Dodaj do ulubionych

Syn płakał po słowach katechetki

20.02.13, 00:25
Syn wieczorem mówi do mnie ze łzami w oczach: "mamusiu jest mi tak smutno bo pani od religii powiedziała, że przez nas jak jesteśmy niegrzeczni to Jezus został tak(tu rozłożył ręce) przywiązany za rączki do krzyża i krwawiło mu czoło bo miał taką koronę z kolców założoną na głowę i ta korona się wbijała.(tu już synek płakał) I później młotkiem przybijane miał gwoźdźmi ręce.I później jak zdejmowali kolce z głowy to już nie żył".
Proszę o komentarze, co myślicie. Dodam, że to grupa 3 i 4 latków, syn ma 4
Obserwuj wątek
    • imasumak Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 00:50
      Dlaczego tak małe dziecko uczestniczy w lekcjach religii? Zwłaszcza, ze nie możesz kontrolować przekazywanych treści?
      • imasumak Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 00:53
        Ale mleko się rozlało, teraz idź do katechetki i pogadaj. Jeśli to nie pomoże, idź do dyrekcji przedszkola.
    • boo-boo Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 01:20
      Myślę, że więcej moje dziecko by na lekcje religii nie poszło, myślę, że dobitnie pani katechetce bym powiedziała co o tym myślę, oprócz tego bym powiadomiła kierownictwo placówki.
      Jakieś nieporozumienie takie rzeczy takim małym dzieciom opowiadać- w taki sposób.
      I całe szczęście, że moje dzieci z ta instytucją KK do czynienia mieć nie będą.
      • tonik777 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 07:33
        > I całe szczęście, że moje dzieci z ta instytucją KK do czynienia mieć nie będą.
        Tu raczej nie chodzi o instytucję tylko o konkretną osobę.
    • sheer.chance Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 01:25
      Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi. Czego sie spodziewalas posylajac 4-latka na religie?
      • bombastycznie Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 02:01
        dokładnie, ale z drugiej strony, nie broniąc katechetki, zastanawiam się jakby miała przedstawić przedszkolakom śmierć na krzyżu? chyba nie da się inaczej tego opisać niż powiedzieć wprost, ale to oczywiście nie znaczy, że tak małe dzieci to zrozumieją, ba, powyższy przykład obrazuje że dziecko może się nabawić niezłej traumy
      • nowi-jka Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 07:22
        sheer.chance napisała:

        > Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi. Czego sie spodziewalas posylajac 4-latka na
        > religie?

        Na religi mojego dziecka w grupie 4-5 rysuja spiewaja,opowidaja troszke o stworzeniu swiata i raczej te przyjemniejsze fragmenty
        wiec mozna i tak
        • renia_84 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:24
          właśnie tak mnie kojarzyły się takie zajęcia, w takich uczestniczyłam jako dziecko
          • zuwka Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 12:56
            Dokładnie. Ja sama pamietam moje początki z lekcjami religii jak miałam sześć lat. Na pewno nie było tam takich akcji. Było malowanie obrazkow i przyswajanie Biblii w sposób dostosowany dla dzieci
            • bri Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 13:10
              Czy chcesz mi powiedzieć, że przed komunią nikt Cię zaznajomił z koncepcją grzechu? Do ósmego roku życia tylko malowanie obrazków było i liczenie dobrych uczynków?
              • aneta-skarpeta Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 13:29
                jest roznica miedzy 4, a 8latkiem

                inna kwestia, ze mozna powiedziec wszystko w łagodny i brutalny sposób
                • bri Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 13:39
                  Jasne, jakaś różnica jest. Jak Twoim zdaniem powiedzieć dzieciom w łagodny sposób, że jeśli będą grzeszyć to mogą iść do piekła? Jak im powiedzieć czym jest piekło, żeby się nie przestraszyły? wink
                  • franczii Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 14:21
                    Mnie nie uczyli, ze pojde do piekla. Uczyli ze trzeba zalowac za zle czyny a potem kiedy sie juz jest w odpowuiednim wieku to sie spowiadac. Fakt, ze spowiedz dla mnie byla nie do przejscia no ale to juz zuopelnie inna historia. W kazdym raziem musze przyznac, ze nikt mnie pieklem nie straszyl (oprocz babci, ze sie ojciec bedzie smazyl ale ona miala nierowno pod sufitem). Straszenie pieklem przez katechetow powszechne sie stalo chyba od niedawna. Ja to jeszcze pamietam czasy religii w salkach i zalapalam sie tylko w poczatkowych latach na religie w szkole kiedy jeszcze sie tak bardzo kler nie rozpanoszyl.
                    • bri Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 15:06
                      Co to znaczy, że spowiedź była dla Ciebie nie do przejścia? I niby dlaczego jest to zupełnie inna historia? Przecież to jest jak najbardziej jedno z drugim powiązane. Spowiedzi bałam się zanim w ogóle zaczęłam się uczyć religii. Opcji, że jej nie przejdę w ogóle nie było.

                      Straszenie pieklem
                      > przez katechetow powszechne sie stalo chyba od niedawna.

                      Proszę Cię, ja mam prawie 40 lat i w moich czasach, a także w czasach mojej matki straszenie piekłem, srogim Bogiem itp. jak najbardziej miało miejsce.
    • wespuczi Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 02:39
      mnie tak straszyli systematycznie przez kilka lat - skutecznie, ta cala instytucja mnie w sumie przeraza.
      • 3-mamuska Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 02:57
        No przecież to prawda umarł na krzyżu za nasze grzech.
        Dlatego w tym wieku wiary powinno sie od rodziców ,bo tylko oni wiedza co dziecku i jak powiedzieć.
        Religia to dopiero w szkole.
        Teraz bym poszła do kobiety i powiedziała co o niej myśle i to by była ostatnia rzecz jak ona przekazała by dziecku.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
        • tonik777 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 07:31
          > No przecież to prawda umarł na krzyżu za nasze grzech.
          Tylko, że za grzechy WSZYSTKICH ludzi, a katechetka przedstawiła to jakby tylko za to, że dzieci są niegrzeczne. A przecież są znacznie cięższe grzechy.
    • majenkir Re: 20.02.13, 04:12
      Hehe, im gorzej, tym lepiej wink.
    • kol.3 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 05:51
      Po co dziecko posyłasz na religię?
      W nauczaniu zawartość religii w religii jest zerowa i dziecko nic nie straci jak nie będzie chodzić. A raczej zyska - na zdrowiu psychicznym.
    • kozica111 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 06:20
      I nic w tym wątku mnie nie dziwi.
    • asia06 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 06:25
      Grupa 3-4-latków nie powinna mieć przekazywanych takich treści. Pani katechetka się nieco pomyliła w sposobie przekazania treści, a jeśłi jest to w programie nauczania, to ktoś tam na głowę upadł.
    • attiya Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 07:05
      dlatego dziecka nie posyłam na religię
    • nowi-jka Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 07:20

      mój syn tez wciaz pyta o ukrzyzowanego Jezusa gdy widzi go w kosciele
      on zna wersje ze "zli ludzie" a nie ze dlatego ze on niegrzeczny
      trudno mi sie wypowiadac czy to za wczesnie skoro przyzywa bardzo to chyab tak ale moze mu ta bogobojnosc zostanie oby nie obsesyjna tylko taka"zdrowa"
    • franczii Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 07:33
      A co tu komentowac?
      Pani katechetka nie powinna miec do czynienia z dziecmi.
      Chcesz sie pastwic nad synem to zostaw jak jest i posylaj dalej do pani.
      • renia_84 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:30
        Syn więcej nie pójdzie na zajęcia z tą kobietą. A z nią zamierzam porozmawiać
    • kawka74 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:07
      Katecheci nie są przygotowani do pracy z dziećmi - wśród nich większość w ogóle nie powinna pracować z ludźmi, a już na pewno nie z małymi ludźmi.
      Czterolatek na takie horrory nie jest gotowy.
    • nabakier Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:16
      To prawie jak moja teściowa, która chciłla wnuczka ateistę wyedukować religijnie i mu naopowiadała, że ludzie bozię na krzyż wsadzili (szczegóły też były) itd. No i syn prawidłowo wydedukował, że skoro bozia umarła, to bozi nie ma.
      Ludzka głupota jest naprawdę pojemna...
    • edelstein Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:33

      Dziecko jak najbardziej na religie chodzic moze,ale na taka prowadzona przez inteligentnych ludzi.Niech jeszcze czterolatkom "Pasje"pusci,by obraz byl dokladniejszyuncertainMoje dziecko chodzi do katolickiego przedszkola.Skupiaja sie na posypaniu glowy i malowaniu jajek.
      Ciekawe czy mundra katechetka tez ze szczegolami powie o wielkiej inkwizycji.Jak juz walic to walic po calej linii.
    • mruwa9 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:37
      a sama jestes wierzaca katoliczka? Bo jesli nie jestes, to po co poslasz dziecko na religie? A jesli jestes, to wierzysz w smierc Jezusa na Krzyzu. I twoje dziecko pewnie tez powinno o tym wiedziec, jesli zabierasz je do kosciola, w ktorym ma okazje wielokrotnie widziec krzyze z figura ukrzyzowanego Jezusa. W domu pewnie tez sie jakis znajdzie, jeslis katoliczka.
      Czyli temat nie powinien byc obcy dziecku wychowywanemu w Wierze.
      Katechetka po prostu powiedziala to, w co wierza chrzescijanie i co powinno byc oczywiste dla kazdego chrzescijanskiego dziecka.
      • franczii Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:43
        No wybacz ale opowiadasz glupoty.
        Ja tez bylam wychowywana w wierze i to glebokiej a jakos nikt ani w wieku 4 lat ani nawet 10 nie wmawial mi ze Jezus umarl dlatego, ze bylam niegrzeczna. Co innego jest powiedziec ze poswiecil sie za grzechy ludzi a co innego ze mu wbijali korone cierniowa i przbijali rece bo bylismy niegrzeczni.
        • bri Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:31
          a jakos nikt ani w wieku 4 lat
          > ani nawet 10 nie wmawial mi ze Jezus umarl dlatego, ze bylam niegrzeczna.

          Może byłaś grzeczna po prostu, a może po prostu łaskawy umysł kazał Ci o tym zapomnieć. A katechetka sobie nie radzi z ogarnięciem grupy trzylatków więc straszy, przy okazji przekazując "prawdy wiary".
          • franczii Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 11:18
            Przede wszystkim w 3latkach i 4latkach nie mialam religii. Moja religijna edukacja na tym etapie sie zajmowala rodzina. Na religie poszlam dopiero w zerowce i to byly jakies przypowiastki, piosenki i kolorowanki. Laskawy umysl niczego nie wyparl, spokojnie. Babcia probowala przeze mnie nawracac ojca straszac mnie, ze jak nie bedzie chodzil do kosciola do bedzie sie w piekle smazyl i bardzo dokladnie pamietam jak to przezywalamsuspicious
      • lelija05 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:43
        Ale czy konicznie trzeba w takiej formie, tak małym dzieciom?
        • mruwa9 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:52
          a w jakiej formie?
          katolik, ktory wychowuje dziecko w wierze,do czego sie zobowiazuje podczas chrztu, wierzy w Jezusa i jego smierc na Krzyzu. I rozmawia o tym z dzieckiem, chociazby przy okazji bytnosci w kosciele. Chyba, ze nie przekracza progu przedsionka (choc nawet tam wisza krzyze),a jego wiara jest zadna, patykiem na wodzie pisana i ogranicza sie do przyjecia koledy i organizacji imprezy komunijnej dziecka.
          Ten watek i histeria matki jest z tej samej kategorii, co postawa, ze dzieci nie woln o zabierac na pogrzeby ani na cmentarz we Wszystkich Swietych,bo to niesamowita trauma i koniec swiata.
          I jeszcze bajki trzeba cenzurowac. Wilk nie zjadl Czerwonego Kapturka, tylko wpakowal go do worka.
          Dzieci przyjmuja temat smierci naturalnie, dopoki rodzice nie zaczynaja robic z tego tabu i histerycznie chronic dziecko przed ta tematyka.
          Naturalnie= czasem moga byc smutne. Ale to tez jest element zycia i rola rodzica jest rozmawiac o tym i pomoc dziecku w nauczeniu sie radzenia z tego typu stresem, a nie pruderyjnie udawac ze temat nie istnieje.
          • franczii Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:54
            > Dzieci przyjmuja temat smierci naturalnie, dopoki rodzice nie zaczynaja robic z
            > tego tabu i histerycznie chronic dziecko przed ta tematyka.

            Znowu wygadujesz farmazonysuspicious
          • lelija05 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:02
            Na moim dziecku nie robi wrażenia zjedzenie babci, czy spalenie czarownicy - jak na każdym innym dziecku.
            To tylko bajka i ma na celu rozwijanie wyobraźni, pokonywanie lęków itd - a nie wywoływanie winy. W czterolatku!
            To nie histeria, tylko zdziwienie zachowaniem nawiedzonej katechetki, która chyba ma przyjemność ze straszenia małych dzieci.

          • paskudek1 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:04
            wiesz, abstrahując od tematyki wykładu KAŻDĄ rzecz niemal mozna przekazać na kilka sposobów. Niechcianemu gościowi tez mozesz grzecznie powiedzieć "przepraszam nie mam czasu" albo dosadnie "spier...laj" Dziecku mozesz powiedzieć "skociłes to zadanie, pomyśl jeszcze raz" albo "głupi jestes tak że nawet prostego zadania rozwiązać ie umiesz" jak myślisz, która wersja jest lepsza?
          • gryzelda71 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:11
            Rozmowa rozmowie nie równa.Po co drastyczne szczegóły?
            Szkoda,że Pasji nie pokazała.
          • najma78 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:22
            Mruwa9 piszesz bzdury do tego czuc sarkazmem.
          • renia_84 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:35
            Bzdury. Nie rozumiem też o czyją histerię masz na myśli, pisząc o histerii matki. A jeśli chodzi o mnie, to w którym momencie wystąpiła?
            A wracając do tematu to można na tym etapie dziecku powiedzieć ogólnie, bez drastycznych szczegółów. A jeśli chodzi o zabieranie na pogrzeby to faktycznie nie widzę takiej potrzeby.
          • demonsbaby a ja po takich słowach 20.02.13, 09:45
            mruwa9 napisała:

            > a w jakiej formie?
            > katolik, ktory wychowuje dziecko w wierze,do czego sie zobowiazuje podczas chrz
            > tu, wierzy w Jezusa i jego smierc na Krzyzu. I rozmawia o tym z dzieckiem, choc
            > iazby przy okazji bytnosci w kosciele. Chyba, ze nie przekracza progu przedsion
            > ka (choc nawet tam wisza krzyze),a jego wiara jest zadna, patykiem na wodzie p
            > isana i ogranicza sie do przyjecia koledy i organizacji imprezy komunijnej dzie
            > cka.
            > Ten watek i histeria matki jest z tej samej kategorii, co postawa, ze dzieci ni
            > e woln o zabierac na pogrzeby ani na cmentarz we Wszystkich Swietych,bo to nies
            > amowita trauma i koniec swiata.
            > I jeszcze bajki trzeba cenzurowac. Wilk nie zjadl Czerwonego Kapturka, tylko wp
            > akowal go do worka.
            > Dzieci przyjmuja temat smierci naturalnie, dopoki rodzice nie zaczynaja robic z
            > tego tabu i histerycznie chronic dziecko przed ta tematyka.
            > Naturalnie= czasem moga byc smutne. Ale to tez jest element zycia i rola rodzic
            > a jest rozmawiac o tym i pomoc dziecku w nauczeniu sie radzenia z tego typu str
            > esem, a nie pruderyjnie udawac ze temat nie istnieje.

            Zaczynam rozumieć dlaczego KK się rozpadnie i prawa bytu mieć nie będzie.

            A dociera do Ciebie choćby połowicznie, że dziecko może być wrażliwe na bodźce - w tym przekazy??? No jest to dopuszczalne w twoim horyzoncie / mieści się?
            Nie widziałam, w żadnym z szanujących się wydawnictw biblijnych dla małych dzieci, aby dziecko nawet w wieku do 6lat dokształcać na temat zamordowania człowieka na krzyżu. Idźmy dalej - może do razu na "Pasję" M. Gibsona, bo najbliższa bestialstwu tamtego okresu jest i przynajmniej sam reż. wreszcie się odważył postać tego ("rogatego szatana z siarką buchającą z nosa" co to w smole dusze gotuje") złego zobrazować w sposób bliższy rzeczywistości.
            To tylko KK ma wizję takiej postaci, takiego ukrzyżowania i epatuje (tu nie jest moją intencją obraza uczuć religijnych) zwłokami na krzyżu. No w innych kościołach - stoi symbol jego śmierci - krzyż. I to chyba nie jest kumulacja wiary, ale pokonanie śmierci. Nie ten zmasakrowany, ale radosny, opiekuńczy i niezłomny Bóg winien się przejawiać w wyobrażeniach dziecka.
          • aquarianna Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 12:02
            > katolik, ktory wychowuje dziecko w wierze,do czego sie zobowiazuje podczas chrz
            > tu, wierzy w Jezusa i jego smierc na Krzyzu. I rozmawia o tym z dzieckiem, choc
            > iazby przy okazji bytnosci w kosciele.

            I wzbudza w 4-latku poczucie winy za śmierć Jezusa? Ładując dzieciakowi do głowy, że niewłaściwe zachowanie było/jest przyczyną tej śmierci? Lodu na głowę.

          • zuwka Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 13:03

            Ale bzdury. Każde informacje należy dostosować do wieku dziecka. Każdy katolik wychowujący dziecko w wierze wie, ze Jezus umarł na krzyżu. Tak samo każdy dorosły człowiek wie, jak robi sie dzieci. Czy musimy tym trzylatkom czterolatkow walić prosto w oczy wszystko ze szczegółami? Czy możemy dostosować wiedzę jednak do wieku dziecka?
          • asia_i_p Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 17:00
            Ale to, co ta katechetka powiedziała dzieciom, jest niezgodne z nauką Kościoła.
            Czterolatek nie jest w stanie zgrzeszyć, więc jego "niegrzeczność" nijak się ma do kwestii grzechu i odkupienia.
      • kawka74 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:45
        Bzdury piszesz. Treści nauczania należy dostosować do wieku i religia nie jest tu żadnym wyjątkiem.
        • bri Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:34
          A kto tej religii uczy? Czy ta osoba ma w ogóle jakieś pojęcie o psychologii rozwoju? Przygotowanie pedagogiczne? Czy ma przynajmniej własne dzieci? Czy jej praca jest oceniana przez jakiekolwiek świeckie instytucje?
          • thegimel Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:37
            Sporo katechetów nie ma żadnego przygotowania. Kuratorium ma niewiele do powiedzenia, zmienić katechetę może kuria.
            • bri Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:39
              CBDO

              Jaki interes ma kuria w zmienianiu katechety, który tak skutecznie wzbudza w dzieciach lęk i poczucie winy, przecież to jest w przypadku większości ludzi jedyna rzecz, która ich trzyma w Kościele. A im wcześniej się zacznie je straszyć tym silniej się ten strach zakorzeni.
              • thegimel Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 10:16
                W szkole, do której chodzi córka mojej kumpeli jest nawiedzona siostra. Ta dla odmiany straszy dzieci, że mają złych rodziców i pójdą do piekła (za różne rzeczy). Dzieciaki ponoć z nerwów wymiotują przed religią, a frekwencja jest względna do drugiej klasy (komunia), potem nagle w klasie liczącej 30 osób na religię chodzi 13. Wiem, że rodzice w końcu się wkurzyli i mają zacząć działać -najpierw zebranie z wychowawczynią i siostrą również, potem list do kurii i ewentualnie zaangażowanie mediów jak nic innego nie pomoże. Czy starczy im determinacji - zobaczymy.
                • demonsbaby żartujesz???? 20.02.13, 10:23
                  A po co rodzice (tej pozostałej 13tki) puszczają dzieci na religię, bo komunia? To nie pójdą do komunii, ale zaoszczędzą zdrowie psychiczne. Na zbity pysk kobiecinę, siostra to ona pewnie jest opiekunka - ta sławetna co to w ramach dyscyplin6y upośledzone dzieci po twarzy bije.
                  • bri Re: żartujesz???? 20.02.13, 10:32
                    Rodzice puszczają, bo sami to przeżyli i uważają, że to normalne albo wręcz pożyteczne. W końcu w grę wchodzi zbawienie duszy.
                  • thegimel Re: żartujesz???? 20.02.13, 10:33
                    Nie, nie, nie, do komunii chodzą prawie wszystkie. Od trzeciej klasy przybywa wypisanych. Gdyby mi ktoś inny opowiadał, to ciężko byłoby mi uwierzyć, ale kumpela nie jest z gatunku fantazjujących. Ciekawe, czy coś się zmieni jak sprawa ruszy.
                    • antyideal Re: żartujesz???? 20.02.13, 10:42
                      To prawda, do mojego niechodzacego na religie dziecka dolaczylo w tym roku
                      kilkoro nowych. Komunia byla w ub.roku. Ciekawe podejscie.
                      • antyideal Re: żartujesz???? 20.02.13, 10:44
                        tzn.u nas takiego horroru nie ma, ale fascynuje mnie sposob myslenia rodzicow
                      • przystanek_tramwajowy Re: żartujesz???? 20.02.13, 10:46
                        No, ale co was dziwi? W naszym polskim bajorku do komunii często posyła się, bo co babcia powie, co sąsiedzi powiedzą., bo nie wypada, bo dziecko nie dostanie prezentów, bo córce będzie przykro, że nie ma ślicznej sukienki i pantofelków itd. A w trzeciej klasie już jest po komunii i i odpada główny powód wysyłania dziecka na religię.
                  • aszlan Re: żartujesz???? 20.02.13, 10:41
                    thegimel, jeśli nie przejaskrawiasz, to naprawdę trudno zrozumieć rodziców, którzy zgadzają się na fundowanie swoim dzieciom takich przeżyć i szkody jakie dla ich wiary może poczynić straszenie piekłem
                    • aszlan Re: bri 20.02.13, 10:44
                      ??? znasz to z autopsji?
                      • bri Re: bri 20.02.13, 10:52
                        aszlan napisała:

                        > ??? znasz to z autopsji

                        Co konkretnie?
                        • aszlan Re: bri 20.02.13, 11:02
                          To co napisałaś o motywach
                          • bri Re: bri 20.02.13, 11:12
                            Tak, znam to z autopsji. Chodziłam na religię jako dziecko, też się bałam, ale rodzice, a w szczególności ojciec byli wierzący i po prostu uznawali, że tak trzeba. Zresztą to była tzw. oczywistość, mieszkałam na wsi, w ogóle nie znałam ani jednego dziecka, które by na religię nie chodziło.
                            • aszlan Re: bri 20.02.13, 11:31
                              Źle Cię zrozumiałam, myślałam że to są Twoje rodzicielskie poglądy/doświadczenia
                              No ja mam inne doświadczenia ani w domu ani na religii (-dzieścia lat temu) i nikt nas piekłem nie straszył. A może jednak obraz surowego i karzącego Boga wyniosłaś z domu? To osobiste pytanie, nie obrażę się jak nie odpowiesz.
                              • bri Re: bri 20.02.13, 11:49
                                Zdecydowanie nie. Rodzice poza "paciorkiem" nijak mnie religijnie nie edukowali.
                      • demonsbaby Re: bri 20.02.13, 10:59
                        w tym co mówi / napisała bri jest sens.
                        No nie jest tak?

                        Od zabobonów to ten naród nigdy nie odstawał... jak nie odmadlanie z kurzymi jajkami i wylewaniem żółtek, to rogatego diabła co w smole dusze ludzkie gotuje - tych złoczyńców, bo przecież dekalog z 10 zapisów się składa, a każdy jeden zapis ma inne natężenie (nie, że jednoznaczne i tym samym - czyli grzechem / śmiercią są) - bo przecież np. morderca - do piekła, zdradzający - do czyśćca niech się poprawi, ten co matkę obraził - do spowiedzi i do bozi ... Jeśli nie wprost to nauczanie wyglądało, to taki właśnie zostawiało oddźwięk / obraz. Zakłamny i obłudny, a zamaist Boga kochającego i troskliwego - grozny dziadu z marsowa miną i z laską walący o podłoże na sądzie ostatecznym się jawi, który palcem na nas pokazywać będzie... Już tu ktoś dobrze wspomniał - sama ceremonia spotkań i klimat kościelnych mszy to na jedną nutę - niczym gorzkie żale, żadnej radości z tego, że umarł i żyje - a zwycięstwo niczym szlochanie ośpiewywane jest. Przecież ten Bóg - nie jako ludzki i bliski, ale daleki i niedostępny dla zwykłego śmiertelnika się jawi... który nie dość, że nie rozumie człowieka, to jeszcze się zatrzymał w czasach p.n.e o tajemniczym imieniu Jahwe.
                        • aszlan Re: demonsbaby 20.02.13, 11:20
                          Niewątpliwe masz rację czasem tak to wygląda, ale chyba nie w tym przypadku. Trudno przypuszczać, że wiara rodziców w słuszne metody katechetki nagle znika po II klasie i dzieci zostaje ok.1/3.
                    • thegimel Re: żartujesz???? 20.02.13, 16:32
                      To moja najlepsza koleżanka, prawdomówna i nie z gatunku szukających wszędzie wrogów i problemów, więc nie mam powodów, żeby wątpić w jej słowa. Czemu nikt wcześniej nie narobił dymu? Nie mam pojęcia.
      • renia_84 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:28
        przepraszam ale to żałosne. Chodzi o sposób przekazania, o to co i jak mówi się do małego jeszcze dziecka.
        • przystanek_tramwajowy Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:33
          Gdyby tak namieszała w głowie dziecku cywilna nauczycielka, to byście ją tu rozniosły. No, ale klechom i ich totumfackim wybacza się o wiele więcej. Niektórzy rodzice nie mają nawet nic przeciwko temu, żeby ich dzieci lizały kolanka wielebnych.
          • asia_i_p Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 17:03
            Powiedziałabym, że na odwrót - w przedszkolach na przykład robi się kursy pierwszej pomocy (dla nauczycieli) z symulacjami i nikt nie uważa, że odgrywanie ciężko rannego straumatyzuje dziecko.

            Z tym, że tu bym się nie kłóciła, bo katechetka nie powinna tego przekazywać w ten sposób bezgrzesznym 3-4 latkom. Na razie to ona znacznie więcej dołożyła Odkupicielowi niż one.
            • demonsbaby Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 17:13
              asia_i_p napisała:

              > Powiedziałabym, że na odwrót - w przedszkolach na przykład robi się kursy pierw
              > szej pomocy (dla nauczycieli) z symulacjami i nikt nie uważa, że odgrywanie cię
              > żko rannego straumatyzuje dziecko.
              >
              W przedszkolach dzieci 5 i 6l są uczone przez strażaków, policjantów lub medyków udzielania pierwszej pomocy. I odbierają to całkiem naturalnie - wbrew pozorom. Pozorantem jest jeden z w/w funkcjonariuszy, a obok dziecka jest instruktor, który pokazuje jak zaopatrzyć poszkodowanego w dopływ powietrza, ułożyć w pozycji bocznej, etc. Na manekinach ćwiczą za to reanimację.
              • asia_i_p Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 20:31
                W lokalnej gazecie opisywana była akcja, kiedy to dzieci były pozorantami - nauczycielki zwierzały się, o ile bardziej rzeczywiście testowało to umiejętności. Mówiły, że kiedy widziały swojego wychowanka pokrytego krwią, nawet wiedząc, że to krew sztuczna, denerwowały się dużo bardziej niż w przypadku manekina i dużo lepiej symulowało to sytuację zagrożenia. Z czego wywnioskowałam, że dzieci charakteryzowano i udawały ranne.
        • sheer.chance Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 20:13
          > przepraszam ale to żałosne. Chodzi o sposób przekazania, o to co i jak mówi się
          > do małego jeszcze dziecka.

          Tak, wiem. I wlasnie dlatego uwazam, ze od przekazywania prawd wiary (jakiejkolwiek) powinni byc rodzice. Przynajmniej na poczatku. Rodzice, ktorzy znaja poziom dojrzalosci swojego dziecka i jego odpornosc na horrory, a nie katecheta, ktory najczesciej nie ma wlasnych dzieci, a nawet jak ma, to nie ma odpowiedniego przygotowania pedagogicznego.

          Nie dziwi mnie, ze ktos chce wychowywac dziecko w duchu wlasnej religii, bo to dosc oczywiste. Ale uwazam, ze 4 lata to zdecydowanie za wczesnie zeby to zadanie powierzac obcym osobom.

          Ty wiecej dziecka do tej katechetki nie poslesz, ale co uslyszal to uslyszal. Szkoda dzeciaka. Pewnie, ze mozna spiewac piosenki i rysowac stworzenie swiata, ale chyba w czasie wielkiego postu mozna sie spodziewac, ze temat smierci bedzie poruszany? Moze ktores dziecko zapytalo jak to wygladalo, moze katechetka ma motyw ukrzyzowania w programie? Zgadzam sie, ze powinna to przekazac w delikatniejszej formie, ale zakladam, ze po prostu nie przyszlo jej to do glowy.
    • analist73 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 08:56
      Treść i forma powinna być dopasowana do wieku dzieci. Jak dla mnie ta katechetka nie powinna pracować z dziećmi. Po czymś takim moje dziecko więcej nie pojawiło by się na katechezie prowadzonej przez tą osobę.
    • demonsbaby Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 09:00
      z prawdą objawioną i wesołą nowiną, to możliwe, że sposób przekazania był niewłaściwy albo masz dziecko wrażliwe na bodźce. Trudno mi dyskutować na temat "jak przekazać dziecku istotę cierpienia i zmartwychwstania" - w wieku 4l. Co prawda mojemu synowi kupowałam wydawnictwa biblijne dla dzieci (niekoniecznie KK) - i w wieku od 3-6l nie ma w nich mowy o ukrzyżowaniu, cierpieniu, chłostą / biczowaniu, przekłuwaniu włócznią, przybijaniu do krzyża, ale o zwiastowaniu, posłannictwie, objawieniach we snach. Główną rolę i tak odgrywają przypowieści ze ST i próba określenia rozróżniania dobra od zła.
      Np. taka pozycja (polecam ze wzgl. na zawarte treści:
      www.vocatio.com.pl/index.php?route=product/product&product_id=107
      Skoro już chodzi na religię, to sama uzbrój się w dziecięcą literaturę o tym przekazie i teraz niestety samodzielnie dziecku wyprostuj "obraz", który odebrał w przedszkolu.
      Podpytaj innych rodziców - jak dzieci zareagowały - na te rewelacje o cierpieniu człowieka zabijanego na krzyżu, a zanim się udasz do dyrektora placówki - oświeć panią prawdopodobnie jej przygotowanie do nauczania dzieci w tym wieku jest żaden.
      • franczii Re: Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 09:05
        W wieku 6 lat przyeczytalam pierwsza bibie, w wydaniu dla dzieci i jak najbardziej bylo o ukrzyzowaniu, biczowaniu, koronie cierniowej i zmartwychwstaniu. Pamietam jeszcze moje emocje wywolane tresciami zawartymi w tej biblii nie tylko w zwiazku ze smiercia Jezusa ale tez innymi. I w przypadku ukrzyzowania bylo to raczej wspolczucie, zal na zlych ludzi a nie przerazenie i poczucie winy.
        • demonsbaby Re: Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 09:14
          Ja nie twierdzę, że wiek 6lat jest niedostosowany do takich treści, ale że wydawnictwa (niekoniecznie KK) nie publikują w książeczkach dla dzieci "jeszcze rewelacji" na temat techniki zabijania Mesjasza.
          Ciężko zrozumieć małej istocie pojęcia "poświęcenia dla wszystkich" i "wesołej nowiny - Żyje i Żyć będzie". To jeszcze abstrakcja pojęć ... Nauczanie w tym wieku zbiera żniwo później... Później to ten Bóg zamiast wyobrażenia góry, orła, skały - ma wyobrażenie bliższe starcowi z długą siwą brodą i prawie, że posejdonowym trójzębem, który niemiłosiernie wszystkich karze za grzechy, wysyła do czyśćca albo przepastne otchłanie piekielne, anioł - to blond koleś albo dziecko z lokami, a Jezus to ten brodaty z cierniami na głowie, że o Duchu, który raczej ma postać prześcieradła nie wspomnę. Istoty wiary i rozumienia wiary - żadnej. I to wynika z chęci, zaangażowania i umiejętności przekazu. Bardziej to nauczanie dzieci trafia / przemawia w szkółkach niedzielnych, gdzie poprzez 2 godzinną zabawę zaczynają rozumieć choćby "Rybaka i łowione rybki" - a i w ten sposób ewangelizację.
          • franczii Re: Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 09:21
            Abstrakcje dzieci przyjmuja naturalnie bez potrzeby wnikania w szczegoly. Twierdze to na wlasnym przykladzie. W wieku 6 lat i wczesniej przyjmowalam na wiare bez potrzeby analizowania i rozgryzania zmartwychwstanie, smierc za grzechy, grzech pierworodny, boga w trzech osobach itp. Choc watpliwosci swoje juz mialam dotyczace boskiej milosci i moralnosci boskich wybrancow np. wygnanie kochanki Abrahama i jej malutkiego synka na pustynie po tym jak sie urodzil w koncu syn z prawego loza, poswiecenie Izaka i wiele innych.
      • arwena_11 Re: Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 09:08
        Właśnie zastanawiam się jak było z moimi dziećmi i wydaje mi się, że one zawsze wiedziały. Oczywiscie na początku bez szczegółów, ale syn swoje pierwsze Triduum zaliczył mając coś ok 5 lat.
        Sama droga krzyżowa wcześniej, bo był w przedszkolu katolickim i mieli swoją w czasie zajęć. Zawsze mu tłumaczyliśmy, że Jezus zmarł na krzyżu, żeby odkupić nasze grzechy i otworzyć nam przez Zmartwychwstanie drogę do nieba. Przyjmował to jako coś naturalnego. No i oczywiście od "zawsze" chodziły dzieci z nami do Koscioła na msze. Widziały ukrzyżowanego Jezusa i pytały dlaczego. Odpowiadaliśmy. Idąc do przedszkola wiedziały.
        • przystanek_tramwajowy Re: Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 09:19
          arwena_11 napisała:

          > Właśnie zastanawiam się jak było z moimi dziećmi i wydaje mi się, że one zawsze
          > wiedziały. Oczywiscie na początku bez szczegółów, ale syn swoje pierwsze Tridu
          > um zaliczył mając coś ok 5 lat.
          > Sama droga krzyżowa wcześniej, bo był w przedszkolu katolickim i mieli swoją w
          > czasie zajęć. Zawsze mu tłumaczyliśmy, że Jezus zmarł na krzyżu, żeby odkupić n
          > asze grzechy i otworzyć nam przez Zmartwychwstanie drogę do nieba. Przyjmował t
          > o jako coś naturalnego. No i oczywiście od "zawsze" chodziły dzieci z nami do K
          > oscioła na msze. Widziały ukrzyżowanego Jezusa i pytały dlaczego. Odpowiadaliśm
          > y. Idąc do przedszkola wiedziały.

          Acha... Czyli powiedziałaś pięcioletniemu dziecku "Popatrz Brajanku! To Pan Jezus. On umarł w straszliwych męczarniach na krzyżu dlatego, że ty naplułeś wczoraj do kaszki swojej siostrzyczce Dżesice i wsadziłeś żabę do kieszeni babci". Bo tak to mniej więcej zrobiła wzmiankowana katechetka. Tu nie chodzi o to, CO powiedziała, ale JAK to zrobiła!
          • zona_mi przystanek_tramwajowy 20.02.13, 09:50
            Zgodnie z netykietą, nie cytujemy całych wypowiedzi poprzedników, jedynie fragmenty, do których się odnosimy.
            Jeżeli do całości postu, to nie ma potrzeby w ogóle cytować, z drzewka wynika, komu odpowiadasz.
            • przystanek_tramwajowy Re: przystanek_tramwajowy 20.02.13, 09:55
              Co to za wycieczki osobiste, pani muderatorko? Kawałek niżej kto inny cytuje trzy razy więcej tekstu, również całą wypowiedź i nie robisz problemu! Brak profesjonalizmu!
              • zona_mi Re: przystanek_tramwajowy 20.02.13, 10:46
                Wycieczki osobiste? Nie mam powodu.
                Inni też przy okazji powinni skorzystać z uwagi skierowanej przypadkiem do Ciebie.

                PS. To się nazywa moderator.
                • przystanek_tramwajowy Re: przystanek_tramwajowy 20.02.13, 10:47
                  Moderator to ten profesjonalny smile
            • aquarianna cytowanie 20.02.13, 12:08
              > Jeżeli do całości postu, to nie ma potrzeby w ogóle cytować, z drzewka wynika,
              > komu odpowiadasz.

              Zona, nie każdy czyta w drzewku. To raz. A dwa - gdy wątek jest długaśny, to drzewko zaczyna wariować i nie rozgałęzia się już, a posty umieszczają się jeden pod drugim. Wtedy bez cytatów w ogóle nie można się domyślić kto komu na co odpowiada. Postuluję więc o zachowywanie choć minimalnych fragmentów postów w celach identyfikacyjnych smile
              • zona_mi Re: cytowanie 20.02.13, 13:15
                Tu akurat można się zorientować, jeszcze tak bardzo wątek nie skręcił, zresztą wystarczyłoby coś w rodzaju:
                XXX - zgadzam się/ nie zgadzam/ myślę, że...

                Nie ma zakazu cytowania, chodzi tylko o to, że niektórzy zawsze cytują cały wpis poprzednika (mają tak ustawione bez sensu), a wystarczyłoby nie przesadzać.

                Ile razy widziałaś na forum cytat długości 30 wersów i odpowiedź do tego w rodzaju: tak.
                I potem przy przewijasz kilometry, bo komuś nie chciało się pomyśleć, że to utrudnia czytanie.
                Od razu mówię, że nie mam tu na myśli jedynie przystanku - takich osób jest więcej - żeby nie było, że coś mam personalnie wink
          • iwles Re: Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 10:32

            Ale ty nie wiesz, jakich słów użyła katechetka, być może zupełnie innych, a dziecko zrozumiało je na swój sposób.
            Co nie znaczy, że jestem za tym, aby dzieciom 3-4 letnim tak obrazowo tłumaczyć mękę i śmierć Jezusa, wprost przeciwnie. Uważam, że w przedszkolu to raczej zabawy, malowanki itp. o tematyce religijnej. Zresztą, mój syn, w przedszkolu religię miał dopiero w ostatniej grupie (5-6-latków), wczesniej nie.
            • wuika Re: Jeżeli już zderzył się 20.02.13, 11:09
              To w takim wypadku mało ważne jest co i jak mówiła katechetka, a raczej co i jak odebrało 4-letnie dziecko.
    • zurekgirl Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:20
      Ale bym sie wsciekla, gdyby ktos w ten sposob uswiadomil moje czteroletnie dziecko. Tak jak dziecko przezylo traume na lekcji, tak samo katechetka przezylaby traume po rozmowie ze mna. Jako dziecko bylam zainteresowana krzyzem, ale tlumaczyli mi to delikatnie, dopiero przed komunia dowiedzialam sie co i jak i wywarlo to na mnie mocne wrazenie. Nie moge uwierzyc jak mozna trzy i czterolatkom opowiadac w taki sposob o Jezusie. Durna baba i moze czas ja uswiadomic, co dzieciom za atrakcje wieczorne oferuje. Dziecko autorki powiedzialo, w zym problem, mozna wiec naprawic. Po niektorych dzieciach splynie jak po kaczce, a jeszcze innym beda sie snily horrory i rodzice nie dowiedza sie dlaczego. Zrobilabym afere.
    • bri Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:26
      Dokładnie na tym polega nauka religii dla dzieci, na straszeniu męką Chrystusa, piekłem, Bogiem który wszystko widzi itp. Oczywiście nie serwuje się dzieciom takich historyjek cały czas. Wystarczy raz. Potem już tylko delikatnie się o tym przypomina - dzieci pamiętaja, myślą o tym przed snem, przeżywają to, boją się. Ja zaczęłam lekcje religii jak miałam 6 lat, a też to przeżywałam. Twój biedny synek łatwo się z tego nie otrząśnie.
      • kannama Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 17:53
        mój syn uwielbia religie...bawią sie, śpiewają...traumy nie ma...chodzi od 3rż
    • renata28 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:34
      A nie mogłabyś mu tej religii odpuścić do szkoły
      • renia_84 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:56
        Teraz to tak właśnie zrobię. Nie pójdzie na zajęcia z tą osobą już nigdy.
    • lauren6 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:37
      Dla mnie posyłanie przedszkolaka na religię w PL to kompletna pomyłka. Nikt nie panuje nad programem takich zajęć, treściami jakie są przekazywane dzieciom i mamy wolną amerykankę. Podpisując zgodę na posłanie małego dziecka na religię godzisz się z faktem, że równie dobrze mogą na takich zajęciach śpiewać religijne piosenki i rysować Jezuska w żłobie, jak i posłuchać sobie o drodze krzyżowej, aborcji, eutanazji i innych tematach w tym guście kręcących katolickich oszołomów. Wybór jak zwykle należy dla rodziców. To, że wielu dla świętego spokoju zapisuje dziecko na religię, nie zastanawiając się jakie treści są tam przekazywane, pozostawię bez komentarza.
    • aagnes Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 09:42
      Coz, niech sie przyzwyczaja, w polskim KK niewiele wesolych rzeczy sie dowie, zadnej radosci, tylko trauma i bol oraz milosierdzie i tolerancja braci w wierze.
      A powaznie, wytlumacz dziecku, ze siostra niestety wymaga leczenia skoro uwaza, ze strasznie dzieci i doprowadzanie ich do lez jest dla niej ani chybi przyjemnoscia i jak najszybciej wypisz z religii.
      • aszlan Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 10:02
        Beznadziejna katechetka. A jak inne dzieci, jeśli Ci zależy może jednak warto zrobić dym?
        Jeśli jesteś wierzącą katoliczką to poza tym, że nie poślesz go zapewne te lekcje, sku się na pokazaniu synkowi clou chrześcijaństwa czyli radości ze zmartwychwstania. Chrześcijaństwo to religia radości, to polska specyfika, u nas nawet pieśń "zmartwychwstał Pan" śpiewana jest na rzewną nutę.
        • arwena_11 Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 13:25
          Już coraz rzadziej, posłuchaj Mocnych w duchusmile A i scholli dziecięce maja super pieśni
    • juleg Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 10:48

      • morekac Re: Syn płakał po słowach katechetki 20.02.13, 20:28
        Ogólnie niechodzenie na religię w przedszkolu nijak się ma nawet do komunii. Niczym nie grozi.
    • yoko0202 nieco mnie przeraziły 20.02.13, 11:03
      komentarze kilku osób, na zasadzie a czego oczekiwałaś? przecież w to wierzą katolicy i tak trzeba uczyć dzieci, bo tak było....
      cóż, osobiście na zajęciach z religii dla 4latków ja bym oczekiwała rysowania gołąbków i robienia aniołków z waty, a nie opowiadania dzieciom ze szczegółami kto komu w którą część ciała wbijał gwoździe.
      istnieją sposoby przekazu dla każdej grupy wiekowej, a ktoś kto nie ma o tym pojęcia nie powinien zostać nigdy dopuszczony do kontaktu z dziećmi.
      to tak jakby 4-latkom opowiadać obrazowo, że dzieci biorą się stąd, że tatuś wsadza mamusi penisa do waginy, i jak ma wytrysk to ewentualnie jest dzidziuś, który zresztą wychodzi z mamusi przez waginę praktycznie rozrywając ją w drobny mak, wokół jest mnóstwo krwi i innych płynów fizjologicznych, i lekarz musi potem igłą pozszywać mamusi ci**ę - to jest mniej więcej ten poziom wypowiedzi.

      nie wiem autorko wątku czy już byłaś u tej katechetki, ale ja bym pokazała klasę i zrobiła taką awanturę, przy której czołganie się przez kilometrowy rurociąg z odchodami mogłoby stanowić przyjemność.
      • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 11:10
        A jakie komentarze masz na mysli, chyba tylko bri coś takiego napisała , 99% uważa to za niedopuszczalne i szkodliwe zarówno dla psychiki jak i budowania wiary tych dzieci .
      • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 11:31
        to tak jakby 4-latkom opowiadać obrazowo, że dzieci biorą się stąd, że tatuś ws
        > adza mamusi penisa do waginy, i jak ma wytrysk to ewentualnie jest dzidziuś

        Ale o tym skąd się biorą dzieci czterolatkom mówią zazwyczaj rodzice. Jakoś im do głowy nie przychodzi, żeby pozwolić obcym ludziom opowiadać o tym czterolatkom. Ciekawe czemu jest inaczej w przypadku lekcji religii...

        Z religią jest jeszcze jedna istotna kwestia - dotyka takich pojęć jak wina, grzech itp. To nie jest tylko informacja bardziej czy mniej drastyczna to jest wmawianie dzieciom, że są grzeszne od samego urodzenia, że grzeszą nie tylko uczynkami, ale także mową, a nawet myślą, że to za ich grzechy Jezusek, ten milusi bobasek, został ukrzyżowany, że jak ktoś nazbiera zbyt wiele grzechów to wszechmocny Bóg, którzy wszystko widzi, wie i jest wszędzie się rozgniewa i dziecko pójdzie do piekła, gdzie diabły będą się nad nim znęcać itd. To są prawdy związane z tą religią i czy ktoś to powie słodkopierdząco czy srogo jest sprawdą drugorzędną. Katolik ma żyć w poczuciu winy, w końcu grzeszy na każdym kroku, a żal za grzechy jest koniecznym warunkiem dobrej spowiedzi.
        • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 11:45
          bri kto Cię tak skrzywdził? to co piszesz to karykatura chrześcijaństwa
          • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 11:54
            Chrześcijaństwa może tak, ale katolicyzmu nie. Kiedy Ty ostatnio na jakiś rekolekcjach byłaś skoro tak Cię to szokuje?
            • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 12:18
              Nie uwierzysz ale bywam regularnie i jak sięgam pamięcią nigdy nie słyszałam straszenia piekłem, może jestem za młoda wink. "Prelegenci" mówią o naśladowania Chrystusa, także w trudnych momentach życia, o potrzebie zaufania Bogu na co dzień, o żywej wierze a nie samej religijności, itp. Pewnie są kościoły gdzie mozna uslyszeć coś w stylu opisanym przez Ciebie, tyle że nie jest to jedyna twarz katolicyzmu przy czym mam wrażenie Ty się upierasz.
              • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 12:26
                Ojoj, ale mnie oceniłaś sad. Nie uczestniczyłam to prawda, ale słuchałam kiedyś nabożeństwa z kościoła ewangelicko-augsburskiego i odczuwam raczej wspólnotę w wierze w Boga i Chrystusa, skąd pomysł o sekcie?
              • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 12:41
                Ale rzecz w tym, że takie rzeczy wystarczy usłyszeć tylko raz, najlepiej właśnie jako dziecko, które nie jest w stanie tego trzeźwo rozważyć. Przecież nawet jeśli o tym nie mówią na rekolacjach to taka jest rzeczywistość tej wiary: grzech, wina, piekło to są jak najbardziej aktualne sprawy, nie? Ktoś w ostatnich latach odwołał piekło i to przeoczyłam?

                Wątpię, żebyś była za młoda, żeby liznąć tego klimatu - musiałaś po prostu mieć dużo szczęścia. Dosłownie chyba z pięć lat temu na komunii dziecka przyjaciół ksiądz już w czasie ogłoszeń duszpasterskich zagrzmiał do dzieci wielkim głosem, że opuszczenie mszy w Boże Ciało to GRZECH ŚMIERTELNYYY!!!! Ja się przelękłam tak bardzo podniósł głos, a dzieciom to się dosłownie nogi ugięły. Potem płynnie przeszedł do planowego bierzmowania i powiedział, że do bierzmowania będą mogły przystąpić tylko te dziewczyny, które przyjdą w spódnicach.
                • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 13:08
                  Albo Ty pecha ;0).
                  Ja uważam, (a potwierdzenie, że to nie moje widzimisię znajduję w budynku kościoła do którego uczęszczam), że istotą wiary chrześcijańskiej a więc i katolickiej jest Chrystus i na Jego słowach zapisanych w ewangeliach powinniśmy opierać nasze życie.
                  "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie". (św. Mateusz 11 )
                  • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 13:14
                    Z pewnością nie mam większego pecha niż cała reszta mojej szkoły podstawowej i ogólniaka - przeszliśmy przez to razem. To nie jest jakieś odosobnione, indywidualne doświadczenie.

                    "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was p
                    > okrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i
                    > pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje
                    > jest słodkie, a moje brzemię lekkie". (św. Mateusz 11 )

                    A teraz powiedz jakbyś to wytłumaczyła czteroletniemu dziecku.
                    • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 13:21
                      Muszę wyjść, ale tak na szybko dlaczego miałabym to tłumaczyć 4 latkowi? To co napisałam dotyczyło osób dużo starszych.
                      • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 13:29
                        Hehehe.

                        No jak to dlaczego? Przecież tu jest mowa właśnie o takim najwcześniejszym nauczaniu religii.

                        Poza tym ciekawa jestem co to oznacza dla Ciebie.
                        • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 15:14
                          Dla dzieci 4 letnich są adekwatne do wieku wydania Biblii.

                          Trochę wątpię czy Cię interesuje co znaczą dla mnie te slowa, ale niech będzie, dla ułatwienia sobie życia wklejam tekst z pewnego kazania, gdyż dokładnie jak tu podano je rozumiem.

                          "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście".

                          O jaki ciężar chodzi? O ciężar życia już i tak bardzo trudnego, do którego dorzuca się niekiedy brzemię nie do uniesienia błędnych i źle nauczanych przepisów religijnych. Rodzi się wówczas potworne uczucie, że nie jesteśmy w stanie być posłuszni nakazom, a zatem nigdy nie będziemy mogli podobać się Bogu. W ten sposób odbiera się nam wewnętrzną wolność i radość, odbiera się nam Boga. Jeżeli On czyni nasze życie tak ciężkim, to gdzie jest Bóg Miłości?

                          Jezus stanowczo demaskuje tych, którzy w ten sposób gorszą ludzi prostych: "Uczeni w Piśmie i faryzeusze mówią, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć nie chcą" (Mt 23,3-4).

                          Być może pozostał w nas głęboki uraz z powodu ludzi, którzy próbowali wywołać w nas ciągłe poczucie winy. Bardzo trudno jest uwolnić się od skutków niewłaściwego wychowania religijnego ? znam tylko jeden sposób: niestrudzenie powracać do Jezusa, wpatrywać się w Niego, słuchać Go, zaufać całkowicie Temu, który mówi: "Mogę dać ci cudowne ukojenie i pokój w Bogu".

                          Nie pokój w jakimś fałszywym Bogu, który byłby z nas zawsze zadowolony za niską cenę. Jezus mówi: "Weźcie moje jarzmo". Chodzi o prawdziwe jarzmo, gdyż jest to prawo. Nikt nie może obejść się bez prawa, a prawo Jezusa ? prawo miłości ? jest najtrudniejsze z możliwych, nieskończenie wymagające. Ale oto Jezus ogłasza rzecz paradoksalną: "To jarzmo jest słodkie, to brzemię jest lekkie". Prawo Jezusa nadal każe nam się trudzić, ale równocześnie napełnia pokojem. Jeśli jakieś brzemię nas paraliżuje i rodzi w nas smutek, to z pewnością nie jest to brzemię Jezusa.
                          • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 16:17
                            Spodziewałam się usłyszeć Twoje przemyślenia na ten temat.
                            • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 16:37
                              przykro mi , że sie rozczarowałaśwink To są moje przemyślenia, tyle że zebrane i ładnie podane przez kogoś innego, jaki jest sens pisania tego samego własnymi słowami mając gotowca nie jesteśmy przecież w szkole.
                              Chętnie za to poznam Twoje zdanie na dany temat (może być też adekwatny cytat).
                              • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 17:15
                                Dzięki. Jakoś mi odeszła ochota na dyskusję z osobą, ktora "cytuje" nie podając źródła, aby sprawić wrażenie, że dany tekst stanowi oryginalny wytwór jej inteligencji.
                                • aszlan Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 18:23
                                  czyli jednak argument ad personam, poza tym to nie wiem o co Ci chodzi najpierw masz pretensje, że wstawiam fragment pewnego kazania a teraz " ....z osobą ktora "cytuje" nie podając źródła, aby sprawić wrażenie, że dany tekst stanowi oryginalny wytwór jej inteligencji".
            • arwena_11 Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 13:23
              Dziwne, na rekolekcjach jestem kilka razy w roku, słucham też w internecie. Dzieci w szkole katolickiej, nie zauważyłam u nas czegoś takiego co ty opowiadasz.
              Nikt nie straszył męką Chrystusa. Uczą, że ta męka była potrzebna, żeby zostały otwarte dla ludzi bramy niebios. Celem jest ZMARTWYCHWSTANIE, pokonanie śmierci i grzechu.
              Wielkanoc to najradośniejsze święto, a nie smutne. Jezus oddał, życie bo nas kochał. Dzieki jego poświęceniu zostało zawarte ponowne przymierze z Bogiem.
              • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 13:49
                Pacz Panie widać się naprawdę pozmieniało, może Drogi Krzyżowej już się nawet nie odprawia w ogóle? Skąd więc u tej katechetki w ogóle taki pomysł, żeby dzieciom opowiadać coś przeczące powszechnej nauce Kościoła?
                • franczii Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 14:12
                  Wiesz Bri do kosciola chodzilam bardzo dawno temu, jako dziecko wlasnie ale pod tym wzgledem Arwenie przyznam racje. Droga krzyzowa byla, meka tez byla ale nawet jako dziecko wiedzialam z gory, ze po trzech dniach Jezus zmartwychwstanie. Po prostu ukrzyzowanie i cala ta meka byla omawiana w szerszym kontekscie i wiedzialam ze skonczy sie to dobrze jak bajka. Samej tresci bym nie demonizowala w tym konkretnym przypadku chodzi o sposob przekazania.
                  • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 14:53
                    No cóż, ja mam zdecydowanie inne doświadczenia.
                • arwena_11 Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 14:15
                  A gdzie wyczytałaś że się nie odprawia? Ja widzę, ze ty nie rozumiesz sensu Wielkiego Postu, Triduum i Wielkiej Nocy.
                  • bri Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 14:39
                    Z pewnością nie rozumiem. Tak samo jak dzieci, o których mowa w tym wątku.
                    • arwena_11 Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 14:51
                      No widzisz a moje rozumiały
          • demonsbaby Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 12:05
            Może nie aż tak groteskowo jak bri, ale nauczanie KK widzę podobnie. I pewnie aszlan nie masz porównania z nauczaniem w innych kościołach, nie rzymsko-/greckokatolickich, bo w innych na nabożeństwach nie uczestniczyłaś, prawda? I nie znasz również poczucia wspólnoty - tamtejszych kościołów - bo wszystko co inne od KK, to sekta, prawda?
        • morekac Re: nieco mnie przeraziły 20.02.13, 20:34
          Katolik ma żyć w poczuciu winy, w końcu grzeszy na każdym kroku, a żal za grzechy jest koniecznym warunkiem dobrej spowiedzi.

          Tylko że pojęcie grzechu to się krystalizuje ludziom nieco starszym niż 4-latki...
          A tak ogólnie - ponieważ nie uważam katechetek (czy katechetów - jeśli takie egzemplarze istnieją)- głównie świeckich - za osoby najwyższych lotów, nie dałabym 4-latka na religię do takiej osoby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka