieś porady,rady a nie krytykę i kłótnie, jak to ma miejsce z żoną
Jestem tatą prawie 5 letniego Kacperka. Mam 25 lat.Moja żona ma również 25 lat.Mam problem z ojcostwem w zasadzie od urodzenia (może trochę mnie przerosło...). Od urodzenia chciałem udowodnić mojej żonie że potrafię się zajmować dzieckiem (przeczytałem parę poradników-z perspektywy czasu wiem, że poradniki to nie wszystko)-ale jako mężczyzna chciałem podołać nowemu wyzwaniu. Wtedy z żoną często się kłóciłem-o to że dziecko nieprawidłowo noszę, o to że się z nim nieprawidłowo bawię. Mieszkamy z teściową- mama wychowała 2 dzieci... Co prawda nie była tradycyjną teściową (wałek i narzekanie na zięcia....) ale jednak była prawie cały czas w domu... zostałem zepchnięty na drugi tor (może w połowie na własne życzenie bo przy noworodku pozjadałem wszystkie rozumy).. Zająłem się zarabianiem na rodzinę....Pracowałem w McDonalds, brałem dodatkowe zmiany bo skoro słyszałem, że nie znam się na wychowaniu dziecka to chociaż sam sobiew mówiłem (ale chociaż utrzymuję rodzinę...błędne myślenie z perspektywy czasu.) Moje życie wyglądało następująco: (16-2 praca. 3-11spanie= i tak potrafioło być 25 dni w m-c. W piątki i soboty chodziłem do szkoły policealnej dla dorosłych), 11-16 załatwianie różnych spraw, czasami spacer z dzieckiem i żoną (sam nigdy się nie odważyłem-po prostu się bałem-niestety żona tego nie rozumiała....)Co jakiś czas podejmowałem próby zabawy z dzieckiem ale po jakiejkolwiek uwadze żony wycofywałem się.. I tak mijał czas aż do teraz.... jedyną rzeczą, którą udało mi się zarazić synka są pociągi oraz komunikacja miejska.. Teraz dziecko ma 5 lat a ja się przyznaję że nie mam pomysłu a czasem cierpliwości się z nim bawić... teraz pracuję jako kierowca autobusu (średnio 28dni/mc)... wstaję o 3-4 w domu jestem od godz 15-16. dziecko chodzi do przedszkola, żona nie pracuje(piszę pracę licencjacką i jeszcze korzysta z renty rodzinnej po zmarłym ojcu).. Mój obecny problem polega na tym, iż za szybko się denerwuję błachymi rzeczami, które dziecko robi..(może głupio zabrzmi ale poustawia samochody wg. swojej fantazji a ja niewidzę tego przestrzennie tylko mówię mu że musi być tak jak w pradziwym życiu: pociągi nie jeżdżą po wodzie itp.)... Jak czasami gram na komputerze a Kacper też chce mi pomóc to sięwtedy denrwuję że coś może popsuć i mówię, że nie mam dla niego czasu.....wszysko wydawało mi się naormalne aż do czasu gdy podczas ostatniego usypiania małego.(mój jeden z dwóch rytuałów który żona akceptuje i zazwyczaj nie ma zastrzeżeń: kładę dziecko spać czytając mu wcześniej bajkę- drugi to kąpanie dziecka i zabawa w wodzie....) usłyszałem od niego "NIE KOCHAM CIĘ". We mnie w dorosłym człowieku coś pękło...zrozumiałem, że nie jestem dobrym ojcem itd... Po tym wydarzeniu jescze bardziej się wycofałem z wychowania dziecka bo boję się, że znowu coś schrzanię.... dlatego też proszę forumowiczów o pomoc...jak mogę to naprawić... tylko naprawdę uprzejmie proszę o niestosowanie komentarzy: "Sam to schrzaniłeś to to napraw" lub "jesteś beznadziejnym ojcem" bo to już wiem.Oczywiście jeśli ktoś ma dodatkowe pytania odnośnie mnie i mojej rodziny, relacji z synem żeoną proszę śmiało pisać na łąmach forum lub na e-maila: zaklopotany_tata@gazeta.pl. sczerze wszystko opiszę bo naprawdę zależy mi na lepszych relacjach z synkiem niż teraz (jeżeli teraz wogóle jakieś są bo czasami sam w to wątpię)
Dodam tylko że bardzo kocham swoje dziecko (chociaż może tego nikomu nie okazuję bo mam staropolskie przekonanie że mężczyzna nie powinien płakać i okazywać uczuć.)

