Dodaj do ulubionych

"Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa"

25.06.12, 11:33
Ale oprócz pojęcia dress code'u istnieją jeszcze pojęcia kultury i taktu.

Mogę przyjść na egzamin w różowym pióropuszu

Pełna dowolność w imię "mam prawo" ?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:36
      Czemu nie? W końcu to nie ubranko tylko faktycznie wiedza jest najważniejsza... Może się mylę?
      • krejzimama Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:38
        Czemu nie. Przecież można przyjść na pogrzeb ubranym jak Ditta von Teese(czy jak to sie tam pisze). W końcu najwazniejszy jest żal po zmarłym.
      • triss_merigold6 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:39
        Jak Cię widzą tak Cię piszą. Należy przynajmniej stwarzać pozory, że szanujemy uczelnię na której studiujemy i wykładowców.
        Co student chce udowodnić przychodząc we wspomnianym różowym pióropuszu? Że jest fajny? Wyluzowany?
        • gazeta_mi_placi Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:42
          A ja nie wiem czemu czepiają się sandałów?
        • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:51
          Mam dwie bliskie osoby na polskich uniwersytetach i akurat ubiór studentów to żaden problem na tych uczelniach. Żaden. Szczerze w takich warunkach jakich znajdują się często studenci pióropusz to odpowiedni gadżet big_grin
          • triss_merigold6 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:54
            Ok.
            W sumie małolaty pójdą na pierwsze rozmowy kwalifikacyjne i na kopach nauczą się ubierać stosownie do okazji.
            • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 12:10
              Triss, jak rany. To znowu nie jest duży problem. Większym jest bezrobocie młodych ludzi, uczelnie które wypuszczają absolwentów niedouczonych. Naprawdę myślisz, ze jak panna w upał przyszła w bluzce zbyt odkrywającej dekolt na egzamin to coś zmienia? Jak się nie nauczyła albo wykładowca chce ją oblać to nawet strój zakonnicy tu nie pomoże. Chyba że... big_grin Skąd wiesz czy ona w przyszłości będzie aplikować do pracy, gdzie najważniejsza jest garsonka? Pierdoły, pierdoły, pierdoły...
              • triss_merigold6 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 12:17
                Ale dlaczego zaraz garsonka?! Między bluzką w formie przepaski na cycki, a wykrochmaloną koszulą z kołnierzykiem widzę sporo wariantów pośrednich.
                I zgadza się, jak ma nikłą wiedzę to żaden strój nie pomoże i żaden nie zaszkodzi bardziej.
                • gazeta_mi_placi Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 16:30
                  Menopauza Triss się zbliża, juk puka do twych drzwi...
                  Na widok 20-stek w mini Triss_Meri z wściekłości serce drży...
                  • triss_merigold6 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 16:50
                    Nie, dlaczego? Noszę mini. Bo mogę.
            • ally Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 17:05
              Dramatyzujesz.
              Na egzaminy ustne ubierałam się elegancko, ale na półgodzinne testy w wielkiej auli nie chciało mi się stroić i pisywałam je, o zgrozo, np. w sandałkach odsłaniających palce. Na rozmowach kwalifikacyjnych radziłam sobie nieźle.
      • angazetka Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:47
        Kultura osobista też się czasem przydaje.
    • hellulah Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:46
      Tak, przede wszystkim powinna się liczyć wiedza i umiejętności.

      Zwykle (z tego co wiem) zresztą najlepsi studenci potrafią się ogarnąć i ubrać w tym "stonowanym stylu".

      A znowuż błyskotliwy student w różowym pióropuszu będzie błyskotliwym studentem w różowym pióropuszu - na niektórych kierunkach to nawet pożądane. A i wykładowca lubi czasem dla rozładowania napięcia założyć t-shirt ze sloganem albo na ten przykład postacią z kultowego filmu, a nie wbijać się w garnitur - zostawmy to korpom.

      Nie czepiałabym się np. czy buty zakrywają palce, a bluzka przypadkiem nie ma koronkowego żabotu. No, zbyt plażowe kreacje na egzaminie ustnym - o których jednak jako żywo nie słyszałam, a mam sporo znajomych w tej branży - to pewnie przesada. Ale już egzaminy pisemne, czasami trwające po kilka godzin i to w salach bez klimatyzacji, nagrzanych - a niech sobie studenci ubierają na siebie co chcą, byle nie mdleli z upału i paramedyków nie trzeba było do nich wołać.

    • wrednadziewucha Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:53
      Przed ostatnim egzaminem ustnym profesor zagrał w otwarte karty i powiedział, że ubiór to wyraz szacunku do drugiej osoby. Mądre słowa, ubranie musi być dobrane do okazji-różowy pióropusz na egzaminie nie jest dobrze dobrany (chyba że to ASP smile ) Padły również słowa, że nie ma sensu zakładać miniówek i wydekoltowanych bluzek, bo po co, "będę się patrzył i skupić się nie będę mógł". Fair enough big_grin

      Mnóstwo dziewczyn w upały przychodziło na uczelnię w mikroszortach, japonkach, supermini... Mnie to raziło, fakt, uczelnia blisko morza, ale przecież nie na plaży!
    • princy-mincy Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:55
      ma prawo, a jakze
      ciekawe czy z tego prawa bedzie tak samo korzystac na rozmowie o prace
    • pleschanka Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 11:56
      Ciekawe, co to za uczelnia, że faceci są tam zawsze nienagannie przyodziani.
    • anna-na Jedna osoba... 25.06.12, 12:37
      Jak do tej pory tylko jedna z mamuń zwróciła iuwagę na to, że to ogłoszenie czepia się tylko dziewczyn/kobiet - o facetach ani słowa. A to przepraszam gołe owłosione łydki w lnianych szortach są bardziej stosowne od głębokiego dekoltu. Odpowiedź brzmi: NIE. Ale to ogłoszenie pisała stara sfrustrowana baba, która nienawidzi młodych kobiet.

      Co do porównywania egzaminu i rozmowy o pracę. Uwierzcie, dwudziestodwu- czy dwudziestotrzylatek naprawdę ma na tyle wyobraźni, żeby wiedzieć, że w jego interesie jest odpowiednio wypaść na rozmowie o pracę. Co więcej, nie wszyscy idą do pracy w korpo, naprawdę, nie wszędzie jest ścisły dress-code i nie trzeba być ugarsonkowanym korposzczurem, żeby dobrze żyć.

      Po trzecie, żaden regulamin nie nakazuje szacunku, cokolwiek to jest, wobec uczelni. Wiecie, że po Wydziale Neofilologii UW biegają szczury? A w sekretariacie siedzi kobieta, która udziela błędnych (sic!) informacji? Dlugo by wymieniać. Czasy się zmieniły. Państwowy uniwerek to naprawdę szit. Propozycja dress-code'u dla studentów to kosmos. Kolejne potwierdzenie, że to ogłoszenie pisała stara baba oderwana od świata. No, chyba, że to KUL lub UKSW, ale tu się już nie wypowiem wink
      • wrednadziewucha Re: Jedna osoba... 25.06.12, 12:54
        > Po trzecie, żaden regulamin nie nakazuje szacunku, cokolwiek to jest, wobec ucz
        > elni.

        No nie. Rodzice tego powinni nauczyć.

        Wiecie, że po Wydziale Neofilologii UW biegają szczury? A w sekretariacie
        > siedzi kobieta, która udziela błędnych (sic!) informacji? Dlugo by wymieniać.

        No i co z tego? Och, biedni studenci. Oni przychodzą na wydział się uczyć, jak mają się szczury do szacunku? Proszę Cię.

        Uwierzcie, dwudziestodwu- czy dw
        > udziestotrzylatek naprawdę ma na tyle wyobraźni, żeby wiedzieć, że w jego inter
        > esie jest odpowiednio wypaść na rozmowie o pracę.

        A na egzaminie to nie jest w jego interesie?

        A to przepraszam gołe ow
        > łosione łydki w lnianych szortach są bardziej stosowne od głębokiego dekoltu

        Problem w tym, że studentki często próbują grać swoimi atutami na egzaminie, i stąd te dekolty, miniówki, zalotne spojrzenia. To ma prowokować, niektórzy wykładowcy mają opinie "babiarzy" i są studentki, które to próbują wykorzystywać. Owłosione łydki nie mają takich właściwości big_grin

        Propozycja dress-code'
        > u dla studentów to kosmos.

        Jestem studentką i uważam, że to nie jest kosmos. To szacunek, to elementarne zasady obcowania z innymi ludźmi!

        >Państwowy uniwerek to naprawdę szit

        Bo nie ma na deratyzację?
        • anna-na Re: Jedna osoba... 25.06.12, 13:03

          > >Państwowy uniwerek to naprawdę szit
          >
          > Bo nie ma na deratyzację?
          >

          Między innymi. A poza tym: przestarzałe programy studiów, niekompetentni wykładowcy, brak szacunku ze strony pracowników administracji i pracowników naukowych, niedostosowanie do rynku pracy (nie mówię tu o programie studiów, bo studia nie są po to, żeby znaleźć robotę, tylko o planie zajęć, który uniemożliwia podjęcie pracy nawet na pół etatu), a w końcu: bardzo niski poziom nauczania, zerowe w praktyce wymagania. Mówimy o Uniwersytecie Warszawskim. Uwierz mi, nie zakładałabyś wyjściowych lakierków na wykład w auli, po której biegają szczury. Widziałam to na własne oczy, ze dwa razy na pewno + opowiesci znajomych.
        • hellulah Re: Jedna osoba... 25.06.12, 13:10
          Wiesz co, przy n-tej, np. 40-tej, egzaminowanej osobie naprawdę ostatnią rzeczą, o której się myśli, to czy ma na stopach sandałki i o-la-boga odkryte palce!!!

          Laski epatujące cycem są śmieszne i prowokują do fajnych komentarzy w kuluarach smile

          Owszem, ogólna schludność to podstawa, ale w tym ogłoszeniu widzę pewne przegięcie. Zza biurka naprawdę nie widać sandałków czy nawet długości spódniczki. Gołe ramiona? Chyba zdrowsze w upale od przepoconej marynareczki i perlistego potu na czole.

          A studenci i ich łydki - nie bądź taka seksistowska, fajne młode męskie mięsko odpowiednio miłe zawsze robi wrażenie smile zwłaszcza na kierunkach-babińcach. Z tym, że profesjonaliści płci obojej potrafią oceniać no ba, profesjonalnie. A szpagatowa inteligencja lubi sobie pojeździć po kimś a tak dla sportu, a że spódniczka za krótka, a że bluzka czerwona.
      • chomiczkami Re: Jedna osoba... 25.06.12, 14:34
        anna-na napisała:

        > Po trzecie, żaden regulamin nie nakazuje szacunku, cokolwiek to jest, wobec ucz
        > elni.

        Cytat. Z indeksu. Mojego.

        " Przystępując do społeczności akademickiej [tu nazwa] ślubuję:
        -
        -
        - uznawać prawa zwierzchności akademickiej i przestrzegać dobrych obyczajów społeczności studenckiej;
        - bronić godności mojego Uniwersytetu oraz dobra całej wspólnoty akademickiej"

        No, nie ma nic o szczurach (bo to nie UW), za to jest o godności uczelni i dobrych obyczajach.
      • gazeta_mi_placi Re: Jedna osoba... 25.06.12, 16:14
        Obstawiam Panią w okresie menopauzy, one gdyby mogły rozerwałyby młode, nie daj Bóg ładne i zgrabne dziewczyny na strzępy.
      • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 25.06.12, 21:02
        anna-na napisała:

        > Jak do tej pory tylko jedna z mamuń zwróciła iuwagę na to, że to ogłoszenie cze
        > pia się tylko dziewczyn/kobiet - o facetach ani słowa. A to przepraszam gołe ow
        > łosione łydki w lnianych szortach są bardziej stosowne od głębokiego dekoltu. O
        > dpowiedź brzmi: NIE. Ale to ogłoszenie pisała stara sfrustrowana baba, która ni
        > enawidzi młodych kobiet.

        zgoda, ogłoszenie jest dyskryminujące. panów w japonkach też to powinno obowiązywać


        > Co do porównywania egzaminu i rozmowy o pracę. Uwierzcie, dwudziestodwu- czy dw
        > udziestotrzylatek naprawdę ma na tyle wyobraźni, żeby wiedzieć, że w jego inter
        > esie jest odpowiednio wypaść na rozmowie o pracę. Co więcej, nie wszyscy idą do
        > pracy w korpo, naprawdę, nie wszędzie jest ścisły dress-code i nie trzeba być
        > ugarsonkowanym korposzczurem, żeby dobrze żyć.

        Jeśli jego wyobraźnia nie ogarnia różnicy pomiędzy ubiorem na egzamin a tym na plażę, to można przyjąć że nie zrozumie że na rozmowie kwalifikacyjnej też należy jakoś wyglądać (a co!? tam też się liczy sama wiedza i mogę se przyjść w różowych szortach).
        Nie chodzi zresztą o ścisły dress code ani o ugarsonkowanie, ale o podstawowe zasady spod znaku: schowaj cycki. Naprawdę jest coś pomiędzy.

        > Po trzecie, żaden regulamin nie nakazuje szacunku, cokolwiek to jest, wobec ucz
        > elni.

        po pierwsze to jest coś takiego jak ślubowanie i tam jest coś o szacunku (za moich czasów było na pierwszej stronie indeksu. a nawet jeśli nie ma tego dosłownego zapisu to co z tego? zakazu podrzynania gardeł kolegom w szatni też nie ma, a chyba wszyscy się zgodzimy że jest to w złym guście.
        • amoreska Re: Jedna osoba... 25.06.12, 21:08
          Cytatpo pierwsze to jest coś takiego jak ślubowanie i tam jest coś o szacunku (za moich czasów było na pierwszej stronie indeksu. a nawet jeśli nie ma tego dosłownego zapisu to co z tego? zakazu podrzynania gardeł kolegom w szatni też nie ma, a chyba wszyscy się zgodzimy że jest to w złym guście.
          tylko że podrzynanie gardeł jest usankcjonowane prawnie jako przestępstwo, a przyjście na egzamin w bluzce szerokości paska do spodni i szortach na egzamin - nie. A czasami szkoda.
          Owszem, nie chciałabym, byśmy popadli w Afganistan, ale...
          • amoreska Re: Jedna osoba... 25.06.12, 21:09
            Za dużo "egzaminów", masło maślane wyszło, przepraszam.
          • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 25.06.12, 21:24
            amoreska napisała:

            > Cytatpo pierwsze to jest coś takiego jak ślubowanie i tam jest coś o szacunku
            > (za moich czasów było na pierwszej stronie indeksu. a nawet jeśli nie ma tego
            > dosłownego zapisu to co z tego? zakazu podrzynania gardeł kolegom w szatni też
            > nie ma, a chyba wszyscy się zgodzimy że jest to w złym guście.

            > tylko że podrzynanie gardeł jest usankcjonowane prawnie jako przestępstwo, a pr
            > zyjście na egzamin w bluzce szerokości paska do spodni i szortach na egzamin -
            > nie. A czasami szkoda.
            > Owszem, nie chciałabym, byśmy popadli w Afganistan, ale...

            porównanie zasad ubioru do przestępstwa trochę niefortunne, ale chodziło mi o to, że regulamin nie musi obejmować absolutnie wszystkich możliwych sytuacji, bo wiele rzeczy rozumie się samo przez się (przynajmniej w teorii).
          • hellulah Re: Jedna osoba... 25.06.12, 22:05
            Szortów zza biurka nie widać, na sali, na której pisze powiedzmy 80-100 osób (jak nie 180-200) też nie.

            Zza biurka widać ewentualnie twarz - tyle, że po 20-tej, 40-tej osobie widać raczej... mgłę przed oczyma i wielki wirtualny napis JA CHCĘ DO DOMU smile

            Dziwnym trafem taka verdana, która uczy studentów, nie oburza się na te szorty na studenckich zadkach w upale, a najwięcej sprzeciwu zgłaszają inne panie smile
            • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 25.06.12, 22:38
              hellulah napisała:

              > Szortów zza biurka nie widać, na sali, na której pisze powiedzmy 80-100 osób (j
              > ak nie 180-200) też nie.
              >
              > Zza biurka widać ewentualnie twarz - tyle, że po 20-tej, 40-tej osobie widać ra
              > czej... mgłę przed oczyma i wielki wirtualny napis JA CHCĘ DO DOMU smile
              >
              > Dziwnym trafem taka verdana, która uczy studentów, nie oburza się na te szorty
              > na studenckich zadkach w upale, a najwięcej sprzeciwu zgłaszają inne panie smile

              a verdana nie jest panią?
              napisała zresztą że szorty i kusa bluzeczka to nie jest dobry strój na egzamin. zresztą to jest sedno sprawy, nikt przecież nie będzie obniżał oceny za japonki na stopach (przynajmniej mi się nie zdarzyło), ale to niestety źle świadczy o studencie.
              • hellulah Re: Jedna osoba... 25.06.12, 22:45
                > a verdana nie jest panią?

                Litości... "inne panie" czyli verdana jest także panią... tylko nie tą, co zgłasza największy sprzeciw (czy może miałam napisać, pani Verdana? ej no...)

                O studencie źle świadczy ciasnota horyzontów oraz/albo niedouczenie. Najgorzej, jak w komplecie z postawą szczerze roszczeniową. Ewentualnie również przetrawiony (lub nieprzetrawiony, też bywa) alkohol w oddechu. Ewentualnie smrodek wypalonego zioła unoszący się z włosów i garderoby, ale to już w zależności od przyjętej optyki, niektórzy uważają, że to nic takiego.
                • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 25.06.12, 22:56
                  hellulah napisała:

                  > > a verdana nie jest panią?
                  >
                  > Litości... "inne panie" czyli verdana jest także panią... tylko nie tą, co zgła
                  > sza największy sprzeciw (czy może miałam napisać, pani Verdana? ej no...)
                  >
                  > O studencie źle świadczy ciasnota horyzontów oraz/albo niedouczenie. Najgorzej,
                  > jak w komplecie z postawą szczerze roszczeniową. Ewentualnie również przetrawi
                  > ony (lub nieprzetrawiony, też bywa) alkohol w oddechu. Ewentualnie smrodek wypa
                  > lonego zioła unoszący się z włosów i garderoby, ale to już w zależności od przy
                  > jętej optyki, niektórzy uważają, że to nic takiego.

                  może to sprawa indywidualna, ale do tej listy dorzuciłabym plażowicza na egzaminie. w ogóle to istnieje korelacja pomiędzy umiejętnością zachowania się (w tym nieubieranie się jak na plażę) a np. szerokością horyzontów, że już nawet nie wspomnę o studentach-dresiarzach którzy wymienioną przez ciebie postawę roszczeniową mają opanowaną do perfekcji.
                  • hellulah Re: Jedna osoba... 25.06.12, 23:07
                    Niunie z elegancko dobranym strojem potrafią być bardziej roszczeniowe od najgorszego dresa. Strój pod strychulec może oznaczać lęk przed decyzyjnością, konformizm albo np. mamuśkę podającą ciuchy niesamodzielnemu studentowi prosto z szafy. Korelacja nie jest więc bezwzględna.

                    Jak egzamin pisemny, trwający do kupy ponad 4 godziny odbywa się przy np. 35 stopniach na zewnątrz, w sali nagrzanej od słońca i mimo otwartych drzwi raczej średnio przewiewnej, lepiej mieć plażowiczów (hmm, za plażowe uważasz szorty do pół uda? i sandały?) niż udary cieplne do reanimacji. To akurat nie jest przykład z [khem khe] wzięty, tylko doroczny rytuał w pewnych okolicznościach przyrody, jak najbardziej z życia smile

                    Kartka z pouczeniami nie traktowała zresztą o strojach plażowych ("kochani, goły brzuch to na plażę" np.) a o stonowanych barwach i zakrytych palcach u stóp.

                    Oczywiście, ciebie mogą (te tak naprawdę absolutnie niezauważalne i pomijalne) stopy i długości, czemu nie smile

                    • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 25.06.12, 23:23
                      hellulah napisała:

                      > Niunie z elegancko dobranym strojem potrafią być bardziej roszczeniowe od najgo
                      > rszego dresa. Strój pod strychulec może oznaczać lęk przed decyzyjnością, konfo
                      > rmizm albo np. mamuśkę podającą ciuchy niesamodzielnemu studentowi prosto z sza
                      > fy. Korelacja nie jest więc bezwzględna.

                      nie napisałam że każdy dresiarz jest roszczeniowy, a każdy elegant grzeczny. gdybym to chciała przekazać, to użyłabym innego słowa niż korelacja. to nie jest oczywiste?


                      • hellulah Re: Jedna osoba... 26.06.12, 00:39
                        Założyłam, że masz na myśli ścisłą korelację, i to dodatnią. Natomiast moim zdaniem korelacja, jeśli w ogóle występuje, jest bardzo niewielka - a często i ujemna.
                        • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 26.06.12, 07:33
                          hellulah napisała:

                          > Założyłam, że masz na myśli ścisłą korelację, i to dodatnią. Natomiast moim zda
                          > niem korelacja, jeśli w ogóle występuje, jest bardzo niewielka - a często i uje
                          > mna.

                          korelacja nie może być często ujemna. albo jest dodatnia, albo ujemna.
                          masz prawo uważać że jest ujemna, ja natomiast pozostanę przy swoim zdaniu, bo stoi za nim spore doświadczenie pracy ze studentami.
                          • hellulah Re: Jedna osoba... 26.06.12, 12:30
                            Korelację ustalam dla jakiegoś zbioru przypadków. Stąd korelacja może być różna w zależności od rocznika, grupy czy kierunku. Dlatego napisałam, że może być "często ujemna" - w pewnych grupach (nie we wszystkich) jest ujemna, co uważam zresztą za prawidłowość w przypadku wielu grup (zjawisko występuje często), aczkolwiek nie upieram się, że jest to słuszne dla wszystkich. Oj widzę, że lubimy chwytać za słówka? no to powodzenia smile

                            I może nie przerzucajmy się latami pracy na uczelni - nie wiesz, co robię, co robiłam, i nie wiesz, co robią moi bliscy i przyjaciele. Od wielu lat.

                            Zdanie oczywiście każdy ma, jakie ma. Oczywiście, masz prawo uważać, że twoja racja jest twojsza, a za moim zdaniem stoi - a bo ja wiem? - wieloletnia praktyka w sprzedaży truskawek na rynku, dziergania szaliczków z kordonka, kopania piłki nożnej albo pracy w Urzędzie Skarbowym smile
                            • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 26.06.12, 16:59
                              hellulah napisała:

                              > I może nie przerzucajmy się latami pracy na uczelni - nie wiesz, co robię, co r
                              > obiłam, i nie wiesz, co robią moi bliscy i przyjaciele. Od wielu lat.
                              >
                              > Zdanie oczywiście każdy ma, jakie ma. Oczywiście, masz prawo uważać, że twoja r
                              > acja jest twojsza, a za moim zdaniem stoi - a bo ja wiem? - wieloletnia praktyk
                              > a w sprzedaży truskawek na rynku, dziergania szaliczków z kordonka, kopania pił
                              > ki nożnej albo pracy w Urzędzie Skarbowym smile

                              nigdy nie sugerowałam że sprzedajesz truskawki, po prostu napisałam z czego wynika moje zdanie, praca na uczelni w tym konkretnym przypadku jest chyba istotnym szczegółem? (w przypadku verdany była na tyle istotna że się na nią powołujesz) jeśli uznałaś że pisząc o swoim doświadczeniu chcę ciebie upokorzyć dzierganiem szaliczków to chyba problem nie leży po mojej stronie..

                              aha, i mam pełne prawo uważać że moja racja oparta na własnych doświadczeniach jest mojsza niż racja nieznanej mi forumowiczki, oparta o doświadczenia jej krewnych i znajomych. przecież ty też uważasz że twoja jest twojsza i afery z tego nie robię smile
                              pozdrawiam.
                              • hellulah Re: Jedna osoba... 26.06.12, 20:25
                                Przypisujesz mi słowa/intencje, których nie zawarłam w postach, no ale pewnie tak tobie wygodniej smile

                                Nie wiem np. gdzie wyczytałaś, że opieram swoje zdanie wyłącznie na doświadczeniach moich krewnych i znajomych?

                                Może pomyśl chwilkę tak: nie ważne, gdzie kto - według deklaracji (bo deklarować to sobie możesz bardzo dużo) - pracuje, ważne, jakimi faktami/argumentami dysponuje. Udowodnij mi, że zakryte palce u stóp świadczą o szerokiej wiedzy zdającej studentki? A sandałki o jej pustogłowiu - w dziedzinie objętej egzaminem?

                                Znam osobę dziergającą (nie tylko szaliczki) i nic w tym zdrożnego nie ma, przeciwnie - to twórcza i całkiem popłatna praca (domyślam się, że pitu pitu o upokarzaniu służy wprowadzeniu wątku emocjonalnego, celem zamydlenia rzeczowej dyskusji - fajna próba, doceniam). Po prostu nie zakładaj, że tylko ty znasz się na realiach polskich uczelni wyższych, bo jak już pisałam, nie każdy handluje zieleniną czy uprawia szlachetny zawód sportowca. Zawsze możesz trafić na kogoś, kto naprawdę wie, że na egzaminie mini zza biurka nie widać (jeśli ktoś nie ma fiksacji na tym tle i super radaru w oczach) a kancik na spodniach nie świadczy o posiadanej wiedzy (jest jedynie kancikiem na spodniach). Ale oczywiście masz prawo do swoich fiksacji i fetyszy, co nie podlega dyskusji w żadnym tego słowa znaczeniu smile

                                • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 26.06.12, 21:09
                                  hellulah napisała:

                                  > Przypisujesz mi słowa/intencje, których nie zawarłam w postach, no ale pewnie t
                                  > ak tobie wygodniej smile
                                  >
                                  > Nie wiem np. gdzie wyczytałaś, że opieram swoje zdanie wyłącznie na doświadczen
                                  > iach moich krewnych i znajomych?
                                  >
                                  > Może pomyśl chwilkę tak: nie ważne, gdzie kto - według deklaracji (bo deklarowa
                                  > ć to sobie możesz bardzo dużo) - pracuje, ważne, jakimi faktami/argumentami dys
                                  > ponuje. Udowodnij mi, że zakryte palce u stóp świadczą o szerokiej wiedzy zdają
                                  > cej studentki? A sandałki o jej pustogłowiu - w dziedzinie objętej egzaminem?
                                  >
                                  > Znam osobę dziergającą (nie tylko szaliczki) i nic w tym zdrożnego nie ma, prze
                                  > ciwnie - to twórcza i całkiem popłatna praca (domyślam się, że pitu pitu o upok
                                  > arzaniu służy wprowadzeniu wątku emocjonalnego, celem zamydlenia rzeczowej dysk
                                  > usji - fajna próba, doceniam). Po prostu nie zakładaj, że tylko ty znasz się na
                                  > realiach polskich uczelni wyższych, bo jak już pisałam, nie każdy handluje zie
                                  > leniną czy uprawia szlachetny zawód sportowca. Zawsze możesz trafić na kogoś, k
                                  > to naprawdę wie, że na egzaminie mini zza biurka nie widać (jeśli ktoś nie ma f
                                  > iksacji na tym tle i super radaru w oczach) a kancik na spodniach nie świadczy
                                  > o posiadanej wiedzy (jest jedynie kancikiem na spodniach). Ale oczywiście masz
                                  > prawo do swoich fiksacji i fetyszy, co nie podlega dyskusji w żadnym tego słowa
                                  > znaczeniu smile
                                  >

                                  1. nawet jeśli to twoje prywatne doświadczenia (jeśli są, to naprawdę dziwne że przywołałaś autorytet verdany zamiast napisać o swoich doświadczeniach) to dlaczego mam im ufać bardziej niż swoim własnym? ty moim ufasz bardziej? smile
                                  2. krewnych i znajomych sama w to wciągnęłaś, ja tylko powtarzam.
                                  3. podobnie z dzierganiem szaliczków - również sama to wyciągnęłaś i postawiłaś w opozycji do pracy na uczelni. teraz piszesz że nic w tym zdrożnego nie ma - ładny zabieg przyznam szczerze, ale dość niski smile
                                  4. nigdy nie napisałam że stopień odkrycia ma coś wspólnego z wiedzą, co więcej napisałam (dużo wcześniej, kiedy ta dyskusja była jeszcze merytoryczna) że nigdy nie obniżyłam oceny za ubiór. to po prostu niestosowne według mnie. tylko tyle i aż tyle.
                                  5. przyjmij do wiadomości że się z tobą nie zgadzam i nie oznacza to automatycznie że jestem frustratką, mam fiksacje i licytuję się pracą na uczelni. świat jest pełen ludzi którzy mają inne zdanie - wszystkich nie wytępisz smile

                                  pozdrawiam i eot z mojej strony
                                • metwoh Re: Jedna osoba... 27.06.12, 08:57
                                  hellulah napisała
                                  Zawsze możesz trafić na kogoś, k
                                  > to naprawdę wie, że na egzaminie mini zza biurka nie widać.
                                  A na egzaminie pisemnym? Zapewniam, ze widać, jak któraś nie umie siedzieć, jak na damę przystało, to widać. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, ze to tylko majtki, a one nie powinny przesłaniać wiedzy zdającej.
                                  Oczywiście ja piszę o maturze, ale zakładam, ze na egzaminie na uczelni jest podobnie. Nie wiem tylko, czy majtki są czerwone, ale na maturze to też nie jest regułą.
                  • marychna31 Re: Jedna osoba... 26.06.12, 13:09
                    > nie. w ogóle to istnieje korelacja pomiędzy umiejętnością zachowania się (w tym
                    > nieubieranie się jak na plażę) a np. szerokością horyzontów

                    O tak! Najlepszym przykładem A. Einstein... wink
                    • my_favourite_axe Re: Jedna osoba... 26.06.12, 17:00
                      marychna31 napisała:

                      > > nie. w ogóle to istnieje korelacja pomiędzy umiejętnością zachowania się
                      > (w tym
                      > > nieubieranie się jak na plażę) a np. szerokością horyzontów
                      >
                      > O tak! Najlepszym przykładem A. Einstein... wink

                      próbujesz mi przekazać, że dzisiejsze uczelnie pełne są Einsteinów brzuchem na wierzchu, czy też to, że wyjątek niweczy całą zależność? bo obie tezy są dość karkołomne smile
    • thea19 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 12:45
      kiedys na 4roku w czasie sesji zimowej egzaminator zwrocil uwage na ubior studentow znaczac ich prace w trakcie pisania. maja tez zaznaczyl nie mowiac o co chodzi. na koniec poprosil wszystkich ze znaczkami i wyjscie na srodek auli i powiedzial, ze te osoby ubraly sie stosownie do okolicznosci i podwyzszyl nam ocene o pol stopnia.
      ps cale studia ubieralam garnitury albo sweterki i spodnie w kancik oraz buty na obcasie. dzinsy kupilam na koniec edukacji mimo, ze na moim kierunku bardziej wlasciwe byly kalosze smile
      • hellulah Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 13:02
        Fajnie, fajnie, a czy ty wiesz, że obecnie takie podwyższenie oceny jest na 99% całkowicie niezgodne z regulaminem i zasadniczo, gdyby się studentom chciało, mogli by pisać na pana mądrego skargę oraz wnosić o egzamin komisyjny? Gdyby odpowiednio mądrze i w dobre miejsca napisali, mogliby pana tak ustawić, że egzamin komisyjny byłby nawet uczciwy wink (w wersji minimum mogą mu wystawić laurkę w ankietach, chyba większość uczelni ma rubryczkę "zasady i obiektywność oceniania" lub podobną - a tu pan się nie popisał; jak wysoka szycha, pewnie by to po nim spłynęło, ale zawsze lepiej coś niż nic)

        Naprawdę uważasz, że postawienie oceny wyższej za piękne oczy (a sorry, piękny w czyimś mniemaniu strój) jest w porządku?

        I to na egzaminie pisemnym, gdzie ocenia się na dystans prace...

        Ocena jest za to, co zostało zapodane na początku kursu, czyli np. taki zakres materiału i takie a nie inne umiejętności praktyczne. Gdzie w tym się mieści sweterek plus spodnie w kant?

        (ten 1% to - nie wykluczam - uczelnie artystyczne i egzaminy no praktyczne tamże)

        Student okazuje szacunek przede wszystkim swoją wiedzą, pokazując, że słuchał, śledził, notował, dyskutował, polemizował nawet, a ogólnie - wchłonął co trzeba, przemyślał, także i samodzielnie się douczył.

        Jeśli ktoś za znak szacunku poczytuje spodenki w kancik, no i jeśli czuje że musi ten szacunek wyegzekwować, to ja nie mam więcej pytań smile
        • thea19 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:26
          nie wiem i wisi mi to kalafiorem, bylo to dawno i gwoli scislosci panowie tez zostali wyroznieni. dodam jeszcze, ze zostalam zwolniona z jednego egzaminu za lazenie na wyklady a z innego za dobra ocene z cwiczen i napisanie jakiejs tam pracy. to tez nielegalne? klociliby sie studenci co olewaja nauke i nic nie potrafia.
          ubieralam sie nie dlatego by sie podlizywac ale by dobrze wygladac. nie kazdy student musi wygladac jak emo, neon, tipsiara albo czym tam sie kto lubi wyrozniac. dzinsow nie nosilam bo nie lubie streczowych a ciezko o dobre dzinsy bez dodatkow w moim fasonie.
          teraz nie studiuje, nie pracuje w korpo, mam swoja dzialalnosc i moge sie ubierac jak menel jak mnie najdzie ochota.
          • hellulah Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:40
            Szkoda, że wisi tobie kalafiorem nierzetelne ocenianie wiedzy studentów. No cóż.

            Nie wiem, jak to napisać delikatnie - ale sorry, nie widzisz różnicy między ocenianiem za ładne oczy a oceną za pracę zaliczeniową czy udział w zajęciach?

            Legalne jest wszystko, co zostało zapowiedziane z góry w jasny, przejrzysty sposób. Czyli nikt nie broni prowadzącemu umieścić formułki: "aktywne uczestnictwo w wykładach zwalnia z egzaminu" (z akcentem na aktywne, bo skoro przedmiot wykładowy, to obecność nieobowiązkowa a ocena musi z czegoś wynikać, więc obowiązkiem prowadzącego jest wymyślenie, za co ona - za np. projekt, egzamin ustny lub pisemny, projekt grupowy, pracę zaliczeniową - samo odsiadywanie na wykładzie to trochę mało, nieprawdaż?) albo "ocena końcowa jest oceną z pracy pisemnej na zadany temat". Ważne jest, że reguły są jasne, dla wszystkich, podane na początku kursu oraz - uwaga - dotyczą kursu. Sama więc sobie odpowiedz na pytanie, czy dostałaś tamte zaliczenia nielegalnie.

            Sorry, ale jeśli student A i student B mają tyle samo punktów na teście, ale student B dostaje pół oceny w górę za miłą prezencję, to się to nadaje do komisji dyscyplinarnej dla szanownego pana prowadzącego.

            • thea19 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:47
              nie wiem czy wiesz ale na studiach wyzszej oceny niz 5 dostac nie mozna i czasem takie podwyzszenie niczego nie zmieni. podobnie jak ktos nic nie napisze to pol oceny dalej bedzie dwoja. skoro dostalam ocene, mam ja w indeksie i na karcie to naprawde mi to wisi, dostalam ja legalnie, nie musialam nikogo prosic, dawac lapowke, sama napisalam prace. wiedze na dany temat posiadalam (teraz juz niewiele z tego pamietam) i jest git.
              co do zaliczania za obecnosci, to wykladowca oglosil to na ostatnim wykladzie wskazujac palcem kto ma 4 za obecnosci a jak chce 5 to na dopytke musi sie zglosic.
              na jednym tylko wykladzie na poczatku bylo info, ze za obecnosci jest mozliwosc wybrania 3 pytan z 5 zamiast pisania na wszystkie.
              • hellulah Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:51
                > nie wiem czy wiesz

                No oczywiście, że nie wiem, skończyłam w bólach podstawówkę, całe sześć klas smile

                > ale na studiach wyzszej oceny niz 5 dostac nie mozna i czase
                > m takie podwyzszenie niczego nie zmieni.

                Czyli rozumiem, że pan wykładowca z góry wiedział, że stawia znaczki za miły wygląd osobom, które dostaną piątki? weź nie rób sobie jaj smile Sama pisałaś, że stawiał w trakcie egzaminu.

                > skoro dostalam ocene, mam ja w indeksie i na karci
                > e to naprawde mi to wisi,

                No ja widzę, że wisi, tak wisi że aż się po ziemi wlecze smile

                Widzisz, niektórzy lubią sięgnąć dalej niż sięga czubeczek ich noska, i np. martwią się degrengolada na uczelniach w Polsce.

                • thea19 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 15:58
                  nie mam sobie nic do zarzucenia. gdybym inaczej sie ubierala i tylko na egzamin zalozyla cos, bo wiem, ze przypadnie do gustu wykladowcy, to bylaby manipulacja. i to jeszcze na ustny bo na pisemny w zyciu by mi do glowy nie przyszlo, ze ktos patrzy na odzienie.
                  blagam o wybaczenie bo nosilam spodnie w kant i zakiety. robilam to by miec dobre stopnie. dla rownowagi w letniej sesji mialam klapki japonki i bluzke z odkrytymi plecami bo byl upal jak diabli. kurka dostalam piatke i propozycje przeniesienia na te specjalizacje ale nie skorzystalam. czyzbym miala ladne plecy? wykladowca w ogole mnie nie znal wiec nie wiedzial co potrafie. ot tak sie trafilo.
                  czepiasz sie nie wiadomo czego. jak ktos nic nie umie to i ubranie mu nie pomoze. takie zycie. moja uczelnia jest calkiem spoko, latwo nie bylo ale teraz nie jecze jak to mi zle i pracy nie mam. duzo osob nie ma bo albo nic nie umie albo ma dzikie wymagania finansowe i oczekiwania od pracodawcow nie dajac nic w zamian a na dg nie ida bo nie maja pomyslu. w zyciu zawodowym liczy sie wiedza, charakter i szczescie.
                  • hellulah Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 16:09
                    thea, ale ja tobie niczego w temacie uzyskania zaliczenia nie zarzucam, pojmujesz?

                    > czepiasz sie nie wiadomo czego.

                    Czepiam się prowadzącego, który zachował się wbrew wszelkim zasadom rzetelności naukowej (o, zobacz np. ten wpis, a verdana naparwdę wie, o czym pisze forum.gazeta.pl/forum/w,567,136897276,136903379,Re_Uczelnia_nie_kosciol_egzamin_nie_stypa_.html ).

                    Czepiam się takiego toku myślenia, że jak wykładowca dał pół oceny w górę za strój to jest fajnie, bo to nie jest fajnie, to jest bardzo, bardzo źle. To jest coś, co powinno być wyeliminowane i napiętnowane, rozumiesz?


                    • thea19 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 16:48
                      pomijajac ocenianie to go nigdy nie lubilam. pamietam jak kiedys w pazdzierniku cofnal ludziom warunki przyznane w czerwcu. tych przyznanych w sesji zimowej nie ruszal. 30 osob polecialo z roku. do tego byl chamski i ludzie sie go bali.
                      • hellulah Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 17:50
                        sad

                        thea, i to jest właśnie godne potępienia i dyskusji (chamstwo, brak profesjonalizmu, nieprzestrzeganie regulaminu) a nie sandałki czy bluzka na ramiączkach u studentki.
      • landora Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 13:34
        > ps cale studia ubieralam garnitury albo sweterki i spodnie w kancik oraz buty n
        > a obcasie. dzinsy kupilam na koniec edukacji mimo, ze na moim kierunku bardziej
        > wlasciwe byly kalosze smile

        Bez przesady, nie ubierałam się na uczelnię jak na plaże, ale tez nie biegałam na wykłady w garniturach. Nie widzę nic złego w dzinsach. Co innego na egzaminy. Chociaż UK ma zdecydowanie lepsze szkolnictwo wyższe, a tam na egzaminie byłam jedyną osoba ubraną elegancko, a ana zajęciach zdarzały się osoby w pluszowych kapciuszkach albo boso.
    • sarling Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 12:50

      Nowe pokolenie chamów z niczym nieuzasadnionym samozachwytem.
      Dążymy do powrotu skór, jedzenia z ziemi i wspólnego iskania w poszukiwaniu robali.
    • to_ja_tola Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 13:10
      Oczywiście pierwsze co to porównanie do kościoła.A niech idzie sobie nawet w samych gaciach i pióropuszu...Ona!bo ja ubrała bym się stosownie.A potem płacz,że świat schodzi na psy,ale sami do tego doprowadzamy.Każdy teraz ma własne zdanie,każy ma własny sposób na to czy na tamto,każdy jest panem swojego życia,a w ostateczności wychodzi,że jest jeden wielki syf,nieład i burdel!
    • sanciasancia Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 13:55
      Mnie to rybka. Może przychodzić i w różowym pióropuszu i neonowym bikini, byle umiał(a) i nie ściągał(a).
    • tosterowa Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:14
      Ta kartka do studentów jest chamska. To nie szkoła podstawowa, żeby pouczać dorosłe osoby.
      • angazetka Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:20
        Fakt, dorosłe osoby powinny wiedzieć od dawna, jak się ubrać na egzamin.
      • an_ni Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:21
        jesli przez tyle sie nie nauczyly co to znaczy stroj stosowny do okazji to nalezy ich pouczac
        • tosterowa Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:32
          Taa, zapewne równie kulturalna byłaby kartka od studenta do profesorów, z prośbą, żeby wyglądali przyzwoicie, a nie jakby właśnie wytoczyli się ze śmietnika. Bo przecież to nie takie rzadkie zjawisko, prawda?
          • an_ni Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:36
            najwyrazniej jestes jedna z takich studentek...
            • tosterowa Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 14:38
              dzięki za komplement, a nawet dwabig_grin
              • verdana Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 15:20
                Całkowicie, jednoznacznie i bez namysłu solidaryzuję sie ze studentami.
                Rozumiałabym kartkę, aby na egzamin odziać się przywoicie, a nie w strój plażowy. Ale profesor, któremu przeszkadza w czymkolwiek spódnica przed kolana - litości... Wszystko mu/jej sie kojarzy? Co jest złego w spódnicy przed kolana? W czerwonej bluzce??? W butach nie zakrywajacych palców w upały?
                Na pisemny egzamin studenci powinni przychodzić tak, aby im było wygodnie. Na ustny - bez ekstrawagancji, ale i bez odziewania się w garniturki i kostiumiki. Kolorty - dlaczego nie? Czym innym jest korporacja, a czym innym społeczność akademicka. Tu obowiązuje jednak pewien luz - za wyjątkiem b. Galicji, jak mniemamsmile
                A podwyzszanie stopnia za właściwy ubór to kryminał - równie dobrze można wyżej ocenić Panie z dużym biustem i dekoltem.
                • bi_scotti Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 16:22
                  Tak dlugo jak ubranie jest czyste i rozmiar w miare pasuje (nie ma sie poczucia, ze goscia pije pod pachami albo ze pani sciagnela sweter z wujka trenujacego sumo), reszta jest wlasciwie kwestia indywidulanego gustu i preferencji. Przy czym ja np. zawsze czulam sie pewniej (tak wewnetrznie "uzbrojona" wink ) gdy szlam na egzamin czy gdy ide na "powazna" rozmowe odpowiednio ubrana. To sa zdecydowanie sytuacje, w ktorych wole byc over-dressed niz under-dressed, ALE to jest moja prywatna preferencja i potrafie sobie wyobrazic, ze komus wieksza pewnosc siebie daje poczucie luzu w ubiorze. Rozowe pioro we wlosach lub w pupie uznalabym jednak za co najmnie niewygodny dodatek do ubrania na egzamin tongue_out
                • metwoh Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 12:30
                  A w kapeluszu na glowie można?
            • sanciasancia Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 18:07
              > najwyrazniej jestes jedna z takich studentek...
              A ty z frakcji, gdzie dress code polega na wytartych dzinsikach i sfilcowanym sweterku?
          • gazeta_mi_placi Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 16:26
            Otóż to Tosterowa, profesorom też można wiele zarzucić, niezależnie od stroju także na przykład dość częste spóźnianie się na zajęcia.
    • beverly1985 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 17:22
      Jak założe szary garnitur na rozmowę kwalifikacyjna czy egzamin to "szanuję innych" a tak jeansy i t-shirt to nie? Bo kto tak powiedział?

      Zgadzam się z podpisem- liczą się wiedza i umiejętności, a nie strój. Do swojej korpo jeszcze nigdy garsonki i spódnicy nie załozyłam- jeansy i marynarka to najbardziej oficjalny strój, jaki mam w szafie.
      • verdana Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 18:33
        Poza tym ktoś tu kompletnie nie rozumie pojęcia dress code. Dress code jest to ubranie stosowne do wymagań i sytuacji i nie jest to zawsze solenna garsoneczka i garnitur. Dress code na uczelni na pewno obejmuje kolorowe ubranie, czy spódnicę przed kolana. Natomiast dorosłe kobiety ubrane jak uczennice, w białe bluzeczki i granatowe spódniczki mnie raczej bawią - nie znaczy to,że mnie szanują, tylko ,że mają wdrukowane, ze odpowiedni strój jest tylko jeden.
        Ostatnio na egzamin przyszła do mnie dziewczyna pięknie ubrana w różxowo-pomaranczowe rzeczy, niewiarygodnie dobrze dobrane, chociaż w życiu bym nie sadziła, zę moga do siebie pasować. Dlaczego miałabym uznać, zę zadajac sobie tyle trudu przyszła niestosownie ubrana? Bo nie w czerni i granacie?
        • bi_scotti Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 18:47
          verdana napisała:

          > > Ostatnio na egzamin przyszła do mnie dziewczyna pięknie ubrana w różxowo-pomara
          > nczowe rzeczy, niewiarygodnie dobrze dobrane, chociaż w życiu bym nie sadziła,
          > zę moga do siebie pasować.

          Bronilam pracy magisterskiej w jedwabnej sukience wlasnie w takiej kolorystyce - sukienka byla specjalnie na okazje uszyta przez moja przyjaciolke i jak najbardziej byla wyrazem szacunku dla komisji egzaminacyjnej i calego wydarzenia. A to juz w naprawde zamierzchlej przeszlosci bylo ... big_grin
          • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 18:54
            Podejrzewam, że większość nie czepia się kolorystyki, ale ogólnego wrażenia.
            Nie sądzę, by obryta studentka w stroju kąpielowym albo ultra mini i kusym topie nie wzbudziła na egzaminie zdziwienia nawet Verdany (tak, tak wink )
            • verdana Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 19:06
              Ale uwagi czcigodnej i drętwej p. profesor/dr hab/ dr nie hab nie były o ogólnym wrazeniu, tylko dawały szczegółowe instrukcje, między innymi na temat kolorystyki - mają być stonowane kolory.
              Uważam,że pani prof/ dr hab./ dr niehab powinna poddać sie szybkiej kuracji, bo zramolała doszczętnie.
              Cóż, studenci to dosyc specyficzna grupa. Nie sądzę, aby na przykład ktoś mający dredy obcinał je, bo nie pasują do "ogólnego wrażenia".
              W ultra mini i kusym topie, w szortach itd studentów miewałam. Nie uważam, aby to był idealny strój na egzamin, ale mnie już zdziwólby tylko kostium kąpielowy, a i to nie jestem pewnasmile
              • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 19:13
                Kartka "pani profesor" z linka jest przesadzona, ale prowokuje jednak do dyskusji: jaki ubiór z jakiej okazji, w jakim miejscu, dla jakiej osoby, i jak się ma do tego wszystkiego szacunek wobec drugiego człowieka.

                • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:09
                  Szacunek? Można okazać szacunek ucząc się do egzaminu. Można okazać szacunek nie ściemniając na egzaminie. Ubiór w upał, bo jak mniemam o to szło, to sprawa trzeciorzędna.
                  • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:15
                    Czy w upał nie można przyjść na egzamin na przykład takuncertain pierwsza z lewej/

                    https://ubieraczka.blox.pl/resource/rtyaaa.jpg

                    Oczywiście nie umniejszam ważności wiedzy, bo to priorytet.
                    • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:20
                      Na stypę idealna.
                    • verdana Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:20
                      Można, jak sie nie jest studentką z akademika, której ledwo starsza na biały serek i obiad w barze mlecznym. I wkłada na egzamin to co ma.
                      Poza tym ta sukienka NIE jest stosowna na egzamin. Egzamin to nie bal.
                      • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:25
                        CytatPoza tym ta sukienka NIE jest stosowna na egzamin. Egzamin to nie bal.
                        Mówisz serio? Bo jeśli to ironia, to,przyznam, nie nadążyłam.
                    • nanuk24 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 22:07
                      A co to? wykladowca zmarl?
                  • verdana Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:18
                    Naprawdę, nie sądzę, ze studenci w ogóle zastanawiaja sie nad szacunkiem, wkładając na siebie coś na egzamin. Załozenie, że studentka w białej bluzeczce i szpilkach szanuje mnie bardziej niz ta w sandałach i topie nie miesci mi się w głowie, naprawdę.
                    Nawet załozenie, że nie szanuje mnie osoba, która się nie przygotowała, jest nader abstrakcyjne. Chyba, że to zerówka i ja tracę czas, aby mogła spróbowaćsmile
                    Nie szanują mojej inteligencji osoby próbujace oddać plagiat - to tyle.
                  • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:19
                    I teraz się narażę, Polki lubią myśleć o sobie, ze potrafią się ubrać odpowiednio. Potem jadą za granicę na uniwerek (na przykład do Kanady) i zonk. Nikt się tym nie przejmuje...
                    • gazeta_mi_placi Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:20
                      Czym nikt się nie przejmuje?
                      • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:23
                        Strojem. I to jest zdanie doktorantki, która wyjechała. Nie moje. A bardzo sobie uniwerek chwali.
                        • tosterowa Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:28
                          Ale w Polsce też się chyba nie przejmują, czego dowodem jest m.in. ta kartka od profesora;p
                          Zresztą, z tego co pamiętam, u mnie na egzaminy ludzie chodzili ubrani raczej tak samo, jak na co dzień. Jak ktoś chodził na wykłady w garniturze, to i na egzamin tak przyszedł, podobnie było z laskami w mini. No i co, przychodzili, pisali godzinę egzamin i wychodzili, wielkie mi halo, żeby się takimi pierdołami podniecać.
                          • kropkacom Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:31
                            > Ale w Polsce też się chyba nie przejmują, czego dowodem jest m.in. ta kartka od
                            > profesora;p

                            Znając sytuację na uniwerkach z pierwszej reki obstawiam frustrację.
                            • tosterowa Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:51
                              Ja obstawiam również frustrację albo innego specyficznego 'hopla' w głowie. Ktoś, kto umie złapać odpowiedni dystans do świata, swojej pracy i innych ludzi, nie wystawia takich kartek, nawet, jeśli swoje pomyśli.
                          • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:35
                            Dziwne, jakoś nie widuje się specjalnie maturzystów w szortach tylko mimo wszystko w większości w garniturach. A w maju też bywają upały. Kultura zanika z wiekiem, czy na maturę to jeszcze mamusia kazała wink ?
                            • tosterowa Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:49
                              Jak dla mnie matura, tak samo jak obrona pracy magisterskiej, są jednak trochę bardziej oficjalne, niż egzamin, przed którym się idzie do pracy, a po nim - na piwo, aczkolwiek dla mnie to i na maturę można chodzić w szortach ;p
                        • bi_scotti Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 22:14
                          kropkacom napisała:

                          > Strojem. I to jest zdanie doktorantki, która wyjechała. Nie moje. A bardzo sobi
                          > e uniwerek chwali.

                          Podpowiedz jej zyczliwie, ze jednak na swoja PhD defense powinna sie ubrac ODPOWIEDNIO do okazji - zdecydowanie lepiej niz srednio-przecietny business casual smile To tak just in case gdyby sama jeszcze nie zauwazyla.
                • chomiczkami Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:55
                  Dyskusja może być, ale chyba nie dojdziemy do wspólnych wniosków. Dla mnie na egzamin trzeba się ubrać wygodnie, ale i bardziej elegancko niż na co dzień. Nie tylko na egzamin smile na konferencjach też noszę spódnice i sukienki, a na co dzień pomykam w dżinsach. Staram się ubierać stosowanie do swojego studenckiego wieku - w tej sesji miałam tylko jeden egzamin (ustny i pisemny, z nauki języka) i nie czuję, bym okazała brak szacunku przychodząc na egzamin ten w sukience w groszki (fakt, nie przemyślałam: miała ciężki do ułożenia dekolt i było mi trochę niewygodnie ciągle go poprawiać) zamiast wbijać się w czarną spódniczkę za kolanko i białą bluzkę. Czarną koszulę i spódnicę miałam na ustnym, bo tak akurat mi podeszło.
              • metwoh Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 12:33
                Ja miewałem takie uczennice na lekcji, że po prostu epatowały biustem. Mimo, ze jestem typem raczej rubasznym, to czasami nie wiedziałem, gdzie wzrok skierować. Ale w tym roku jakoś skromniejsze te dziewczyny -efekt globalnego ochłodzenia chyba.smile
    • sadosia75 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:36
      No nie kościół, nie stypa ale też nie pokaz mody oraz wdzięków pań czy panów studentów.
      Miejsce zobowiązuje do zachowania pewnych z góry ustalonych od dawien dawna zasad.
      Tak jak na stypę nie założymy szykownej krwistoczerwonej sukni tak i na egzamin nie założymy bikini i krótkiej sukienki.
      Cóż jednak to trochę przykre, że dzisiejszej bądź co bądź prawie dorosłej młodzieży trzeba tłumaczyć i przypominać jak ma się ubierać na egzaminy w szkołach.
      Między bikini a mundurkiem jest naprawdę tysiąc możliwości stroju. I nie wiem kto jest bardziej zacofany. Wykładowca,który prosi o zachowanie umiaru czy studentka,która nie wie, że poza golizną i kompletnym zasłonięciem ciała jest jeszcze kilka możliwości.
      No ale teraz panuje moda im więcej odsłonisz tym lepiej.
      • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 21:42
        Moim zdaniem sedno sprawy, Sadosiu smile
    • nanuk24 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 22:08
      Uwazam, ze najstosowniej jest zakladac stroj w barwach narodowych. Najlepiej gora zawsze biala, dol zawsze czerwonytongue_out
      • bi_scotti Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 22:16
        nanuk24 napisała:

        > Uwazam, ze najstosowniej jest zakladac stroj w barwach narodowych. Najlepiej go
        > ra zawsze biala, dol zawsze czerwonytongue_out
        >

        I przy okazji mozna sobie poprzynalezec do co najmniej kilku narodow z tymi samymi barwami - global village big_grin
        • nanuk24 Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 23:00
          No kochana, Ty bys sobie nie zaszalala z tymi barwamibig_grin
          • bi_scotti Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 23:26
            nanuk24 napisała:

            > No kochana, Ty bys sobie nie zaszalala z tymi barwamibig_grin
            >

            Ale "zainwestowalam" bardzo praktycznie wink

            https://blogs.transparent.com/polish/files/2011/03/polish-flag.jpg

            https://www.outdoornews.com/images/cache/b83f7543a54861b2febd98ddca9aa85d.jpeg
      • kota_marcowa Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 00:04
        > Uwazam, ze najstosowniej jest zakladac stroj w barwach narodowych. Najlepiej go
        > ra zawsze biala, dol zawsze czerwonytongue_out
        >

        A spinki do mankietów w kształcie samolotutongue_out
    • happy_time Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 22:08
      Bez przesady. Kolorowe ubrania, sandały i spódnice przed kolano w czerwcu to brak kultury i taktu? Na pisemnym egzaminie to coś zupełnie normalnego. Wywieszenie takiej kartki to raczej brak kultury. I nie, nie popieram pełnej dowolności i plażowych strojów.
      • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 22:12
        Właśnie o tę "pełną dowolność" mi chodziło. Nie o sandały w czerwcu.
        • happy_time Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 25.06.12, 22:26
          Ok, odniosłam się do tej kartki. Podejrzewam, że tych ubranych naprawdę niestosownie jest niewielu. Ostatnio często przejeżdżałam obok pewnej uczelni i nikogo takiego nie widziałam. Wszyscy ubrani raczej elegancko, ale może to zależy od uczelni.
    • sueellen Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 07:48
      Hehe, a niech sie panience zachce pracować np w banku. Ciekawe, czy to samo powie pracodawcy?
      • amoreska Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 09:05
        Wtedy "będzie wiedziała", jak warto się ubrać.
    • piccola_donna Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 07:58
      Moim zdaniem człowiek kulturalny i z klasa umie dopasować stroj stosownie do sytuacji i miejsca w ktorym przebywa.
      Dotyczy to zarowno kobiet jak i mężczyzn.

      I naprawdę jest masa możliwości a nie wybór pomiędzy długą suknia z golfem a spodenkami przypominającymi stringi.
      • princess_yo_yo Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 10:06
        rozumiem ze w pl jest taki zwyczaj ze na egzaminy ubiera sie 'na galowo' ale nie bardzo rozumiem z czego to wynika. sens takiego zwyczaju jest cokolwiek dyskusyjny. akurat w angli przezylam caly universytet nie ubierajac niczego odbiegajacego od stroju weekendowego, egzaminy nie byly wyjatkiem, tylko pod toge na graduation zaklada sie bardziej stonowane ubranie.
        tak samo ubierali sie wykladowcy, i jakos wszyscy zylismy, czesc wykladowcow nadal praktykowala wiec jestem pewna ze do pracy chodzili ubrani bardziej 'odpowiednio' chyba ze wg sztywnego stereotypu forumowego nie byli na tyle inteligentni zeby odroznic bycie na uczelni, w sadzie albo na spotkaniu z klientem.
        troche luzu ludzie!!!
        • majowa_kotka Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 11:14
          Na moim wydziale (w Polsce) również nie było obowiązku ubierania się "galowo" na egzamin (wszystkie mieliśmy pisemne). Wykładowcy twierdzili nawet wprost, że w garnitur powinniśmy ubierać się na obronę magisterki czy ślub (oprócz jednego wykładowcy, nieco starszej daty, który powiedział nam wprost, że na swoim egzaminie chciałby zobaczyć nas przygotowanych i ubranych elegancko. Nie było z tym problemów).
          Podobnie było z rozmową kwalifikacyjną - poszłam na nią w dżinsach i t-shircie, podobnie był ubrany mój przyszły szef. No, ale tu sytuacja była inna, zatelefonował po mnie i poprosił o spotkanie za 15 minut, nie zdążyłabym się przebrać. Pracę dostałam.
          Chyba jednak nie bez powodu mówi się, że informatycy nie dbają o ubiór.
    • katia.seitz Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 11:33
      U mnie na wydziale studenci ubierają się "na galowo" z okazji obrony magisterki czy licencjatu - nikt tu nie ma wątpliwości. Na egzaminy pisemne ubierają się w sposób codzienny. Na ustne - różnie, niektórzy wbijają się w marynarki i białe bluzki, inni przychodzą ubrani tak jak zwykle - w dżinsy i t-shirty. Ekstremalne mini i ultrakrótkie szorty nie są u nas na wydziale w modzie, nie kojarzę też dziewcząt w biustem wylewającym się z dekoltu (może dlatego, że sama jestem kobietą tongue_out). Jeśli już, to nieco próbują "bajerować" egzaminatorkę panowie w garniakach, ubrani jak najbardziej w zgodzie z konserwatywnymi wymogami wink
      • verdana Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 13:35
        Dziś była obrona licencjatów. Specjalnie patrzałam - wszyscy na galowo, ale zdaniem autorki kartki powinnam połowę dziewczyn odesłać do domu. Miały kostiumy albo spódnice, wprawdzie czarne lub ciemne, ale o zgrozo - przed kolano!!!
        • metwoh Re: "Uczelnia nie kościół, egzamin nie stypa" 26.06.12, 15:54
          A majtki jakie były? Na maturę czerwone, a na obronę liceencjata? Bo pani psorka zapewne reformy miała -fascynacja reformą rolną PKWN wiecznie żywa przecież.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka