aquuaa
13.02.12, 23:27
taka mnie refleksja naszla...
czemu Polacy tak czesto laduja cala pare w gwizdek? Po co stercza, broniac krzyza pod palacem prezydenckim, po co masowo nawiedzaja to miejsce w Sosnowcu - po ciezka chole...e sie pytam takie bezproduktywne niewiadomoco i w imie czego?
Rzad i politycy nas roluja jak im sie widzi i tu jakos inicjatywy spolecznej brak - brak tej krwawej i zacietej walki, sa jedynie pomruki, lekka dezaprobata, zla prasa.
Czy my jestesmy narodem, ktorego pozytywnie do dzialania mobilizuja tylko takie sytuacje jak stan zagrozenia (np. stan wojenny)?
Czy my musimy wiecznie celebrowac jakas zalobe i roztrzasac dramaty?
A nie - przepraszam - potrafimy tez sprawic aby dobry sportowiec stal sie bohaterem narodowym, ktory z chwila osiagniecia osobistego sukcesu nie moze juz pozwolic sobie na spadek kondycji, bo przeciez caly narod poklada w nim nadzieje i wiare....
O co nam chodzi? Brak nam idealow? Brak nam bata? Brak nam inwencji?