Tak mnie natchnął wątek o spowiedzi. Pomijam już sensowność zakazu antykoncepcji w KK - temat rzeka (chociaż nie pojmuje dlaczego kalendarzyk tak a prezerwatywa nie). Ale to jak to wygląda w praktyce? Nie stosujecie antykoncepcji? Stosujecie i nie spowiadacie się z tego? Spowiadacie, dostajecie rozgrzeszenie i co dalej? Niby zostałam wychowana w wierze ale tego elementu nie potrafię przeskoczyć. Nie zrezygnuję z seksu więc i z antykoncepcji. Czy w związku z tym jestem skazana na potępienie?