Dodaj do ulubionych

O asertywności

28.03.13, 11:29
Jak byście zareagowały, gdyby koleżanka z 20-letnim stażem znajomości, zaczynająca pracę jako ktoś w rodzaju akwizytora (oficjalnie doradcy finansowego), świeżo po szkoleniach w nowej firmie, wyjechała Wam z tekstem typu "Ale jak ty się zabezpieczasz na emeryturę?", po czym zaczęła wypytywać o majątek i powiedziała, że chce przyjechać pogadać o tych zagadnieniach?
Ja powiedziałam, że chętnie ją zaproszę, ale prywatnie, natomiast rozmową o zabezpieczeniach finansowych nie jestem zainteresowana, bo je mam i temat mnie nie interesuje wcale a wcale.
Po kilku dniach dowiedziałam się, że chamsko ją spławiłam, a ona tylko chciała poćwiczyć nowo nabyte umiejętności... Tylko że, kurczę, nie zaczęła od tego, że chce ćwiczyć, ale od pytań o nasze nieruchomości...

I druga sytuacja: Likwidowałam konto w banku. Uprzejmie acz zdecydowanie nie pozwoliłam pani z okienka przekonywać mnie do zmiany decyzji. Przerwałam jej już na etapie rozgrzewki. Szkoda mi było czasu - chciałam jak najszybciej załatwić sprawę i wyjść (zauważyłam, że ona jest teraz w pracy, a ja nie, dlatego, podjąwszy już decyzję, nie mam ochoty tracić czasu i energii na bezcelową dyskusję i tłumaczenie swoich motywów). Pani się obruszyła, a ja poczułam się jak gbur, który nie pozwala jej wykonywać należycie obowiązków. Poświęciłybyście ten kwadrans, żeby po kolei zbijać argumenty pani i tłumaczyć, czemu chcecie wypowiedzieć umowę?
Obserwuj wątek
    • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 11:33
      I jeszcze wyjaśnię: Trochę się chciałam wygadać, a trochę zastanawiam się, czy właściwie postąpiłam w obu przypadkach, dlatego założyłam wątek smile
    • pade Re: O asertywności 28.03.13, 11:33
      Asertywność ma w założeniu szacunek dla rozmówcy.
      W pierwszym przypadku zapomniałaś o: dlaczego? A w drugim wykazałaś się opryskliwością.
      To nie jest asertywność, niestety.
      • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 11:39
        A w którym miejscu ona była opryskliwa?
        • pade Re: O asertywności 28.03.13, 11:42
          w tym:
          "zauważyłam, że ona jest teraz w pracy, a ja nie, dlatego, podjąwszy już decyzję, nie mam ochoty tracić czasu i energii na bezcelową dyskusję i tłumaczenie swoich motywów"

          • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 11:51
            Ze słownika PWN: "OPRYSKLIWY-«odpowiadający nieuprzejmie, półsłówkami»
            2. «wypowiadany lub brzmiący nieuprzejmie». Autorka postawiła granicę chroniąc swój czas i napisała tu o swoich pobudkach a nie o sposobie w jaki zakończyła rozmowę więc skąd interpretacja o opryskliwości?
            • pade Re: O asertywności 28.03.13, 12:06
              Ona to powiedziała pracownicy banku, tak przynajmniej wynika z postu załozycielskiego. Pani jest w pracy, a ja ... itd
              Wystarczyło powiedzieć: rozumiem, ze chciałaby pani poznać przyczyny mojej rezygnacji, ale postanowiłam zachować je dla siebie, ponadto mam bardzo mało czasu, więc proszę nie nalegać
              I tak w kółko metodą zdartej płyty.
              W przypadku pierwszym, powinna zadać koleżance pytanie: dlaczego interesują ją prywatne sprawy autorki, w jakim celu ma byc przeprowadzona ta rozmowa? Wtedy znałaby prawdziwą przyczynę dociekliwości i nie miałaby teraz kaca moralnego.
              Asertywność tak w skrócie to: ja jestem ważna, Ty jesteś ważna.
              • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 12:47
                pade napisała:

                > Ona to powiedziała pracownicy banku, tak przynajmniej wynika z postu załozyciel
                > skiego. Pani jest w pracy, a ja ... itd
                > Wystarczyło powiedzieć: rozumiem, ze chciałaby pani poznać przyczyny mojej rezy
                > gnacji, ale postanowiłam zachować je dla siebie, ponadto mam bardzo mało czasu
                > , więc proszę nie nalegać
                > I tak w kółko metodą zdartej płyty.

                Ja to inaczej zrozumiałam bo myślałam, że ona opisała swoje intencje a nie słowa wypowiedziane do tej kobiety(o tym, że tamta jest w pracy). No zgadza się, ta uwaga była niepotrzebna.

                > W przypadku pierwszym, powinna zadać koleżance pytanie: dlaczego interesują ją
                > prywatne sprawy autorki, w jakim celu ma byc przeprowadzona ta rozmowa? Wtedy z
                > nałaby prawdziwą przyczynę dociekliwości i nie miałaby teraz kaca moralnego.
                > Asertywność tak w skrócie to: ja jestem ważna, Ty jesteś ważna.

                A tutaj się nie zgodzę. Autorka wątku jak widać inteligentnie wydedukowała, że koleżanka chce stosować na niej swoje nowe umiejętności i od razu postawiła granicę. Co ważne-w sposób uprzejmy-była chętna na prywatne spotkanie natomiast grzecznie zastrzegła, że nie chce rozmawiać o finansach. Zdecydowanie koleżanka dała plamę bo po takim stażu znajomości chyba można oczekiwać od kogoś, że powie wprost o co mu chodzi i nie będzie Cię traktował jak potencjalnego obcego(!) klienta.
                • pade Re: O asertywności 28.03.13, 12:50
                  Przeczytaj post autorki jeszcze raz, bo chyba nie zrozumiałaś.
                  • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 12:51
                    No już napisałam czego nie zrozumiałam na początkuwink Według Ciebie nie zrozumialam czegoś jeszcze?
                    • pade Re: O asertywności 28.03.13, 13:09
                      Autorka nie domysliła się, inaczej, po prostu nie wiedziała, ze koleżanka chce potrenować na niej świezo nabyte umiejętności:
                      "Tylko że, kurczę, nie zaczęła od tego, że chce ćwiczyć, ale od pytań o nasze nieruchomości..."

                      Granice postawiła, gdyż sądziła, że bedzie musiała podawać szczegóły ze swojego życia prywatnego, dotyczące decyzji finansowych, majatku itd, a na to nie miała ochoty. Sądziła, że koleżanka jest wścibska, albo chce by autorka była jej pierwszą klientką po "starej znajomości".
                      • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 13:17
                        pade napisała:

                        albo chce by autorka była jej pi
                        > erwszą klientką po "starej znajomości".

                        Raczej to, bo o wścibskość tej osoby nie podejrzewam. Po postu ograne hasło mnie wkurzyło.

                        Choć skoro już padło słowo "wścibskość", może rozważę... Faktycznie, kiedyś (jeszcze jak byłam singielką) dziwiła się, że stać mnie na fajne wakacje...
                        Ach, trzeba zjeść beczkę soli, a i to nie zawsze wystarczy... wink
                        • pade Re: O asertywności 28.03.13, 13:31

                          Wystarczy zmienić perspektywęsmile
                          Rozważ też na ile w obu sytuacjach podłożem reakcji był lęk.
                          Lęk przed odmową (odmówię-obrazi się na mnie), lęk przed ingerowaniem w moje prywatne życie (szczegóły dotyczące finansów), lęk przed manipulacją ze strony urzędnika bankowego (może będzie chciała mnie odwieźć od decyzji), lęk z powodu tłumienia gniewu (nie mam ochoty się tłumaczyć, a ktoś zabiera mój czas, zaraz wybuchnę).
                          To tylko hipoteza, ale często podłożem naszych emocji, a co za tym idzie reakcji jest lęk.
                          • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 13:40
                            pade napisała:

                            >
                            > Wystarczy zmienić perspektywęsmile
                            > Rozważ też na ile w obu sytuacjach podłożem reakcji był lęk.
                            Pade, ale nie wiszę Ci za sesję? wink Dzięki za uwagi, idę myśleć smile
                            A swoją droga to zaskakujące, jak wielu różnych sytuacji podłożem może być lęk, jak piszesz...
                            • pade Re: O asertywności 28.03.13, 13:47
                              nie wisiszbig_grin ja to lubięsmile

                              > A swoją droga to zaskakujące, jak wielu różnych sytuacji podłożem może być lęk,

                              na dobrą sprawę, jakby się tak zastanowić, to baaardzo wielusmile
                      • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 13:44
                        pade napisała:

                        > Autorka nie domysliła się, inaczej, po prostu nie wiedziała, ze koleżanka chce
                        > potrenować na niej świezo nabyte umiejętności:
                        > "Tylko że, kurczę, nie zaczęła od tego, że chce ćwiczyć, ale od pytań o nasze n
                        > ieruchomości..."
                        >
                        > Granice postawiła, gdyż sądziła, że bedzie musiała podawać szczegóły ze swojego
                        > życia prywatnego, dotyczące decyzji finansowych, majatku itd, a na to nie miał
                        > a ochoty. Sądziła, że koleżanka jest wścibska, albo chce by autorka była jej pi
                        > erwszą klientką po "starej znajomości".

                        Domyśliła się, że te pytania i spotkanie w temacie finansów są związane z jej nową pracą. Mniejsza z tym czy chodziło o ćwiczenie na niej czy o zwerbowanie pierwszego klienta. Domyśliała się, że ten temat nie wziął się z kosmosu i miała rację.
                        • pade Re: O asertywności 28.03.13, 13:50
                          Ale to jest akurat jasne, tylko, że nie na tym polegał problem autorki.
                          • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 13:57
                            Problem autorki polegał chyba na tym, że zachowała się asertywnie wobec koleżanki ale potem jak to często bywa miała wyrzuty sumienia i przyszła na forum zapytać czy na pewno postąpiła słusznie i czy nie jest niefajna i nieuprzejma. Większość osób odpowiedziała tutaj, że postąpiłaby tak samo, Ty dodałaś swoją zmodyfikowaną wersję plus kilka uwag o asertywności.
                            Coś przeoczyłam?
                            Zarzuciłaś mi, że nie zrozumiałam, ja napisałam, że zrozumiałam a Ty wtedy, że oczywiście, że tak ale nie na tym polegał problem autorkibig_grin Szczerze mówiąc- wprost i z szacunkiem do rozmówcy, to się zgubiłam i nie wiem o co Ci chodzi.
                            • pade Re: O asertywności 28.03.13, 14:12
                              Pewnie masz rację z tym poczuciem winy, ono jest bardzo powszechne w naszym społeczeństwie. I tez wiąże się z lękiem.

                              Ja intencję wątku zrozumiałam inaczej. Autorka przedstawiła obie sytuacje i swoje zachowanie, a potem zapytała, czy zachowała się właściwie. Tytuł watku brzmi: O asertywności. Domniemuję więc, że zapytanie odnosi się do tytułu, czyli w skrócie: czy zachowałam się asertywnie?
                              Odpowiadałam więc na tak zadane pytanie, po prostusmile

                              Szczerze mówiąc- wp
                              > rost i z szacunkiem do rozmówcy, to się zgubiłam i nie wiem o co Ci chodzi.
                              smile
                              Zrozumiałaś część a nie całość.
                              • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 14:24
                                pade napisała:

                                > Zrozumiałaś część a nie całość.

                                No dobrze, to po koleiwink
                                Napisałam:
                                Autorka wątku jak widać inteligentnie wydedukowała, że koleżanka chce stosować na niej swoje nowe umiejętności i od razu postawiła granicę. Co ważne-w sposób uprzejmy-była chętna na prywatne spotkanie natomiast grzecznie zastrzegła, że nie chce rozmawiać o finansach. Zdecydowanie koleżanka dała plamę bo po takim stażu znajomości chyba można oczekiwać od kogoś, że powie wprost o co mu chodzi i nie będzie Cię traktował jak potencjalnego obcego(!) klienta.
                                Odpowiedziałaś:
                                Przeczytaj post autorki jeszcze raz, bo chyba nie zrozumiałaś.
                                Na co ja:
                                No już napisałam czego nie zrozumiałam na początku. Według Ciebie nie zrozumialam czegoś jeszcze?
                                Teraz Ty:
                                Autorka nie domysliła się, inaczej, po prostu nie wiedziała, ze koleżanka chce potrenować na niej świezo nabyte umiejętności:
                                "Tylko że, kurczę, nie zaczęła od tego, że chce ćwiczyć, ale od pytań o nasze nieruchomości..."
                                Granice postawiła, gdyż sądziła, że bedzie musiała podawać szczegóły ze swojego życia prywatnego, dotyczące decyzji finansowych, majatku itd, a na to nie miała ochoty. Sądziła, że koleżanka jest wścibska, albo chce by autorka była jej pierwszą klientką po "starej znajomości".
                                W międzyczasie odezwała się autorka i napisała:
                                "pade napisała:

                                albo chce by autorka była jej pi
                                > erwszą klientką po "starej znajomości".

                                Raczej to, bo o wścibskość tej osoby nie podejrzewam.
                                Ja odpisałam Ci tak:
                                Domyśliła się, że te pytania i spotkanie w temacie finansów są związane z jej nową pracą. Mniejsza z tym czy chodziło o ćwiczenie na niej czy o zwerbowanie pierwszego klienta. Domyśliała się, że ten temat nie wziął się z kosmosu i miała rację.
                                A Ty:
                                Ale to jest akurat jasne, tylko, że nie na tym polegał problem autorki.

                                A teraz dalej piszesz, że nie zrozumiałam.
                                Pytam więc jeszcze raz-czego nie zrozumiałam w kwestii o której rozmawiamy już kilka postów? Nie mówię o sytuacji z banku(to już wyjaśnione) ale o sytuacji z koleżanką-czego nie zrozumiałam?
                                • pade Re: O asertywności 28.03.13, 14:30
                                  Tego, że gdyby autorka znała intencję koleżanki, postawiłaby granicę gdzie indziej.

                                  Przepraszam, ze nie jestem w stanie Ci tego dokładniej wytłumaczyć.
                                  • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 14:33
                                    No ale o to tu własnie chodzi. Podejrzewała jej intencje i jednocześnie widziała, że koleżanka nie mówi o tym wprost. I mając te dane postawiła właśnie tak granice.
                                    • pade Re: O asertywności 28.03.13, 14:40
                                      Napisałam, że zabrakło "dlaczego", prawda?
                                      Ja nie zarzucam autorce złej woli, czy też nie kwestonuję intencji. Sugeruję tylko, że dopytanie o intencje rozwiałoby niejasności.
                                      • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 14:50
                                        pade napisała:

                                        > Napisałam, że zabrakło "dlaczego", prawda?
                                        > Ja nie zarzucam autorce złej woli, czy też nie kwestonuję intencji. Sugeruję ty
                                        > lko, że dopytanie o intencje rozwiałoby niejasności.

                                        Zauważę tylko, że jak jesteś częstowana tak wyczochranym już tekstem, jak wyżej przytoczony, to zaraz wiesz, że nie chodzi o szczerą rozmowę i to właśnie mnie zabolało. Po takim wstępie już po prostu nie miałam ochoty pytać, dlaczego - dlaczego było dla mnie jasne (na wyrost?): "żebym mogła się wykazać".

