klara_78
31.03.12, 13:27
Właśnie wróciłam od księdza, chciałam ochrzcić synka i stasznie się wkurzyłam. Byłam u niego już 4 raz w godzinach kiedy powinien przyjmować, poprzednie 3 razy go nie zastałam. Dziś czekałam aż się pojawi 2 godziny na wietrze i deszczu. Jak się w końcu doczekałam to kazał mi przyjść w czwartek na 15, ja na to, że nie mam z kim zostawić dzicka, bo mąż wraca wieczorem i za każdym razem prosiłam kogoś o przypilnowanie małego. Ksiądz mi na to, że " nam nigdy nic nie pasuje" - no szlag mnie trafił. Mam wielką ochotę wypisać się całkiem z tej instytucji. Ja jestem wierząca ale żadko chodzę do Kościoła, mąż tak samo, nie jest mi to potrzebne do szczęścia i do tego żeby wierzyć.
I teraz mam pytanie do rodziców, których dzieci z różnym powodów nie uczęszczają na religie, nie poszły do komunii itp. Czy Wasze dzieci nie czują się przez to poszkodowane? Mieszkamy w małej miejscowości i boję się, że jak synek pójdzie do szkoły to może poczuć się wyobcowany.
Jak to u Was wygląda i jak tłumaczycie to swoim dzieciom?