Znowu mnie na rozwazania wzielo w porannym korku i znowu kolorystycznie
Nie po raz pierwszy przyszlo mi do glowy, ze jestesmy, jako kierowcy, wlasciciele samochodow, bardzo zachowawczy, nie sadzicie?
Bo jak inaczej wytlumaczyc te tabuny czarnych, granatowych, szarych (metalic) aut na ulicach? Czasem od biedy mignie jakis czerwony, bordowy lub zielony (jesli mazda). O co chodzi?
- kupujacy samochody sa konserwatywni w swych wyborach - samochod ma byc praktyczny i ma nie byc na nim widac brudu (mit), wiec kolory naturalne i nie wyrozniajace sie z tlumu najmilej widziane?
- kierowcy podazaja ja moda - sasiad kupil sobie auto w kolorze srebrny-metalic, fajne, tez sobie taki kolor strzele?
- oferta producentow jest uboga (robia jakies badania rynku, czy cos?) i nie ma z czego wybierac?
- dodatkowe kolory sa za drogie i praktyczni wlasciciele samochodow nie chca wydawac kasy na ekstrawagancje?
Przyznam sie, ze dla mnie kolor samochodu byl dosc wazny, wybralismy taki z dostepnej oferty (nie podstawowy, wiec musielismy troche dluzej poczekac i troche doplacic, ale nie jakos ekstremalnie duzo), ale i tak nie bylam usatysfakcjonowana mozliwosciami wyboru (za malo wedlug mnie i za bardzo oklepane).
Myslicie, ze jest za malo ludzi, ktorzy chcieliby miec kolorowe samochody (bardziej zroznicowane niz obecnie) i dlatego producenci nie wprowadzaja innych opcji kolorystycznych? Dlaczego nie ma na przyklad uslug "malowania" samochodow? Mysle, ze znalazlo by sie wielu chetnych chcacych pochwalic sie oryginalnym kolorem, albo malowidlem

Czemu auta nie moga wygladac jak pokrowce telefonow?

A moze to jakis spisek "miedzynarodowych estetow", majacy uniemozliwic wprowadzenie "pstrokacizny" na ulice?