Dodaj do ulubionych

Otyłość to kalectwo

31.08.13, 08:58
Wczoraj spotkałam się z koleżanką, która waży 126 kg przy wzroście 163cm. Byłyśmy na kawie, potem na spacerze. I patrzyłam z przerażeniem, jak się męczy - sapie, poci. Ona też ma już dość swojej tuszy. Ale ciężko jej z tym coś zrobić. To się tak tylko mówi - przestań żryć. Tylko, że nie każdy jest psychicznym mocarzem, koleżanka ma skłonność do "zajadania" kłopotów, humor poprawia sobie słodyczami. Ma niełatwe życie, fakt. Ale pogrąża się jeszcze bardziej. Jest naprawdę dobrym człowiekiem, ale wszędzie ludzie postrzegają ją przez pryzmat otyłości. Chciałabym jej jakoś pomóc. Była w Instytucie Żywności, u dietetyka, dostała dietę, nic to nie dało. Dodam tylko, że jej problemy z wagą zaczęły się jakieś 15 lat temu, brała zastrzyki hormonalne (jakieś tam zaburzenia) po których jadła jak głupia, w ciągu zimy przytyła 25 kg. A potem już poszło. Wcześniej była szczuplutka i bardzo zgrabna. Jak by jej tu pomóc?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:01
      Nijak, poza wsparciem. To jak z alkoholizmem - póki sama nie podejmie decyzji, nic się nie zmieni.
      • solaris31 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:06
        nie masz racji Erin. dziewczyna może miec problem chorobowy. mnie też przez 5 lat wmawiano, że to wina moja i tego, że za dużo jem. a okazało się coś zupełnie innego.

        powtarzam to, co napisałam niżej - dopiero jeśli wszystkie badania wyjdą ok, wtedy można załozyć, że dziewczyna po prostu je za dużo i nie trzyma diety. ale dopiero po badaniach. przyczyn chorobowych może być naprawdę wiele, a osób z zaburzeniami hormonalnymi jest coraz więcej niestety.
        • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:15
          Dokładnie smile Spróbuj schudnąć z zespołem Cushinga, na ten przykład, albo z niewykrytą niedoczynnością tarczycy, co też nie jest takie rzadkie. A lekarze nie lubią kierowć na poszerzoną diagnostykę, oj nie lubią.
          • madzioreck Niedoczynność 31.08.13, 23:31
            Niedoczynność tarczycy jest często (nie zawsze, zaznaczam, znajoma jak wbiła w rok ponad 20kg, to się okazało, że jej hormony sfiksowały) wygodnym wytłumaczeniem. Wystarczy popatrzeć na moją mamę, żeby się przekonać, że żadna niedoczynność nie była jej potrzebna do osiągnięcia wagi 100+ kg.
            Każdy u mnie w rodzinie teoretycznie wie, skąd się bierze nadwaga. Każdy. I każdy jest otyły. Babcia, mama, tata, siostra. Mama narzeka na babcię, że pochłania, a niedługo się nie podniesie (babcia jest bardzo otyła, sporo ponad 100kg przy wzroście niecałe 150cm) - ale kto babci, kuźwa, podsuwa te góry żarcia? Słodycze, których babci nie wolno, po prostu nie wolno jeść? Ciasteczka czekoladowe, a potem strzał insuliny, talerz kanapek, kolejny strzał insuliny - babcia ma cukrzycę. I wieczne zastanawianie się, po czym to ten cukier taki wysoki... Mama to wszystko widzi, wie, a sama pasie się nieprzytomnie, też już ponad 100kg. I ponoć "nic nie je". Gdybym z nią nie mieszkała tyle lat, to może bym i uwierzyła. Obiad jak dla wróbelka, a w międzyczasie wymiata z garów, gazowane ulepki idą na zgrzewki, wieczorem "po jednej kanapeczce" znika bochenek chleba, słoik majonezu i pół kostki masła. Ale ona nic nie je no i z czego to ta doopa tak rośnie. Z niedoczynności, panie. Dziwne tylko, że jak nie żarła, to i od niedoczynności nie tyła.
            • jematkajakichmalo Re: Niedoczynność 01.09.13, 00:11
              Swieta racja madzioreck. Tez mi sie smiac chce jak slysze zaslanianie sie chorobami, hormonami, tarczycami, cukrzycami itp...

              Przyklad nr 1: moja mama wazyla kiedys ok 100 kg, dostala cukrzyce i jasne dalej mogla zwalac wine na chorobe... ale wziela sie za siebie i mocno schudla. Nie jest moze chuda jak szyzcypiorek ale jej waga jest OK i od ponad 10 lat nie przytyla ani kilograma.

              Przyklad odwrotny: znajoma byla caly czas szczupla. W wieku ok lat 20 zaczela brac tabsy i niby od nich utyla (jakies 15 kg), no dobra niech jej bedzie ale... potem tabsy odstawila, nie bierze ich juz od kilku lat a nalge wazy (na moje oko) ponad 120 kg. Ja sie pytam skad ta waga? Jej argumentem sa caly czas te tabletki, ktore brala prawie 10 lat temu... szkoda tylko, ze sie nie widzi jak siedzi przy stole, pozera takie ilosci, ze 3 doroslych facetow mialoby z tym problemy. Moge sie zalozyc, ze przy takim trybie zycia za chwile tez bedzie miala cukrzyce no i znow bedzie mogla na cos zwalic.

              Co do watku glownego to tez sie zgadzam, ze otylosc to kalectwo. Wierze, ze bardzo ciezko takim osobom, ale jak same nie beda chcialy cos z tym zrobic to my nie mozemy im pomoc. Niestety wiele osob chyba tego nie widzi i nie chce widziec. dla przykladu podam sytuacje z ktora spotykalam sie kiedys codziennie jak mialam praktyki w klinice ortopedycznej. Przychodzily otyle osoby i sie wielce dziwily, ze je kolana albo kregoslu boli. Na sugestie lekarzy, ze nalezy schudnac byly prawie obrazone i twierdzily uparcie, ze to na pewno nie od tego... No, jak ktos ma takie nastawienie to juz nic sie nie poradzi.
        • lubie.garfielda Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:37
          Ja rozumiem, że sporo ludzi jest otyła ze względu na choroby.
          Ale gdy otyłe jest małżeństwo i ich drugi pies (pierwszy zdechł w wyniku choroby spowodowanej nadwagą) to wg mnie przyczyna leży na talerzu. Bo ludzie mogli się poznać na odchudzających wczasach ale jakim cudem już kolejny pies zmienił się w piłkę?
        • e_r_i_n Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:51
          Mój post dotyczył osób otyłych 'bez przyczyny', tzn. nie w wyniku choroby.
          Gdyby tu była taka przyczyna, pewnie byłaby o tym mowa - w końcu była u dietetyka itd.
          • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:57
            Na stwierdzenie choroby dietetyk nie ma wpływu. Generalnie większość problemów z otyłością wiąże się z zaburzeniami hormonalnymi. Ale wyrwć od lekarza skierowanie do endokrynologa to w wielu przypadkach gimnastyka, a jak już się uda, a nie ma na skierowaniu Cito lub pilne, to możesz czekać i dwa lata. No chyba, że prywtnie, ale ja tqm jestem uparciuch i uważam, ze służba zdrowia powinna działać, jak w Holandii - prywatnych gabinetów brak.
            • princess_yo_yo Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 12:02
              bzdura, wiekszosc problemow z otyloscia to wynik zlej diety i malej ilosci ruchu.
              otylosc z kolei prowadzi do calej masy zaburzen hormonalnych, patrz miedzy innymi slynna insulinoodpornosc, zaburzenia metabolizmu i tak dalej
              niedoczynnosc tarczycy nie oznacza wyroku otylosci, oczywiscie moze prowadzic do nadwagi i problemow ze zgubieniem wagi ale nie jest to prosta akcja/reakcja
              wszystko powyzsze jest natomiast swietna wymowka kiedy kontrola nad talerzem jest problemem. rozumiem ze nie jest to spolecznie akceptowalne ze ktos wybiera jedzenie nad szczupla sylwetke, medycyna oparta na dowodach jednak pokazuje wlasnie taka rzeczywistosc a nie nagly wysyp prawdziwych zaburzen hormonalnych.
              • chicarica Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 13:28
                To nie jest, niunieczko, "nagły wysyp zaburzeń hormonalnych", tylko rozwijająca się w drastycznym tempie możliwość ich diagnozowania. Jak byłam dzieckiem, diagnozowanie chorób tarczycy w Polsce praktycznie nie istniało, dlatego właśnie będące prawdopodobnie wczesnym objawem PCOS zaburzenia miesiączkowania leczono u mnie, 12-letniej dziewczynki, progesteronem. Gdyby wtedy zdiagnozowano mi PCOS i Hashimoto (a sądząc z objawów, prawdopodobnie je miałam już wtedy), oszczędzonoby mi dojścia do takiej a nie innej wagi mimo wielokrotnych diet, a do tego pewnie również całkowitego rozjechania układu hormonalnego. Ludzie nie "jedzą za dużo" ot tak po prostu. Albo inaczej: jedni jedzą dużo i nic im nie jest, inni jedzą mniej od "normalnych" ludzi i tyją. Badania nad przyczynami i leczeniem otyłości trwają i w tej dziedzinie medycyny 20 lat to cała era.
                Z ciekawostek Ci powiem, że był w moim życiu okres, że jadłam naprawdę dużo i chudłam. Wszystko zależy od tego, w jakim aktualnie stanie znajduje się moja tarczyca. "Słynna" wg Ciebie insulinoOPorność (nie ODP tylko OP) i zaburzenia metabolizmu, to samonapędzający się mechanizm, a otyłość nie jest tylko jego przyczyną, ale również skutkiem, bo to wszystko to system naczyń połączonych. Jednym słowem, spróbuj nie wypowiadać się w temacie, o którym wiesz na tyle niewiele, że nawet nie potrafisz nazwać poprawnie pewnych jego elementów.
                • lauren6 10/10 31.08.13, 13:56
                  Jest dokładnie tak jak napisałaś.

                  Mam podobne problemy hormonalne do Twoich i jak pisałam w innym wątku muszę jeść max 1600 kcal dziennie żeby nie przytyć. Jak idę głodna spać jest ok. Jak sobie trochę popuszczę dyscyplinę kg idą do góry w bardzo szybkim tempie. Podejrzewam, że dla zdrowej osoby tycie 5-6 kg w miesiąc to jakiś kosmos, który wymaga mega obżarstwa. U mnie tak wygląda życie bez codziennego liczenia kalorii. Dlatego zdrowe osoby często wypisują totalne bzdury na forum o tyciu z lenistwa. W tym przypadku zdrowy chorego nie zrozumie.
                • princess_yo_yo Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 17:56
                  insulin resistance, czy na jezyk polski przetlumaczono to jako opornosc czy odpornosc ma w tym kontekscie zerowe znaczenie.
                  owszem rozumiem ze medycyna oparta na dowodach I meczyne artykuly w jezyku polskim sa nie koniecznie szeroko dostepne ale nic na to nie poradze. tak jak nie poradze nic na to ze lekarze bagatelizuja problem kontroli wagi co czesto wplywa destrukcyjnie na nastroj i jakosc zycia pacjenta i przemedykalizowanie widza czesto jako jedyne wyjscie z sytuacji.
                  badania nad przyczynami otylosci trwaja bardzo dlugo i wskazuja na to ze otylosc gdzie pierwotna przyczyna jest medyczny problem to mniej niz 5%.
                  ludzie jedza za duzo z bardzo roznych przyczyn - glowna przyczyna jest latwy dostep do wysokokalorycznego jedzenia i styl zycia nie wymagajacy wysilku fizycznego, uzywanie jedzenia jako substytutu w radzeniu sobie z problemami emocjonalnymi itd.
                  insulin resistance ma calkiem sporo przyczyn, kowystepuje z pcos ale zwiazek przycznowo skutkowy jest dyskusyjny. jest to samonapedzajacy sie mechanism w wiekszosci przypadkow zapoczatkowany nadwaga. zaburzenia zwiazane z tarczyca to tez czesto nie jest pierwotny problem, tarczyca nie dziala w oderwaniu od reszty systemu.
                  daruj sobie partonizowanie bo akurat uklad hormonalny jest mi dosc dobrze znany, tak samo jak fakt ze mozna utrzymac wage przy bardzo wysokich poziomach insuliny co praktykuje na wlasnym przypadku, chociaz z minimalna pomoca somastotyny.
            • mgla_jedwabna Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 17:19
              To zależy, jak długo trzeba czekać. Trzy miesiące - można zaczekać, skoro problem i tak ciągnie się od lat. Dwa lata - warto wyszarpnąć tę stówkę, chociażby przyoszczędzając na słodyczach.
        • wies-baden Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 13:26
          Otyłość najczęściej spowodowana jest obżarstwem - trzeba nazwać rzecz po imieniu a nie używać eufemizmów. Bilans, kiedy więcej zjadasz niż spalasz musi się gdzieś odkładać. Przyczyny obżarstwa mogą być różne, chorobowe także, ąle częściej - psychiczne oraz zwyczajna niewiedza. Spójrzcie co monstrualne grubasy mają w wózkach w supermarkecie, nikt na ich diecie nie miałby szans, no chyba, że górnik dołowy, albo sportowiec wyczynowy.
          • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 13:42
            Tiaaa, mój koszyk zakupów z wczoraj: ryż basmati, 2 kg papryki czerwonej, bakłażan, kostka masła, 2 l. mleka, kg cebuli, 2 kg pomidorów, kalafior, pół kg schabu. Dla trzech osób na 2/3 dni. Faktycznie - żywieniowa masakra big_grin mój ojciec nzywa to generalnie "żarcie królika", jest emerytowanym górnikiem big_grin
    • solaris31 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:04
      zdecydowanie się zgadzam - otyłość to kalectwo. niemożność wyspinania się na 2 piętro bez zadyszki, niemożność zawiązania sobie butów, niemożność założenia równo skarpetek... i tak jeszcze można dużo wyliczać.

      jak pomóc? po pierwsze - niech się dziewczyna przebada, na początek hormonalnie - miała już kłopoty, więc poziomy hormonów trzeba oznaczyć. w tym absolutnie hormony tarczycowe.

      jeśli wyniki będą ok, trzeba się przyjrzeć chorobom metabolicznym lub takim, w których metabolizm jest mocno ograniczony. jeśli i to wyjdzie ok, przyglądnąc się diecie i pójść do lekarza bariatry. przy tak dużym BMI może koleżance przysługiwać operacja bariatryczna na NFZ. czasem jest to jedyne sensowne rozwiązanie, bywa, że dieta, nawet najlepiej pilnowana nie przynosi efektów.
      • chocolatemonster Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 14:09
        Fajnie,ze Ktoś (Ty) mądrze,rzeczowo i bez nienawiści podchodzi do problemu otyłości. To zjawisko rzadko spotykane. To pisałam ja- 5 kg nadwagi.
    • klubgogo Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:49
      Dieta nie wystarczy, brak jej silnej woli. Brak motywacji. Jeśli ty masz siłę, motywuj ją, pomóż jej i prowadź. Wymyślcie coś razem, żeby dążyć do tego celu. Myślę, że najbardziej potrzebny jej ktoś, kto zaangażuje się w jej problem i będzie stale monitorować jej poczynania. Oprócz diety ważny jest też ruch, powinna zacząć od spacerów dystans 3-5 km co najmniej co drugi dzień, ćwiczenia w wodzie. Zima też nie może być przeszkodą w ruchu.
      • nangaparbat3 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 11:40
        Z choinki sie urwałaś? Osobie ledwo sie ruszajacej, bez kondycji, z otylej, bez kondycji, zalecasz na poczatek spacery 3-5 km? Ty w ogole wiesz o czym piszesz? Czy choćby ze istnieje cos takiego jak stawy?
        • klubgogo Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 12:56
          A co to jest 3 km? Często dystans między jednym przystankiem a drugim, dojście do pracy i domu tam i z powrotem. To jest dużo dla tych,co do sklepu 50 metrów dalej jeżdżą samochodem.
    • aqua48 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:49
      Dietę trzeba stosować przynajmniej przez ROK, żeby dała rezultaty. Mnóstwo otyłych ludzi stosuje dietę przez miesiąc i stwierdza, że nic to nie daj, po czym ją odrzuca, a nie tędy droga. Zmiana przyzwyczajeń żywnościowych musi zająć czas. Poza tym dobrze mieć też wsparcie psychologa, niezbędne zwłaszcza w przypadku zajadania problemów. I oprócz diety zacząć ćwiczyć, inaczej nawet spora utrata wagi zamieni się nie w zjawiskową figurę, tylko w obwisłą skórę.
      • kodam3 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 09:57
        zabieraj ją na długie spacery
        oczywiście w tempie dostosowanym do tej aktualnych możliwości

        mój kolega wazył 135 kg-poszedł w nordic walking-codziennie marsze-tak ok.godziny
        jak już trochę mu spadło zaczął truchtać
        teraz waży 97 kg
        powiecie dużo-ale on prawie 190 wzrostu ma
        wygląda dobrze,a co ważniejsze czuje się dobrze
        ale treningi codziennie
    • kannama Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 10:07
      niech koleżanka zrobi sobie krzywą cukrową i KONIECZNIE insulinową(o ile tarczyca ok). Może się okazać, że ma insulinooporność. Przy tym tyje się bardzo szybko...
    • peggy_su Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 10:45
      Prawda jest taka ze przy takiej otylosci malo kto jest zdrowy. Bo nawet jesli początkowo byl, to teraz może miec rozne zaburzenia w nastepstwie otylosci - insulinoopornosc, tarczyca i inne. Dlatego zawsze warto sie najpierw wybrac do lekarza. Po drugie po ilus latach czesto sie juz nie wierzy ze da sie cos zeobic. Motywuj kolezanke delikatnie, pokazuj pozytywne przyklady osob ktorym sie udalo, zabieraj na spacery i wyslij do lekarza. Najważniejsze zeby uwierzyla ze MOZE cos zmienić. Potem decyzja i tak nalezy do niej.
      • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 11:02
        Serduszko, tarczyca nie zaczyna szwankowć "od otyłości", insulinoodporność także nie jest od niej zależna, co innego cukrzyca typu drugiego, nadciśnienie, czy też podwyższony cholesterol. Ale zanim się zacznie oskarżać kogoś o niepohamowane obżarstwo warto sprawdzić sprawy hormonalne. Szczególnie, że są one corz częstsze. I jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie ma na to wpływu Czarnobyl, a przede wszystkim coraz gorsza jkość pożywienia, hormonalny i antybiotykowy tucz mięsa, ogromna ilość stosowanych pestycydów etc.
        • princess_yo_yo Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 12:11
          gospodarka hormonalna to bardzo skomplikowana maszyneria. poczytaj jakie zaburzenia metaboliczne powoduje otylosc, wielu ludzi na tym forum nagminnie odwraca zleznosci przyczynowo skutkowe w tym kontekscie.
          • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 13:07
            Gdybym sama nie miała zaburzeń hormonalnych, które zaczęły się kiedy ważyłam 56 kilo i regularnie uprawiałam sport, to pewnie mogłabym Ci uwierzyć smile
            Uwierz mi - choroba Gravesa-Basedowa, ostry stan, który nie poddaje się leczeniu, silna dawka sterydów, jatrogenny zespół Cushinga w konsekwencji przyjmowania sterydów i na moje pytanie, co ja mogę zrobić, żeby zapanować nad wagą każdy endokrynolog odpowiada - nie może pani zrobić kompletnie nic, zwłaszcza, że mam całkowity zakaz jakiejkolwiek aktywności fizycznej, przynajmniej do czasu, aż nie zadziała terapia jodem 131, a to może potrwać nawet rok. I masz klasyczne bujaj się gienia big_grin
            • guderianka Re: gulcia 31.08.13, 15:02
              jak zdiagnozowano u Ciebie G-B i Cushinga? Jakie miałaś objawy ?
              • gulcia77 Re: gulcia 31.08.13, 15:44
                Cały cyrk zaczął się w okolicach mojej 18-tki, kiedy to po miesięcznym rejsie, po którym zawsze wracałam wychudzona jak szczypior. Wtedy wróciłam 6 kg tęższa (przed wyjazdem ważyłam około 53-4 kg) i czułm się bardzo źle. Byłam ospała, ciągle trzęsłam się z zimna, choć jestem zimny wychów. Więc poszłm do lekarki, która kazała mi mniej jeść i więcej się ruszać, co mnie nieco zdziwiło, bo byłam baardzo aktywna fizycznie. Druga lekarka stwierdziła, że niektóre dziewczyny są większe i mam się z tym pogodzić. No to się pogodziłam. Dalej utrzymywałam formę, ale waga to była wielka niespodzianka. Po trzydziestce nagle po raz pierwszy mogłam się najeść, a bardzo schudłam. Z tym, ze czułam się fatalnie - kołatanie serca, osłabienie, problemy z trawieniem (z toalety nie wychodziłam). W końcu trafiłm do lekarki, która okazła się być normalna i natychmiast wysłała mnie na badania. TSH było niewykrywalne, miałam anemię, a potas kwalifikował mnie do zawału. Wylądowałam u endokrynologa, który dowalił mi 60 mg Thyrozolu, le bez osłony sterydowej i mało po roku się nie przewiozłam na lepszy świat. No to do thyrozolu dostałam 60 mg encortonu i po roku znów wylądowałam w szpitalu, tym razem na chirurgii, celem usunięcia trczycy. Niestety, okazało się, że po dwóch dniach od odstawienia thyrozolu i sterydów moje wyniki lecą na łeb, na szyję. Więc znów endokrynologia, badania kortyzolu tragiczne. Nie muszę chyb dodawać, że przez rok na sterydach przybrałam około 30 kg. Niestety, stwierdzono jatrogenny (posterydowy) zespół Cushinga. Jedyna nadzieja teraz dla mnie, to to radiojod. Właśnie jestem w czasie scyntygrafii (3 zdjęcia) i mam wizytę u lekarza onkologa-endokrynolog, który podejmie decyzję, czy ja się kwalifikuję. Jeśli nie - to do końca życia nadwaga i życie na wstecznym biegu smile Ale na razie żyję w przekonaniu, że się uda.
                • guderianka Re: gulcia 31.08.13, 16:08
                  Trzymam kciuki!
                  A G-B ? Jakie badania stwierdziły ten zespół ?
                  p.s. pytam bo teściowa ma tragicznie wyniki antygenów, normy przekroczone o kilkaset
                  • gulcia77 Re: gulcia 31.08.13, 16:21
                    TSH, fT3, fT4, anty-TPO, TRAb. Wszystkie wyniki miłam pod psem. Co ciekawe, miałam o kilkaset procent przekroczone i jedne i drugie antygeny, czyli rzadka przypadłość - zarówno hashi, jak i graves. Zpalenie tarczycy powodowało tycie w młodym wieku, graves przyczynił się do gwałtownego spadku wgi, do tego pojawiło się wole olbrzymie.
                    • guderianka Re: gulcia 31.08.13, 20:39
                      dzięki bardzo
                      sporo tego u Ciebie -jesteś po prostu wyjątkowa wink
                      • gulcia77 Re: gulcia 01.09.13, 16:17
                        Uwierz mi, bycie "przypadkiem" to żaden powód do radości big_grin Acz ja z natury optymistka jestem. Zabiła mnie ostaatnio pani rejestratorka w klinice na Ligocie, któraa powiedziała przy mnie do pani doktor radiolog: "Jedyna pacjentka z tarczycą, która jest uśmiechnięta" big_grin
                        Cóż, na razie wierzę, że jeszcze będzie w miarę dobrze, choć nie jestem nieprzemakalna i czasem załamki przychodzą.
                        A tą osobę z fatalnymi wynikmi z Twojej rodziny, to na kopach do endokrynologa zaprowadź. Choroby autoimmunologiczne to nie je-bajka.
            • princess_yo_yo Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 17:59
              bardzo mi przykro ale w zwiazku tym wiesz tez ze sa to rzadkie zaburzenia.
              wierze tez ze endokrynolodzy w pl maja bardzo marne podejscie do konroli wagi jak tez pracowania nad innymi skutkami ubocznymi ale mam nadzieje ze terapia mimo ze dosc dlugotrwala osiagnie efekt i zarzadzanie choroba osiagnie balans.
              • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 20:28
                Ja tylko próbuję Ci uświadomić, że nie wszystko jest taki proste w kwestiach hormonalnych i metabolicznych. I, że najłatwiej jest powiedzieć "obżartuch"/ Nawet, jeśli jest nas mniej, niż 5 %, to warto się wstrzymać z ocenianiem.
                U mnie sprawę wagi olały lekarki rodzinne. Do endo to ja trafiłam w stanie zagrażającym życiu.
              • mary_lu Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 21:01
                Jakie "rzadkie zaburzenia"? W mojej rodzinie tylko dwie kobiety nie mają niedoczynności tarczycy, większość o niczym nie wiedziała i lekarze im bajki opowiadali, ja z ciotką, od kilku lat dobrze leczone, musiałyśmy wyciągać te baby od konowałów i pchać do naszych lekarzy.

                Wśród moich koleżanek, też pchanych przeze mnie do lekarzy, ponad połowa już ma zdiagnozowaną niedoczynność.

                Na znanym mi oddziale oddziale dziecięcym, wcale nie endokrynologicznym, co tydzień kilkoro dzieci wychodzi z diagnozą tarczycową lub inną hormonalną powodującą tycie.

                To jest plaga. Jesteśmy faszerowani jodem, hormonami, kto nie ma naturalnej odporności na te świństwa, zaczyna puchnąć jak balon.
    • 18lipcowa3 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 10:55
      no co ty
      to geny albo choroba
      • kietka Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 11:09
        otyłosc, to choroba cywilizacyjna, nieauwazalna niedoczynnosc tarczycy (czyli kobita nosem sie nie podpiera) nie powoduje przytyia do 130 kg.

        zal, jak sie patrzy na tych wszystkich sztucznie stymulujacych sie ruchowo ludzi, jogging, siłownia, a potem 10 h w pozycji siedzacej. nie do tego stworzyla nas natura i za to płacimy.
    • vilez Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 12:20
      Lekarz. Namów ją na lekarza. Nawet rodzinnego, byle zgłosić problem, ten ją już dalej pokieruje. Po prostu z nią idź.
      • azja001 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 12:36
        Moja szwagierka ma taki problem, mieszka za granicą więc widuje ja 1, 2 X w ciągu roku ale przy wzroście 164 pewnie też waży ok. 120. Niby to u niej jest spowodowane zaburzeniami hormonalnymi, zmaga sie z tym od wielu lat, ma problemy z nadcisnieniem, po drodze pojawiły się choroby nerek i stawów, nie może mieć dzieci. Tylko że jak mieszkała w Polsce miała sporą nadwagę, a jak wyjechała za granicę to pojawiła sie otyłośc, długo nie mogła tam znależć pracy i myśle że zajadała stresy no i tak poszło. Teraz pracuje, podobno schudła więc mam nadzieję coś się u niej polepszy, to naprawdę przykre gdy 30 kilkuletnia kobieta nie może złapać oddechu po wejściu na 2 piętro.
        • myelegans Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 14:22
          Epidemiologia wskazuje na cos innego, czyli na styl zycia bedacy glowna przyczyna otylosci.
          50 lat temu ludzi otylych byl zaledwie maly promil, terz zauwazcie, ze najwiecej ludzi otylych jest w krajach tzw rozwiniety, czyli co, nagle w kilku krajach swiata ludzie zaczeli miec problemy hormonalne, a w innych nie?

          Porownywano mase ciala jednego z plemion Indianskich, genetycznie byli bardzo bliscy, dzielila ich.... granica, czesc zostala oddzielona po wojnie w Meksyku. Teraz cI co mieszkaja w Stanach maja ogromny odsetek ot ylosci, to samo plemie po drugiej stronie granicy jest szczuple i dlugowieczne, wiec wg forumowych teorii nagle jedna czesc rozwinela galopujace problemy hormonalne.

          • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 14:33
            słyszałaś kiedyś o problemach w dostępności naprawdę zdrowej żywności w USA? Duży hamburger kosztuje 2 dolary, a jeden brokuł dwa razy więcej. Ja raczej skłaniam się do stwierdzenia, że to chemia, hormony i antybiotyki oraz żywność wysoko przetworzona, a także zmiana trybu życia oraz gwałtowny wzrost problemów metabolicznych i hormonalnych jest przyczyną otyłości. A dziecirobią się coraz bardziej otyłe, bo po prostu mają coraz mniej ruchu, a corz więcej paskudnej jakości jedzenia. I stąd klops - dosłownie klops.
            • majenkir Re: 31.08.13, 14:55
              gulcia77 napisała:
              > słyszałaś kiedyś o problemach w dostępności naprawdę zdrowej żywności w USA? D
              > uży hamburger kosztuje 2 dolary, a jeden brokuł dwa razy więcej.



              Taaa...... wink
            • mgla_jedwabna Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 17:27
              Podobno w Ameryce rośnie kolejne pokolenie, które gotować nie umie, tylko kupuje gotowe... Poza tym Amerykanom dobrze by zrobiło mniej tkwienia przed telewizorem i w samochodzie, a więcej rodzinnych wypraw rowerem i wspólnego uprawiania przydomowego ogródka.

              Ale jak się nie chce porządnego lunchu dziecku zrobić do szkoły, tylko wtyka parę dolarów, żeby sobie kupiło colę, hamburgera i ciastko...
    • mary_lu Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 15:24
      Koleżance pewnie trudno pomóc.

      Mnie pomaga cała rodzina. Mam problemy z hormonami, też jestem niska, w życiu niczego na poważnie nie trenowałam.

      Znalezienie dobrego lekarza zajęło mi 9 lat (przy mnóstwie znajomości i rodzinie "siedzącej w służbie zdrowia"), nauczenie się czegoś o swoich dolegliwosciach - kolejnych kilka.

      Teraz największą sprawą jest kasa - lekarz, lekarstwa, suplementy, badania - minimum 1000 złotych rocznie. Karnety na fitness, trenerka, ciuchy, buty, czasem jakiś masaż, leczenie drobnych kontuzji - w wersji superoszczędnej 200 złotych miesięcznie, ja wydaję dużo więcej. Prawdziwa zdrowa żywność - minimum +200 złotych miesięcznie do poprzedniego, typowego rodzinnego koszyka.

      Do tego dochodzi czas, który trzeba poświęcić wyłącznie sobie.

      Wsparcie psychiczne, gdy mimo kilku tygodni ścisłego przestrzegania zaleceń, nie ma żadnych efektów, a nawet jest gorzej.

      To jest droga przez mękę, ja walczę z nadwagą od lat. Na początku tego roku już prawie się poddałam, od maja ruszyłam z nową energią i mam efekty lepsze niż kiedykolwiek, ale i moje działania są bardziej intensywne.
      • maj18-98 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 16:46
        Ja walczę z tarczycą od lat, w pewnym momencie miałam TSH 160! jak się pojawiłam po wyniki to pani z laboratorium osobiście eskortowała mnie do lekarza, jak usłyszałam ze wyniki powtórzyli bo myśleli ze to błąd to od razu się gorzej poczułam, byłam wtedy ciągle senna, osowiała, napuchnięta....
        koszmarem była dla mnie kuracja sterydami, trzymałam wagę przez kilka miesięcy, potem pękłam, nie ważyłam jak Twoja koleżanka, ale też jestem niewysoka i z osoby która całe życie pilnowała diety i miała dzięki temu zgrabną figurę przeobraziłam się w osobę, która ciągle pilnowała diety, mało jadła i wyglądała jak opuchnięta kulka, nie ma mowy o większej aktywności fizycznej bo po prostu czułam sie koszmarnie, był okres ze głównie polegiwałam i posiadywałam, w tej chwili noszę rozmiar 42-44(firma,fason), jak tu na e-matce czytałam w jakimś wątku to już otyłość, cóż, mam 98 w biuście, 98 w biodrach, 70 w pasie i czuję się dobrze, wiem ze do 55 cm w pasie już nie wrócę, musiałabym chyba pić tylko wodę,

        naprawdę warto sprawdzić czy koleżanka nie jest chora, jeśli nie, warto porozmawiać, dużo daje wsparcie życzliwych osób, popisanie sobie na forach z odchudzającymi się, czasem potrzebny jakiś kop,
        ja byłam już w stanie niemal depresji, nie cieszyło mnie że TSH już równe 1-2 tylko figura doprowadzała do rozpaczy, lekarz mi powiedział:niech się pani cieszy ze żyje i funkcjonuje, z tą chorobą, przy takiej dawce hormonu nie ma pani szansy na schudnięcie,
        bardzo jestem mu wdzięczna bo to była świetna motywacja, nie lubię jak mi się mówi że sobie z czymś nie poradzę...
        przez rok schudłam ok 20 kg, od roku trzymam wagę i nie przybieram, może się teraz po odchudzam, zobaczę

        jestem dowodem że nawet osoba z koszmarnymi problemami zdrowotnymi może schudnąć, ale czasem to naprawdę niesamowite wyzwanie, wielu osobom wydaje się ze trzeba mniej jeśc, czasem tak. naprawdę chciałabym zrezygnować ze słodyczy, nie jeść kolacji i tracić na wadze, to znaczy ze jadłabym obiad! ostatnio zdarzyło mi się to na wakacjach,

        próbowałam różnych rzeczy, na 10 dniach fazy uderzeniowej Dukana było mi niedobrze i ubyło mi ok 20 dag, zrezygnowałam, itp, itd
        nie wiem jak blisko jesteś z koleżanką, czasem otyłe osoby bardzo cierpią co ukrywają starannie mówiąc że siebie akceptują(tego u mnie nie było) ze są zbyt chore, zmęczone, zniechęcone i już się im nie opłaca bo długo i tak nie pożyją(to były moje usprawiedliwienia)
    • doral2 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 16:44
      abid-iasz napisała:

      "...Była w Instytucie Żywności, u dietetyka, dostała dietę, nic to nie dało..."

      od samego "dostania" diety nic się nie zmieni.
      tę dietę trzeba jeszcze zastosować.
      i utrzymywać przez całe życie, a nie obżerać się i zajadać stres.
    • abdullah_abdullah Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 16:58
      uwielbiam jak niektorzy madrzy inaczej pisza - wystarczy mniej zrec. to jak napisac komus z depresja ze wystarczy przestac sie zamartwiac.
      • verdana Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 17:17
        Dawno nie czytałam tak trafnej opinii na temat walki z nadwagą. Słowo daję - szkoda,że nie ma przycisku "lubię to".
        Nie jestem otyła, ale mam nadwagę. Byłam u dietetyczki - stwierdziła, że jedyne co może mi poradzić, to jeść WIĘCEJ. Nie zawsze nadwaga wynika z nadmiernego jedzenia, choć oczywiście - zazwyczaj tak jest. Jednak w przypadku otyłości to trochę inna sprawa, większość ludzi nie jest w stanie nawet sporo jedząc doprowadzić się do otyłości.
        --
      • princess_yo_yo Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 18:03
        nikt tak nie pisze, i w takich przypadkach nigdy nie wystarczy mniej zrec. ale szukanie przyczyny medycznej jako automatyczny sposob na problem z waga to podejscie ktore w ogromnej wiekszosci przypadkow oferuje psychologiczna proteze a nie rozwiazanie problem.
    • mgla_jedwabna Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 17:17
      Była w Instytucie Żywności, u dietetyka, dostała dietę, nic to nie dało

      A przestrzegała tej diety? Czy tylko dostała?

      Na początek proponuję psychoterapię na te problemy, które są "zajadane". Albo inny sposób wzięcia się za swoje "niełatwe życie".

      Dieta pod okiem fachowca oraz ćwiczenia fizyczne (są specjalistyczne dla osób takich, jak ona) obowiązkowo swoją drogą.
      • abid-iasz Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 18:13
        Koleżanka jest już zdrowa. Od paru lat. Ale nadwaga została. Tak, to jej wina, ewidentnie się przejada. Namiętnie pożera czekoladę, popija duże ilości energetyków, potrafi również wypić trzydzieści piw tygodniowo. Wiem, bo robimy razem zakupy. No i nie rusza się zbytnio. Myślę, że na początek powinna odstawić zupełnie alkohol i energetyki, zmniejszyć nieco słodycze, codziennie spacer - może pół godziny? Ja też chętnie się poruszam, mogę jej towarzyszyć. Co o tym myślicie?
        • doral2 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 18:53
          czyli chora nie jest, czyli żre.
          a właściwie obżera się jak niespełna rozumu.

          CAŁKOWICIE odstawić piwo, słodycze, energetyki.
          więcej warzyw, chudego mięsa, no i spacery, spacery, spacery, a z czasem truchtanie lub inne ćwiczenia gimnastyczne.
          innej rady nie ma.
        • solaris31 Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 19:12
          a skąd wiesz, że jest zdrowa? od paru lat? no proszę Cię, przez parę lat to można zachorować milion razy. a jak ktoś raz mial z hormonami do czynienia, to kłopot wrócić może.

          oczywiscie, nie wykluczam, że zwyczajnie się objada i stąd ta otyłość, ale sprawdzić hormony trzeba, zwłaszcza tarczycę.
          • abid-iasz Re: Otyłość to kalectwo 31.08.13, 20:17
            No, pewna nie jestem. Natomiast koleżanka tak. Ona zajada problemy a ma ich trochę. Mówiła mi, że łatwiej jej się wstaje, kiedy pomyśli co dziś dobrego zje. I na tym problem polega.
    • semida Re: Otyłość to kalectwo 01.09.13, 00:38
      Nie jem słodyczy,hamburgerów i innych pierdół.
      No nie lubię po prostu słodkiego smaku ani widocznego tłuszczu.
      Mięso np.mielone zamawiam nam specjalnie z piersi indyka,wszystko "smażę" albo na wodzie albo gotuję na parze.
      Dużo chodzę(baaardzo duzo-do tego znoszenie dziecka z wozkiem po schodach,po powrocie najpierw zakupy a następnie dziecko z wózkiem),jeźdźę na rowerku stacjonarnym okolo godziny dziennie.
      I,no cóż...ważę ponad stówę(fakt ze przy wzroście 175cm ale otyła jestem).
      Nie mam zadnych kłopotów motorycznych itp.,jak jestem z koleżankami na uczelni to szczypiorki na 3 piętro włażą ledwo dysząc a,ja na nie czekam u góry z ledwie kekką zadyszką.
      Cóż,takie życie- jestem niebrzydka,mam fajną Rodzinę,cudowne dzieci i ogólnie jestem szczęśliwa.Matka natura dała mi to,a innego aż nadto.Pogodziłam się już z tym.
      • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 01.09.13, 16:18
        A przebadałaś się?
    • thorgalla Re: Otyłość to kalectwo 01.09.13, 17:37
      Hormony hormonami ale i tak chodzi o to aby się nie obżerać jak świnia.
      • gulcia77 Re: Otyłość to kalectwo 01.09.13, 17:52
        Masz oczywiście rację, tylko korelacja nie zawsze jest tak prosta smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka