malka37
16.02.12, 08:25
"Fundacja Brata Alberta, której jestem prezesem, prowadzi 28 ośrodków dla niepełnosprawnych intelektualnie dzieci, młodzieży i dorosłych. W styczniu otworzyliśmy kolejny ośrodek, i w tym samym czasie ze strony internetowej PFRON dowiedzieliśmy się, że cofnięto dotacje na dwie świetlice, które opiekują się 55 dziećmi niepełnosprawnymi. Chodzi o świetlice w Radwanowicach pod Krakowem i w Chrzanowie na terenie Małopolski. Ich podopiecznymi są dzieci z terenów wiejskich, małych miasteczek, czyli terenów zaniedbanych. Wiele dzieci pochodzi z rodzin ubogich. Działalność prowadzimy tam od 11 lat. Nawet otrzymaliśmy za nią nagrodę od Państwowego Funduszu Rehabilitacji. Teraz, tego typu organizacje są zmuszane co dwa lata do regularnego stawania w konkursie o dotacje. To pewien absurd, bo takie świetlice powinny mieć długofalowe plany działalności, a nie co dwa lata przeżywać ten sam serial pt. „Czy wniosek przejdzie?”.
W tym roku, według oceny PFRON zabrakło dosłownie jednego punktu, byśmy dostali dotacje. Jeden punkt , w skali wszystkich możliwych do zdobycia, to znikoma ilość. W ten sposób PFRON zapowiedział pozbawienie nas miliona złotych na prowadzenie działalności, do której i tak sami dopłacamy z darowizn i jednoprocentowych odpisów. Ale ten milion był potrzebny na prowadzenie dwóch dużych świetlic, głównie na pensje dla pracowników i koszty dowozu dzieci.
- Tymczasem, skompromitowany dyrektor Narodowego Centrum Sportu odchodzi z ponad półmilionową premią w kieszeni... .
.... pozbawienie nas dotacji to sprawa bulwersująca, tym bardziej, że trzy dni temu poinformowano o premii w wysokości 570 tys zł dla prezesa Narodowego Centrum Sportu. Pół miliona złotych to jest roczny koszt utrzymania świetlicy dla trzydziestu dzieci niepełnosprawnych i zapewniania im rehabilitacji. Nikt tu łaski nie robi! To są należne niepełnosprawnym dotacje, które winny zgodnie z prawem dostać – dzieci te są w wieku szkolnym, a zatem obejmuje je obowiązek szkolny."