Dodaj do ulubionych

depresja-lekarz

29.01.13, 21:53
Zdaje się, że jest tu kilka osób leczących depresję, więc może wprowadzicie mnie w temat. Niedługo mam wizytę i nie wiem czego się spodziewać. Generalnie nie bardzo lubię opowiadać o sobie i zastanawiam się, czy wystarczy tak ogólnikowo przedstawić mu sprawę, czy będzie drążył. A jeśli tak, to o co może pytać?
W ogóle dziwnie mi z tą depresją, czasem sama się zastanawiam, czy to by nie zwykły dół, a może po prostu w d..pie się poprzewracało. Mówicie innych ludziom o tym? Jak to przyjmują? Bo wydaje mi się, że dla wielu osób to jest jednak jakaś niezrozumiała fanaberia.
Obserwuj wątek
    • gonia28b Re: depresja-lekarz 29.01.13, 22:35
      No właśnie o takich swoich odczuciach możesz opowiedzieć psychologowi.
      Rozmowa jest w cztery oczy, możesz opowiedzieć co Cię gnębi, trapi... Rozmówca wypyta Cię jeszcze tylko czy masz problemy ze snem, z apetytem, bo depresja może się rzucać na takie właśnie codzienne czynności. I o to czy masz myśli samobójcze.
      To tak z mojego doświadczenia. Ja byłam kilka razy u psychologa sześć lat temu, kiedy walczyłam z depresją poporodową.
      Pozdrawiam.
      • antyideal Re: depresja-lekarz 29.01.13, 22:37
        Z depresja to do psychiatry chyba ?
    • kocianna Re: depresja-lekarz 29.01.13, 22:49
      Bardzo konkretnie, żadnego drążenia. Mówisz, jak się czujesz i jak długo. Lekarz faktycznie może zapytać o problemy ze snem i inne objawy somatyczne. Mnie się spodobało smile Zdecydowanie mniej traumatyczna wizyta od ginekologa i dentysty smile A po 3 tygodniach byłam znów sobą.
    • stara.kociara Re: depresja-lekarz 29.01.13, 22:50
      Wprawdzie nie na depresję, ale też u psychiatry. No będzie wypytywał, taka jego rola. Na pierwszej wizycie przez bitą godzinę odpowiadałam na pytania, o samopoczucie, przeszłość, teraźniejszość, stosunki z innymi ludźmi. Jeśli nie będzie pytał, to znaczy, że źle trafiłaś.

      Tak, mówię o chorobie, bo nie da się jej ukryć - np. w pracy muszą wiedzieć, dlaczego bywam długo nieobecna. Rodzina i przyjaciele też wiedzą. Bardzo się bałam ujawnić, ale nikt nie robił z tego sensacji ani problemu, serio.
    • limites Re: depresja-lekarz 30.01.13, 13:34
      ja najpierw poszlam do mojego rodzinnego, do ktorego mam calkowite zaufanie. nie musial mnie za duzo wypytywac, bo bylam w takim stanie ze wlasciwie bylo widac jak sie czuje. owszem pytal o to jak dlugo, jak spie, jem itp. przepisal prochy, dal nr do psychologa i nr na swoja komorke, gdybym potrzebowala 'nagle' porozmawiac.
      Prochy bralam 3 dni- bylam jak nacpana (tzn tak sobie wyobrazam bo nigdy nie bylam nacpana). Przerwalam bo psycholog powiedziala ze za mocno na mnie dzialaja. Przez 2 tyg bylo calkiem fajnie i wlasciwie bylam przekonana ze zadnej depresji nie mam. Az tu nagle....znowu wszystko do d... Musze zadzwonic do lekarza zeby przepisal mi inne prochy, bo chyba jednak nie dam rady bez. Raz w tyg mam spotkanie z psycholog - jest swietna.
      Jeszcze nie zaakceptowalam swojej choroby - to jest trudne, ale zrozumialam (chyba) ze to nie jest moja wina, to jest choroba, tak jakbym zachorowala na angine, cukrzyce czy inna chorobe. Myslalam ze wiem dosc duzo rzeczy o depresji - okazuje sie ze wcale nie.
      Mam tylko nadzieje ze wylecze sie szybko. Powod depresji - ??? nie mam pojecia, spadlo na mnie... Na razie nie umiem o tym mowic, oprocz lekarza i psychologa, wie maz i jedna siostra.
      • melancho_lia Re: depresja-lekarz 30.01.13, 13:42
        ja leczę się drugi rok. Nadal nie potrafię się z tym pogodzić (mam dystymię z epizodami depresyjnymi). U mnie wie tylko mąż.
        • limites Re: depresja-lekarz 30.01.13, 15:33
          melancho_lio, nigdy nie slyszalam ani nie czytalam o dystymii. to co przeczytalam teraz na wikipedii, pasuje do mnie w wielu punktach. nie wiem czy jest roznica leczenia sie 'tylko' na depresje, czy trzeba zdiagnozowac dystymie i ja leczyc? w kazdym razie ja jestem na samym poczatku i wcale mnie nie pocieszylas ze u Ciebie trwa to juz 2 lata.... bardzo duzo daja mi rozmowy z psychologiem. niestety, fakt ze musze brac leki jest dla mnie przyznaniem sie do porazki, poddaniem sie.... WIEM ze tak nie jest, ale CZUJE co innego. prawie 10 lat temu powiedzialam mojemu bylemu juz lekarzowi ze zle sie czuje, jest mi zle, ciezko itp. mialam wtedy 2 malych dzieci. powiedzial mi ze powinnam znalezc sobie jakies zajecie, wyjsc od czasu do czasu, zabawic sie i skasowal za porade psychologiczna 1 stopnia (nie bylo to w PL). Do tej pory mnie trzesie ze zlosci na niego i jego rady warte tyle co nic.
    • melancho_lia Re: depresja-lekarz 30.01.13, 13:40
      Może nie depresja o dystymia.
      Ja tam przed pierwszą wizytą na nic się nie nastawiałam. Powiedziałam, że mam mocno obniżony nastrój a reszta to już były odpowiedzi na pytania lekarza.
    • donkaczka Re: depresja-lekarz 30.01.13, 13:44
      bedzie cie pytal o samopoczucie, sen, reakcje biezace na rozne sytuacje, nie o historie zycia smile
      na terapii sie grzebie w zyciorysie, psychiatra wypytuje o chwile biezaca i analizuje samopoczucie twoje w tej chwili
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka