lisciasty_pl
28.05.12, 17:26
Żonka mi zachorzała więc wziąłem urlop. Pojechaliśmy do znachora, potem opędziłem 3 pralki i 2 zmywarki, zebrałem z grubsza syf z kuchni i łazienki, przeczytałem 100 stron książki, zeżarłem kawę z ciastem, przebiegłem 14 km, wysączyłem browara i zeżarłem kawę z ciastem. Przyprowadziłem trzodę z przedszkola, załatwiłem spacer, lody i zakupy. Zeżarłem sałatkę warzywną i przeczytałem bieżącą ematkę. A jest dopiero 17:30, dzień się dopiero rozkręca

Gdybym był w robocie to nie zrobiłbym pewnie 90% z tego, więc generalnie praca to tragedia i strata czasu