Dodaj do ulubionych

niebezpieczne sytuacje

30.03.12, 21:04
mialyscie jakies zwiazane z proba : gwaltu, kradziezy czy jakiejs inne napasci .jak wyszlyscie z opresji ? czytam opowiesci na piekielni.pl i wlos mi sie na glowie jezy zastanawaim sie co oprocz unikania odludnych miejsc mozna zrobic
Obserwuj wątek
    • klubgogo Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 21:12
      Mnie jakaś menda próbowała napaść około 23-ej pod samą klatką. MOże i ja byłam wtedy młoda i głupia, wracając tak późno. Gdy zorientowałam się, że ktoś za mną idzie i przyspiesza kroku, wierzyłam, że na pustym osiedlu tylko własna klatka schodowa mnie uratuje. Zdążyłam, ale mimo to siedziałam godzinę pod prysznicem, próbując zmyć to z siebie.
      • andaba Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 21:17
        Nigdy.

        Zaraz przeczytam, że nie ma się czym chwalić tongue_out
    • inguszetia_2006 Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 21:18
      Witam,
      Miałam. Jechałam autobusem na uczelnię, facet zaczął mnie głaskać po nodze. Dostał lewym sierpowym, potem jeszcze parę razy pięścią, bo wpadłam w szał. Był całkiem bezbronny, dał się zlać koncertowo, coś tam piszczał, że jestem wariatką i uciekł na koniec autobusu. Spuściłam mu niezłe manto;-P Szczęście w nieszczęściu, że to był obmacywacz w wieku średnim, miał okulary i siwiznę, z innym by tak łatwo nie poszło. W autobusie nikt się nie ujął za mną, poza jedną panią, która stwierdziła, że ten pan jakoś tak dziwnie się ocierał i że to na pewno zboczeniec i że trzeba go wyrzucić z autobusu. I nic sie takiego nie wydarzyło, bo nie miał kto go wyrzucać. Tak to wygląda w praktyce. Ku przestrodze piszę.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • iuscogens Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 21:19
      Kradzież tak, w Lublinie na wycieczce szkolnej w podstawówce podeszły do mnie dwie wielkie dziewuchy i kazały oddać kolczyki, oczywiście groziły, że mnie zaj....... i tego typu epitety. W bramie stało 4 napakowanych "chłopców". Ludzie dorośli przechodzili i nikt nie zareagował. Kolczyki oddałam, miałam wiszące bałam się, ze mi urwą z ucha uncertain w sumie dość opanowana jak na 13latkę byłam, nawet za spokojna, bo zgłosiłam to dopiero jak wsiedliśmy do autokaru a powinnam od razu szukać nauczycielek i im zgłosić całą sprawę. Miałam od tego czasu uraz do Lublina.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 21:42
        o matko to jrest spokojne miasto. czy to nie byla Lubartowska ?
        • iuscogens Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 23:03
          To było 15 lat temu smile nie pamiętam, kojarzę tylko, że to Starówka była chyba.
    • borys314 Re: 30.03.12, 21:24
      W czasach studenckich szwendaliśmy się z dziewczyną po mieście w środku nocy, trochę pijany. W sumie sami się prosiliśmy. Jakieś dresy zażądały od nas portfeli. Byłem młody i głupi i się postawiłem. Tego się nie spodziewali. Dostałem w twarz, ale nas nie okradli.
    • gku25 Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 21:28
      W szczecińskim tramwaju pijany złodziejaszek łaził cały czas najpierw za mną i moim plecakiem, potem wsiadła jego kolejna "ofiara" ale głośno ją uprzedziłam, żeby uważała na plecak. Wysiadłam i nie wiem co było dalej. Innym razem wyszłam zza rogu domu i niespodziewanie oberwałam pięścią w twarz. Jako że wtedy byłam na etapie zabawy w boks, oczywiście oddałam - instynkt zadziałał. Wiem kto mnie uderzył, policjanci też wiedzą, klient jest ogólnie znany z choroby psychicznej i agresji. Policja stwierdziła że mogę sobie załatwić sprawę we własnym zakresie. Nie skorzystałam - jeszcze.
    • dziennik-niecodziennik Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 21:32
      przez całe studia wracałam z klubów studenckich w Gdańsku na kwaterę na piechotę, zazwyczaj sama. nigdy nic mi sie nie przydarzyło. jedyna nocna sytuacja była groźna tylko potencjalnie i zakończyła sie raczej zabawnie niz źle.
      jedyne groźne sytuacje przytrafiały mi sie w biały dzień, z reguly wśród ludzi. na dworcu podeszło do mnie trzech panów i zażądało portfela - oddałam bez żalu, mialam w nim 20zl big_grin na spacerze z psem probowali mnie napasc, ale pies wylazł z krzaków i zadziałał skutecznie.
      nie ma reguły na bezpieczeństwo.
      • pina_colada88 Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 22:13
        Okradli mnie dwa razy w Lublinie.
        Mimo, że nie pierwsza piszę o tym mieście to jednak uwielbiam je.
        Większość ludzi jest sympatyczna, pomoże gdy trzeba (przetestowane).

        A co do kradzieży dwa razy- w autobusach.
        W tym ten sam sposób niemalże.
        Ostatnio, w lutym, wzięli, bezszelestnie otworzyli plecak, zabrali portfel i z powrotem zasunęli.
        Dwie sytuacje jednak trochę się różnily- w pierwsej ukradli 6zl i pendrive, dokumentów nikt nie odeslal.
        W drugiej- 100zl, dokumenty, dokumenty odeslane (dziewczyna napisala mi następnego dnia, ale facebook mi jej nie pokazal więc przyslali pocztą)
    • edelstein Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 22:35
      Zostalam napadnieta w Bydgoszczy na starym miescie.Poniewaz od zawsze interesowalam sie sportami walki i dosc dobrze wycwiczona jestem spralam goscia na kwasne jablko.Wiekszy byl,noz mial,ale adrenalina zrobila swoje.
      Za drugim razem dosypano mi czegos do napoju.Zamiast mnie ogluszyc tp scierwo wywolalo rzadze krwi.Pobilam tego goscia.Znajomi skapneli,ze mnie nie ma,ale zanim nas odnalezli w zaulku juz sie z nim pralam.Nic nie pamietam z tamtej nocy,wydarzenia znam z opowiesci.Niechcacy kolega tez oberwal ode mnie.Bylo mi niezmiernie wstyd,ze go pobilam.
    • goodnightmoon Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 22:42
      Tak, miałam kiedyś próbę gwałtu. Nie było to jakieś specjalnie odludne miejsce, ale nie okazało się w pobliżu żadnego rycerza, chętnego do pomocy.
      Ale z opresji udało się wyjść - wgryzłam się facetowi w szyję, więc poluzował objęcia. Udało mi się wyrwać i uciec.

      Kurcze, mam nadzieję, że nie jesteś przyszłym gwałcicielem i nie szukasz podpowiedzi na forum suspicious
      • katus118 Re: niebezpieczne sytuacje 30.03.12, 22:48
        Na szczęście, odpukać, nie.
        Czuję się bezpieczniejsza, bo mam swojego małego przyjaciela przy sobie, ale mimo wszystko nie życze sobie ani nikomu innemu takich sytuacji.
    • cherry.coke Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 00:09
      Powaznych na szczescie nie. Raz zlapalam kieszonkowca z reka w mojej torbie, raz chlopaczka wsadzajacego lape do plecaczka. Jak bylam mala, kiedys ocieral sie o mnie jakis gosciu przy wysiadaniu z pociagu, potem jak bylam w szkole jakis inny w autobusie.
      • ipunka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 00:22
        Przytrafiło sie tzw. ocieractwo, ale ja jestem wyczulona i od razu wesze zle zamiary..
        Zostalam 2 razy w zyciu okradziona-raz zauwazylam i malo mnie smaochod nie zabil, gonilam za nimi-para, ale ten samochod i trasa, ulica..
        pozniej w hotelowym pokoju-zlodziej wlazl, bo drzwi byly otwarte. Ostatnią noc nie moglam tam zasnąćsad okropne uczie-dom, pokoj po kradizeży.
        • ipunka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 00:23
          Oczywiście goniłam zlodzieja tym drugim razem , ale bylam w 9 miesiacu ciążysad
    • makahopsa Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 02:09
      to było jakieś 15 lat temu.
      zanosiłam firmową kasę do banku, nie za dużo nie za mało ok 50 tyś zł.
      sama, zimą, tuż przed 18 - od firmy do banku 2 minuty. na zakręcie jacyś kolesie - ej mała wyskakuj z kasy.... pamietam, że najbardziej się wystraszyłam, że mi prywatną komórkę zabiorą....
      nie mam kasy, mówię, mam tylko fajki....
      dobra - dawaj fajki - dostali i pozwolili isc dalej.....

      miałam dużoooo szczęścia smile
    • volta2 Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 07:17
      ręka kieszonkowca w mojej torbie, w a portfelu miesięczna pensja(czasy przedbankomatowe).
      ale facet źle wyczuł bułkę zawiniętą dokładnie w folię aluminiową i ją macał, portfel był w kieszeni wewnętrznej.
      nie ukradł ani buły ani portfela.

      ale się nie odezwałam, nie krzyczałam, nawet nie byłam pewna, czy to się dzieje faktycznie(sztuczny tłok), czy mam portfel - sprawdziłam dopiero w pracy.

      sytuacje seksulane: tu się sprawdziło, że padłam ofiarą wśród znajomych osób, i teoretycznie niemal we własnym domu

      rodzice zatrudnili malarza pokojowego i po tygodniu on już mnie "znał", nie był obcy w sumie.
      rano rodzice poszli do pracy, ja jeszcze nie wstałam do szkoły a on wpakował się do mojego łóżka. ale wylazł jak zobaczył że ja nie przejawiam nim zainteresowania, i proszę,by wyszedł.
      facet miał rodzinę, dwójkę dzieci, raczej nie dużych.
      pewnie się bał, bo widział, że poszłoby na siłę, i może oparłoby się o policję, kasy za robotę by nie dostał.(może mu się wydwało, że marzę o przygodzie erotycznej?)

      druga sytuacja - bardzo podobna, instruktor jazdy, wywiózł mnie w odludne miejsce, nad rzekę żeby było romantycznie, posadził mnie na kolanach, a ja sparaliżowana strachem - usiadłam. nie był nachalny i nie chciał nic na siłę - więc rozeszło się po kościach.
      pewnie też mu się wydawało, że na niego lecę.
      facet miał żonę, dwójkę niedużych chłopców i co gorsza, był moim sąsiadem! dobrze go znaliśmy i dlatego to u niego miałam ten kurs.
      oczywiście - jak typowa ofiara - nie pisnęłam rodzicom ani słowa.

      nie mieszkałam w dużym mieście, więc łażenie po nocy było u nas w miarę bezpieczne - gdy miasteczkowy gwałciciel siedział za kolejny gwałt. jak nie siedział - wdrażało się sytemy podwyższonej gotowości i już na luzaka po mieście nie łaziło po nocy, ani nawet wieczorem.
      czymś normalnym było powiedzenie matki córce, uważaj bo xxx wyszedł. i wszystko jasne.

    • nabakier Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 09:54
      Ja miałam. szlam mostem, a facet od tyłu chwycił mnie za krocze -byłam w dżinsach. I uciekł, zbiegł z mostu sclhodkami nad rzekę. Wpadłam w szał, zwyzywalam go, w tym wołając (głupio): "no chodź tu gnoju". I chyba bym go była w stanie pokaleczyć albo i co gorszego. Od tej pory wiem, że bym się broniła, choć to ponoć nie zawsze jest profesjonalne.
      Szał i dogłębne oburzenie, ale takie do cna. Strachu zero.
    • szarin Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 12:10
      Zostałam zgwałcona oralnie.
      Tak, można zgwałcić oralnie, chociaz ktoś się tu kiedyś z tego nabijał.
      I przyznaję się do tego, jako jedna z nielicznych. Bo wstyd jest. Bo to ja jestem przecież zbrukana, prawda? Tzn. ja już tak nie myślę, przełamałam się i mówię o tym. Bo niby dlaczego to JA mam milczeć? Czego JA mam się wstydzić?

      Był piękny dzień. 12 w południe. Prawie środek Warszawy, przy metrze, ale jednak na osiedlu blokowym. Byłam ubrana w stare buty, jakieś wojskowe spodnie, bluzę dresową, czapkę z daszkiem, miałam plecak na plecach. A jemu, temu gó...arzowi, było wszystko jedno - mogłabym i burkę mieć, a on i tak zrobiłby to samo.

      Był silniejszy, a ja drobna. Zresztą tak chwycił, że nie miałabym szans się wyswobodzić. Te, które takie mocne w gębie są, że one to na pewno, bo je by wściekłość gnała, niech pójdą na peirwsze lepsze lekcje walki z facetami. Z facetami, nie kobietami. Bo ja wiele lat później po zdarzeniu miałam kilka miesięcy szkolenia - taka praca. I gó.... Nawet tych kilka miesięcy nie pozwoliło mi pokonać mojej fizyczności. W starciu z mężczyzną 30 cm wyższym jestem bezradna jak niemowlę.

      A wtedy... Wtedy myślałam tylko o tym, żeby się skończyło szybko i żeby przeżyć. Strach, ale całkowity spokój, bo wiedziałam, że jak się spuści, to opadnie z sił, przynajmniej na chwilę. I nic gorszego mi nie zrobi. Nie zaciągnie w krzaki, nie rozwali pochwy butelką, nie zamorduje.
      • ipunka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 16:01
        szarin napisała:
        > A wtedy... Wtedy myślałam tylko o tym, żeby się skończyło szybko i żeby przeżyć
        > . Strach, ale całkowity spokój, bo wiedziałam, że jak się spuści, to opadnie z
        > sił, przynajmniej na chwilę
        . I nic gorszego mi nie zrobi. Nie zaciągnie w krzak
        > i, nie rozwali pochwy butelką, nie zamorduje.


        Nie chce cie atakowac, bo tak smao bym pomyślała, ale taki stosunek do siebie tj. on sie psuci, bedzie slabszy, ja bede mogla, jest stawianiem sie w roli ofiary zanim cos sie stanie.... Odebrałaś sobie szanse na cokolwiek innego niz sie stalo... Zaprogramowałaś ten scenariusz i mozna powiedziec, ze dopomogłaś w jego wykonaniu.
        Sama tez tak robiłam i potrafie zrobic w syt. ekstremalnych, tzn. wiek co sie stanie i uwaga-dopuszczam ,by to najgorsze zlo sie wydarzylo, mimo ze jeszcze bardzo duzo moge... To chyba sie z domu wynosi. Zachowanie pt. przezyc, odbebnić, zaliczyc, miec spokoj, co sie ma stac, to ise stanie..
        Staram sie z tym walczyc i gdy sobie uzmysławiam, ze sie na to godze, rodz sie we mnie wściekłość. Nie mysle wtedy, zem usze, bo inaczej bedzie jeszcze gorzej, ale ze niech bedzie gorzej, bo ja sie tego ogrzej nie boje i tak naprawde nie wiem czy tak będzie.
        • thaures Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 17:13
          Może nie bezpośrednio, ale kiedyś jadąc samochodem otworzyłam pilotem garaż- wjechałam do niego i zamknęłam bramę, wypakowałam siebie, dziecko i weszłam do domu. Okazało się, że było włamanie- a ja w ułamku sekundy pomyślałam,że być może złodzieje są jeszcze w domu, a ja razem z nimi zamknięta w domu ( drzwi trzeba otworzyć kluczem, który był jeszcze w samochodzie, razem z pilotem od bramy garażowej) Otworzyłam wszystko , wystawiłam dziecko na zewnątrz i poszłam oglądać zniszczenia.
          Wtedy zachowywałam się bardzo racjonalnie, wiedziałam co robić, nie miałam ataku rozpaczy czy paniki.
          Po tym włamaniu siedziałam na drugi dzień przed komputerem z największym nożem w ręku i jak coś słyszałam ( nie mieliśmy jeszcze wstawionego rozbitego przez złodziei okna) schodziłam z tym nożem na dół- gotowa go wbić w pierś potencjalnemu złodziejowi. Dopiero policjant mnie oświecił,że w takim wypadku poszłabym siedzieć na długie lata....
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 18:17
            ee w takiej sytuacji by cie chyba uniewinnili
    • rosapulchra-0 Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 18:23
      Miałam i nie wyszłam z opresji. Nic do wspominania, choć zdarzenie to mnie zmieniło charakterologicznie bardzo.
    • broceliande Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 18:43
      Nigdy.
      Jak zostawię torebkę na krześle w barze w hipermarkecie, to ją tam znajdę za 15 minut.
      Nigdy nikt mnie do niczego nie zmusił, nie sterroryzował. Nawet sobie tego nie wyobrażam.
      Nie chodzę w niebezpieczne miejsca i nie wyglądam na ofiarę.
      • czarnaalineczka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 18:52
        jednym z najniebezpieczniejszych miejsc jest statystycznie wlasne mieszkanie
        • broceliande Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 18:58
          Ale chyba mowa o kradzieży czy gwałcie?
          W moim mieszkaniu może się zdarzyć, że pijana zlecę ze schodów co najwyżej.
          Kradzież i gwałt to raczej na zewnątrz.
          • czarnaalineczka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 19:18
            gwalt ,pobicie kobiety, zabojstwo
            najczesciej odbywa sie w budynku
            domu mieszkaniu itp
            a srawca jest znany ofierze
            • czarnaalineczka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 19:19
              p mi zjadlo
              sprawca
              • broceliande Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:50
                Żart chyba. Mieszkanie to jest jakiś azyl. Miejsce, w którym nic złego się nie zdarzy.
                • cherry.coke Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:52
                  Mowisz serio czy zartujesz? Czarna ma absolutna racje.
    • tosterowa Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 18:49
      Miałam, bo to jedną ;P
      Raz, jak byłam młoda, zaczepiał mnie nachlany koleś, jako, że był bardzo nachalny i agresywny, a ja głupia to mu nawrzucałam i dałam mu w twarz. A on się otrzepał i mi oddał tak, że przez 2 tygodnie miałam limo pod okiem i zęby mi się ruszały. Nie wiem, jak by się to skończyło, gdyby jacyś przypadkowi ludzie jego ode mnie nie odciągnęli. To w sumie była najbardziej niebezpieczna sytuacja, jaka mnie spotkała, nigdy już nikomu nie dam z liścia tongue_out
      Poza tym, za młodu byłam dość pyskata, więc zdarzyło się, że jakiś dresiarz mnie opluł, inny wykopał (dosłownie) z autobusu i papierosem we mnie rzucił. Raz mnie jeden okradł, pamiętam, że też go chciałam bić, ale koleżanka mi zabroniła.
      • broceliande Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 19:01
        Jest cała teoria, jak to najlepiej nic nie robić i nie mieć przy sobie żadnej broni, żeby nie wkurzyć napastnika.
        • czarnaalineczka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 19:20
          teoria wymyslona przez gwalcicieli
          --
          "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
        • tosterowa Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:01
          Nic nie robić?
          Jak najbardziej trzeba robić.
          Trzeba uciekać, a jak sytuacja jest poważna to spi...ć ile sił w nogach.
          • katus118 Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:03
            Mając przy sobie rewolwer, mogę strzelić do napastnika, czy też mam zwiewac, ile sił w nogach, ,,licząc'' na ew. złapanie?
            • tosterowa Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:07
              Oczywiście, że uciekać! Zawsze trzeba uciekać, jeśli jest taka możliwość.
              • thaures Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:45
                A no właśnie- z nożem chodziłam po domu ( swoim domu) gotowa go zatopić w piersi przeciwnika. A policja mi powiedziała, że sądzono by mnie za przekroczenie obrony koniecznej, bo złodziej mógł wejść do mnie , by prosić o szklankę wody. Policjant powiedział mi, że nie opłaca się bronić.
                • czarnaalineczka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:51
                  bo po domu to sie z bejsbolem chodzi tongue_out
                  jak sie okaze ze ktos po szklanke wody wszedl to powiesz ze mial pajaka na czole i ty tylko tego pajaczka tak chcialas leciutko
                  a nozem sie latwo mozesz sama pokaleczyc ( jesli masz taki zwykly kuchenny )
                • broceliande Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:53
                  No właśnie, otóż to, niestety...
                • tosterowa Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 21:14
                  Z obroną konieczną jest tak, że możesz godzić w życie napastnika tylko wtedy, gdy nie ma innego, racjonalnego sposobu uniknięcia zamachu. Czyli najpierw uciekasz albo się bronisz, a zabijasz tylko w razie absolutnej konieczności.
                  Jeszcze inaczej jest, gdy napastnik godzi w twoje mienie (czyli jest złodziejem), ale nie godzi w twoje zdrowie lub życie, wtedy w ogóle nie możesz (w ramach obrony koniecznej) zabić napastnika, jeśli ten nie stosuje przemocy.
                  Ale w obu sytuacjach jak najbardziej można poharatać napastnika nożem, albo postrzelić go w nogi.
          • broceliande Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:52
            Robić tak, w sensie ucieczki, ale broń Boże nie atakować.
            • czarnaalineczka Re: niebezpieczne sytuacje 31.03.12, 20:54
              dobrze ze tym dziewczynkom co kopnely pedofila w " okolice krocza " co innego mowiono
              • anetuchap Re: niebezpieczne sytuacje 01.04.12, 01:42
                Ja miałam bardzo niebezpieczna sytuację,myślę,że mogłabym zostać zgwałcona,gdyby
                nie udało mi się uciec. Miałam 14 lat,przeprowadziłyśmy się,ale js nie chciałam zmieniać podstawówki w 8 kl więc dojeżdżałam. Dojazd trwał ok.godziny,2-oma autobusami.
                To był kwiecień,ale jeszcze chłodno,bo byłam w takiej kurtce dość grubej. Zamiast
                wracać autobusem,stwierdziłam,że idę piechotą. Kolega z klasy,który też się przeprowadził
                do tej dzielnicy,pokazał mi ten skrót. Trochę bałam się iść,ale za 2 godziny było próba do
                bierzmowania więc chciałam szybko być w domu. Ten skrót w pewnym momencie był
                przez takie łąki i pagórek,potem już byłam w swojej dzielnicy. Gdy szłam już po tym pagórku
                zobaczyłam faceta (20-25 lat),który leżał obok ścieżki. Ja go minęłam,on coś do mnie
                zagadał,ale nie odpowiedziałam. Potem do mnie podbiegł,złapał za nadgarstek i chciał
                mnie zaciągnąć w pobliskie krzaki. Ja próbowałam go zagadać,mając nadzieję,że może ktoś będzie tą ścieżką iść. Oddałam mu zegarek,opowiadałam,że dobrze się uczę,że mu zeszyty
                pokażę,zdjęłam plecak. Pamiętam jak on do mnie mówił:"nie krzycz bo cię zabiję",
                ja przerażona nie krzyczałam. W końcu znudziło mi się to gadanie i zaczął mnie ciągnąć,
                złapał mnie za kołnierz kurtki i je się z niej wyśliznęłam,bo to była kurtka mamy,za duża
                dla mnie. Od razu zaczęłam biec do góry i krzyczałam ratunku,on mnie nie gonił,
                tylko pobiegł w inną stronę,bo z góry schodziła jakaś para. Ja zaryczana,przerażona,
                zaprowadzili mnie na komisariat,bo był bardzo blisko. Byłam przesłuchiwana,oglądałam
                setki zdjęć,jakieś testy rozwiązywałam,a nawet pojechałam z nimi do jakiegoś recydywisty,
                abym go zobaczyła. Po kilku dniach przynieśli jego zdjęcie,rozpoznałam go od razu.
                On właśnie wyszedł z więzienia,chyba nawet na warunkowym był. Potem musiałam
                zeznawać w sądzie.Tam spotkałam jego matkę i ona z płaczem mnie przepraszała.
                A! okazało się,że on próbował zgwałcić "po mnie" jeszcze jedną dziewczynkę,która
                też uciekła.
                • anetuchap Re:jemu znudziło się moja gadanie 01.04.12, 01:44
                  nie mi,oczywiście.
    • antychreza Re: niebezpieczne sytuacje 01.04.12, 12:28
      Zdarzyło mi się. Za studenckich czasów wracałam do domu po imprezie. Byłam młoda, głupia i bez kasy, więc stwierdziłam, że pojadę nocnym. Zamiast iść na przystanek szeroką, oświetloną ulicą, polazłam "tym samym skrótem co zawsze", wąską uliczką zawsze zastawioną samochodami. Za mną szedł jakiś facet. Nagle usłyszałam, że zaczyna biec i poczułam szarpnięcie za torebkę. Złapałam torebkę mocniej, facet przeciągnął mnie po maskach kliku samochodów, aż stracił rozpęd. Wtedy zaczęłam jedną ręką walić go gdzie popadnie. Musiał być chyba z niezłym szoku, bo po kliku sekundach puścił i zaczął uciekać. Jestem raczej niska i bardzo drobno zbudowana, więc pewnie się nie spodziewał. Miałam paskudnie otartą rękę. Bałam się przyznać rodzicom co się stało, więc powiedziałam, że się wywróciłam. Tata przez kilka lat śmiał się ze mnie, że po pijaku nie trzymam pionu. Kiedy w końcu powiedziałam jak było, chyba był dumny że jego geny judoki najwyraźniej przemówiły ;p A ja do dziś nie mogę wyjść z podziwu dla swojej głupoty. Gdyby gość był bardziej ogarnięty albo miał nóż, mogłoby skończyć się inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka