Dodaj do ulubionych

narzekanie, biadolenie, a mnie skręca

30.11.11, 07:47
nie mogę czytać tych wszystkich narzekająco-cierpiętniczych postów o świętach, o tym jakie to poświęcenie pojechać na wigilię do rodziców, a potem o zgrozo! do teściów
umęczenie po same pachy, tak wielkie jakby trzeba było do tych rodziców, a potem teściów przedzierać się przez zaspy śniegu piechotą na mrozie, targając zmarznięte dzieci na plecach

jeden dzień w roku, jeden jedyny i taki wielki problem

ja bardzo chciałabym spędzić wigilię z moimi rodzicami, tylko, że odwiedzę ich na cmentarzu, bo obje zmarli, teściowie starsi i schorowani, teść będzie w szpitalu, teściowa jest kompletnie rozbita i o świętach ani myśli i wcale jej się nie dziwię w tej sytuacji
moje dziecko nie spędzi świąt z dziadkami, będziemy sami w domu, we troje, odwiedzimy teścia w szpitalu, teściowa nie chce żadnych świąt, bardzo fajnie prawda? no ale przynajmniej nie umęczymy się okrutnie jadąc ogrzanym samochodem od jednych do drugich w obrębie jednego miasta, nie będziemy oglądać durnych szwagierek, bo ich nie mamy
te święta będą luksusowe wręcz, bo żadnej rodziny nie będzie, powinnam się cieszyć, że mam taki komfort o którym tutaj co druga marzy, tylko jakoś mi nie do śmiechu
ludzie opamiętajcie się trochę, naprawdę
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 07:54
      Wiesz co? Każdemu według potrzeb. Naprawdę.
      • gku25 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:50
        O właśnie. Jeden ma potrzebę spędzać z rodziną, inny familii ma dość.
    • dorry Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 07:56
      Nie możesz czytać, to nie czytaj. To takie proste!
      Ja też odwiedzam mamę na cmentarzu, a pomimo tego rozumiem potępiane przez Ciebie osoby.
      • baltycki Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 13:57

        dorry napisała:

        > Nie możesz czytać, to nie czytaj. To takie proste!
        Zeby dowiedziec sie, ze nie chce tego czytac, to musi przeczytac.. Prawda?
        To takie proste!
    • pomarola Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:00
      No ale to zawsze tak jest - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, prawda ? Jeszcze parę lat temu też tak narzekałam: o rany, do teściowej trzeba pojechać, potem do siostry męża, a do nas rodzice przychodzą, tyle roboty itd.
      Teraz mam podobnie ja Ty i tęskno mi czasem do tamtych zabieganych, zwariowanych świąt....
      Ale tylko czasem wink
      • marcelina4 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:05
        zakładam, że piszą tu osoby dorosłe, zdolne do samodzielnego myślenia i decydowania o swoim życiu, nie chcą spędzać świąt z rodziną? ok, każdemu według potrzeb jak ktoś wyżej napisał, więc niech nie użalają się nad swoim strasznym losem, tylko spędzą święta według własnego pomysłu
        • kropkacom Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:17
          Marcelinko, sama piszesz jak dziecko. Ludzie nie są sami. Mają dzieci, współmałżonków, matki, teściów... A poza tym, jak nikt od lat się tradycji w rodzinie nie sprzeciwiał to każda zmiana będzie z awanturą najprawdopodobniej. Reasumując, rytuały są fajne dla małych dzieci. W wykonaniu dorosłych musi zgrzytać, bo ludzie mają właśnie różne potrzeby. I jeszcze, ja się nawet nie dziwię, że marudzą i najczęściej zęby zacisną i pojadą, czy zorganizują. Nikt nie chce być Grinchem tongue_out
          • marcelina4 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:25
            Kropko, ależ ja wiem, że znajdzie się sto forumek, które opiszą swoje koszmarne rodzinne święta udowadniając mi, że bredzę jak potłuczona, wiem, wiem
            wiem też, że życie rodzinne to nie pasmo nie ustającej radości, wiem
            • kropkacom Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:29
              Masz rację, ale święta to powinna być radość. Ja oprócz choinki, kuzynostwa pamiętam tez kłótnie rodziców po wigilii u dziadków. Niefajnie.
              • marcelina4 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:41
                no właśnie udowadniasz mi, że nie mam racji smile
                może i nie mam, ale chciałam dać odpór tej fali narzekań, złośliwości i wylewania pomyj na rodziny, bo jak sama napisałaś święta powinny być radością i pewnie dlatego, że sama będę miała bardzo smutne święta, bo moja Mama zmarła cztery miesiące temu ta powszechna złość mnie tak bardzo razi
                cóż ja po prostu narzekam, że inni narzekają
                • kali_pso Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:04

                  To jak juz sobie tak światecznie narzekamy i piszemy co nas irytuje, to tez sobie pozwolę.
                  Mnie irytuja takie wtręty jak Twoje.
                  Nie ma wątku, w którym ktoś narzeka na matke, ojca , tesciową itp, aby zaraz nie pojawiła się osoba podobna do Ciebie i nie napisała: "jak ja bym chciała mieć tak na kogo narzekać, ale już nie mogę..." itp. itd. i zawsze wtedy mam wrażenie, że robi się to po to, aby wzbudzić w kimś poczucie winy i pokazać- "ja mam gorzej".

                  Tylko, że to nie przystaje jedno do drugiego- naprawdę mozna tego nie zuważać?
                  I takie komentowanie czyichs narzekań przez pryzmat swoich cięzkich przezyc jest zwyczajnie nie fair- bo problemy osoby, która narzeka na wredną teściową, sa akurat dla niej tak samo ważne jak twoje dla Ciebie. I tyle.
                  • malka37 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:32
                    jaka matka taka natka
                    jaki ojciec taki syn
          • nangaparbat3 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:39
            A wiesz co? Przyszło mi do głowy, że tu chodzi o coś jeszcze innego - o poczucie wewnętrznego, zupełnie subiektywnego zniewolenia rytuałem, prawdopodobnie wszystkich członków rodziny, od najstarszych poczynając.
            Ja zaczęłam lubic święta wszelakie od kiedy dałyśmy sobie z mamą na luz - sprężamy się na tyle, na ile mamy siły i chęci, ograniczamy sprzątaniowe i jedzeniowe przygotowania do tego co niezbedne, ile się da kupując gotowe, staramy się nie jesc w święta więcej niż na co dzień - i fajnie jest. Ostatnie kilka wigilii spędzałam co roku gdzie indziej, w nieco innych rodzinnych okolicznościach, w tym roku będę tylko z córką, czyli sama, bo Ex ją zabierze do swoich rodziców - i dobrze. Fajna wydaje mi sie wigilia w wielkiejkupie krewnych i powinowatych, i nie gorsza z choinką, psem, kotem - i w swoim własnym towarzystwie, szansa na prawdziwe wyciszenie i chwile refleksji, oddechu.
            Ale to chyba znaczy że po prostu się starzeję smile
        • rosapulchra-0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:38
          Ale dlaczego mają się nie użalać?
          Bo ciebie to denerwuje?
          No proszę cię, niech się użalają, jeśli im to ulgę/frajdę/rozrywkę zapewnia. Dlaczego mamy im tego zabronić?
          Jak już ktoś ci doradził - nie czytaj. Ale nie dyktuj ludziom, co mają, a czego nie mają robić. To niegrzeczne i nieładne zachowanie jest suspicious
          • marcelina4 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:43
            a dlaczego ja nie mogę narzekać, że mnie cos denerwuje? zabranianie mi tego to bardzo nieładne i niegrzeczne zachowanie jest
            nie dyktuj mi tego co wolno pisać, a czego nie tylko dlatego, że to nie po Twojej linii myślenia jest
            • rosapulchra-0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:46
              W którym miejscu ci zabroniłam?? shock suspicious
              W którym ci dyktuję, co masz robić? suspicious
              Zdaje się, że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.
              • marcelina4 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:50
                dobra, niech Ci będzie, naprawdę nie mam ochoty przepychać się i kopać po kostkach z Tobą, wiem, że to lubisz, ale na mnie nie licz, więc uznajmy, że oczywiście masz rację i odpuść
                • rosapulchra-0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:57
                  Nie, nie lubię kopać po kostkach i się przepychać - swoją drogą ciekawe, że wiesz lepiej ode mnie, gdzie mnie swędzi suspicious - zarzuciłaś mi coś, co nie ma miejsca, więc ochłoń, weź oddech. I przestań szpilki wciskać, bo się jeszcze nimi pokaleczysz. EOT.
                  • marcelina4 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:00
                    tak, tak rosa, oczywiście masz racje, przecież już napisałam, co mam jeszcze dodać? a może kwiaty na przeprosiny? daj już spokój co? serio piszę
            • dorry Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:27
              Myślę, że narzekanie byłoby bardziej wiarygodnie, gdybyś narzekała, że już nie możesz spędzić świąt z rodzicami, a bardzo byś chciała. A tak to wyszło czepiactwo, a nie narzekanie.
        • graue_zone Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:46
          Gdzie wyczytałaś, ze nie chcą spędzić Świąt z rodziną? Nieprawda. Jedynie chcą tę rodzinę zaprosić do siebie, a to różnica. Czy jeżeli nie mam ochoty na dwie Wigilie, na jeżdżenie właśnie w ten dzień od jednej mamy do drugiej i zapraszam je obie do siebie, a także innych członków rodziny, to źle?
    • kai_30 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:07
      Wiesz co? Ja też już z moim Tatą żadnej wigilii nie spędzę i opłatek symbolicznie połamać na cmentarzu, mój teść też od roku nie żyje. Ale to nie przeszkadza mi uważać ostatnich wspólnie spędzonych świąt za koszmar. Dwoje dzieci w wieku wczesnoszkolnym, ja w ciąży, nie mieliśmy samochodu, więc przed południem już zapieprzaliśmy 15 minut do autobusu, autobusem najpierw do teściów, zostawić u nich psa i prezenty dla nich, żeby ich nie wieźć w te i nazad, potem drugim autobusem na dworzec, do pociągu, godzina w drodze, jeszcze tylko 15 minut do moich rodziców - uff. O 15.00 usiedliśmy do pierwszej "kolacji" wigilijnej. Szybko-szybko, opłatek, prezenty, i trzeba lecieć z powrotem, żeby zdążyć na drugą wigilię. Ta sama trasa, tylko w drugą stronę, docieramy na miejsce przed 19 - i odkrywamy, że oni już po wigilii, bo "ileż można czekać", a prezenty od nas już sobie porozdzielali. I oczywiście wszyscy nadąsani, tak jakbyśmy mieli osobisty wpływ na rozkład jazdy pociągów, doprawdy.

      Never again.

      Zeszłe święta spędzaliśmy sami, tylko z dziećmi. I wiesz co? I moje starszaki pytały, czy święta w tym roku też mogą być takie fajne i spokojne, jak rok temu. Mogą. I będą.
    • malka37 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:11
      BN to czas aby dać Jezusowi kolejną szansę narodzin w naszym sercu. Nie urodzi się tam gdzie inny jest kimś zbędnym albo wrogim, ale w sercu przepełnionym tęsknotą za ludźmi - jak najbardziej. Masz więc szansę na smutne, ale prawdziwe BN smile
      • azile.oli Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:41
        Żeby to było takie proste. Nie za każdym się tęskni, szczególnie, jak z nim spędzasz wigilię i 2 dni świąt (tak miałam - wigilia u mnie, w pierwszy dzień z teściową do mojej mamy, w drugi dzień z moją mamą do teściowej). I wiesz, za kim najbardziej w te święta tęskniłam - za mężem i dziećmi, bo im tak naprawdę poświęciłam najmniej czasu.
        Owszem, matkę kocham, ale nie potrzebuję zbyt wiele czasu, żeby mnie jej towarzystwo zmęczyło, nawet w święta. Ludzie są różni po prostu.
        Jak się ma z rodziną sporadyczny kontakt, to przynajmniej w takie święta można nowe tematy poruszyć. Jak ktoś dzwoni do ciebie 5 razy dziennie, to o czym na tej wigilii rozmawiać (zważywszy, że , niestety, ani z matką, ani z teściową nie da się porozmawiać na jakieś wspólne tematy, nie związane z narzekaniem, albo obrabianiem komuś tyłka).

        A z dziećmi, owszem, mam takich tematów mnóstwo, z mężem też, a na co dzień czasu na luźne dyskusje czasem brakuje, bo szkoła, praca, firma...

        Marzę o świętach, w czasie których będę miała czas na spacer, na dobrą książkę, na wspólną rozmowę calej naszej czwórki.
        Każdemu według potrzeb.
      • nangaparbat3 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:42
        Ładnie to napisałaś. Do mnie, niewierzącej, przemawia.
    • kolpik124 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:40
      Marcelina, szacunek wink
      • graue_zone Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 08:47
        Za co?
        • najma78 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:10
          No tak, ze skrajnosci w skrajnosc. Co dobre dla jednych dla innych nie, kazdy ma inna sytuacje, jeden bedzie szczesliwy robiac maraton po rodzinie w swieta a inny woli zacisze wlasnego domu i towarzystwo najblizszej, czesto jego wlasnej rodziny. Co w tym dziwnego, ze ktos nie lubi przymusu. Ciebie oklicznosci zmuszaja do spedzania swiat tak a nie inaczej i nie jestes zadowolona a innych presja rodziny czesto szantaze typu obrazalstwo i inne powoduja, ze ludzie robia cos wbrew sobie.
    • aurita Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:02
      Zgadzam sie z Toba Marcelino, to krygowanie sie jaka rodzina jest beee a potem pedzenie do niej jest smieszne i wrecz infantylne.

      Z moimi rodzicami swiat nie spedze (chociaz bym bardzo chciala, to nie moge), tesc jest w domu opieki a do tesciowej nie pojade, bo nie chce. I kropka. Na nic nie musze sie skarzyc, nikt mnie do niczego nie zmusi.

      PS. maz pojedzie do swoich rodzicow a ja bede miala jeden dzien na kokoszenie sie z corka. We dwie. Az sie soba znudzimy smile

      Mozna? mozna!
    • kawka74 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:03
      Myślę, że powinnaś popracować nad tendencją do ściągania cudzych potrzeb do swojego poziomu.
    • lola211 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:13
      To wszystko zalezy od ludzi.
      Ja wszelkie rodzinne uroczystosci spedzam z rodzina faceta.Bo to sa ludzie ,z ktorymi fajnie sie spotkac i pogadac.
      I jest jeszcze moja mama,ktorej musze dotrzymac towarzystwa w takich chwilach, bo nie ma tak naprawde nikogo innego.
      Odwiedziny na dwa domy sa meczace.
      Ale ja nie narzekam, bo juz dawno dopadla mnie refleksja, ze w kazdej chwili to sie moze zmienic i bedzie mi tego brakowac.Tesciowa ma juz 80 lat.Kazde swieta moga byc ostatnimi w takiej formie.
      Moja mama pol zycia spedzala swieta w gromadzie ludzi, drugie pol -sama lub z nasza trójka.Wtedy narzekala i teraz narzeka.Zawsze zle, gdy sie czlowiek nie potrafi cieszyc z tego co ma.
    • gruba_buba zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 09:31
      Niestety też należę do tych "zazdraszczających", bo z czego mam się cieszyć? Że zamiast spędzać Wigilię w gwarnej i wielkiej rodzinie pójdę na cmentarz, a całe święta będziemy ukratkiem obcierać łzy?
      Zacznijcie doceniać to co macie! Nie doszukujcie się problemów tam gdzie ich nie ma.
      Ja wiem, to taka polska świecka tradycja: "szukać dziury w całym", "robić widły z igły" - narzekać, narzekać i biadolić. Jak ja Wam zazdroszczę tych strasznie upierdliwych świąt w gościnie u teściów i rodziców.
      • kropkacom Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 09:36
        Przeczytaj to co napisała kai_30. Współczuje straty, ale tylko tyle.
        • gruba_buba Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 09:59
          Dzięki za okazane serce, ale akurat nie o współczucie mi tu chodzi, tylko o to, że czasem ludzie skupiają się na wyolbrzymianiu pierdół sprowadzająć je do rangi tragedii życiowych bez wyjścia. Dopiero czas pokazuje jak byli ślepi, że potrafią docenić dopiero to co stracą. No co? Wieszcza mam przytaczać?
          Ja mam święta prze..srane, ale dla moich dzieci zrobię wszystko, żeby pomimo wszystko nie utraciły swojej magii.
          • kropkacom Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:09
            Często te pierdoły tylko dla innych są pierdołami. Gdybyśmy z góry wiedzieli, że to będą ostatnie święta z kimś bliskim moglibyśmy zmienić swoje nastawienie, ale tylko swoje. A Ty teraz postulujesz, że każde święta powinniśmy się śmiać wbrew sobie i nastawiać drugi policzek. Ja wiem, że tak można. Potem z ulgą przyjmujemy wiadomość, że święta się już SKOŃCZYŁY. Ufff...
            • najma78 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:16
              kropkacom napisała:

              > Często te pierdoły tylko dla innych są pierdołami. Gdybyśmy z góry wiedzieli, ż
              > e to będą ostatnie święta z kimś bliskim moglibyśmy zmienić swoje nastawienie, l


              Ale nastawianie jest zawsze pozytywne jesli spedza sie swieta z kims bliskim. wink
              Jesli zas na sama mysl o spedzaniu swiat z blizsza dalsza rodzina stajemy sie nerwowi i buntujemy sie to chyba oznacza, ze zbyt bliskie te osoby nam nie sa.
              Ktos napisal: mniej tradycji wiecej refleksji, a ja napisalabym mniej tradycji a wiecej luzuwink
              Swieta to nie czas, ktory koniecznie trzeba spedzic z rodzina bo tradycja, bo presja, bo obraza sie. Swieta to czas radosci i powinno sie go spedzac jak sie lubi.


            • gruba_buba "czytaj ze zrozumieniem" pamiętasz? 30.11.11, 10:25
              kropkacom napisała:

              > A Ty teraz postulujesz, że każde święta powinniśmy się śmiać w
              > brew sobie i nastawiać drugi policzek.

              Czy Ty na pewno na mój post odpowiadasz? Gdzieś Ty to wyczytała?????? Bo to jest gruba nadinterpretacja mojej wypowiedzi. Ja nie jestem poetką, nie doszukuj się więc "co poeta miał na myśli", bo błądzisz! No Kropka, rozczarowałaś mnie wink (i nie interpretuj tego zdania, jako rozczarowania, że mnie nie poparłaś, plisss).

              A wracając do sedna: czy nie łatwiej jest znaleźć wyjście z sytuacji wigilijnej i spędzić ją po swojemu, jeśli jeszcze ma się jakieś wyjście? Bo ja swoich bliskich z grobu nie wyrwę, ale inni mogą wybrać z kim i jak świętują, więc po cholerę sprowadzają ten problem do rangi tragedii życiowej bez wyjścia (że się powtórzę)?
              No mam nadzieję, że teraz wyraziłam się jasno.

              Nie mam zamiaru bronić poglądu, którego nie podzielam.
              • kropkacom Re: "czytaj ze zrozumieniem" pamiętasz? 30.11.11, 10:33
                > A wracając do sedna: czy nie łatwiej jest znaleźć wyjście z sytuacji wigilijnej
                > i spędzić ją po swojemu, jeśli jeszcze ma się jakieś wyjście?

                No, widać nie zawsze się da. A jak się fuksem da to i tak ktoś będzie miał focha i wmawiał, ze marudzisz big_grin

                > Bo ja swoich bliskich z grobu nie wyrwę,

                No raczej...
              • dorry Re: "czytaj ze zrozumieniem" pamiętasz? 30.11.11, 10:39
                Udajesz, czy naprawde nie wiesz, że przeważnie każdy ma część bliskich w grobie?
                Nic z tego nie wynika. Ludzie są tylko ludźmi, nie mogą całego życia spędzić rozmyślając i spodziewając się rychłej śmierci swojej lub kogoś z rodziny.
                Moja mama i babcia zmarły tuż przed wigilią (nie tą samą) i co? Mam już na zawsze pogrążyć się w płaczu i żałobie? Ne spędzić nigdy radośnie żadnego święta? Kompulsywnie odwiedzać w wigilię wszystkich dalszych i bliższych krewnych w strachu, że za rok już ich nie będzie?
              • najma78 Re: "czytaj ze zrozumieniem" pamiętasz? 30.11.11, 10:41
                gruba_buba napisała:

                Bo ja swoich bliskich z grobu nie wyrwę, ale inni mogą wybrać z kim i jak świętują, więc po cholerę sprowadzają ten problem do rangi tragedii życiowej bez wyjścia (że się powtórzę)?

                Jest to problem wtedy gdy nie moga spedzic swiat tak jakby chcieli i z kim by chcieli, bo sa pod presja tradycji szantazowani przez obrazalska rodzine, ktora nawet nie jest im bliska skoro spedzanie z nia swiat jest klopotem.
          • dorry Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:32
            > Ja mam święta prze..srane,

            Na własne życzenie.
            Podobnie jak krytykowane przez Ciebie zmęczone rozjazdami forumki.
            • gruba_buba co to znaczy "na własne życzenie"? 30.11.11, 10:46
              buba, czyli ja napisała> > Ja mam święta prze..srane,

              a dorry odpisała:
              > Na własne życzenie. > Podobnie jak krytykowane przez Ciebie zmęczone rozjazdami forumki.

              Czy Ty masz pięć lat? Że Tobie się ciągle wydaje, że wszystko co się w naszym życiu dzieje jest na "własne życzenie"?

              Ciebie wcale nie interesuje co ja mam do powiedzenia, przeczytałaś mój post po łebkach, wyciągnęłaś jakieś błędne wnioski - Ty się po prostu czepiasz jak gó..wno buta, bo musisz sobie odreagować? No sorki, ale znajdź sobie inną ofiarę, ja już dziękuję za tę do niczego nie prowadzącą przepychankę.
              • dorry Re: co to znaczy "na własne życzenie"? 30.11.11, 10:55
                Na śmierć bliskich, kryzys, pożar itp nie masz żadnego wpływu, lub niewielki. Natomiast na to jak spędzisz święta i czy umiesz znaleźć w sobie radość pomimo trudności - tak.
                • gruba_buba Re: co to znaczy "na własne życzenie"? 30.11.11, 11:04
                  I o to dokładnie mi chodzi od samego początku, tylko dlaczego najpierw musiałyśmy się ściąć? wink
                  • dorry Re: co to znaczy "na własne życzenie"? 30.11.11, 14:49
                    Taki urok internetu...
      • rosapulchra-0 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 09:39
        Ludzie są w różnych sytuacjach, w różnych rodzinach. Dla jednego fajnie jest się spotkać gromadnie, inny woli swoje zacisze domowe i towarzystwo tylko najbliższej rodziny. A to, że któraś z emam sobie narzeknie, że czekają ją rozjazdy po wigiliach, to niech narzeka. Jej sprawa, jej narzekanie, jej szukanie dziury w całym. Ty ukraDkiem łzy wycierasz na cmentarzu, ale inni nie muszą. Wolą narzeknąć sobie i już.
      • dorry Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 09:44
        >a całe święta będziemy ukratkiem obcierać łzy

        A czym to się różni od narzekania, biadolenia i nie doceniania tego co się ma? W czym jesteś lepsza?
        • gruba_buba Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:03
          Gdzie napisałam, że jestem lepsza?
          • dorry Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:28
            Dałaś do zrozumienia. I jeszcze raz w którymś wpisie niżej. One, te inne przyziemnie się kłócą i biadolą podczas gdy Ty, ciężko przez los doświadczona już wiesz, że nie warto. Jesteś od nich więc lepsza i mądrzejsza.
            • gruba_buba Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:36
              > Dałaś do zrozumienia. I jeszcze raz w którymś wpisie niżej. One, te inne przyzi
              > emnie się kłócą i biadolą podczas gdy Ty, ciężko przez los doświadczona już wie
              > sz, że nie warto. Jesteś od nich więc lepsza i mądrzejsza.


              Że się tak wyrażę "pojechałaś..." Fantazja Cię poniosła.
              Choć... poczekaj.... czy to nie nazywa się "przeniesienie" czy jakoś tak?
              • dorry Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:44
                Wiesz co, nie wiem jak można inaczej zinterpretować Twój ten wpis:
                Zacznijcie doceniać to co macie! Nie doszukujcie się problemów tam gdzie ich nie ma.
                Ja wiem, to taka polska świecka tradycja: "szukać dziury w całym", "robić widły z igły" - narzekać, narzekać i biadolić.

                i inne w podobnym tonie. Dla mnie wybitnie pouczajace i w tonie tej co więcej rozumie.
                Ale nie wykluczam, że co do Twoich intencji mogę się mylić.
                • gruba_buba Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 11:01
                  dorry napisała:

                  > Wiesz co, nie wiem jak można inaczej zinterpretować Twój ten wpis:
                  > Zacznijcie doceniać to co macie! Nie doszukujcie się problemów tam gdzie ich
                  > nie ma.
                  > Ja wiem, to taka polska świecka tradycja: "szukać dziury w całym", "robić widły
                  > z igły" - narzekać, narzekać i biadolić.

                  > i inne w podobnym tonie. Dla mnie wybitnie pouczajace i w tonie tej co więcej r
                  > ozumie.


                  No sorki, muszę to napisać wink "uderz w stól - nożyce się odezwą " - znasz? Wzięłaś chyba wszystko za bardzo do siebie. Ja pewnie też.
                  A chciałam tylko przekazać, że warto doceniać to co się ma, póki się to jeszcze ma. Bo potem pozostaje żal, że wielu rzeczy nie zauważyliśmy, nie docenilliśmy, nie wykorzystaliśmy.

                  Ktoś tam pisał, że często robimy coś wbrew sobie, żeby uniknąć focha otoczenia. Czasem warto postawić na swoim nawet za cenę tego focha. Foch minie, a niektóre chwile się nie wrócą. Nie warto ich tracić. Dopóki mamy wybór to korzystajmy, a nie jęczmy.
                  Mam nadzieję, że teraz chyba się trochę zrozumiałyśmy.
                  • dorry Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 15:29
                    >uderz w stół

                    Ha ha, czyli chyba podejrzewałyśmy siebie nawzajem o to samo...

                    >warto doceniac to co się ma

                    Też tak uważam, tylko po prostu nie gloryfikuję wigilii. Uważam, ze na co dzień powinno się żyć zgodnie z maksymą "niech nad Twoim gniewem nie zachodzi słońce" i wtedy nie bedzie powodów do samobiczowania i pochlipywań nad wigilijnym stołem. Niezależnie od tego z kim i czy w ogóle się ją spędzało.
        • azile.oli Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:04
          Różne są układy rodzinne, różne sytuacje. Szczerze mówiąc, jak się np teściowej nie darzy szczególną sympatią (albo i gorzej), to dlaczego w przypadku jej śmierci ma się odczuwać szczególny jej brak akurat w święta.
          Mój ojciec zmarł młodo, czasem za nim tęsknię, ale akurat święta nie są tym szczególnym czasem, bo, niestety, nie miewał on tych świąt szczęśliwych i radosnych, ze względu na zrzędzenie matki, którego to zachowania nie będę nigdy z sentymentem i łezką w oku wspominać.
          Czy tak trudno zrozumieć, że nie zawsze święta muszą być gwarne, wesołe i bezkonfliktowe?
          Mniej tradycji, a więcej refleksji czasem by się przydało.

          Jako dziecko wolałabym, żeby mama była mniej gościnna, zaproszeni mniej przez nią uszczęśliwiani, za to chętnie oglądałabym jej uśmiech , skierowany do mnie i do ojca, a nie później do kuzynów, ciotek, dzieci siostry. Wielka , wesoła szczęśliwa gromada - tylko nikt nie widział, jak wcześniej płakałam przez matkę i nikt nie słyszał kłótni rodziców, bo ojciec czasem nie wytrzymywał.
          Ja wiem, że chciała dobrze, ale świąt nie wspominam z sentymentem. Właśnie takich gromadnych świąt nie lubię.
      • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 09:50
        Moi rodzice nie żyją oboje, a wielka i gwarna rodzina nadal jest jednym z największych koszmarów mojego życia. Nie znoszę hałasu, tłumu, uroczystości rodzinnych, w czasie których nie ma gdzie tyłka posadzić, wszyscy wrzeszczą, nikt nikogo nie słucha, a do tego na bank przynajmniej dwie osoby wyjdą z tego interesu obrażone.
        Każdy narzeka na to, co go najbardziej boli, Twój ból jest tylko Twój i żądanie od innych, żeby dopasowali się do Ciebie i żeby przestało ich boleć na ich poziomie, jest nie tylko bez sensu, ale i samolubne.
        • gruba_buba Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 10:05
          Gdzie żądam, żeby wszyscy dopasowali się do mnie?
          • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 11:06
            Zacznijcie doceniać to co macie! Nie doszukujcie się problemów tam gdzie ich nie ma.
            czasem ludzie skupiają się na wyolbrzymianiu pierdół


            Chcesz być punktem odniesienia dla cudzych problemów; wszystko to, co znajduje się powyżej Twoich zmartwień, to pierdoły niewarte uwagi. Mam coś jeszcze wytłumaczyć?
            • gruba_buba Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 12:48
              kawka74 napisała:
              Chcesz być punktem odniesienia dla cudzych problemów; wszystko to, co znajduje
              się powyżej Twoich zmartwień, to pierdoły niewarte uwagi.


              No pacz Pani!
              Ty wyczytujesz z moich postów więcej niż ja sama w nich napisałam.... ale tego akurat poeta nie miał na myśli. Pudło!
              • rosapulchra-0 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 14:01
                gruba_buba, ale nie zapieraj się teraz tak. Kawka ma rację.
              • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 14:28
                Wyczytuję z Twoich postów dokładnie to, co tam jest.
                Nie wiem, czemu ma służyć odwracanie kota ogonem.
                • mama_kotula Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 15:42
                  kawka74 napisała:

                  > Wyczytuję z Twoich postów dokładnie to, co tam jest.
                  > Nie wiem, czemu ma służyć odwracanie kota ogonem.

                  No bo te posty "doceńcie to co macie i przestańcie się użalać" mają wydźwięk mniej więcej taki - "czemu ryczysz, że twoje dziecko ma zapalenie płuc - patrz, moje ma białaczkę". Czyli w domyśle: patrz, mogłaś mieć gorzej, ja mam gorzej i jestem dzielna, twoje problemy to gó... a nie problemy.
                  Dla mnie rzygu rzyg. I zgadzam się z Kawką oczywiście.
                  • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 16:10
                    Jedną z najkoszmarniejszych postaci literackich, zaraz obok Ani z Zielonego Wzgórza (no, przykro mi, ale jej nie znoszę), jest Polyanna. Ja się nie dziwię, że ludzie się na nią wściekali, ja się dziwię, że dożyła wieku młodzieńczego i nikt jej nie udusił.
                    Problemy mierzy się swoją miarą, nie cudzą, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności towarzyszące; budując piramidkę z cudzych nieszczęść można dojść do nielichego absurdu, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej. Także niech autorka wątku razem z Bubą niech się nie ekscytują swoją dzielnością - znalezienie kogoś, kto jest w gorszej sytuacji, nie powinno stanowić większego problemu.
                    • mama_kotula Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 17:03
                      Cytat
                      Jedną z najkoszmarniejszych postaci literackich, zaraz obok Ani z Zielonego Wzgórza (no, przykro mi, ale jej nie znoszę), jest Polyanna. Ja się nie dziwię, że ludzie się na nią wściekali, ja się dziwię, że dożyła wieku młodzieńczego i nikt jej nie udusił.


                      O tak, szczerze nie cierpię tego wiecznie wyszczerzonego "radujmy się" dziewczęcia. To niezdrowe jest i niefizjologiczne.
                      Ani zresztą też nie lubię, sama nie jesteś w tej antypatii.
                      • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 17:25
                        > Ani zresztą też nie lubię, sama nie jesteś w tej antypatii.

                        Uff, nie czuję się już tak wyalienowana wink
                        IMO o przynajmniej jedno piętro lepsza jest Emilka ze Srebrnego Nowiu. O Joannie Stirling nie wspominam, Joanna jest bezkonkurencyjna smile
                        • mama_kotula Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 17:28
                          Co do Joanny zgadzam się. Reszta panienek od Montgomery to uduchowione mamejki, które mam ochotę odstrzelić. Z Emilki lubiłam zawsze Ilzę, bardziej niż Emilkę.
                          • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 18:42
                            Fakt, Ilza była krwistą babeczką smile
                            Właśnie sobie odświeżam 'Błękitny zamek' - gorzka lektura.
                            • dorry Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 01.12.11, 10:50
                              >'Błękitny zamek' - gorzka lektura.

                              Jak to gorzka? Prawda, że czytałam w wieku pensjonarskim, ale już wtedy wydała mi się nieco przesłodzona. O takiej lasce co przez pomyłkę uznała, że jest chora i niechcący wyszła za mąż za pisarza, a potem okazało się, że jednak jest zdrowa i nastąpił happy end - to jest to?

                              No, ale fakt, że Ani i tej Polyanny to ja nie dałam rady przeczytać, od nadmiaru lukru zrobiło mi się słabo.
                              • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 01.12.11, 18:45
                                Gorzka, przynajmniej dla mnie - śmierć musi w tyłek zajrzeć, żeby człowiek coś zmienił w swoim życiu i w ogóle zaczął za to życie odpowiadać.
                                Zakończenie cukierkowe, to fakt.
                          • mamaemmy Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 22:57
                            mama_kotula napisała:

                            > Co do Joanny zgadzam się. Reszta panienek od Montgomery to uduchowione mamejki,
                            > które mam ochotę odstrzelić. Z Emilki lubiłam zawsze Ilzę, bardziej niż Emilkę

                            Taak,Ilza supersmile Joanna świetna.ale..naprawdę nie lubiałyscie Ani i Polyyanny smile?
                            No Emilka była dla mnie nudną osobą,ale i tak uwielbialam ta ksiązkę.
                            > .
                            >
                            • mama_kotula Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 23:02
                              Cytat
                              naprawdę nie lubiałyscie Ani i Polyyanny smile?


                              No ja cię proszę - model szlachetnej uciemiężonej sierotki działa mi na nerwy. Model szlachetnej uciemiężonej sierotki, która niezdrowo cieszy się z wszystkiego, a jak na nią plują, to radośnie woła, że deszcz pada wywołuje we mnie mordercze odruchy. I jakbym miała kogoś takiego realnego w swoim otoczeniu, to bym zagryzła (a przynajmniej starała się jak najbardziej unikać kontaktu).
                            • kawka74 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 23:05
                              Emilka była nieco ciekawsza, niż Ania, która - bardzo przepraszam - dla mnie była, jest i będzie rozhisteryzowaną, hormonalnie niestabilną dziewoją o zainteresowaniach na poziomie dzisiejszego 'Bravo'. Naiwność jest urocza do pewnego momentu, u dorosłej osoby jest wkurzająca.
                              A Pollyanna powinna zostać zastrzelona za bezmyślne naprawianie świata. Musiał ją samochód poturbować, żeby trochę oprzytomniała, ale i to niewiele pomogło.
                  • mnb0 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 23:13
                    Wolalabys, zeby to twoje mialo bialaczke?
                    Kiedys "wzruszyl" mnie post na innym forum. Rozwodka pisze, ze wolalaby byc wdowa bo "przynajmniej inni by mi wspolczuli".
                    Zal ci, ze to nie ty prowadzisz w konkursie, na to kto ma najgorzej? Ze nie jestes ta "dzielna", ktorej wszyscy wspolczuja?
                    Zalosne.
                    • mama_kotula Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 23:23
                      Cytat
                      Zal ci, ze to nie ty prowadzisz w konkursie, na to kto ma najgorzej? Ze nie jestes ta "dzielna", ktorej wszyscy wspolczuja?


                      Przykro mi to stwierdzić, ale chyba ci peron odjechał.
                      • rosapulchra-0 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 30.11.11, 23:29
                        mama_kotula napisała:

                        > Cytat
                        > Zal ci, ze to nie ty prowadzisz w konkursie, na to kto ma najgorzej? Ze nie jes
                        > tes ta "dzielna", ktorej wszyscy wspolczuja?
                        >

                        >
                        > Przykro mi to stwierdzić, ale chyba ci peron odjechał.

                        http://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gif
                        >
                        • mnb0 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 01.12.11, 00:02
                          Przedszkolne powiedzonka na emamie to standard.
                          • rosapulchra-0 Re: zamiast narzekać zacznijcie doceniać co macie 01.12.11, 00:13
                            Ojej, ktoś tu sfochowany na otro tongue_out
    • agao_72 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 09:48
      moi rodzice nie żyją. myślę o nich dość często, czasami dobrze, a czasami źle, jakoś nie wchodzę na górne "c", że w święta się przełamię z nimi opłatkiem na cmentarzu. napiszę coś niepopularnego, dopiero po śmierci rodziców polubiłam czas BN, spokój, cisza, bez napinania się i kultu wyżerki, i czystej chałupy. matki, która się poświęciła itp. i nas, próbujących pogodzić potrzeby obydwu rodzin, więc miotających się i dość zmęczonych psychicznie.

      wigilię spędzimy z teściami, u nas. tj. oni zjedzą kolację wigilijną, a my barszcz z uszkami i karpia wink tj. ja karpia nie zjem. będzie normalnie. w końcu.
    • aneta-skarpeta Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 10:13
      nie jeden jedyny
      wielkanicne sniadanie, swieto zmarlych i wigilia
      zawsze tak samotongue_out
    • jowita771 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 10:21
      Marcelino, Twoje narzekanie na forumowiczki nie ma sensu, bo każdy człowiek ma inne potrzeby - jeden chciałby spędzić święta z rodziną, a nie może, a drugi ma rodziny dość. Masz jakąś potrawę, której nie lubisz i nie jesz? Może flaki na przykład. A dlaczego nie lubisz, jak możesz tak wybrzydzać? Dzieci w Afryce głodują, a Ty wybrzydzasz. Wstydź się.
      • angela10086 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 10:23
        a ja sie bardzo cieszesmile
      • gruba_buba jowi :-) 30.11.11, 10:31
        Rozluźliniłaś atmosferę smile Dzięki!
      • aurita Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 11:16
        > przykład. A dlaczego nie lubisz, jak możesz tak wybrzydzać? Dzieci w Afryce gło
        > dują, a Ty wybrzydzasz. Wstydź się.

        nie wiem jak Marcelina ale mnie chodzi o to, ze moga tych flakow nie jesc. To ich wybor, denerwujace jest, ze flakami sie obrzeraja a potem jecza ze byly niesmaczne (a dzieci w Afryce...)

        PS. lubie flaczki smile
      • rosapulchra-0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 14:02
        jowita771 napisał:

        > Marcelino, Twoje narzekanie na forumowiczki nie ma sensu, bo każdy człowiek ma
        > inne potrzeby - jeden chciałby spędzić święta z rodziną, a nie może, a drugi ma
        > rodziny dość. Masz jakąś potrawę, której nie lubisz i nie jesz? Może flaki na
        > przykład. A dlaczego nie lubisz, jak możesz tak wybrzydzać? Dzieci w Afryce gło
        > dują, a Ty wybrzydzasz. Wstydź się.

        Touche! Brawo! http://emots.yetihehe.com/1/brawa.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/brawa.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/brawa.gif
    • mnb0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 10:47
      Bo swieta to taki glupi czas, kiedy szczesliwi sa jeszcze szczesliwsi, a smutni i samotni jeszcze smutniejsi i bardziej samotni. Chca sie baby pieklic, bo im sie tips zlamal? Niech sie piekla. Kiedys zrozumieja swoja glupote.
      • najma78 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 11:03
        mnb0 napisała:

        a smutni i samotni jeszcze smutniejsi i bardziej samotni.

        A dlaczego? Swieta sa radosne, a ja mam nieodparte uczucie, ze w Polsce wiaza sie one z czyms smutnym wlasnie.
        • mnb0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 11:19
          Pomysl.
          • najma78 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 11:53
            mnb0 napisała:

            > Pomysl.

            Poprosze o podpowiedz, bo ja nie wiem czemu polskie swieta sa smutne?
            • mamakasienki1 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 12:24
              Rozmawiałam niedawno ze starszą Panią, zaczepiła nas na przystanku (byłam z najmłodszą córką) tzn zwróciła uwagę bo niemowlak w wózku. No i od słowa do słowa, doszło do tego, jak ona bardzo żałuje, że ma tylko jedną córkę bo święta spędza z mężem, córką i zięciem i jest im strasznie smutno, że maja taką małą rodzinę.
              Ja mam troje dzieci, rodzinę, rodzeństwa jeszcze więcej, mąż też i nie możemy doczekać się świąt i spotkania z wszystkimi, szczególnie, że wszyscy mieszkamy w różnych miastach i święta to super czas żeby się spotkać. Był rok, że z wigilii od teściów na pierwszy dzień świąt jechaliśmy 500 km do mojej mamy. Ale więcej takiego hardcora nie powtórzyliśmy.
              Marzą mi się święta we własnym domu z obiema rodzinami, tylko, że to z 30 osób wyjdzie.
              Warunki mamy do przenocowania, ale babcia męża nie chce się zgodzić więc pojedziemy do nich bez płaczu i marudzenia.
              • dorry Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 15:35
                >jak ona bardzo żałuje, że ma tylko jedną córkę bo święta spędz
                > a z mężem, córką i zięciem i jest im strasznie smutno, że maja taką małą rodzi
                > nę.

                O, to właśnie to! Pani nie cieszy się, że ma z kim spędzić święta tylko żałuje. Ręce i nogi opadają.
            • mnb0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 22:59
              Najmo, po pierwsze, gdzie napisalam, ze polskie swieta sa smutne? Napisalam: "swieta to taki glupi czas, kiedy szczesliwi sa jeszcze szczesliwsi, a smutni i samotni jeszcze smutniejsi i bardziej samotni."
              Po drugie, naprawde sie nie domyslasz, dlaczego ktos, kto stracil rodzicow bedzie mial smutne swieta? Jak stracisz kogos bliskiego, nie bedzie Ci smutno? Wlasnie dlatego, ze swieta sa takie radosne i rodzinne, osobom samotnym jest wtedy podwojnie przykro, ze nie maja ich z kim spedzic.
              • dorry Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 23:45
                >ktos, kto stracil rodzicow bedzie mial smutne swieta

                I co? I tak już zawsze, aż do własnej śmierci? Nieważne, że dzieci zdrowe, mąż kochający - święta mają być smutne, bo x lat temu zmarli rodzice?

                • mnb0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 23:58
                  Dlaczego "maja" byc smutne? Jak Tobie wesolo, to sie ciesz.
              • kawka74 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 23:57
                Osoba, która straciła rodziców, nie musi być samotna.
                • mnb0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 00:00
                  > Osoba, która straciła rodziców, nie musi być samotna.
                  Ale ja pisalam o smutnych I samotnych.
                  • mama_kotula Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 00:19
                    mnb0 napisała:

                    > > Osoba, która straciła rodziców, nie musi być samotna.
                    > Ale ja pisalam o smutnych I samotnych.

                    Aha, i w związku z tym wysnułaś hipotezę, że osoby, które w święta nie są smutne i samotne, a mają inne problemy, są po prostu głupie? (cytuję: "Niech sie piekla. Kiedys zrozumieja swoja glupote.").

                    Bo, jak rozumiem, wg ciebie samotność jest bardziej problematyczna niż inne problemy, co oznacza, że inne problemy są z dupy wytrzepane i w ogóle to są gó...ane problemy, twoje problemy sa bardziej niż moje problemy. Tylko w sumie można tę spiralę ciągnąć w górę, bo wiesz, znam bardziej dramatyczne rzeczy niż samotność, o, na przyklad skumulowane samotność i nieuleczalna choroba.
                    Więc co się, głupia, przejmujesz, żeś samotna - patrz, tamta pani nie tylko samotna, ale i raka ma z przerzutami. Ale to ty się pieklisz, chociaż tylko samotna jesteś, a mogłaś mieć gorzej... cóż, kiedyś zrozumiesz swoją głupotę tongue_out
                    • rosapulchra-0 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 00:33
                      Obawiam się, że wątpię. Ten peron już uciekł.
                      • dorry Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 10:42
                        He he he. I to dawno.
                  • kawka74 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 09:15
                    Ale autorka dramatycznego wątku nie jest samotna, a to od jej narzekania wszystko się zaczyna. Chyba że wychodzimy z założenia, że rodzina to tylko matka i ojciec, a mąż i dzieci to proteza.
        • klawiatura_zablokowana Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 14:38
          Bo nasze BN, a zwłaszcza Wigilia, wyrastają wprost z obyczajów pogańskiej uczty dla zmarłych i stąd ten refleksyjny/pogrzebowy klimat smile Te wszystkie talerze dla nieobecnych to przecież nie na wypadek, gdyby ktoś przyszedł, tylko dla nieobecnych=zmarłych właśnie.
          Do tego nasza kultura z lubością eksploatuje motyw świąt BN jako dnia, kiedy wspomina się poległych w Powstaniu, głodne dzieci konają na zimnie, dzieci ubogich urzędników duszą się od gruźlicy w nieogrzanych pomieszczeniach etc. smile
          Wielkanoc nie ma takich konotacji, bo jest silnie związana z pogańskimi motywami życia, odrodzenia.
    • irmaaa Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 12:38
      Marcelina, Twój post też jest odmianą biadolenia.
      Rozumiem doskonale tęsknotę za najbliższymi (moi rodzice nie żyją). Mimo to uwielbiam spędzać święta we własnym domu i zgodnie z własnymi potrzebami i nie dziwi mnie,że komuś się nie chce podróżować. W świętach najbardziej lubię spokój i domową kanapę.
    • saguaro70 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 12:40
      Zapraszam do mnie big_grinbig_grin. Umnie będzie ciepło, rodzinnie smile
      Mam z tesciami różny kontakt, moi rodzice ich nie znoszą. I najpierw w moim domu robimy Wieczerzę, a potem idziemy do teściów. Ten raz w roku trzeba pokazać klasę i styl, a nie pier..e, że teściowa mnie lubi to kij jej w oko i nie idę. uncertain
      Wiem, że czasem trzeba zrobić coś wbrew swoim pogladom. Nawet jak się teściowej nie znosi to ze względu na szacunek dla męża, żony trza iść. Szanując teściów, szanujesz swojego współmałżonka.
      Twoje pytanie, czy też raczej zwierzenie, jest bardzo prawdziwe. Najlepiej to powiesić teściową na szubienicy i mieć spokój. Chyba, że są przypadki eskalacji konfliktu i na przykład mąż, żona nie chce iść do swojej matki. Ale to też nie fair.
      Życie nie jest takie proste, to sztuka kompromisów i trudnych wyborów. Każdy pisząc tu o tych Świętach jest skupiony na sobie, zapominając, że inni nie usiądą do Wieczerzy z najblizszymi.
      Mądrze to napisałaś, podoba mi się. Oczywiście pytanie.
      To co, spotykamy się u mnie? wink Wigilia już prawie przygotowana, nie będę narzekać, że za dużo roboty. Bo uwielbiam ten czas i kocham spotkania przu stole ze wszystkimi.. smile
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • melmire Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 12:43
        A kogo ja mam szanowac? Ja do tesciowej chetnie bym poszla, ale maz nie chce, bo nie lubi spedow i obzarstwa (nie to co ja, heheh).
      • dorry Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 15:51
        >Nawet jak się teściowejnie znosi to ze względu na szacunek dla męża, żony trza iść.

        Nie, nie trza. Szczególnie jeśli ta przysłowiowa teściowa nie zna słowa kompromis.
        Nie u wszystkich życie wygląda tak słodko-pierdząco jak Ty byś chciała.
    • hanna_sty Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 13:05
      Wierzę, że swoje dzieci wychowałaś tak, że potrafią cieszyć się z tego magicznego dnia, choinki, pierwszej gwiazdki na niebie, prezentów.... Ja tak właśnie mam od dzieciństwa. Nastrój Bożego Narodzenia, Wigilii zaczynam odczuwać już od pierwszej niedzieli adwentu . I choć jesteśmy agnostykami i ateistami odczuwamy magię świat.
      Co niedziela spotykamy sie przy adwentowych świecach- bardziej są to spotkania towarzyskie, rodzinne niz jakiekolwiek inne. OPotem Andrzejki ( imieniny męża), później Barbórka ( imieniny mamy), Mikołajki - wiadomo- nawet dorosli obdarowują się drobiazgami. Po Mikołajkach zaczyna się akcja pakowania prezentów- uwielbiam!!!! Wigilia jest szczgólnie uoczysta, bo szwagierka Ewa, , kuzyn Adam, prezenty, karp- najlepszy na świecie, śledzie, makowiec- nawet przypalony smakuje cudnie. Do stołu siada co najmniej 25 osób. 4 pokolenia. Potem w podobnym gronie spotykamy się z Boże Narodzenie a w nieco innym- z przyjaciółmi- w drugi dzień świat. I marzymy o śniegu.
      I chcielibyśmy głośno krzyknąć "chwilo trwaj", bo jest to czas niezwykły, czarowny.
      Pozdrawiam świątecznie.
      Kup teśc
      iowi do szpitala świąteczną gałązkę.
      Zaproś koniecznie teściową na bożonarodzeniowy obiad, pamiętaj, żeby w Wigilie nie była sama.
      Pojedź na cmentarz.
    • landora Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 13:59
      Co mnie zadziwia, to głosy "teraz masz męża i dzieci i oni są twoją rodziną, a rodzice muszą sobie radzić sami". Kurczę, moi rodzice byli moją najbliższą rodziną przez 29 lat i nie przestali nią być dlatego, że wyszłam za mąż! Rodzina się powiększyła, a nie zmieniła! Święta spędzamy z rodzicami, nie wyobrażam sobie zostawić ich samych. Teściów nie mam, więc koszmar jeżdżenia do nich mnie nie czeka - wyobrażam sobie, że mój mąż chciałby jeszcze spędzić kiedyś Święta ze swoimi rodzicami, niestety, nie ma już takiej możliwości...
      • pitahaya1 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 14:08
        landora napisała:

        > Co mnie zadziwia, to głosy "teraz masz męża i dzieci i oni są twoją rodziną, a
        > rodzice muszą sobie radzić sami". Kurczę, moi rodzice byli moją najbliższą rodz
        > iną przez 29 lat i nie przestali nią być dlatego, że wyszłam za mąż! Rodzina si
        > ę powiększyła, a nie zmieniła! Święta spędzamy z rodzicami, nie wyobrażam sobie
        > zostawić ich samych
        . Teściów nie mam, więc koszmar jeżdżenia do nich mnie nie
        > czeka - wyobrażam sobie, że mój mąż chciałby jeszcze spędzić kiedyś Święta ze s
        > woimi rodzicami
        , niestety, nie ma już takiej możliwości...

        I wtedy, gdybyście mieszkali od siebie dość daleko, musiałabyś być może wybrać-Twoi rodzice LUB teściowie.
        Założyłaś bowiem, że każdy ma do rodzica 5km, rodzice są szczęśliwym małżeństwem, do ktorych można z przyjemnością wpaść na święta. Nie zawsze tak jest.
        • papalaya ciekawe to forum 30.11.11, 14:15
          co jedna to patologia rodzinna, kłótnie z teściową, "szorstka przyjaźń" z bratową, wujek alkoholik, szwagier oszust

          i wyzwolone postympowe emamy bez skazy błyszczące jak brylanty na tle tej swołoczy

          rzeczywiście, raczej pozostancie w swoich dziuplach, bo się zmęczycie i narazicie na traumę spotkania z patologią, przecież najważniejsze jest to co WY CHCECIE, liczy się JA JA JA
          • pitahaya1 Re: ciekawe to forum 30.11.11, 14:24
            czy
            >
            > rzeczywiście, raczej pozostancie w swoich dziuplach, bo się zmęczycie i narazic
            > ie na traumę spotkania z patologią


            Spędzałaś kiedyś święta z zapitym w trzy gwizdki alkoholikiem? Rozumiem, że w temacie masz doświadczenie.
          • kropkacom Re: ciekawe to forum 30.11.11, 14:32
            papalaya, obrońca jedynie słusznego skostniałego ździebko tradycyjnego świata. A seks tylko raz na miesiąc pod kołderką i po ciemku tongue_out
            • papalaya Re: ciekawe to forum 30.11.11, 14:54
              dlaczego pod kołderką i po ciemku?

              czyżby lepiej grupowo w kakałko? podziel się doświadczeniami z postympowego i wyzwolonego świata
              • kropkacom Re: ciekawe to forum 30.11.11, 15:35
                Nie chce cię zawstydzać...
      • nanuk24 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 23:52
        A teraz sobie wyobraz, ze twoj maz ma rodzicow, ktorzy mieszkaja 150 km od was i on tez sobie nie wyobraza spedzac swieta bez nich
    • eilian Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 14:15
      Twój post skojarzył mi się z oburzeniem kobiet, które nie mogą mieć dzieci, że ktoś może nie być zadowolony ze swojej ciąży.
      To że Ty wiele byś dała żeby móc spędzać święta z rodziną nie znaczy, że inni też tak muszą. Naprawdę, nie ma jednej jedynie słusznej postawy.
      Z czym mogę się zgodzić, to z postulatem, aby spędzać święta jak każdemu pasuje, jeśli rodzina jest faktycznie okropna, to olać i skupić się na sobie i dzieciach. Postawa "szczerze nienawidzę teściowej a ona mnie, ale opłatkiem przecież wypada się podzielić" jest jednak dla mnie zbyt wielką hipokryzją.
    • sadosia75 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 15:06
      Ja tez bym chciała spędzić święta z moimi rodzicami ale nie spędzę. Tez bym chciała spędzić święta z cała rodziną ale nie spędzę. Ale ja miałam ten luksus ( bo to jest luksus ) że miałam naprawdę cudowną rodzinę i rodzinne święta.
      Wiem też, że nie wszyscy tak mają, nie wszyscy chcą spędzać święta ze swoją rodziną a inni marzą o tym, żeby jak najszybciej święta przeszły. I ja ich rozumiem.
      Chcą sobie pobiadolić? a proszę bardzo smile oni pobiadolą ja pobiadolę i każdy rozejdzie się w swoją stronę rozumiejąc drugą osobę.
    • claudel6 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 15:20
      Jak tak czytam to forum to można by pomyśleć, że w Polsce normą dla kobiet jest spędzenie świat w czterech ścianach z mężem i dziećmi, czyli w tym samym składzie, w którym się spędza resztę wieczorów w roku – tak jakby to był kolejny taki dzień.
      Ale w swoim otoczeniu nie znam nikogo takiego – wszyscy spędzają święta ze swoją „krewną” rodziną i nikt nie zostaje w domu, wiec to taka norma e-mamowa.
      Ja osobiście nie wyobrażam sobie świąt spędzonych bez rodziny, czyli rodziców i siostry. Spotykamy się często, ale spędzenie z nimi świat jest dla mnie ważne i szczególne i sprawia mi wielką radość. Przygotowania zaczynają się juz pod koniec listopada, kiedy z siostrą obgadujemy prezenty i robimy pierwsze zakupy – i tez lubię te przygotowania, nie jest to dla mnie żaden cięzki do spełnienia obowiązek. A odkąd mam własna rodzinę to doszła jeszcze teściowa i też święta będę miała w rozjazdach. I będzie to od nas wymagało nie lada logistyki, ale trudno – taki jest koszt związania się z kimś. Mi teściowa do niczego nie jest potrzebna i mogłabym jej w święta nie widzieć, ale to jest matka mojego faceta i jadę do niej ze względu na niego, a nie na tradycję i „bo-tak-wypada” – kocham go i to jest mój gest wobec niego. On chce bym mu towarzyszyła – tak samo jak ja chcę by on towarzyszył w wizytach u mojej rodziny, robimy to dla siebie nawzajem. Gdybym kierowała się wyłącznie egoizmem i własną wygodą, to bym olała jego prosbę, zabrała dziecko i święta spędzila tylko u swoich rodziców. Tylko później mogłabym mieć pretensje wyłącznie do siebie, jakbym została sama, bo w końcu partner, z którego potrzebami się nie liczysz, spotka kogoś, kto będzie się liczył.
      Robienie tych wszystkich kompromisów i poświęceń – o ile są świadomie wybierane - nie jest miarą zniewolenia, tylko dojrzałości – zdolności oceny co jest tzw. dobrem wyższym, dla którego możemy poświęcić własną wygodę na kilka godzin w roku. Dla mnie wygoda w życiu to w ogóle nie jest najważniejsze dobro – ważniejsza jest miłość, bliskość, możliwość polegania na kimś, bezpieczeństwo finansowe itd.
      Oczywiście z drugiej strony są sytuacje, gdy najbliższa rodzina jest toksyczna, a święta z nią spędzone są co rok przeżywaną traumą. W takiej sytuacji dobrem wyższym jest nasze zdrowie psychiczne i spokój ducha. No ale te toksyczne rodziny chyba nie są tak częste, jakby to wynikało z liczby e-mam nie zamierzających ruszyć tyłka z domu w święta.
      • kropkacom Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 15:48
        > Jak tak czytam to forum to można by pomyśleć, że w Polsce normą dla kobiet jest
        > spędzenie świat w czterech ścianach z mężem i dziećmi, czyli w tym samym skład
        > zie, w którym się spędza resztę wieczorów w roku – tak jakby to był kolej
        > ny taki dzień.

        No widzisz, to się zdziwiłaś.

        > i tez lubię te przygotowania, nie jest to dla mnie żaden cięzki do spełni
        > enia obowiązek. A odkąd mam własna rodzinę to doszła jeszcze teściowa i też świ
        > ęta będę miała w rozjazdach. I będzie to od nas wymagało nie lada logistyki, a
        > le trudno – taki jest koszt związania się z kimś.

        Super, ze TY lubisz.

        Oczywiście, ze wchodząc do czyjeś rodziny dostajemy ileś tam osób gratis. Ja się z tym nie kłócę. Jednakowoż biorę pod uwagę, że święta mają być przyjemne. To w końcu nie ma być praca, wyczyn logistyczny i finansowy ponad miarę. I jeszcze - TY lubisz, ale to nie znaczy, że nagle cały świat zaczął lubić to samo.
        • claudel6 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 16:58
          Kropkacom tu nie chodzi o lubienie-nielubienie, indywidualne preferencje, nie rozmawiamy o potrawach ani kolorach.
          Zakłada się, że jakąs normą jest to, że najbliższą rodzinę się kocha i że jest dla ciebie ważna. Gdy tak nie jest, oznacza to, że jest ku temu jakiś ważny powód, coś w tej rodzinie było nie tak, były jakies patologie w relacjach. To nie jest kwestia indywidualnych preferencji, że lubisz kolor czerwony, a ja zielony i obie te preferencje są zdrowe i normalne.
          Jeśli tak wiele e-mam woli święta spędzić w domu, bo tak jest im wygodnie, to znaczy, ze rodzina nie jest tak ważna, by pokonała tę wygodę. No to dla mnie relacje z tą rodziną są po prostu nie za dobre. Dziwi mnie skala tego zjawiska w kraju, w którym więzy rodzinne są tradycyjnie tak hołubione. A moze skala zjawiska jest tak duża tylko na e-mamie. Co też byłoby dziwne.

          • pitahaya1 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 17:09
            claudel6 napisała:


            > Zakłada się, że jakąs normą jest to, że najbliższą rodzinę się kocha i że jest
            > dla ciebie ważna.

            I tak jest w zdrowych rodzinach. Dla mnie czymś nienormalnym byłoby, gdybym chciała spędzić święta bez męża i dzieci. Ale u mnie relacje należą do normalnych, czyli tych, nad którymi się człowiek nawet nie zastanawia.

            Gdy tak nie jest, oznacza to, że jest ku temu jakiś ważny pow
            > ód, coś w tej rodzinie było nie tak, były jakies patologie w relacjach.

            Niestety, czasem te patologie sa tłumione w imię tzw. "dobrych relacji rodzinnych".
            Wielu ludziom wydaje się, że wystarczy siąść przy stole, połamać opłatek i wszystkie waśnie pójdą w kąt. Jestem zdania, że spory powinno się zakończyć przed świętami czy innym, ważnym dla nas, dniem. Dajmy sobie tydzień, dwa, na odsapnięcie i siądźmy przy tym stole pogodzeni. Ale wiem też, że o ile można w ten sposób załatwić sprawę zapomnianych urodzin, przypieczonej szarlotki, czy nieodebranego telefonu, o tyle pewnych rzeczy nie powinno się a wręcz nie wolno w ten sposób załatwiać.
            Ja w ten sposób spędzam ten czas z rodziną. Nie przeszkadza mi, że ciotka miesiąc temu coś palnęła. Jestem w stanie powiedzieć jej, że żyje się raz i rozpamiętywać pierdół latami nie mam zamiaru.
            Ale zupełnie nie rozumiem sporów tłamszonych latami, dziesiątkami lat. Siedzą te osoby obok siebie przy stole i słowa nie rzekną. To po co tkwić w tak chorym układzie?? Z naszej strony patrząc lepiej zostać w domu, niż pokazywać dzieciom model świętowania.


            > Jeśli tak wiele e-mam woli święta spędzić w domu, bo tak jest im wygodnie, to z
            > naczy, ze rodzina nie jest tak ważna, by pokonała tę wygodę.

            Czasem nie chodzi o wygodę,. Czasem chodzi o spokój, ciszę.

            Dziwi mnie skala tego zjawiska w k
            > raju, w którym więzy rodzinne są tradycyjnie tak hołubione. A moze skala zjawis
            > ka jest tak duża tylko na e-mamie. Co też byłoby dziwne.
            >

            Nie, połowa matek zaciśnie zęby i na te święta pojedzie. Siądzie przy stole a w duchu przeklnie teściową.
            Tylko, że tu mamy internet, wirtualny świat. Czasem lżej tu powiedzieć niż spojrzeć teściowej w oczy i nawet w dobrych intencjach powiedzieć co człowiekowi leży.
            • kropkacom Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 17:22
              Dokładnie, większość rodzin pojedzie. Nie dlatego, ze chce. Dlatego, ze to oczywiste. Tak trzeba. Nikt mi nie wmówi, ze to jest bezdyskusyjnie prawidłowe podejście.
          • kropkacom Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 17:15
            Wychodzę z innego założenia. Wszystko może w końcu kiedyś zacząć uwierać. Trzeba się tez liczyć z tym, że rodzice kiedyś umrą a my będziemy musieli sobie dać radę sami. Reasumując, zdrowsze są relacje oparte na chęciach a nie "przymusie", bo tak należy, tak wypada. Trzeba być otwartym na zmiany i trochę elastycznym. Bez fochów, terroryzmu uczuciowego.
      • miedzymorze Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 20:17
        Zarówno pragnienie spędzenia świąt w ściśle najbliższym gronie (mąż i dzieci) jak i w poszerzonym najbliższym gronie (teściowie, ciotki i kto tam jeszcze) jest jak najbardziej normalne. Ci którzy są w stanie się jakoś dogadać, nie piszą o tym, bo gdzie tu emocje i nerw, skoro na spokojnie ustalono, że wigilia u teściów 1, 1-szy dzień swiąt u teściów 2, a w drugi pojedziemy do cioci Franciszki.

        Wątki narzekające są zazwyczaj o tym, że młodsze pokolenie, czyli żona+mąż+ew dzieci, chciałaby spędzić swięta inaczej niż do tej pory (czyli zaczynamy u jednych rodzicow i kończymy u drugich), i że spotyka się to z fochem i nagłym atakiem ciasnomózgowia bo żadni rodzice 'nie wybrażają sobie' żeby dzieci (dorosłe i równiez dzieciate) nie zrobiły tradycyjnej rundki od stołu do stołu. W wersji rozszerzonej fochem jest nawet traktowana propozycja organizacji świąt u 'młodych'. I to jest właśnie chore i nienormalne - bo starsze pokolenie równiez powinno brać pod uwagę opinii innych członków rodziny na temat tego jak chcą spedzić święta, a nie upierać się przy Jedynym Słusznym Rozwiązaniu kiedy młodzi jeżdzą, a oni siedzą w kapciach i albo jęczą 'czemu już idziecie' lub tez 'dlaczego tak późno przyszliście' (opis świadomie przejaskrawiony).
        Relacjom rodzinnym o wiele bardziej wychodzi jak się o nie zwyczajnie, codzienie dba, a nie stawia na piedestale i czci raz na rok.

        pozdr,
        mi

        • verdana Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 20:05
          O, otóż to własnie.
          Do mojego syna w tym tygodniu wprowadza się narzeczona. No i zamiast fajnych świąt, mlodzi ludzie mają od razu problem. Rodzice dziewczyny życzą sobie, aby córka przyjechała na Wigilie, w ścisle okreslonej porze. Żadne inne rozwiązanie nie wchodzi w grę - ani wigilia we własnym domu, bez rodziców, ani wczesniejsze wyjście, ani późniejsze przyjście, ani wigilia raz u jednych rodziców, raz u drugich, ani wyjazd w choleę (IMO w tej sytuacji rozwiazanie optymalen) ... Tyle, ze syn także nie chce reszty świąt do konca życia spędzić tylko z teściami.
          Teraz wyobraźcie sobie, ze ja robię to samo. Fakt, mozna (i trzeba) się postawić i olać obie rodziny, tylko, ze w praktyce to wcale nie jest takie łatwe, ani przyjemne, ani - w przypadku co pomiektórych rodzin - bez konsekwencji.
          I tak święta zmieniają się w rodzinny koszmar.
          A ktoś tu napisał, ze rodziców kiedyś nie będzie. To prawda, ale wolę być rodzicem wspominanym z żalem na Wigilię, niz wyobrażać sobie, jak dzieci z wielkim "ufff" po mojej śmierci nareszcie mają spokój i spokojne święta.
    • gryzelda71 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 16:07
      Ile lat można spędzać święta tylko z mężem i dziećmi?Nie nudzi się to?
      • kropkacom Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 16:13
        No ja trzydzieści lat spędzałam święta w rozjazdach big_grin
      • kai_30 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 20:42
        gryzelda71 napisała:

        > Ile lat można spędzać święta tylko z mężem i dziećmi?Nie nudzi się to?

        No ja dopiero jedne tak spędzałam, teraz będą drugie smile
    • anorektycznazdzira Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 30.11.11, 18:51
      dobry post
    • nanuk24 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 00:03
      Uwielbiam swieta. uwielbiam ludzi, z ktorymi w czasie swiat przebywam. bardzo, bardzo przyjemnie spedzam z nimi czas. Wrecz delektuje sie nim. Uwilbiam krzatanine w kuchni, choc na codzien nie jestem fanka kucharzenia i uwielbiam sama przyjmowac gosci: wyciagam najlepszy i najladniejszy obrus, talerze i sztucce, ktorych na codzien nie uzywam, "wykrochmalone" serwetki i naczynia do serwowania, ktore ciesza oko. Uwielbiam to i zdarza mi sie czesto tak przyjmowac gosci bez zadnej okazji. Lubie to po prostu.
      I widze, ze jestem w mniejszosci.
      • ledzeppelin3 Re: narzekanie, biadolenie, a mnie skręca 01.12.11, 12:56
        A ja uwielbiam, ze potrafię nie naginać się do wyobrażeń innych, jak powinnam żyć. Święta mi w tym nie przeszkadzają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka