Dodaj do ulubionych

babcia...babcia

22.03.13, 11:46
Moze ktos pamięta watek o babci która nie wpuscila psa do nowego domu smile tym razem nie o psie i podłodze smile
mam małe pytanko...
Synek ma 2 babcie. Z moja mamą kontakt ogromny ze względu na to ze bardzo czesto i na dosc dlugo przyjezdrzam do rodziców + mama przyjezdrza takze do nas mniej wiecej co 1-2 mies na około tydz tak abysmy mogli sie gdzieś z M wyrwać z domu.
Z drugą babcia kontakt znikomy.
M niezbyt czesto jezdzi do matki ( raz na 2 miesiace) z róznych wzgl- zdrowotnych ostatio wciąż cos łąpie on, ja a czasem synek, ale tez zle znosi ciagle wypominanie czegos tam (osobna historia) Generalnie kontakt maja ok tel codziennie na chocby kilka minut.
Odwiedzamy druga babcie kiedy albo razem wybieramy sie do moich rodziców i wracamy do domu zahaczając o tesciowa lub odwrotnie. Wizyty sa zazwyczaj krótkie bo tesciowa zawsze ma cos do zrobienia albo gdzies wychodzi (wizyty oczywiscie zapowiedziane).Kilka razy proponowałam M ze mozemy zatrzymac u niej np na 2 dni wtedy bedzie mogłą pobyc z wnukiem, ale zawsze mąż jakos nie ciągnął tematu a ja nie drązyłam o co chodzi. Tak wiec synek widywał babcie co około 4 mies na 2-3h.
Proponowalam M aby zaprosil tesciową do nas, moja mama przyjezdrza, wiec przeciez ona tez moze...nigdy nie przyjechała na dłuzej niz 3h (zawsze była to wizyta w zwiazku z jakąś inna załatwianą sprawą) a wizyt tych bylo moze z 3-4. Mieszka od nas 70km.
Uczucia do wnuka odzywaja zazwyczaj 2x do roku podczas swiąt wtedy usilnie chce przyjechac do moich rodziców gdzie i ja jestem z młodym jestem "by zobaczyć wnuka"...wydaje mi sie ze to jest takie działąnie na pokaz, ale chyba przed sama sobą.

Zastanawiam sie czy jakos specjalnie zabiegac o kontakty synka z babcia czy olać i nie robic nic na siłe?
Synek jest na razie mały ...baba to baba - jest dla niego jedna ...druga babcie traktuje raczej jako osobe ktorą poprostu zna...
Obserwuj wątek
    • jagaa Re: babcia...babcia 22.03.13, 11:53
      Ogłupiłaś mnie całkowicie tym "przyjedrza" ... Najpierw myślałam, że to literówka, ale nie ... kilka razy wyraz ten występuje w tekście właśnie w tej arcyciekawej formie. I już nawet nie wiem o czym pisałaś ...
      • jagaa Re: babcia...babcia 22.03.13, 11:55
        O jacie, nawet nie udało mi się tego przepisać ... "przyjezdrza" miało być

        jagaa napisała:

        > Ogłupiłaś mnie całkowicie tym "przyjedrza" ... Najpierw myślałam, że to literów
        > ka, ale nie ... kilka razy wyraz ten występuje w tekście właśnie w tej arcyciek
        > awej formie. I już nawet nie wiem o czym pisałaś ...
        >
        • jagabaga92 Re: babcia...babcia 22.03.13, 13:34
          Od razu skojarzyło mi się to "przyjezdrza" z miejscowością Pozezdrze na Mazurach, którą też w pierwszym momencie miałam problem przeczytać na znaku drogowymsmile.
      • diodeo1 Re: babcia...babcia 23.03.13, 11:31
        jagaa napisała:

        > Ogłupiłaś mnie całkowicie tym "przyjedrza" ...

        hahaha
        czytam temat i mam to samo
        utkwiłam i tak bardzo usiłuję zrozumieć to słowo lub powód tego zapisu
        że już nie jestem w stanie się skupić na treści pozostałej wypowiedzi big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        pierwsze-jak murek, drugie jak mur zbrojony, i nie da rady dalej winkwink;0
    • zona_mi Re: babcia...babcia 22.03.13, 11:53
      > Zastanawiam sie czy jakos specjalnie zabiegac o kontakty synka z babcia czy olać i nie robic nic na siłe?

      Na co masz większą ochotę i czego jesteś w stanie realnie dokonać?
    • jajko54 Re: babcia...babcia 22.03.13, 11:57
      nie da się na siłę, przecież nie zmusisz teściowej do częstszych kontaktów skoro nie ma ochoty. efekt będzie taki, że jedna babcia będzie ukochana a druga po prostu... będzie. ja tak miałam i wiele innych osób też. jakoś tak się niestety składa na ogół że ta ukochana babcia to matka matki a ta druga to ojca. na pewno babcie swoją postawą się do tego przyczyniają, ale myślę że matki również.
    • annajustyna Re: babcia...babcia 22.03.13, 11:59
      Moja tesciowa wnuczki nie widziala ani razu w zyciu, stwierdzila, ze zdjecia jej wystarcza. Na chrzciny tez nie przyjechala, bo jej sie nie chcialo. Poza tym jak to powiedzial tesc do mojej mamy: Kocha sie, bo pierwsza, przy drugiej to inaczej (nasz jest druga wnuczka). W odpowiedzi na to zerwalam kontakty.
    • aqua48 Re: babcia...babcia 22.03.13, 12:01
      gato.domestico napisała:

      > Wizyty sa zazwyczaj krótkie bo
      > tesciowa zawsze ma cos do zrobienia albo gdzies wychodzi (wizyty oczywiscie za
      > powiedziane).
      > Zastanawiam sie czy jakos specjalnie zabiegac o kontakty synka z babcia czy ola
      > ć i nie robic nic na siłe?

      A JAK wyobrażasz sobie to zabieganie specjalne - zwiążesz babcię żeby nigdzie nie wychodziła jak do niej przyjedziecie? Przykujesz do kaloryfera? Olej.
    • zurekgirl Re: babcia...babcia 22.03.13, 12:02
      Olej, zostaw babcie w spokoju, moze wlasnie jej do szczescia potrzeba rodziny tylko w swieta i inaczej by sie meczyla, a przy tym was. Dziecko jak podrosnie to bedzie rozumialo, ze ludzie maja rozne charaktery. Krzywdy chyba wam nie robi, ze nie przyjezdza, co? Skoro jej wlasny syn na to nie nalega, to znaczy, ze zna swoja matke i zmieniac jej nie zamierza.
    • zuzann-a Re: babcia...babcia 22.03.13, 12:12
      Jednym przeszkadza, że teściowa za rzadko przyjeżdża innym, że za często i się wtrąca, tak źle i tak nie dobrzesmile
      A tak na serio to aż taki dla Ciebie problem? Mój syn swoją babcię ze strony taty widuje nie częściej niż raz w miesiącu przez godzinę góra dwie a mimo to zawsze bardzo cieszy się na jej widok i widać, że kocha babcięsmile. Babcia mieszka jakieś 30km od nas.
      • gato.domestico Re: babcia...babcia 22.03.13, 12:16
        nie to nie problem dla mnie , ja moge jej nie widywac winkale tak sie zastanawiam po rozmowie z kolezanka - ma podobny problem i ona wrecz drzwoni do tesciowej i zada spotkan z wnuczka (dla mnie to jakaś paranoja).
        • gato.domestico Re: babcia...babcia 22.03.13, 12:21
          acha ...oczywiscie kiedy juz sie widujemy lecą teksty"kiedy do mnie przyjedziesz" a wie ze mlody ma straszna chorobe lokomocyjną, na wielkanoc - p...nie o swieceniu razem jajeczek w przyszłym roku, i stały temat chrztu, pis-u etc jakby nie mozna bylo tych 3 h spedzic przyjemnie razem.
          Ja nie wymagam od nikogo prezentów naprawde smile ale jak juz zjawi sie u nas to chyba wypada dziecku ksiazeczke za 4zl przywiezc, nie wiem cokolwiek...mój synek jakby mu szyszke z lasu dac to by się ucieszył wink....(moze sie myle, dzieku poprostu jest miło jak cos dostanie od odwiedzającego).babcia rzuca 50zl raz do roku a potem przepytuje nas wciaz co mu kupilismy big_grin za to...minimum wysilku wolałąbym zeby mu nawet chinski bardziew dałą ale cos od siebie
          • zona_mi Re: babcia...babcia 22.03.13, 13:28
            Tym bardziej nie dążyłabym do intensyfikowania kontaktów.
          • adwarp Re: babcia...babcia 22.03.13, 22:36
            "wolałąbym zeby mu nawet chinski bardziew dałą ale cos od siebie "

            a później byłby watek w stylu "babcia kupuje dziecko chiński badziew" wink


            "oczywiscie kiedy juz sie widujemy lecą teksty"kiedy do mnie przyjedziesz" a wie ze mlody ma straszna chorobe lokomocyjną"

            ale wyżej piszesz, że do swojej mamy jeździsz często, więc jak to z tą chorobą lokomocyjną?
            • gato.domestico Re: babcia...babcia 23.03.13, 10:44
              moze bylby a moze nie...tutaj babcia zlewa sprawe na całej linii...a jak pisałąm nie chodzi mi o prezenty tylko o zwykłą pam,iec o dziecku etc
              do moich rodziców jade na min tydzien-dwa...wiec jakos daje rade zreszta musze zawsze jechac w asyscie kogos...najczesciej to moja mama przybywa nam na pomoc pociagiem i wracamy juz samochodem razem. Na 3 hwizyty do babci ktora ma wszystko gdzies sie nie pisze i nie widze sensu meczyc dziecka, skoro nawet M jakos nie nalega a babcia przede wszystkim.
              Sugerujesz ze to ja izoluje dziecko? smileo nie ...wizyty sa na odwal sie ze str babci, zawsze ma wtedy cos do zrobienia niecierpiacego zwłoki (ostatnio niemogace poczekac grabienie lisci) zresztą babcia gdyby chciala moglaby przyjechac i na kilka dni ale chyba sie jej nie chce.
              • zona_mi Re: babcia...babcia 23.03.13, 12:07
                Coraz mniej rozumiem Twój problem.
                Babcia się nie garnie do wnuka? Jej wybór, jej działania, których konsekwencje nikt inny, a właśnie ona poniesie.
                Daj sobie z nią spokój i tyle, skoro - jak wynika z Twoich wpisów - nie tęsknisz i nie czujesz potrzeby większego integrowania się.
    • lofmitender Re: babcia...babcia 22.03.13, 13:09
      olac , ja mam wspaniale wspomnienia z 1 z babc i to mi jako dziecku w zupełności wystarczało...druga choc mieszkała za płotem była mi całkiem obca
    • beliska Re: babcia...babcia 22.03.13, 13:42
      Wychodzę z założenia, że jak ktoś nie dąży zbytnio do kontaktów ze mną, czy z moim dzieckiem, to ja tym bardziej tego nie robię. Całkiem nieźle się takie podejście sprawdza i głowę mam wolną od wszelakich dylemtów.
    • mruwa9 Re: babcia...babcia 22.03.13, 16:50
      Ja generalnie jestem przeciwnikiem zabiegania o kontakty za wszelka cene.Jesli komus odpowiada program minimum- ok, niech tak bedzie. Jesli sie mamy ze soba wzajemnie meczyc, nikomu to nie sluzy. A proba zmiany stanu rzeczy jest odbierana jako nachalnosc, sloma z butow itd.
    • niuniek3 Re: babcia...babcia 22.03.13, 17:19
      u mnie bylo podobnie. ale ja tam męża namawiałam, jeżdziliśmy. Dziadkowie się cieszyli, ale z wnukiem nie bawili. I ja rozumiem, że ktoś (nawet babcia) może nie umieć bawić się z niemowlęciem albo maluchem. CO prawda moim zdaniem niepotrzebnie mają takie zapędy wychowywania/ustawiania go, przez co on się ich w pewnym momencie poprostu bał.
      Dziadkowie to byli dla mojego dziecka moi ROdzice. Ale ja dużo mu też opowiadałam o męża Rodzicach... PRzyjeżdzali na urodziny, kupowali masę prezentów ale się z nim nie bawili wogóle.
      Potem syn został sam raz czy drugi u Dziadków, więc tamci pozazdrościli, i zaprosili Go też. Nie chcial. Mimo, ze oczywiście uslyszałam, ze nie chcę go dać, namawiałam go (bez nacisków), było kolejnych kilka zaproszeń, minęlo kilka miesięcy i pojechał na 2 dni. I się przełamali. Oni go trochę poznali, on ich.
      Nie jest między nimi tak serdecznie jak z drugimi dziadkami. Ale byl tam jeszcze potem tydzien na wakacjach i teraz w zimie i jest OK.

      Ja tam za teściami nie przepadam. Ale myślę, że dobrze się stało, że ja jakoś te kontakty podtrzymywałam i opowiadałam mu o dziadkach. Teraz ma 5 lat, nie wszystko jeszcze rozumie. Wiem, ze po pewnym czasie prezenty nie będą wystarczać, tlumaczenia że nie przyjechali na dzień dziadków do przedszkola bo praca...jakieś niespełnione obietnice...ale on będzie coraz starszy i niech sobie już sami układają stosunki.
      Mi napewno nikt zarzucić nie może że izolowałam dziecko od dziadków (chociaż teściowa swoje wie wink

      • zona_mi Re: babcia...babcia 23.03.13, 11:57
        > będzie coraz starszy i niech sobie już sami układają stosunki.

        Racja.
    • pelissa81 Re: babcia...babcia 23.03.13, 12:02
      Ja sama mialam jedną babcię w domu (mieszkalimy z rodzicami razem, a potem osiedle dalej) a do drugiej jezdzilismy na swieta i na obiady raz na jakis czas (odleglosc typu 30km).
      Kochalam obie, chociaz zapewne to niesprawiedliwe - bo dla jednej bylam jedyna wnuczka a dla drugiej kolejnąsmile Wszystko chyba zależy, jak nastawisz dziecko "na babcię" czy przeciw. Mów, że obie cię kochają tak samo, ale kontaktów nie musisz na siłę zacieśniać. Teściowa nie musi rywalizować z twoją mamą o serce dziecka.
    • m_incubo Re: babcia...babcia 23.03.13, 12:03
      Niestety, utknęłam na drugim "przyjezdrzam" i nie potrafię ruszyć dalej sad
    • dorotakatarzyna Re: babcia...babcia 23.03.13, 22:49
      Babcia to babcia. Dziecko nie widzi róznicy między babciami, że babcia od mamy lepsza niz ta od taty. Mogą się widzieć rzadko, a i tak babcią pozostanie - zdziwisz się kiedyś. Nie komentuj, nie izoluj dziecka, nie rób nic na siłę. To nie ma znaczenia.
      Moje dzieci też mają dwie babcie. Moją mamę widzą kilka razy w tygodniu. Brała czynny udział w wychowaniu, dawała drogie prezenty. Dzieciaki ją kochają. Druga babcia mieszka 27 km od nas. Widzą ją kilka razy w roku, bo przyjeżdża tylko na zaproszenie - urodziny, święta. Często przynosiła badziewne prezenty. I co? I kochają ją tak samo jak tamtą. Bo to jest babcia. Jestem w szoku, jak siedemnastolatek ją na przywitanie przytula i nosi na rękach. Ona też jest zdziwiona, ale już się przyzwyczaiła smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka