e-milia1
09.08.12, 22:00
niedawno dowiedzilam sie, ze jedna ze znajomych zaszla w ciaze, ma skonczone 48 lat, pierwsze dziecko. ponoc starali sie od lat i dopiero teraz sie udalo. nie wiem jak im sie to udalo, ale udalo sie. ponoc leczyla sie hormonalnie. kobitka jest w 6 miesiacu ciazy i dopiero teraz powiadamiac zaczeli wszystkich o swym szczesciu. nie wiem jak to jest bo mama zostalam bedac nieco mlodsza, nie wiem wiec jak to jest na sile starac sie o dziecko i nie liczyc sie z wiekiem z konsekwencjami. sama zawsze twierdzilam, ze moja granica konczy sie gdzies krotko po 40-stce. nigdy bym nie pomyslala, ze kobieta w takim wieku moze zajsc jeszcze w ciaze, choc slyszalam o przypadka 45, 46 latek i nigdy bym nie pomysla, ze lekarz bedzie pomagal kobiecie w tak dojrzalym wieku zajsc w ciaze. z jednej strony ciesze sie z nimi, z drugiej uwazam, ze sa troszke nieopowedzialni bo pewnie liczyli sie z tym, ze dziecko moze sie urodzic bardzo chore. nie wiem jaki lekarz im pomogl i na jkich zsadach sie to odbywalo, pewnie jest jakas granica jesli chodzi o leczenie hormonalne czy invitro. ach, pewnie staroswiecka jestem, ale jak sobie pomysle ile beda mieli ci rodzice lat gdy ich dziecko skonczy 18-stke....