Liczę na waszą pomoc.
Pozdrawiam i dziękuję
Rafał, lat 25
Obserwuj wątek
    • marika_2006 Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:05
      Przede wszystkim syn Ciebie też kocha! i to że powiedział nie kocham Cię nie znaczy że tak właśnie jest, tego pewna jestem
    • ewasuwek Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:17
      Po pierwsze przestań myśleć, że jesteś beznadziejnym ojcem.
      Wyluzuj trochę, jak pociąg ma pływać to niech sobie pływa... dzieci lubią wymyślać niestworzone rzeczy. Potraktuj 5 latka jak dziecko, sama mam 5 letniego syna i kiedy on mi coś opowiada (nawet bzdury) staram się nie krytykować go.
      Spędzajcie z synem więcej czasu sami, bez towarzystwa mamy lub babci.
      Nie mów dziecku, że nie masz czasu dla niego. Kiedy jesteś zajęty a syn cię o coś prosi umów się z nim, że za chwilkę będziesz miał czas tylko dla niego.
      Powodzenia...
      • verdana Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:24
        "Nie kocham cię" w tym wieku oznacza "Jestem na ciebnie zły", "idź sobie", "denerwujesz mnie" i nie ma nic wspólnego z tym, czy syn Cię kocha, czy nie.
        Masz zadatki na całkiem niezlego ojca. Pamiętaj o dwóch rzeczach - ze powinieneś miec na dziecko czas i że wspólnuie spedzony czas , to nie działanie zgodnie z Twoimi palanami, ale planem i Twoim i dziecka - moze chcieć robić cos inaczej. nie zawsze musisz ulegac, ale trzeba to brać pod uwagę.
        I ze masz prawo być zły, kiedy dziecko Ci przeszkadza, nie tylko w pracy, ale nawet w zabawie. Nie znaczy to, ze masz krzyczeć na syna, ale nie musisz mu ani na wszystko pozwalać, ani czuć się winny,z ę nie ejsteś zachwycony, ze dziecko Ci przerwywa. Problem jest tylko wtedy, gdy większość czasu czujesz, ze dziecko Ci przeszkadza.
    • 79werka Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:22
      Popieram Marikę NIE KOCHAM w wydaniu dziecka , to nie to samo co mówi dorosły człowiek .
      Dziecko potrafi tak powiedzieć gdy jest złe, albo obrażone , bo nie zna do konca powagi tych słów. Tak samo z zabawą , to nic , że pociągi nie jeżdża po wodzie, ale może dla dziecka , te pociagi to w wyobrażni super pojazdy , które też jeżdza po wodzie.
      Mój syn (już 7 letni ) do tej pory tak ma. Mówię mu dziecko tak się da, a on na to : mamo ale tak na niby to np. on ma 6 nóg w 4 ma broń , a na dwóch stoi ( albo coś w tym stylu) .
      Dzieci mają bujną wyobraźnię i nie zawsze trzeba je ograniczać .
      Czy Twój syn ma kolejkę albo klocki , spólne układanie to naprawdę może być fajna zabawa ( a żonę wysłać do kosmetyczki w tym czasiewink . Albo wziąść syna na spacer do parku i zbierać liście , albo na początek do kina na jakiś fajny film animowany ( koniecznie bez mamy tylko z tatą ) albo na basen,. TAk żeby syn wiedział , że tylko z tatą da sięcoś robić , że tata tez sieinteresuje i bawi i może być fajnie .
      I żona też doceni że będzie miała trochę czasu dla siebie ( wyskoczyć do koleżanki , albo na spokojne pisanie pracy ) .
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • schere Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:29
      Pobaw się z dzieckiem a ulubioną przez niego zabawę, na jego zasadach. Zróbcie radosny bałagan. Karmnk dla ptaków zbudujcie. Na pociągi idźcie popatrzeć. Do zoo (jeśli masz niedaleko), do kina, kamieniami w wodę porzucać...
      Mój maż bawi się z synkiem w zapasy i karate wink. Oczywiste jest kto wygrywa te zawody, a ile przy tym radosnego kwiku.... Ostatnio byli na męskiej wyprawie: przegląd samochodu, wymiana opon.
      I co to w ogóle jest, że boisz się sam pójść z synem na spacer? Ani matka, ani teściowa nie zastawiają ci drzwi. Zresztą zawsze można wprowadzić nowe zasady.
      Na koniec: co drugie dziecko jak się zdenerwuje mówi rodzicom, że ich nie kocha, albo chce innych rodziców. To tylko emocje.
      • iin-ess Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:40
        Bardzo dobre rady. zastosuj się do nich. ale ja bym jeszcze dodała szczerą rozmowę z żoną. jakie są Wasze relacje?
        • zaklopotany_ojciec Relacje z żoną i moje dzieciństwo. 23.11.11, 15:20
          Dziecko ojca i mamy (po 24 lata)... Mieszkaliśmy z moja babcią (alkoholiczka ale bardzo mnie kochał i nigdy od niej nie zaznałem krzywdy- czasami mam wrażenie że więcej miłości niż od ojca i matki)..
          Matka: zaborcza, kochająca, wymagająca,zabraniająca wielu rzeczy (nawet głupiej waty cukrowej na osiedlu jak przyjeżdżał do nas facet)
          Ojciec... no cóż do 5 r.ż podobno kochający-wycieczki na dworzec centralny co tydzień w niedzilę, odwiedziny mojej drugiej babci-mamy mojego taty (zaborcza kobieta-też kochająca ale nawet jak miałem 18 lat to potrafiła mówić do mnie Rafałku....strasznie mnie to drażniło.... ostatnio zabolało mni jak urodził się kacperek to powiedziała do mnie i Agnieszki: Po co sobie tak wcześniej zrobiliście dziecko....)
          Ojciec po 5r.ż zapatrzył się na moją siostrę... od tamtego czasu jesteśmy (do dzisiaj traktowani) dwoma różnymi torami:
          ja torem a'la Aushwitz- za jedynkę do gimnazjum dostawałem lanie, na wszystko sam musiałem sobie uzbierać a Syliwa (moja siostra)...no cóż... rozpieszczony (już dorosły bahor)...robiła co chciała,ma x torebek, x butów.oczywiście rodzice sponsorują i szystko orginalne...ja mając 13lat musiałem zbierać na pierwsze buty nike, koszulki oryginalne mama znajdowałą w lumpeksie....
          Do dzisiaj nie zapomnę jak rodzice mówili: ustąp bo ona jest mniejsza, jak jechali sobie na zakupy np. do piseczna do Auchan, chociaż tesco mieli pod nosem. A ja musiałem z Sylwią zostawać w domu.... bynajmiej nie jeździli dlatego że w Ahuchan taniej... poprostu mama jeździła sobie oglądać a to to a to tamto..tak wieczorem po 20 do ok 23-24...

          Relacje z żoną no cóż....
          do urodzenia dziecka były niby ok..zafascynowani sobą młodzi ludzie.... spontaniczny wyjazd w góry, do kazimierza nad wisłą, na 1 dzień do zakopnaego itd...
          Po urodzeniu dziecka żona zajęła się dzieckiem, a ja chciałem torchę czułości i jak każdy facet seksu... (wiem że połóg 6tygodni=brak seksu), ale w wieku 20 lat trudno panować nad hormonami i nad nową sytuacją (żony niezdradziłem)Dodatkowo w ciąży i przed żona mogła to robić po 3x dziennie. O młody organizm się przezwyczaja. Niestety przez moje nakłanianie żona się trochę zniechęciłą do mnie.. ( Przed ciążą zapewniałem ją, że Seks nigdy nie będzie dla mnie najważniejszy--niestety dałem ciała i tego bardzo żałuję.). Oprócz tego w mojej rodzinie panuje zasada ojciec zarabia żona siedzi w domu (też staropolskie myślenie-też tego żałuję)... Przez pewien czas bardzo żonę kontrolowałem-rozliczałem z każdej złotówki..straciłem przez to szacunek i zaufanie swojej żony- o każde pieniądze musiała się mnie prosić- domyślam się że było to dlaniej upokarzające-też tego swojego postępowania żałuje.... dzisiaj jest (powiedzmy) trochę inaczej-żona ma kartę do naszego wspólnego konta, ja już staram się nie czepiać o jej zakupy.. ale relacje: mąż-żona oceniam na 3.. Nie ma już (głównie przezemnie) wspólnych wyjść, wypadów, a nasze spacery ograniczają się po osiedlu albo do sklepu-coś trzeba kupić w aptece itd.....też mam wrażenie że z mojego powodu-wpadłem w dorosły pasywny piernikowaty tryb życia....


          czekam na dalsze pytania....na wszystkie odpowiem bo zależy mi na utworzeniu trwałej relacji z synkiem i polepszeniu relacji z żoną
          • schere Re: Relacje z żoną i moje dzieciństwo. 23.11.11, 16:08
            Przedstawiając swoją sytuację, przeprowadzasz od razu dosyć spójną analizę problemów, a nawet delikatnie sugerujesz możliwe rozwiązania.
            Poza tym są pewne nieścisłości: np: biedny młody chłopak spontanicznie jedzie sobie w góry
            Oj, chyba zbierasz sobie tanim kosztem materiały do jakiejś pracy zaliczeniowej.
            • zaklopotany_ojciec Re: Relacje z żoną i moje dzieciństwo. 23.11.11, 17:17
              schere napisała:

              > Przedstawiając swoją sytuację, przeprowadzasz od razu dosyć spójną analizę prob
              > lemów, a nawet delikatnie sugerujesz możliwe rozwiązania.
              > Poza tym są pewne nieścisłości: np: biedny młody chłopak spontanicznie jedzie s
              > obie w góry
              > Oj, chyba zbierasz sobie tanim kosztem materiały do jakiejś pracy zaliczeniowej
              > .
              Do "schere"
              Zgadłaś... to jest praca zaliczeniowa. Przedmiot: Życie w mojej rodzinie.. Cel zaliczniowy: poprawić relację z synem..

              Piszę to co czuję, może podczas pisania faktycznie analizuję i podsuwam podświadomie rozwiązania. Ale to jest tylko mój punkt widzenia. Chcę żeby ktoś spojrzał na to obiektywnie czytając mój opis problemu. nic nie wybieliłem, nie zatuszowałem...napisałem jak jest. Jeżeli ktoś chce mi zadać pytanie dodatkowe- nie ma problemu-odpiszę.

              Propo "biednego chłopaka który pojechał w góry".. Kiedy zrobiłem szalony pomysł zabrania mojej żony (wtedy dziewczyny) to pojechaliśmy z moją siostrą i mamą..
              Pojechaliśmy pociągiem nocnym w 2kl w 2005r. Za bilety za 2os w tą i spowrotem zapłaciliśmy ok 60zł + jakieś jedzenie i wjazd na Góbałówkę to dało max 100zł..
              Chciałem wtedy zrobić prezent Agnieszce (i prawie się udało).

          • aquuaa Re: Relacje z żoną i moje dzieciństwo. 23.11.11, 18:30
            zaklopotany_ojciec napisał:
            czekam na dalsze pytania....na wszystkie odpowiem bo zależy mi na utworzeniu t
            > rwałej relacji z synkiem i polepszeniu relacji z żoną

            Rafal - tu nie znajdziesz gotowego rozwiazania. Beda podpowiedzi i polsrodki.
            Sporo wiesz o sobie, moze tez sporo rozumiesz dlaczego np. trudno budowac Ci relacje z synem i zona.
            Na studiach jeden z psychologow nazwal to 'bagazem'. Bagaz to pewien zbior doswiadczen, obciazajacych Cie i bezposrednio oddzialujacych na to kim dzis jestes. Kazdy ma taki bagaz. On czesto jest z dziecinstwa (choc np. poznalam dziewczyne, uprowadzona za granice i zgwalcona wielokrotnie - to byl jej bagaz, ktorego nie wyniosla z domu rodzinnego). Bagaz na plecy moze Ci wlozyc zarowno matka nadopiekuncza jak i zaborcza, wymagajaca jak i ignorantka. Jesli proporcje spektrum zachowan sa zaburzone - posiadamy zle wzorce.

            Kiedy mowi sie: idz do psychologa - ludzie zazwyczaj smieja sie, bo myli im sie psycholog z psychiatra. Mowia: a po co?
            A po to wlasnie, zeby okreslic zwiazek przyczynowo-skutkowy, odnalezc sedno i podjac prace nad soba. Ty to robisz ale poki co masz nieuporzadkowane informacje (zlepki informacji) a potrzeba to usystematyzowac. Po co? Ano po to, zeby zylo sie lepiej, bardziej komfortowo - TOBIE.
            Dzieki Twojej wewnetrznej harmonii bedziesz silniejszy, bardziej stabilny emocjonalnie i TO wlasnie przekazesz synkowi. Inaczej - powielisz schemat (lub czesc) - mimowolnie.

            Prosty test: czy posrod zwrotow, ktore stosujesz do syna odnajdujesz takie (niemal identyczne), ktore sam slyszales, bedac dzieckiem? Np. wtedy gdy wyrazasz zniecierpliwienie, zlosc? Nie odpowiadaj mi - odpowiedz sobie na to pytanie.
            Poszukaj - co jeszcze sie powiela.
            Pomysl, ze to, ze powielasz te zachowania - przeciez Cie frustruje. Wiesz, ze nie powinienes ale sie wyrywa samo. Potem zle sie z tym czujesz.

            Problemem jest to, ze dobry psycholog nie ma na czole napisane, ze jest 'dobry'. Niestety nie umiem nikogo polecic.
            No i kasa. Porady kosztuja.
            Sa placowki publiczne ale znajomi korzystali i naprawde bardzo marny poziom...
      • zaklopotany_ojciec Odpowiedzi na pierwsze posty 23.11.11, 14:54
        Witam ponownie...
        Po pierwsze dziękuję za normalne i sensowne wypowiedzi... syn ma klocki lego, klocki drewniane, kolejka drewniana a'la Brico też jest. Jest też kolejka wadera. Staram się z nim bawić.. Żona nie jest typem osoby, która chodzi do kosmetyczki... Odkąd dzieko się urodziło to tak jakby odcięliśmy się od towarzystwa.... ona ma koleżanke z liceum a ja mam kolegę z pierwszej pracy ( zrobiły się z nas takie pierniki).... z dzieckiem chodziłem przez jakiś czas do kina (żona co miesiąc wygrywała zaproszenia od mini-mini do multikina na poranki kinowe). Mieszkam w Warszawi- do zoo mam całe 6 km- jednak nigdy nie mam (i nie miałem czasu) na to aby pójść z dzieckiem i żoną do zoo. Obiecuję to żonie już od 2 lat.. Od pół roku obiecuję że pójdziemy do CNK(Centrum Nauki Kopernika.)... Mój obecny podstawowy problem polega na tym że pracuję jako kierowca autobusu (pracujęna zlecenie)... co prawda nie ma problemu żeby wziąść sobie u dyspozytora dzień wolnego bo grafik układany jest codziennie... Problem się zaczyna, że każdy dzień wolnego to mniej o ok 100zł.(może i mam trochę sknerusowate podejście-żonie trudno jest to zrozumieć)...aby spróbować mieć lepszy kontakt z dzieckiem przeszedłem ze zmian 2 (bo wtedy widziałem dziecko jak wracałem ok1ej i rano jak się zwlokłem i zaprowadziłem z żoną do przedszkola) na pierwsze zmiany... myślałem że coś pomoże ale zazwyczaj jak wracam to jestem flak (dla zainteresowanych-jestem osobą która jest totalnym abstynentem-w ciągu ostatniego roku wypiłem blezera z żoną na spółkę...).. Czasami mimowolnie przysypiam podczas zabawy...głupio się czuję jak Kacper nagle woła: tato nie śpij..... mam jeszcze jeden prolem...dziecko ma tzw. bunt 4 latkaL własne zdanie, i tak ma być, tupanie nogą jak mu coś się nie podoba, czasami histeria... żonie trudno jest wyegzekwoać jakieś polecenia. mi się udaje bo albo krzyknę albo "na siłe zaciągnę do łazienki itd"- Wiem że to nie jest metoda wychowawcza tylko tyranizm przechodzący w zalążki przemocy domowej..... Proszę o pomoc co mam w takiej sytacji robić (żona mi mówiła żeby spokojnie podejść do danej sytuacji albo wyjśćdo drugiego pokoju i ochłonąć)..tylko tyle że takie ochłonięcie trwa bardzo krótko... niewiem dlaczego jestem taki nerwowy-może z racji prowadzenia autobusu... może z racji sytacji finansowej (tylko proszę nie krytykować....) zarabiam średnio ok 2700zł.... niby dużo ale są studia do opłacenia (780zł), przedszkole (450zł),życie...Agnieszka dostaje rentę rodzinną (ok 900zł)którą oddaje teściowej-na mieszkanie, życie, opłaty i jej tel. komórkowy... dochodzą jakieś ubrania...zostaje napradę niewiele....

        czekam na dalsze odpowiedzi
    • aquuaa Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:51
      troszke Twoja sytuacja przypomina mi mojego tate, gdy urodzila sie moja mlodsza (o 15 lat) siostra. Moja wszystkowiedzaca mama z jednej strony zagarnela dziecko a z drugiej bylo narzekanie, ze tata sie nie nadaje, nie pomaga...
      Moja tata jest dzis wspanialym dziadkiem a mojej mamie oczy wychodza na wierzch i zdaje sie probuje ZNOW przypisac sobie sukces, ze wszystko dzieki temu ze przygladal sie jej - profesjonalistce. BZDURA.

      kobiety na Ciebie wsiadly, odsunely Cie i zdemotywowaly. Zreszta porzucilbys kazda aktywnosc gdyby ciagle ktos Ci gadal, ze zle, ze nie tak, ze sie nie nadajesz.
      Zatem w genezie - nie ma Twojej winy. Gdybys walczyl o siebie - awanturom nie byloby konca a wiec odsunales sie na bezpieczna odleglosc.

      Co do schematow w zabawie. Tu tez poszukaj w pamieci sytuacji, w ktorych pewien porzadek swiata zostal Tobie zaszczepiony. Zakladam, ze gdzies w dziecinstwie ktos od Ciebie sporo wymagal. Tu nie bedzie latwo bo to jest jakby Twoja cecha wyuczona i jedyne co mozesz zrobic w imie Twoich dobrych relacji z synkiem to sztucznie powstrzymywac sie od krytykowania jego inwencji. Musisz byc bardziej jego przewodnikiem, wzorem do nasladowania niz 'przesladowca' i krytykiem. Pomysl co w Tobie burzy motywacje? Czy nie tak samo traktujesz synka? Wiem, ze tego bys nie chcial ale robisz to mimowolnie.

      Synek Ci powiedzial, ze Cie nie kocha? smile Alez to normalne - moja corka czesto tak mowi (albo ot tak, albo w ramach kary dla mnie kiedy czegos zabraniam. Nawet padla teoria o innej mamie, ktora wyargumentowala tym, ze bedzie jej dawac wiecej slodyczy niz ja smile Dziecko sobie testuje emocje rodzicow a Twoje zadanie sprowadza sie wylacznie do tego, zeby zapewnic dziecko o uczuciach MIMO WSZYSTKO.

      Troszke szkoda, ze zona Cie nie wspiera ale na pocieche powiem Ci, ze koniec koncow masz SYNA i wiecej wspolnych tematow, aktywnosci. Zblizysz sie do niego podczas nauki jazdy na rowerze, grania w pilke, skladania modeli, czytania o dinozaurach, nauki uzycia mlotka i innych narzedzi smile Pamietaj tylko, ze dziecko bedzie popelniac bledy i ma do nich prawo. Nie mozesz sie denerwowac (lub nie mozesz tego okazywac), jesli przybije 20 gwozdzi krzywo i bedzie sie zdawalo, ze Ty mowisz jedno a on robi drugie.

      Skoro czytales ksiazki o tym co ojciec powinien - wnosze, ze jestes perfekcjonista i to nie moze byc obciazeniem dla Twojego dziecka. To Twoje prywatne obciazenie i jestem pewna, ze dobrze o tym wiesz, ze fajnie byloby UMIEC odpuscic smile Potrenuj.

      Najwiecej jednak wyjasni Ci analiza wlasnego dziecinstwa. Poszperaj tam, znajdz determinanty dzisiejszych klopotow. Czemu chcesz wszystko najlepiej? Czemu musiales zonie cos udowodnic? Czemu sie usunales, gdy napotkales przeszkode? Czemu sie niecierpliwisz? Co sprawia, ze jestes dzis takim czlowiekiem o takich emocjach? W swojej przeszlosci znajdziesz odpowiedzi na wiele pytan.
      Niestety - jesli juz poznasz te odpowiedzi - nie ma gwarancj, ze problemy same znikna. Wiele zrozumiesz ale mozliwe, ze do poradzenia sobie bedziesz potrzebowal specjalisty psychologa (nie forum).

      Swoja droga - piekny post.
      Jestes madrym ojcem i wartosciowym czlowiekiem. Nic nie 'schrzaniles' i nie wszystko zalezalo od Ciebie. Kacper ma 5 lat - idealny wiek na budowanie czegos nowego, pieknego miedzy Wami.
      Powodzenia Tato!
    • tempera_tura Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 14:52
      Syn mówiąc ze Cie nie kocha tak naprawde mówi coś zupełnie innego... Nie bierz tego tak jak usłyszałeś... To dziecko, wie ze to najgorsze co może powiedzieć wiec w gniewie tak mówi zeby Cie zranić.

      Nie poradzę nic odkrywczego poza tym ze trzeba popracować nad cierpliwościa i spędzać czas z synem.

      Swoją droga jak na dwudziestoletniego ojca i tak daleś radęsmile
    • mariliop Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 15:01
      1. Zastosuj to wszystko co napisały emamy powyżej
      2. Poproś syna by się z Tobą pobawił ale by to ON pomógł Ci zorganizować zabawę i rób dokładnie to czego będzie wymagał, co tylko sobie wyduma...jeśli zdziwi Cię to, że samochód stoi krzywo na jego parkingu zapytaj dlaczego, powiedz ze Ty stawiasz swój prosto ale nie przestawiaj go na siłę. Nikt nie każe Ci udawać, że wszystko w jego zabawie rozumiesz - pytaj syna - a on Ci wyjaśni, że np. ten parking jest magiczny i samochody mogą stać krzywo. Nie martw się że będzie tak myślał do końca życia - to że teraz fantazjuje nie wypaczy jego światopoglądu ale nauczy go bawić się i teraz i za 30 latsmile
      3. Poproś żonę by pomogła Ci w wymyśleniu wspaniałej zabawy dla Ciebie i syna. Ona zna dobrze syna, wie co by go ucieszyło i na pewno spojrzy na Ciebie łaskawszym wzrokiem jak zobaczy INICJATYWĘ.

      No i przypomnij sobie jaki byłeś w dzieciństwie, czym lubiłeś się bawić i co sprawiało Ci radość. Dzieci teraz czy kiedyś....bez różnicy...
    • kosmitka06 Re: problem e-taty.Prośba o pomoc e-mam 23.11.11, 16:48
      Nie jesteś złym ojcem, moim zdaniem już samo Twoje czytanie poradników nt wychowywania dziecka dobrze o Tobie świadczy. To że się wiele rzeczy robiłeś nie tak... to normalne, pamiętaj nikt nie jest idealny a pojawienie się dziecka na świecie to nowe wyzwanie, my mamy też robiłyśmy to pierwszy raz... pierwsze przewinięcie, nakarmienie itp. To że w pewnym momencie się sfrustrowałeś to normalna rzecz, mi gdyby ktoś ciągle mówił że coś robię nie tak, też bym miała dość i odsunęła się od danego tematu. Jak dla mnie duży plus dla Ciebie że próbowałeś.
      Teraz powinieneś troszkę się wkupić w łaski małego... zaproponować jakąś zabawę, albo zapytać w co on najchętniej chciałby się pobawić, może coś zrobić, gdzieś pojechać...
      Mój mąż też ma mało cierpliwości do córki (tez mam 5-latkę) ale wspólną pasje jaką mają to układanie puzzli. Teraz mała jest już tak w to zaangażowana że kupują nawet po 1500 i układają razem. Mnie nigdy do tego nie namówią, ja jak widzę już puzzle dostaję ataku białej gorączki wink
      Jeżeli jeszcze raz Twój maluch powie Ci że Cię nie kocha to zwyczajnie zapytaj dlaczego? Pozniej dodaj że Ty dla odmiany kochasz go najbardziej na świecie... grunt to rozmowa a od 5-latka już można się sporo dowiedzieć np. co go trapi, co lubi, co by chciał robić w przyszłości itp.
      Będzie dobrze smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka