Dodaj do ulubionych

Życie małżeńskie po narodzinach dziecka

06.08.04, 12:33
Dziewczyny,napiszcie jak ożywiacie swoje małżeństwo? Czy macie jakieś pomysły
na zabicie monotonii? Co robicie by poczuć się z mężem "tak jak kiedyś"?
Wiadomo że spontaniczna i szalona wyprawa z pięciominutowym pakowaniem
się,gdzieś w drugi koniec Polski,nie wchodzi w grę.Ale na pewno macie
jakieś "przystosowane" pomysły.

---

"Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
Woody Allen
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 12:35
      przeczekac kryzys kiedys sam miniesmile
      • joasiiik25 Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 12:44
        sprawdz privsmile
      • mabrulki Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 12:45
        Niestety człowiek jest zwierzęciem które się b.łatwo przyzwyczaja do
        zaistniałej sytuacji.A potem rozleniwia.O małżeństwo trzeba dbać.O
        uczucie.Czekam na pomysły.

        ---

        "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
        Woody Allen
        • mabrulki Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 12:47

          Joasik,nie mam nic ani na gazetowym (ale ono szwankuje)ani na tamtym...

          ---

          "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
          Woody Allen
    • mabrulki Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 12:48
      Na forum (i pocztę) wrócę prawdopodobnie wieczorem.Mam nadzieje że coś
      napiszecie mamy.

      ---

      "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
      Woody Allen
    • adzia_a Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 12:53
      Wiesz, to prawda, że o uczucie należy dbać, tylko nie jestem pewna, czy takimi
      gazetowymi sposobami wink typu kolacja przy świecach, masaż wg instrukcji, albo
      do-bólu-zaplanowany-super-spontaniczny seks w windzie wink)))))) Znaczy wszystko
      OK, pod warunkiem, że nie jest to sztuczne, na zasadzie "muszę dbać o
      małżeństwo, to zrobię to i to chociaż mi się nie chce" wink

      U nas to jakoś tak okresowo jest i samo sie dzieje. Jest czas na odpoczynek od
      siebie, kiedy poświęcamy sobie nawzajem mniej czasu, oddalamy się trochę od
      siebie, po to, żeby za chwilę znowu było "tak jak dawniej" (hm, co to znaczy
      tak jak dawniej? ja jestem zawsze najbardziej zadowolona tu i teraz smile ) Chyba
      w małżeństwie potrzeba takiej chwilowej separacji (nie fizycznej - duchowej),
      kiedy skupiamy się na innych sprawach, tym przyjemniej jest potem zauwazyć na
      nowo wyjątkowość tej drugiej osoby...

      No wiem, żednych tips'n'tricks tu nie ma, samo zycie wink))))
    • koleandra Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 12:58
      Robimy sobie kolację na podłodze, siedzimy na poduszkach, gadamy o głupotach,
      wygłupiamy się i ganiamy po domu jak dzieci. Czasem na jakiejś imprezie lubię
      wzbudzic w swoim mężu promyczek zazdrości (tak tylko troszeczkę). Czasem
      namiętny pocałunek w nocy na podwórku u teściowej. Często odwiedzamy stare
      miejsca, miejsca naszych dawnych randek i wszystko się przypomina.
      Nie jest tak źle ...
      • wieczna-gosia Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 13:12
        siedzenie na podłodze to standard bo od zawsze mamy za malo krzesel a nie mamy
        kanapy fotela ani nic i powoli zaczynam sie czuc jak stary hippis wink)
    • wieczna-gosia Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 13:00
      Co robicie by poczuć się z mężem "tak jak kiedyś"?

      kompetnie nic wink) jak kiedys znaczy jak kiedy? nam jest teraz fajnie wink) i
      robimy rozne rzeczy ale zadna z nich nie ma na celu przywolania czasow
      narzeczestwa wink

      > Wiadomo że spontaniczna i szalona wyprawa z pięciominutowym pakowaniem
      > się,gdzieś w drugi koniec Polski,nie wchodzi w grę.

      A czemu?
      To wlasnie na przyklad robimy wink)

      poza tym- wlazimy sobie do lazienki jak drugie siedzi w wannie i gadamy
      kupujemy sobie piwko
      a wczoraj sie nawet okazalo ze sesje RPG mozna zorganizowac po prostu u nas w
      domu wink)
      • adzia_a Gosia :-)))) 06.08.04, 13:14
        wieczna-gosia napisała:

        > kompetnie nic wink) jak kiedys znaczy jak kiedy? nam jest teraz fajnie wink)


        adzia_a napisała:

        >hm, co to znaczy
        > tak jak dawniej? ja jestem zawsze najbardziej zadowolona tu i teraz smile )

        smile)))))))))))))))))))))
    • impala29 Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 13:01
      polecam watek przyznaje sie bez picia - tam jest recepta
      • wieczna-gosia Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 06.08.04, 13:06
        ale tam napisalas ze to jest sposob aby przetrwac z niekochanym mezem. A moze
        malbruki swojego kocha? jak sie kogos kocha to sie zasadniczo nie robi mu
        swistwa, a za cos takiego uznaje posiadanie kochanka.
        Inna sprawa po co przetrwac z niekochanym mezem jak sie go nie kocha? moze
        lepiej po prostu zmienic sobie na takiego, ktorego sie kocha?
        • mabrulki Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 11:07
          Przepraszam że podciągam nieaktualny wątek,ale nie było mnie na forum jakiś
          czas,a chcę odpowiedzieć wiecznej gosi,która na moje słowa:


          > Wiadomo że spontaniczna i szalona wyprawa z pięciominutowym pakowaniem
          > się,gdzieś w drugi koniec Polski,nie wchodzi w grę.


          napisała:

          A czemu?
          To wlasnie na przyklad robimy wink)


          Gosiu,wybacz ale to już jest wymądrzanie się.Naprawdę nie taki problem?Z tego
          co wiem masz 5 dzieci,w tym maluszka poniżej pół roku.Czyli 2 wyjścia:albo
          jedziecie całą rodziną,w co nie chce mi się wierzyć(przypominam że mam na myśli
          rzucenie hasła np.jedziemy w Bieszczady i po 2 godzinach ruszamy,z tym że mnie
          nie o taki wyjazd chodziło; albo umieszczacie w tempie ekspresowym dzieci u
          rodziców,teściów czy kogo tam.
          Gosiu,już nie raz pisałaś do dziewczyn w podobnym tonie,że nie ma żadnego
          problemu,dzieci nie przeszkadzaja ABSOLUTNIE W NICZYM.Niestety zapominasz,że
          nie każdy ma taką komfortową sytuację,i taki tupet,żeby wysługiwać się swoimi
          rodzicami gdy ma ochotę wyjechać/wyjść gdzieś.Z tego co o sobie pisałaś,wynika
          że nigdy nie krępowałaś się opierać na rodzicach by przeprowadzić swoje
          widzimisię.Ja mam taką sytuację rodzinną i taką przeszłość że o pomoc prosić
          nie potrafię ani też specjalnie nikt mi jej nie oferuje.W swoim poście wyraznie
          zaznaczyłam że chodzi o pomysły "dostosowane do sytuacji" czyli tego ze mamy
          małe dziecko i ograniczone możliwości zostawienia go z kimś.
          Może ostro ci odpowiadam ale zirytowałaś mnie.
          Karolina
        • alinaw1 Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 11:38
          U nas wszystko się wali. Potwornie. Dziecko zamiast złączyć nasze więzi
          małżeńskie- rozwala je. Każda utarczka dotyczy właśnie synka. Zaborcza miłośc
          mojego męża do synka jest już męcząca dla mnie! Mówi się, że po porodzie tata
          idzie na drugi plan, w naszej rodzinie odeszła mama, czyli ja. Myślę poważnie o
          separacji. Żadne jednak z nas nie myśli w kategoriach ZDRADY! Załamana.
          • allga Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 12:03
            Jest już u nas podobny wątek: "chce rozwodu". Większość dziewczyn uspokaja, że
            to przejściowe i 90% związków przechodzi przez podobne rafy po pojawieniu się
            pierwszego dziecka. Też tak myślę. Nasze dziecko przyszło na świat po 9 latach
            małżeństwa (świadomy wybór) i musielismy "odkręcać" milion nawyków i
            odruchowych zachowań - niezła rewolucja! Czasem szło jak po grudzie a wybuch
            (najczęściej mój) powodowały głównie pierdoły, które urastały w Himalaje i już
            sama nie wiedziałam czy to ja nie nadaję się na matkę czy mąż na ojca.
            Przeszło, jak oswoiliśmy się z nową sytuacją, co trwało ok. 3 m-cy (co nie
            znaczy, że dziś jeszcze nie wyłażą jakies kwiatki). Ale to obok tematu, do
            alinaw - sorki.

            Wiesz co, mabrulki, trudna rzecz odświeżać i przeciwdziałać monotonii męsko-
            damskiej z dzieckiem. Czasem (nie zawsze oczywiście) to się nawet wyklucza.
            Dlatego warto chyba nawet raz w miesiącu, jesli to oczywiście w ogóle możliwe,
            pozbyć się dzidziusia choć na parę godzin. Nam udaje się np. wyrwać na
            wieczornego drinia i daje to niezłe efekty wink

            A nawet, jeśli trza się najpierw pakować 2 godziny, by potem spędzić choć dwa
            dni poza domem, to naprawdę warto, jeśli oczywiście finanse pozwalają. Ja jak
            przebręłam przez całą logistykę przygotowań do takiego wyjazdu z maluszkiem
            (póki przy piersi, jeszcze ujdzie) - nigdy później nie żałowałam, choć w chwili
            wyjazdu miałam równo wszystkiego dość!

            Pozdrawiam
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 11:48
      Ola jest dosc nieklopotliwym dzieckiem i czesto pozwalala swoim rodzicom na
      winko przy swiecach i ...ciag dalszywink. A teraz - kiedy Ola jest u babci (aby
      nie myslec, ze mala daleko) w weekendy robimy szalencze wypady (jak kiedys),
      ostatnio bylismy na pikniku lotnicznym (nowe nasze hobbywink), zwiedzalismy
      Sandomierz (sliczne miastosmile)), bylismy w Powsinie. Ale to sie skonczy - znowu
      rusza budowa (jeden z powodów, dla których mala u dziadkówsad((, drugi to moja
      praca).
      pozdrawiam
      • ewa2233 Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 12:12
        My żyjemy raczej "monotonnie", co nie znaczy, że mamy tego dość! smile
        W niedzielę, dla urozmaicenia, jedziemy czasem na działkę do rodziców męża,
        by się "pobujać" na huśtawce.
        Albo w piątek jedziemy do moich rodziców w Bieszczady (rzadko).
        Brakuje mi w pobliżu miejsca, by np. zrobić grilla,
        spokojnie posiedzieć na łonie natury, nie sprzątać, nie stać przy garnkach.
        Nie robić tych ZWYCZAJNYCH rzeczy!!!
        Czasem wystarczy wyjście do pizzerii.Ale to wszystko z rodzinką, a nie we dwoje.

        Muszę stwierdzić, że "po pierwszym dziecku" przechodziliśmy właśnie
        takie "rozchwianie". Chcieliśmy udowadniać sobie, że nic się nie zmieniło,
        że jest tak jak dawniej.
        A wiadomo, nic nie było tak jak dawniej,
        bo (zwyczajnie) byliśmy po prostu zmęczeni (także codziennością)!

        Teraz, "po drugim dziecku" jest ZUPEŁNIE INACZEJ!
        Nie musimy sobie niczego udowadniać.
        Po prostu "nadajemy i odbieramy na tych samych falach".
        Nie jesteśmy zazdrośni o czas poświęcany dzieciakom,
        o "większą" miłość do dzieci niż do partnera ...
        Jest ZWYCZAJNIE, ale jest FAJNIE smile !!!
        • mabrulki Do wiecznej gosi 10.08.04, 12:21

          był ten post jakieś 4 miejsca wyżej.
          Dziękuję jednak za odpowiedzi innych dziewczyn.Najgorsze jest to,że ja sama
          radzę sobie jakos z tą sytuacją,bo potrafię sobie powiedzieć że jest to
          przejściowe i naturalne.Natomiast mój m ąż mam wrażenie popada w depresję i
          chyba mysli ze nasz związek się wali.Nie docieraja do niego argumenty że
          wszyscy muszą przez to przejść i będzie lepiej.

          ---

          "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
          Woody Allen
          • allga Re: Do wiecznej gosi 10.08.04, 13:21
            Hej, uszy do góry!
            No niestety, Twoją motywację w najtrudniejszych chwilach wspierają hormony i
            uświęcona tradycja. On ma mniejsze wsparcie fizjologiczno-społeczne wink, choć w
            ostatnich latach powoli się to zmienia. Co nie znaczy, że se chłop z tym nie
            poradzi! Nie chcę, żeby to zabrzmiało wymądrzalsko, ale mi baaardzo na codzień
            pomaga takie zdanie: "nie ma rozwoju bez frustracji". Gdy to kiedyś usłyszałam,
            wściekłam się okrutnie, bo wtedy w moim życiu była sama frustracja i żadnego
            rozwoju. Teraz myślę inaczej...

            W tej sytuacji jestem zwolenniczką postawy wspierającej a nie roszczeniowej z
            udowadnianiem jak se chłop nie radzi. Łatwo wtedy zaczyna się ping pong, czyli
            droga do nikąd (wiem, mamy taki etap za sobą). Fajnie, że szukasz nowych
            pomysłów, nie czekając, aż się facet przełamie. Ma gościu fajną babkę!

            Na pewno wszystko będzie, oki! Pisz czasem, jak Wam idzie wink))))))
            • mabrulki Re: Do wiecznej gosi 10.08.04, 13:24
              Dzięki alllga smile


              ---

              "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
              Woody Allen
            • allga :-)))))))))))))))))) 10.08.04, 15:41
              Dopiero teraz doczytałam: to, co się zmienia to aspekt społeczny, a nie
              fizjologia na szczęście i dzięki Bogu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O matko, jakiś horror
              mi się wyobraził!!!!!!!
    • isma Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 14:28
      Polubilismy kapiele wink)).
      A powaznie, to my mamy to szczescie, ze wiekszosc naszych hobbies da sie
      uprawiac w zaciszu domowym, kiedy uspimy latorosl.
      Wiec ogladamy nasze stare zdjecia i przepytujemy sie z okolicznosci na nich
      uwidocznionych. Czytamy sobie nawzajem gazety, w czasie, kiedy drugie zmywa
      gary. Wymyslamy sobie nasz dom za 10, 20, 30 lat. Opowiadamy sobie "a jak
      bylem'bylam malutki/a", ze szczegolnym uwzglednieniem tego, co nas laczylo
      kiedy jeszcze sie nie znalismy (ostatnio doszlismy do tego, ze oboje mielismy
      dzecinne rowerki marki zajczik, co jest o tyle zabawna okolicznoscia, ze
      dzielily nas wtedy tysiace kilometrow).
      • joasiiik25 Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 19:27
        Poczatki byly ciezkie...ale juz nie jest tak ciezko jak na samym poczatku
        oczywiscie zaszly duze zmiany,pamietam jak po woli zaczelismy sie odnajdowac
        (synek dluzej spal w nocy)byl czas na przytulenie,na rozmowe wspolny film i
        oczywiscie seks,teraz gdy Kacperek interesuje sie wszystkim tatus ma pole do
        popisu,nosi tuli pokazuje opowiada...w koncu czuje sie kochana i potrzebna nie
        tylko dziecku ale i mezowi,juz powoli zapominalam,ze on tez potrzebuje uwagi

        sa oczywiscie jeszcze drobne problemy,ja chodze jak cykajaca bomba zegarowa nie
        wiadomo kiedy wybuchne,ale staram sie zrozumiec i siebie i meza i odnaleslismy
        wspolna przyjemnosc z seksu(w koncu nie boli!!!)...i wspolnie opiekujemy sie
        naszym synkiem cieszymy z kazdej minki,glosnego smiechu,tatus stal sie
        ekspertem nocnego usypiania synkasmilea pozniej mamay czas tylko dla siebiesmile

        asia mama 3 m i 11dni Kacperka
    • kruszynka301 Re: Życie małżeńskie po narodzinach dziecka 10.08.04, 21:19
      mabrulki napisała:

      > Wiadomo że spontaniczna i szalona wyprawa z pięciominutowym pakowaniem
      > się,gdzieś w drugi koniec Polski,nie wchodzi w grę.Ale na pewno macie
      > jakieś "przystosowane" pomysły.

      U nas akurat 5-minutowe pakowanie się sprawdza - w aucie jest fotelik, bierzemy córę, paszporty (a nuż się przydadzą) i w drogęwink Czasami wyciągamy mapę już w w samochodzie i zastanawiamy się dokąd jedziemy. Jemy w trasie, więc wyjazd na odległość 200-250 km w jedną stronę to żaden problem, zwłaszcza że jak jeden mąż uwielbiamy podróżować.
      Czasami złapie nas totalny leń, więc potrafimy cały dzień leżeć i plotkować w łóżku, szukać czegoś na necie lub siedzieć przed domem przy grillu i z piwkiem w ręce....
      Czasem zostawiamy córę u babci na dole i zwiedzamy Kraków nocą....

      Nie szukamy na siłę rozmaicenia, po prostu robimy to, na co mamy ochotę, i udało nam się wszczepić w córę nasze pasje (jak na razie wszystkie oprócz pubówwink.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka