Dodaj do ulubionych

chcę pomóc mamie

01.07.12, 10:49
Moja mama pracuje w budzetówce. Pracuje tam 15lat. W zeszłym roku przyjeli nowego kierownika- chłopak ma 30lat. Od poczatku moja mama trzymala sie od niego z daleka tym bardziej, ze chłopak ewidentnie chciał zeby donosiła na innych pracowników. Po co? zeby byc moze pozwalniac i swoich znajomych zatrudnic. Zreszta wiecie co teraz dzieje sie na rynku pracy. Moja mama jest bardzo lojalna osobą i trzyma sie od tego typu rzeczy z daleka. Ogolnie jest bardzo dobra pracownicą, obowiazkową. I przez to, ze nie "zaprzyjaznila" sie z 30latkiem doszlo miedzy nimi do zgrzytów. Kiedyś ten chłopak powiedział jej coś niegrzecznego. Moja mama odpowiedziała mu żeby sie zachowywał, ze mógłby być jej synem i sobie nie zyczy tego typu uwag. W tym roku doszły jakies tam oceny pracowników. Oceniac miał ją ten chłopak. Granica była od 25punktów i złośliwie chłopak jej właśnie tyle dał. Moja mama teraz załamana, płacze ze jak tak mozna, ze to jest chamstwo, ze tak sie stara. Nie podpisała tej oceny i bardzo dobrze. Chciałabym jej jakoś pomóc. Za bardzo się przejmuje przezywa. Niepotrzebnie. Nawet jakby ja smarkacz zwolnił moze liczyc na naszą pomoc. Jednak tak mi jej strasznie zal. Co tu zrobic? moze isc z mezem do tego 30latka i powiedziec, ze nie zyczymy sobie dreczenia psychicznego mamy?. Serce mi się kraje, ze w taki sposob ja ktos traktuje, nie docenia jej pracy i najbardziej mi przykro, ze sie tym przejmuje.
Obserwuj wątek
    • iceland.3 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 10:54
      Mąż mówi żeby afery nie robić i wysłać rodzoiców na urlop w fajne miejsce. Tylko, że jestem taka zła, że ktoś moze ją dręczyć, smarkacz jakiś i chetnie bym powiedziała trzy słowa chłoptasiowi. Moze zbyt nerwowa jestem ale chodzi o moją mame.
      • moni692 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 10:55
        Czy chcialabys w razie zlej oceny w pracy zeby twoja mama poszla do Twojego szefa i mu nagadala? big_grin
      • mrumru22 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 16:38
        iceland.3 napisała:

        > Mąż mówi żeby afery nie robić i wysłać rodzoiców na urlop w fajne miejsce.

        i ma racje, rezerwuj wakacje
      • to_ja_tola Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 09:16
        iceland.3 napisała:

        Tylk
        > o, że jestem taka zła, że ktoś moze ją dręczyć, smarkacz jakiś i chetnie bym po
        > wiedziała trzy słowa chłoptasiowi. Moze zbyt nerwowa jestem ale chodzi o moją m
        > ame.

        A ja bym goowniarzowi powiedziała kilka "ciepłych" słów.....Poza tym...Nie ma nikogo nad nim?
    • niebieska.oktawia Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:00
      a moze twoja matka jest zwyczajnie kiepska i stad tyle punktow?
      wiesz, przewaznie urzedniczki starej daty swoje obowiazki traktuja dosc pobieznie, wychodzac z zalozenia, ze i tak ich nikt nie ruszy. przyszedl mlody i moze chce rozwalic te niepisane zasady.
      • delecta Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:18
        niebieska.oktawia napisała:

        > a moze twoja matka jest zwyczajnie kiepska i stad tyle punktow?
        > wiesz, przewaznie urzedniczki starej daty swoje obowiazki traktuja dosc pobiezn
        > ie, wychodzac z zalozenia, ze i tak ich nikt nie ruszy. przyszedl mlody i moze
        > chce rozwalic te niepisane zasady.

        A skąd Ty masz taką wiedzę o urzedniczkach starej daty?
      • kamunyak Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 00:07
        > wiesz, przewaznie urzedniczki starej daty swoje obowiazki traktuja dosc pobiezn
        > ie,

        a moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. To własnie młode panienki - urzędniczki, które często prace zdobyły dzięki zdecydowanie innym umiejętnościom niz wiedza urzędnicza, wychodzą z założenia, że ich nikt nikt nie ruszy bo mają ładne buzie, tyłki i cycki na swoim miejscu, i traktują swoje obowiązki pobieżnie. Ba, nawet w ogóle ich nie traktują bowiem uważają, że nie po tu są.
        Natomiast urzędniczki starej daty pracują na ogół rzetelnie, tak mają wpojone. Poza tym dla nich wyrzucenie z pracy to często brak mozliwosci znalezienia innej więc tym bardziej starają się.
        Jesli zaś chodzi o sytuacje wspomnianej mamy to jest cos takiego jak mobbing i to jest karane. Kup mamie dyktafon, moze miec włączone nagrywanie na cały dzien pracy więc jesli trafi sie odpowiednia sytuacja bedzie miała "pampersa" ( u nas w firmie tak właśnie nazywało się takich młokosów) w ręku. Szkoda, że wcześniej tego nie zrobiła.
        Poza tym osobiscie zauważyłam, że jeśli ktos stara się w pracy oddać całe swoje umiejętnosci dla drugiej osoby, współpracownika czy szefa, to zwykle nie jest doceniany lub nawet spotyka się z lekceważeniem. Sytuacja diametralnie zmienia się kiedy ja zaczynam odnosić się do tej osoby z pewna pogardą - o dziwo, wtedy zyskuję jej szacunek.
        Samą mnie te spostrzeżenia zdziwiły.
    • kosmitka06 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:01
      Ciężko jest ocenić sytuację po przeczytaniu kilku zdań. Powiem Ci z własnego doświadczenia (bo pracowałam kiedyś z osobami w podobnym wieku do Twojej mamy) że nie zawsze jest prawdą iż młodszy pracownik to tej najgorszy i szukający zwady. Oczywiście są granice kultury i pewne zasady obowiązują... my nie wiem co i w jakich okolicznościach ten chłopak powiedział Twojej mamie.
      Te panie z którymi ja pracowałam widziały tylko jedno we mnie- wroga, bo młodsza, obrotniejsza i zagrażająca iż może odebrać im stanowisko. Co i jak bym nie zrobiła i nie powiedziała było zle, szukały na mnie haka i właściwie czepiały się o wszystko. I też kiedyś powstał zgrzyt (po prostu nie wytrzymałam) i poszłam do kierowniczki. Powiedziałam jak jest, że nie chcę ukrywać nic za plecami itp. Ona poszła do nich i wiesz co... był lament, płacz bo one mnie traktowały jak "córkę" a ja mówię takie rzeczy o nich! Moim zdaniem prawda leży gdzieś po połowie, nie chce mi się wierzyć że chłopak od tak sobie szukał zwady. No ale nie byłam przy tym, nie wiem...
    • aurinko Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:10
      Twoja mama jest dorosłą osobą, rozmowa osób postronnych z jej przełożonym jest nie na miejscu. Jeśli chcecie pomóc mamie to może usiądźcie razem, porozmawiajcie o sytuacji w pracy, poszukajcie rozsądnego rozwiązania, ale bezpośrednio w pracy mama sama powinna to załatwić.
    • angazetka Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:18
      Primo, jeśli nawet ten "chłopak" - szef twojej mamy - powiedział jej coś niegrzecznego, to ona nie pozostała mu dłużna, więc mamy remis (uwaga o jego wieku do grzecznych się nie zalicza, tak się nie mówi do szefa).
      Secundo: a idźcie z mężem do niego, idźcie big_grin Całe miejsce pracy będzie miało z tego ubaw na lata.
    • woman_in_love nic nie zrobicie 01.07.12, 11:22
      Ten młody, gniewny kierownik jest z nadania politycznego. Typowy aparatczyk zapewne - stąd ciągoty do donoszenia. Jedyną opcją by było wpłynąć na niego poprzez jego mocodawcę politycznego. Ale nie rozmową, bo ta nic nie da, tylko nieformalnymi układami.
      • iceland.3 Re: nic nie zrobicie 01.07.12, 18:07
        Dokładnie taksad
    • delecta Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:22
      Wierzę, że kierownik może być niesprawiedliwy i chamski.
      Ale życz mu awansu, niech dręczy inne towarzystwo.
      W pracy jest dyrektor, związki zawodowe - nie chodzi zaraz o robienie afery - może wystarczyłoby porozmawiać, może jest szansa przeniesienia się do innego działu, może ktoś wie, że młodziak traktuje swoje stanowisko jako przejściowe, bo liczy na to, że za rok zrobi wielką karierę?
      A co zarzuca Twojej Mamie?
      • iceland.3 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 18:29
        Zaczeło sie od tego, że nie bedzie donosic na ludzi z pracy. Ona nie miałaby serca zeby tak robić. Bo ewidentnie pan chce pozwalniac ludzi i swoich znajomych zatrudnic. O to bylo cale zamieszanie, ze moja mama jest dla niego obojetna, ze nie podlizuje sie, nie donosi na ludzi. Teraz oceniajac nie dal jej piatek tylko czworki, trojki. I ona tak to przezywa. Wlasciwie za wszystko ocenil ja na 4 i 3 zadnych piatek. Ona jest sumienna stara sie, jest dobrym pracownikiem, elastycznym rowniez. Rozmawiamy z nia zeby sie nie przejmowala. Urlop juz jej zorganizowaliśmy, zeby troche odetchnelasmile
        • sabciasal to dobra ocena 02.07.12, 16:06
          w skali 5 stopniowej ocena 3 i 4 to nie jest zła nota. Poproś mamę o skalę - najprawdopodobniej to ocena potwierdzająca, ze jest DOBRA. A nie najlepsza. Ma prawo nie zgodzić się z opinią i najprawdopodobniej zgodnie z procedurą (czy to służba cywilna) będzie to rozpatrywane przez szefa wyżej. I jeżeli twoja mama ma argumenty, to ocenę zmienią. A może naprawdę nie jest taka świetna? Moze na jej stanowisku wymagane są takie kompetencje których nie ma, pomimo jej rzetelności i starań, na przykład umiejętność analiz danych z wykorzystaniem excela? Swobodne i prawidłowe redagowanie pism i analiza aktów prawnych?

          niestety urzędnicy, szczególnie ze stażem kilkunastoletni nie są przyzwyczajeni do jakiejkolwiek oceny, szczególnie pisemnej. A pomysł aby córka z zięciem ochrzaniali szefa matki jest chyba pomysłem na jej całkowite pogrążenie w oczach jej współpracowników i wszystkich szefów w tej firmie. Przepraszam Cię, ale dla mnie to hit.
    • poppy_pi Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:27
      Bez względu na to ile chłopak ma lat jest przełożonym Twojej mamy i mówienie do niego, że 'mógłby być jej synem i ona sobie nie życzy...' jest chyba lekkim przegięciem. Twoja mama od początku odnosiła się do niego z niechęcią i się pewnie chłopak wkurzył. Nie chcę Twojej mamy oskarżać ani tego faceta bronić, ale sama byłam świadkiem sytuacji kiedy osoby pracujące w budżetówce wiele lat na tym samym stanowisku zostały nagle zaskoczone przyjęciem nowego, młodego kierownika. Nastawienie było od razu bardzo wrogie. Tam też powstał konflikt bo kierownik miał w końcu tego dość i oczywiście znowu wszystko było jego winą. Z boku wyglądało to wszystko trochę inaczej. Nie pracujesz ze swoją mamą, więc tak naprawdę nie wiesz jakim jest pracownikiem. Jedyne co możesz mamie poradzić to wyluzowanie się, może rzeczywiście wyjazd na wakacje i pozytywne nastawienie na przyszłość. Chodzenie ze skargą to idiotyczny pomysł, to nie podstawówka!
      • mruwa9 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:45
        a poza tym mama, jako osoba pracujaca wiele lat w tym samym miejscu (zwlaszcza w budzetowce, gdzie to urzedniczka rzadzi, a petent to zlo konieczne) rowiez moze miec swoje za uszami (np. zupelny brak elastycznosci, chec okazywania, ze ona, jako starsza, madrzejsza i bardziej doswiadczona, pozjadala wszystkie rozumy, bo od 40 lat to robi i zaden gowniarz-szef w wieku jej corki nie bedzie jej dyktowal, co i jak ma robic).
        Moze przerysowalam, ale prawda zawsze lezy gdzies posrodku. Moze mlody, ambitny szef oczekuje elastycznosci, dostosowanej do tempa wspolczesnego zycia i pracy, a trafil na beton pani w wieku przedemerytalnym, ktora po prostu nie chce zadnych zmian w swojej pracy, tylko chce bezbolesnie doczekac emerytury, popijajac kawke i plotkujac z kolezankami o wczorajszym odcinku M jak Milosc.
        A pomysl zalatwenia sprawy z szefem za mame jest tak kuriozalny, ze nawet nie wiem, jak go skomentowac.
      • e-milia1 budzetowka to budzetowka 01.07.12, 17:32
        nie wiem jak naprawde sytuacja wygladala bo zawsze sa dwie strony medalu, ale ja przyznam szczerze, ze najgorsze dla mnie byly zawsze te starsze panie urzedniczki siedzace na swej posadzie od wiekow, zawsze kazdego z gory traktowaly a tym bardziej dluzo mlodszych od siebie pracownikow.. uwazam, ze ci mlodzi urzednicy z naszej generacji sa duzo, duzo milsi. jesli chodzi o twoja mame to sam fakt, ze powiedziala do swojego przelozonego, ze moglby byc jej synem swiadczy niezbyt dobrze o niej i nie powinna sobie pozwalac na takie komentarze. rozumiem, ze starasz sie pomoc mamie, ale powinnas przemyslec cala sytuacje, na skarge bym z mezem nie poleciala bo to dziecinada moim zdaniem. mama powinna z przelozonym porozmawiac, wtracanie sie osob trzecich jest nie na miejscu.
    • czarnaalineczka Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:37
      idz
      i koniecznie zacznij swoj wywod od " moglabym byc twoja siostra "

      facet pewnie od razu cieplej o wlasnej rodzinie pomysli
    • wjw2 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:56
      Uspokój mamę, że te oceny pracowników to pic na wodę fotomontaż, nawet jakby dostała 0 pkt, to nie ma żadnego znaczenia. Koleżanka pracujaca od 20-tu lat w budżetówce, skonfliktowana ze swoją kierowniczką od 10-ciu lat, notoroycznie jest oceniana przez ową kierowniczkę miernie i jakoś nikt z przłożonych nic sobie z tego nie robi.
      Prawda jest taka, żeby zwolnić kobietę w wieku przeemerytalnym z budżetówki, to tylko dyscyplinarnie, mając oczywiscie niezbite dowody. Osobiście znam 1 taki przypadek.


      Pomysł, żeby z mężem iść do kierownika mamy, hit sezonu, idź będą Twoją mamę przez lata wspominaćbig_grinbig_grinbig_grin
    • chyba.ze Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 11:57
      Jest to tak samo niestosowne jak to, że będąc zaproszona do teściów ciągniesz za sobą całą rzeszę reszty Twojej rodziny.
      Niby wszystko wolno, tylko pomyśl jak to wygląda z boku.
    • mrumru22 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 16:37
      Jednak tak mi jej strasznie zal. Co tu zr obic? moze isc z mezem do tego 30latka i powiedziec, ze nie zyczymy sobie drecz enia psychicznego mamy?.

      zartujesz?
      przeciez Twoja mama nie jest osoba ubezwlasnowolniona i to przedszkole?

      jakkolwiek rozumiemuncertain
      Jednakze to rozwiazanie najgorsze z mozliwych.



    • kota_marcowa Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 18:43
      . Nawet jakby ja smarkac
      > z zwolnił moze liczyc na naszą pomoc. Jednak tak mi jej strasznie zal. Co tu zr
      > obic? moze isc z mezem do tego 30latka i powiedziec, ze nie zyczymy sobie drecz
      > enia psychicznego mamy?.

      Hmm, no to twoja mamasmile Jeżeli chcesz żeby na 100% ją zwolnili to idźtongue_out Kompromituj się samasmile

      Ale na Boga, co takiego zrobił ci twój mąż???tongue_out
    • mood_indigo iceland 01.07.12, 20:02
      Moim zdaniem najlepiej pomożesz mamie zabierając ją na fajny urlop i zaprzestając wzajemnego nakręcanie siebie i jej na złego gó...arza kierownika. Zakładam że z ulicy go nie wzięli i ma wymagane do tego stanowiska kompetencje. Bierzesz pod uwagę, że mama może faktycznie nie jest wzorowym pracownikiem? Może jest już zmęczona, może dopadła ją rutyna, może bywa wredna, może pierwsza dała kierownikowi do zrozumienia, że w jej oczach jest smarkaczem? Może to co ona Tobie opowiada to tylko jej wersja, która być może zasadniczo różni się od wersji jej przełożonego? Wyobrażam sobie, że jest kobietą po 50-tce, tak? A tu przychodzi pan w wieku jej córki, zostaje jej szefem, ocenia ją, bywa, że zwraca uwagę. Ja nie twierdzę, że tak jest, ja tylko chcę Ci uświadomić, że prawda zawsze leży gdzieś pośrodku.

      Ach, pomysł z wizytą, do tego z mężem (? tak dla postraszenia?), hm, głupi. Postawisz matkę w roli niezdolnej do własnego zdania, zniedołężniałej starszej pani. Upokorzysz ją.
      • iceland.3 Re: iceland 01.07.12, 20:12
        Moja mama nie jest donosicielkom, nie ma sumienia donosic na pracowników gdzie maz utrzymuje rodzine, gdzie jest samotna matka, gdzie jest w rodzinie bieda albo jest normalnie. Po prostu nie chce. Tu nie chodzi, ze jest złym pracownikiem. Tu chodzi o politykę.
        • iceland.3 Re: iceland 01.07.12, 20:13
          Chodzi o czystazwykłą politykę. Dlaczego 30latek został tym kierownikiem? bo jest w odpowiedniej opcji politycznej.
          • iceland.3 Re: iceland 01.07.12, 20:15
            Niech sprobuje zrobic cos mojej mamie, gorzko pozaluje chocbym miala poruszyc niebo i ziemie, chocbym miala isc do prezydenta miasta. Pozaluje. I tyle na ten temat bo nie mam zamiaru czytac oczernien na moja mama. Bo to dobra kobieta i pracownica.
            • kota_marcowa Re: iceland 01.07.12, 20:20
              pozaluje chocbym miala poruszyc n
              > iebo i ziemie, chocbym miala isc do prezydenta miasta. Pozaluje.

              Idź, idź, kupie chipsy i będzie wesołotongue_out W końcu ludowi trzeba igrzysk i chleba. Nie zapomnij zaciągnąć swojego męża lekarzatongue_out

              P.S. Na Boga czym on ci biedak zawiniłtongue_out
            • mood_indigo Heh. 01.07.12, 20:34
              Naprawdę chciałam spojrzeć na sytuację obiektywnie i naprawdę myślałam, że wina leży po obu stronach.

              Teraz mam wątpliwości.
            • ewcia1980 Re: iceland 01.07.12, 22:47
              > Niech sprobuje zrobic cos mojej mamie, gorzko pozaluje

              Bo niby co mu zrobisz???
              Tyle samo co i teraz - poużalasz sie na forum i finito.
              smile

              > chocbym miala poruszyc iebo i ziemie, chocbym miala isc do prezydenta miasta.

              i całe gów.enko zdziałasz!

              > Pozaluje.

              smile nie ośmieszaj się!!

              to zadziałaj już teraz
              i koniecznie zdaj relację jak załatwiłaś sprawe.
              • lucadimontezemolo Re: iceland 02.07.12, 00:17
                ewcia1980 napisała:

                > > Niech sprobuje zrobic cos mojej mamie, gorzko pozaluje
                >
                > Bo niby co mu zrobisz???

                no jak to co??Potnie opony, napisze donos do skarbówki, dzięki fotoszopowi wklei zdjęcie delikwenta w film porno i wyśle żonie, na drzwiach mieszkania napisze sprejem odpowiednie hasła,do proboszcza napisze list że gościowi rozgrzeszenie się nie należy itp i itd.
          • niebieska.oktawia Re: iceland 01.07.12, 20:16
            jaka ty jestes niepelnopsrawna umyslowo., az ciezko uwierzyc.
          • pade Re: iceland 02.07.12, 12:56
            > Chodzi o czystazwykłą politykę. Dlaczego 30latek został tym kierownikiem? bo je
            > st w odpowiedniej opcji politycznej.

            jesli Twoja mama ma takie zdanie jak Ty, to nie dziwię się niskim ocenom pracy

            donosicielką-nie donosicielkom
        • naomi19 Re: iceland 01.07.12, 22:28
          Moja mama nie jest donosicielkom,
          No i dobrze! Taka pracownica może być jedynom żywicielkom rodziny i kto wtedy włoży coś dziecią do garnka, no kto?
    • anomalia_pogodowa81 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 20:23
      Iceland.3, rozumiem Twoje emocje, zawsze to trudne, kiedy ktoś jest niemiły (ogólnie mówiąc) dla naszych bliskich, a zwłaszcza rodziców, ale wiesz, w całym Twoim poście uderzyła mnie najbardziej jedna rzecz: Twoja mama NAPRAWDĘ sięgnęła po argument w stylu "mogłabym być twoją matką"...? Sorry, ale to w dużej mierze pokazuje ogólny zarys tego konfliktu... Twoja mama wystąpiła z pozycji lepiej wiedzącej wyłącznie z powodu wieku, coś takiego wkurzyłoby każdego...
      Ja też pracuję w urzędzie. Mniej więcej 1/3 całego zespołu to takie panie +50, które pracują tu całe życie. Nie są idealnymi pracownikami, niestety. Siłą rzeczy większość pracowników jest młodsza od nich, również szefowie. Na szczęście wszystkie rozumieją, że gdyby w sporach/konfliktach sięgały po ten argument, to skreślałyby się z miejsca jako kompetentni pracownicy.
    • aagnes Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 20:50
      Pomoc mozesz tak, zeby po prostu wysluchac, powiedziec jej mozesz rowniez, zeby robila swoje jak najlepiej, jak do tej pory, pana traktowala z urzedową grzecznoscia i tak jak zostalo napisane - urlop min 2 tygodnie tam gdzie lubi, tam nabierze dystansu i zrozumie, ze moze nie trzeba sie AŻ tak przejmowac.
      W pracy mam podobna sytuacje - koledze uderzyla sodówka do glowy i co jakis czas pisze w jego mniemaniu nieslychanie waznego i zlosliwego maila do mnie i do drugiej dziewczyny, jest konsekwentnie zlewany, maile z odpowiedzia ida zawsze dw szefa i tyle. jestem lodowato uprzejma, doczekal sie tyle, ze jest ogolnym posmiewiskiem z tymi swoimi mailami.
    • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 22:50
      Po pierwsze - jeśli Twoja matka nie zgadza się z oceną kierownika powinna napisać odwołanie od oceny. Niech zasięgnie opinii w PIP co należy zrobić i w jakim terminie (sąd pracy?). Ocena jest okresowa i o ile wiem dwie oceny negatywne mogą skutkować zwolnieniem. Argumenty: czy matka miała uwagi od kierownika w czasie przed oceną, że nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, czy coś zawaliła, nie wykonała terminowo, czy miała upomnienia (ustne, na piśmie). Kierownik niezadowolony z pracy podwładnego powinien najpierw udzielić mu upomnienia ustnego, potem pisemnego, potem następuje ew. postępowanie dyscyplinarne (istnieje gradacja kar). Jeśli nie było uwag, upomnień a nagle ocena jest negatywna, znaczy że kierownik w sumie niewłaściwie ocenia pracownika, nie panuje nad sytuacją i można to wykazać w sądzie pracy
      Znając urzędy kierownik jest z nadania politycznego (czyli ukończył prywatną uczelnię albo i nie) i sytuacja w dalszej perspektywie , obawiam się, przedstawia się dla mamy raczej cienko.
      • wjw2 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 07:38
        Nie pisz bzdur, nie rób dziewczynie wody z mózgu.

        Za subiektywne oceny, nawet negatywene, jeszcze nikogo z urzędu nie zwolniono, tam też maja prawników, specjalistów od prawa pracy.

        Upomnienia ustne, kierownik moze sobie włożyć w kieszeń.

        Wszystkie zastrzeżenia, uwagi, upomnienia tylko i wyłącznie na piśmie, mają moc prawną, oczywiscie z prawem odwołania się pracownika.

        PIP i sądy pracy wysłuchają każdego pracownika i raczej są pro pracownicze.
        Jak napisałam wyżej, żeby zwolnić pracownika z urzędu muszą mieć, jednoznaczne, niezbite dowody jego niesubordynacji, złej pracy, etc NA PIŚMIE.
        • iceland.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 07:39
          Myślałam, ze mama sobie juz przepracuje w spokoju do emerytury. A tutaj taka sytuacja. Strasznie mi przykro, ze to dotoczy najblizszej mi osoby.
          • wjw2 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 07:48
            Oczywiście, że dotrwa do emerytury pod warunkiem, że nie będzei eskalowała konfliktu, mówiła do swojego kierownika, że "mogłby być jej synem" i że skończył TYLKO prywatną uczelnię wyższą.
            Uspokój mamę, bo ten stres i nerwy niczemu nie służą, szkodzi sama sobie.
        • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 09:25
          Widocznie pracujemy w różnych urzędach. U nas obowiązują systemowe oceny okresowe dokonywane wg przyjętych kryteriów. Dwie oceny negatywne skutkują zwolnieniem z pracy. Ocena okresowa dokonywana przez kierownika siłą rzeczy jest oceną subiektywną , ale podpisuje się pod nią także dyrektor, który jest na bieżąco w sprawach osiągnięć poszczególnych pracowników. Nie jest to zatem bezwartościowy papier. Faktem jest, że ocena okresowa powinna być zgodna z bieżącą oceną pracy pracownika. Nie można ocenić negatywnie pracownika, któremu w ocenianym okresie dawało się np. premie uznaniowe, nagrody. I to jest pole do popisu dla mamy Iceland.
          Z drugiej strony dziwię się, że osoba z 15 letnim stażem w administracji nie potrafi sobie poradzić z tak prostą sprawą.
          • wjw2 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 11:35
            > Dwie oceny negatywne skutkują zwolnieniem z pracy.

            Pytanie klucz: Czy ktoś dostał 2 negatywne oceny i czy go z tego powodu zwolniono?
            • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 12:08
              A Ty uważasz że ja piszę o żartach? Wiesz jakie batalie odbywają się o pozytywne oceny? Często w grę wchodzą rozgrywki personalne a negatywnie oceniani są pracownicy o wcale niemałych kwalifikacjach, którzy z jakiegoś powodu komuś przeszkadzają. Chyba że chodzi o mały urząd gdzie wszyscy są krewnymi i znajomymi królika, wtedy faktycznie można spać spokojnie.
              W tej sytuacji jedynym wyjściem mamy Iceland jest wypunktowanie kierownika, kiedy i w jakiej formie zarzucił jej nieterminowość, niewykonanie zadania, złą jakość pracy. Bardzo często kierownicy nie potrafią kierować, nie potrafią zlecić pracy, odebrać jej, ocenić i zbierać dokumentacji z dokonań pracownika, a często jeszcze są niekonsekwentni i dają słabym pracownikom premie.
              • wjw2 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 18:47
                ok, ok, z nikogo sobie nie żartuję.

                Odpowiedz na kluczowe pytanie zadane przeze mnie powyżejsmile
            • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 12:11
              Zauważ że obecnie urzędy mają przerosty zatrudnienia, presję na jego ograniczanie i szukają furtek aby bezproblemowo zwalniać.
    • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 01.07.12, 22:58
      W sumie, czy mama uzyskała ocenę negatywną czy pozytywną bo najpierw zasugerowałam się tym co napisałaś o punktach a potem piszesz o ocenach 4 i 3?
      • iceland.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 07:19
        Dostała graniczna liczbę punktów.
        • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 07:29
          Czyli rozumiem, że minimalną ale ocena jest jeszcze pozytywna?
          Doradzałabym postępowanie tak jak napisałam powyżej. Jednocześnie powinna zachowywać się w pracy poprawnie i nie wyjeżdżać z tekstami że kierownik mógłby być jej synem, bo to jest skrajnie nieprofesjonalne. Napisać odwołanie odnosząc się do zarzutów, powołując się na to czy w okresie, za który jest oceniana miała jakieś uwagi co do jakosci swojej pracy, a może zbierała jakieś wyrazy uznania (np. na piśmie?)
          • iceland.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 07:38
            Dziękuję kol. Tak, dzisiaj bedzie sie odwoływać od oceny. Myślę, że kierownik specjalnie dał graniczna liczbe punktów zeby przygotowac sobie grunt i za pol rok dac negatwną. Tak to człowiek po prywanej uczelni. Zobaczymy co dzisiaj mama powie.
            • sabciasal Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 16:12
              Tak to człowiek po prywanej uczelni"

              jeżeli twoja mam jest podobna do ciebie, to współczuje jej szefowi. Mimo, że ma 30 lat, jest tylko po prywatnej uczelni i na dodatek ma czelność (gó...arz) być w ogóle czyimś szefem.

              albo podpuszczasz.
              • delecta Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 17:58
                sabciasal, co się wściekasz?
                Przecież na prywatną uczelnię najczęściej idą ci, któzy nie dostali się na państwową z powodu słabej matury lub (kiedyś) sałbo zdanego lub oblanego egzaminu wstępnego.
                • sabciasal Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 22:19
                  nie wściekam się (?), nie znoszę po prostu bezpodstawnego wywyższania się. A autorka wątku i jej matka czują się lepsze o chłopaka nie dlatego, ze mniej wie i potrafi, a jedynie: jest młodszy, jest przełożonym, ośmielił się ocenić mamusie na 4, no i najważniejsze - skończył prywatna uczelnię. Niestety pracuję też z takimi starszymi paniami (jak również młodymi bucami), więc czuję klimat tego świętego oburzenia.
                  A twoja teza, że "przecież na prywatną uczelnię najczęściej idą ci, którzy nie dostali się na państwową z powodu słabej matury lub (kiedyś) sałbo zdanego lub oblanego egzaminu wstępnego." nie jest prawdziwa. Są też świetne szkoły prywatne i marne państwowe. Chyba że chodzi ci o samo płacenie za studia, dodaj wtedy do listy tych gorszych wszystkich na zaocznych, w koncu oni też mogli się nie dostać/.
    • kropkacom Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 07:40
      Biurowe piekiełko. Pamiętaj, że prawda leży pewnie po środku.
      • arwena_11 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 08:26
        Czasami te prywatne uczelnie są lepsze od państwowych. Dają więcej konkretów. Poza tym często ci co je kończą ( mówię o najlepszych ) mają lepsza motywację bo płacą grube pieniądze. Na wielu państwowych uczelniach są leserzy.

        Pytanie dlaczego, skoro Twoja mama pracuje tam tyle lat, nie dostała awansu? Pewnie nie spełnia warunków.
        Ja osobiście jako petent w urzędach, nie potrafiłam się przebić przez beton starych urzędników. Tak jakby zatrzymali się te 10-15 lat temu i koniec. Oni maja zawsze rację. W niektórych przypadkach dopiero odwołanie do sądu sprawiało zmianę decyzji ( swoją drogą to taki urzędnik powinien ponosić koszty takiego postępowania ). Młodsi, może nie mają takiego doświadczenia, ale nie są skostniali, można z nimi porozmawiać na argumenty.

        Co do kierownika młodego, musiał mieć odpowiednie doświadczenie i wykształcenie. Mój mąż też jest kierownikiem i to bez poparcia politycznego. Miał wiedzę, doświadczenie i odpowiednie do tego stanowiska wykształcenie. Spełniał wszystkie warunki. Do tego caly czas się dokształca. Ma pod sobą głównie młody zespół, z osobami starszymi, według mojego męża, bardzo ciężko się pracuje. Nie potrafią przekierować swojego myślenia. Nie rozwijają się, często czekają tylko na emeryturę i się nie przemęczają. Ale oczywiście to nie dotyczy wszystkich. Dyrektorka mojego męża jest kobietą właśnie pod wiek emerytalny, ale ma taką wiedzę i rzutkość, że naprawdę pozazdrościć.

        Dlatego ja zastanowiłabym się czy może mama, się angażuje w pracę, czy czeka tylko na emeryturę? Bo to że nie chce donosić, to raczej nie jest powodem do takiej oceny.

        Mąż mówi, że każda ocenę trzeba uzasadnić. I raczej argument o braku donosicielstwa nie przejdzie. Ale już brak zaangażowania, niechęć do szkoleń, brak rozwoju zawodowego, są jak najbardziej argumentami do takiej oceny. Nie chodzi o to, że ktoś nie robi nic negatywnego, ale o to, że nie robi nic pozytywnego. Robi swoje i nic poza tym. Czyli de facto jest na 0.
        • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 09:11
          To raczej kontrowersyjny temat, faktem jest że ludzie się tam dostają z obniżonego poziomu wymagań, w trakcie studiów zdają egzaminy, bo płacą. Choć nie wyklucza to że się faktycznie uczą.
          Natomiast problemem urzędów jest silne upartyjnienie kadr, a co za tym idzie poczucie bezkarności. Urzędnik który wie, że stoi za nim partia, która go popiera, nic nie musi, i siłą rzeczy jest gorszym pracownikiem niż ten bez parasola partyjnego. Twój bezpartyjny mąż może być w układach ze zwierzchnikami. Mama Iceland też by miała dobry układ z kierownikiem, gdyby zdecydowała się donosić. Wierzę absolutnie, że taka propozycja padła, bo sama miałam przed laty podobną propozycję w swojej pracy.
          Nie rozstrzygniemy tu jakim pracownikiem jest mama Iceland, ocenianie pracownika na podstawie wieku jest głupie i nieprawdziwe.
          • arwena_11 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 09:21
            Mój mąż nie ma układów. Nie ma kiedy ich wyrobić. Za dużo ma zajęć i nauki po pracy. Nie jeździ na żadne pozamiejscowe szkolenia. A jak już musi, to ja jadę z nim. Wtedy mamy popołudnia i wieczory dla siebie w fajnym miejscu ( ja wykupuję sama sobie pobyt ). Układy wyrabia się właśnie na takich wyjazdach. Nas one nie interesują. Czekamy na ostatnie egzaminy męża i rozwijamy firmę.
            • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 09:38
              Układy się wyrabia mrówczą codzienną "pracą" lizusostwem, włazidupstwem i podkładaniem świń komu trzeba na życzenie osób od których wiele zależy.
              • arwena_11 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 09:44
                No to nie mój mąż. Nie ten typ. On z tych co najchętniej by siedział sam w pokoju. Nie potrafi gadać o tzw. dupie Maryni. Albo konkret albo nie mamy o czym gadać. Nie lubi plotek. Nawet jak ja mu opowiadam, co tam się stało u np. mojej koleżanki, to twierdzi że nei ma czasu i go to nie interesuje. Czasami ciężko jest, bo ja z tych wygadanych.
                Pewnie gdyby był taki jak piszesz, to awansował by jeszcze bardziej. Tylko że jemu na tym nie zależy. Pensja nie byłaby jakoś dużo większa ( pewnie kwestia ok 1000 ). Tylko dużo więcej pracy i siedzenie po godzinach. On sobie umie przeliczyć, że jak wróci do domu o sensownej godzinie to zarobi dużo więcej niż na wyższym stanowisku.
                • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 12:13
                  Wierzę Ci. Weź jednak pod uwagę że to nie jest wątek na temat kryształowego charakteru i wysokich kwalifikacji Twojego męża tylko problemów mamy Iceland.
                  • arwena_11 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 12:33
                    Ja to wiem, pisałam w pierwszym swoim poście, jakie mogą być przyczyny takiej a nie innej oceny mamy Iceland. I że ten kierownik wcale nie musi być z nadania partyjnego, ani nie musi być złośliwy.
                    Minimalna ocena pozytywna może wynikać z tego. ze ta pani nie robi nic na plus i nic na minus. Ot robi tylko to co musi.
                    • iwoniaw Też coś takiego podejrzewam 02.07.12, 15:28
                      - że pani robi to, co musi i nic ponadto (wnoszę po tekście "myślałam, że mama spokojnie dopracuje tam do emerytury), więc hiperwysokich ocen nie ma, a na pozytywne starcza akurat. Jeśli do tego pozwala sobie do przełożonego na teksty o "smarkaczach, których mogłaby być matką", to - niestety - sama generuje niepotrzebny konflikt.
                      Jeśli ocenę uważa za zbyt niską, to oczywiście ma prawo jej nie podpisać, choć wątpię, czy w uzasadnieniu przełożony napisał "niechęć do propozycji donoszenia na kolegów", a że coś napisać musiał, to tam bym szukała punktów zaczepienia w odpowiedzi na pytanie "co robić?"
                      Trudno jednak nie odnieść wrażenia z zamieszczonych postów, że głównym problemem dla mamy (i autorki wątku) jest wiek (młody) przełożonego i "brak szacunku" objawiający się traktowaniem jak każdego innego pracownika podwładnej, która wszak "mogłaby być jego matką" i mniej lub bardziej świadomie oczekiwała z tego tytułu przywilejów i taryfy ulgowej.
    • nowi-jka Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 13:14
      ten "smarkacz" jest jej przełozonym i najwyzszy czas zeby mama zaakceptowała ze ludzie młodsi z racji swojej pozycji moga nia "rządzić" Oczywiscie kwestia wymagania donosicielstwa to jednak dosc specyficzna sytuacja ale czy to nie jest tak ze czegokolwiek nie wymagałby ów 30latek byłoby zle bo "smarkacz" i "mógłby byc synem" rzeczonej mamy.
      Niania mojej córki mi kiedys powiedziała ze reaguje awersja na moje polecenia bom dla niej gó...ara.
      Duzo wody w Wisle upłyneło zanim moja mama zrozumiała ze chłopak w wieku jej córek jest jej szefem na poczatku był straszny bunt.
      To pokolenie tak ma.
    • sadosia75 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 13:40
      Oj boziu boziu... nie wiem kto jest bardziej poszkodowany. ów szef smarkacz czy twój mąż.
      serio dziewczyno czas dojrzeć do sytuacji, że twoją matką "szefuje" ktoś od niej młodszy. jak jej to nie pasuje to niech kończy szkolenia, szkoły i wykazuje sie w pracy, żeby zostać swoim własnym szefem. wtedy będzie szefować gó...arzowi czy tam smarkaczowi.
      i jeszcze te dziecinne groźby, że ty mu pokażesz. moja droga jedyne co ty mu możesz pokazać to własną dziecinność. jeśli ci zależy na tym, że go zabić to proszę bardzo ! chłop umrze ze śmiechu widząc ciebie wojującą z "układem"
      • delecta Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 18:02
        sadosia75 napisała:
        czas dojrzeć do sytuacji, że twoją matką "szefuje" ktoś od nie
        > j młodszy.
        Przecież nie chodzi o wiek szefa, tylko o jego metody kierowania
        • iwoniaw Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 18:37
          Cytat Przecież nie chodzi o wiek szefa

          Jakoś ciężko w to uwierzyć po przeczytaniu kilku(nastu?) postów autorki, w którym określa się go jako "chłoptaś/smarkacz/gó...arz", a jedynym przytoczonym argumentem na rzecz racji mamy autorki, którego ona sama użyła w rozmowie z tymże szefem jest to, iż "mogłaby być jego matką"...
        • sadosia75 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 18:45
          Delecta a jakie metody kierowania podała tu autorka? Bo ja widzę, że jest tu problem z wiekiem ( smarkacz, gó...arz itp na porządku dzienym prawie w każdym poście autorki ) a nie z tym, ze wydaje nie takie polecenia.
      • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 02.07.12, 18:14
        Jak ja lubię takie teksty - jakby mama Iceland kończyła szkolenia i kursy to by awansowała i została szefem. Ludzie w jakim świecie wy żyjecie?! Kochana, szkolenia i kursy w administracji dostają się swoim i tylko swoim, nawet największy głąb z rozdania politycznego, jak się mu zafunduje wielokrotne, kosztowne i naprawdę dobre szkolenia potrafi coś skumać, dobry pracownik, w którego się latami nie inwestuje będzie się cofał albo w najlepszym przypadku stał w miejscu.
        • arwena_11 Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 08:29
          Jak się chce, to można się szkolić za własne pieniądze. Nie ma obowiązku finansowania pracownikom szkoleń, to dobra wola pracodawcy.
          Zresztą jak pracowałam w banku, to warunkiem zwrotu kasy za studia ( zaoczne płatne ) było zaliczenie semestru lub roku ze średnią ok 4,5. Papiery o dofinansowanie składało się po pierwszym roku. I jeszcze jeden warunek, podpisywało się lojalkę, że będzie sie pracowało w banku tyle lat po sfinansowaniu studiów, za ile bank zapłacił. Uwiązanie na maxa. Mogli pomijać w awansach, dawać małe premie, a pracownik albo mógł siedzieć cicho, albo zwrócić kasę i odejść.
          Zakładam, że mama Iceland nie ma wyższego wykształcenia, bo inaczej nie byłaby zwykłym urzędnikiem. Kiedys wyższe wykształcenie było w cenie.
          W wydziale gdzie ja pracowałam, ze starych pracowników ( 40-50 lat ) tylko szefowa miała mgr. Reszta pań zaczęła studia, w momencie, gdy przyszłyśmy my, młode w trakcie studiów lub tuż po. Stanowiłyśmy dla nich zagrożenie. Te co chciały sie utrzymać w pracy musiały sie kształcić. Chociaż licencjat. Reszta była sukcesywnie zwalniana. Takie życie. Pracodawca bierze najlepszych i najbardziej otwartych. Pani lat 50, która podejmnie studia i dobrze je kończy, jest bardzo cenionym pracownikiem. Ma otwarty umysł, dużą wiedzę praktyczną, jet gotowa na zmiany. Jednak w tym wieku większości już się nie chce nic zmieniać. Chca dotrwac do emerytury.
          • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 10:20
            Oczywiście, że można się szkolić za własne pieniądze. Tyle, że powinno to dotyczyć wszystkich. Wybrańcy, czyli lepiej zarabiający dostają kosztowne szkolenia za darmo, kilka w roku. Jedno skromne szkolenie dwudniowe kosztuje ca 1200 zł. Szeregowi pracownicy zarabiający w najlepszym przypadku 2000 netto nie mogą sobie na to pozwolić.
            Mam nieco inne doświadczenia co do wykształcenia urzędników. Urzędnicy merytoryczni, także szeregowi, to ludzie z wykształceniem wyższym, niejednokrotnie z dwoma fakultetami i to często ci starsi. Obecnie z uwagi na koszty schodzi się z wymaganiami co do wykształcenia wyższego i przyjmuje się młodych po maturze na pomocnicze stanowiska urzędnicze. Ludzie młodzi wcale nie znają tak dobrze języków, jak to podają w CV (najczęściej kłamią). Pojedyncze osoby mogą usiąść z delegacją zagraniczną i porozmawiać, coś przetłumaczyć. Znacznie gorzej jest ze sporządzaniem dokumentów w językach obcych.
            Obecnie gołym okiem widoczne jest zjawisko wiązania się z partiami politycznymi młodych ludzi słabo wykształconych, którzy w karierze politycznej widzą dla siebie szansę. Ci ludzie niestety przychodzą nie tylko do urzędów, ale proponuje się im wysokie stanowiska samorządowe.
            A swoją drogą dziwię się w jakim to banku przyjmują ludzi bez wykształcenia wyższego i toleruja zaoczne (50% wiedzy tej co na dziennych).
            • dziennik.odchudzania Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 10:38
              "A swoją drogą dziwię się w jakim to banku przyjmują ludzi bez wykształcenia wyższego i toleruja zaoczne (50% wiedzy tej co na dziennych)."

              W każdym. Przede wszystkim ze względów ekonomicznych. Nie masz pojęcia o rynku pracy?
              • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 13:16
                No proszę. Jakie jest oczywiste i zrozumiałe, że każdy bank przyjmujący odpowiedzialność za obracanie olbrzymimi kwotami swoich klientów może zatrudniać słabo wykwalifikowanych w sumie ludzi, a już w urzędzie na taką samą osobę patrzy się bardziej krytycznie.
                • arwena_11 Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 13:46
                  Wyobraź sobie, ze niektóre kierunki są tylko zaocznie, a w każdym razie były, kiedy ja studiowałam. Było na nie zapotrzebowanie -żeby dostać licencje Ministerstwa Finansów na prowadzenie KH. trzeba było miec studia o kierunku Finanse i Rachunkowość. Żadne inne nie wchodziły w grę. I Wydział Zarządzania UW takie stworzył, ale tylko zaocznie i kosztowały ok 5000 za rok. Zdawało się na nie dosyć ciężkie egzaminy. I wcale nie łatwo było je skończyć.
                  • kol.3 Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 14:52
                    Wierzę Ci i gratuluję smile
    • laoy Re: chcę pomóc mamie 03.07.12, 12:56
      chłopak ewidentnie chciał zeby donosiła na innych praco
      > wników.

      Interesuje mnie w jaki sposob ewidentnie chcial? Moglabys rozwinac mysl? Zakomunikowal wprost?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka