Moze ktos pamięta watek o babci która nie wpuscila psa do nowego domu

tym razem nie o psie i podłodze

mam małe pytanko...
Synek ma 2 babcie. Z moja mamą kontakt ogromny ze względu na to ze bardzo czesto i na dosc dlugo przyjezdrzam do rodziców + mama przyjezdrza takze do nas mniej wiecej co 1-2 mies na około tydz tak abysmy mogli sie gdzieś z M wyrwać z domu.
Z drugą babcia kontakt znikomy.
M niezbyt czesto jezdzi do matki ( raz na 2 miesiace) z róznych wzgl- zdrowotnych ostatio wciąż cos łąpie on, ja a czasem synek, ale tez zle znosi ciagle wypominanie czegos tam (osobna historia) Generalnie kontakt maja ok tel codziennie na chocby kilka minut.
Odwiedzamy druga babcie kiedy albo razem wybieramy sie do moich rodziców i wracamy do domu zahaczając o tesciowa lub odwrotnie. Wizyty sa zazwyczaj krótkie bo tesciowa zawsze ma cos do zrobienia albo gdzies wychodzi (wizyty oczywiscie zapowiedziane).Kilka razy proponowałam M ze mozemy zatrzymac u niej np na 2 dni wtedy bedzie mogłą pobyc z wnukiem, ale zawsze mąż jakos nie ciągnął tematu a ja nie drązyłam o co chodzi. Tak wiec synek widywał babcie co około 4 mies na 2-3h.
Proponowalam M aby zaprosil tesciową do nas, moja mama przyjezdrza, wiec przeciez ona tez moze...nigdy nie przyjechała na dłuzej niz 3h (zawsze była to wizyta w zwiazku z jakąś inna załatwianą sprawą) a wizyt tych bylo moze z 3-4. Mieszka od nas 70km.
Uczucia do wnuka odzywaja zazwyczaj 2x do roku podczas swiąt wtedy usilnie chce przyjechac do moich rodziców gdzie i ja jestem z młodym jestem "by zobaczyć wnuka"...wydaje mi sie ze to jest takie działąnie na pokaz, ale chyba przed sama sobą.
Zastanawiam sie czy jakos specjalnie zabiegac o kontakty synka z babcia czy olać i nie robic nic na siłe?
Synek jest na razie mały ...baba to baba - jest dla niego jedna ...druga babcie traktuje raczej jako osobe ktorą poprostu zna...