05.07.13, 12:48
Pytanie do tych, w których związku występuje takie zjawisko :
Ile czasu przeciętnie trwają ? Jak często się zdarzają ? Pamiętacie ile trwały najdłużej ? Kto na ogół je "inicjuje" i kto pierwszy dąży do ich zakończenia ?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: ciche dni 05.07.13, 12:51
      Najdłuższy trwał chyba dobę, obrażamy się solidarnie oboje, ale to zwykle ja dążę do zgody. Obojgu nam ciężko przechodzi przez usta przepraszam, więc na ogół przeprosiny to przytulenie wink dłużej nie dałabym rady, tak się nie da żyć.
      • aneta-skarpeta Re: ciche dni 05.07.13, 13:10
        u nas mąż sie zacina, ale szybciutko mu przechodzi
        ja natomaist w takiej sytuacji mysle sobie- nie chcesz to sie nie odzywaj, przyjdzie koza do wozawink

        raz nam sie zdarzyło dobę- wieczorem kłótnia, rano w ciszy do pracy, popołudniu jemu rura już miękła, a ja po prostu nie mówiłam pierwsza, ale nie z focha

        w końcu podszedł do mnie dał mi buzi i powiedział- ja już dłuzej takiej atmosfery nie wytrzymam

        i się rozeszło
        -------------------------------------------
        często natomiast troche zartobliwie po np 30 min ciszy jedno podchodzi i mówi- jak mnie przeprosisz to mozemy się pogodzić...

        wtedy np ja mówie- przepraszam, że jestes okropny/ durny/ uparty/ bałaganiarz....

        i się godzimytongue_out
    • nihiru Re: ciche dni 05.07.13, 13:00
      Na początku małżeństwa się zdarzały - nawet po kilka dni. po każdej awanturze bardzo długo trwało, zanim gniew ze mnie opadł. wściekałam się dodatkowo, kiedy mąż na siłę próbował je skończyć i przytulać mnie, kiedy ja jeszcze miałam raczej ochotę przyłożyć mu po głowiesmile.

      Nie wiem nawet kiedy, ale przeszło mi to kompletnie. rzadko się kłócimy i nawet jeśli się zdarzy, to sama teraz dążę żeby jak najszybciej przywrócić zgodę. pielęgnowanie w sobie urazy jest zbyt wyczerpujące mentalniebig_grin
    • cherry.coke Re: ciche dni 05.07.13, 13:05
      W pelnej formie nie stosuje, bo preferuje zawsze kawe na lawe. Czasem mowie tylko "nie bede o tej sprawie wiecej rozmawiac, dopoki nie uslysze od ciebie jakiejs konstruktywnej propozycji, ja juz wszystko powiedzialam, co mialam do powiedzenia" (najczesciej o jakiejs sprawie walkowanej w kolko bez progresji, nie cierpie tego). Konstruktywna propozycja najczesciej pada w ciagu paru dni smile

      Moj nie stosuje w ogole, bo jest do tego niezdolny, nie posiada genu zawzietosci.
    • pszczolaasia Re: ciche dni 05.07.13, 13:07
      ciche dni nie sa na moje nerwy..na szczescie.
    • nenia1 Re: ciche dni 05.07.13, 13:07
      Nigdy mi się nie zdarzało, ja po prostu bardzo nie lubię wszelkich dąsów i fochów, rozwiązuję problemy od razu.
      Raz jeden byłam z panem z takimi tendencjami, chodził po domu z obrażoną minką, ale szybko mu ten zwyczaj minął.
    • sefora74 Re: ciche dni 05.07.13, 13:11
      Oboje lubimy się kłócić a jeszcze bardziej godzić smile Najdłużej to chyba trwało dobę M wtedy bombardował mnie cały czas sms-ami w pracy żebym wreszcie odpuściła focha.
    • princy-mincy Re: ciche dni 05.07.13, 13:26
      U nas nie ma cichych dni, co najwyżej 2-3 godziny na ochloniecie, by emocje opadły.

      Mistrzynią dni cichych jest moja teściowa, która podobno do teścia nie odbywała sie kiedyś 3 tygodnie i tylko przez dzieci mówiła- powiedz ojcu, ze jest obiad. Powiedz ojcu to i tamto.
      Dla mnie koszmar, żadne z jej dzieci nie chce mieć cichych dni w swoich malzenstwach.
    • mruwa9 Re: ciche dni 05.07.13, 13:45
      nie mamy cichych dni. Moj maz mial na poczatku tendencje do fochow, ale sie oduczyl wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka