julnick
07.06.13, 23:46
Przepraszam, że Wam się tu wtryniam, ale wiem, że jest tu kilka rozsądnych posiadaczek kotów, więc zapytam. Pod koniec lutego wzięłam z fundacji dwie kotki - siostry. Kotki są fantastyczne, kuwetowe, odrobaczone, zaszczepione, już wysterylizowane. Generalnie sama słodycz, prawie zero problemów. No właśnie, prawie... Jedna z kotek dostaje czasem ataków szału, dosłownie amoku. Miota się, zasuwa po całym mieszkaniu, wpada na meble, nie jest w stanie ocenić odległości. Jest to dla mnie tym bardziej dziwne, że na co dzień, to właśnie ta kotka jest bardziej zwinna i taka... no nie wiem - skoczna. Byłam u weterynarza - nic niepokojącego nie stwierdził. Dodam, że kotka była odratowana z piwnicy w stanie prawie agonalnym - na pewno to ma wpływ na jej zachowanie. Ja wiem, że forum nie wyrocznia, ale martwię się o nią a weterynarz nie zauważył nic dziwnego (to ta sama klinika, w której ratowano moje przyszłe kotki, zanim je wzięłam). Jeżeli macie jakieś wskazówki, co może być przyczyną takiego zachowania, będę wdzięczna za pomoc. Żeby nie było, że na ematce piszę, dzieci posiadam - sztuk dwa i też się o kotę martwią. Druga kotka - też odratowana z piwnicy - takich zachowań nie ma. Poza tym amokiem, wszystko jest jak najbardziej w porządku: kotka je, pije, przychodzi do mnie, żeby ją pogłaskać, świetnie aportuje, bawi się wędką. No właśnie, to wygląda tak, że w jednej chwili jest ok, a w następnej mam na stanie wariatkę, która nie bardzo wie gdzie leci i po co. Ja nie jestem "stara" kociara, więc może to normalne a ja się niepotrzebnie martwię. Z góry też uprzedzam wszystkich niezadowolonych z faktu, że ktoś dba o swojego zwierzaka: moje dzieci są nakarmione, nic im nie brakuje i w chwili obecnej największym zmartwieniem jest dla nas stan naszej kotki.