tamirr
16.06.12, 09:46
Dziewczyny powiedzcie mi, bo może ja jestem durna, nienormalna i przewrażliwiona
Mój mąż od dobrych paru miesięcy przegląda strony z "towarem". Panie prezentują swoje wdzięki, piszą co oferują i za ile. Wiem o tym, bo za każdym razem kiedy raz na jakiś czas siądę koło niego gdy ma wieczorem włączony komputer, taka strona jest na zakładce.
Ponoć robi to z ciekawości. Nie wierzę. Z ciekawości, owszem, można spojrzeć raz, dwa ale nie od paru miesięcy.
I ja rozumiem, że mężczyźni to wzrokowcy, że lubią sobie popatrzeć ale wydaje mi się, że jak już chce się szukać dodatkowych wrażeń, to można oglądać filmiki, których nie brak, które potrafiliśmy oglądać wspólnie, a nie czytać, że pani x szuka pana y do robienia tego lub tamtego.
Wieczorem słyszę, że on musi jeszcze chwilę popracować a potem się okazuje, że pracował sam na sam ze swoim fi..kiem przy widoku cycków pani, która jest gotowa do zaoferowania.
Na początku to olałam, ale teraz jest mi przykro, głupio, nieswojo... nie wiem jak to ująć. Bo zaczynam odnosić wrażenie, że mój mąż szuka, szuka okazji. I kiedyś z niej skorzysta..
Zapytacie jak wyglądało u nas pożycie. Otóż świetnie, ja lubie seks, on również więc pod tym względem naprawdę się dobraliśmy. Ale... ale teraz ja mam coraz mniejszą na to ochotę, bo jak sobie pomyślę, że ja jestem w sypialni a on ogląda w pokoju obok ogłoszenia z dziw..mi, to powoli obrzydzenie mnie ogarnia.
Prosiłam, rozmawiałam, tłumaczyłam, mówiłam, płakałam, krzyczałam - zero efektu.
bo on strony z ogłoszeniami ogląda z "ciekawości i nie widzi w tym nic złego".
i jak to wszystko poukładać?