Dodaj do ulubionych

Artyści gatunkiem specjalnej troski?

11.04.12, 12:05
W odniesieniu do sąsiedniego wątku, zafrapowała mnie teza jakoby artyści byli gatunkiem specjalnej troski, zwolnionym z myślenia o finansach i prozie życia.
Czy naprawdę każde rzeźbienie świątków z kory lipowej czy inne malowanie pejzaży wystawianych w Domu Kultury w Pcimiu Dolnym usprawiedliwa totalny brak angażowania się w sprawy rodzinne, unikanie udzielania pomocy i radosną ignorancję w kwestii kasy na życie oraz tfurczość artystyczną?
"Bo to artystka/artysta jest..." kojarzy mi się z grą w drewnianą nogę z "W co grają ludzie" Berne'a (czego można oczekiwać od człowieka, który ma drewnianą nogę?).
Obserwuj wątek
    • edelstein Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:15
      To co ty nazywasz jak nazywasz,dla innych jest sposobem na zycie.Nie ma zadnego obowiazku martwienia sie kasa i zglebiania problemu roznic miedzy szynka za 50zl/kg i taka za 20zl.I nie dotyczy to wylacznie artystow.Imho zdziwilabys sie ilu artystow wypromowaly wlasnie domy kultury w Pcimiach Dolnych.
      • triss_merigold6 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:18
        Ok, spoko. Czyli głosujesz za tym, że artystyczny sposób na życie automatycznie zalicza artystów do gatunku specjalnej troski, który przejmować się kasą nie musi.
        • edelstein Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:24
          Nikt nie musi sie przejmowac kasa jak tego nie chce,cos ty sie tak na artystow uparla? Ludzie sa rozni i nie ma to nic wspolnego z specjalna troska.
        • beti222 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:28
          Artyści to nie jest jakiś osobny gatunek. Są ludzie, którzy przejmują się kasą, bo muszą, a są tacy, którzy się nią nie przejmują, bo nie muszą. Znam wielu artystów bez problemów finansowych i kasą się nie przejmują, bo nie dość, że robią to co uwielbiają to jeszcze mają z tego pieniądze, a Ty swoje tezy opierasz na przykładzie jednej kobiety opisanej w sąsiednim wątku. Kobiety, która umówiła się z mężem, że ona nie pracuje, zamiast tego rozwija się artystycznie. Tak Cię to zakuło, że uważasz, że nie tylko ona, ale przypuszczasz, że wszyscy artyści są "gatunkiem specjalnej troski".
          • triss_merigold6 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:30
            No właśnie chcę się dowiedzieć czy to odosobniony przypadek czy reguła w tej grupie.
            • beti222 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:34
              A co za różnica ? Kobieta sobie maluje i się artystycznie rozwija, gdzie tu "specjalna troska" ? Nie pracuje, mąż za to pracuje i utrzymuje dom, wiele jest takich rodzin i nie wszystkie kobiety niepracujące to artystki. Bycie artystą nie ma tu nic do rzeczy.
            • drinkit jak to rzeczywiście wygląda 11.04.12, 13:13
              No właśnie chcę się dowiedzieć czy to odosobniony przypadek czy reguła w tej gr
              > upie.


              Nie jest to regułą. Podane przez Ciebie przykłady zaliczyłabym raczej do nieszkodliwego hobby podszytego miłością "do rzeczy pięknych", jak dłubanie w korze czy malowanie pejzaży.
              Artysta "z prawdziwego zdarzenia", taki budujący swoją karierę bardzo świadomie o pieniądzach myśli przede wszystkim, bo za coś realizować swoją sztukę musi. Oprócz bycia twórcą jest także menadżerem, marketingowcem oraz zdolnym negocjatorem. Umiejętność pozyskiwania pieniędzy i pisania wniosków o grant/ rezydencję to podstawa. Znam środowisko dobrze i giną ci, którzy wyżej wymienionych umiejętności nie posiadają, najwyżej dziergają sobie cośtam, ku uciesze bliskich. Ci poważnie podchodzący do swojej twórczości mają rozkład spotkań z galeriami, sponsorami, a ich rok odmierzany jest terminami składania wniosków o pieniądze.
      • donnasanta Hi hi hi 11.04.12, 13:28
        Zaraz mi się przypomina jak pewien artysta użytkujący lokal publiczny w centrum szlachetnego miasta, na informacje o podwyżce czynszu z bardzo smiesznych pieniedzy na smieszne pieniadze, stwierdzil, ze od 10 lat zadnego obrazu nie sprzedal, na co wladny mruknal pod nosem "pewnie sa kiepskie..."
        Biedni Ci artysci.....
        Druga opowiesc, to o zdolnej dzieweczce, ktora po ukonczeniu liceum wziela sie za malowanie pod okiem mistrza zażądała, aby być zarejestrowana w Urzedzie Pracy jako ARTYSTKA, jako ze byla bezrobotna a obrazy wystawione w Pcimiu Dolnym kiepsciuchne...i nie szly..
        • nangaparbat3 Re: Hi hi hi 11.04.12, 23:35
          donnasanta napisała:

          > Zaraz mi się przypomina jak pewien artysta użytkujący lokal publiczny w centrum
          > szlachetnego miasta, na informacje o podwyżce czynszu z bardzo smiesznych pien
          > iedzy na smieszne pieniadze, stwierdzil, ze od 10 lat zadnego obrazu nie sprzed
          > al, na co wladny mruknal pod nosem "pewnie sa kiepskie..."
          > Biedni Ci artysci.....

          W ciągu całego życia Vincent van Gogh (1853-1890) sprzedał tylko jeden obraz: Czerwone winnice w Arles za 400 franków. W 1990 roku na aukcji w domu aukcyjnym Sotheby’s ten sam obraz sprzedano za 53,9 miliona dolarów.
          • donnasanta Re: Hi hi hi 12.04.12, 12:59
            nangaparbat3 napisała:

            > donnasanta napisała:
            >
            > > Zaraz mi się przypomina jak pewien artysta użytkujący lokal publiczny w c
            > entrum
            > > szlachetnego miasta, na informacje o podwyżce czynszu z bardzo smiesznyc
            > h pien
            > > iedzy na smieszne pieniadze, stwierdzil, ze od 10 lat zadnego obrazu nie
            > sprzed
            > > al, na co wladny mruknal pod nosem "pewnie sa kiepskie..."
            > > Biedni Ci artysci.....
            >
            > W ciągu całego życia Vincent van Gogh (1853-1890) sprzedał tylko jeden obra
            > z: Czerwone winnice w Arles za 400 franków. W 1990 roku na aukcji w domu aukcyj
            > nym Sotheby’s ten sam obraz sprzedano za 53,9 miliona dolarów.
            >

            Czemu sie nie dziwie....wtedy nie byly atrakcyjne dla owczesnych ludzi a i dzisiaj na mnie wiele nie robi wrazenia, ale ja na sztuce nie znam sie...
    • rosapulchra-0 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:30
      Nie wszyscy mają możliwość pracować w budżetówce, wiesz?
      • triss_merigold6 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:32
        Niektórzy wcale nie pracują, z pewnością zauważyłaś.
        • rosapulchra-0 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:42
          Ty pewnie nie zauważyłaś, że niektórych stać na niepracowanie. To raz, dwa, są ludzie chorzy, którzy pracować nie mogą, trzy - tacy co pracują, ale się tym specjalnie nie chwalą.
        • edelstein Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:49
          Rosa pracujesmile
          • rosapulchra-0 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:59
            Ciiii.. niech sobie triss żyje w spokoju w swoim świecie. Ciiii.. wink
            • edelstein Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 13:08
              Niech zyje,akurat z Triss bym sie nie zamienila,mysl o pracy w budzetowce powoduje,ze mam dreszczebig_grin wole swoje rzezbienie swiatkowwink
    • brak.polskich.liter Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:31
      Przeczytalam tamten watek z narastajacym niesmakiem i WTF. Qrde, wstyd sie przyznawac, ze sie jest artystka...
      Ale spoko, rozumiem pragmatyzm. Nawet najbardziej leserski len instynkt samozachowawczy jednak posiada, poza tym lifestyle kosztuje. Jak sie wmowi publisi, ze ahhhtysta wiedziony natchnieniem jest stworzon do Wyzszych Celow i "istota nie z tego swiata", a wielkosc jego pojma dopiero potomni (miedzy wierszami - wara oceniac zwyklym smierdzielnikom, czy kupa napackana buraczkowym akrylem w dolnym rogu obrazu ma jakakolwiek wartosc artystyczna), to mozna sie na tym niezle ustawic w zyciu.
      W tym szalenstwie jak najbardziej jest metoda big_grin

      A z obserwacji wlasnych: w tzw. srodowisku (znajomi, wspolpracownicy, festiwale/spektakle/wystawy/koncerty) obserwuje nastepujaca zaleznosc (z paroma wyjatkami): im bardziej "ahhtystyczny" egzemplarz, tym wiekszy szajs produkuje.
      • attiya Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 07:06
        to widzę, że nie muszę się już produkowac, bo ty to cudnie ujęłaś smile
        no ale dla mnie artyzm, to cudna pisanka pani spod Gródka, serwetka wyhaftowana przez panią spod Bobrownik albo pan Holbein starszy albo młodszy smile
        napaćkanego obrazu, któego po pijaku "nie rozbierzesz" nie uznaję za artyzm
        no chyba, że wezmę także pod uwagę obrazy mego syna, to wtedy jak już się uprę to i się zachwycę jaka to sztuka big_grin
        Bo po prawdzie to on czasem coś ładniejszego stworzy niż ci ahhhtyści big_grin
        to tak już z deka obok tematu ale tak na marginesie smile
        • brak.polskich.liter Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:56
          attiya napisała:

          > to widzę, że nie muszę się już produkowac, bo ty to cudnie ujęłaś smile

          Dziekuje smile

          > napaćkanego obrazu, któego po pijaku "nie rozbierzesz" nie uznaję za artyzm

          I slusznie, bo teoretycznie wszystko mozna przerobic na sztuke, ale w druga strone to nie dziala i z samego faktu naniesienia farby na podloze nie wynika absolutnie nic.

          Malarstwo i w ogole sztuki wizualne sa chyba najczesciej naduzywane przez pseudoartystow (czytaj ludzi, ktorzy bedac leserami do potegi chca sobie dodac splendoru), bo brak tu obiektywnych kryteriow oceny jakosci i zawsze mozna uciec w bezpieczny manewr "ale to tak mialo byc", wzglednie "nie rozumiesz prawdziwej sztuki". Co nie zmienia faktu, ze wiekszosc tych #pozasieboze "dziel" to kicze - wtorne do bolu, slabe technicznie (widac to zwlaszcza w pracach tworzonych za pomoca mediow cyfrowych, bo tutaj braki warsztatu bardzo kluja w oczy), zdradzajace brak pomyslu i nudne, jak flaki z olejem.

          > no chyba, że wezmę także pod uwagę obrazy mego syna, to wtedy jak już się uprę
          > to i się zachwycę jaka to sztuka big_grin

          A wiesz, ilu rodzicow probuje sie wylansowac na obrazach malowanych przez ich dzieci? Zdziwilabys sie. Im mlodsze dziecko, tym wiecej punktow do splendoru, ofkors.
    • cherry.coke Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:31
      Tak sie sklada, ze znam artystow paru i tak, jest to inny rodzaj czlowieka. Inna mentalnosc, inne podejscie do swiata, inne priorytety. Ty artysty nie zrozumiesz, chocbys pekla, Triss. Ja tez nie bardzo.

      Czy to znaczy, ze nie mozna od nich wymagac? Mozna, tylko czesto jest to skazane na porazke, bo oni nie mysla tak jak ty. Ja tam bym z artysta sie na przyklad nie zwiazala, nie na moje nerwy.

      Z pewnoscia sa wyjatki, ale w moim doswiadczeniu rzadko sie zdarza artysta bez problemow udomowiony.

      BTW jesli ktos robi swiatki seryjnie, to jest raczej rzemieslnikiem, nie artysta.
    • riki_i Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:32
      Co prawda nie wiem, o który dokładnie wątek chodzi (o ten zebry12 na forum 'rozwód i co dalej'?), ale sam problem w takim ujęciu wydaje mi się doskonale spłycony. Jest multum artystów doskonale dbających o swoje pieniążki, są też totalni abnegaci. Generalnie, (prawdziwi) artyści widzą na pierwszym planie swoje dzieło, a nie profity z niego. Podejmują dziwne decyzje (znajomy malarz nie chciał przyjąć dobrze płatnego zlecenia od znajomej, ale innej osobie sporządził piękny portret bez zamówienia - jako epilog dużej imprezy towarzyskiej, na której się pojawił). Są trudni we współżyciu, nieprzewidywalni i , owszem, wymagają obsługi (Marek Grechuta jak wspomina żona, nigdy nie splamił się podjęciem jakichkolwiek domowych czynności).

      Problem z (prawdziwymi) artystami polega na czym innym, są to osoby o bardzo kruchej psychice i wielkiej wrażliwości, które łatwo załamują się i WTEDY podejmują nieracjonalne decyzje. Skutkujące często bankructwem życiowym i finansowym.

      Wydaje mi się Triss, że osoba z Twoim oglądem świata nadaje się do rozprawiania o życiowych motywacjach artystów mniej więcej tak, jak świnia pasuje do karety. Bez obrazy, ale nie masz pojęcia o życiu niezafiksowanym na topornych schematach.

      Ps. Świadomie pominąłem kwestię osób udających artystów w celu uzyskania bezkarności dla swojego wrednego postępowania. To osobny temat, przy czym dotyka obu płci , Panie nawet bardziej (miałem do czynienia).
      • brak.polskich.liter Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:43
        riki_i napisał:

        > Generalnie, (prawdziwi) artyści widzą na pierwszym planie swoje dzie
        > ło, a nie profity z niego.

        Z tym sie zgadzam. Tyle, ze wrazliwosc estetyczna nie znika umiejetnosci liczenia i przewidywania skutkow swoich poczynan (chyba, ze ktos jest mocno zaburzony, bywa i tak). Mozna tworzyc swietne prace nie wnikajac, czy sie je sprzeda, czy tez nie, utrzymujac sie z innych zrodel. Sporo moich znajomych tak wlasnie robi, sama zyje wlasnie w tym trybie. Osob, ktore utrzymuja sie wylacznie z koncertow, spektakli, czy malowania jest, podejrzewam, niewiele.

        > Ps. Świadomie pominąłem kwestię osób udających artystów w celu uzyskania bezkar
        > ności dla swojego wrednego postępowania. To osobny temat, przy czym dotyka obu
        > płci , Panie nawet bardziej (miałem do czynienia).

        Ale watek, do ktorego odniosl sie post zalozycielski (watek na tym forum), pije wlasnie do tego typoszeregu.
    • jowita771 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:34
      Mój dziadek przez kilkanaście lat życia miał nogę, wprawdzie nie drewnianą, ale też odpinaną i potrafił ogarnąć spore gospodarstwo. No, ale na szczęście nie był artystą.
      Ja bym się z artystą nie związała, chyba, że z jego sztuki byłyby konkretne pieniądze. Nie wyobrażam sobie życia u boku osoby, na którą nie mogę liczyć z codziennych sprawach, bo on artysta. Takim to ja się mogłam fascynować jako szesnastolatka.
      • triss_merigold6 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:37
        OMG bez urazy, drewniana noga to pewien schemat gry w relacjach z rodziną i znajomymi.
        Nigdy nie fascynowałam sie artystami, generalnie na wyznanie "mam artystyczną duszę" uciekałam z krzykiem. D
    • beataj1 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:35
      Uważam że jak artysta ma ochotę malować na serwetkach i oddawać swoje dzieła za kanapkę to niech się realizuje. Nie ma problemu. Tylko niech nie zakłada rodziny bo po co ma sie ograniczać.
      Moja kumpela ma córkę z takim artystą. Facet ma wszelkie możliwości zarabiania. Ma przyzwoite projekty za sobą więc jest zatrudnialny. Ale on postanowił że teraz będzie tworzył PRAWDZIWĄ SZTUKĘ i nie będzie się sprzedawał komercji.
      I teraz ma chłopak problem z regularnym zapłaceniem alimentów na córkę w oszałamiającej wysokości 400 zł. Bo nie pracuje by mieć umysł wolny od przyziemnych problemów. A jak jakimś cudem ma kasę to przeznacza ją na rozwój własny bo dzięki temu będzie tworzył prawdziwszą prawdziwą sztukę.
      Ostatnio robił nawet zrzutkę na facebooku na alimenty dla córki bo sam kasy nie miał więc może inni prawdziwi artyści się zrzucą i uda się uzbierać te straszliwe 400 zł.

      Niestety taki typ często bywa atrakcyjny dla niektórych kobiet które łykają te bzdury o pięknie alternatywnego życia które nie poddaje się ograniczeniom konsumpcyjnego społeczeństwa. A potem jak to konsumpcyjne społeczeństwo wymaga kasy np na okulary dla dziecka rodzi się straszliwy problem skąd wziąć taką kasę.

      Dlatego rada jest prosta: masz ochotę tworzyć sztukę na której nie zarobisz a jeszcze musisz włożyć kasę - nie zakładaj rodziny albo szukaj bogatej naiwnej sponsorki. Albo kobiety która uwielbia jak jest jej w życiu trudno pod warunkiem że jest to podlane dużą dawką teorii o tym że nie ważne jest w życiu mieć a tworzyć.
    • 18_lipcowa1 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:38
      taka postawa budzi we mnie głęboką pogardę
    • guderianka Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:38
      Wiesz co, to chyba chodzi o specyficzny stan umysłu. Po prostu artystom częściej zdarzają się te przypadłości, sa totalnie oderwani od rzeczywistości i jako dzieci i jako dorosli. Niektórzy są w stanie wykształcić w sobie krztę racjonalności, trochę się "uziemić"-wielu jednak to kolorowe ptaki wink
    • majowadusza Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:43
      Obracam się troszkę w tym środowisku. Może nie typowych artystów ale bardzo bliska branża.
      To są ludzie tacy jak inni - czyli w każdym środowisku znajduje się , tzw. artystyczna dusza mająca wiele takich cech.
      Więc nauczycielka bilologii też może być lekko zakręcona i chodzić z głową w chmurach. Jeden architekt będzie natchniony i pewne rzeczy będą dla niego niewidzialne a kolejny malarz będzie świetnie prosperował w środowisku biznesu.
      W kazdym jest trochę artysty, autysty, itp ... są tylko różne proporcje.
    • lilly_about Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:46
      Sami tak siebie kwalifikują z całym nienormowanym czasem pracy, nieregularnymi zarobkami itd. Dla mnie praca, w której dostaje sie z założenia pieniądze raz pierwszego, raz dziesiatego, a raz co trzy miesiące jest z nie do zaakceptowania. A usprawiedliwianie własnej niechęci do obowiązków domowych i wychowawczych "niemocą twórczą" czy "moca twórczą" to już w ogóle.
    • edelstein Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 12:56
      Mam artystyczny zawod,z reguly stoje twardo na ziemi bom materialistka,ale zdarza mi sie poszybowac i narobic sobie niepotrzebnych problemow.W efekcie z mojego “rzezbienia swiatkow“moge godnie zyc,choc w tej chwili robie to okazyjnie,ale juz niedlugo wracam na lono zawodowe.Tak cherie z tfurczosci mozna calkiem niezle zyc.
      • majowadusza Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 13:04
        Artyści dużo więcej widza, niż nie artysta.
        Inaczej odbiera kolory, szczegóły, detale. To w artystach lubię smile i doceniam.
    • moofka Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 13:01
      ja tam artystow za wiele nie znam
      dwoch znam, praktyczni i dochodowi są
      jeden z nich regularnie po kazdym dealu zasila sporymi kwotami i kosztownymi prezentami swoje dorosle, pracujace i nieartystyczne dzieci
      drugi niedzieciaty, ale sam na rachunki nie narzeka smile
      czyli nie regula wink
      chociaz taka villas jedynego syna latami nie chciala ogladac, bo kozy wolala
      wiadomo to smile
    • sumire Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 13:05
      nie, nie są. dość dobrze znam artystyczne środowisko i wielu z nich to ludzie, którzy świetnie radzą sobie finansowo, rzeźbiąc te nieszczęsne świątki. tekst o specjalnej trosce obraziłby ich, bo nie oczekują taryfy ulgowej od świata tylko dlatego, że - dajmy na to - grają bluesa po knajpkach. to nie jest sprawa bycia lub niebycia artystą, ale ogólnego ogarnięcia życiowego - zupełnie inna kategoria. można mieć normalną pracę, a przepuszczać kasę i nie radzić sobie z organizowaniem codzienności, wyzwaniami dorosłości.
      co więcej - myślenie o prozie życia nie jest obowiązkiem, ale wyborem. są tacy, którzy wolą myśleć o tym jak najmniej, ich prawo. jasne, zakładanie rodziny wiąże się z zarabianiem na nią, ale można to rozwiązać na dziesiątki sposobów. i jasne - spotkałam w życiu "artystów", którzy udawali wielce twórczych, żeby na kimś wygodnie żerować i móc sypiać do 14, zwłaszcza na młodych dziewczynach lecących na ahtystyczny nimb, ale takich typów nawet w Krakowie jest niewiele smile

      a koniec końców - artyści są nam potrzebni. nawet d*powaci.
    • vivi.bon Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 13:06
      Życie z głową w chmurach, to domena nie tylko artystów. Moja niedawno zmarła ciocia przez całe życie musiała dbać o swojego męża, fizyka. Dom, opłacanie rachunków, dzieci, wakacje - wszystko na jej głowie. Sama czynna zawodowo, rankiem pakowała śniadanie dla trojga dzieci i męża. Nawet jeżeli zgłodniał w pracy, to i tak przeważnie zapomniał poszukać w teczce. Po powrocie z jakiegoś wyjazdu miał odebrać dzieci od krewnej A, pojechał do krewnej B i nie potrafił powiedzieć po co. Bardzo utalentowany i ceniony w swojej dziedzinie, nie zarabiał mało, ale kompletna życiowa pierdoła.
    • yuka12 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 15:25
      Artyści są różni. Znam i takich, którzy mają tzw. głowę do interesów i dobrze się im wiedzie. Ja np. nie mam i mój mąż też, choć o rodzinę dbamy.
      Czasem można wytłumaczyć życiową nieporadność pewnych artystów ich weną twórczą, czasem po prostu ich działalność idzie w parze z charakterem, a kilku z nich może mieć zaburzenia psychiczne lub uzależnienia. Wielu artystom talent uderzył do głowy, inni chodzą w takim nimbie, że nie interesują ich przyziemne sprawy. Do tego dochodzi traktowanie zarabiania pieniędzy czy prowadzenie domu jako coś ''brudnego'' i niegodnego prawdziwego twórcy. Lecz nie wrzucałabym wszystkich do jednego worka, bo np. niektórzy moi znajomi artyści doskonale dbają o rodzinę, choć nie dostają za swoje prace kokosów albo dostają, ale tylko od czasu do czasu smile.
    • myga Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 15:38
      Zapewne, artysci sa ciekawci od szarej masy. Tak uwazam. Piekno ratuje swiat. Czyli sa gatunkiem specjalnej troski. A wartosc owej sztuki czasem ocenia sie po wielu latach. Ale dobrze, ze masz tesciowa, ktora tobie co tydzien daje walowe w postaci domowych pierogow itd, jestem tylko ciekawa, czy rownie radosnie bedziesz te pierogi robila dla swoich doroslych dzieci? Jakos "Свежo предaние, a веритcя c трyдoм...
    • zebra12 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 15:57
      Triss, dobrze, że Ty to napisałaś... Sama prawda o moim eks...
    • asocial Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 22:55
      To bardzo krotkowzroczna wizja tzw. niebieskiego ptaka. Brakuje kontekstow.
      Ze wzgledu na mojego partnera, jego zainteresowania i rodzine jestem w stalym kontakcie z tzw. artystami. I zapewniam, ze zaden (glownie to mezczyzni) nie jest specjalnej troski, wiekszosc z nich ze sztuki zyje i utrzymuje dom. Niektorzy staraja sie miec stala prace na pol etatu, a w weekendy zarabiac na ¨byciu artysta¨. Znam tez jednego muzyka, ktory na codzien siedzi z dwojka dzieci w domu (ojcem jest wzorcowym), zona pracuje, a on gra koncerty w weekendy.

      Mysle, ze jest to kwestia wiary w partnera i zaufania; maz mojej kolezanki mial nietypowe i artystyczne hobby: malowal male olowiane zolnierzyki ( wg mundurow z danej epoki, etc). - brzmi idiotycznie, prawda? co gorsza, jest to hobby wymagajace wiele czasu- kiedy kolezanka dobrze zarabiala ustalili, ze on rzuci swoja stala prace i bedzie tylko te swoje smieszne zolnierzyki malowal- po pol roku ¨nicnierobienia¨facet zarabial kilka tysiecy euro miesiecznie, poniewaz znalazl sie stosowny kolekcjoner, ktory kupil wiekszosc figurek i wciaz zamawia nowe.

      Moj partner ma bardzo konkretna i nietypowa artystyczna pasje, ktora po pewnym czasie zamienil na zrodlo dochodu- zawsze oplacal co mial do oplacenia, a ja wierzylam w niego, wspieralam i wyszlo nam to na dobre.

      Nie mam absolutnie nic przeciwko tym ¨niebieskim ptakom¨, byleby tylko placili, co maja do placenia. Sama praca i pragmatyzmem nie mozna zyc, fajnie jesli ktos ma inne zainteresowania, jeszcze fajniej jesli moze na tym zarabiac.
      • zebra12 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 05:31
        Wiesz, mój zawsze właśnie wierzył, że uda mu się żyć z tego co robi. Nie szukał więc pracy. Tyle, że pieniędzy wciąż nie było. Do dziś nie ma. To jest ruletka. Jednemu się uda, innemu nie, a jak ma się rodzinę to trudno tak żyć, bo wydatki i rachunki są regularnie.
        Efekt jest taki, że facet nie ma pracy, nie ma ubezpieczenia, żyje na cudzy koszt i wciąż marzy o sławie...
      • hamerykanka Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 08:49
        Heh, moj maz tez to robi w wolnym czasiesmile. Ja zreszta tez lubie malowac takie zolnierzyki (ostatnio polskich husarzy 25 mm, przedtem armie francuska i angielska 15 mm), ale trzeba miec dobrego odbiorce, bo Hongkong zalewa rynek prawie po cenie olowiu, przez co ciezko naprawde sprzedac aby sie zwrocil koszt figurek+farby+czas. To tak na marginesie.

        A moim zdaniem artyscie czesto sami usiluja sie ustawic w pozycji 'jestem ponad to'. Znam od dosc dawna malzenstwo, gdzie oboje zaczynali jako muzycy. Niestety nie wystarczalo na zycie wiec kobieta zrobila kursy i pracuje jako pomocnica pielegniarki. Facet dalej uwaza ze jest artysta i praca zbytnio sie nie hanbi. Ma kilku uczniow pare razy w tygodniu, raz na pare tygodni wystep w orkiestrze gdziestam. Obowiazkami domowymi sie tez nie hanbi, ale wymagania ma ho ho (jej rodzice kupili im w koncu dom po latach wynajmowania ruder, a on niezadowolony bo on by chcial farme na uboczu tak duza, zeby nie widziec sasiadow i w miescie studio. Gdyby nie praca zony, wyladowalby pod mostem.
        Moja kuzynka-nie dostala sie na ASP, uwaza sie za artystke. Najpierw woda sodowa uderzyla do glowy, zazadala od rodzicow, potem meza utrzymywania, bo ona musi malowac. Nie bylo zbyt wielu chetnych na obrazy; zrobila jakies kursy, pracuje w szkole i dorabia robiac i sprzedajac kartki. Jest samowystarczalna, ale zajelo jej to dorosniecie chyba z 20 lat.

        Sa artysci i artysci, ale mimo wszystko mam czerwone swiatelko jak slysze od kogos, ze jest artysta. Jakos dziwnie czesto sie to koreluje z lenistwem zyciowym i checia spedzania tegoz zycia na swojej pracy artystycznej..a rachunkami niech kto inny sie martwi,
    • nangaparbat3 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 23:21
      Artysta to artysta, filister to filister, jeden drugiego nie zrozumie, o czym tu gadać.
    • a.va Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 11.04.12, 23:38
      To jest tylko taki stereotyp, że artysta przymiera głodem, nie zarabia na swojej sztuce i nie ma głowy do interesów. Wśród artystów jest tyle samo obrotnych ludzi, co wśród reszty ludzi. Ale przyzwolenie na to, żeby artysta nie był zaradny finansowo, rzeczywiście jest, po prostu ten stereotyp ma długą tradycję.
      • nangaparbat3 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 00:06
        To nie jest kwestia zaradności, tylko hierarchii wartości. Uprawianie sztuki wymaga pełnej koncentracji na tym co się tworzy, a zarabianie na zarabianiu. Naprawdę trudno pogodzic, chyba że sztuką nazwiemy malowanie żołnierzykow.
        Zupełnie inna problem to osoby pozujące na artystę celem wymigania się od prozy zycia.
        Czasem trudno rozróżnić.
        • asocial Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 00:15
          no wlasnie, to juz w ogole pojecie wzgledne. Dla jednych malowanie zolnierzykow to bzdura, a dla innych to male dziela sztuki, za ktore warto zaplacic 10 tys euro (10 zolnierzykow mniejszych niz 7 mm, stroj samuraja skadstam, malowanie detali takich jak rzesy).
          Wszystko jest dla ludzi, byle nie zaniedbywac prozaicznych obowiazkow, takich jak oplata za czynsz.
        • a.va Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 00:15
          Nie zgodzę się z tobą. Nie można być w pełni skoncentrowanym na sztuce 24/7. Tworzenie jest niesamowicie wyczerpujące, po okresie tworzenia potrzebny jest okres zwyczajnego życia, inaczej człowiek by zwariował. I są artyści, którzy podczas tych okresów nietworzenia umieją znakomicie sprzedawać swoje dzieła, a nawet dzieła innych artystów (np. malarze, którzy mają własne galerie i wystawiają też innych malarzy).
          • nangaparbat3 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 06:38
            Pewnie, ze tworzenie jest wyczerpujące. Z tego co wiem, po okresie intensywnego tworzenia często nastepuje okres wcale nie zwyczajnego zycia, tylko depresji. Tu się nie bedę mądrzyć, bo niewiele na ten temat czytałam, ale związki twórczości z depresją są ewidentne.
            Jesli artysta "w przerwach" potrafi zając się biznesem, to super, ale proste to nie jest.
            Żyłam przez kilkanaście lat z artystą, zarobkującym jednak w sposób badzo tradycyjny, niezmiernie pracowitym. Staneło na tym, ze sztuce oddawał się w czasie wolnym, traktując jako hobby. I OK, wiem jednak, jakie wspaniałe rzeczy tworzył mając wiecej wolnego czasu - i to sie już w żaden sposób nie dawało robic hobbystycznie.
        • hellulah Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 00:28
          Chyba że sztuką nazwiemy...? a toś nangaparbat pojechała - i kto tu mówi o tych no, filistrach? Imaginuj sobie, że to też może być, a nawet bywa sztuką. Czuję się osobiście dotknięta [just kidding]

          Patrzaj ino: mocoloco.com/art/archives/003216.php
          • nangaparbat3 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 06:25
            Wiesz, starozytni nie czynili rozróznienia miedzy sztuką a rzemiosłem, one rzeczywiscie gdzies się spotykają, może mieli rację. Ja wyraźnie przesiąkłam romantyczną wizją artysty, dla mnie to mistrzostwo rzemiosła - i jeszcze coś. Ale o tym mozna dyskutować w nieskończoność.
            "Filister" oczywiscie byl żartem, własciwie zdanie powinno było brzmieć "Cygan to cygan, filister to filister..." smile
            • hellulah Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 09:11
              Brrrrrr i fuuuuuj, romantyzm, brrrrr wink (z wielu powodów nie przepadam, za wyjątkiem gotycyzmów) - ja tam wolę wizję renesansową, jak już. Skąd zresztą przekonanie, że facet od malowania miniaturek nie czuje się porwany i uniesiony przez to "coś jeszcze"? Że nie spływa na niego natchnienie i nie grają mu chóry anielskie? a i baranek i motylek nie bierzy i i nie lata? Bo figurki maluje? aaa, figurki... phi.

              Chyba już drugi raz się czepiam ostatnio? Przepraszam, nie chcę być psychofanką, tylko zwyczajną hejterką smile Bo widzisz, masz mądre i wyważone wpisy, światopoglądowo chyba jesteś mi bliska, i stąd czasem jakoś tak uruchamia się we mnie brzęczyk, ło rany, co to ma być, to pisze nanga? Tak tu powiało uśrednioną polską szkołą średnią..., pardon moi, że Sztuka przez Sz to wtedy, kiedy Autorytety Pozwolą, taka Wyyyyysoooooka że aż przebije sklepienie niebios i kolnie Absolut w zadek, a jak malować figurki czy inne takie to chyba, pani, nawet nie sztuka, tylko a fe, popkultura jakaś, pod-kultura i w ogóle, za pieniądze i jakieś takie niepoważne w ogóle, dzieci wracajmy do Kanonu [jeśli się znadgorliwiłam, i trafiłam w kartony, to ok, generalnie przepraszam i miłego dnia życzę - w ogóle zresztą życzę miłego i ciepłego (słoneczko pliz) dnia smile ]

              https://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQTLXBkWGEWFuPc_1SGX3TXjuL0O-hA5p1qG-Q7LhR_jcg5BUn0

              • nangaparbat3 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 15:30
                A "Lambro" czytała? Albo "Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu"? Czy chocby "Pana Tadeusza" - ale po trzydziestce smile
                Romantyzm piękny, zlożony, wielowątkowy, oczywiście obrzydzony przez szkołę, w 100%, co ja mówię, w 200% zgadzam się z Twoją opinia o szkolnej polonistyce (w szkole średniej; przez jakis czas nawet się tym parałam, niedawno weszłam do klasy kiedy koleżanka mówiła coś o genezie czegoś tam, i pomyślałam: co za szczęście, ze już nie muszę tego robić).
                "To cos jeszcze" to nie artysta powinien czuć, tylko odbiorca, kiedy widzi/czyta/słyszy. w każdym razie odbiorca Nanga doświadczając "tego czegoś jeszcze" ma poczucie, że obcuje z prawdziwą sztuką. Kiedy na przykład czytam Leśmiana albo Dostojewskiego, albo tych naszych dwóch wieszczów (naprawdę są zachwycający i szkoda wielka, że się ich nie czyta). A jak czytam Kinga, to mam fun, ale bez tego czegoś - i myślę, że King jest świetnym pisarzem, ale niekoniecznie artystą. Najwyraźniej słowo "artysta" rezerwuję dla literatury wysokiej, okazuje się. O, bo taki na przykład Littell - już artysta.
                Wracając do żołnierzyków, miałam wizje że coś się robi taśmowo, nawet jeśli z nawiększą starannością i maestrią - ale może rzeczywiście kłopot w tym, że nie znam się na żołnierzykach.
                Co jednak zrobić z przedmiotem wytwarzanym taśmowo, nawet uzytkowym, ale o formie tak pieknej, że dech zapiera?
                W sumie granice miedzy rzemieślnikiem a artystą, rzemiosłem a sztuką - bardzo płynne. Nigdy sie tym nie interesowałam szczególnie jakoś, ale teraz wydaje mi się ciekawe: co jest, co nie jest sztuką, kto jest, nie jest artystą? I żeby jeszcze bardziej sie zapętlic, przypominam sobie w tym miejscu "Amadeusza".
                PS
                Nie mam pojęcia co to znaczy "psychofanka" ani "hejterka", etymologia jest dla mnie jasna, ale tym bardziej nie rozumiem, będę wdzięczna za wyjaśnienie (bez ironii piszę). I też Cie kojarzę jako osobę bliską mi światopoglądowo smile
                • hellulah Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 20:16
                  "Pana Tadeusza" czytała tyle razy, że prawie na pamięć zna smile Czytała np. dziecku, zanim dziecko się nauczyło samo czytać, i słuchała, jak dziecku czyta przez telefon dziadek, a uwierz, "Pan Tadeusz" to była (i jest) ukochana lektura dzieciaka... (tak, wiem, mam w domu odmieńca... ale na szczęście potrafi się idealnie maskować smile ). Tych dwóch pierwszych uczciwie przyznam nie czytałam, zapamiętam, sprawdzę. Czytałam za to trochę takich innych, jakichś transcendentalistów np., albo tego faceta od martwych albatrosów i inkryminowanego haju, czy to się liczy jako romantyzm w literaturze?

                  O tym Romantyzmie to ja tak ogólniej, że nie. Bardzo boleję nad tym, że nadal nasza tożsamość narodowa opiera się o takie coś - to według mnie mało produktywna, mało oryginalna epoka w naszych dziejach była. Takie moje zdanie.

                  Ja jestem tak bardzo Po-Mo, że sama już nie wiem, czy w ogóle jestem, czy to ja, czy byłam, i czy się nie powtarzam smile - no po prostu post-postmoderna i bull-shit bingo*. Dla mnie nie ma kultury wysokiej i kultury niskiej, jest kultura, bywają arcydzieła. Na żołnierzykach się tak troszeczkę, troszeczkę znam smile w ogóle znam ludzi, dłubiących w rozmaitych wariantach tego, co obecnie stanowi awangardę kultury - ale jeszcze dla niektórych nadal pozostaje phi popkulturką, bo nie oni to robią, nie oni to kontrolują.

                  Pytania o sztukę są trudne. Ja tam lubię podejście Mary Flanagan - w skrócie sprowadza się do aktywizmu społecznego (działo sztuki jako prowokacja inicjująca otwarcie się na Obcego) - połączone ze starym dobrym podejściem dziadków formalistów, a za nimi np. Brechta - jak dzieło robi nam coś z głową i otwiera nam oczy, tak, abyśmy widzieli stare w nowym, ostrym świetle, wydobywającym wszelkie barwy, półcienie i każdy przerażający detal - to jest to sztuka.

                  Co do psychofanek - ej, tyle lat na forum i nie pamiętasz, jak się laski obrzucały tym epitetem wink ? w sensie, że ktoś śledzi czyjeś posty i zawsze musi się wsolić w odpowiedzi i dać kontrę? i korzysta z wyszukiwarki i punktuje braki? No to o to chodzi.

                  A hejter to hejter. Polecam przeglądnięcie np. tego blogaska mrw.blox.pl/html a tak skrótowo, to definicja polska:

                  anonimowy lamus,który ukrywa się pod nickiem,dogryzając wszystkim,najczęściej ludziom popularnym.Swoimi postami zaśmiecają sieć.

                  -widziałeś na youtubie jak hejterzy najeżdżają na HG?
                  -no,widziałem,wykładam na nich,gdzie oni się nadają


                  stąd www.miejski.pl/slowo-Hejter

                  albo obca

                  Haters 113 up, 52 down
                  A large group of people who have absolutely no calling in life except for dissing on everyone and everything around them because they have no understanding of being different.

                  Often times, a hater will engage in fights with somebody for no other reason except for a band they like, personality, or culture they believe in and follow.

                  Haters are often uneducated selfish pricks who only argue for the sake of feeling better about themselves because their parents beat them abusively.

                  Their intentions are no other reason except to make other people feel like shit because usually they talk crap over the internet, knowing all too well that they would get their ass handed to them in a fight in real life.
                  The few exceptions who do hate in real life end up getting their asses handed to them anyways.

                  Moral: If you don't like something, shut your god damn mouth and move along.


                  stąd www.urbandictionary.com/define.php?term=haters

                  *bull-shit bingo: 1. jedziesz na konferencję; 2. robisz na kartce tabelkę; 3. jak padnie w czyimś wystąpieniu słowo-klucz, no takie oklepane, zajeżdżone w danej dziedzinie, to wpisujesz kolejno w tabelkę; 4. jak wyjdzie pięć czy tam ile chcesz w jednej linii, wstajesz i mówisz: "Bull-shit bingo!" i kłaniasz się zgromadzonym.
    • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 07:48
      Ominął mnie taki "fascynujący" watek smile Drogie forumki, ja mam środy pracowite- mimo że artystyczne- i bardzo Was proszę: nie we środy takie dyskusje (przynajmniej do końca czerwca). Dziękuję tongue_out

      Ad rem:
      Triss, czy co odbiło na fest? Co Ty chcesz udowodnić? Czkawką Ci tamten watek wychodzi, kurde- weź na wstrzymanie.
      Nanga dobrze napisała: filister nie zrozumie artysty. Bo nie. Bo nie ma narzędzi odbiorczych. Ale, żeby watki napadające tworzyć? Wstydu nie masz, czy co...
      Czy mamy teraz utworzyć watki o mamuśkach z rozumkiem skurczonym do rozumku dzieci, którymi się zajmują, no dobra- trochę większymi, bo jeszcze batalię o żłobek/przedszkole muszą odbyć?

      Wątek-żenada.
      Ludzie są różni, Triss. ROZUMIESZ? Są wśród nich ludzie specjalnej troski, jak Ty, którzy zakładają takie wątki.
      • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 07:54
        Miało być; "Triss, czy CI odbiło na fest?"...pardon
      • rosapulchra-0 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 07:57
        Nabakier, przeginasz i brzydko się czepiasz naszej budżetowej triss suspicious Nieładnie, oj nieładnie, tak, rzekłabym, artystycznie temat ujęłaś suspicious
        wink
        • paskudek1 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 08:42
          a ja tym razem chyba rozumiem o co chodzi triss. W wątku o babci i roczku dziecka opisano panią "artystkę" która w życiu się praca zarobkową nie skalała, żyje sobie jak taki właśnie niebieski ptaszek, co to nie sieje, nie orze, nie zbiera, ale dobrze się jej powodzi. i jeszcze odezwały się liczne glosy, że ma prawo się realizować, bo taki miała układ, bo artystka itd. i głupi motłoch jej nie zrozumie, bo ona "artystka". I od razu w tamtym wątku zobaczyłam taką Alutkę Kossoń (cholera czy to sie przez dwa s pisze?)
          I chyba wiem o jaki rodzaj artystycznej duszy tross chodzi. Właśnie o taki co to nie interesuje się "przyziemnymi" rzeczami ale podnioslyby alarm jakby tych "przyziemnych" rzeczy zabrakło. Ale wszyscy mają im ustępować bo oni artyści i ci zwykli ludzie nie rozumieją sztuki.
          Można być artystą ale do licha, jak się żyje w społeczeństwie to chyba trzeba się tez troszeczke dostosować/ Zwłaszcza jak się ma rodzinę?
          Aha i nie bardzo kumam o co wam chodzi z tą 'budżetówką"? To taki wstyd pracować na "państwowym"?
          • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:17
            No wiesz, jedna pani jedną panią, ale takie uogólnienie jakiego dokonała Triss ("ludzie specjalnej troski"), to kurde przeginka, co?
            • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:21
              aaa.... z tą budżetówką- no toć kurde ludzie w polskiej budżetówce zarabiają mniej, niż ci artyści. To chyba patologią są, bo nie dbają z żiźń -według Triss, która w budżetówce rabotajet. I że to się do kupy nie składa w jej teorii, nie widzi.
              • kosheen4 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 12:47
                > według Triss,
                > Triss
                > Triss
                > Triss


                ech, obsesje, obsesyjki, obsesunie... smile
                • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 15:34
                  A kto wątek założył? Anioł z nieba?
              • hellulah Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 13:46
                Oj bo nabakier, jest budżetówka i budżetówka. Nawet w tym samym co ty resorcie są takie nabakier, które mają swoją panią minister po łapkach czy nawet i kostkach stópek całować i okazywać wdzięczność za to, że im pozwala się oddychać, i takie inne (takie, ogólnie rzecz biorąc, trissessy), które mieszają mętną wodę kijem tuż pod okiem rzeczonej minister i np. rąbią ciężką kasiorę (oj ciężką, ciężką jak pluton) za powiedzmy, szkolenia ze szkoleń w sprawie jedynego zunifikowanego unijnego poprawnego wypełniania kolejnych papierków potrzebnych głównie po to, aby można było wymagać ich starannego wypełniania.
                • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 15:38
                  No przeca wim smile Mój osobisty mąż też budżetowy a kasiorę ma niezgorszą. Mi tez czasem co wpada- i to najczęściej gdy zadziałam "artystycznie", hehe big_grin

                  (Generalnie sobie żartuję z tego -z tej budżetówki).
        • kocio_007 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 09:12
          Triss jesteś jednak b. ograniczona. Lub obracasz się w patologicznym środowisku - jedno z dwojga.
          Współcześni artyści potrafią nieźle życ ze swojej sztuki. Za jeden obraz potrafią wziąc tyle, na ile Ty pracujesz 3 m-ce latając ze ściskiem w d...e do swojej budżetówki. Dobrze sie też mają galerie (pośrednicy) bo tu się zdziwisz, jest mnóstwo ludzi, którzy są w stanie zapłacic za taki obraz duże pieniądze. I wrócic po następny.
          Oczywiście nie wszyscy artyści, ci zdolniejsi i z wiekszą siłą przebicia - jak w życiu.
          A życiową pierdołą można byc wykonując dowolny, nawet potencjalnie dochodowy zawód, np. architekt. Znam zamożnych, znam też takiego, co biedę klepie. Bo jest życiowym pierdołą i nie lubi zmian.
          Nie masz o tym pojęcia i pewnie dalej będziesz się głupio dziwic. A dlaczego? Bo praca w budżetówce nie wymaga cech, które pomagają osiągnąc sukces (dla ciebie: byc tym "dochodowym" artystą), kiedy jest się na swoim - kreatywności, wytrwałości, elastyczności, siły przebicia, wiary w siebie i w to, co się robi. W budżetówce - wystarczy byc smile
          Dlatego dla mnie ludzie z budżetówki są "gatunkiem specjalnej troski", którzy w normalnym życiu mogliby co najwyżej oczami pomrugac. Oczywiście na pewną są wyjątki, ale z pewnością nie ty, ze swoim betonowym łbem.
          PS nie jestem artystką ani brrrr z budżetówki.
        • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:15
          no już taka świnia jestem, ale czuję się w obowiązku bronić własnego poletka jako artystka budżetowa big_grin
    • kali_pso Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 08:49
      > "Bo to artystka/artysta jest..."

      o, to już mam zwrot który pasuje do watku Nangi o wkurzających zwrotachwink
      Znam dwoje, których tak się określa w moim otoczeniu- niedojdy życiowe to zbyt słabe okreslenie, nieposkładani, ciagle nieobecni duchem, niewątpliwie utalentowani, z życia we własnym świecie nie umiją wykuc niczego, co przyniosłoby jakis efekt - tym "to artystka" usprawiedliwia się ich niefunkcjonalnośc życiową jedynie. Jak dla mnie nie ma w tym nic romantycznego a współpraca z kims takim to już mordęga. Nie wiem, jak mozna to wytrzymywać na co dzień- ja unikam, juz wolę współpracować z dobrymi rzemieślnikamiwinkp a nie artystami...
      • asocial Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 09:50

        Uj, to ja w takim razie nie wiem o jaki watek zrodlowy chodzi, ale na podstawie podanych przykladow uznalam, ze wlasnie o rzemiosle rozmawiamy (pejzaze pcimowskie czy swiatki z kory lipowej ) a nie o nowym Salvadorze Dali, czy takim Van Goghu, dla ktorego „bo ja tworze!!” jest wazniejsze od jedzenia. Takich to w ogole nie znam. Tzn. W rodzinie chlopa jest muzyk jeden, ktorego poczatki byly bardzo trudne do zaakceptowania w rodzinie, skonczylo sie tak, ze zona odeszla, dzieci brak, a pan szczesliwy muzyke jak tworzyl tak tworzy i w swoim kraju i w swoim stylu jest juz uznawany za autorytet, co pozwala mu sie utrzymac.
      • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:24
        No, ale wiesz, że Ty z twoim pragmatyzmem mozesz tak samo być dla kogoś niedojdą życiową? Bo ograniczone horyzonty mentalne to rzeczywiście nieszczęście. I życie z kimś takim musi być straszne.
        • jowita771 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:29
          > No, ale wiesz, że Ty z twoim pragmatyzmem mozesz tak samo być dla kogoś niedojd
          > ą życiową? Bo ograniczone horyzonty mentalne to rzeczywiście nieszczęście. I ży
          > cie z kimś takim musi być straszne.

          Ale bez kogoś takiego u boku artysta mógłby paść z głodu jeszcze zanim stworzyłaby swoje największe dzieło. I wtedy ani by nie pożył ani miejsca w encyklopedii nie dostał.
          • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:34
            Tylko, że raczej to nie jest prawda w sensie, że nie u wszystkich taj jest, a po drugie: ludzie różne rzeczy do związku wnoszą, prawda? Jedni materialne, inny niematerialne. I wedle jakiego klucza będziesz je wymierzać i jak osądzisz, które są które, bo nie zawsze jest to widoczne.

            Ego- ten watek to kuriozum.
            • jowita771 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 12:44
              Cudzego związku ani myślę oceniać. Dla mnie ktoś, kto do związku wnosi tylko swoją sztukę, to nie partner.
        • asocial Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:35
          eeee, to do mnie?

          nabakier napisała:

          > No, ale wiesz, że Ty z twoim pragmatyzmem mozesz tak samo być dla kogoś niedojd
          > ą życiową? Bo ograniczone horyzonty mentalne to rzeczywiście nieszczęście. I ży
          > cie z kimś takim musi być straszne.
          • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:44
            Do Kali Pso (drzewko)
    • edorka1 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:24
      Może to raczej nadwrażliwcy wymagający specjalnego traktowania zostają prawdziwymi artystami.
      Normalni zjadacze chleba artystami czasem bywają.Tylko czasem i tylko bywają.
      Co oczywiście w niczym nie usprawiedliwia artystów.
      Wniosek jest taki, że należy być ostrożnym w kontaktach z artystami.
      • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 11:46
        I z tymi "zwykłymi zjadaczami chleba" również, a nawet bardziej.
        • edorka1 Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 12:34
          Problem polega na tym, że nie zawsze jest do końca oczywiste kto jest kim smile.
          Lepiej więc ogólnie się do ludzi nie zbliżać zbytnio.
          W każdym drzemie jakiś demon. Artysta, alkoholik, pracoholik, sadysta,nawiedzony zbawca świata, seksoholik, matka - polka, zrzęda, siostra miłosierdzia, itd,itp smile.

          • nabakier Re: Artyści gatunkiem specjalnej troski? 12.04.12, 12:43
            wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka