A fuj..

16.05.12, 20:52
Po prostu fuj...
    • amoreska Re: A fuj.. 16.05.12, 20:58
      Działanie wyłącznie na pokaz. FUJ !!!
    • gazeta_mi_placi Re: A fuj.. 16.05.12, 21:00
      Słabo mi...
      Powinnaś zatytułować wątek "Takie rzeczy tylko w Kanadzie".
      • kali_pso Re: A fuj.. 16.05.12, 21:05

        Fuj, nie fuj...może chwila refleksji nad tym ile jedzenia wyrzuca bogaty świat do śmieci? Ile marnuje, bo kupuje za dużo?

        Nie uważam tego za działanie na pokaz. Raczej za bunt i alternatywny styl życia.
        • nanuk24 Re: A fuj.. 16.05.12, 21:10
          No wlasnie. ogladalam film dokumentalny o ludziach polujacych wieczorami na jedzenie w smietnikach i o sklepach, ktore wyrzucaja tony jedzenia nieprzeterminowanego, w dobrym stanie.
      • jamesonwhiskey Re: A fuj.. 17.05.12, 11:05
        nie nie tylko w kanadzie widzialem to jakis czas temu w uk
        wszytko ok , tylko ze oni kradna to jedzenie
        bo nawet wyrzucone do kontenera ma swojego wlasicciela i jest nim sklep
    • annajustyna Re: A fuj.. 16.05.12, 21:05
      Ale w sumie swiadczy to tylko o tym, ile my - cywilizacja wink - marnujemy jedzenia...
    • kosheen4 Re: A fuj.. 16.05.12, 21:07
      ekstremum - mam na myśli sposób opisania tego zjawiska. artykuł o posmaczku sensacji, równie rzeczowy, jak morderczy kurz i jajko które podbiło oko opisywane w superekspresach i faktach.
      zetknęłam się z freeganami. osoby które poznałam ja - nie chodzą po mokrych śmietnikach, nie grzebią w syfie. ci "moi" byli francuscy - wiedzieli, kiedy i gdzie się pojawić, żeby trafić na wyrzucanie przez supermarket żywności oznakowanej jako przeterminowana - nie zepsutej, nie śmierdzącej i nie pleśniejącej, ale ze skończonym terminem ważności, którego żaden producent dbający o swoją reputacje i finanse nie ustawi blisko końca faktycznego klasyfikowania żywności jako nieprzydatnej.
      nie znam szczegółów ustaw i nakazów, ale przeterminowana żywność nie może być sprzedawana ze względu na datę a nie stan faktyczny. francuscy freeganie dzięki temu mieli na stole produkty z półki "luksusowej", szczelnie zapakowane i nie ocierające się o syf widoczny na zdjęciach.
      warazywa i owoce - to jest do zdobycia na targach, po zakończeniu sprzedaży, też niekoniecznie wyciągane ze kontenerów rodem z altanek śmietnikowych/

      freeganizm jest kontrowersyjną ideologią, może budzić obrzydzenie, ale nie ma zbyt wiele wspólnego z obrazkiem, jaki zapewne nasuwa się wielu osobom po przeczytaniu tego artykułu - z junkie przeszukującym kubły ze zgniłymi odpadkami.

      krzywdy nikomu nie robią, pokazują figę marnowaniu. i bardzo dobrze.
      • marzeka1 Re: A fuj.. 16.05.12, 21:08
        Oczywiście, że nikomu krzywdy nie robią, dobrze, że pokazują, jak ludzie jedzenie marnują (co uważam za karygodne), ale i tak: FUJ.
      • nanuk24 Re: A fuj.. 16.05.12, 21:12
        zgadzam sie.
    • edelstein Re: A fuj.. 16.05.12, 21:18
      W De jest sporo freegan i patrzac na to,ze oni maja za free to za co ja daje ciezka kase sama bym chetnie zostala freeganka, tym bardziej,ze jedzenie z supermarketow jest ystawiane w skrzyniach,a nie wywalane do smietnikow.Szkopul,ze tu zabranie tego jedzenia jest karalne.Jogurty,owoce,miesa nagle cudownym sposobem nie staja sie zepsute,bo jest dzien po terminie waznosci.
      • kosheen4 Re: A fuj.. 16.05.12, 21:23
        edelstein napisała:

        > Szkopul,ze tu
        > zabranie tego jedzenia jest karalne

        a co z nim robią, wiesz może?
        • edelstein Re: A fuj.. 16.05.12, 21:52
          Wiem,ze czesc jedzenia takiego tuz przed terminem laduje w Tafel to takie organizqcje rozdajace biednym pomoc zywnosciowa,czesc laduje w sklepach socjalnych gdzie za symboliczna sume mozna sie obkupic,reszta jest utylizowana,ale co,jak i gdzie,nie wiem,musze kiedys zaczaic sie pod marketem.Fakt,faktem cale skrzynie jedzenia laduja na zapleczu budynkow ituz obok normalnych kontenerow,nikt tego nie pilnuje,wiec podejrzewam,ze ta czesc wystawiona to juz na przemial.
        • to_nie_my_toniemy Re: A fuj.. 16.05.12, 22:45
          Szkopuł w tym, że to jedzenie jest utylizowane, choć jeszcze mogłoby slużyć komuś w potrzebie.
    • sarling Re: A fuj.. 16.05.12, 21:26
      Czekaj, czekaj! W ostatnim czasie zaobserwowałam kilka dziewczyn, młodych, fajnie ubranych, grzebiących w śmietnikach. Przy pierwszej pomyślałam, że może szuka torebki, portfela czy coś. Po drugiej, w innej części miasta, zastanowałam się, po kilku następnych wiedziałam, że to nie był przypadek.
      Moda, wyłącznie moda.
    • sueellen Re: A fuj.. 16.05.12, 22:10
      Bleeeee, dlaczego nie ostrzegłas?
      • marzeka1 Re: A fuj.. 16.05.12, 22:12
        No napisałam : "a fuj" big_grin
    • wespuczi Re: A fuj.. 16.05.12, 22:24
      wcale bo nie fuj.
    • aneta-skarpeta Re: A fuj.. 16.05.12, 22:32
      freeganie zyją sobie smacznie od latwink

      to co pokazali tutaj to ekstremum, natomiast wielu eko squotersow zywi sie tym co wystawiają skelpy- owoce, ktorych nikt nie kupi, ale w sumie jeszcze spokojnie mozna je zjesc, pieczywo czerstwe, ale przeciez zjadliwe

      nie jest to do konca legalne, bo powinno się to utylizowac- co w moim przekonaniu jest bez sensu, bo lepiej, zeby ktos z tego skorzystał
      • beatulek Re: A fuj.. 16.05.12, 22:44
        > nie jest to do konca legalne, bo powinno się to utylizowac- co w moim przekonan
        > iu jest bez sensu, bo lepiej, zeby ktos z tego skorzystał

        Powinna być od razu segregacja...to co da się zjeść wystawić do rozdania za free a to co jest groźne dla zdrowia zutylizować. Z tym, ze wystawiać PRZED upływem terminu przydatności do spożycia a nie po. Dla mnie idea jest słuszna...u nas się marnuje tyle jedzenia a w innych częściach świata dzieci z głodu umierają. Ja jednak boję się rozprzestrzeniania chorób - nawet "zwykłej" salmonelli.... latem naprawdę niewiele trzeba.
        • aneta-skarpeta Re: A fuj.. 17.05.12, 10:01
          termin przydatnosc
          jogurt 1 dzien czy nawet 2 dni po terminie jest dobry

          czekolada jeszcze bardzo dlugo jest dobra
          herbata, pakowane ciastka, cukierki, konserwy nie psują się w dniu przekroczenia terminu
          nawet chleb pakowany 1 dzien po terminie moze byc smaczny, a 1 dzien przed splesnialy
          • beatulek Re: A fuj.. 17.05.12, 10:56
            aneta-skarpeta napisała:

            > termin przydatnosc
            > jogurt 1 dzien czy nawet 2 dni po terminie jest dobry
            >

            tak postaw go na słońcu a zepsuje się przed terminem przydatności do spożycia.....piszę to ja, która kupiłam serek homogenizowany stojący nie w lodówce a obok kasy, po niższej cenie oczywiście bo termin przydatności do spożycia mijał dnia następnego...skończyło się szpitalem i półroczną obserwacją mnie przez sanepid sad


            > czekolada jeszcze bardzo dlugo jest dobra
            > herbata, pakowane ciastka, cukierki, konserwy nie psują się w dniu przekroczeni
            > a terminu
            > nawet chleb pakowany 1 dzien po terminie moze byc smaczny, a 1 dzien przed sple
            > snialy
            Owszem dlatego z całym szacunkiem dla jedzenia i z ogromną wdzięcznością Bogu za to iż ani jednego dnia w moim życiu nie było takiego, że byłabym głodna i nie miała za co kupić chleba uważam, że należy dokładnie określić co nadaje się do spożycia, jak ma być przechowywane i przez kogo może zostać spożyte.
            • koza_w_rajtuzach Re: A fuj.. 17.05.12, 11:31
              > tak postaw go na słońcu a zepsuje się przed terminem przydatności do spożycia..
              > ...piszę to ja, która kupiłam serek homogenizowany stojący nie w lodówce a obok
              > kasy, po niższej cenie oczywiście bo termin przydatności do spożycia mijał dni
              > a następnego...skończyło się szpitalem i półroczną obserwacją mnie przez sanepi
              > d sad

              Ale to już niestety wina sklepu, że źle przechowywali jogurty sad. Przyznam się, że zdarza mi się kupować jogurty, które są przecenione ze względu na to, że mają ostatni dzień ważności (przeważnie w Netto). Produkty te stoją normalnie w lodówce, wiem, że w Lidlu oraz w Kauflandzie jest podobnie. Daję dzieciom, one są bardzo łase na jogurty i od razu u nas one schodzą.
    • zebra12 Re: A fuj.. 17.05.12, 05:53
      Oglądałam program w tv o takim stylu życia. Był jeszcze pewien mężczyzna, który zjadał zabite przez auta zwierzęta. Zbierał je z drogi, oprawiał, czyścił, mroził i potem sobie przyrządzał. Były to głównie lisy, borsuki, ale trafiała się sarna czy zając. Niektóre były już w stanie rozkładu - jak cuchnęło to wyrzucał.
      Ex jak do mnie przychodzi, to najpierw mi patrzy do śmietnika i zwykle coś z niego wyciąga... np przeterminowany jogurt, starą wędlinę. Zabiera to i zjada... Nawet stare buty bierze (damskie), że się komuś przyda. Nie wiem co się z nim dzieje. Chyba szykuje się na starość bez emerytury czy renty. Fach ma już w ręku. To jego wybór życiowy, wszak zakomunikował mi ze 2 miesiące temu, że pracował to on już nie będzie.
    • bea.bea Re: A fuj.. 17.05.12, 07:47
      .....ale jaka oszczędność ..smile
    • woman_in_love że aż zacytuję 17.05.12, 10:12
      "W Bolandzie nad wisełką, czyli w Meksyku Europy, freeganami są bywalcy restauracji. Tyle że nieświadomymi: posilają się w nich bowiem jedzeniem znalezionym przez właścicieli tychże biznesów na śmietnikach. Wiem, że są w tym kraju właściciele knajp, którzy zaopatrują się w jarzyny i owoce na śmietnikach giełd warzywnych. Kiedy po zakończonym dniu handlowania badylarze wyrzucają niesprzedany i podniszczony towar do śmieci, podjeżdżają tam paniusie w SUV-ach i wybierają ten skarb, który ostatecznie po obróbce w kufni przez "francuskiego" szefa z ukrainy ląduje na modnych talerzach w snobistycznych restauracjach dla lemingów. Ot, polski styl biznesu. Smacznego."
    • koza_w_rajtuzach Re: A fuj.. 17.05.12, 11:18
      smile)
      Kiedyś oglądałam amerykańską wersję "Zamiana żon" i tam były takie rodziny, co się odpadami ze śmietnika żywiły. Mnie to jakoś nie dziwi wink. No cóż, po prostu inna jakość życia, kupowanie często w nadmiarze, potem wyrzucanie resztek z lodówek. To u nas w Polsce coraz częściej są takie sytuacje, że się jedzenie wyrzuca, a tam w Kanadzie, gdzie żyje się na wyższej stopie to skala tego zjawiska musi być większa. Na początku małżeństwa, jak mieliśmy mniej pieniędzy i dzieci nie było, to kupowałam ze dwie rzeczy na kanapki, zjadło się, to kupowałam następne, wszystko raczej do końca się zużywało.. A teraz serek topiony, żółty, pleśniowy, jakaś szynka, kabanosy, pasztet, śledzie, buraczki, dżem, często coś się otworzy, potem się o tym zapomina, bierze się inne produkty, a po otwarciu często jedzenie szybciej traci swoją ważność np. takie buraczki to trzeba zjeść w ciągu trzech dni od otwarcia, choć ja zwykle gdzieś po 5 wyrzucam, chociaż nadal wyglądają dobrze i nic się z nimi nie dzieje. Mimo wszystko staram się zwracać na to uwagę i nie wyrzucać, raz w tygodniu przeglądam zawartość lodówki i nie zawsze mam coś do wyrzucenia, często staram się te produkty do czegoś zużyć. Grzebanie w śmietnikach, gdzie często jest coś spleśniałego, gdzie są pieluchy, podpaski, tampony, to po prostu obrzydlistwo.

      ---
      Klara (styczeń 2006)
      Staś (styczeń 2009)
      • katus118 Re: A fuj.. 17.05.12, 12:02
        Dużo ludzi to też takie typowe śmieci.
        • antyideal Re: A fuj.. 17.05.12, 13:45
          O, a kogo tym razem masz na mysli ?
          • katus118 Re: A fuj.. 17.05.12, 13:50
            Nie no jasne, pewnie jedzenie wyrzuconych do śmietników itp rzeczy to norma.
            • antyideal Re: A fuj.. 17.05.12, 13:58
              Czasem koniecznosc, czasem wybor.
              Ale to nadal ludzie.
        • koza_w_rajtuzach Re: A fuj.. 17.05.12, 14:04
          > Dużo ludzi to też takie typowe śmieci.

          aha
    • hellulah Re: A fuj.. 17.05.12, 12:20
      Co innego (jak pisało parę forumek wyżej) przejmowanie nieodpakowanej, przeterminowanej żywności, która ma iść do utylizacji, a co innego grzebanie w śmieciach. Dla mnie fuj nie z powodu zanieczyszczeń biologicznych (zakładam, że to co wygląda średnio podejrzanie jest gotowane czy pieczone w wysokiej temperaturze), ale chemicznych. Skąd grzebiący wiedzą, że ta żywność nie jest skażona chemicznie? kurde pod spektrometr masowy wkładają próbki?

      BTW w Japonii czas jakiś temu wprowadzono nakaz ścisłej utylizacji odpadków po rybce fugu. bezdomni, wybierający ze śmietników, czasami trafiali na takie odpadki... z wiadomym skutkiem.

      Faktycznie, niemoralne jest utylizowanie w taki sposób (jak powszechnie robią to sklepy) żywności. Najprostszym rozwiązaniem jest obniżanie ceny tuż przed końcem daty przydatności do spożycia. Kto chce kupować z wyprzedzeniem, kupi po wyższej, kto chce taniej, a ma czas polować - kupi taniej, ale jednak kupi. Obawa o mniejsze zyski? a jaki jest zysk w utylizacji? Nie chodzi mi o całkowite rozdawnictwo (to owszem, ale w ograniczonym zakresie) ale o skalkulowanie zysków i strat w bardziej etyczny sposób.

      Przed majowym weekendem kupiłam (wiem, niezdrowe, tuczące, śmieciowe) pyszne ciasto - przecenione z 30 chyba zł za kilogram na 6 złotych. Sprzedawczyni w cukierni miała za kwadrans zamknąć sklep na 9 dni - chciała sprzedać wszystko do czysta i faktycznie, sprzedała. Ja i tak bym kupiła trochę tego ciacha, cóż, niestety kupiłam więcej niż powinnam smile
    • misiowamama-2 Re: A fuj.. 17.05.12, 13:41
      puszczę pawia uncertain
      masakra
Inne wątki na temat:
Pełna wersja