Tzn. wrócił w piątek rano, wychudzony, bardzo smutny, taki jakiś "wycofany", zjadł ze trzy kocie chrupki, wypił trochę mleka. Nie miał żadnych widocznych uszkodzeń, obmacywany nie piszczał, ale mimo to chodził jakby z trudem. Niestety po kilku godzinach znowu sobie poszedł i znowu zniknął - wrócił wczoraj wieczorem, więc tym razem zaraz wezwaliśmy weterynarza, który po zbadaniu kota wycisnął z niego pół miednicy krwawego moczu.... Kocina ma ostre zapalenie pęcherza, nie wiadomo z jakiej przyczyny - może bakteryjne, a może pochodzące z urazu nerek (np. ktoś go walnął kamieniem w plecy

) - okaże się po zbadaniu krwi i moczu. Dostał zastrzyki przeciwzapalne i przeciwbólowe, dziś wet znowu przyjdzie, kot siedzi zamknięty w sypialni i ma zakaz wychodzenia, nie wiem tylko co w tej sytuacji z załatwianiem się - jak mu się pozwoli wyjść, to znowu zniknie

Mąż nie poszedł do pracy i siedzi z nim w domu.