czytam sobie Polityke w ktorej jest reportaz o ograniczeniach zakupow
nie o oszczedzaniu i zrobieniu kotletow mielonych z 25 dkg miesa na tydzien dla 4 osob

i tak sobie mysle czy bylabym w stanie
nie kupowac nic poza jedzeniem i niezbednymi srodkami czystosci
np w moim przypadku nie kupowac nic na lunch w pracy ani tez zadnych przekasek, tylko brac z domu, pewnie bym schudla, bo przygotowywac tego codziennie w domu nie mam czasu , ale zanim bym schudla zagryzlabym z glodu i wkurzenia wspolpracownikow hehehe
moze i woda mineralna jest zbedna skoro mozna zagotowac te z kranu albo i pic kranowe?
nie kupowac dziecku kolejnych pie...k tylko recyklingowac zabawki?
jakos tak po wakacjach mialam okres kiedy naturalnie ograniczylam zakupy, (poza wyprawka szkolna), chyba dlatego ze wszystko mialam w zapasie, a do tego bylam wybyczona, szczesliwa od slonca i ciepla i nic wiecej nie bylo mi potrzebne do szczescia poza podstawowymi produktami zywieniowymi a wiadomo ze zakupy dla siebie podnosza poziom zadowolenia z zycia

i latwo bylo, tzn nie mialam potrzeby chodzenia na zakupy, jak bywam raz na 2-3 tyg w jakiejs galerii handlowej na zakupach, tak od wakacji bylam 2 razy
ale zeby tak na stale ... to nie wiem
teraz znowu nadszedl czas ze mam zwiekszone potrzeby i wydatki a to dodatkowo nakreca myslenie o zakupach, a do tego grudzien przed nami a tam Mikolajki, urodziny, swieta itd
najgorsze jest to ze robie zakupy falami, np koncza mi sie kremy i podklady i co powinnam przestac uzywac kremu czy podkladu

do tego pokonczyla mi sie chemia domowa, to co nie bede myc w zmywarce tylko recznie plynem do naczyn?
a tu 24 listopada dzien bez zakupow

stosujecie minimalizm zakupowy mimo ze was stac ? - nie wchodzmy tu w dywagacje ze nie starcza nam do 1-go