Dodaj do ulubionych

Sherlock (Holmes) - ekranizacje

11.08.13, 16:19
Przeczytałam wszystko, obejrzałam sporo, łącznie z cudownym 'Sherlockiem' ( Cumberbatch jest idealnie socjopatyczny, prawie się zakochałam wink), obejrzałam, oczywiście, dwa 'Sherlocki' (Downey jr. - fajny, ale zbyt... ludzki, i genialny, uroczy, zachwycający Jude Law), wcześniej oglądałam seriale, ale ich za cholerę nie pamiętam.
'Piramidę strachu' pomijam, ale przyznam, że dopiero niedawno obejrzałam do samiutkiego końca - nieźle pomyślane.
Pamiętacie? Polecicie coś? Seriale? Fabularne?
Pomóżcie, dobre dusze.
Obserwuj wątek
    • pinkdot Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 16:35
      Moja przyjaciolka jest zdeklarowana "Szerlokianka", nalezy nawet do stosownego stowarzyszenia w Londynie i przysiega, ze nie ma lepszego Sherlocka nad tego, w ktorego na ekranie wciela sie Jeremy Brettsmile.
      • morekac Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 16:41
        Nie ma.
      • murwa.kac Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 16:52
        a w zyciu!
        Cumberbatch i tylko Cumberbatch!
        big_grin
    • panda74 Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 16:35
      Na pewno znajdziesz info na Filmwebie. Najpierw w pierwszy lepszy tytuł o Sherlocku, a potem w "powiazane tytuły".
    • escott Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 17:41
      <gościnny występ, zobaczyłam temat i nie wytrzymałam, bo to moja mania>

      Klasyczna, kanoniczna i wspaniała ekranizacja - Jeremy Brett, cała długa seria Granady, warto oglądać od pierwszych "Przygody" do ostatnich, bo Brett bardzo zmieniał się w trakcie.

      Mój ukochany Sherlock (a naprawdę jestem maniakiem) - i, jak ktoś gdiześ niżej pisze, to zwykle po prostu jest ukochany Sherlock Sherlockistów, choć oczywiście dalece nie wszystkich.

      Urocza komedia, gdzie wszystko stoi na głowie - Michael Caine i Ben Kingsley w "Without a Clue" .

      Klasyczne Sherlocki, może najważniejsze w historii, które zdefiniowały postrzeganie tej postaci, chociaż nie są bardzo kanoniczne: Basil Rathbone/ Nigel Bruce, szczególnie "Adventures of SH" z 39 r i kolejne, momentami mocno odjechane wink

      WSPANIAŁY choć trudno dostępny w Polsce Sherlock: seria z Douglasem Wilmerem, potem rolę przejął Peter Cushing, Watsonem pozostał Nigel Stock, już nie było to aż tak dobre. Ale Wilmer... Och smile

      Należy unikać prawie wszystkich "Psów..." niezależnie od epoki i aktora, bo to zwykle mało udane produkcje (nowy BBC jest jakieś 20 razy lepszy, choć oryginalny), jeśli już, to może w ramach ciekawostki pierwszego "Psa..." z Cushingiem (sprzed telewizyjnego serialu, w ramach którego Cushing zagrał w "Psie" po raz drugi).

      Są dwa (znane mi) filmy SH + Jack the Ripper, jeden koszmarny, drugi warto dla cudnego Watsona-Johna Masona, to "Murder by Decree"

      Jest całe mnóstwo produkcji, które mogą się spodobać, ale są w którąś stronę dziwne i nie mają za wiele wspólnego z Kanonem, na przykład "Seven Percent Solution" z Holmesem i Freudem (oraz w ramach ciekawostki Robertem Duvallem w roli Watsona big_grin ).

      Dużo jest telewizyjnych i mniej znanych. Polecam trzymać się z daleka od Richarda Roxburgha w roli Sherlocka, natomiast te z Mattem Frewerem mniej więcej od drugiego (z czterech) robią się znośne, ostatni nawet ciekawy.

      W stopce mam linka do mojego maniackiego bloga, którego teraz trochę zarzuciłam, ale wiele z tego porecenzowałam, bezczelnie zapraszam smile
      • escott Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 17:48
        ...i nie napisałam o "Private Life of Sherlock Holmes", film Wildera z Robertem Stephensem. Jest mało kanoniczny, ale bardzo wspaniały, z przepiękną muzyką, świetnym poczuciem humoru i bardzo strasznym Christopherem Lee w roli Mycrofta wink
        • basia_400 Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 18:16
          Jeremy Brett jest najlepszy w roli Holmesa.
          Więc jeżeli mam Ci polecić filmy o Sherlocku, to tylko i wyłącznie z nim.
          • kawka74 Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 11.08.13, 19:49
            Z Brettem widziałam, skojarzyłam sobie, ale dość chaotycznie, więc pewnie sobie odświeżę - dzięki, dobre kobiety smile
      • morgen_stern Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 10:00
        Miło poczytać kogoś, kto się zna smile podziwiam wiedzę.
        • escott Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 16:44
          Takie miłe słowa, a ja sobie właśnie uśiwadomiłam, że dałam ciała po całości, bo nie napisałam o znakomitym rosyjskim Sherlocku z Wasilijem Liwanowem - świetnie nakręcone filmy to są, a najbardziej urocze jest to, że panowie niespecjalnie starają się udawać sztywnych Anglików i wyglądają zupełnie, jak gdyby między ujęciami popijali wódeczkę i obejmowali się na niedźwiadka smile Mimo to, atmosfera jest trafiona w dziesiątkę, no i Liwanow wymiata.
    • vi_san Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 00:17
      Ja uwielbiam ten krótki serial w produkcji polsko/brytyjsckiej z 1986 roku, z Geoffrey'em Whiteheadem (Sherlock Holmes) i Donaldem Pickeringiem (John H. Watson), tytuł to "Sherlock Holomes & Doctor Watson". Polecam.
      • escott Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 16:42
        Ja też smile Bardzo przyjemnie zrobiony, bardzo klimatyczny, cudne, subtelne poczucie humoru.
        • vi_san Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 16:48
          Wersja dość klasyczna, elegancka, ujmujący główny bohater, piękne, wiktoriańskie wnętrza... I dodatkowa rozrywka w postaci wyszukiwania polskich popularnych aktorów, którzy pojawiali się dość gęsto, acz w epizodach. smile
        • vi_san Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 17:31
          Jako że widzę, iż trafiłam na kogoś, kogo tak jka mnie fascynuje Sherlock, mam pytanie [nie tyczące się filmów!]. Czy czytałaś książkę pt "Sherlock Holmes - biografia nieautoryzowana"? autor Nick Rennison. Ja ją kupiłam za jakieś śmieszne pieniądze [9,90 czy coś takiego] w którymś z marketów - i z miejsca się zakochałam. Polecam!
          • escott Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 17:54
            Czytałam, choć miałam zdecydowanie mieszane uczucia. Przede wszystkim dlatego, że holmesologia to jest - możecie się śmiać smile - pewien rodzaj nauki, a nauka wymaga podawania źródeł i uzasadnień. Mamy grube tomy roczników, esejów, książek, opracowań, każdy szczególik jest dokładnie przedyskutowany i przeanalizowany. Cały urok "gry" - czyli zabawy polegającej na tym, że myślimy o Holmesie jak o postaci rzeczywistej i usiłujemy zrobić z Kanonu spójną historię i uzupełnić ją o co się da, wykorzystując wiedzę o epoce etc. - polega dokładnie na tych uzasadnieniach.

            Klasyczny, piękny przykład to ustalenie Dorothy L. Sayers (którą skądinąd serdecznie polecam), że Watson miał na drugie imię Hamish. Czemu? Bo chociaż wszędzie jest "John" to Mary raz woła na niego "James". Naturalnie nie jest to niedbalstwo Doyle'a, no skąd wink , tylko Mary po prostu przetłumaczyła sobie tego szkockiego Hamisha na Jamesa smile Takich kombinacji strasznie mi brakowało u Rennisona, u niego to zawsze jest raczej po prostu wymyślone.

            O ile więc strasznie kocham klasyczną biografię Holmesa autorstwa Baring-Goulda, która też jest pisana w bardziej luźnej konwencji (choć uzasadnień jest więcej chyba), o tyle myślę, że teraz wypadałoby już napisać taką książkę, w której jakoś się zaznacza, skąd wzięło się takie a nie inne pomysły, dlaczego twierdzi się, że rodzina Holmesa nazywała się tak a nie inaczej etc. smile Rennison pisze tak, jak gdyby pisał w próżni - a absolutnie nie pisze, te różne dopełnienia tego, co wiemy z Kanonu zwykle są na czymś oparte, na notatkach Doyle'a, niewykorzystanych przez niego imionach, aluzjach w opowiadaniach, etc. Tego mi okropnie brakowało u Rennisona, spójności, naszej holmesologicznej Gry po prostu. Nie twierdzę, że on to wszystko wziął z kapelusza, ale jeśli już bawimy się w pisanie biografii postaci fikcyjnej, to z całą konwencją biografii - a po co nam kolejna powieść o Holmesie? Apokryfów pisanych z głowy są zupełnie niewyobrażalne tony (serio, dopóki się w to nie wejdzie, człowiekowi nie przychodzi do głowy, ile jest na świecie fanfików, apokryfów i pastiszów z SH smile ).
            No i potwornie mnie wynudził ten irlandzki wątek, co pewnie tak naprawdę zdecydowało o chłodnej ocenie wink
    • malila Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 09:17
      Elementary.
      Widziałaś? Sherlock współczesny i trochę inny Watsonwink
      • kiddy Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 09:36
        Oj, tego to ja akurat nie polecam. Tak to jest, jak amerykanie biorą się za przerabianie hitów BBC. Oni bardzo chcieli zrobić amerykańską wersję "Sherlocka" z Cumberbathem, ale na szczęście BBC nie wyraziła zgody na kalkę. No i wymyślili... to coś.
        • kawka74 Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 10:15
          Generalnie boję się amerykańskich wersji, bo zwykle redukują wszystko do strzelanin, pościgów i seksu, ale obejrzę i sprawdzę smile
          • malila Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 11:20
            A ja uważam, że jednak może Ci się spodobać, choć rzeczywiście jest mniej tradycyjny. No i ostatnie odcinki niekoniecznie udane.
            Nie ma tylu poscigów, strzelanin i seksu, co zwykle w amerykańskich filmachwink
          • escott Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 16:35
            "Elementary" można spróbować oglądać zupełnie niezależnie. Ja nie przepadam, ale generalnie nudzą mnie takie zwykłe seriale w stylu CSI. Z Sherlocka jednak zostają głównie nazwiska bohaterów, wiele pomysłów czy cech postaci jest bez sensu wykoślawionych (w oryginale Holmes jak znudzony brytyjski dżentelmen szprycuje się kokainą oraz morfiną od czasu do czasu; w Elementary cała wielka sprawa zrobiona jest z jego narkomanii/odwyku; w oryginale Holmes nazywa Irene The Woman, głównie dlatego, że go pokonała zresztą, w Elementary to jest Wielki oraz Bardzo Tragiczny Romans - ja nie mam nic przeciwko odjeżdżaniu nawet bardzo daleko od Kanonu, ale to trochę jak z przekładem, wersja ostateczna ma dobrze brzmieć, w Elementary mi nie brzmi). Osobiście jestem fanką Gregsona, dla niego warto luknąć smile
            • kawka74 Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 17:03
              Chętnie zobaczę, ryzykuję tylko tym, że mi się nie spodoba smile
      • vi_san Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 16:40
        Ja widziałam i ... kompletne rozczarowanie. Kolejne CSI tylko w gorszej wersji, bo twórcy "silą się" na jakiekolwiek nawiązania do "klasycznego" Sherlocka, a wychodzi im... jak za zwyczaj, gdy się biorą za klasykę europejską.... sad
    • morgen_stern Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 10:02
      Ja lubię te klasyczne ekranizacje i przekonałam się do Cumberbatcha, ale te komedyjki z Downeyem to nie dla mnie. Ani mnie to specjalnie nie bawi, nawet lekko nudzi, nie rozumiem fenomenu.
      • kawka74 Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 10:13
        To tak, jak ja nie potrafię zrozumieć fenomenu - dla mnie wtórnej i wściekle nudnej - "Gry o tron", tak się zdarza i już.
        Zresztą tak naprawdę fenomenalny jest Jude Law, a potem długo nic ;p
      • escott Re: Sherlock (Holmes) - ekranizacje 12.08.13, 16:40
        Osobiście byłam bardzo zauroczona pierwszym "Sherlockiem", bo tam wydobytych było kilka rzadko akcentowanych wątków. Holmes naprawdę lubił przyłożyć komuś w pubie, obaj panowie świetnie się bawili podczas ekscytujących pościgów (patrz: Znak czterech) etc. Oczywiście, jest to wszystko komediowe, a Downey jest po prostu zbyt uroczy do tej roli (no i za niski o metr, a to jednak utrudnia wywoływanie odpowiedniego wrażenia), ale jedynkę lubię, jak sympatyczny film z bohaterem, którego jeszcze rozpoznaję. Law jest wspaniały, chociaz odrobinę przeszarżowany - pomysł, żeby Watson był bardzo niezależny i momentami złośliwy etc. nie jest wbrew pozorom nowy (był taki okropny Watson aż dwóch różnych Sherlocków, Ian Hart, i był to Watson straszny), jest niewątpliwie świeży, ale nie można przegiąć. Mam wrażenie, że dopiero w drugiej części oni naprawdę przegięli ze wszystkim a zamiast scenariusza są lepiszcza w rodzaju wybuchających drzew w zwolnionym tempie etc. Drugą część natomiast troszkę ratuje w moich oczach Moriarty, bo wszystkie sceny z nim, na czele z końcówką nad wodospoadem, znowu poważnie trącą oryginalną atmosferą smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka