chipsi
18.02.13, 16:08
Podczytując dziś pewne wątki wywnioskowałam że w rodzinie ematki alkoholu się nie spożywa (poza drogim winem do kolacji) a jak ktoś pije to alkoholik. Nic pomiędzy.
I tak się zastanawiam, czy ja mieszkam na marsie? Wśród znajomych i rodziny mam tylko dwóch abstynentów. Reszta popija na praktycznie każdej okazji alkohole w przeróżnej postaci. Mniej lub więcej. Zdarza się że ktoś przesadzi i musi iść spać ale nikt nie śpi na stole, nie zwraca pod niego, nie awanturuje się. Nie odnotowałam też osób uzależnionych poza jednym jedynym niezadeklarowanym przypadkiem. Uważam że można się napić kulturalnie, nawet wódki. Jestem tu wyjątkiem?