lily-evans01
07.03.13, 17:48
Tak sobie czytam ten wątek o himalaistach i ten drugi, o nie rezygnowaniu z własnych pasji, nawet niebezpiecznych, pomimo że ma się dzieci.
A tak z innej beczki, skoro np. dla niektórych osób ekstremalne hobby jest sensem życia i nie zrezygnowałyby z tego, choćby miały osierocić swoje dzieci.
Czy wybrałybyście bezpieczne życie z rodziną, czy wierność swoim zasadom i przekonaniom - choć mogłyby Was dosięgnąć represje?
Ja np. jestem dzieckiem, które urodziło się w poprzednim ustroju, moja matka działała jakoś tam w "Solidarności" i często gęsto miewała różne dziwne druki na przechowaniu. A wystarczyłoby tak niewiele, żeby została zatrzymana, nawet na krótki czas. Procedurą ówczesnego państwa było zabieranie dzieci internowanych lub aresztowanych rodziców i umieszczanie ich w domach dziecka, choć np. miały dziadków, którzy mogli zająć się nimi.
Matka strasznie zbulwersowała się, jak jej wytknęłam po latach, że była bardzo nieodpowiedzialna.
Z kolei pewna opozycjonistka birmańska spędziła całe lata w areszcie domowym razem z dzieckiem, które nie mogło normalnie wyjść do szkoły, do sklepu, do kolegów itp.
Czy byłybyście w stanie zaryzykować bezpieczeństwo i integralność Waszej rodziny dla czegoś tak ulotnego jak idee? Nawet żyjąc w państwie totalitarnym i wiedząc, że system wymaga naprawy?