Dodaj do ulubionych

zdejmowanie butow

    • princessa.of.persia Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:33
      My mieszkamy z tesciowa, kazde ma swoje pietro, oddzielne wejscie itp. Ona ciagle lazi u siebie w domu w butach a u nas tego nie robimy. Nie znosze jak ona czasem zapomina o tym i wlazi w buciorach. Mam male dziecko ktore co rusz cos z podlogi zjada itp. Brzydzi mnie to bo nie wiem po czym te buty wczesniej chodzily. No i u nas jest czysto a u niej ciagle jakies farfucle na podlodze. Jak idziemy do niej to tez zakladamy buty.
      Poza tym uwazam ze jak gospodaz w butach chodzi to mozna nie zdejmowac, ale jak widze ze wszyscy w kapciach lub na bosos w domu chodza to sciagam buty zawsze.
      • adwarp Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:19
        "Mam male dziecko ktore co rusz cos z podlogi zjada itp."

        brzmi straszniesad i co nic mu nie jest?
        • princessa.of.persia Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:27
          O rany chodzilo mi ze zjada rozne okruszki czy bierze do buzi przedmioty ktore lezaly na podlodze. Na szczescie dbam o czystosc podlogi i nie chodze w butach gdzie przynosi sie mase zarazkow na podeszwach. Czy pracujac w szpitalu np tez chodziłybyscie w tych butach po domu? No dla mnie to jest mega niehigieniczne!
    • franczii Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:16
      W Polsce u blokowych znajomych sciagam.
      Ale nie ukrywam, ze wole zwyczaj niesciagania butow chociaz i tak u osob u ktorych sie czuje bardzo swobodnie czasem z tych butow wyskakuje ale z innych powodow np. zeby sie pobawic z dziecmi.
      U mnie butow sie nie sciaga. Po gosciach i tak podloga jest do mycia.
    • nanuk24 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:43
      Problem z tylka wytrzasniety. Mam dwa psy, kota, niemowle spedzajace wiekszosc czasu na dywanie i jasne dywany - goscie i domownicy chodza w butach. Wszyscy zyja i maja sie dobrze. Jakos nie widze tego blota na podlodze i niemowla lapczywie wylizujacego piachu z podlogitongue_out Takie rzeczy to tylko na emamie albo moi goscie to nie rolnicy, ktorzy wtargneli do domu w gumiakach, prosto z roboty w polu.

      A ja postepuje tak, jak gospodarz sobie zyczy. jezeli chcialby, bym zdjela buty, w ktorych przyszlam, wtedy zabieram druga pare na zmiane.
    • lola211 Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:08
      po kolędzie.
      Wespol z ministrantami w skarpetkach pomyka??
      • nanuk24 Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:12
        I ty wierzysz, ze emama ksiedzu uwage zwraca, by buty zdjal?tongue_out
        • lola211 Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:20
          No wlasnie nie wierze.
          Czyli niektórym wolno i nie przeszkadza, ze buty, ze brudno, ze bakterie i te osławione kupy.
          Ksiadz na dywanie w butach to normalka.Inni- buractwo i zgroza.
          Jakaz siła tkwi w sutannie..
          • nanuk24 Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:24
            To teraz zobaczymy, ile zwolenniczek zdejmowania butow odpowie na twojego postawink
            • nanuk24 Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:26
              zwolenniczek niezdejmowania butow
        • attiya Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 22:28
          a w czym ksiądz jest lepszy np od kogoś z moich znajomych?
          buty u mnie w domu ściągają wszyscy i tyle
          kto nie chce ich ściągnąć nie wchodzi dalej niż do wycieraczki przy drzwiach
      • anyx27 Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:13
        lola211 napisała:

        > po kolędzie.
        > Wespol z ministrantami w skarpetkach pomyka??

        Jakby to powiedzieć, ateiści problemu nie mają big_grin

        Są sytuacje, kiedy przymyka się oko, a potem sprząta. To oczywiste. Jak kilka razy zdarzyło się, ze przyjechało do mnie pogotowie ratunkowe, butów nie ściągali wink Zresztą, jak pisałam wcześniej, ja tego nie wymagam.
        • konwalka Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:26
          poradniki savoir-vivre okreslają zagadnienie jasno i przejrzyście- goście w domu chodzą w butach, z niewielkimi wyjatkami (chłapa, śniezyca, błoto, takie tam)
          ale, jak kilkakrotnie juz tu przeczytałam, jakies sawoirwiwry to dla jasniepaństwa
          ma być prosto, swojsko, po naszemu- jak z obory, gdy trzeba było walonki przed chałupą ostawić, żeby gnoju nie nanieść
          ot, cała filozofia
          • franczii Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:34
            Z drugiej strony poradnik sv mowi tez wyraznie, ze stawianie innych ludzi zwlaszcza podejmujacych nas u siebie gospodarzy/ przychodzacych z wizyta gosci w klopotliwej sytuacji i dawanie im do zrozumienia ze popelniaja towarzyska gafe jest niedopuszczalne. Kiedy gospodarze robia cos wbrew sv to nalezy udac, ze sie tego nie widzi i dostosowac.
            • konwalka Re: a co z ksiedzem 06.01.12, 17:45
              cóż... należy udać
      • malila To zależy 09.01.12, 12:40
        na którym piętrze się mieszka. Jeśli ksiądz odwiedza nasze mieszkanie jako kolejne w klatce, to u nas butów już zdejmować nie musi, bo to, co miał do wyczyszczenia, wyczyścił już sobie na cudzym dywanie tongue_out
        Gorzej, jeśli się mieszka w domu wolnostojącym. Wtedy należy wejście do domu uzbroić w wykrywacz kup oraz wycieraczkę sterylizującą.
    • najma78 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 18:31
      Nie zdajemuja butow, nie robia tego moi goscie, gnoju nie nanosza jak to ktos dosadnie ujal wiec nie widze problemu.
      Niektorzy z moich gosci nie tylko nie zdejmuja obuwia ale nawet plaszczy/kurtek i tez nie mam z tym problemu, przywyczailam sie i z grzecznosci nie zwracam uwagi, na te plaszcze, bo buty na nogach sa czyms naturalnym.
      • konwalka Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 18:41
        to ja, ja ujęłam dosadnie!
        ale ja dzisiaj dosadnam.
        I w dodatku truskawki cukrem posypuję big_grin
        • najma78 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 18:45
          konwalka napisała:

          > to ja, ja ujęłam dosadnie!
          > ale ja dzisiaj dosadnam.
          > I w dodatku truskawki cukrem posypuję big_grin

          big_grinbig_grinbig_grin

    • sueellen Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 18:50
      buty zdejmuję tylko w Polsce. Do Japonii nie jeżdżę więc ten obowiązek odpada.

      Nie mam z tym wiekszego problemu, a Ty masz ten problem co ten pan, ze pytasz:

      www.youtube.com/watch?v=itioTeLkGuI
    • attiya Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:36
      Co myślę? że w kraju gdzie mimo chodników często jest blłoto, bród a w domach są porozkładane dywany i czyste podłogi, to wpuszczenie kogoś w nawet bardziej lub słabiej wytartych na wycieraczce butach, to późniejsze pranie dywanów bo taka Diara pcha się do kogos w buciorach. W ktorych np dwie minuty wcześniej weszła w g.wno na trawniku obok bloku/domu
      w moim domu buty się sciąga, nikt jakos mi nie powiedzial, ze jestem burakiem bo takowe kaze sciągać
      • konwalka Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 21:11
        nikt jakos mi nie powiedzial, ze jestem burakiem b
        > o takowe kaze sciągać

        może po prostu czytali poradniki sv?
    • miniofilka Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:36
      wchodzenie do pokoju w butach jest nietaktem
      • lola211 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:40
        A to chyba tylko w twoim wlasnym kodeksie zachowan kulturalnychsmile
        • borderka80 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 21:25
          Moi goście zdejmują buty. Sami z siebie. Dla nich to oczywista oczywistość. I szacunek dla pracy gospodyni. Jakby ktoś nie chciał, to bym go nie wpuściła do pokoju. (Spoko, księdza nie przyjmuję).
          A poza tym bądźmy konsekwentni. Kurteczkę zdejmujemy, a kozaczki to już nie? Albo wszystko, albo nic (a u mnie w mieszkaniu jest baaardzo gorąco) big_grin
          Dla mnie nie zdjęcie butów to brak szacunku.
          • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 21:35
            "A poza tym bądźmy konsekwentni. Kurteczkę zdejmujemy, a kozaczki to już nie? Al
            > bo wszystko, albo nic (a u mnie w mieszkaniu jest baaardzo gorąco)"

            Bądźmy konsekwentni, kurteczkę zdejmujemy, kozaczki też a majteczek to już nie? Wszystko to wszystko.
    • ewcia1980 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 22:50
      > Co myślicie o takiej osobie co to włazi bezczelnie w butach?

      Że jest przekonany, że skoro ewidentnie nie wczłapał się w ogromne, śmierdzące psie gó.no to buty ma czyściutkie.
      i oczywiście wleźć w ptasie gówienko, jeszcze nie całkiem wyschniete psie siki, smarki/charki pana spod sklepu - to absolutnie nie on
      uncertain

      sama buty u innych zdejmuję
      mam zawsze ze sobą czyste baletki, które ubieram bo nie lubie chodzić na boso a nie wyobrażam sobie ładować sie do kogoś butach
      bo buty MOGĄ być brudne

      • lola211 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 22:59
        > bo buty MOGĄ być brudne

        No to sie podłoge myje i po problemie.
        • ewcia1980 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 23:16
          ola211 napisała:
          > > bo buty MOGĄ być brudne
          >
          > No to sie podłoge myje i po problemie.


          no kurcze uncertain ..... nie wiedziałam.
          ta informacja po prostu zmieni całe moje życie
          • lola211 Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 15:22
            Ciesze sie, ze cie oswiecilam, moze odpadnie ci koniecznosc targania baletek.
    • goodnightmoon Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 23:03
      Czytam wasze wypowiedzi, często jest zdanie: "Buty się ściąga tylko w Polsce". Dziwi mnie to strasznie.

      Oprócz Polski, bywałam w wielu domach w: Holandii, Niemczech, Anglii, USA, Ukrainie, Rosji - wszędzie ściągało się buty. I nie, żebym robiła to tylko ja, dziwna dziwczyna. Tak robili "miejscowi" goście, odwiedzający tamte domy.

      Co do niedopasowania "góry" i "dołu" - jeśli planuję wyjście na bardziej uroczystą domową imprezę, na której nie chcę paradować w rajstopach, po prostu biorę ze sobą na zmienę czyste buty, pasujące do stroju. W tym przypadku i gospodarz zadowolony, bo mu nie brudzę podłogi i nie roznoszę bakterii i ja się czuję komfortowo.
      • naomi19 Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 01:53
        goodnightmoon napisała:

        > Czytam wasze wypowiedzi, często jest zdanie: "Buty się ściąga tylko w Polsce".
        > Dziwi mnie to strasznie.
        Halo, halo. Zwróć uwagę na nicki. Tak twierdzi tylko 1 pieniaczka.
    • arleora Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 01:19
      Jak zwykle debata o zdejmowaniu butów jest emocjonalna i bardzo wciągająca. Podobnie jak te o codziennej kąpiel, które równie mnie szokują. Skrzyżujmy więc dwa tematy; zdejmowanie butów i ilość kąpieli w ciągu dnia. Bo ja nie wyobrażam sobie, by nie wykąpać się wieczorem i rano (plus mycie włosów codziennie, nawet jak szłam do pracy na 5 rano. Wieczorem tylko je spłukuję wodą). I nie zdejmuję butów w gościach, bo mnie to krępuje, podobnie nie wymagam zdejmowania butów u mnie, wprost przeciwnie głośno protestuję. Nadmienię, że ze względów higienicznych myję dłonie po przyjściu do domu (zwłaszcza po wizycie w sklepie). I nie wsadzam oblizanej łyżki do potrawy, którą gotuję, tylko ją wrzucam do zmywarki i biorę nową. Wyjątkowo mnie to obrzydza, do tego stopnia, że u niektórych ludzi nic nie jem.
      No ale jak to jest z ilością kąpieli u zwolenniczek zdejmowania butów?
      • goodnightmoon Re: zdejmowanie butow 08.01.12, 00:04
        arleora napisała:
        > No ale jak to jest z ilością kąpieli u zwolenniczek zdejmowania butów?

        Ojjjjj, na to należy założyć nowy wątek tongue_out
      • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 09:47
        > No ale jak to jest z ilością kąpieli u zwolenniczek zdejmowania butów?

        Że niby jak zdejmujemy buty to dlatego żeby się nie myć czy jak? Trochę to tak jakbym zapytała czy nie ściągacie butów bo wam nogi śmierdzą. Albo nie zdejmujecie obuwia żeby nie pobrudzić stópek i niepotrzebnie wody na mycie nie zużywać. Ewentualnie paskudne stopy macie. tongue_out

        > I nie zdejmuję
        > butów w gościach, bo mnie to krępuje,

        Trafiłam? tongue_out
    • malgosiek2 Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 14:16
      No cóż sama w butach po domu nie chodzę w swoim mam na myśli.
      To i w obcym też ściągam.
      Wiem, że ludzie utrzymują mieszkania w czystości i nieraz na pewno sporo się napracują, więc szanuję ich pracę i ściągam te buty.
      A już szczególnie jesienią i zimą.
      Nie ściąganie butów uważam za lekceważenie pracy, jaką wkładają w sprzątanie domu/mieszkania.
      • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 10:54
        > Nie ściąganie butów uważam za lekceważenie pracy, jaką wkładają w sprzątanie do
        > mu/mieszkania.

        To typowe drobnomieszczanskie myslenie.
        • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:00

          > > Nie ściąganie butów uważam za lekceważenie pracy, jaką wkładają w sprząta
          > nie do
          > > mu/mieszkania.
          >
          > To typowe drobnomieszczanskie myslenie.

          A to typowe wielkomiejskie buractwo.
          • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:02
            Co niby jest buractwem? Przestrzeganie zasad sv?
            • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:29
              Wręcz przeciwnie. SV to przede wszystkim grzeczność i okazywanie szacunku innym czyli także zwyczajom panującym w czyimś domu.
              • franczii Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:32
                Na pewno osoby domagajacej sie zdjecia butow lub upominajacej goscia, zeby zdjal buty dobrze wychowana nazwac nie mozna.
                • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:51
                  Ja osobiście nikogo zmuszać do rozbówania nie musiałam. Takie akurat zwyczaje panują w gronie znajomych że sami zdejmują. Zresztą gdyby nawet to było by to tak samo na miejscu jak zmuszanie innych do pocenia się godzinami w kozakach.
                  Dlaczego ja nie mam problemów z dostosowaniem się do niezdejmowania butów a dla Ciebie życiowym dramatem jest gdy zostaniesz poproszona o ich zdjęcie? Przepraszam za złośliwość ale masz wyłącznie dziurawe skarpetki i poobgryzane paznokcie u nóg?
                  • franczii Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:58
                    Dla mnie to nie jest zadnym dramatem. Sama sciagam jesli uznam ze tak bedzie lepiej np. kiedy mam ubrudzone buty a widze ze w mieszkaniu jest podloga , ktorej nie mozna wymyc. Ale skoro zaczelas z bon tonem to upominanie goscia o sciaganie butow i niezapraszanie z powodu niezdejmowania butow do dobrego wychowania nie nalezy. Tak samo jak nie nalezy mowienie gosciowi, zeby zostal w butach bo gospodarz sie boi grzybicy.
                    • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:11
                      No i tu się zgadzamy. To nie ja wyjechałam z sv itd. Wręcz zaznaczyłam że buty nie są dla mnie wyznacznikiem. Chociaż poproszenia o zdjęcie obuwia nigdy nie odbierałam jako braku kultury o ile ktoś by tego nie ujął "weź zdejmij te uj.bane gów.em buty bo mi chałupę zasmrodzisz" big_grin Za kulturalne zachowanie uznaje po prostu poszanowanie zwyczajów panujących w danym domu. Z Tym niezapraszaniem to była ironia dotycząca dyskusji powyżej.
                      • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:20
                        Chociaż poproszenia o zdjęcie obuwia nigdy nie o
                        > dbierałam jako braku kultury

                        Ale co to ma do ogolnych zasad sv? Nic.

                        Problem jest wtedy, gdy gosc znajacy sv wejdzie w butach, a gospodarz uzna go za buraka.I bedzie przekonany o swojej racji.
                        • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:28
                          Hm, a w której to księdze z zasadami Sv napisane jest ze po domu chodzi się w kozakach? Nie zauważyłam oczywiście także zapisu o konieczności chadzania boso smile
                          Mniejsza o to zresztą. Jeżeli gospodarz grzecznie poprosi o ściągnięcie/nie ściąganie obuwia a ja go zleje to mimo wszystko wyjdę na buraka. Gdy gospodarz poprosi żebym mówiła ciszej bo właśnie zasnęło mu niemowlę to nie drę ryja bo sv nie wymaga mówienia szeptem.
                          • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:45
                            Gospodarz powinien wystapic w butach i nie beda to kozaki.Gosc zima powinien miec ze soba obuwie na zmiane, badz kozaczki nieocieplane, z cienka cholewka(to nie sa buty zimowe,ale do samochodu sie nadaja).Mam na mysli oficjalne wizyty.Nikt nie bedzie w sniegowcach siedzial, to chyba jasne.

                            Jeżeli gospodarz grzecznie poprosi o ściągnięcie/nie ści
                            > ąganie obuwia a ja go zleje to mimo wszystko wyjdę na buraka

                            On równiez.

                            Ale oczywiscie- ja wowczas zdejmuje,mimo ze prosba gospodarza to nietakt.
                            • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 13:29
                              > Ale oczywiscie- ja wowczas zdejmuje,mimo ze prosba gospodarza to nietakt.
                              Dlaczego nietakt? Rozumiem w środowisku gdy praktycznie wszyscy butów nie ściągają, ale gdy powszechnie przyjęte jest ściąganie obuwia?
                              Do "naszego" kościoła kobiety chodzą ubrane przyzwoicie ale w innym juz niedopuszczalne są odkryte ramiona. Jednak w "naszym" nie jest to nietaktem prawda? Dla odmiany w świątyniach muzułmańskich niedopuszczalne są kobiety w ogóle jeśli przebywają tam mężczyźni, tak więc kultura pojęcie względne. Weszłabyś do meczetu w czasie nabożeństwa dla mężczyzn? Przecież miałabyś elegancki uniform big_grin
                              • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 22:42
                                Chcesz powiedziec, ze w Polsce obowiazuja rozne zasady sv w zaleznosci od regionu?
                                Czego to sie czlowiek nie dowie.
                                Dla wlasnego dobra zapoznaj sie z ogolnie przyjetymi zasadami, zeby gafy nie popelnic, gdy przyjdzie ci spotkac sie z ludzmi spoza twojego kregu znajomych.
                                • chipsi Re: zdejmowanie butow 10.01.12, 09:30
                                  Słonko, naprawdę niepotrzebnie się martwisz o krąg moich znajomych i tych znajomych mniej. Wiem że masz mnie za buraka ze wsi co to czytać pewnie nie umie (no bo wielkiej księgi czarów sv nie czytałam) ale nie jest tak źle big_grin I czasem oddalę się od domu kawałek i nawet zdarza mi się zobaczyć że ludzie się nieco różnią od siebie... Ale w sumie fakt, uważam że są różne zwyczaje zarówno na świecie jak i w różnych regionach Polski. Nawet nazewnictwo mamy różne. I mogę Cię zapewnić że NIKT ze znajomych w butach po domu nie chodzi. Nie tylko "u nas". Jedni krewni spod stolicy łażą w butach ale tylko latem i na przyjęciach. No cóż ci poradzę że tak jest Ty znasz innych ludzi ja innych. Ja ci wierzę, czemu nie, a Ty masz problem.
                  • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:25
                    Ja mam problem z tym wówczas, gdy ide do kogos, a on mi na wejsciu wrecza kapcie.
                    Albo musze zdjac buty, bedace elementem stroju i czuje sie idiotycznie-niekompletnie ubrana.Dodam, ze jezdze samochodem, podeszwy dla pewnosci zawsze przecieram przed drzwiami, nie nosze na co dzien "buciorów" tylko eleganckie obuwie z gladka podeszwa.
                    Oczywiscie, ze zdejme, ale -gospodarz nie zostaje przeze mnie zakwalifikowany do znawców sv- po prostu.I o dziwo nie zawsze chodzi o wykladziny czy dywany, panele moga sie ludziom zdawac powierzchnia wymagajaca smigania na bosaka.
          • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:30
            i tu sie własnie mylisz, wie nie uzywaj zwrotów, o których nie masz pojęcia bo się niestety osmieszasz i to nie nasza wina..
            • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:41
              To do mnie było?? Jeśli tak do uściślij proszę czym się ośmieszam i jakich zwrotów wg Ciebie nie rozumiem (no teraz akurat nie rozumiem Twojej uwagi smile ) Nie zamierzałam tez obudzić w kimkolwiek poczucia winy więc uwaga nietrafiona.
        • malgosiek2 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 23:03
          lola211 napisała:
          >
          > To typowe drobnomieszczanskie myslenie.


          No doprawdy ? tongue_out
          Żeby było jasne nie każę swoim gościom zdejmować butów.
          Jak ktoś wejdzie w butach nie rzucam się.
          Ale mam z reguły takich gości co zdejmują buty.
          W sumie jest ich zdecydowana większość.
          I nie uważam tego za brak sv, bo tak namiętnie się na nie powołujesz.
          Kapci też nie mam dyżurnych, więc ich nie daję tongue_out
          • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 23:14
            > I nie uważam tego za brak sv, bo tak namiętnie się na nie powołujesz.

            Ale nie ma znaczenia, co ty uwazasz za stosowne, tylko co mówi podrecznik sv.
            • malgosiek2 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 23:20
              lola211 napisała:

              >Ale nie ma znaczenia, co ty uwazasz za stosowne, tylko co mówi podrecznik sv.

              A Ty non stop robisz to co "mówi"sv?
              Codziennie bez żadnego ale postępujesz ściśle wg. sv ?
              Jeśli tak to chyba musi być to trochę uciążliwe, tak nie poddać się jakiejś swobodzie i mieć od czasu do czasu daleko sv.
              Nie dajmy się zwariować.
              • lola211 Re: zdejmowanie butow 10.01.12, 10:10
                Uciązliwe?
                Dla mnie wcale, czuje sie swobodnie i komfortowo.
          • magata.d Re: zdejmowanie butow 10.01.12, 11:26
            Ło matko, ale macie problemywink Żadna z Was nie wpadła na to, żeby idąc do kogoś z wizytą wziąć ze sobą buty na zmianę? Ja tak robię, chce wyglądać elegancko, więc zabieram eleganckie pantofle np. na obcasie. Mam takie, specjalnie na domowe imprezy, z odrytymi palcami, eleganckie na obcasie. Zakładam je również jak jest impreza u mnie w domu. A jak przypadkiem wpadam do kogoś na chwilę zimą (jak plucha itp., bo rozumiem że jak sucho i ciepło to nie macie problemu)vw dżinsach i skarpetkach to z reguły zdejmuję buty i pomykam chwile w skarpetkach, nie widze problemu. Ze znajomymi, którzy do mnie przychodzą tez nie mam żadnego problemu w kwestii zdejmowania lub nie butów.
            • lola211 Re: zdejmowanie butow 10.01.12, 13:29
              Ja wpadłam juz dawno i tak wlasnie robie.Co jednak jak witac po tym watku wcale nie musi byc dobrze widzianesmile.
    • ma_dre Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 10:51
      Jestem jej wdzieczna, przynajmniej nie musze jej blagac, zeby nie sciagala. Nigdy nie zdejmuje butow jak ide w gosci, no chyba ze ide do bliskiej rodziny na nieoficjalna wizyte, gdzie herbate robie sobie sama i zagladam do lodowki, zeby zobaczyc co by tu przekasic wink i wygodniej mi ewentualnie bez butow.

      Nie wymagam od gosci zdejmowania butow, nie protestuje zbyt dlugo i natarczywie, jak ktos wychodzi z taka inicjatywa wink a niech mu tam. Za wiekszy dowod niewychowania niz zdejmowanie lub niezdejmowanie butow uwazam zmuszanie gosci do uczestniczenia w, jakby to okreslic, uczestnictwie w ponoszeniu konsekwencji naszych zyciowych wyborow. Jednym slowem, jak mam kase na parkiet, to mam i na utrzymanie go w czystosci i dobrym stanie. Wnerwia mnie jak ktos sobie wypruwa zyly na ladna posadzke a potem "klekajcie narody" i rozdawanie kapci.
      • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:06
        Nigdy nikomu kapci nie dawałam i uważam to za... fuj. Proszę, namaluj mi, w jaki sposób mam utrzymywać w czystości wykładzinę dywanową która byłaby traktowana codziennie butami (ze już brudnymi nie napiszę). I nie ważne czy wydałam na nią 500 czy 5000 bo nikt normalny nie będzie płacił za codzienne pranie dywanów.
        Może inaczej, jeśli ktoś nie potrafi uszanować zwyczajów jakie panują u mnie w domu to niech nie przychodzi? Ja szanuję "wybory życiowe" innych dotyczące dywanów, parkietu czy glinianego klepiska. Nie uważam noszenia bluzki na szelkach za niestosowne ale skoro do kościoła nie można wejść z odkrytymi ramionami to też tego nie robię prawda?
        • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:22
          Twoj problem z utrzymaniem podłog, wykladzin to konsekwencja twojego wyboru rodzaju podłogi.Przerzucanie odpowiedzialnosci na gosci i dodatkowo nazywanie ich postepowania buractwem, podczas gdy jest to zachowanie zgodne z kanonem sv, to calkowite nieporozumienie.
          Oczywiscie mozesz zadac zdejmowania obuwia, ale nie twierdz, ze jest to zasada dobrego wychowania.
          Bo nie jest.
          • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:38
            Nie uważam za kanon dobrego zachowania zdejmowania ani tez nie zdejmowania obuwia. Uważam że kulturalnie jest się dostosować do oczekiwań gospodarza w tym względzie. Jeśli idę do kogoś z wizytą i ta osoba dla odmiany nie życzy sobie żeby po jego domu chodzono boso (bo np. obawia się grzybicy stóp) to nie widzę powodu by tego nie uszanować i dostosowuje się bez problemu (mimo dyskomfortu wynikającego z przepoconych w kozakach stóp). Ktoś nie jada mięsa to też się nie obrażę że na jego przyjęciu niema schabowego smile
            Niestety nie mieszkam w pałacu, białej wykładziny też nie posiadam (niech będzie że jest bordowa) co nie zmienia faktu że łatwiej się brudzi niż inne posadzki. Akurat moi znajomi po domu moim jak i swoim własnym chodzą boso więc nie mam problemów z samotnością smile
            • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:17
              > Nie uważam za kanon dobrego zachowania zdejmowania ani tez nie zdejmowania obuw
              > ia. Uważam że kulturalnie jest się dostosować do oczekiwań gospodarza w tym wzg
              > lędzie
              Tak jest i tak kulturalni ludzie robia.Ktos, kto zna zasady sv i wie, ze powinien w butach zostac, zdejmie obuwie dyskretnie sprawdzajac czego gospodarz by oczekiwal.Ale to nie oznacza, ze i gospodarza nalezy uznac za dobrze wychowanego.
              Bedac gospodarzem,trzeba wiedziec jak kulturalnie przyjac gosci i czego sie mozna po nich spodziewac.
              Czyli znac zasady sv.
              A one mówia jasno- przyjmujac gosci powinno sie miec na stopach obuwie oraz goscie powinni rowniez je miec.

              Pytanie - o jakich gosci chodzi i w jakich sytuacjach? Oczywiscie, ze jak przyjdzie kolezanka na ploty czy ktos z rodziny, to panuje dowolnosc.Ale co z bardziej oficjalnymi odwiedzinami?
              Jakies urodziny, imieniny,swieta, wizyta kogos po raz pierwszy?
              Nie ma zmiłuj- zasada jest jedna- spotkanie odbywa sie w butach.Nie kapciach i nie na bosaka.Tak jest w dobrym tonie.I nie ma tłumaczenia,ze wykladziny, dywany.Albo zapraszasz gosci i sie godzisz na taki stan rzeczy albo urzadzasz spotkanie łamiąc zasady sv.
              Jesli ma sie watpliwosci co do czystosci obuwia wskazane jest uzycie szmatki,ktora gosc moze obuwie wyczyscic.I to bardziej ze wskazaniem na jego komfort(szanuję dom gospodarzy i nie chcę nabrudzic) niz na nasz wlasny w obawie o stan naszych podłog.
              Bo zapraszajac gosci mamy obowiazek zatroszczyc sie o ich komfort.Nie podłoga ma byc dla nas w tym wszystkim najwazniejsza.
              • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:43
                Cóż Ci mogę odpowiedzieć. Co kraj to obyczaj. Mój świat nie ogranicza się do teściowej, brata, sąsiadki i psa (co być może zostanie mi to zarzucone), mam mnóstwo przyjaciół i znajomych, dużą rodzinę i każdy te nieszczęsne buty zdejmuje u siebie i u innych bo tak jest przyjęte. Bez względu czy to herbatka z siostrą czy obiad u znajomych. Nie tylko z uwagi na perskie dywany wink ale na zwykła wygodę. Większe imprezy typu wesela czy inne wymagające poważniejszego stroju urządza się w lokalach. I nie, nie mieszkamy wszyscy przy kurniku, nie hodujemy świń, nie myjemy się raz w tygodniu ani nie jesteśmy analfabetami.
                Mimo tego nie uważam tego zwyczaju za jedyny słuszny bo np. wyczytałam na onecie ze sv mówi tak czy inaczej. I nie podłoga, nie grzybica, nie zapis wielkiej księdze czegośtam są najważniejsze a właśnie poszanowanie gospodarza, który mnie gości.
                • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:48
                  Proszony obiad w kapciach czy na boso?
                  Coz- ja z kolei w takich domach nie bywam.

                  > Mimo tego nie uważam tego zwyczaju za jedyny słuszny bo np. wyczytałam na oneci
                  > e ze sv mówi tak czy inaczej.

                  Nie masz racji.
                  Zreszta- nie trzeba byc wielkim znawca by stwierdzic naocznie, ze gosc na proszonym obiedzie w gajerze i kapciach wyglada smiesznie.
                  • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 13:37
                    > Proszony obiad w kapciach czy na boso?
                    > Coz- ja z kolei w takich domach nie bywam.
                    I co? też się mam teraz oburzyć że "OJP" jaka wielka dama, że sama sobie siedź w domu w swoich bucikach? wink I odpuśćmy sobie te kapcie bo obie nie uznajemy obdzielania gości takowymi a odnoszę wrażenie że próbujesz mi ten zwyczaj przypisać.
                    Wiesz, mnie może śmieszyć widok widok panienki ślizgającej się w szpilkach po śliskim parkiecie lub widok parujących w cieple kozaczków (zakładam że sv nie zabrania ogrzewania w mieszkaniu gdy przyjdą goście w butach). Gościa w kapciach i garniturze nie uświadczyłam więc się nie wypowiem.
                    • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 23:15
                      Gościa w kapciach
                      > i garniturze nie uświadczyłam więc się nie wypowiem.

                      A w czym? Skarpetkach? Jeszcze lepiejsmile.
        • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:27
          Może inaczej, jeśli ktoś nie potrafi uszanować zwyczajów jakie panują u mnie w domu to niech nie przychodzi?


          haha, OJP, czyli:
          " czy zechcesz przyjąć zaszczyt i przyjść do mego domu zwanego pałacem?"
          Nie zapraszaj, siedź z tą wykładziną, dywanem czy co tam masz sama - nikt ci nie "kazywał" kupować mało praktyczny, jasny drobiazg, który potem należy omijać z daleka, lub z którym należy obchodzić się jak z jajkiem. zawsze uważałam, że na takie rzeczy stać ludzi z dużym domem, gdzie można se pozwolić na osoby pokój dla gości - różnych gości a jak ktoś jest taki mądry żeby w maleńkim mieszkaniu, gdzie jeden pokój jest na wszystko wprawia jasne cuda to jego problem, ze chce się męczyć i cackać wiec niech siedzi sam. Proste? I jakie wygodne... pomysl ile lat będziesz miała białe cudo...a ile bedziesz mogła nie czyścic.
          • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:46
            Że tak zapytam po Twojemu: Łeee? tongue_out
            Pokaz mi palcem gdzie mam jakieś białe cuda i wyjaśnij skąd pomysł że nikogo nie zapraszam. Jak już wspomniałam moi znajomi nie maja problemu z okazywaniem szacunku innym. Mało tego, nikomu siłą butów nie ściągam, sami to robią tak jak i u siebie.
            • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 14:14
              białe, różowe - co za różnica? Ważne, że niepraktyczne, na które trzeba dmuchać i chuchać.

              A ty mi pokaż palcem gdzie napisane zostało, że nikogo nie zapraszasz? Czytanie ze zrozumieniem? To była taka rada - siedź se sama z tym dywanem/ wykładziną i innym niepraktycznym cudem skoro zaproszenie kogoś do domu to dla kogoś ma być zaszczyt. a zamiast " wpadnij do mnie czy coś" głoś: " przyjmiesz zaszczyt i przyjdziesz do mnie. Nie, nie klękaj i nie dziękuj"

              "Jak już wspomniałam moi znajomi nie maja problemu z okazywaniem sz
              > acunku innym. "

              Za to ty masz problem z okazywaniem szacunku gościom.
              • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 14:29
                > A ty mi pokaż palcem gdzie napisane zostało, że nikogo nie zapraszasz? Czytanie
                > ze zrozumieniem?

                Sama odpowiedziałaś:

                > To była taka rada - siedź se sama z tym dywanem/ wykładziną i
                > innym niepraktycznym cudem skoro zaproszenie kogoś do domu to dla kogoś ma być
                > zaszczyt. a zamiast " wpadnij do mnie czy coś" głoś: " przyjmiesz zaszczyt i
                > przyjdziesz do mnie. Nie, nie klękaj i nie dziękuj"

                I znowu dopowiedziałaś coś czego nikt nie mówił...

                > Za to ty masz problem z okazywaniem szacunku gościom.

                ?? W którym miejscu? Napisałam przecież że każdy sam zdejmuje buty i ja zdejmuje gdy w danym domu panuje taki zwyczaj. Nikogo nie zmuszam do rozbierania się czy pozostawaniu w obuwiu przecież. Coś tu ktoś pisał o czytaniu ze zrozumieniem?
                Naprawdę tak Cie boli ta moja wykładzina? Oj no jest mnóstwo sklepów z tymi "niepraktycznymi" bibelotami, możesz coś położyć na klepisko w domu i mieć dylematy czy pozwolić gościom "żryć". Ja tam takich problemów nie mam pomimo wykładziny w pokoju.
          • lola211 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:30
            Wykladzina w ogole jest niepraktyczna- nie musi byc jasna.Sa specjalne nie wchlaniajace brudu,ale one kosztuja.
    • cygarietka Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:29
      Mnie to wygląda tak:
      Na wioskach jak gospodarz wrócił z pola z gnojem na gumiakach, to zawsze je zdejmował, co mnie zresztą nie dziwi, a teraz takie "wieśniary" wprowadzają ten zwyczaj w miastach, bo myślą, że są u siebie. Buty, kozaki to nie gumiaki, a miasto to nie wieś, są chodniki, kostki brukowe i naprawdę nie grzęźnie się w błocie i gó...e po kostki.

      www.ticker.7910.org/as1cAb20euJ0010NTBkanwwMDA1MjVkOXxTYW5kcmE.gif
      • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:33
        no co ty....nie widzisz tych gówien na chodnikach i podeszwach swych butów? One są wszędzie - inwazja...
        • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:58
          No co ty, na Saharze nie ma big_grin
          Ktoś tu ma kompleksy w stosunku do koleżanek ze wsi? Zresztą fajne rzeczy tu można wyczytać, np. że w Polsce spotykamy mieszkania w miastach bez psów, deszczu i śniegu oraz chałupy na wsi z wejściem prowadzącym przez gnojok big_grin Ale, ale, w tych chałupach toż przecież gliniane klepisko, toż na co obuwie zdejmować? Hm, to skąd w końcu ten zwyczaj z chodzeniem w butach po domu? tongue_out
          • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 14:07
            u mnie też nie ma ( a przynajmniej nie wszędzie na każdym kroku co sprawia, że na moim bucie znajdę kupę może raz na rok a co ciekawe w święta wdepnęłam w kupę na terenie posiadłości ludzi, którzy wymagają ściągania butów - łatwiej kazać ściągnąć buty gościowi niż posprzątać po swoim psie na własnym podwórku/w własnym garażu, przejściu między garażem a kuchnią - była to moja pierwsza kupa na bucie od roku i bałam się ściągnąć buty ...) a mieszkam w PL - dziwne nie? Na chodnikach u mnie na wsi też kup nie każdym kroku nie ma - prędzej ślimaka się znalazło w lecie bez " domku" niż kupę. Ale cóż...

            Do mnie pijesz z tymi kompleksami?




            • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 14:13
              > Do mnie pijesz z tymi kompleksami?
              Nie, do Cygarietki.
              Nie mam obsranego podwórka a jednak chodnik przed bramą bywa obsrywany regularnie, a na to już wpływu nie mam.
      • cygarietka Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 14:48
        W woli wyjaśnienia:
        absolutnie nic nie mam do mieszkańców wsi, sama chciałabym tam mieszkać.Fajnych ludzi jak i buraków można spotkać i w mieście i na wsi.
        Mam znajomych z obu tych regionów. Pewna moja koleżanka (mieszkająca na wsi) nie prosi mnie o zdejmowanie butów (o zgrozo) i sama też nie zdejmuje.


        www.ticker.7910.org/as1cAb20euJ0010NTBkanwwMDA1MjVkOXxTYW5kcmE.gif
    • sumire Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:40
      zabawny obraz świata wyłania się z tego wątku.
      wychodzi bowiem na to, że umycie podłogi (która, jak można wywnioskować, w przeciętnym polskim domu wyłożona jest jednak kaszmirem i marmurem) jest niebywale trudną czynnością, a nadchodzący całymi falangami goście oo drodze konsekwentnie wdeptują w co tylko się da.
      może by tak wyluzować trochę?...
      • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:50
        Wychodzi na to, że powiedzenie: " Gość w dom, Bóg w dom" ( czy jakoś tak) odchodzi do lamusa. Dzisiaj "bycie" zaproszonym do czyjegoś domu jest tylko i wyłącznie zaszczytem, który nas spotyka i nie działa to już w druga stronę. Gość i jego komfort staje się mniej ważny od niepraktycznej ozdoby...a ponieważ ktoś nam łaskę robi, że nas zaprasza do swych pałaców powinniśmy sprawiać jak najmniej problemów i cieszyć, że weszliśmy za darmo.
        • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:03
          chcesztomasz, znasz takie trudne słowo jak nadinterpretacja? wink
          • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 13:59
            nie, nie znam. Wytłumacz mi, wszak wy lubicie tworzyć własne pojęcia - aż się doczekać nie mogę.
            • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 14:19
              Nie odczuwam aktualnie takiej potrzeby. Napisze jednak coś jeszcze. Niepotrzebnie wrzucasz wszystkich do jednego worka tworząc jakąś dziwaczną, nieokrzesaną, pokraczną istotę nazywając ją emamą. To że chodzę po domu boso nie oznacza jednocześnie że mam pałac cały w bieli i panią do sprzątania a jednocześnie sama się nie myję i żyję w samotności unikając ludzi w butach big_grin Upierasz się że twoje upodobania są jedynie słuszne i próbujesz udowodnić że ulice są czyste i suche.
      • chipsi Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:02
        Racja, zabawny wątek. Każdy tak uparcie broni swoich racji (przyznaję też byłam złośliwa). Tak jakby to był taki wielki problem. Widze że domownicy chodzą boso to też buty zdejmuję. Widzę ze w domu chodzi się w butach - nie ściągam. I jeszcze żyje, nie zachorowałam ani nie poczułam się urażona w żadnym przypadku.
    • milenka_net Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:59
      Jakby mi ktoś wlazł w trepach na moje czyste, wypielęgnowane dywany to bym.....
      Powiedziała mu jasno, bez ściemniania" prosze zdjąć buty"
      W końcu na chamstwo nie ma rady, trzeba pokazać palcem co cham ma zrobić bo inaczej nie zrozumie.
      • czarodziei88 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 12:09
        zabawne jak to chamowi się wydaje, że nie jest chamem a i że zwraca uwagę chamom, którzy w rzeczywistości chamami nie sa . niewiedza jest bardzo niebezpieczna tongue_out
    • marghe_72 Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 13:39
      Nikoku nie każę zdejmować butów, wręcz przeciwnie. Zachęcam do łażenia w obuwiu.
      Ale też nie zabraniam latac na bosaka.

      Kapci dla gości nie posiadam
      Nienawidzę zakładać "gościnnych" kapci u kogoś
    • hellulah jak ja się cieszę, że nie mam takich problemów :) 10.01.12, 00:49
      No nie mam smile

      Jak idę do kogoś, to się dostosowuję do obyczajów tam panujących przy danej okazji. I albo zostaję w butach, albo je zdejmuję. U większości znajomych nota benka buty przy okazjach nieformalnych/codziennych się zdejmuje, a w butach wchodzi - gdy w kreacjach na oficjalniejszy obiad czy imprezę.

      Moi goście na wielkie szczęście także jacyś tacy domyślni. Niczego nikomu nie nakazuję, a jakoś moi znajomi wpadając do mnie na pogaduchy zwykle zdejmują buty (bo w naszym małym mieszkanku chodzimy na boso albo w papciach...i w welurkach i trykotach, olaboga), a pojawiając się np. na domówce zostają w butach. Nic oficjalniejszego od domówek czy kawek z ciachem zwykle w domu nie urządzam. (Gdy urządzałam - to w stroju bardziej od welurków ochędożnym i w czółenkach.) Jak ktoś wchodzi w butach - trudno, widocznie lubi. Nie będę zrywać mu tych butów z nóg smile

      Savoir vivre rozumiem jako zwolnienie z myślenia, fakt, że wygodne (nie zawsze warto główkować samodzielnie, to nieekonomiczne). Savoir vivre ma pewne logiczne, pragmatyczne podstawy, reszta to snobizm i kulturowe obwąchiwanie podogonia. Ja rozumiem, że do stroju oficjalnego, przy bardziej formalnych okazjach buty mieć wypada, to po prostu dobrze wygląda (kompozycja stroju plus podkreślenie ważności chwili, w odróżnieniu od domowego sypialnianego rozmemłania). Tak samo rozumiem chodzenie w obuwiu wyjściowym po dużym domu z ogrodem, gdy się robi wypady na taras itp. Rozumiem też jednak ludzi, którzy w maciupkich mieszkankach typu salon-sypialnia-gabinet all-in-one wolą chodzić w kapciach, buty wyjściowe zostawiając w strefie "brudnej" (przedpokój). Tak czy inaczej, jako gość ja się dostosowuję (z wyjątkiem - nie założę kapci przechodnich), a moi goście jacyś kumaci, dostosowują się sami. Wszystko powinno pasować do konkretnej sytuacji (kto, kiedy, jak, dlaczego).
      • franczii Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 10.01.12, 07:41
        O savoir vivre sie rozwinela dyskusja dlatego, ze niektore panie za szczyt buractwa uwazaja wejscie na ich salony w butach zas upomnienie goscia zeby zdjal buty ma byc szczytem klasy i dobrego wychowaniabig_grin
        • chipsi Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 10.01.12, 09:35
          Ne ne, za szczyt buractwa uważam totalne olanie gospodarza i zwyczajów jakie panują w jego domu. Podejście mam jak Hellulah powyżej.
          Rozumiem że do meczetu wlazłabyś w butach bo Ci żaden burak nie będzie zmuszał do złamania jakiś tam Twoich zasad sv? big_grin
          • franczii Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 10.01.12, 13:16
            To nie sa moje zasady. Juz pisalam, ze ja tez sciagam i nie mam z tym zadnego problemu zwlaszcza u ludzi, ktorych bardzo lubie a wiem ze maja maja malutkie mieszkanie cale wylozone wykladzina dywanowa, po ktorej mopem nie wystarczy przejechac. Kieruje sie w tej sprawie przede wszystkim wyczuciem i zrozumieniem i nie jest mi wtedy bez butow niezrecznie bo mam pewnosc, ze gdyby gospodarze mieli mieszkanie z latwo zmywalna podloga to nigdy nie kazaliby sciagac mi butow bo maja klase. Sciagam tez buty kiedy wiem, ze tego oczekuje gospodarz mimo ze ma mieszkanie bez jednego dywanu, cale w kafelkach( niech beda i biale) a do czesci sypialnej sie nie wchodzi ze wzgledu na rozmieszczenie. Ale wtedy wyczucie mi mowi, ze nie powinno sie ode mnie oczekiwac sciagania butow i ze podloga jest wazniejsza ode mnie, co z kolei sprawia ze nie czuje sie swobodnie. I w rzeczywistosci w takim mieszkaniu bywam rzadko nie ze wzgledu na buty a ze wzgledu na brak tego poczucia, ze jestem tak mile widziana. Nie porownuj do meczetu bo tam sie zdejmuje ze wzgledow religijnych. No chyba ze do ciebie sie wchodzi oddac poklon podlogom.
            • chipsi Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 10.01.12, 13:31
              A to przepraszam. W sumie pierwsza cześć była do Ciebie, druga miała być do kogoś innego i tak wyszło big_grin Mniejsza o to. Do meczetu przyrównałam może i na wyrost ale chciałam zobrazować że każdy ma swoje zasady i dobrze było by je uszanować. Oczywiście w kwestiach typu zdejmować/nie zdejmować butów a nie pokroju zjeść tego psa czy nie zjeść tongue_out
              > No chyba ze do ciebie sie wchodzi o
              > ddac poklon podlogom.
              Podłogom może nie ale jakby ktoś chciał mi to nie będę protestować big_grin
          • violon-czela Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 10.01.12, 14:44
            łaski swojej nie pisz o rzeczach o których nie masz pojęcia. zasady sv to nie indywidualne zasady x człowieka a ogolnie przyjęte zasady dobrego zachowania itp w danej kulturze.
            Istnieje coś takiego jak zasady dobrego zachowania( itp), które powinniśmy przestrzegac będąc w tym miejscu za granicą gdzie jest zupełnie inna kultura wiec nawet abstrahując od tego ze meczet jest miejscem kultu religijnego i tak było to bardzo kiepskie porównanie.
            • chipsi Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 06.03.12, 09:37
              violon-czela napisała:
              > łaski swojej nie pisz o rzeczach o których nie masz pojęcia. zasady sv to nie
              > indywidualne zasady x człowieka a ogolnie przyjęte zasady dobrego zachowania it
              > p w danej kulturze.

              To ty nie masz pojęcia o czytaniu ze zrozumieniem. Ogólnie przyjęte zasady dobrego zachowania nie mówią chyba "olej gospodarza, olej zwyczaje panujące w danym domu/mieście/kraju i rób tak jak wyczytałeś w komiksie o sv". big_grin
            • franczii Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 06.03.12, 13:17
              Savoir vivre to nie tylko sztywny zbior zasad etykiety. Savoir vivre zawiera w sobie zasady i normy ale to przede wszystkim umiejetnosc zachowania sie w roznych sytuacjach, ktore nie zostaly nawet nakreslone w podrecznikach sv. Idea naczelna sv jest dyskrecja i szacunek do drugiej osoby oraz postepowanie w taki sposob zeby nie urazic nawet jesli widac golym okiem ze naruszone zostaly jakies zasady dobrego wychowania. Czyli w sytuacji z butami jesli przychodzi sie do domu w ktorym oczekuja od nas ze buty zdejmiemy to dobrze wychowany czlowiek nie bedzie marudzil i krecil nosem ani riobil aluzji do buractwa gospodarza nawet jesli ten postepuje wbrew sv. Wytykanie komus gaf nie jest zgodne z sv.
        • hellulah Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 10.01.12, 09:51
          Oj tam, oj tam, a czyż nie przewija się przez watek pewne takie subtelne poczucie wyższości na melodię "trza być w butach na weselu"? smile

          Przy okazji to ja jeszcze opiszę Traumę Mego Życia smile

          Było to dawno, dawno temu (stosunkowo). Poszłam z wizytą do nowo poznanego, luźnego znajomego, na luźne spotkanie towarzyskie (kilka osób, nie wszyscy się znali), powiedzmy, że na partyjkę brydża. Miałam na nogach glany, takie na 26 par dziurek. W garsonierze tego znajomego panował syf przeplatany armagedonem - po podłodze walały się okruszki żarcia, jakieś kłaki, ścinki, paprochy. Pogoda była sucha, buty suche i czyste (mój styl zakładał pastowanie glanów na glanc, koronki, te sprawy), no i na 26 dziurek (bez zamka z boku) - wkraczam na te salony. Nawet już wkroczyłam i zasiadłam na sofie.

          A tu pan gospodarz kategorycznym tonem, spojrzeniem karcącym a ostrym i brwią zmierzwioną - nakazuje zdjąć te buty.

          To był jeden z większych zonków dekady. Gdyby znano wtedy facepalm, rzekłabym że mega poczwórny smile
      • imasumak Re: jak ja się cieszę, że nie mam takich problemó 06.03.12, 08:49
        hellulah napisała:

        Savoir vivre ma pewne logiczne, pragmatyczne podstawy, reszta to snobizm i kulturowe obwąchiwanie podogonia.


        Piękna myśl big_grin
    • poppy_pi Re: zdejmowanie butow 06.03.12, 09:01
      Moim gościom zawsze mówię, że mogą zostać w butach-o dziwo, większość woli zdjąć. Kiedy jestem u kogoś zdejmuję buty, chyba, że gospodarz powie, że mogę w nich zostać. Ogólnie nie spinam się z tego powodu.
    • girl.anachronism Re: zdejmowanie butow 06.03.12, 09:12
      mnie ciekawi jedno, po przeczytaniu większej części wypowiedzi.

      jedne mówią że u nich się zdejmuje, inne że nie... a zaraz potem pojawia się argument że w Norwegii się nie zdejmuje, po czym później są głosy zdziwienia, bo przecież u jej znajomych z Norwegii się zdejmuje...

      same przyznajecie, że w Polsce panują różne obyczaje (na własnym przykładzie), a nie ogarniacie że w innych krajach RÓWNIEŻ? że nie mieszkają tam roboty, które jak jeden mąż zdejmują buty przed progiem albo pakują się do mieszkania w nich?

      argumenty "w cywilizowanych krajach robi się to i to" są śmieszne. w cywilizowanych krajach każdy ma prawo robić to, co chce, więc ludzie robią różnie.
    • koralik12 Re: zdejmowanie butow 06.03.12, 10:11
      Ja nie mam zasad "zawsze zdejmuje" "zawsze zostaje w butach". dostosowuje sie do domu do którego wchodzę. Jak są małe raczkujace dzieci albo dywany to oczywiste jest że sciagam, jak od progu gospodarz mówi nie ściagaj to nie sciagam. Jak mam ubłocone albo mokre to oczywiste ze sciagam. W lecie ogólnie rzadziej ściagam niz w zimie.
      Wkurzaja mnie ludzie którzy maja swoja zasade ze nigdy nie ściagają butów u kogoś i choćby nie wiadomo co to nie sciagną.
    • wespuczi Re: zdejmowanie butow 06.03.12, 15:46
      zalezy u kogo, zalezy od okazji - tubylcy butow nie sciagaja - nie przeszkadza mi to.
      natomiast mam znajoma polke ktora na sile wpycha ludziom kapcie - bleeee.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka