Dodaj do ulubionych

Jestem egoistką bez serca?

19.05.13, 10:38
Zgłupiałam już, prawdę mówiąc.
Mam dość trudną relację z moją matką.
Do dużej dorosłości byłam przekonana, że ona jest niezwykle oddaną, a jednocześnie skrzywdzoną przez innych osobą.
Raczej nie sprzeciwiałam się jej, bo budziło to moje poczucie winy i lęk, że będzie niezadowolona, że ją skrzywdzę.
Od kilku lat, odkąd mam już swoją rodzinę - widzę, że to nie tak, że coś tu jest nie w porządku.
Zauważyłam, ze mama z łatwością wymaga od innych - niezwykle często czuje się urażona, obrażona, dotknięta, źle potraktowana, natomiast - chyba (chyba - zakręcona już jestem) niewiele wymaga od siebie.
Wiele razy, w ważnym lub trudnym dla mnie czasie okazywało się, że ona ma jeszcze większy problem - np. kiedy rodziłam drugie dziecko, ona akurat miała zatrucie żołądkowe i dzwoniła do mnie, żeby o tym opowiadać. Albo kiedy zdawałam egzamin zawodowy - kłóciła się z kimś i namiętnie tym się dzieliła. Ok - ja rozumiem, że w sumie mogą to być wypadki losowe, ale narasta we mnie przekonanie, że to hasło, które ciągle brzęczy mi w głowie, odkąd nauczyłam się mówić - "jesteś skończoną egoistką" - nie tak do końca odnosi się do mnie...
No i akcja sprzed kilku dni.
Mama deklaruje się jako całkowicie poświęconą rodzinie. My bardzo, bardzo rzadko prosimy ją o pomoc, bo zawsze robi miny i obwarowuje tą pomoc warunkami.
Mieliśmy teraz taką sytuację nagłą, że musieliśmy jedno dziecko zostawić, bo z trójką nie dalibyśmy rady ogarnąć tego, co ogarnąć musieliśmy. Kwestia 3 godzin. Ostatni raz prosiliśmy ją o taką pomoc kilka miesięcy temu.
Ciągle zapominam jak to jest, łudzę się, ze mama jednak jest tak jak mówi - czyli oddana i pytam czy może zostać ze średnim 3 godziny.
Oczywiście - mina. Oczywiście - wymówki, że ona chciała odwiedzić jakąś ciocię w szpitalu, no, ale trudno...
I zapowiedź, że za godzinę mamy wrócić, co było absolutnie niewykonalne.
Więc zaczęła krzyczeć, ze mamy ją w dupie, że kompletnie jej nie szanujemy, że ona jest ciężko chora, ale co nas to obchodzi itd.
Chora nie jest. Ciągle obchodzimy się z nią jak z jajkiem, żeby nie urazić, żeby przypadkiem nie wykorzystywać.
Za każdym razem obiecuję sobie, że to był ostatni raz, że nigdy więcej niczego od niej nie będę chciała i potem ona robi z siebie matkę Teresę, że ona całym sercem z dziećmi i wszystko dla nas i głupieję.
I czuję się winną i oczywiście czuję się egoistką.
Tym razem powiedziałam, że niczym jej nie krzywdzę, że to ona krzywdzi siebie oczekiwaniami z kosmosu, więc kazała się nam wynosić.
Starała się opisać to jak najuczciwiej. Napisałam i skasowałam to co podyktowały mi emocje, co mogło być jakieś niesprawiedliwe.
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 10:49
      Twoja matka jest mistrzynią. A Ty zaczynasz właśnie otwierać oczy i widzieć ją naprawdę.
    • pade Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 11:09
      Twoja mama jest manipulantką i egocentryczką.
      • budapesztanska1 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 11:13
        A wiesz, że mam poczucie winy, że tak napisałam, że można tak o niej napisać...?
        Cholerka, to chyba nie najlepiej świadczy o naszej relacji, co?
        • aguar Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 11:27
          Tak nie wdając się w szczegóły (bo mogłabym pisać cały dzień) to ja mam z moją bardzo podobnie...I też tak mam, że jak ona mówi o mnie różne złe rzeczy (np. że jestem egocentryczką, że wykorzystuję innych itd.) to tak na poziomie rozumu wiem, że to nieprawda, ale jednak gdzieś tam wgłębi jest obawa, że taka właśnie jestem. I jak o niej źle powiem lub napiszę, to też mam wyrzuty sumienia, podobnie jak Ty...
          Dojrzewam do terapii. Właściwie to już się zapisałamsmile
        • anika772 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 13:14
          budapesztanska1 napisała:

          > A wiesz, że mam poczucie winy, że tak napisałam, że można tak o niej napisać...
          > ?
          > Cholerka, to chyba nie najlepiej świadczy o naszej relacji, co?
          To świadczy także o jej maestriismile
    • kosc_ksiezyca Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 11:18
      Moja przyjaciółka zakończyła jakiś czas temu psychoterapię po dwudziestu kilku latach toksycznej, niezdrowej relacji ze swoją matką. Nie tak wyrafinowaną w swojej tyranii jak Twoja, ale podobnie.
    • joanna35 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 11:21
      > Tym razem powiedziałam, że niczym jej nie krzywdzę, że to ona krzywdzi siebie o
      > czekiwaniami z kosmosu, więc kazała się nam wynosić.
      Wyniosłabym się i dała mamie duuużżżooo czasu na zastanowienie się nad sobą. Przy czym na cuda w tej kwestii nie liczyłabym, niestety.
      Kochana, nie zrobiłaś niczego złego. Trzymaj się smile
    • lady-z-gaga Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 11:26
      Masz, jak widac, problem z własciwym postrzeganiem Waszych relacji. Twoj mąż nigdy nie próbował otworzyc Ci oczu? przeciez Twoja matka to klasyczna manipulantka i egoistka.
      Ustaw własciwie Wasze stosunki i walcz o szacunek, bo potem może byc za późno. Kiedy matka zestarzeje się i naprawdę zacznie byc chora, jej obecne przyzwyczajenia zatrują wam zycie na długie lata.
    • amidala Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 11:28
      Ha, ha! Jakbyś pisała o mojej matce! Zrobiła ci piękne pranie mózgu, i teraz z tego bezwzględnie korzysta. Jesteś normalna, na tyle ile można być normalnym po takim wychowaniu (wiem, co mówię smile Nie daj się dalej terroryzować, proszę cię.
      Moja matka pomogła mi skutecznie wyrwać się z chorej relacji, bo gdy zaczynała czuć, że szantaż emocjonalny przestaje działać uciekała się do argumentów siłowych. Rzucanie w dziecko widelcami, talerzami, walenie na odlew w twarz, głowę, bardzo skutecznie leczy z głębszych uczuć do rodzicielki. I jak każdy przemocowiec, gdy jej furia puszczała, miała do mnie pretensje: "widzisz, do czego mnie doprowadziłaś! Ja się przez ciebie wykończę!".
      O dziwo kontrola nad sobą jej wróciła, gdy w końcu podrosłam na tyle, że jej po prostu oddałam smile Cuda...
      Pewnie już matki nie zmienisz, ale zacznij analizować fakty, a nie słowa. Puste gadki o oddaniu i sercu to tylko puste gadki. Nie daj się.
      • budapesztanska1 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 12:02
        Wypisałam sobie na kartce jej teksty, które mają moc gwoździ.

        - zrobił(aś) to w najgorszym momencie mojego życia (czyli w jakimkolwiek zrobiłam coś co się nie spodobało)
        - nikt nigdy tak mnie nie potraktował (ona bez przerwy czuje się TAK potraktowana)
        - ja w końcu muszę odpocząć (nie pracuje, mieszka sama, całe dnie poświęca realizowaniu własnych potrzeb)
        - ten brak szacunku tak strasznie boli
        - wszyscy mają mnie w dupie
        - ja jestem traumatyczna (o co chodzi - nie wiadomo, ale świetnie usprawiedliwia)
        - przecież ja jestem całkowicie wam oddana, no sama powiedz, że tak
        - nie podoba się to wynocha!

        Do tego ciągłe użalanie się nad sobą, nad tym jak ja ludzie traktują, jak jej jest ciężko.
        Ma też takie żenujące mnie oczekiwania, że będzie szczególnie traktowana. Że np. nie będzie musiała zapłacić za taksówkę, kiedy okaże się, że mają z taksówkarzem podobne poglądy.
        Że będzie dostawać jakieś wyjątkowe prezenty. Stąd ciągłe poczucie złego traktowania, ciągłe opowieści o wrednych ludziach.
        A ja naprawdę w to wierzyłam i sama wiele lat czułam się jak jeden z oprawców...
        Mąż, oczywiście, że mąż to widział od początku. I jest najbardziej podłym człowiekiem na świecie, wielokrotnie podejmowała próby nakłaniania mnie do odejścia od niego.
        To jakby dwie równoległe rzeczywistości -jej i całego świata.
        • lady-z-gaga Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 12:30
          Nie musisz jedną nogą życ w JEJ rzeczywistości, a drugą - w swojej. Cofnij nogę i stań mocno na obu, w realnym świecie smile może kiedys będziesz potrafiła wspólnie z mężem pośmiac się w zaciszu domowym z tekstow matki, zamiast cierpieć z poczucia winy.
        • eliszka25 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 12:32
          uwazam, ze to jednak nie ty jestes egoistka, ale twoja matka! z tego, co opisujesz, to bardzo toksyczna relacja, ktora bardzo ciebie rani, a na dodatek matka skutecznie przez lata wmawiala ci, ze to wszystko twoja wina. nie, to nie jest twoja wina! dziecko nie jest winne temu, ze rodzicom cos tam sie nie udalo, cos wyszlo nie tak czy nie w tym momencie zycia (matko, co za argument w ogole!).

          moi rodzice nie byli idealni. mama byla z pewnoscia zmeczona, bo miala osmioro dzieci, ale NIGDY na zadne z nas nie zwalila za to winy! zapedy podobne jak twoja matka ma moja tesciowa. na swoje, albo raczej tescia, nieszczescie ma dwoch synow, ktorzy sie nie dali, szybko wyprowadzili z domu i tylko odwiedzaja od czasu do czasu. najwiekszym wrogiem stal sie tesc, ktorego mi serdecznie zal, bo inny dawno kopnalby w d...., a ten sie stara i zbiera za to baty kazdego dnia, doslownie.

          dobrze, ze masz wsparcie w mezu. moim zdaniem powinnas przynajmniej na jakis czas odciac sie od matki i jej wymowek i najlepiej pojsc w tym czasie na jakas terapie. sam fakt, ze to wszystko roztrzasasz, zastanawiasz sie, czy to faktycznie wszystko twoja wina swiadczy o tym, ze absolutnie nie jestes egoistka, bo matka cie obchodzi, starasz sie dogodzic, ale wszystko jest zle. podejrzewam, ze twoja matka nie ma takich dylematow, bo przeciez winny jest zawsze ktos inny, nie ona.
        • maciejkowa_mama Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 20:36
          A gdzie nieśmiertelne: "po Tobie to się tego nie spodziewałam?". Ech, znamy, znamy. A wiesz, ja sobie z matką poradzę, tylko się boję, że ja tak kiedyś córce będę truć sad
          • a.nancy Re: Jestem egoistką bez serca? 20.05.13, 11:25
            i jeszcze: "nie tak cię wychowałam"
            i: "a może ja faktycznie jestem złą matką?" (łzy w oczach, oczekiwanie, że wszyscy zaczną zaprzeczać)
    • rosapulchra-0 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 12:48
      Chory układ. I jeśli go nie przerwiesz, to będzie coraz bardziej chory, urośnie do absurdalnych rozmiarów i zarówno ty, jak twoja rodzina na tym stracicie najwięcej.
      Miałam bardzo podobnie z moją macią. W dodatku mieszkałyśmy bardzo blisko siebie, więc robiła naloty do nas do domu, przychodziła pod naszą nieobecność i brała się za sprzątanie, aby to później wyrzygiwać przy każdej możliwej okazji. O innych jej akcjach nie chce mi się nawet wspominać, ale było tego dużo, a nawet bardzo dużo i bardzo niefajnych.
      Bardzo nam pomogła kilkuletnia rozłąka, do czego nie namawiam, bo każdy ma inną sytuację. My po prostu wyjechaliśmy do UK, a mać została w Polsce. Dużo się działo nawet po naszym wyjeździe i przez jej i mojej tfuteściowej wspólne wtrącanie się w nasze sprawy, kilka razy musieliśmy jechać do Polski tylko po to, aby odkręcać ich "no przecież my chciałyśmy dobrze".
      Teraz jest tak, że w końcu mogę powiedzieć, że nasze wzajemne kontakty wychodzą na prostą, jeszcze długo tej prostej będziemy szukać, ale jest co najmniej o jedno niebo lepiej. No i zmieniła się zależność - mieszka u nas, na naszym utrzymaniu, mało tego, my od niej niczego nie chcemy.
    • kawka74 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 12:52
      Współczuję.
      To cholernie trudny moment - kiedy otwierają się oczy i trzeba sobie powiedzieć, że nasz rodzic nie jest święty. To nie jest łatwe nawet w przypadkach 'oczywistych' - bicia, znęcania się fizycznego, molestowania i tak dalej, a co dopiero wtedy, kiedy nawet nie mamy pewności, że dzieje się coś złego i zastanawiamy się, czy to my nie zwariowaliśmy.
      Przyjęcie do wiadomości, że rodzic to nie święta krowa, że może być manipulantem, kłamczuchem, głupcem, sadystą, że osoba, która powinna być naszym największym wsparciem, może być tak naprawdę naszym wrogiem, jest czymś okropnym i bolesnym.
      Ale czy chcesz dalej tak żyć przepraszając za wszystko, co robisz i czego nie robisz - bo zawsze jest źle....?
    • turmalinka Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 13:41
      Moja matka robila podobnie. Obecnie od dwoch miesiecy z nia nie rozmawiam i jest mi duzo lzej.
      Teraz zalatwila sobie stosunki z moim bratem, tez sie odcina od niej - a ona meczennica calemu swiatu opowiada jakie ma wredne i niewdzieczne dzieci uncertain
      Ja tam moge byc w jej egoistka, nie przeszkadza mi to, juz mi na niej i na jej opini nie zalezy
    • zurekgirl Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 14:18
      Poczytaj sobie o doroslych dzieciach dysfunkcji, otworza ci sie oczy na mechanizmy, ktore miedzy wami dzialaja. Najbardziej podla rzecz na swiecie, to wmowic dzieciom ze krzywdza rodzicow, kiedy nie robia nic zlego. Pewnie dojdziesz do tego, zeby mamusi napisac list, wybaczyc i sie odciac.
      • verdana Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 14:31
        Współczuję. Nie tylko matki, ale poczucia winy, przy czym cokolwiek zrobisz, matka i tak w to poczucie Cię wpędzi. Bo ona żyje tym, ze jest krzywdzona, więc to, co tak naprawdę robisz, nie ma zadnego znaczenia.
        Jest metoda na takie zachowanie, ale nie sądze, abyś bez terapii mogła to zrobić. Metodą jest przytakiwanie "Tak mamo, masz rację, nie potrafię cię szanować", "tak, rzeczywiscie, mam dosyć i juz mi na tobie nie zależy", "tak, za rzadko przyjeżdząm, bo zawsze robisz mi przykrość i po prostu nie mam ochoty sie z Tobą widywać.", "Tak , jestem egoistką i nie będę robiła tego, na co masz ochote, trudno". Po czym nie wdajemy sie w dyskusję, kiedy matka wrzeszczy i mówi, ze umrzemy samotnie, bo ansze dzieci z nami potąpią równie wrednie, grzecznie odpowiadamy "Tak, wiem, ale wolę to, niz wizyty u ciebie".
        To działa. Ale jest trudne.
        • agata0 Re: Jestem egoistką bez serca? 20.05.13, 06:22
          > Bo ona żyje tym, ze jest krzywdzona

          A to nie jest tak w ogóle jakaś choroba kwalifikująca się do leczenia/terapii?
      • zuzi.1 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 14:37
        Przeczytaj książki: "Toksyczni rodzice", "Toksyczni ludzie", "Szantaż emocjonalny", "Powrót do swego wewn. domu", "Dramat udanego dziecka", strony www nt. DDD/DDA, generalnie książki Alice Miller, możesz tez przeczytac "Mechanizmy przemocy w rodzinie z pokolenia na pokolenie". Twoja matka jest prawdopodobnie też skrzywdzonym człowiekiem, który za swoje własne krzywdy msci się swoimi zachowaniami na kolejnych pokoleniach, w tym na Tobie. Zmiana jej zachowania byłaby możliwa jedynie pod wpływem dobrej psychoterapii, a na taką zapewne się nie zdecyduje. Powinnas sama zapisac się na terapię DDD. Twoja matka jest zaburzona i toksyczna.
        forum.gazeta.pl/forum/w,210,141350841,141350841,toksyczne_matki_istnieja_prosze_o_odp_zyczliwych.html
    • goodnightmoon Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 15:08
      Wspolczuje takich jazd.

      Napisz do niej dlugi list, opisz co czujesz. Uzyj wlasnie tych tekstow, ze zrobila to i tamto w najgorszym dla ciebie momencie, ze nawet nie wie jak to boli, dostac cios od najblizszej osoby. A na koniec: "Czuje, ze potrzebujemy od siebie odpoczac. Musze wszystko sobie poukladac i przemyslec".

      Nie dzwon do niej, jej telefony niech odbiera Twoj maz i informuje, ze Ty zle sie czujesz.

      Tylko ze, znajac zycie i perfidnosc takich ludzi, to ona natychmiast dostanie ataku wszelakich chorob i bedzie potrzebowala natychmiastowej opieki.
    • budapesztanska1 Jak to zrobić? 19.05.13, 17:51
      Mam wrażenie, że to był chyba ostatni raz. Spadły mi ostatecznie klapki z oczu.
      A jednocześnie - jestem w stanie zrozumieć i usprawiedliwić to, że mnie biła, krytykowała i poniżała. I to nie wydaje mi się wystarczającym powodem do radykalnej zmiany stosunków.
      Mam dość tego jak traktuje mnie, mojego męża i dzieci teraz.
      A jednocześnie, kiedy "jest dobrze" - dzwonimy do siebie codziennie, gadki-szmatki o pierdołach, niby przyjaciółki. Ale ciągle muszę uważać, żeby nic nie mówić o ojcu (bo jest zazdrosna o nasze relacje), żeby nic nie mówić o teściowej (zazdrosna), żeby o nic nie prosić, bo poczuje się wykorzystana. Jeśli bardzo na czymś mi zależy - kombinuję żeby poprosić o coś zupełnie odwrotnego - wtedy, na przekór zrobi to o co mi chodzi, jak dziecko.
      Nie wiem jak to teraz rozwiązać?
      Jeśli zacznę się dystansować zrobi z siebie największą ofiarę w dziejach rodziny, a mnie największym potworem. Coś takiego zrobiłam na początku małżeństwa - dzwonili do mnie z pretensjami nawet krewni z innych miast, bo mama pogrążyła się w strasznej depresji sad
      • aleks2539 Re: Jak to zrobić? 19.05.13, 20:06
        olać odciąć się żyć własnym życiem...
        Polecam
        Od ponad trzech miesięcy z mamą nie rozmawiam, nie widzę się, nie piszę z nią.
        I jest mi... zajebiście!
        Owszem, brakuje mi mamy. Ale całe życie mi jej brakowało.
        Za egoistką, oszustką, manipulantką ktora mnie urodzila nie tęsknię wcale.
      • pade Re: Jak to zrobić? 19.05.13, 20:17
        Bo dziecko zawsze idealizuje rodziców, nawet tych najgorszych.
        Nie masz siły radykalnie się odciąć, zrób to małymi kroczkami. Powoli stwarzaj dystans. Coraz większy, coraz większy, tak, żeby się nie zorientowała. Czasami nie odbieraj telefonu, odzwoń po paru godzinach.
        A przede wszystkim sama siebie upewnij w tym, że dobrze robisz, że Ci się należy, ta wolność od matki. Ona jest toksyczna i już sie nie zmieni. Ale Ty możesz przestać być współuzależniona. Pozbądź się poczucia winy, ono Cię zżera i pozbawia radości z życia. Nie masz powodu czuć się winną. Zadbaj o siebie.
        I polecam książkę o asertwności. Zacznij matce stawiać granice. Czas najwyższy.
      • turmalinka Re: Jak to zrobić? 19.05.13, 20:33
        > Jeśli zacznę się dystansować zrobi z siebie największą ofiarę w dziejach rodzin
        > y, a mnie największym potworem. Coś takiego zrobiłam na początku małżeństwa - d
        > zwonili do mnie z pretensjami nawet krewni z innych miast, bo mama pogrążyła si
        > ę w strasznej depresji sad


        ja uchodze w rodzinie za wredna suke i wiesz co? mam to w odwloku. Brat i bratowa mnie rozumieja i wspieramy sie nawzajem, czesci rodziny tez juz powoli spadaja klapki z oczu, a dla mnie na pierwszym miejscu jest maz i dzieci, a reszta jak im nie pasuje to niech sie buja
      • lucerka Re: Jak to zrobić? 20.05.13, 20:12
        Sprobuj sprowadzic wasz kontakt do lekkich, niezobowiazujacych i ktortkich pogawedek.
        Wyrazaj sie ogolnikowo i nie wchodz w szegoly.
        Jesli mama zacznie swoja tyrade, konsekwentnie przerwij i powiedz, ze fajnie by bylo gdybyscie sie zdzwonily nastepnym razem i ze masz nadzieje, ze nastepnym razem poczuje sie lepiej. Kropka. Odkladasz sluchawke i czekasz pare dni.
        Nastepny telefon zaczynasz od rozmowy o pogodzie, i jesli mama znow zacznie - powtarzasz akcje.
        Nie prosisz jej o pomoc.
        W ten sposob kontakty z matka zostana zachowane na przyzwoitym poziomie.
    • kol.3 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 20:29
      Po prostu Twoja matka opowiada jaka to ona jest dobra, robi wokół siebie atmosferę, i umiejętnie tworzy sobie pi-ar. Ktoś kto nie zna szczegółów i nie wie że za tymi słowami nie idą czyny, będzie ją miał za świętą kobietę. I o to jej chodzi. To bardzo częste zjawisko.
    • guderianka Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 21:11
      Oj, mamy tę samą rodzicielkę czy jak ?
      Ja swoją o pomoc prosiłam ostatni raz 10 miesięcy temu-i jak się obawiałam nie wyszlo fajnie. Prosiłam na kilka tygodni przed porodem czy mogłaby wziąć wolny dzień, żeby przyjechać i pobyć z wnuczkami kilka godzin. Powiedziała , że tak, że weźmie cały tydzień wolnego na tydzień, w którym mam termin porodu. Pech chciał, że nie urodziłam w terminie (jak śmiałam pfffff) , mama mimo że przesunęła urlop czekając na poród nie mogła poczekać kilka dni dłużej i poszła do pracy. No i gdy zaczął się poród była w pracy. Mąż w pracy, dzieci same w domu (wakacje), szefostwo zwolniło go na czas porodu, mam przyjechała. I teraz numer. Na drugi dzień Mąż z dzieciakami miał jechać do szpitala-spytałam mamy czy przyjedzie zobaczyć wnuka-a ona na to że po co, że przecież widziała na zdjęciu i że musi wracać do domu. Ale jednak przyjechała-niezbyt zadowolona, na chwilę i pojechała do domu. Eh dużo mogłabym pisać-reasumując-staram się jak mogę radzić sobie, nie prosić o pomoc ale też nie uzależniać jej od siebie bo doszło do sytuacji, że zaczęłam za nią załatwiać jej prywatne sprawy w poczuciu obowiązku. Uczę się odcinać emocjonalnie, pozbywać poczucia odpowiedzialności, zaciskać zęby słysząc jak np. mówi, że lubi pomagać ludziom, .jaaaasne. uncertain
    • lonely.stoner Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 22:18
      ja to nie rozumiem jednego- jak mozna byc doroslym, miec wlasna rodzine, dzieci i nadal tak byc uwiazanym do wlasnej matki ze sie toleruje kazde jej chamstwo?? Szczerze mowiac ja na takie traktowanie chyba bym po prostu zerwala kompletnie stosunki. I kiedys tez mialam niezla historie z moja wlasna matka- w pewnym momencie powiedzialam dosc, i ja i moja siostra nie odzywalysmy sie do niej 5 lat. I w koncu, powoli chyba do niej cos dotarlo. Teraz juz z nia rozmawiam i utrzymuje kontakty ale na wiele spraw mam juz zueplnie inne spojrzenie i trzezwy osad. A wczesniej tez potrafila wpedzac w poczucie winy, manipulowala i ogolnie wykorzystywala emocjonalnie i mnie i siostre- teraz jak probuje jedna ze swoich zagrywek, szantazy- np. denerwuje sie, wkurza, obraza, czy ogolnie okazuje ze to z mojej winy jest w jakims zlym stanie to po prostu chce mi sie smiac. Wiem ze to ona sama sie doprowadza do takiego stanu i nic mnie to nie obchodzi- jest dorosla i to jej problem. Ja jestem ok i nie mam zadnego obowiazku czuc sie odpowiedzialna za kogos kto jest dorosly, sprawny i na dodatek jest moim rodzicem!
      • quilte Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 22:53
        Boże. Myślałam, że jestem sama, a jest nas tyle. Ja też mam taką matkę, chociaż u mnie działa to trochę inaczej. Moja wychowała mnie sama (rozwód), jestem jedynaczką. Bardzo długo myślałam, że jest wcielonym aniołem. Chętnie pomaga przy dziecku, obsypuje nas drogimi prezentami (sama, z własnej woli, nie wymagam, często jestem zażenowana, że za dużo, za drogo i wolałabym nie). Ale... To wszystko ma swoją cenę, z czego dopiero niedawno zdałam sobie sprawę. W zamian mamy dostosować się do wszelkich jej życzeń i wymagań: robić to, co ona robi, lubić to, co ona lubi, jeździć tam, gdzie ona sobie życzy. W przeciwnym razie jesteśmy niewdzięczni. Najlepiej, żebyśmy nie mieli żadnych znajomych ani przyjaciół, rodziny ze strony męża też nie i cały wolny czas, w tym wakacje, spędzali z nią, nawet nie we dwoje, nie z dzieckiem, tylko z nią. Jestem po trzydziestce, a boję się jej powiedzieć, że wyjeżdżam z koleżankami do spa na dwa dni bo będzie foch, kłamię więc, że wyjeżdżam w związku z pracą. Boję się powiedzieć, że w sobotę jestem umówiona z przyjaciółką bo będzie foch, powinnam z nią. Całe życie słyszałam, że jestem a) egoistką b) bezmyślna c) podobna do ojca/matki ojca (największa obelga w ustach mojej mamy). Całe życie mam wielkie poczucie winy. Jakiś czas temu zaczęłam się małymi kroczkami wyrywać spod jej wpływu. Efekt? Usłyszałam niedawno, że bardzo, bardzo się zmieniłam, na gorsze. A ja po raz pierwszy poczułam się wolna. Teraz nie rozmawiamy, kilka tygodni temu wybuchła kolejna wielka awantura. Myślę o terapii, jestem prawie zdecydowana.
        • goodnightmoon quilte 19.05.13, 23:12
          Kurcze, ciężko chyba mieć takie "jazdy" z własnym rodzicem sad Powodzenia!!!
          • quilte Re: quilte 19.05.13, 23:26
            goodnightmoon napisała:

            > Kurcze, ciężko chyba mieć takie "jazdy" z własnym rodzicem sad Powodzenia!!!
            Ciężko. Tym ciężej, że ja widzę, że ona rzeczywiście nie rozumie o co mi chodzi i rzeczywiście jest nieszczęśliwa. Próbowałam rozmawiać, ale nie chce, a właściwie nie umie, od razu wybucha płaczem. Zawsze tak było. Sęk w tym, że ona sama miała taką relację ze swoją matką i uważa ją do dziś za relację idealną. Babcia miała bardzo nieszczęśliwe dzieciństwo, małżeństwo też takie sobie, była poharatanym człowiekiem i wszystkie jej potrzeby emocjonalne zaspokajała córka. I w efekcie straciła swoje życie. A ja tak nie chcę. Dzięki, powodzenie bardzo mi się przyda.

            • pade Re: quilte 19.05.13, 23:57
              W ostatnich Charakterach jest ciekawy artykuł o takich narcystycznych matkach.
              • quilte Re: quilte 20.05.13, 06:41
                pade napisała:

                > W ostatnich Charakterach jest ciekawy artykuł o takich narcystycznych matkach.
                Dzięki, kupię.
        • turmalinka Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 23:20
          Mi tez razniej jak was czytam. Wiekszosc moich znajomych ma fajne stosunki z rodzicami i nawet ciezko sie wygadac bo dla nich to kosmos sad
          Moja matka, kobieta wyksztalcona, uznany pedagog, dyrektorka szkoly w wyscigu o moherowy beret wyprzedza moja babcie starowinke o dwie dlugosci uncertain A ja agnostyczka, moj maz ateista, nie chrzcimy dziecka to sie dowiedzialam, ze krzywde dziecku robimy, jestem niedojrzala i glupia i decydowac to sobie moge o meblach w domu a nie o dzieciach uncertain Malo mnie szlag nie trafil i od tamtej rozmowy odcielam sie ostatecznie.
          btw jak mialam depresje po poronieniu to sie dowiedzialam, ze zachowuje sie jak histeryczka i mam sie modlic uncertain no i wiele, wiele innych tekstow slyszalam, zero wsparcia, dla mojej matki empatia to zupa uncertain
          • bea.bea Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 23:43
            Mimo upływajacego czasu w domu rodzinnym ciagle próbują mnie stawiać jak 7 latkę...rozumiem to nieustanne poczucie winy
            www.magnoli.pl/?p=1047
    • kamelia04.08.2007 Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 23:44
      nie nie jestes, to twoja matka jest egocentryczka i manipulatorką
    • moriza Re: Jestem egoistką bez serca? 19.05.13, 23:50
      Na taką osobę jak ta matka skuteczne jest tylko jedno - zjebka z góry na dół jak tylko robi/mówi coś czego w "normalnym" świecie nie powinnna. Z grubej rury, na bieżąco, konkretnie mówienie co robi nie tak, wytykanie głupich zachowań, potępianie fochów. Żadne tam uważanie by bidusi nie urazić, obchodzenie się jak z jajkiem- to tylko ją utwierdza, że tak jak jest to jest dobrze.
      Więcej asertywności.
      • turmalinka Re: Jestem egoistką bez serca? 20.05.13, 00:04
        latwo powiedziec, trudniej zrobic, ta sa lata trwania w toksycznej relacji, trzeba duzo sily i twardej skory zeby sobie poradzic sad
        • moriza Re: Jestem egoistką bez serca? 20.05.13, 00:08
          na początek należy przestać TRWAĆ w tej relacji. odpępowić swój umysł.
          a potem leci już z górki.
          • turmalinka Re: Jestem egoistką bez serca? 20.05.13, 00:18
            najpierw trzeba ZROZUMIEC ze to chora relacja, dopiero pozniej pracowac nad asertywnoscia i walczyc z poczuciem winy. Wiele razy mi sie zdarzylo bronic swojego, matka sie obrazala, rzucala sluchawka, po czym ja walczylam (doslownie) ze soba zeby nie przeprosic uncertain
            no i dobrze miec oparcie w kims bliskim, kto nas utwierdzi w tym, ze robimy dobrze nie pozwalajac soba manipulowac
            • quilte Re: Jestem egoistką bez serca? 20.05.13, 04:07
              turmalinka napisała:

              > najpierw trzeba ZROZUMIEC ze to chora relacja, dopiero pozniej pracowac nad ase
              > rtywnoscia i walczyc z poczuciem winy. Wiele razy mi sie zdarzylo bronic swojeg
              > o, matka sie obrazala, rzucala sluchawka, po czym ja walczylam (doslownie) ze s
              > oba zeby nie przeprosic uncertain
              > no i dobrze miec oparcie w kims bliskim, kto nas utwierdzi w tym, ze robimy dob
              > rze nie pozwalajac soba manipulowac

              To o mnie. Mogłabym się podpisać: było i "rzucanie słuchawką" (dosłownie albo w przenośni) w odpowiedzi na moją obronę swojego, i walka ze sobą, żeby nie przeprosić. Oraz wątpliwości, czy robię dobrze i poczucie winy. Od zawsze.
    • budapesztanska1 Re: Współczucie - mój wróg 20.05.13, 21:24
      Obserwuję siebie i swoje reakcje.
      Złość, zmęczenie, mocne postanowienie zmian.
      I nagle, jak jakaś cholerna żmija, pojawia się to okropne uczucie WSPÓŁCZUCIA.
      Widziałam dziś mamę z daleka na zakupach.
      I pomyślałam jaka jest smutna, biedna, trochę żałosna, ale tak okropnie ścisnęło mi się serce...
      I cała złość poszła się gonić.
      Byłam o krok od telefonu do niej, żeby pogadać jak gdyby nigdy nic.
      I teraz już mnie cała moc opuściła i zupełnienie wiem co robić sad
      Nienormalna jestem sad
      • czarnakrowawkropkibordoo Re: Współczucie - mój wróg 20.05.13, 21:40
        budapesztanska1 napisała:

        > I pomyślałam jaka jest smutna, biedna, trochę żałosna, ale tak okropnie ścisnęł
        > o mi się serce...

        To może pomoże Ci uświadomienie sobie, że nie masz na to wpływu jak ona się czuje. Ona Ciebie nawet nie widzi, tak naprawdę.

        > I cała złość poszła się gonić.

        Akurat dobrze, ale niedobrze, że tylko ona dawała Ci motywację. Jesteś emocjonalnie zależna od mamy i to jest teraz Twój główny problem, nie to jaka ona jest.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka