Dodaj do ulubionych

"Mój mały mężczyzna"

11.02.13, 15:59
Idąc za ciosem zakładam wątek okołodzieciowy wink

Pytanie szczególnie do matek synów - kiedy takie sformułowanie w ustach matki zaczyna niebezpiecznie zgrzytać? I czy zgrzyta w ogóle? Kiedy jeszcze jest żartobliwe, a kiedy zamienia się w rozpaczliwą próbę zastąpienia nieobecnego (fizycznie lub emocjonalnie) ojca, czyli rzeczywistego mężczyzny w domu? I czy chłopiec (mówię o kilkulatku, nie pryszczatym i dryblastym nastolatku) wtedy mężnieje czy czuje się przytłoczony odpowiedzialnością ponad jego siły?
Obserwuj wątek
    • swiecaca Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:05
      dla mnie zgrzyta zawsze, dlatego nie używam.
    • eilian Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:14
      Mnie zgrzyta zawsze. W takim widzeniu dzieci (nawet jeśli to żartobliwe określenie) jest coś chorego, Kojarzy mi się z matką, która "zastąpiła" sobie męża synem w wyniku pieluchowego zapalenia mózgu albo nieszczęśliwego związku. Tak czy siak nienormalne.
      p.s. jakie byłyby odczucia, gdyby to facet mówił o córce "moja mała kobieta"?
      • dziennik-niecodziennik Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:50
        > p.s. jakie byłyby odczucia, gdyby to facet mówił o córce "moja mała kobieta"?

        mój mąż tak mówi do naszej dwulatki. ja tez tak do niej mówię. jakie masz odczucia? bo ja normalne. jest to dziewczynka, mała kobieta, dorośnie to bedzie dużą kobietą, a moja bedzie zawsze, tak jak ja zawsze bede jej. widzisz w tym cos niewłaściwego?...
        • zastrzelony_czlowiek Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:59
          Jak by nie patrzeć, do kobiety dwulatce daleko...
    • przystanek_tramwajowy Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:15
      morgen_stern napisała:

      > Idąc za ciosem zakładam wątek okołodzieciowy wink
      >
      > Pytanie szczególnie do matek synów - kiedy takie sformułowanie w ustach matki z
      > aczyna niebezpiecznie zgrzytać? I czy zgrzyta w ogóle? Kiedy jeszcze jest żarto
      > bliwe, a kiedy zamienia się w rozpaczliwą próbę zastąpienia nieobecnego (fizycz
      > nie lub emocjonalnie) ojca, czyli rzeczywistego mężczyzny w domu? I czy chłopie
      > c (mówię o kilkulatku, nie pryszczatym i dryblastym nastolatku) wtedy mężnieje
      > czy czuje się przytłoczony odpowiedzialnością ponad jego siły?
      >
      >

      Ja tak mówię i nie próbuję w ten sposób sobie rekompensować. Mam męża i syna. Jeden jest moim dużym mężczyzną a drugim moim małym mężczyzną. Trzeba mieć mocno skrzywione spojrzenie, żeby uważać, że to nienormalne.
      • verdana Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:18
        A dla mnie to jednak coś jest nie tak - bo "mój mężczyzna" to jest ktoś na wyłączność. Jeśli masz dużego i małego mężczyznę, to znaczy, ze obaj powinni być mężczyznami - syn nie jest, jest chłopcem. No i gdy będzie mężczyną nie ma myśleć o sobie, jako "mężczyzna mamusi".
        • dziennik-niecodziennik Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:51
          > No i gdy będzie mężczyną nie ma myśleć o sobie, jako "mężczyzna mamusi".

          jak dorośnie to nie bedzie. poki jest mały to jest mamusi i tyle. jak kazde dziecko.
          • wrzesniowamama07 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 08:14
            Jest mamusi synkiem, chłopczykiem - tak. Mężczyzną nie jest. Jeśli dorośnie i będzie "mamusi". to obawiam się, że mężczyzną się nie stanie.
            • memphis90 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 18:14
              Skoro nie jest mężczyzną, to kim- kobietą? Obojnakiem?
              • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 18:42
                memphis90 napisała:

                > Skoro nie jest mężczyzną, to kim- kobietą? Obojnakiem?

                Jest po prostu dzieckiem. Chłopcem. Synem swojej matki.
      • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:31
        ciekawy watek
        w sumie nigdy sie nad tym nie zastanawialam, ale jest w tym cos niefajnego, co mi zgrzyta
        i sama nie stosuje
        jest w tym cos niestosownego jak dla mnie
        jakis element flirtu i zalotnosci
        skoro moj mezczyzna to viceversowo ja jego kobieta? chore
        role matki dla syna ja widze bardziej jako archetypową Wielka Matke - karmicielkę, opiekunke, dawczynię serca, chroniącą, ciepłą, miętką i dużą doświadczona kobietę tongue_out
        a nie zalotną panienkę co myrga oczkami i pieje ach moj mezczyzna
        a jezeli zalozymy ze rownowaga duszy na cale zycie to pozytywna integracja animusa i animy to raczej ojciec powinien budzic meskosc w synach
        mam o szczescie, ze mam mezczyzne w domu i pozytywny obraz faceta dla synow
        wiec nie musze robic z dzieci mezczyzn
        odmieniam na sto form syniów, synusiów, syneczków i syneńków, ale mezczyznami synow nie tytułuje
        • iwoniaw Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:35
          W sumie mogłabym podpisać się pod każdym słowem postu Moofki.
          Wątek mi uświadomił, że nigdy żadnego syna nie nazwałam w ten sposób i nawet mi to w głowie nie postało. Tak, jakieś to mi się wydaje z jednej strony pretensjonalne, z drugiej mieszające różne sfery, których zasadniczo nie mieszam.
          • zona_mi Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 18:24
            jw
          • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 11:20
            iwoniaw napisała:

            > W sumie mogłabym podpisać się pod każdym słowem postu Moofki.

            Ja też.
            • myga W sumie mogłabym podpisać się pod każdym słowem p 12.02.13, 11:33
              tez sie podpisuje.
      • lady-z-gaga Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:16
        > Ja tak mówię i nie próbuję w ten sposób sobie rekompensować. Mam męża i syna. J
        > eden jest moim dużym mężczyzną a drugim moim małym mężczyzną

        A dlaczego jeden mężczyzna Ci nie wystarcza?
      • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:59
        I tak jesteśmy zboczone- Ty i ja. Się dowiedziałyśmy właśnie.
    • princy-mincy Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:26
      zgrzyta mi to
      nie mam syna, ale corke i nie mowie o niej- moja mala kobieta, jej ojciec tez o niej tak nie mowi
      jest nasza mala coreczka i to jest wlasciwe
    • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:29
      Ja do moich mówiłam czasem: per " mój facecik", nawet do psa tak mówię. Hm...
      Ach, i "moje chłopy" też mówię.
      Ze coś ze mną nie tak- nie przyszło mi do głowy. Ale któż może być sędzią we własnej sprawie... big_grin
    • menodo Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 16:50
      Pytanie szczególnie do matek synów - kiedy takie sformułowanie w ustach matki z
      > aczyna niebezpiecznie zgrzytać?"

      Mnie zgrzyta zawsze - jest w tym coś zawłaszczającego i "kastrującego".

      Mój syn jest moim dzieckiem, mimo że jest już 27 letnim facetem.
      Wychowałam go na mężczyznę, ale nie "swojego", bo swojego już mam i on nie jest "mały". big_grin
      Podobnie moja 20 -letnia córka nie jest i nigdy nie była dla mnie "moją małą kobietą" !
    • joanekjoanek Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:03
      Zgrzyta.
      Jedyny kontekst względnie dopuszczalny, który jestem w stanie sobie wyobrazić, to gdy chłopiec zachowa się wyjątkowo rycersko, wyjątkowo odpowiedzialnie, wyjątkowo dzielnie. Nie wiem, uratuje kotka, stanie w obronie słabszego, takie tam. Wtedy jako podkreślenie, że to duża zasługa i że to przymiot dorosłości. Tak samo zresztą z "małą kobietą" sobie wyobrażam.

      Ja się ograniczam najwyżej do "jesteś super facet", "zachowałeś się jak prawdziwy mężczyzna", "wielki/mądry/wspaniały chłop z ciebie", o tego typu teksty mnie nie rażą.
      • konwalka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:11
        dla mnie to jest obrzydliwe

        czasamimowie do ktoregos z synow: chlopie, co ty odstawiasz, ale moj mezczyzna, moj facet, mj inny samiec nie przeszedl by mi przez gardlo
    • amonette Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:09
      Też mam wrażenie, że to takie durno-lekko-erotyczne wink
      Nie używam.
    • lady-z-gaga Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:19
      Nie jestem matką syna, tylko corki. I życzyłabym sobie, aby trzymała się jak najdalej od "mężczyzn swoich matek".
    • goodnightmoon Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:29
      morgen_stern napisała:

      > I czy chłopiec (mówię o kilkulatku, nie pryszczatym i dryblastym nastolatku) wtedy mężnieje czy czuje się przytłoczony odpowiedzialnością ponad jego siły?

      Kilkulatkowi akurat wszystko jedno, lub traktuje to jako komplement.
      Ale właśnie nastolatek może czuć się przytłoczony.
      • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 00:35
        > Kilkulatkowi akurat wszystko jedno, lub traktuje to jako komplement.
        > Ale właśnie nastolatek może czuć się przytłoczony.

        Nastolatek może być świadomie wściekły, bronić się, nie życzyć sobie, wiedziec, że matka postepuje źle.
        Kilkulatek, zwlaszcza w fazie edypalnej, bedzie miał wodę z mozgu - zwlaszcza on powinien dostrawać jasne komunikaty , kto jest kim w rodzinie.
        • memphis90 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 18:30
          Czyli w rodzinie kilkupokoleniowej mężczyzną i kobietą jest tylko nestor i nestorka rodu, a reszta to dziewczynki i chłopcy?
    • attiya Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:33
      może zacząć zgrzytać w każdej chwili - nawet jak ów syn jest noworodkiem - szczególnie wtedy, gdy syn przestaje być tylko synem a zaczyna być kimś więcej - ósmy cud świata, najprzystojniejszy, najmądrzejszy mężczyzna na świecie, najmądrzejszy, najgrzeczniejszy, wszystkie panie w żłobku/przedszkolu/szkole itd są w nim zakochane, nikt nie jest go godny - czytaj te wstrętne dziewuchy - zdmuchnę mu z drogi każdy pyłek, zapewnię mu wszystko co chcę itd itd tongue_out
      kiedy jest to żartobliwe, bardzo rzadkie stwierdzenie - ok, kiedy pojawia się już regularnie, zaczyna coś zgrzytać
      ale to też tak jest, jak mamusia zaczyna synem zastępować męża, który nie spełnia jej ambicji, nie jest taki i taki i jeszcze taki, więc wychowam sobie syna, który przerośnie ojca
    • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:43
      No dobrze, czytam te wpisy i mi mina rzednie.
      Uważam, że przeginacie i to ostro.

      Powtórzę: mówiłam "mój facecik" do dzieci, mówię dziś do psa, Nastoolatkowi tak nie mówiłan, bo za duży. Ale zbiorczo: "moje chłopy"- bardzo lubię. Może być też: "moje dziady". Co więcej, dostaje od nich listy tak podpisane: "Twoje chłopy"- np. w mailach z wyjazdu.

      Jak Was czytam, to mam poczucie, ze problem jest po Waszej stronie. Niech się wstydzi ten co widzi (tu: słyszy). To Wy macie brudne myśli- takie mam poczucie.
      I, niestety, czuję się Waszymi posądzeniami zbrukana. Jakbym czytała jakieś dewoty, co to w normalnej sytuacji dopatrują się zdrożności, Jakby mnie jakieś obślizgłe spojrzenia macały. Fuj...

      Sorry, jeśli kogoś dotknęło. Wy mnie obrzydziłyście.
      • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:46
        ale o czym ty mowisz kobito?
        jezeli masz w domu chlopakow, to mowisz do nich chlopaki - ja inaczej?
        mowie chlopaki do swoich dzieci
        i chlopcy albo dziewczynki do sluzbowych dzieci w zaleznosci od plci
        mowa jest o wymownym 'moim malym mezczyznie' o ktorym pisano w tytule
        • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:56
          A czytać umiesz, kobito? To przeczytaj jeszcze raz cały wątek i ze dwa razy moje wpisy. I może zrozumiesz, o czym piszę.
          • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:57
            czytalam caly i dalej nie rozumiem
            oburzasz sie o cos co tu wcale nie padlo
            • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 18:03
              Nieee???? A czym się różni: "Mój facecik" od "mój mały mężczyzna"?
              Facecik to własnie mały facet. A facet to mężczyzna.

              Problem jest, zgoda. W Waszych głowach.
              • menodo Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 18:37

                > Facecik to własnie mały facet. A facet to mężczyzna."

                Facecik to niedorobiony, niedojrzały mężczyzna.
                Taki właśnie "mały mężczyzna", którego zawłaszczyła sobie mamusia.
                Wykastrowany psychicznie w dzieciństwie, całkowicie zależny od niej w wieku dorosłym.
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:39
                  Dla Ciebie pewnie tak. Współczuję.
                  • menodo Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:10
                    Dla Ciebie pewnie tak. Współczuję."

                    To do mnie? No pacz pani, myślałam, że mnie "wygasiłaś" ?
                    • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:30
                      Kłamałam big_grin
                      • menodo Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:54
                        nabakier napisała:

                        > Kłamałam big_grin"

                        Aha, czyli kiedy brakuje ci argumentów w dyskusji - strzelasz pretensjonalnego focha pt. "wygaszam cie"...a następnie nie wygaszasz...Powalający brak klasy.
                  • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 11:37
                    nabakier napisała:

                    > Dla Ciebie pewnie tak. Współczuję.

                    Dla mnie też. Słowo daję zwymiotowałabym, gdyby moja teściowa zwracała się w ten sposób do mojego męża. Podobnie, gdyby mojemu ojcu wypsnęło się "moja mała kobietka" w moim kierunku.
                    • memphis90 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 18:34
                      No trudno chyba do dorosłej baby mówić " moja mała kobietka" uncertain
                      • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 13.02.13, 10:51
                        memphis90 napisała:

                        > No trudno chyba do dorosłej baby mówić " moja mała kobietka" uncertain

                        A niby dlaczego? Może jestem drobna i niewysoka? smile
      • twinmama76 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 17:58
        nabakier napisała:

        > No dobrze, czytam te wpisy i mi mina rzednie.
        > Uważam, że przeginacie i to ostro.

        się podpiszę

        Osobiście nie pamiętam, żeby tak do młodego powiedziała, prędzej "chłopie".
        Ale jestem sobie w stanie wyobrazić sytuacje, w których takie sformułowanie nie razi, a wręcz jest rodzajem nagrody dla chłopca.
        Oczywiste jest dla mnie, że mały chłopiec jest bardziej matki niż reszty świata, że jej uznanie go łechce. A już uznanie matki + "awans" do dorosłych to coś wspaniałego.

        Ale może wam się męskość tylko z jednym kojarzy? Bo mnie np. z szarmancją, rycerskością, pozytywną siłą.
        • gryzelda71 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:44
          > Ale może wam się męskość tylko z jednym kojarzy? Bo mnie np. z szarmancją, ryce
          > rskością, pozytywną siłą.

          Mnie też,dlatego powiedziałabym mały mężczyzna,bez mój,bo moim jest synem,ale mężczyzną już nie.
          • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:57
            A to syn nie jest mężczyzną? Albo chłopcem? Ciekawe... A jeszcze ciekawsze jest, czym to takim strasznym jest ów "mężczyzna". A mężcyzna z ulicy też jest taki niebepieczny?

            Niżej piszę o konotacji mężczyzny z seksualnością. Konotacją z klucza. Objawiłyście właśnie swój problem.
            • gryzelda71 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:08
              Oczywiście,że syn jest mężczyzną.Ale nie moim,nie zwiąże się z nim,moim jest synem.Ot takie moje widzimisię.Mogę?Mogę.
            • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 00:41
              nabakier napisała:


              > Niżej piszę o konotacji mężczyzny z seksualnością. Konotacją z klucza. Objawiły
              > ście właśnie swój problem.

              Czlowiek jest istotą seksualną, zawsze. Dla mnie problemem jest negowanie tego.
              • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:40
                Aaaa.. czekałam na to big_grin Czyli chodzi jednak o seksualność, którą mają wszyscy. Tylko że niektórzy ja wypierają. ..Pytanie: którzy ja wypierają? idąc tym tropem, wypieraja ją ci, którzy się obruszają na jej użycie w słowie. A kto się obrusza? No chyba nie ci, którzy używają sformułowania: "mój mężczyzna"- ci się przeca swobodnie w tym obracają, no nie?

                Nie wyszło Ci, Nanga wink Ale próbuj dalej. (Jejku jejku, jakie to przezroczyste...)
            • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:26
              nabakier napisała:

              > A to syn nie jest mężczyzną? Albo chłopcem? Ciekawe...

              Jest. A kiedyś będzie też tatą, dziadkiem, sąsiadem, kochankiem.
              Ale czy TWOIM?
              • memphis90 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 18:36
                Sąsiadem może być...
                • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 13.02.13, 10:52
                  memphis90 napisała:

                  > Sąsiadem może być...

                  Tak, to już zauważyłam, że przykład niefortunny smile
      • verdana Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 18:29
        A nie widzisz różnicy pomiędzy "moje chłopy", a "mój mały mężczyzna". Moje chłopy sa dla mnie absolutnie do przyjęcia, bo jednak mają nieco inny wydźwięk. Syn może byc dla matki facetem czy chłopem, bo nim jest - nie jest jednak "jej mężczyzną" - z dwóch względów. Ma to pewien podtekst seksualny, to raz, dwa - mężczyzna jest osobą dorosłą. Chłop czy facet być nie musi.
        Mówisz o synu "to mój mężczyzna"? Nie czujesz, ze to jest jakieś zawłaszczanie syna?
        • bi_scotti Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:23
          verdana napisała:

          > A nie widzisz różnicy pomiędzy "moje chłopy", a "mój mały mężczyzna".

          Dokladnie! Czym innym jest zartobliwe potraktowanie "wszystkich domowych chlopow" przy jakiejs tam okazji a czym innym deklaracja "MOJ maly mezczyzna". O "faceciku" sie nie wypowiem, bo o ile "facet" brzmi dla mnie OK, o tyle "facecik" wlasciwie zawsze kojarzy mi sie dosc oblesnie wiec na pewno nie stac mnie na jakiekolwiek spojrzenie z boku na to akurat okreslenie.
          Mam dwoch synow i meza - jako zbiorowasc sa/bywali moimi chlopami/my boys/my buddies ale pojedynczo to MOIM meczyzna (zdecydowanie nie malym!) byl/jest wylacznie moj maz i niech juz tak pozostanie wink Przy czym moja corka bywala i wciaz czasem bywa Cesarzowna tatusia (bo ona ma bez porownania wiecej mocy niz jakas tam Ksiezniczka wink ) ale wylacznie w zartach, w bardzo okresnolych sytuacjach i wylacznie w kregu rodzinnym - zadne z nich w zyciu by takich terms of endearment nie uzylo przy "obcych" - to ja ich tutaj wystawiam dla publiki wink
        • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:53
          Pewnie- litery inne, no nie?

          Nie widzisz, że te insynuacje są obrzydliwe?

          I mężczyzna może mieć odcień seksualny, I chłop. I facet. I facecik. I biała chusteczka. Rozumiesz? Wszystko może mieć taki odcień- w głowie odbiorcy.

          Chłop też oznacza osobę dorosłą. Dlatego od chłopa powstało chłop-ak, które oznacza niedorosłego chłopa.

          Mówię różnie, łącznie z: (UWAGA, UWAGA, będzie można mnie podać do prokuratury!):"spadaj, fiucie". I bracia też tak do siebie mówią. Tak, tak, zapewne wszyscy pałamy do siebie żądzą

          Zawłaszczanie -języka- leży po Waszej stronie. Seksualizacja odbioru jest naprawdę chorobą.

          Mężczyzna kojarzy Ci się seksualnie??? Bo mnie jednak- nie. Oznacza dla mnie płeć. Mezczyxni na ulicy tez nie kojarzą mi się seksualnie. Jak mówię o jakimś facecie: "ten tam mężczyzna" (któremu się but rozwiązał albo który kupił gazetę) nie kojarzy mi się seksualnie. Tak mam. I sądzę, że MAM NORMALNIE.
          Ba- wszyscy mężczyźni z mojej rodziny nie kojarzą mi się seksualnie. Choć widzę ich płeć. Dla mnie przejście od płci do seksualności jest bardzo daaalekie. A w
          odniesieniu do dziecka- nie istnieje wcale.

          Ktoś, komu z klucza płeć kojarzy się seksualnie ma poważnie narypane we łbie.
          Ktoś, komu płeć dziecka kojarzy się seksualnie- ma nie tylko narypane. JEST CHORY i powinien być izolowany od dziecka.
          • agni71 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:02
            Nie mam synów, ale do corek nigdy bym nie powiedziała "spadaj, cipo", a to dokładny odpowiednik twojej odzywki (ordynarnej, tak, tak, wiem, miało byc żartobliwie)
            • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:32
              No widzisz, a ja sobie wyobrażam, np. "moja cipulko". "Spadaj, cipo" też. Taką mam wyobraźnię.
              Tak, jesteśmy Kiepskimi. mamy prawo, co nie?
              • morgen_stern Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:36
                Chyba sobie jaja robisz. Ludzie nie przestają mnie zadziwiać, niedługo powiedzenie do własnej córki "mała ku..wko" będzie ot takim żartobliwym zagajeniem. Puknij się w łeb.
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:42
                  No i widzisz, jakie to ludzie maja przeskoki w skojarzeniach... Mnie by ta ku... jednak do głowy nie przyszła. teraz pomyśl o tym przeskoku u ciebie i puknij się w łeb.
                  Tak to jest. jak się wypuści na innych...można wypuścić siebie.
                  • morgen_stern Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:44
                    Nie odwracaj kota ogonem. "Fiut" to wulgarne określenie męskiego członka, jakby ci umknęło i skoro nie widzisz nic niestosownego w "żartobliwym" nazywaniu tak własnego dziecka to tak, to z tobą jest coś głęboko nie w porządku.
                    • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:15
                      To Ty odwracasz kota ogonem. Udajesz, że nie jesteś w stanie odczytać żartobliwej konotacji. A jesteś w stanie. Fiut to określenie w pewnych okolicznościach żartobliwe właśnie. Nie rżnij więc głupa.
                      • morgen_stern Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:17
                        Wobec DZIECKA?? Nie mam pytań big_grin
                        • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:29
                          A ja mam. dlaczego do dwudziestoletniego dziecka nie można tak powiedzieć? Wszak to nadal moje dziecko.
                          • eilian Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:59
                            nabakier napisała:

                            > dlaczego do dwudziestoletniego dziecka nie można tak powiedzieć? Wsza
                            > k to nadal moje dziecko.

                            Może właśnie dlatego, że to nadal dziecko.
                            Tak na marginesie, to ten styl rozmów jest dla mnie w ogóle odpychający. Wobec mojego męża też bym tak nie powiedziała, nawet w żartach (święta nie jestem i kląć mi się zdarza).
                            W domu rodzinnym mojego męża też był taki "swobodny" język, wulgaryzmy przy rodzicach itp, powiem szczerze, że bardzo mi się to nie podoba, mojemu mężowi już też nie - dorósł, sam ma dzieci i stwierdził, że to nienormalne i jakby... zaburzające prawidłowe relacje. Jako nastolatkowi taki luz się mu nawet podobał, ale teraz wie, że to był jeden z objawów pewnego rodzaju dysfunkcjonalności tej rodziny.
              • myga Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:52
                nabakier napisała:

                > No widzisz, a ja sobie wyobrażam, np. "moja cipulko". "Spadaj, cipo" też. Taką
                > mam wyobraźnię.
                > Tak, jesteśmy Kiepskimi. mamy prawo, co nie?
                -----------
                Nie pozostaje mi nic innego, jak napisac przyslowiowe
                "wspulczuje twoim dziecią"
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:16
                  Ja Twoim też smile
              • gryzelda71 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 11:49
                Mąż mówiący do córki moja cipulko,albo spadaj cipo.....Jednak nie wyobrażam sobie.
                A moja szwagierka mówi siurki.Ponoć w jej rejonach tak chłopaków się nazywa i nie jest to obraźliwe.Ale jak pierwszy raz usłyszałam to zbierałam szczękę z podłogi.
          • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:05
            > Mężczyzna kojarzy Ci się seksualnie??? Bo mnie jednak- nie. Oznacza dla mnie pł
            > eć. Mezczyxni na ulicy tez nie kojarzą mi się seksualnie.


            a zestawieniu moj
            zdecydowanie tak
            semantyka sie klania
            mezczyzna to nie tylko czlowiek plci meskiej
            ale ten 'nosiciel' okreslonych cech (meskich)
            a poz tym osobnik dorosly
            mowiac tak o dziecku przypisujesz mu cechy ktorych nie posiada i ustawiasz w pozycji rownorzednej - partnerskiej
            i dalej ta semantyka jedno slowo wiele znaczen
            jezeli mezczyzna mowi o kims moja kobieta - ma na mysli ktos kogo bzyka
            jednak
            moja kobieta to co innego niz moja koza albo moje buty
            podobnie z moim mezczyzna
            kiedy mowie moj synek
            brzmi to inaczej niz gdybym powiedziala moj mezczyzna o kilkulatku
            wskazuje na inna relacje
            i na koniec - fiucie do dziecka - mnie tez sie w glowie nie miesci i brzmi wulgarnie
            Jak mówię o jakimś f
            > acecie: "ten tam mężczyzna" (któremu się but rozwiązał albo który kupił gazetę)
            > nie kojarzy mi się seksualnie. Tak mam. I sądzę, że MAM NORMALNIE.
            > Ba- wszyscy mężczyźni z mojej rodziny nie kojarzą mi się seksualnie. Choć widzę
            > ich płeć. Dla mnie przejście od płci do seksualności jest bardzo daaalekie. A
            > w
            > odniesieniu do dziecka- nie istnieje wcale.
            • lestrange_e Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:06
              A jeżeli mówię tak do syna nastoletniego?
              • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:17
                lestrange_e napisała:

                > A jeżeli mówię tak do syna nastoletniego?

                nie wiem
                wokol mnie jest sporo chlopow
                mam synow, kolegow, ojca, brata, szwagra i nawet jednego dyrektora tongue_out
                o zadnym z nich nie mowie moj mezczyzna
                a kazdy z nich zapewne mezczyzna jest
                bo moj mezczyzna niesie dla mnie te tresci, o ktorych tu pisano
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:35
                  Każdy ma taki zakres skojarzen semantycznych, na jaki go stać. jedni np. wyłącznie seksualny. Inni-szerszy, np. ja. I teraz- kto tu powinien się wstydzić? Bo mnie się zdaje, że jednak ten pierwszy, zwłaszcza gdy wyciagaja tę swoją ograniczoność na sztandary krytyki tych, którzy ośmielili się mieć szersze skojarzenia.
                  • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:10
                    nabakier napisała:

                    > Każdy ma taki zakres skojarzen semantycznych, na jaki go stać. jedni np. wyłącz
                    > nie seksualny. Inni-szerszy, np. ja.

                    Czy powiedziałabyś do swojego szefa, swojego podwładnego, swojego osobistego trenera czy do swojego ojca "mój mężczyzno"?
                    Wszak są Twoi (no bo nie zaprzeczysz) i są mężczyznami (też nie zaprzeczysz).
                    Jeśli nie powiedziałabyś, to dlaczego?
              • bi_scotti Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:29
                lestrange_e napisała:

                > A jeżeli mówię tak do syna nastoletniego?

                To chyba tym bardziej zaskakujace ... Taki 15-to czy 17-latek raczej powinien miec pelna swiadomosc, ze ani nie jest "mamusinym" (moj), ani "malym" (wielu jest juz sporo wiekszych od rodzicielki) mezczyzna wiec mozna by oczekiwac, ze sam cos odburknie, ze ma na imie Wiesiek i tak prosi zeby sie do niego kreatorka zwracala. No ... ewentualnie pewnie moze zaakceptowac "starego konia (lub byka)" tongue_out
                • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:40
                  stary kon nie jest szkodliwy
                  a mezczyzna moze byc
                  nawet taki nastolatek potrzebuje mamy
                  kiedy bedzie slyszal ze jest 'mamy mezczyzna' moze czuc sie wtloczony w te role
                  i zamiast otrzymywania bezwarunkowej maminej milosci bedzie czul sie delegowany do zaspokajania maminych potrzeb - mamusie chronic i zabezpieczac mamusine psychiczne potrzeby
                  bo 'jej mezczyzna; powinien to robic wszak
                  slowa maja wielka moc
                  ;uwazaj na mysli, staja sie slowami, uwazaj na slowa, staja sie czynami itd'
                  nazywajac rzeczywistosc tworzymy ją troche
                  • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:57
                    Ale wiesz, że to TWOJA semantyka? Że ludzie w rodzinach wytwarzają własne odczytania i reguły. To się np. nazywa slang. I teraz: czyj slang lepsiejszy, a?
                    Twojej rodziny czy Kowalskich?

                    Owszem, słowa mają wielką moc. Tyle, że ROŻNĄ. Wzięłaś to pod uwagę, czy tak z klucza- urawniłowka?
                    • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:12
                      nie kojarzy sie z seksem
                      mnie sie nie kojarzy
                      a z niewlasciwa postawa matki wobec syna
                      dlaczego - opisalam
                      bo jedno slowo niesie ze soba szereg tresci
                      nazywam cie tak bo tak cie widze i tego od ciebie oczekuje
                      w danej chwili
                      powtarzany jak mantra moj maly mezczyzna moze sie wryc w podswiadomosc
                      jest imho wtlaczaniem w role
                      jezeli mezczyzna nazywa swoja kobiete
                      moja malutka czy mala - ja rozumiem ze widzi ja jako kogos kim trzeba sie opiekowac
                      jezeli w intymnej sytuacji powie np suczko czy mala dziwko - to jakby w innej roli chce ja widziec w tej chwili - tak czy nie?
                      a jak jej powie moja mala dziewczynka widzi ja jako kogos niesamodzielnego kim musi pomoc
                      jezeli zaś nazywa ja mamuśką, chociaż on nie jest jego mamuską, ale mamuśka jego dzieci wiec w zasadzie moglby sobie tak przetransponowac
                      to ja rozumiem ze nie widzi w niej ani malutkiej dziewczynki ani suczki ani nawet kobiety
                      i niejedna ematka za mamuske by przywalila w gębę, chociaz kazda ematka mamuska jest
                      powiedzonka kazda rodzina ma swoje, natomiast slowa niosa tresci w danym jezyku uniwersalnie
                      o tym jest semantyka o tym sa slowniki
                      a czasem tzw wyczucie tekstu, ktorego zapewne brak tym, ktorzy dzieci od fiutow wyzywają wink
                      • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:20
                        Wyżej Morgen zajechała "k..rwą", Ty "dziwką". Teraz się zastanówcie nad własnymi skojarzeniami, bo te są NAPRAWDĘ jednoznaczne. I zastanów się nad tym, w jaki proces językowy własnie weszłaś-dokładnie w ten sam, który krytykujesz. Nie piszę tego złośliwie- po prostu: to jest maszyna krytyczna obrotowa. Nadzwyczaj obrotowa.
                        • agni71 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:30
                          od "fiuta" do "dziwki (męskiej)" niedaleko, podobnie jak od "cipy" do "ku...". Okreslenia "fiut", "ci..." to wulgarne określenia narządów... uwaga, uwaga! płciowych. Zaraz się dowiem, ze mam chore skojarzenia łącząc narządy płciowe z seksem.
                          • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:45
                            No widzisz, a dla mnie daleko. Bo mam szersze konotacje "fiuta", niż Ty. A większość tych konotacji, tak się składa, nie wiedzie w tę stronę, co u Ciebie. I o czym to świadczy. Jak ktoś mówi o kimś "ale kutas"- to masz skojarzenia seksualne? Bo ja raczej nie. Najczęściej kojarzy mi się z: "ale świnia/cwaniak/żartowniś".

                            Samo skojarzenie (Twoje) nie jest chore. Chore jest to, że jest na pierwszym miejscu.
                            • morgen_stern Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:51
                              Leżę i płaczę.
                              Nabakier woła do męża ze śmiechem: "Ach ten Michaś, rozsypał w kuchni mąkę, mały ku..s!" big_grin big_grin big_grin no ale ona ma "szersze konotacje fiuta", tylko pozazdrościć horyzontów big_grin
                              • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:20
                                morgen_stern napisała:

                                > Leżę i płaczę.
                                > Nabakier woła do męża ze śmiechem: "Ach ten Michaś, rozsypał w kuchni mąkę, mał
                                > y ku..s!" big_grin big_grin big_grin no ale ona ma "szersze konotacje fiuta", tylko pozazdrościć
                                > horyzontów big_grin

                                A sprytny fiut Pawełek dolał wody i razem z Michasiem ciasto na podłodze zrobili. Co za rozkoszne ch....e z tych naszych synów smile

                                PS
                                Mój szwagier mawiał do swojego syna "smarku jeden". Też niby żartobliwie, ale gniotło mnie to trochę, bo smark to po prostu smark - nic pozytywnego. Koleżanka mówiła o dzieciach per "gnoje". Nie w gniewie czy w oburzeniu. Po prostu zwyczajnie "dziś gnoje mają basen, to mogę do ciebie wpaść". No aż mnie skręcało. Też pewnie kod mieli swoisty smile
                            • agni71 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:56

                              jak juz tak analizujemy moje skojarzenia z wyrazem "fiut" to są one zdecydowanie negatywne, mianem fiuta okresliłabym kogoś niesympatycznego, wrednego, moze skoncentrowanego na seksie jako głównej relacji z innymi osobami. Z pewnością nie jest to okreslenie, jakim darzyłabym pieszczotlwie swoje dziecko (juz prędzej np. niewiernego męża czy niesympatycznego szefa)...

                              "kutas" kojarzy ci się z "żartowniś", "cwaniak"? Dla mnie to zdecydowanie mocniej negatywne okreslenie.
                              Język oczywiście zapewnia pewną dowolność interpretacji i użytkowań, ale gdybyśmy każdy wyraz uzywali w sobie tylko wiadomym znaczeniu, to raczej by nam komunikacja zaczęła mocno szwankować.

                              Nazwałabym cię np. suką, ty bys sie obraziła, a ja musiałabym tłumaczyć, że w MOIM PRYWATNYM JĘZYKU ozbacza to przemiłą, inteligentną osobę...
            • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 22:56

              Moofka sorry, ale co jeszcze innego oznacza słowo "mężczyzna" ?
          • menodo Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:35
            Mówię różnie, łącznie z: (UWAGA, UWAGA, będzie można mnie podać do prokuratury!
            > ):"spadaj, fiucie".

            No cóż, od "mojego facecika" do "spadaj fiucie" brew pozorom tak daleko nie jest big_grin
            • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:46
              menodo napisała:


              >
              > No cóż, od "mojego facecika" do "spadaj fiucie" brew pozorom tak daleko nie jes
              > t big_grin

              prawda ze ta metonimia troche niepokoi? tongue_out
              dlaczego wlasnie ten fiut? big_grin
          • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna 12.02.13, 00:48
            wszystko Ci sie pokręcilo - to nie dziecko kojarzy sie seksualnie, a matka. a mnie uzywanie sformułowania "moj mały mezczyzna" oznacza przede wszystkim stawianie syna w sytuacji rywalizacji z ojcem, a tego nie powinno sie robic.
            Natomiast uwazam, że ojciec spokojnie może mowić do syna "mój maly męzczyzna", to wyraża zupełnie coś innego, dostrzeganie w synu męskości, akceptację tej meskosci, to daje chlopcu siłę. Tak sadzę.
          • adellante12 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 08:39
            Mówię różnie, łącznie z: ...:"spadaj, fiucie".

            Masz nieźle zryty beret.
            I to naprawdę juz jest temat dla psychiatry i seksuologa bo zaburzenia masz ewidentne
            • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:45
              big_grin
              Ile to się można o ludziach dowiedzieć...no nie? (działa zwrotnie, i każdy się dowiaduje tyle, na ile go stać).
              • adellante12 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:57
                Wybacz ale takie rynsztokowe zwroty do członków rodziny dobitnie o czymś świadczą.
                Syn czy mąż odpowiadają ci na to "spadaj ci...po??" Troche to zalatuje emocjonalna i intelektualna degrengoladą..
          • hellulah eee jestem rozczarowana... 12.02.13, 15:39
            Nabakier, jak to się dzieje, taka jesteś dobra zazwyczaj w dekonstrukcyjno-narracyjno-interpretacyjne klocki, a serio serio nie widzisz konotacji "MOJEGO MAŁEGO MĘŻCZYZNY" (tak, tak, kapitalikami powiedziane, powoli z przydechem)? i nie widzisz, jak inne to jest od "moje chłopy/fjutty złamane kochane" powiedzianego en masse, zarówno do męża, jak i syna oraz psa?

            Ej no jednak z nielicznych he he post-humanistek na forum i takie coś?

            MÓJ definiuje tu stosunek, relację, zawłaszczenie, oczywiście niekoniecznie uświadomione. Samo w sobie nic nie znaczy, ale w kontekście MAŁEGO MĘŻCZYZNY nabiera mocy smyczki, puszorków doczepionych do fartucha.

            MAŁY umniejsza, bo podkreśla relatywną słabość, jest także oczekiwaniem na dorośnięcie, zmężnienie.

            MĘŻCZYZNA - poprzez odniesienie do "mój mężczyzna", gdy przedstawiamy partnera życiowego, kieruje uwagę ku seksualnej a przynajmniej osobistej, intymnej (nawet NIE seksualnej) relacji. Kieruje uwagę ku płci, nawet jeśli kulturowej, to zbytecznie.

            Serio jest to bardziej obarczonej konotacjami i śliskie od "spadaj fjucie", bo "spadaj..." ma funkcję przede wszystkim fatyczną, emotywną czy jak tam to zwał, nie mówi się tego mając na myśli określoną część ciała adresata, a metakomunikat jest zapewne żartobliwy, więc dodatkowo znaczenie po prostu "żartem okazuję moje rozdrażnienie oraz chcę pokazać, że mimo złości jestem nastawiona przyjaźnie". Czym zaś do choleretki ma być MÓJ MAŁY MĘŻCZYZNA? I tak, właśnie tak, nie chodzi mi o żadne "hej ty szowinistyczna męska szwinio" czy "moje dziady", tylko właśnie o wycyzelowane i rozmarzone "mój mały mężczyzna".

            Rodzic płci przeciwnej nie jest od dostrzegania i podkreślania seksualności dziecka. Jakkolwiek.

            Jeśli takie odczytanie jest obrzydliwe, weź idź się obraź na papcię Freuda i innych tam Lacanów, albo ja już nie wiem co, zjedz pomidorowej.
            • moofka Re: eee jestem rozczarowana... 12.02.13, 16:37
              bardzo trafny post hellulah smile
              a ja dodam tez, ze najwiecej mowi on o samej mowiacej
              bo nie - nie wierze, ze chlapiemy bezmyslnie i nie - nie wierze, ze ktos tej konotacji nie czuje
              czuje
              czuje i to bardzo dobrze
              choc oczywiscie wierze ze nie ma nic zdroznego na mysli i z dupa sie nie kojarzy
              swiadczy natomiast o jakims wyparciu
              ze mimo ze jestem matka syna to nie jestem mamuchą poduchą z wielkim cycem
              tylko nadal zalotnym kobieciatkiem nawet dla synia tongue_out
              i mnie sie to nie podoba
              uwazam, ze jest to zupelnie swiadoma dwuznacznosc
              tak jak np tu - cytat z fotobloga

              Jakoś dawno nie publikowałam zdjęć syna, więc czas chociaż trochę nadrobić zaległości.

              Dzisiaj kilka portretów mojego małego mężczyzny w wersji Black&White. Ostatnio jakoś taka wersja zdjęć bardzo mi się podoba , a dodatkowo chyba najlepiej podkreśla charakter tego małego, ponad rocznego chłopczyka.

              No cóż nie będę owijać w bawełnę i przyznam się, że jestem w nim niesamowicie zakochana, ale czyż można mnie winić? Popatrzcie sami:


              dzieciaczek jest slodki na marginesie
              ale wlasnie w ten sposob mamuski chca okazac jak szalenie glowe dla synia stracily
              ze to nie TYLKO syn
              ale moje wszystko
              MOJ MEZCZYZNA i obiekt fascynacji
              to przytlacza i jest chore
              • menodo Re: eee jestem rozczarowana... 12.02.13, 18:23
                uwazam, ze jest to zupelnie swiadoma dwuznacznosc
                > tak jak np tu - cytat z fotobloga"

                Widziałam tego fotobloga i zdjęcia tego chłopca. Dzieciaczek rzeczywiście fajny, ale mamusia to jakaś tępa strzała...
    • nutka07 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:24
      Moj starszy syn ma 4,5 roku, ale do glowy mi nie przyszlo, zeby tak do niego mowic.
      Nie pasuje mi to w ogole, taki oksymoron.
    • anorektycznazdzira Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:33
      "mój mały mężczyzna" raczej mi zgrzyta.
      Ale funkcjonuje u nas bezzgrzytowo:
      mój chłopak
      mój chłopczyk
      mój rycerz
      i mój żołnierz (te dwa ostatnie jako wynik militarnych fascynacji syna)
      Z tym, że może istotną rolę odgrywa tło: mąż/ojciec jest u nas obecny, i fizycznie i emocjonalnie, to se mogę gadać, co chcę smile
      • lestrange_e Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:43
        Zdarzyło mi się kilka razy tak powiedzieć. I od razu oznacza to jakiś podtekst seksualny?
        • lestrange_e Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:46
          I do głowy by mi nie przyszło, żeby to za coś zgrzytającego\nienormalnego uznać
    • tosterowa Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 19:51
      A jak mówię do syna "chodź tu mój mencizno" to jestem już zboczona, czy jeszcze jest ok? tongue_out

      A w temacie: czasem zgrzyta, czasem nie. Zależy od nastawienia matki. To, czy traktuje syna jako substytut partnera zależy chyba od większej ilości (i trochę innej jakości) czynników, niż ten wskazany zwrot do dziecka?
      • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:00
        > A w temacie: czasem zgrzyta, czasem nie. Zależy od nastawienia matki.

        Otóż to. Ja do tego dodam: i od nastawienia odbiorcy. Trzeba chorej matki, by nazywała tak dziecko z intencją seksualną, lub chorego odbiorcy, który takową intencję zakłada lub dopowiada.
        • lestrange_e Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:02
          Właśnie.
          Ale oczywiście dla niektórych to z góry zboczenie uncertain
          W sumie ciekawe dlaczego....
          • bi_scotti Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:26
            lestrange_e napisała:

            > Ale oczywiście dla niektórych to z góry zboczenie uncertain

            Nie wiem czy ktokolwiek wyzej faktycznie uzyl okreslenia "zboczenie" - mnie sie wydaje, ze wiekszosc wyraza raczej pewien niesmak lub poczucie, ze "nie pasuje". To jednak spora roznica!
            I oczywiscie, nikt nikogo nie rozstrzela gdy do (wlasnych!!!) dzieci bedzie mowic "moj maly mezczyzna", "moj fiut ukochany" albo "moja cipka jedyna" - dla sporej grupy ludzi bedzie "cos" jednak zgrzytac w takich okresleniach - kwestia stylu i tyle. Life.
            • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 09:53
              Kod, kod językowy, Scotii. Kody bywają także prywatne- przyszło Ci to do głowy? Że stosując własne odczytania cudzych kodów, można się nieźle wystawić?

              Ludzie, oburzając się na innych, na ich PRYWATNE języki, sporo mówią o sobie. Jak ten żołnierz, któremu biała chusteczka się kojarzyła z dupą...
              Mówią o własnych skojarzeniach właśnie. O toporności skali tych skojarzeń. O nieumiejętności rozróżniania między językiem prywatnym a nieprywatnym. O projekcji własnych fantazji na inne osoby. O tym, kogo chcieliby walnąć...

              Dużo tego. Forum to jednak pouczające i fascynujące miejsce wink
              • agni71 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:35
                nabakier napisała:

                > Kod, kod językowy, Scotii. Kody bywają także prywatne- przyszło Ci to do głowy?
                > Że stosując własne odczytania cudzych kodów, można się nieźle wystawić?

                To, jakim kodem operujesz świadczy tez o tobie, o twoim pojmowaniu relacji rodzic-dziecko. Twoje wydaje mi sie jakies zaburzone.

                >
                > Ludzie, oburzając się na innych, na ich PRYWATNE języki, sporo mówią o sobie.

                Twoj prywatny język świadczy o tobie. Dlaczego masz akurat potrzebę operowania wulgarnymi okresleniami narządow płciowych w odniesieniu do swojego dziecka?

                > Dużo tego. Forum to jednak pouczające i fascynujące miejsce wink

                O tak! Moze jednak nie pownnaś sie tak wywnętrzać...
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:50
                  Jak szczerze, to szczerze big_grin Napisałam to świadomie (łącznie z tą prokuraturą). To był sarkazm. Byłam też ciekawa, czy ktokolwiek ZAPYTA o kontekst. Nie, nie zapytał, (jedna osoba założyła żart). Oceny posypały się z góry. Bo i założenie jest z góry.
                  Niestety, Ty się też wpisałaś w to założenie. Łącznie z tą uwagą: "nie powinnaś się tak wywnętrzać". Dużo ona o Tobie mówi.
                  • morgen_stern Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:53
                    Oho, zaczynasz się wycofywać rakiem? Sprytny i częsty zabieg na forum smile
                    • adellante12 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:59
                      Sprytny??? Polemizowałbym.... smile
                    • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:20
                      Nie, pokazuję jak się ładnie władowałaś. Ubaw miałam, nie zaprzeczę smile
                  • agni71 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:59
                    znaczy się:

                    ty "tylko żartowłaś"
                    "podpuszczasz forumki"
                    i "uzywasz sarkazmu"

                    jaaasne
                    • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:19
                      Tak, żartowałam, Ale nie na forum. Z dzieckiem żartowałam, A na forum lubię coś sobie posprawdzać. Jak mnie poznasz, to będziesz to już wiedziała. Lubie poobserwować cudze reakcje.
              • lady-z-gaga Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 11:02
                nabakier napisała:

                > Kod, kod językowy, Scotii. Kody bywają także prywatne- przyszło Ci to do głowy?
                > Że stosując własne odczytania cudzych kodów, można się nieźle wystawić?
                >
                > Ludzie, oburzając się na innych, na ich PRYWATNE języki, sporo mówią o sobie.

                Dzięki swoim własnym kodom też mozna się nieźle wystawić. wink
                A kazdy człowiek, poprzez język, jakiego używa, tez mowi sporo o sobie.
                Może nie to, co sam o sobie chciałby myśleć, ale cóż - pułapki czyhają nie tylko na odbiorców smile
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:24
                  Eeee...nie bardzo. Ja się mojego języka nie wstydzę, i go nie ukrywam. Ja nim świadomie operuję. Wam też polecam. A fiut uważam za wyrażenie filuterne, sprawdź w wyszukiwarce. Nie pierwszy raz o tym piszę.
              • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:01
                > Ludzie, oburzając się na innych, na ich PRYWATNE języki, sporo mówią o sobie.

                Robisz dokładnie to samo, nie zauważyłaś? Obraziłaś się na ludzi tylko dlatego, że inaczej niż Ty rozumieją określone sformułowanie.
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:33
                  Yyy...a gdzie ja się obraziłam? To, że jest kontrowersja w temacie, nie oznacza obrazy. Pokazuję, co pokazuje i tyle. Co to za numery erystyczne?
                  • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:42
                    nabakier napisała:

                    > Yyy...a gdzie ja się obraziłam?

                    W którymś z pierwszych postów niemal się zachłysnęłaś oburzeniem, że ktoś wpędził Cię w taką konfuzję swoimi obślizgłymi skojarzeniami i że czujesz się przez to niemal brudna. Coś w tym guście, kojarzę przekaz, a nie konkretne słowa. Nie chce mi się szukać, ale to był dość dziwny post.
    • guderianka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:02
      Wedy gdy ojca fizycznie nie ma w domu- mentalnie tym bardziej. Nastolatek najpierw mężnieje a potem "babieje". W przypadku mojego M miał kilkanaście lat gdy zaczęły się porblemy między rodzicami a on stawał po stronie matki. Potem jako mniej więcej 20 latek-gdy już mieszkali tylko we dwoje-najpierw staral się być oparciem i być mężny-potem zaczął się wkurzac. Zakupy jedzeniowe -razem, Zakupy ubraniowe-razem, Wyjazd na cmentarz-razem itp itd-do tego obciążenie psychicznie w postaci narzekania, smęcenia, wieszania psów na ojca-przestało być zabawne i zjadliwie i do wysłuchania po paru latch.

      wg mnie żeby zaistniał ten niebezpieczny mechanizm "mój mały mężczyzna" potrzeba trzech składowych : syna jedynaka, samotnego w jakimś sensie rodzicielstwa, uzależnienia psychicznego od innych (niektore kobiety MUSZA z kims być )
      • nisar Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:17
        No to jestem zboczona i coś sobie rekompensuję.

        Tak jak mówiłam o córce: moja kobietka kochana, kiedy np. podziwiała się w lustrze w nowej kiecce pytając "mama ci mi do tfazi w ziejonym"; tak samo mówię: mój kochany mężczyzna o synku, gdy np. pierwszy raz przyodziałam go w marynarkę.

        Córka na razie skrzywiona nie jest, choć pewnie jest, tylko tego nie widzę.
        Syn skrzywiony będzie na pewno.

        Jak 99,99% populacji, jeśli tego typu sytuacje uznamy za powody skrzywienia.
        • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 00:59
          Moim zdaniem takie rzeczy wręcz powinny mowic matki corkom i ojcowie synom.
          • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:00
            O, a to czemu? A jak matka czy ojciec są homo albo bi?
      • wie-wioorka Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 23:54
        'wg mnie żeby zaistniał ten niebezpieczny mechanizm "mój mały mężczyzna" potrzeba trzech składowych : syna jedynaka, samotnego w jakimś sensie rodzicielstwa, uzależnienia psychicznego od innych (niektore kobiety MUSZA z kims być ) '

        5 letni chłopiec wygrywa konkurs jakiś tam. Podchodzi dumny ojciec i przybija mu piątkę, podchodzi dumna matka i przytula go mówiąc 'mój mały mężczyzna'

        ta sama sytuacja:

        5 letni chłopiec wygrywa konkurs jakiś tam. Podchodzi dumna, samotna matka i przytula go mówiąc 'mój mały mężczyzna'

        w drugim przykładzie coś zgrzyta ?!

        Jeśli tak to problem nie tkwi w zdaniu 'mój mały mężczyzna'.
        Tylko w głowie słuchającego.
    • tatrofanka Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:12
      Mój syn ma 5 lat i zdarza mi się powiedzieć o Nim :"mały męzczyzna" nie "MÓJ mały mężczyzna".


      Czasem mam wrazenie że to klon męża( pod względem gestykulacji, mimiki, zachowań pewnych).
      No on jest czasem stary malutki po prostu. Nie jak mały chłopiec czy synek tylko jak dorosły facet.

      Na szczęście tylko bywa smile
    • dziennik-niecodziennik Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:48
      mi to nie zgrzyta.
      jakieś przedziwne rzeczy tu wypisujecie, lada moment strach bedzie powiedziec do dziecka "mój synu"...

      • pelissa81 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:56
        No dokladnie - gdyby nie to forum w zyciu bym nie wiedziala, ze cieple okreslenie "moj maly mezczyzna" ma drugie, trzecie, siodme dno! No litosci...
        Ja nawet w domu mam 3 swoich mezczyzn...dwaj sa wykastrowanismile
        • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:01
          Ja mam czterech (pies też facet)...sodomia i gomoria. I zoofilia.
      • tatrofanka Dokładnie 12.02.13, 20:08
        Cóż- w chorych umysłach, chore mysli.Głodnemu chleb na myśli, itp.
        • aguila_negra Re: Dokładnie 13.02.13, 10:56
          tatrofanka napisał(a):

          > Cóż- w chorych umysłach, chore mysli.Głodnemu chleb na myśli, itp.

          Tak, oczywiście, my tu wszystkie podświadomie po prostu marzymy o seksie z naszymi synami i dlatego świadomie i oficjalnie odrzucamy takie zwroty jak "mój mały mężczyzna", żeby tylko nie budzić podejrzeń. Ale wiadomo, brudne i robaczywe myśli i tak wychodzą na zewnątrz, bo głodnemu chleb na myśli, więc to oczywiście my, które mówimy o swoich synach po prostu "mój synek" czy "moje dziecko" mamy narąbane.
    • demonii.larua Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 20:53
      Jakoś nie przypadło mi użyć takiego określenia, nawet jak byłam jakiś czas samotną matką.
      Jak się teraz zastanowiłam to faktycznie "mój mężczyzna" jakoś mi wyłącznie do faceta mojego pasuje - nie do syna. "Młody mężczyzno" do mojego niemal 190 centymetrowego 16 latka i owszem big_grin Nie pasuje mi i tyle.
    • triss_merigold6 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 21:51
      Zgrzyta i to bardzo, chyba że kontekst jest wybitnie żartobliwy.
      Nie mówię w ten sposób, nigdy mi to nie przyszło do głowy wobec syna. Dziecko, a przynajmniej to nieletnie, nie jest równorzędnym partnerem i nie powinno być.
      Fraza brzmi tak zawłaszczająco i seksualnie.
      Do córki też nie mówię "moja mała kobietka", jakoś nie pasi.
      • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:12
        > Zgrzyta i to bardzo, chyba że kontekst jest wybitnie żartobliwy.
        Spoko, ten też jest tu podejrzany. E-mamy nie żartują.

        Mogą być i inne konteksty.
        Np. duma (jestem dumna z mojego małego mężczyzny, gdyż poradził sobie w trudnej sytuacji).
        Np. wzruszenie (jestem wzruszona, bo własnie założył swój pierwszy garnitur i wygląda tak..dorośle).
    • kara_mia Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 22:00
      zgrzyta i to bardzo
      w zyciu nie powiedzialam do syna moj mały mężczyzno , lub jakikolwiek inny ..
      w 99,99 mówie ; synu ( teraz: bo dorosły) synku , syneczku ( kiedys: w latach powaznie dziecięcych)

      nie wyobrażam sobie , zeby mój maz do corki powiedził " moja mala kobietko"
      W zależności od czasu i kontekstu zawsze mówił córko, córeczko
    • eliszka25 Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 22:54
      hm, mnie chyba zawsze zgrzyta. nigdy tak do swoich chlopakow nie powiedzialam. co najwyzej nazywam ich malymi przystojniakami, bo to prawda, sa malymi przystojniakami. jednak dla mnie zawsze sa moimi synkami, a nie mezczyznami. w sumie moze to tez nie do konca dobrze? a moze mi sie odmieni, jak troche podrosna, bo poki co mam 3- i 6-latka i jeszcze nigdy o zadnym z nich nie pomyslalam, jako o mezczyznie.
      • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:53
        Uważaj, "przystojniaczek" chyba jeszcze gorzej, niż "mężczyzna". Suponuje, że Ci się syn podoba..seksualnie (a jak!) wink
    • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 11.02.13, 23:06

      "Mój maly mężczyzno" kojarzy mi się z wyrażeniem dumy, kiedy dziecko zrobi coś, co dla niego do tej pory było ponad sily, np. kiedy pierwszy raz samo, bez przypominania, sprzątnie po sobie, albo sam weźmie śrubokręt i będzie probował naprawić samochodzik, ze słowami; ja sam! ja sam !

      Nie wiem, ja tam nic zlego w tym określeniu nie widzę, a juz na pewno nic zdroznego. Mialoby kojarzyć się z podtekstem seksualnym ? szok, że w ogóle cos takiego mogłoby komuś przyjśc do glowy.
      To tak jak z tymi rysunkami w książeczkach bodajże o Martynce, na ktorych widac jej majtki. Każdy widzi to, co chce widzieć.
      • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 01:03
        A jak koleżanka mowi "to moj mezczyzna" o panu, ktory wlasnie sie zbliza, to jak to rozumiesz?
        • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 08:41

          bez przesady, słowa (a właściwie związki wyrazowe) mają to do siebie, że przybierają różne znaczenia w zależności od kontekstu, a nawet od barwy głosu, tonu itp.

          A jeśli twój kolega powie do córki: "moja dziewczynko", to jakbyś to zrozumiała? A przecież w slangu potocznym na kobiety lekkich obyczajów mówi się "dziewczynki". Na pewno nic brzydkiego raczej nie przyszłoby ci do głowy, prawda?
          • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 10:27
            W tym wątku cały czas przecież o to chodzi, że znaczenie czy konotacja maja być jedne: takie, jakie się narodziły w głowie odbiorcy. Inne są wykluczone.

            To jest bardzo interesujące. Miałabym kilka pytań. Np. dlaczego w tej głowie jest tylko miejsce na jedno znaczenie/konotację. Dlaczego ta głowa nie zakłada, że inni mogą preferować lub zwyczajnie stosować w tej chwili inne znaczenie? Ale najważniejsze moim zdaniem pytanie to: dlaczego jest to akurat konotacja negatywna (seskualnośc, zawłaszczanie).
            • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 11:49
              > To jest bardzo interesujące. Miałabym kilka pytań. Np. dlaczego w tej głowie je
              > st tylko miejsce na jedno znaczenie/konotację. Dlaczego ta głowa nie zakłada, ż
              > e inni mogą preferować lub zwyczajnie stosować w tej chwili inne znaczenie? Ale
              > najważniejsze moim zdaniem pytanie to: dlaczego jest to akurat konotacja ne
              > gatywna (seskualnośc, zawłaszczanie).


              Ponieważ z reguły dorośli ludzie mianem "mój mężczyzna" czy "moja kobieta" określają osoby dorosłe, z którymi wiążą je relacje seksualne. Tak przynajmniej mówi się w moim otoczeniu. Dlatego "mój (mały) mężczyzna" mówione przez matkę do syna ma dla mnie wydźwięk cokolwiek dziwny. Co z tego, że on faktycznie jest jej i co z tego, że on faktycznie jest mężczyzną? Połączenie tych dwóch słów w relacjach matka-syn jest po prostu niesmaczne.
              Poza tym (może to zbieg okoliczności) zawsze, gdy słyszałam taki zwrot, to widziałam matkę z rozanielonym wzrokiem, która przytula i miętosi swojego syna do granic możliwości, obsypuje pocałunkami czy wręcz całuje go prosto w usta i generalnie traktuje jak misia-przytulankę. Trudno nie oprzeć się wówczas wrażeniu, że czegoś tej kobiecie w życiu brakuje.
              • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:13

                ale zrozum jedno - w każdej rodzinie istnieje wewnętrzny kod językowy, który dla ciebie może być niezrozumiały, ale dziecko odbiera je właściwie, zgodnie z kontekstem nadawcy, czyli żartobliwie.
                • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:24
                  no ale co z tego ze zartobliwie
                  naprawde nie brak mi poczucia humoru
                  a jednak uwazam ze sa zarty stosowne i mniej stosowne
                  mozna palnac kazda bzdure (moj maly mezczyzna) czy chamstwo (vide fiut)
                  i powiedziac, ach zarty
                  a jak komus nie pasuje to sie na nich nie zna
                  sztywny jest czyli
                  • imasumak Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:32
                    Nie no. W tym wątku chodzi o to raczej, że kto zna, to niezrównoważony emocjonalnie jest wink.
                    I ma na myśli bógwieco wink
                  • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:51

                    Moofko, serio sformułowanie "mój mały mężczyzno" uważasz za niestosowne i że w ten sposób kobieta rekompensuje sobie brak męża/konkubenta/kochanka w domu bądź niespelnienie się w małzeństwie ?
                    Kurcze, nigdy by mi coś takiego do głowy nie przyszło.
                    A jak ojciec mówi do córki: "moja młoda damo", to też ma podtekst pedofilski ?
                    • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:54
                      ja nie pisalam o pedofilii
                      poza tym moja mloda dama to nie jest moj maly mezczyzna
                      • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:01

                        Dama to sformułowanie dotyczące kobiety, a kobieta, to dorosły osobnik płci żeńskiej.
                        Więc gdzie ta różnica ? w słowie młoda zamiast mały ?
                        • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:05
                          male cwiczenie se stylistyki
                          opisz jak rozumiesz

                          moja kobieta
                          mała kobieta
                          moja mała kobieta
                          młoda kobieta
                          młoda dama
                          moja dama
                          mała dama
                          moja młoda damo (i to ostatnie jestem pewna, zawsze jest powiedziane z przekąsem, przed ochrzanem, bo nie słyszałam w innym sensie wink)
                          • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:15

                            podobnie jak ja nigdy nie słyszałam, by na serio matka mówiła do syna "mój mały mężczyzno" i wymagała od niego doroslych zachować (w zastępstwie ojca ), zachowań, które przerastają jego możliwości.
                • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:46
                  iwles napisała:

                  > ale zrozum jedno - w każdej rodzinie istnieje wewnętrzny kod językowy, który dl
                  > a ciebie może być niezrozumiały, ale dziecko odbiera je właściwie, zgodnie z ko
                  > ntekstem nadawcy, czyli żartobliwie.

                  Ależ ja to rozumiem. Tylko Nabakier nie rozumie, że dla kogoś może to być odpychające smile
                  Swoją drogą "fiutem" też bym dziecka nie nazwała, nawet w żartach.
                  • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:53

                    nie że jest odpychające, tylko że ktoś ma odpychające skojarzenia. Jak to szło? "głodnemu chleb na myśli"? smile
                    • aguila_negra Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:03
                      iwles napisała:

                      > nie że jest odpychające, tylko że ktoś ma odpychające skojarzenia.

                      Tak. Mam takie skojarzenia, ponieważ sformułowanie "mój mężczyzna" czy "mój facet" czyli po prostu określenie osoby, z którą się żyje/sypia (bo tak się przyjęło używać go w języku ludzi dorosłych), użyte w stosunku do dziecka, jest dla mnie właśnie odpychające. Nie operuję takim swoistym kodem w swojej rodzinie i dlatego mnie to razi. Mniej więcej tak, jakbym usłyszała, jak ojciec mówi do córki "choć wypieszczę i wycałuję całe twoje ciałko", chociaż być może nie miałby niczego złego na myśli.
                    • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:40
                      iwles napisała:

                      >
                      > nie że jest odpychające, tylko że ktoś ma odpychające skojarzenia. Jak to szło?
                      > "głodnemu chleb na myśli"? smile
                      >
                      >
                      Glupoty gadasz. Z czym niby najedzonemu ma sie "fiut" kojarzyć?
                      • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:26
                        Różne ludzie mają skojarzenia. Np. jest taki profesor polonista- Fiut się nazywa. Ma bardzo ciekawe podejście do swojego nazwiska. Polecam zaznajomienie się z nim.
              • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:39
                > Ponieważ z reguły dorośli ludzie mianem "mój mężczyzna" czy "moja kobieta" okre
                > ślają osoby dorosłe, z którymi wiążą je relacje seksualne.

                No więc własnie nie "z reguły". Z reguły-tak nie kojarzą. Mój mężczyzna (tym bardziej MAŁY) powiedziane do dziecka Z KLUCZA odbiera temu wyrażeniu konotację seksualną. O to chodzi, że z klucza. To jest własnie zawarte w kontekście samej sytuacji.
                Pozostają inne konotacje- do dzielności (jakiś ty dzielny), wzruszenia (jakżeś ty urósł) itd.

                Te przypadki, o których mówisz -że te kobiety miętosiły swoje dzieci, to:
                - jakiś horror, i jak najbardziej należy się takim czymś niepokoić. Ale jakoś dziwnie się z takimi sytuacjami nie spotkałam,
                -Twoja nadinterpretacja.
                • moofka Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 12:44
                  > Pozostają inne konotacje- do dzielności (jakiś ty dzielny), wzruszenia (jakżeś
                  > ty urósł) itd.
                  >

                  pokretne
                  jak chce powiedziec dziecku ze jest dzielny
                  to mowie mu - jestes bardzo dzielny
                  jak chce powiedziec ze urosl - mowie, alez ty urosles

                  bo dla mnie moj mezczyzna nie oznacza ani dzielny ani urosles
                  no ale dla mnie tez kutas nie oznacza, ze ktos jest sprytny big_grin
                  chociaz pewnie milo jak rzeczony taki jest big_grinbig_grin
                • aguila_negra Sonda :) 12.02.13, 12:53
                  nabakier napisała:

                  > > Ponieważ z reguły dorośli ludzie mianem "mój mężczyzna" czy "moja kobieta
                  > " określają osoby dorosłe, z którymi wiążą je relacje seksualne.

                  > No więc własnie nie "z reguły". Z reguły-tak nie kojarzą.

                  OK. To robimy sondę smile
                  Palec pod budkę komu określenie "mój mężczyzna" padające z ust dorosłej kobiety nie kojarzy się z określeniem jej prywatnego faceta, niekoniecznie męża, z którym łączą ją bardzo bliskie relacje, w tym seksualne?
                • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:47
                  Piszesz tak, jakbyś uważala, ze podejrzewa sie te matki o molestowanie czy przynajmniej takie checi. A to nie tak - tu chodzi o obsadzanie dziecka w roli, ktora jest przypisana komu innemu. To moze być "jestes moim malym mezczyzną, opiekujesz sie mną w jakims zakresie tego, co tradycyjny podzial ról przypisuje meżczyźnie".
                  • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:16
                    JAK na razie, to akurat podejrzenie szło w druga stronę. I pokazuję, gdzie jest tego źródło. w odbiorcy.
            • hellulah Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 15:49
              Olaboga, bo konotacje mogą być prywatne, ale są też uogólnione, dostępne całej społeczności.

              Sorry ale tobie tu po prostu mówią: heloł, nabakier, my tu mamy takie a nie inne konotacje, spójne z całym systemem relacji znaczeniowych używanych w naszej kulturze, i najwyraźniej twoje od nich odbiegają. Odbiegają tak bardzo, że aż trudno się porozumieć, komunikacja siada i robi pufff... I tyle.
          • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:22
            iwles napisała:

            > A jeśli twój kolega powie do córki: "moja dziewczynko", to jakbyś to zrozumiała
            > ? A przecież w slangu potocznym na kobiety lekkich obyczajów mówi się "dziewczy
            > nki". Na pewno nic brzydkiego raczej nie przyszłoby ci do głowy, prawda?

            Nie, nie przyszloby mi, zreszta często mowię do dziewcząt nastoletnich "dziewczynki".
            Gdy by jednak ojciec mowil o corce "moja dziewczyna" zazgrzytaloby mi bardzo mocno.
            • iwles Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:45

              ale już samo słowo "dziewczyna" ma znaczenie słownikowe "czyjaś sympatia lub narzeczona", natomiast męzczyzna ma tylko jedno znaczenie: dorosły osobnik płci męskiej. Nie ma nic o zachodzeniu współzalezności.
              • nangaparbat3 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 13:53
                "Moj mężczyzna" to "moj męzczyzna". W staropolszczyźnie - "mąż". Tutaj krążenie znaczeń nie pozostawia wątpliwosci co do konotacji.
                Zresztą- kobieta mowiąca "moj meżczyzna" jednoznacznie mówi o swoim partnerze.
                Matka jak najbardziej moze powiedzieć: Jesteś już mężczyzną, to wspaniałe - i to zupelnie co innego niż 'moj mały mężczyzna".
                • nabakier Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 19:11
                  No i nie ma zgody, staropolski mąż odnosiło do dzielności, nie-seksualności. Mężczyzna odnosi do płci, nie-seksualności. Płeć to dużo więcej, niż seksualność, a w przypadku rodzic- dziecko zasadniczo ta konotacja nie istniej (poza okresem dorastania, ale to są inne procesy).
        • memphis90 Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 18:50
          Pewnie to samo, co mówiąc " to mój facet", "to mój chłop". A jednak wiele osób dopuszcza mówienie do dziecka mójfacet/ facecik, mój chłopak/chłop i wtedy nagle nie ma to kontekstu erotycznego.

          A jak koleżanka mówi " o, idą moi mężczyźni/ moje chłopaki" na widok mężczyzny z dzieckiem, to jak to rozumiesz? Pedofila czy jednak żona i matka?
    • pibelle Re: "Mój mały mężczyzna" 12.02.13, 00:54
      Mnie nie zgrzyta może, ale i nie pasuje. Mam takie a nie inne wyobrażenie o mężczyznach i kobietach i dzieci się w nim nie mieszczą. Żartobliwie też jakoś w moim języku nie funkcjonuje, bo gdy syn zrobi coś nieoczekiwanego i nad wiek mówimy, że zrobił to "jak stary" albo jak dorosły.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka