Mam nianie od kilku miesiecy - ogolnie jest OK, moze nie idealnie, ale nie mam sie za bardzo do czego przyczepic. Teraz poza niechetnym zabieraniem dziecka na spacer, bo za zimno, bo bloto kolo domu itp. nie mam wiekszych zastrzezen do nowej niani.
Problem lezy gdzie indziej - coraz bardziej przeraza mnie jej stan zdrowia. Nie jest to stara osoba, ma niewiele ponad 60-tke ale choruje dosc powaznie, o czym mnie nie uprzedzila w trakcie "rekrutacji". Przelknelam fakt ze ma cukrzyce, czasem robi sie jest slabo, ale niechetnie odwiedza diabetologa choc bierze insuline i stosuje diete. Poza tym ma jakis problem z kolanem i kregoslupem, skaczace cisnienie, zylaki, klopoty z oczami - pewnie efekt choroby. Dzis rano stwierdzila, ze boli ja nerka. Ponadto chyba nie doslyszy bo rozmawia bardzo glosno przez telefon i czasem mnie nie rozumie jak mowie zwyklym tonem przez komorke. Bardzo jej wspolczuje, ale troche mnie to przeraza w kontekscie bezpieczenstwa mojego niespelna dwuletniego dziecka. A co bedzie jesli zaslabnie albo go nie dogoni w ruchliwym miejscu? Gdy nie odbiera telefonu od razu, wariuje z nerwow.
Szczerze mowiac ciesze sie, ze jeszcze tylko rok i przedszkole i to zamieszanie z nianiami sie skonczy. Czy sprawdzalyscie stan zdrowia swoich nian, prosilyscie o jakies badania przed przejeciem opieki nad waszymi dziecmi? Slyszalam ze niektorzy tak robia. Przede mna niania ukryla zly stan zdrowia i troche mam jej to za zle - dziecko jest male, ruchliwe, wymaga sil i energii a tu schorowana starsza pani. Synek nie wezwie pomocy w razie czego

Co robic?