Dziewczyny powiedzcie, czy są wsrod was osoby ktore nie maja swojego mieszkania i musza wynajmowac? Bo czasami wydaje mi sie, ze tylko my mamy takiego pecha

i wszyscy dookoła maja mieszkania, czy to na kredt czy dostane od rodzicow czy babci. I tylko my jestesmy takimi ofiarami.
Od poczatku: mamy z mezem po 33 lata, corke 6 lat, drugie dziecko w drodze. Jestesmy razem juz 10 lat i tulamy sie ciagle po wynajmowanych mieszkaniach! Skladalismy juz kilkakrotnie wnioski o kredyt mieszkaniowy, ale zawsze je odrzucali, bo albo brak zdolnosci, albo umowa nie ta. Przez 3 lata pracowalismy za granica, przywiezlismy troche pieniedzy wiec mielibysmy niewielki wklad wlasny, ale to tez nic nie daje.
Rok temu wynajelismy kolejne mieszkanie, od znajomego znajomego ktory tez siedzial za granica i mial nie wracac, wiec mieszkanie mialo byc do wynajmowania na zawsze. Zapisalismy corke do zerowki blisko tego mieszkania, pasowal nam dojazd do pracy, w koncu kupilismy sobie porzadne meble i agd i cieszyslismy sie, że w końcu mamy jakas stabilizacje. Cena okazyjna ja bo 1600 zl plus prad i gaz, co jak za ladne 3 pokoje w dobrym punkcie (Mokotow) urzadzalo nas.
No i wlasnie wlasciciel zrzucil na nas bombe bo okazuje sie, ze postanowil jednak sprzedac mieszkanie. Mamy pol roku na znalezienie czegos nowego!
Mam dosc, to bedzie nasza 6 przeprowadzka odkad jestesmy razem, 4 dla naszej corki.
Do tego ja rodze w lipcu, przed samym koncem najmu

Nie wiem juz co zrobic.
Mamy zdolnosc jedynie na mieszkanie 2 pokojowe, gdzies na totalnym zadupiu stolicy. Na
3 pokoje w lepszej lokalizacji nie mamy szans. Myslelismy nawet o kupnie 3 pokoi gdzies pod Warszawa, ale zabija nas dojazdy, nie mamy samochodu, ja nie mam prawa jazdy. Moja kuzynka mieszka na bialolece i spedza dziennie 2 i pol godziny w autobusach i metrze. Poza tym zmiana szkoly corki, koszt ewentualnej niani czy zlobka, jak wroce do pracy. Jestem zalamana

Nie wiem co mam robic. Czy pchac sie w kolejny najem, ryzykujac, ze znowu wlasciciel nas wywali? Poza tym wcale nie jest latwo rodzinie 4 osobowej wynajac mieszkanie. Jesli chcielibysmy zostac tu gdzie mieszkamy to musimy zaplacic co najmniej 1800-2000 zł za to mieszkanie, plus media, bo takie okazje jak poprzednie nie trafiaja sie czesto. Poza tym koszt i nerwy zwiazane z przeprowadzka.
Zarabiamy z mezem razem 4,5-4,8 tysiaca zlotych. Wiecej nie zarobimy, maz jest nauczycielem i wyciaga 2,5-2,8 tysiaca juz z korepetycjami, ja pracuje w aadministracji. Jak zapłacę 2 za najem, 500 oplaty, 1500 zycie, to zostaje nam raptem 500 zl na dojazdy, ubranie i cala resztę, dla 4 osób. A gdzie koszt niani czy żlobka?
Gdybym wzięła tę rodzinę na swoim, to rata wyniosłaby około 1000 zł, więc duuużo taniej.
Tylko jak pomieścić się w 4 osoby w mieszkaniu 40m z, gdzie są 2 pokoje w tym jeden z aneksem?
Co zrobić?