                                        Z resztą po wyjaśnieniu całego zajścia jednak zdecydowałam się przyjąć w domu koleżankę, na co ona zastrzegła, że przyjedzie z szefową, która ocenia jej pracę i pomoże jej wychwycić ewentualne niedociągnięcia (hahaha!) i żeby przy rozmowie koniecznie był mój mąż (nie wie, w co się pakuje, bo on to dopiero jest cięty na takie zinstytucjonalizowane programy oszczędnościowe... no ale cóż, w tych okolicznościach raczej nie czuję się na siłach przekonywać jej, że jego udział w rozmowie to zły pomysł). Summa summarum mocno zastanawiam się, co wyniknie z tego spotkania, o ile do niego dojdzie (oczywiście z mojej winy, bo się jednak po drugiej - pseudoprywatnej - rozmowie ugięłam i postanowiłam przyjąć obie panie)... Niewesoło mi przez to uncertain
                                        • pade Re: O asertywności 28.03.13, 14:57
                                          Faktycznie, koleżanka wykorzystała Twoją dobrą wolę do granic mozliwości.
                                          Jesteś na siebie zła?
                                          Jak sądzisz, co teraz mogłabyś zrobić?
                                          • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 15:08
                                            pade napisała:

                                            > Faktycznie, koleżanka wykorzystała Twoją dobrą wolę do granic mozliwości.
                                            > Jesteś na siebie zła?
                                            > Jak sądzisz, co teraz mogłabyś zrobić?

                                            Wiesz co, zła na siebie nie jestem, ale wkurzona na nią. I chyba poczekam na rozwój wypadków... Nie chodzi o jakąś bardzo bliską osobę, ale i tak, jeśliby przez tę jej pracę miało dojść do kwasów między nami, to byłoby trochę szkoda. Przeżyję tę wizytę i zobaczę, jak ona się potem zachowa. Taką taktykę wymyśliłam.
                                      • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 14:51
                                        Pytanie co było pierwsze-brak 'dlaczego' czy nieuczciwe podejście koleżanki? Oczywiście w sprzyjających okolicznościach mogło tam paść 'dlaczego'? i miałaby miejsce rozmowa o konkretach, również o tym dlaczego koleżanka nie powiedziała od razu o co jej chodzi. W mniej sprzyjających okolicznościach(można danego dnia nie mieć na przykład dużo cierpliwości dla bliźnich) za priorytet można uznać ochronę własnych granic bez dopytywania dlaczego.
              • m_incubo Re: O asertywności 29.03.13, 13:22
                Odwracasz kota ogonem. To koleżanka powinna była przyznać, jaki jest cel jej zagadywania, a nie niby koleżeńsko wypytywać o nieruchomości i jeszcze mieć pretensje.
                Co do sytuacji z banku, może i autorka była trochę nieuprzejma, ale ja ją niestety rozumiem. Przeważnie jest to jedyny sposób na wszelakie "panie w banku" i np. telefony operatorów różnych sieci.
                Ty mówisz raz - tak zdecydowałam i koniec, a ktoś głuchy niczym pień dlaej swoje a dlaczego, a może jednak, a proszę przemyśleć, a czy wie pani, że...
                Jeśli faktycznie masz czas i ochotę przez 20 minut potakiwać i w kółko powtarzać, że już podjęłaś decyzję - proszę bardzo. To twój czas i marnuj go tak jak lubisz.
                Ja jestem przesympatyczna, gdy krótko odmawiam pierwszy raz, za drugim razem robię to uprzejmie, a jak nie działa i zmuszona jestem powtarzać się po raz trzeci, to zazwyczaj właśnie jest foch.
    • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 11:35
      Zachowałabym się tak samo ja Ty w obu tych sytuacjach. Asertywność to trudny temat bo nie każdy wie na czym to polega i grzeczną odmowę traktuje jako atak na siebie. Trudno jest być asertywnym w świecie nieasertywnych bo nawet jeśli zachowasz się tak jak chciałaś to potem o tym myślisz, zakładasz wątek na forum, szukasz potwierdzenia, że nie jesteś świnią, itd. Długa droga, żeby wszyscy nauczyli się tej potrzebnej umiejętności i odbierali na tych samych falach.
    • kerri31 Re: O asertywności 28.03.13, 11:38
      NIe, mój czas jest cenny a jej pytania dlaczego zamykam konto- zbędne. Zawsze odpowiadam im w takiej sytuacji: nie ujawniam powodów swojej decyzji i pytania się kończą.
    • kosheen4 Re: O asertywności 28.03.13, 11:38
      > Poświęciłybyście ten kwadr
      > ans, żeby po kolei zbijać argumenty pani i tłumaczyć, czemu chcecie wypowiedzie
      > ć umowę?

      nie.
      jeśli ktoś ma misję, żeby w imię uprzejmości wysłuchiwać pani w okienku albo operatora telefonii który chce mi coś zaproponować, to niech słucha na zdrowie i odmawia dopiero po kwadransie. osobiście uważam takie rozmowy za marnowanie czasu, przede wszystkim mojego.
      myślę też że stanowczość w ucinaniu rozwojowej pani wcale nie równa się opryskliwości. nie i już, proszę mnie więcej nie namawiać, dziękuję.
    • jowita771 Re: O asertywności 28.03.13, 11:43
      Zachowałaś się w porządku. Wzbudzania poczucia winy też ich uczą na szkoleniach. Jak nie chcesz słuchać, to źle, bo nie pozwalasz wykonywac obowiązków (WTF), jak wysłuchasz i nie jesteś zainteresowana, to nie szanujesz ich czasu i mogłaś powiedzieć od razu. Ogólnie wygląda to tak, że jesteś zua, jak nie dasz się naciągnąć. Ja czasami mówię, że nie zgadzam się na nagrywanie rozmowy, jak dzwonią.
    • organza26 Re: O asertywności 28.03.13, 11:54
      Zachowałaś się asertywnie i tak po prosu w porządku. Foch koleżanki z pierwszej anegdotki jest pożałowania godny.

      Druga sytuacja to typowy przykład tzw marketingu agresywnego - czyli zwykłej chciwości i chamstwa firm sprzedażowych.

      Btw, ludzie pracujący gdziekolwiek gdzie w grę wchodzi sprzedaż usług/towarów są pod horrendalną i coraz bardziej wzrastającą presją na sprzedaż, wyniki itp. Są opieprzani i straszeni zwolnieniem, oczywiście nie dosłownie. Zwykli ludzie teraz mniej wydają na różne pierdoły, bo wiadomo, kryzys, bark pracy, słaba płaca itp i dlatego Ci pierwsi są poddawani jeszcze większemu ciśnieniu, błędne koło.

      Wiem jak praca w sprzedaży wygląda od podszewki, bo np. mam jedną bardzo bliską osobę, która w tym siedzi i powoli już nie wyrabia psychicznie. Z drugiej strony to nie powód żeby dawać się odzierać chciwym firmom/korporacjom z każdej złotówki.
      • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 12:19
        Dzięki za odpowiedzi.

        Pade, nie jestem robotem. Faktycznie Twoja wersja reakcji byłaby lepsza, ale uwierz mi, że wypowiadałam się uprzejmie i spokojnie, nawet z uśmiechem. Musiałam zareagować w określonym momencie bez opcji ustalania optymalnej wersji wypowiedzi. Zastanawia mnie natomiast: czy przypominanie komuś, że jest w pracy jest nieuprzejme (nie robiłabym tego, gdyby pani nie próbowała na mnie wpływać) oraz czy rzeczywiście to ja powinnam dochodzić motywów koleżanki, a nie ona je zwyczajnie i po ludzku przedstawić?
        • adwarp Re: O asertywności 28.03.13, 12:27
          "czy przypominanie komuś, że jest w pracy jest nieuprzejme "

          a co miało wyniknąć z tego przypomnienia? czego się spodziewałaś?
          • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 12:29
            No że w tym momencie akurat inaczej podchodzimy do naszego czasu - pani i tak pracuje do 18, a ja jak tylko wyjdę z banku, jadę do domu, gdzie czeka na mnie stęskniona 3-latka.
        • pade Re: O asertywności 28.03.13, 12:38
          W idealnej rzeczywistości tak powinno być, koleżanka powinna przedstawić swoje motywy. Ale ani Ty nie jestes robotem, ani koleżankasmile Czasami po prostu ciężko wyartykułowac nam o co dokładnie chodzi, powstają niedomówienia itd.
          Przypominanie komuś, że jest w pracy jest przywołaniem go do porządku, pokazaniem mu jego miejsca. Ta pani wie, że jest w pracy, poza tym jej obowiązki polegają na wypytywaniu ludzi o motywy podjęcia decyzji o rezygnacji i Ty dobrze o tym wiesz. Ona wypełniała swój obowiązek, a Ty miałas prawo odmówić.
          Ja Ciebie nie oceniam, odniosłam się tylko do kwestii na czym polega asertywność, nic ponadtosmile
          • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 12:46
            pade napisała:

            > jej obowiązki polega
            > ją na wypytywaniu ludzi o motywy podjęcia decyzji o rezygnacji i Ty dobrze o ty
            > m wiesz.


            Nie tak dobrze. Prawdę mówiąc dopiero jak mi powiedziała, to dotarło do mnie, że ona też nie robi tego z własnej woli. Pokręcony ten dzisiejszy świat... I chyba też wpadła na to, że żadna z nas nie miała złych intencji, bo po pierwszym zcięciu i chwili ciszy, kiedy ona wypełniała dokumenty, a ja przeglądałam prospekty, obie byłyśmy dla siebie nadzwyczaj miłe wink
            • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 12:50
              Oj bo ludzie nie są w ogóle przyzwyczajeni, że im się mówi wprost. Jakoś tak bardziej tolerowane są kłamstwa i wykręty zamiast szczerego komunikatu. A jak już się powie wprost to urażeni. Taka dziwna logikawink
              • pade Re: O asertywności 28.03.13, 13:20
                Ale co jest szczerym komunikatem? Pani jest w pracy?
                A czemu to ma służyć wg Ciebie?
                To jest po prostu zbędny, nieuprzejmy komentarz.
                Prawidłowa komunikacja, asertywność, nie ma nic wspólnego z usadzaniem przeciwnika czy waleniem prawdy między oczy. A gdy ktoś sie posługuje półprawdami, wykrętami, to powstają niedomówienia, patrz pierwsza sytuacja z postu załozycielskiego.
                • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 13:49
                  pade napisała:

                  > Ale co jest szczerym komunikatem? Pani jest w pracy?
                  > A czemu to ma służyć wg Ciebie?
                  > To jest po prostu zbędny, nieuprzejmy komentarz.
                  > Prawidłowa komunikacja, asertywność, nie ma nic wspólnego z usadzaniem przeciwn
                  > ika czy waleniem prawdy między oczy. A gdy ktoś sie posługuje półprawdami, wykr
                  > ętami, to powstają niedomówienia, patrz pierwsza sytuacja z postu załozycielski
                  > ego.

                  Ale ja już to napisałam wyżej, że uwaga o tym, że pani jest w pracy była zbędna. Natomiast to co napisałam odnosiło się do tego jak ludzie w ogóle przyjmują i odbierają odmowę. Jak powiesz-nie mogę bo jestem chora, kiepsko się czuję, dziecko choruje, mąż nie chce się zgodzić, itd to ludzie są bardzo skłonni taką odmowę przyjąć. Natomiast jak powiesz wprost, że nie masz na coś ochoty, że wolisz przeznaczyć czas na co innego(w domyśle-mogłabym to zrobić ale nie chcę) to jest odbierane jako atak i nieuprzejmość. Wielu ludzi nie umie o siebie zadbać szczerze i wprost bez gierek i manipulacji w związku z czym reagują agresją jeśli ktoś tę umiejętność ma.
                  • pade Re: O asertywności 28.03.13, 13:56
                    Bo zamiast powiedzieć: nie mam ochoty, mozna powiedzieć: mam inne plany. Mniej przykre, prawda?
                    Jeśli naszą intencją nie było "granie" drugą osobą, a jedynie wyrażenie własnych uczuć, albo postawienie granic, i oznajmiliśmy to z szacunkiem, dla siebie i dla rozmowcy, za odczucia drugiej strony nie jesteśmy odpowiedzialni.
                    • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 13:58
                      A jak ktoś nie ma innych planów ale nie ma ochoty?
                      • pade Re: O asertywności 28.03.13, 14:27
                        Czyli mogłabym ale nie chcę? Ale jednoczesnie chcę zachować tę relację?
                        Asertywność to nie sztuczki, to nie jest kilka zdań, których człowiek uczy się na pamięć i powtarza jak zdarta płyta. Asertywność to szacunek do samego siebie, uznawanie własnych potrzeb i wyrażanie własnych uczuć, z założeniem, że drugi czlowiek też jest ważny, jest równorzędny. Jeśli ktoś prosi o przysługę, a Ty nie masz ochoty jej zrobić, nalezy rozważyć na ile relacja jest dla mnie istotna. Jeśli jest bardzo ważna, rozważam czy nie mogę spełnić prośby za jakiś czas i to proponuję. Jesli mało istotna i jedynym powodem jest brak ochoty, mówię, że nie mogę spełnić prośby i nie muszę się z tego tłumaczyć, ale nalezy liczyć się z pytaniami: dlaczego? i z poczuciem winysmile
                        Nie ma jednej odpowiedzi, każda sytuacja jest inna, bo inne towarzyszą jej relacje i emocje. Stąd tez powyższe ogólnikismile
                        • blond_suflerka Re: O asertywności 28.03.13, 14:44
                          Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś i myślę, że nie stoi to w opozycji do tego co napisałam wcześniej. Prośby są różne, relacji są różne i myślę, że jest taka grupa i relacji i próśb kiedy spokojnie można powiedzieć, że nie ma się na coś ochoty. Generalnie nie jest łatwo przyjmować odmowę bo jeśli się o coś prosi to raczej się liczy, że ktoś tę prośbę spełni i zawsze jest jakaś przykrość i zawód. Inna sprawa co się z tymi uczuciami zrobi-na ile świadomie je przeżyje i dojrzale pójdzie dalej. No ale to też umiejętność do przećwiczenia. Mieć świadomość, że czyjś wybór nie jest skierowany przeciwko mnie czyli po prostu praca nad zagadnieniem 'personalizacja'.
            • pade Re: O asertywności 28.03.13, 12:55
              A lekcja z tego jest taka, że czasem nie domyślamy się czyichś motywów, więc lepiej dopytać, niż błądzić.
              Ludzie często mylą asertywność z odmową, sztuką mówienia nie. A to tylko jedna z wielu składowych tej umiejętności.
              • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 13:00
                pade napisała:


                > Ludzie często mylą asertywność z odmową, sztuką mówienia nie. A to tylko jedna
                > z wielu składowych tej umiejętności.

                To ja chyba jestem taki właśnie ludź smile A możesz polecić lekturę na ten temat? W necie albo księgarni? Bo, kurczę, konstruktywne te Twoje uwagi do mojego zachowania tongue_out Niechętnie to przyznaję... Fakt też, że kiedyś dzięki pewnej inteligencji i uszczypliwości dość łatwo sprowadzałam ludzi do parteru. Teraz staram się nad tym panować. Widać nie zawsze mi wychodzi wink
                • pade Re: O asertywności 28.03.13, 13:15
                  Polecam "Asertywność, sięgaj po to, czego chcesz nie raniąc innych" wink
                  Ostatnio czytałam też w necie "Naucz ich jak mają Cię traktować. Praktyczny podręcznik asertywności". Fajne, z poczuciem humoru, w skrócie, na temat, życiowo.

                  Obie pozycje calkowicie zmieniają punkt widzenia w zakresie komunikacji międzyludzkiejsmile

                  Fakt też, że kiedyś dzięki pewnej intelige
                  > ncji i uszczypliwości dość łatwo sprowadzałam ludzi do parteru.
                  mam taką samą "przeszłość"big_grin
                  teraźniejszość jest lepsza
                  • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 13:18
                    pade napisała:

                    > teraźniejszość jest lepsza

                    Lepsza zdecydowanie smile
                • ardzuna Re: O asertywności 06.04.13, 00:35
                  lubimyczytac.pl/ksiazka/1368/asertywnosc-menedzera - wbrew tytułowi najlepsza książka dla nornalnego człowieka o asertywności jaką czytalam.
    • lilly_about Re: O asertywności 28.03.13, 12:39
      W obu tych przypadkach zachowałabym się dokładnie tak jak ty. Nienawidze marnowania mojego czasu na coś, co i tak nie będzie moim udziałem. Ale ja jestem bardzo asertywna, kiedy chcę.
    • bri Re: O asertywności 28.03.13, 13:12
      LOL, popracuje trochę to dopiero zobaczy co to znaczy "chamskie spławienie"; przecież mierzenie się z takimi sytuacjami to będzie jej główne zajęcie w tej pracy, jak najbardziej powinna to ćwiczyć wink
    • dzika41 Re: O asertywności 28.03.13, 14:10
      Zrobiłabym dokładnie tak samo jak i Ty.
      Koleżanka powinna wspomnieć że chce z Tobą "potrenować".

      Ja nie lubię tłumaczyć się obcym ze swoich decyzji więc szybko ucinam próby dyskusji na ten temat.
    • triss_merigold6 Re: O asertywności 28.03.13, 14:14
      Zrobiłabym dokładnie tak jak Ty.
    • zona_mi Re: O asertywności 28.03.13, 14:27
      Asertywność to uczciwe postawienie sprawy - i granic.

      Kilkanaście lat temu przyszła do mnie dobra, jak dotąd, koleżanka, porozmawiałyśmy o jej pracy, o moim niedługo przedtem narodzonym dziecku i wyglądało pięknie, dopóki nie zadzwoniła i nie spytała, czy przemyślałam kwestię ubezpieczenia się w firmie, którą reprezentowała. Przemyślałam (no dobra, nie przemyślałam, bo wcale mnie to nie interesowało), postanowiłam nie skorzystać, a ona na to - więc kogo ze znajomych zaproszę na spotkanie z nią, bo skoro jesteśmy przyjaciółkami, muszę jej pomóc.
      No cóż - nie jesteśmy przyjaciółkami.

      > Ja powiedziałam, że chętnie ją zaproszę, ale prywatnie, natomiast rozmową o zab
      > ezpieczeniach finansowych nie jestem zainteresowana, bo je mam i temat mnie nie
      > interesuje wcale a wcale.

      Nie widzę tu niegrzeczności, tylko właśnie asertywność.

      W drugiej sytuacji podobnie.
      Ostatnio czuję się zarzucana propozycjami przy okazji - dzwoniąc na infolinię, po uzyskaniu odpowiedzi na pytanie nie pozwalam się rozkręcać konsultantowi, który przy okazji proponuje mi ochnaście wersji czegoś tam.
      To jest ich praca i obowiązek, OK, ale mam prawo nie korzystać z każdej propozycji, a nawet jej nie wysłuchiwać.
    • gaskama Re: O asertywności 28.03.13, 14:59
      Sytuację pierwszą trudno mi ocenić, bo sama w takiej nie byłam. W teorii zachowałabym się tak jak Ty.
      Sytuacja druga: kilka razy miałam taką i zawsze kategorycznie mówię, że ta rozmowa nie ma dla mnie sensu, bo - nie chcę kredytu, - nie chcę zmiany konta, - nie chcę kolejnej polisy itd. Miałam nawet sytuację, w której kobitka nie dala się spławić, więc musiałam odłożyć słuchawkę. Nie wiem, czy to asertywność, czy nie, ale według mnie to właściwe zachowanie.
    • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 15:03
      Dziewczyny, jeszcze raz dzięki za odzew smile

      Już raz pisałam, ale post znikł uncertain

      Mnie przede wszystkim zraził ten tekst ze strony koleżanki. Czy mógłby być bardziej sztampowy? Po nim nie miałam ochoty pytać, dlaczego, bo poczułam się potraktowana instrumentalnie.

      Sytuacja miała ciąg dalszy: po drugiej - pseudoprywatnej - rozmowie zgodziłam się koleżankę zaprosić, żeby mi powiedziała "czym się teraz zajmuje". Na co ona oznajmiła, że przyjdzie razem z szefową, bo ona ją ocenia i jej doradza... Poprosiła też, żeby przy rozmowie był mój mąż (choć nawet nie wie, jak on jest cięty na tego typu "domokrążców")... W każdym razie nie widzę jakoś tego spotkania. Będę się gryzła w język, żeby w trakcie nie być wstrętna, ale czy to wystarczy? Jestem w zbyt inteligentna na wciskanie kitu wink I to jeszcze w towarzystwie owej nieszczęsnej szefowej... Martwię się, jak to wszytko wypadnie i czy nasze drogi z koleżanką się w konsekwencji nie rozejdą...

      • pade Re: O asertywności 28.03.13, 15:14
        Na Twoim miejscu powiedziałabym koleżance wyraźnie, jak się czuję w tej sytuacji. Ja czułabym się wykorzystana. Powiedziałabym, jak widzę to spotkanie: koleżanka sama sobie strzela w stopę, bo raz- jesteś niezainteresowana, mąż tym bardziej, dwa - urażona, czyli atmosfera będzie fatalna, przez co ona może źle wypaść w oczach szefowej, a chyba nie o to jej chodzi. Zastanów się na co się zgadzasz, na co nie i wyraź to, po prostu. Uległaś z obawą przed zerwaniem znajomości, albo przed krytyczną oceną Twojej osoby, ale możesz to jeszcze naprawić, tylko powiedz szczerze i wyraźnie czego nie chcesz.
        • taniec_pingwina Re: O asertywności 28.03.13, 15:28
          Kurczę, mądrze prawisz... Dobrze, że mam jeszcze chwilę do tego spotkania, to się prześpię z tematem. Naprawdę bardzo Ci dziękuję za rady.
          • pade Re: O asertywności 28.03.13, 15:34
            nie ma za cosmile
            Prześpij się, i pamiętaj, lepiej żeby to było w stylu: wygrana-wygrana, a nie- ulegam, może ona to doceni. Masz prawo czegoś nie chceć i koleżanka powinna to uszanować. Jak na moje oko, rozpędziła się i traktuje Cię jak klienta, nie jak dobrą koleżankę. Ona dba o swoje potrzeby a Twoją powinnością jest dbać o własne.
            powodzeniasmile
            • nabakier Re: O asertywności 29.03.13, 13:25
              To jest clou:
              > Jak na moje oko, rozpędziła się i traktuje Cię jak klienta, nie jak
              > dobrą koleżankę.
              I dla mnie, to bardzo, ale to bardzo źle świadczy o koleżance.
          • bri Re: O asertywności 29.03.13, 12:47
            Nie nakręcaj się za specjalnie w tej krzywdzie, to jest przecież w gruncie rzeczy śmieszne. Na Twoim miejscu zabawiłabym się nieco na tą okoliczność. Jak przyjdą to np. podajcie alkohol i włączcie głośną muzykę, non-stop zbaczajcie z tematu, trochę potańczcie. Niech to będzie impreza.

            Albo możecie też poudawać, że nic nie rozumiecie z tego, co mówią - zadawajcie mnóstwo dodatkowych pytań, tacy sprzedawcy zazwyczaj bardzo niewiele wiedzą o sprzedawanych produkcie i fajnie popatrzeć jak się pocą próbując sensownie odpowiedzieć. Na początku możecie zaznaczyć, że macie niestety tylko 10 min. bo coś niespodziewanego Wam wypadło więc muszą się bardzo spieszyć.

            Można też panie zbić z pantałyku np. przyjmijcie je przy włączonym telewizorze oglądając jakiś film erotyczny, a potem wychodzcie do drugiego pokoju najpierw Ty, chwilę po Tobie mąż. Idziecie tam i długo, długo nie wracacie, możecie trochę pohałasować sprężynami łóżka, żeby mogły się zastanawiać, co tam robicie.

            Znajomi, których jakaś ciotka uszczęśliwiła wizytą akwizytorów przyjęli ich lekko wstawieni i przebrani za pszczółki (taki mieli strój na jakimś przedszkolnym balu ich córki). Podobno mieli przy tym tyle śmiechu i zastanawiali się poważnie czy znowu sobie jakiś nie zaprosić.
            • thegimel Re: O asertywności 29.03.13, 14:38

              > Znajomi, których jakaś ciotka uszczęśliwiła wizytą akwizytorów przyjęli ich lek
              > ko wstawieni i przebrani za pszczółki (taki mieli strój na jakimś przedszkolnym
              > balu ich córki). Podobno mieli przy tym tyle śmiechu i zastanawiali się poważn
              > ie czy znowu sobie jakiś nie zaprosić.

              Piękne big_grin
              Zapamiętam na wypadek konieczności spławienia natrętów big_grin
    • leniwy_pierog Re: O asertywności 28.03.13, 20:10
      W życiu! Jasno mówię, że nie zamierzam omawiać moich decyzji i sytuacji finansowej, bo to prywatna sprawa. Zawsze skutkuje.
    • nabakier Re: O asertywności 29.03.13, 12:58
      Mam alergię na komiwojażerów/agentów/akwizytorów w postaci znajomych. Niestety, ale to trwale modyfikuje nasze relacje, a konkretnie: kończy je. Tyle, że nie ma wyrzutów sumienia, jak Ty.
      Na na komiwojażerów/agentów/akwizytorów w postaci nieznajomych też ma uczulenie, ale z nimi po prostu ucinam rozmowę: dziękuję, żegnam.
      Dynda mi to, czy to jest asertywne, czy nie. Niech znikają. Brr...Wolałabym ulice zamiatać, niż nagabywać ludzi do kupna czegoś tam.
    • nerri Koleżanka to dopiero focha strzeli, jak... 29.03.13, 13:57
      Nie będziesz niczym zainteresowanawink

      Jako, że szukam teraz pracy, na rozmowy chodzę w różne miejscawink
      I własnie takie oferty na "doradców finansowych" są najlepszewink Klientów musisz znaleźć sama, najlepiej jak najwięcejwink Najlepiej wśród znajomych - wręcz wprost mi powiedzieli, żebym sobie na początek przygotowała listę jak największej ilości znajomychwink
      Nie skorzystałam, bo nie wyobrażam sobie wciskania kitu znajomym(zwłaszcza, że jakość "usług" owej firmy budziła moje wątpliwości).
      A ta osoba, która przyjdzie z twoją koleżanką ma sprawdzić czy koleżanka dość umiejętnie ten kit sprzedajewink - jak ci nic nie wciśnie, to nie będzie zachwyconabig_grin
      Bo to wcale nie trening - tam celem jest wciskanie tego chłamu znajomymwink
      • taniec_pingwina Re: Koleżanka to dopiero focha strzeli, jak... 29.03.13, 14:36
        ... no właśnie mąż to samo mówi - i radzi mi się przestać przejmować, bo już pozamiatane po tej znajomości wink


        > Bo to wcale nie trening - tam celem jest wciskanie tego chłamu znajomymwink
        > ]

        No właśnie wiem, dlatego wkurza mnie traktowanie jak pierwszego jelenia z brzegu lasu wink

        Nota bene czy te firmy nie wiedzą, że teksty, które sprawdzały się 10 lat temu, teraz mogą najwyżej irytować, bo nikt ich nie traktuje serio? Nie stać ich na lepsze pomysły?

        Rozwiązanie z filmem porno i pszczółkami boskie - uśmiałam się big_grin
    • na_pustyni Re: O asertywności 29.03.13, 14:07
      ja albo przerywam mowiac, ze nie jestem zainteresowana
      albo
      udaje, ze jestem zainteresowana, ale nie mam czasu, wiec prosze o jakis folder - biore i wychodze
      i co jest lepsze?
    • beverly1985 Re: O asertywności 29.03.13, 14:13
      Jeśli chodzi o pierwszą sytuacje to wielokrotnie się z nia spotkałam będąc na studiach- mnóstwo znajomcyh studentów 2-3 roku parało się takim doractwem-akwizycją. Moim zdaniem naprawdę trzeba mieć tupet, by dzwonic po znajomych i znajomych znajomych i umawiać się znimi na korytarzu w akademiku by przesdtawic ofertę. Odmawiałam- na początku mało zdecydowanie, potem stawiałam sprawę bardzo jasno- absolutnie nie życzę sobie pomocy daradców i im nie wierzę.

      Jesli chodzi o drugą sytuację- zrobiłabym tak jak ty i dziwię się, ze pani w banku sie oburzyła.
    • pade dla autorki 05.04.13, 19:59
      Asertywność – wielu o niej słyszy, czyta, mówi, mało kto ją świadomie praktykuje. Niektórzy sprawiają wrażenie asertywnych, innym wydaje się, że są asertywni. Większość jednak nie zdaje sobie sprawy ze swoich możliwości i nie panuje nad własnym życiem. Są ludzie którzy mówią, stoją i poruszają się tak jakby nie mieli prawa do swojej przestrzeni. Inni nie wyobrażają sobie, że mogliby otwarcie wyrażać swoje uczucia, pragnienia, wszelkie emocje, zarówno złość, jak i czułość.
      Jeszcze inni prezentują postawę zaborczą, agresywną, kontrolującą, jakby bali się, że w przeciwnym wypadku pozostaną nie zauważeni lub nie dostaną tego, czego chcą.

      Większość Polaków cierpi na chroniczny brak asertywności, dotyczy to prawie każdego z nas w mniejszym lub większym stopniu. Brak asertywności to nie tylko uległość lub akomodacja, ale także zachowania skrajne, agresywne, buntownicze i aspołeczne. Od pokoleń odbierano nam nasze prawa i tłamszono naszą tożsamość. Historia Polski i uwarunkowania kulturowo-społeczne sprawiają, że niedobór tej cechy mamy niejako wkodowany w naszą narodową świadomość i wypijamy go z mlekiem matki. Mamy być grzeczni i posłuszni. Mówią nam o tym nasze mądrości i przysłowia ludowe. Pokorne ciele dwie matki ssie. Mądry głupiemu ustępuje.
      Tak ukierunkowuje nas wychowanie, rodzina, edukacja szkolna, środowisko społeczne, instytucje państwowe, polityka, media i kościół, kształtując kolejne pokolenia pokornych baranków. Wielu zależy na tym, by przekonać nas jak mało znaczymy i pozbawić naszych praw. Ma to dla nich sens, bo takie pokorne stado baranów pójdzie za byle pastuchem, który głośnym nawoływaniem przekonuje, że wie czego ludziom potrzeba ( „chleba i igrzysk” ). I wciśnie im wtedy, co tylko zechce, począwszy od środka na przeczyszczenie, poprzez wypromowane gwiazdy, użytecznych wrogów czy kozły ofiarne, a skończywszy na programie politycznym i światopoglądzie kreowanym dla mas.

      Rezygnując świadomie lub nieświadomie, z własnych praw zaczynamy czuć się gorsi lub zachowywać się tak, jak byśmy byli gorsi. Niedoceniamy siebie i zgadzamy się, by kierowały nami reguły i kaprysy innych.
      W konsekwencji budzi to frustrację i złość, pojawia się niezadowolenie z życia, poczucie bezsensu lub wewnętrzny konflikt, bunt i walka.
      Osoba asertywna nie musi walczyć. Asertywna postawa sprawia, że doskonale odnajduje się w relacjach z ludźmi. Dba o siebie, szanuje siebie i innych, jest szanowana i konsekwentnie realizuje swoje cele.

      Dlaczego asertywność jest tak istotna?
      Ze względu na koszty i konsekwencje jakie jej brak powoduje dla naszego poczucia własnej wartości.
      Oczywiście, możesz całe życie ustępować, wynosząc nawet taką filozofię do rangi świętości. Możesz znosić cierpienie z pokorą, unikać konfrontacji i wycofywać się z pochyloną głową z trudnych sytuacji. Taka uległa postawa wydaję się być dość bezpieczna. Do czasu.
      Godząc się na minimalizm życiowy, ulegasz coraz bardziej (np. dla „świętego spokoju” lub z lęku przed podjęciem działań). Znosisz niedogodności i niewygodę, przyzwyczajając się do nich. Ignorujesz nie odpowiadające ci zachowania innych, tłumisz uczucie dyskomfortu, ograniczasz własne potrzeby i zdradzasz samego siebie.
      Wypierając nieprzyjemne emocje, złość, niezaspokojone pragnienia, tłumiąc ból i niezadowolenie, nie odczuwasz także wykorzystywania. Coraz częściej nie zauważasz, kiedy twoje granice są przekraczane.
      Zdarza się jednak, że poziom frustracji osiąga apogeum i w rozpaczliwej próbie obrony dajesz gwałtowny upust emocjom. Impulsem do wybuchu może stać się drobiazg, a twoja reakcja, często nieadekwatna do sytuacji, przeraża nawet ciebie. Potem przychodzi poczucie winy i niezrozumienie dla swoich niekontrolowanych zachowań.

      Drugą, skrajną formą obrony jest agresywna postawa walcząca. Dominuje wtedy poczucie, że świat jest walką, trzeba go umieć kontrolować i nieustannie być czujnym, by przetrwać. Pojawia się nieufność wobec ludzi i nastawienie podejrzliwe, a nawet wrogie. Często zdarza się, że obwiniasz świat zewnętrznego i w nim upatrujesz źródeł swoich problemów. („Ja jestem w porządku, to świat jest nie w porządku. To ludzie są głupi i mnie nie rozumieją. Ja jestem inny.”wink
      Budujesz emocjonalny mur wobec siebie i stajesz się w nim własnym więźniem. Wzbudzając w innych niechęć, strach, trzymasz ludzi na dystans, a poczucie własnego bezpieczeństwa uzależniasz od potrzeby dominacji i władzy.
      Niezależnie którą postawę przyjmujesz, takie życie pochłania wiele energii, wysiłku i powoduje napięcie. Brakuje w nim spontanicznej radości i lekkości.

      Asertywność uczy jak żyć w świecie pośród innych ludzi, będąc częścią tego świata, a jednocześnie chronić siebie i być za siebie odpowiedzialnym.
      Asertywność to szanowanie własnych praw, uczuć, potrzeb, wartości i wyrażanie ich w życiu codziennym. Sprzeciwianie się temu co nie odpowiada i życie w zgodzie z tym, czego się pragnie. To obrona swojego prawa do istnienia i samorealizacji. Respektowanie tego prawa często wymaga odwagi, dlatego tak wielu ludzi poddaje się i poświęca siebie.
      • pade cd 05.04.13, 20:00
        Trzy aspekty asertywności.
        Dla łatwiejszego zrozumienia, wyróżniłam trzy aspekty asertywności.
        1. Umiejętność mówienia ?nie? i ochrona swoich granic.
        2. Wyrażanie własnych pragnień, potrzeb oraz uczuć.
        3. Respektowanie granic i praw innych.
        Zacznijmy od pierwszego, czyli umiejętności odmawiania bez poczucia winy.
        Jak mówić „nie”?
        Trening asertywności uczy rozróżniania postaw asertywnych, agresywnych i uległych. Niektóre osoby, błędnie rozumiejąc pojęcie asertywności, mylą ją z agresją. Podstawową różnicą między tymi dwoma zachowaniami jest ich skutek. Postawa agresywna to osiąganie celów kosztem innych i jej wynikiem jest naruszenie praw, poniżenie, zranienie odbiorcy. W przeciwieństwie do agresji, zachowania asertywne nie pozbawiają szacunku drugiej osoby.
        Kolejną przeszkodą na drodze do asertywności jest to, że wielu ludzi nie zauważa różnicy pomiędzy „byciem lubianym”, a „byciem szanowanym”. Silna potrzeba akceptacji powoduje często rezygnację z autentycznego wyrażania siebie. Chęć podobania się innym, przymus spełniania oczekiwań innych, odpowiedzialność za ich dobry nastrój, sprzyja zachowaniom uległym i nieumiejętności mówienia „nie”. Nie da się przejść przez życie będąc przez wszystkich lubianym, nie urażając nikogo swoją odmową, czy wyrażeniem swojej opinii. Nie da się być przyjacielem wszystkich. Im bardziej chcesz, by ludzie cię akceptowali, tym bardziej dostosowujesz się do ich oczekiwań i przestajesz być sobą.

        Drugim aspektem treningu asertywności jest umiejętność wyrażania swoich potrzeb i zadbania o ich zaspokojenie. Ludziom żyje się lepiej, kiedy mogą wyrazić to, czego pragną. Oczywiście najpierw trzeba te pragnienia poznać i poczuć. Osoby przywykłe do permanentnego ograniczania siebie, często nie potrafią sprecyzować, czego tak naprawdę chcą. Ważna jest zdolność do samoobserwacji, uważność oraz wrażliwość na własne reakcje i emocje.
        Trening asertywności podkreśla rolę uczuć, ich spontaniczne przeżywanie i umiejętne wyrażanie. Wielu ludzi obawia się swoich emocji i przestaje ich słuchać. Niektórzy tylko myślą o tym, co czują, lub co powinni odczuwać, zamiast po prostu czuć.
        Jedni tłumią emocje, bo wydaje im się, że tak jest lepiej lub bezpieczniej. Inni nie są ich świadomi, nie potrafią rozpoznawać i nazywać. Jeszcze inni nie okazują i nie mówią o uczuciach, bo nigdzie się tego nie nauczyli.
        Często ludzie obawiają się powiedzieć o czymś co się im nie podoba, czy im nie odpowiada w zachowaniu innych. Tłumaczą się tym, że nie chcą zranić drugiej osoby. Ranią wtedy siebie, ignorując własne uczucia. Jeśli nie powiemy drugiej osobie, że jej zachowanie jest dla nas nieprzyjemne, ta osoba może się o tym nigdy nie dowiedzieć i wciąż zachowywać się tak samo. A w nas będzie wzmagać się poczucie dyskomfortu i prędzej czy później wpłynie to na nasze relacje z tą osobą. Tak rodzi się tłumiona agresja lub poczucie żalu czy wykorzystania.

        Trzeci aspekt asertywności to szacunek dla granic innych. To uważność dla drugiego człowieka i poszanowanie jego praw.
        W wielu rodzinach brakuje jasnych zasad i reguł postępowania. Dziecko nie ma możliwości nauczyć się ustalania funkcjonalnych granic między nim a otoczeniem. Zachowania obowiązujące w jego domu rodzinnym przenosi na zewnątrz, podczas gdy dla kogoś innego, mogą być one nie do przyjęcia.
        Najczęściej naruszamy granice innych nie zdając sobie z tego sprawy. Potem nie rozumiemy reakcji ludzi lub dziwimy się tym, jak nas odbierają i traktują. Zdarza się, że czujemy się ofiarami z przekonaniem, że ktoś nas skrzywdził. Nawet nie przyjdzie nam do głowy, że w niektórych sytuacjach to my jesteśmy sprawcami naruszania godności innych. Prostym przykładem braku szacunku dla drugiej osoby jest wywoływanie poczucia winy – tak często przecież stosowane przez ofiary. („Przez ciebie czuję się …, to ty mnie ranisz.” ) Wzbudzanie w kimś lęku czy poczucia winy jest formą nadużycia emocjonalnego.

        Zdarza się, że osoby odkrywające asertywność, zachłystują się nową wiedzą i przesadnie korzystają z odzyskanych praw, zapominając że asertywność jest ulicą dwukierunkową.
        Zaskakujące dla nich samych może okazać się, kiedy z drugiej strony trafią na osobę, która także respektuje i korzysta w pełni ze swoich praw. I wtedy następuje konsternacja. Może nawet złość: „Jak ona śmiała mi tak odpowiedzieć, jakim prawem on…”
        Cóż, tym samym prawem, co i ty.

        Asertywność wyraża się poprzez zachowanie, mówienie, ton głosu, mimikę, spojrzenie, gestykulację, postawę ciała, słuchanie oraz asertywne myślenie, czyli postawę wobec siebie. Przekonanie o własnej ważności, wiara w siebie i traktowanie siebie z przyjaźnią. Bycie asertywnym w stosunku do samego siebie, to umiejętność podejmowania działania, o których wiesz, że są konieczne dla ustanowienia granic.

        Główne cechy i zachowania asertywnej osobowości to:
        - ujawnianie swoich przekonań, obrona własnego stanowiska;
        - swobodne i szczere wyrażanie uczuć bez lęku czy poczucia winy, spontaniczność i autentyczność;
        - zadawanie pytań, kwestionowanie autorytetów i samodzielne myślenie;
        - umiejętność porozumiewania się z innymi, równość w relacjach międzyludzkich;
        - inicjatywa i aktywność wobec życia, działanie w swoim interesie, podejmowanie świadomych i odpowiedzialnych wyborów oraz decyzji;
        - gotowość do konfrontacji i podejmowanie działań oraz życiowych wyzwań;
        - szacunek dla siebie, korzystanie z własnych praw z uszanowaniem praw innych.

        I na koniec jeszcze jedna uwaga. Nie ma asertywności bez odpowiedzialności za siebie. Pozwalając, by inni decydowali za ciebie, stajesz się ofiarą, niezdolną do samodzielności. Brak decyzji i niepodejmowanie działań, to zdanie się na łaskę lub niełaskę innych oraz rezygnacja z udziału i wpływu na wydarzenia. Istnieje zjawisko nazwane wyuczonym poczuciem bezradności. Osoba pozbawiona możliwości podejmowania decyzji i wyborów oraz zadbania o siebie, lub świadomie rezygnująca z odpowiedzialności za swoje życie, skazująca się na opiekę innych, z czasem przestaje być zdolna do samodzielnego funkcjonowania.
        Warto więc podjąć świadomy wybór: „Decyduję się cenić siebie, szanować siebie i troszczyć się o swoje potrzeby”.
        Julita Dybowska
        ze strony solaris
        • taniec_pingwina Pade, dziękuję 05.04.13, 21:40
          Właśnie też mam odczucie, że czasem na normalne "nie" ludzie nie reagują, wtedy może i włącza mi się lekko agresywna postawa, choć nikogo nie chcę personalnie urazić, po prostu próbują tak się wypowiadać, żeby dotarło, że czegoś nie chcę. W praktyce jak widać wychodzi czasem nieasertywnie... No trudno. Może z czasem będzie lepiej, a jak nie zawsze to też nie koniec świata wink
          • pade Re: Pade, dziękuję 05.04.13, 22:31
            no i wlaśnie nie należy się przejmować tym, że do kogoś nie dociera, tylko stosować metodę zdartej płytysmile
            a jeśli chodzi o bliższe otoczenie, wbrew pozorom ludzie dość szybko wyczuwają, że osoba, z którą mają do czynienia ma szacunek do siebie, i traktują ja również z szacunkiem, nie próbują przekonywać na siłę, bo wiedzą, że to nie ma sensu
            ważniejsza jest tutaj kwestia nie tyle asertywności, co poczucia własnej wartości i nad tym na pewno warto pracować

            Może z czase
            > m będzie lepiej, a jak nie zawsze to też nie koniec świata wink
            na pewno będzie lepiej i to na pewno nie koniec świata, tylko po prostu kolejna lekcja
            całe życie się uczymysmile

            a tak z ciekawości, jak się skończyła ta sprawa z koleżanką?smile
            • taniec_pingwina Re: Pade, dziękuję 06.04.13, 00:26
              pade napisała:


              > a tak z ciekawości, jak się skończyła ta sprawa z koleżanką?smile

              Na razie w zawieszeniu. Tzn. mam zamiar powiedzieć jej szczerze jak to czuję, kiedy zadzwoni, żeby się umówić. Mam nadzieję, że nie zrozumie mnie opacznie.
              • pade Re: Pade, dziękuję 06.04.13, 01:13
                Wystarczy, ze wyrazisz się jasno. Za jej uczucia nie jestes odpowiedzialna.
                powodzeniasmile
    • pelissa81 Re: O asertywności 05.04.13, 20:12
      przypadek 1. Standard, ze ktos sie zatrudnia w jakims banku/ibezpieczeniach/ ble ble.. i szuka najpierw wsrod znajomych. Zle na to patrze i nie lubie jak sie mnie stawia w takiej sytuacji i tez zawsze to ucinam. Te firmy tym zyja. Biora nowa osobe, korzystaja z tego, ze najpierw szukasz wsrod swoich i za 3 miechy biora kolejnych.

      przypadek 2. Zawsze jestem mila i uprzejma. Zawsze i nie przeszkadza mi grzecznie i mocno stanowczo ucinac wszelkie oferty w zarodku. Wiec robie tak samo, nie wiem skad pomysl, ze jestes opryskliwasmile Da sie z nienaganna uprzejmoscia podziekowac i przeprosic, ale NIE DZIEKUJE.
    • madzioreck Re: O asertywności 05.04.13, 20:26
      Widzisz, z tą asertywnością, podobnie jak z sv to jest chyba tak, że obie strony muszą znać te zagadnienia, żeby się porozumieć i właściwie odczytać to, co mówi i robi druga strona. Temat rzeka.
      • taniec_pingwina Re: O asertywności 05.04.13, 21:42
        Wystarczyłoby często słuchać pierwszego "nie", tego w 100% uprzejmego wink
        Czemu ludzie tego nie robią? Ja rozumiem, jak chodzi o jakąś ważną osobistą sprawę, ale w pracy? Ciężko mi to pojąć.
        • madzioreck Re: O asertywności 05.04.13, 21:51
          Ale ludzi właśnie to "nie" już często uraża. Nie dają innym prawa do odmowy, a jeśli już, to trzeba się wytłumaczyć (co jest z kolei pretekstem do "tak ale" i udowadniania, że Twoje powody to żadne powody)...
    • exina Re: O asertywności 06.04.13, 01:21
      taniec_pingwina napisał(a):

      > Poświęciłybyście ten kwadr
      > ans, żeby po kolei zbijać argumenty pani i tłumaczyć, czemu chcecie wypowiedzie
      > ć umowę?

      Żartujesz?! Dla mnie akwizytor to najgorsza menda. Uwazam, ze kazdy bezrobotny powinien odrzucać ofery pracy "na słuchawce", bo to jest gó..o a nie praca. Wkurzanie i wkręcanie ludzi. Dałabym procent swoich zarobków, aby zakazali nagabywania, telefonowania, spamu. Kazdy akwizytor po kontakcie ze mną ma ochotę rzucić tę "pracę" i tak ma być, ten dział "marketingu" nie powinien istnieć.
    • taniec_pingwina Finał 09.05.13, 10:29
      Koleżanka nas odwiedziła kilka dni temu i nie przebraliśmy się za pszczółki big_grin
      Szefową sobie odpuściła, więc też postanowiłam być elastyczna wink
      Wysłuchałam jej. OK. Potrenowała sobie wink
      Znów dość nachalnie wypytywała się o majątek, ale jak poczuła opór odpuściła.
      Zasadniczo był więc mały zgrzyt wcześniej i tyle. No i trochę czasu poświęciłam na wysłuchanie tej gadki - przeżyję.
      Nie pytała o żadne kontakty, nie próbowała szantażu, więc też się już nie fochałam wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka